masaztajski
06.05.10, 23:06
Wpis z bloga Jacka Jankowskiego - fizjo z Poznania.
Egzotyczny trend w SPA i w gabinetach masażu ciągle się utrzymuje.
Ważna jest dbałość o kadzidełka, mazidła, wystrój rodem z dalekiego
wschodu. Ponad tym wszystkim króluje masaż tajski. Z resztą nie ma
się co dziwić. To połączenie akupresury i „jogi dla leniwych” jak
często bywa nazywany to rewelacyjny zabieg.
W Poznaniu, Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Gdańsku, Łodzi, a także w
innych mniejszych miastach Polski znajdziecie gabinet masażu
tajskiego. Rosną jak grzyby po deszczu :)
A może przyjdzie Wam ochota nauczyć się takiego masażu?
I tak się właśnie nad tym zastanawiam czy w obecnym czasie ma to
sens. Czy polski masażysta po kursie masażu tajskiego będzie miał
siłę przebicia przy tej ilości tajskich gabinetów masażu? Czy może
zaoferować to czego oczekuje klient? No właśnie czego oczekuje?!
Rzetelnej pracy z ciałem czy Tajki z kwiatem we włosach? Nie
umniejszam tutaj koleżankom po fachu z Tajlandii wiele z nich kończy
renomowaną szkołę Wat Po w Bangkoku ale chodzi tutaj o przełamanie
pewnych stereotypów, że Polak też potrafi.
Nie będzie to na pewno łatwe, bo wiele osób wracających z wojaży
zagranicznych gdzie zasmakowali tego masażu są często przekonani, że
te zabiegi najlepiej wykonują Tajowie i Tajki gdyż dla nich ten masaż
jest częścią wielowiekowej tradycji.
Rozmawiałem z osobami, które zauroczone tym masażem podczas pobytu na
wakacjach za granicą korzystały z tego zabiegu w Polsce i często
mówiły, że gabinety z których korzystali mają duże obłożenie i często
przekłada się to na na jakość wykonania usługi.
Nie ma się co dziwić, jest to forma pracy z ciałem, która od
masażysty wymaga dużego zaangażowania fizycznego. Jest to jednak znak
dla ambitnych masażystów, którzy w swoje zabiegi wkładają nie tylko
pełnię umiejętności ale i pasji, a tym mogą przekonać klientów do
swojej osoby, a co za tym idzie do profesjonalnie wykonanego zabiegu.