dor-ota
07.01.04, 09:53
Wszyscy, którzy zabrali głos w wątku 2686 zagrzewają Ulę i skłądają jej gratulację.
Ja chciałam powiedzieć tyle:
1. Nie jest wskazane dawać przyszłemu szefowi do zrozumienia, że się człowiek "do niczego nie
nadaje", nie pamięta programu komputerowego i ogólnie jest do kitu. Bo po co takiego miałby
zatrudnić?
2. Jest wskazane powiedzieć, że delikwent zamierza się starać, być uważnym i lojalnym
pracownikiem.
3. Najbardziej zaś wskazane jest ZASIĘGNĄĆ porady psychologa, czy i ewentualnie jak starać się
o tę pracę.
W mojej grupie był kolega, na pozór całkiem w formie, któremu trafiła się okazja pracy. A jednak
nasza psycholog, znająca go najlepiej, odradziła mu na tym etapie jego terapii. Z tego co wiem
słusznie, bo po pół roku znowu tam trafił (inna rzecz, że załamał się z powodu śmierci matki).
Nie chcę siać zwątpienia w Ulę, tylko wskazać, że dawanie sobie prawdziwej szansy polega także
na dobrym przygotowaniu "skoku na pracę".
Życzę powodzenia, daj znać jak idzie :-))))))