Praca a depresja

07.01.04, 09:53
Wszyscy, którzy zabrali głos w wątku 2686 zagrzewają Ulę i skłądają jej gratulację.
Ja chciałam powiedzieć tyle:

1. Nie jest wskazane dawać przyszłemu szefowi do zrozumienia, że się człowiek "do niczego nie
nadaje", nie pamięta programu komputerowego i ogólnie jest do kitu. Bo po co takiego miałby
zatrudnić?

2. Jest wskazane powiedzieć, że delikwent zamierza się starać, być uważnym i lojalnym
pracownikiem.

3. Najbardziej zaś wskazane jest ZASIĘGNĄĆ porady psychologa, czy i ewentualnie jak starać się
o tę pracę.

W mojej grupie był kolega, na pozór całkiem w formie, któremu trafiła się okazja pracy. A jednak
nasza psycholog, znająca go najlepiej, odradziła mu na tym etapie jego terapii. Z tego co wiem
słusznie, bo po pół roku znowu tam trafił (inna rzecz, że załamał się z powodu śmierci matki).

Nie chcę siać zwątpienia w Ulę, tylko wskazać, że dawanie sobie prawdziwej szansy polega także
na dobrym przygotowaniu "skoku na pracę".

Życzę powodzenia, daj znać jak idzie :-))))))
    • spastykoojaca Re: Praca a depresja 07.01.04, 10:30
      taa ten watek wymagal/zaslużyl na odosobnienie:)
      mam tylko nadzieje ze sie ula nie poczuje monitorowana...:)
      pozdrawiam !
      :)
    • spastykoojaca Re: Praca a depresja 07.01.04, 10:38
      "Wiem tyle, że żadną siłą woli, charakteru czy wsparcia depresji się nie
      pokona. Najpierw prochy. A
      wsparcie, czy inaczej wgląd psychologiczny każdemu robi dobrze".

      no teraz to sie poczulam jakby moje sugestie ( a raczej opisy doswiadczen) byly
      o przyslowiowa doope potluc...:)
      ale powaznie, prochy, terapa, ale sama chyba mam tez prawo probowac sobie
      radzic nie niezaleznie ale we wspolpracy z innymi "czynnikami leczacymi"??|?
      :):):)
      pozdr

    • porcel_ula Re: Praca a depresja 07.01.04, 13:11
      :) ojej, wstaje rano a tu takie przameblowania:)

      Możecie być spokojni kwestia pracy jest konsultowana z psychologiem. A nawest z
      trudną rzeczywistością, pracowałam miesiąc w wakacje,dawałam sobie radę, tylko
      dostałam kolejny raz po nosie bo firma zbankrutowała po miesiącu, cudnie nie.
      Troche mna telepneło, ale ogólenie pozytywnie oceniam tamten czas pojścia do
      pracy. Schudłam, miałam swoja kasę, swojemałe sprawy było ok. Było do kogo
      odezwać sie w pracy i generalnie dawałam sobie rade.

      Oczywiście że nie powiem jutro szefowi, że się do niczego nie nadaje, ale
      czasem tak myślę i obawiam sie że tak może być bo do czego ja sie mogę przydać.

      To moje drugie podejście do tej konkretnie pracy, z jakiś nikomu nie znanych
      powodów na jesieni nie zostałam zatrudniona. Może i lepiej i Ktoś miał minie w
      swojej opiece bo usiłaowałam odstsawić leki, ale nie udało się. Teraz jest
      stabilnie, pójdę do pracy i może na wiosne sie uda:)

      Nie lubie trudnych rozmów, ale może i słuszne jest myślenie no cóż w najgorszym
      wypadku, zbłaźnię się i mnie nie zatrudnią, przecież nic gorszego mnie chyba
      nie spotka.
    • porcel_ula Re: Praca a depresja 08.01.04, 14:57
      No już po rozmowie, chyba będzie dobrze, ale strasznie sie denerwowałam i
      niestety jeszcze się podenerwuję bo jutro ciąg dalszy rozmów, jej:)
      Wczoraj ze stresu poszłam na 21:30 do kina na prawie 4 godzinny film bo
      wiedziałam że i tak spokojnie nie usnę:)
      • spastykoojaca Re: Praca a depresja 08.01.04, 15:25
        przeciagaja te rozmowy jakby mieli z glowa :)
Pełna wersja