martini-7
30.03.10, 11:15
jakiś czas temu (gdzieś w lutym) usłyszałam że mój stan może brać się z tego
że jestem szczęśliwa... dziwne żeby szczęście wrzucało w doła... no ale
powiedziano mi że duże przeżycie jakie mnie spotkało w postaci ślubu parę
miesięcy wcześniej mogło tak się teraz objawiać... nie bardzo to wszystko
łączę... ok, kocham męża, ok ślub był ogromnym przeżyciem ale jak najbardziej
pozytywnym, ok jesteśmy razem bardzo szczęśliwi, oboje cieszymy się że
spotkaliśmy się nim sprawy się mocniej skomplikowały, więc same plusy tu
widać, więc dlaczego ktoś mi mówi że to wszystko przez ślub który wzięłam z
pełną świadomością swoich uczuć i z własnej woli i gdyby cofnąć czas
zrobiłabym raz jeszcze to samo, czy może ktoś mi to wytłumaczyć? czy to znaczy
że zwariowałam ze szczęścia?