Dodaj do ulubionych

szczęście = dół? b.dziwne

30.03.10, 11:15
jakiś czas temu (gdzieś w lutym) usłyszałam że mój stan może brać się z tego
że jestem szczęśliwa... dziwne żeby szczęście wrzucało w doła... no ale
powiedziano mi że duże przeżycie jakie mnie spotkało w postaci ślubu parę
miesięcy wcześniej mogło tak się teraz objawiać... nie bardzo to wszystko
łączę... ok, kocham męża, ok ślub był ogromnym przeżyciem ale jak najbardziej
pozytywnym, ok jesteśmy razem bardzo szczęśliwi, oboje cieszymy się że
spotkaliśmy się nim sprawy się mocniej skomplikowały, więc same plusy tu
widać, więc dlaczego ktoś mi mówi że to wszystko przez ślub który wzięłam z
pełną świadomością swoich uczuć i z własnej woli i gdyby cofnąć czas
zrobiłabym raz jeszcze to samo, czy może ktoś mi to wytłumaczyć? czy to znaczy
że zwariowałam ze szczęścia?
Obserwuj wątek
    • lucyna_n Re: szczęście = dół? b.dziwne 30.03.10, 11:22
      pójdziesz do psychologa to Ci wytłumaczy.
      • martini-7 Re: szczęście = dół? b.dziwne 30.03.10, 11:44
        czyli że to jednak możliwe? o kurcze... choć z drugiej strony, czemu nie...
        ciekawe... miał ktoś tak?
        • azx Re: szczęście = dół? b.dziwne 30.03.10, 13:04
          Moze, po prostu po silnych przeżyciach, nie masz czego się bać, chyba tego, że
          minie:-)
          • lucyna_n Re: szczęście = dół? b.dziwne 30.03.10, 13:56
            jak jest dobrze to się człowiek boi że to dobrze się skończy, jak Barbara w
            nocach i dniach "czy ja sie czasem czegoś nie powinnam bać?"
    • mskaiq Re: szczęście = dół? b.dziwne 30.03.10, 13:25
      Szczescie nie wrzuca w dola. Czytajac to co piszesz to przyczyna
      moze sie brac z wielu starych i nierozwiazanych problemow, z ktorych
      istnienia nie zdawalas sobie sprawy.
      One istnialy i przed tym rowniez ale moglas traktowac je jako cos
      normalnego, a nawet nie zdawac sobie z nich sprawy.
      Kiedy jest w czlowieku wiele milosci wtedy dostrzega i rozumie
      znacznie wiecej, zaczyna dostrzegac zlo, lek albo uczucia ktore go
      uwieraja.
      Serdeczne pozdrowienia.



      • martini-7 Re: szczęście = dół? b.dziwne 30.03.10, 13:37
        może... hmmm... może masz rację że to przeszłość, widzę jak wyglądało moje życie
        kiedyś, uważałam że jestem szczęśliwa i byłam, ale czegoś mi ciągle brakowało...
        teraz mam to czego pragnę i... i co moja reakcja to zderzenie przeszłości z
        teraźniejszością? strach że mogłoby tego nie być? może faktycznie w tym
        zderzeniu zobaczyłam więcej z przeszłości niż bym chciała...
    • lucyna_n Re: szczęście = dół? b.dziwne 30.03.10, 13:55
      Tak, to jest możliwe, co wiecej w depresji jest możliwa remisja po np
      dramtycznych przejściach typu wypadek, coś na zasadzie rąbnięcia po głowie i
      otrzeźwienia, nei wiem jakie są dokladnei mechanizmy, ale to się zdarza a po
      szczęśliwych wydarzeniach obciążonych dużym ładunkiem emocjonalnym typu ślub,
      przeprowadzka, urodzenie dziecka to już bardzo często jest nawrót, jakby
      organizm zużyl za dużo sił na to "cieszenie się".
      Jakbyś mogła nie za bardzo wczytywać się w Maska to by Ci tylko na dobre wyszło,
      to spryciarz jest, i lubi takie łatwowierne muszki w swojej sieci.
      • martini-7 Re: szczęście = dół? b.dziwne 30.03.10, 14:47
        samo minąć nie chce więc dobra terapia powinna uspokoić ten stan?
        wiesz co napisałaś słowo "wypadek" i przypomniało mi się że pierwszy długotrwały
        "dół"(parę miesięcy z krótkimi przerwami) dopadł mnie właśnie po wypadku
        samochodowym... miałam wówczas trochę czasu na przemyślenia, w jakiś sposób
        zawiodłam się na bliskich, brakowało mi ich wsparcia, choć stałam na granicy,
        miałam wówczas masę myśli samobójczych...kiedy nie miałam z kim pogadać pisałam
        tzw. "listy do nikogo" muszę je odnaleźć...
        • lucyna_n Re: szczęście = dół? b.dziwne 30.03.10, 15:16
          odnajdź je i spal, za dużo w sobei kumulujesz, życia Ci nie starczy na życie jak
          będziesz tyle myślała:)
          • martini-7 Re: szczęście = dół? b.dziwne 30.03.10, 15:56
            myślę więc jestem! he he ale chyba to tu nie pasuje... tak znajdę i
            spalę, trzeba wywalić trupy z szafy i żyć :)
            nawet sobi esprawy nie zdawałam że tyle tego we mnie jest i teraz
            sączy się... masakra to co kiedyś uważałam za ok czy za normę
            okazuje się nią nie być... kurde gdzie się podziała instrukacj
            obsługi człowieka? widział ją ktoś?
            • mskaiq Re: szczęście = dół? b.dziwne 31.03.10, 08:49
              Obsluga jest prosta, mysle ze milosc ale w szerokim znaczeniu tego
              slowa, nie tylko mezczyzny czy kobiety. To oznacza wybaczenie,
              cierpliwosc, szacunek do siebie, innych, brak krytyki, zaangazowanie
              w to co robi i wiele innych jej atrybutow.
              Lepiej nie pal tych listow, przeczytaj je. Zobaczysz siebie kiedy
              nie bylo milosci, zobaczysz jak myslalas pod wplywem negatywnych
              emocji. Mozesz bardzo wiele zrozumiec, zobaczyc jak wielki wplyw na
              sposob myslenia wywieraja negatywne uczucia. Kiedys przeczytalem
              moje zapiski.
              Serdeczne pozdrowienia.
              • martini-7 Re: szczęście = dół? b.dziwne 31.03.10, 09:04
                myślałam o ich przeczytaniu ale się boję, boję się tego że nie poradzę sobie z
                emocjami, że będę ryczeć jak bóbr... wczoraj po pracy do wieczora byłam sama w
                domu, mąż musiał zostać dłużej w pracy, zastanawiałam się gdzie te listy mogą
                być... nie znalazłam, ale myśl o nich sprawiła że poczułam się przygnębiona,
                zabrałam się za książkę, nie szło mi czytanie, wzięłam więc prysznic dla
                odprężenia... pomogło na moment... potem leżałam w łóżku i płakałam nie mogąc
                zrozumieć tego co się dzieje, łzy leciały same... na szczęście w miarę szybko
                się jakoś pozbierałam, wrócił mąż, pogadaliśmy o pracy, życiu, emocjach i
                spokojnie zasnęłam...
                • lucyna_n Re: szczęście = dół? b.dziwne 31.03.10, 10:32
                  o jezu...
                  • martini-7 Re: szczęście = dół? b.dziwne 31.03.10, 10:38
                    Jezus to chyba ma z tym najmniej wspólnego... chociaż...
                • mskaiq Re: szczęście = dół? b.dziwne 31.03.10, 12:25
                  martini-7 napisała
                  > potem leżałam w łóżku i płakałam nie mogąc zrozumieć tego co się
                  > dzieje, łzy leciały same
                  To sa negatywne emocje, bez zadnego powodu mozna zaczac plakac, bac
                  sie, poczuc sie zlym, wykorzystanym. Znikaja natychmiast kiedy
                  pojawia sie radosc (powrot meza), zajmniesz sie rozmowa, praca ktore
                  przerywaja ponure zamyslenie, czy wspomienie zlych momentow.
                  U mnie nie pojawia sie juz emocjonalne ataki, regularne cwiczenia
                  fizyczne, rozumienie skad sie biora odebralo im cala szkodliwosc a
                  potrafia przyniesc duza szkode.
                  Osoba nie rozumiejaca tego mechanizmu moze latwo przezyc gleboki
                  dol, trwajacy nawet pare dni, w taki sposob moze rozpoczac sie
                  depresja.
                  Serdeczne pozdrowienia.
                  • martini-7 Re: szczęście = dół? b.dziwne 31.03.10, 12:47
                    tak, wysiłek fizyczny ponoć wywołuje radość za pomocą wydzielania się endorfin,
                    ale czasem to za mało... nie wszystko da się załatwić bieganiem czy ćwiczeniem,
                    stosując te metodę padłabym z wycieńczenia :/
                    tu trzeba wyjąć trupy z szafy, zidentyfikować tożsamość i pochować daleko od
                    domu... kurcze brzmi pięknie, żeby jeszcze tak się pięknie zrobiło... :)
                    • ichnia Re: szczęście = dół? b.dziwne 31.03.10, 12:59
                      martini-7 napisała:
                      > tu trzeba wyjąć trupy z szafy, zidentyfikować tożsamość i pochować daleko od
                      > domu... kurcze brzmi pięknie, żeby jeszcze tak się pięknie zrobiło... :)

                      Dokładnie. Czyli wiesz już co robić :) Próbuj, a zawsze coś się uda osiągnąć.
                      • martini-7 Re: szczęście = dół? b.dziwne 01.04.10, 06:21
                        niestety Ichnia okazuje się że łatwiej to napisać niż zrobić, pisząc
                        to uwierzyłam że dam radę poczułam siłę... niestety siła odpłynęła,
                        przypłynęły łzy i myśl "chcę zniknąć, przestać istnieć" mam przecież
                        dla kogo żyć, kogo kochać a myśl ta jest egoistyczna bo chce
                        przestać czuc... jestem osobą wierzącą w Boga w przeznaczenie,
                        niestty w tych momentach zdaje sie nie wierzyć w nic... to tak
                        bardzo boli....
                        • ichnia Re: szczęście = dół? b.dziwne 01.04.10, 07:14
                          Pewnie, że pisać jest łatwo, trudniej zrobić ;)
                          A siły raz są, a raz ich nie ma - taki urok, najlepiej to zaakceptować (choć
                          mask z całą stanowczością podkreśla, że nie). Kiedy nie ma sił, dać sobie czas i
                          przeczekać aż nadejdą i wtedy dopiero coś robić. Nic na siłę, nie na hurra i nie
                          próbować nadrabiać wszystkiego, bo to się nie uda. Powoli kroczyć w swoim
                          tempie, być wyrozumiałym dla siebie.
                          U mnie się to sprawdza. Skoro nie da się inaczej.
                          • martini-7 Re: szczęście = dół? b.dziwne 01.04.10, 07:46
                            powiedz mi proszę ale jak to zaakceptować? jak tego dokonałaś? nie wiem jak
                            nabrać dystansu do siebie... jak odzyskać dawną wiarę... może to źle zabrzmi ale
                            ciągle się mówi że ludzie szukają Boga, a ja tak bym chciała, aby tym razem on
                            odnalazł mnie... nie traktujcie tego jak jakiś fanatyzm... po prostu chce jak
                            dawniej wierzyć... jak dawniej mieć siłę i cieszyć się tym że łaskawość losu, to
                            że chroni mnie przed złym nie jest przypadkiem...
                            • lucyna_n Re: szczęście = dół? b.dziwne 01.04.10, 07:58
                              serio wierzysz że jakaś istota spogląda z góry i Ciebei chroni a komuś innemu
                              pozwala zachorować na raka, stać się ofiarą wojny, głodu, znęcania się? Czemu
                              Ciebie miałaby chronić a innych nie, wszak dla tej istoty niby wszyscy są tak
                              samo rowni, to co zagapił się?
                              • ichnia Re: szczęście = dół? b.dziwne 01.04.10, 08:29
                                lucyna_n napisała:
                                > serio wierzysz że jakaś istota spogląda z góry i Ciebei chroni a komuś innemu
                                > pozwala zachorować na raka, stać się ofiarą wojny, głodu, znęcania się? Czemu
                                > Ciebie miałaby chronić a innych nie, wszak dla tej istoty niby wszyscy są tak
                                > samo rowni, to co zagapił się?

                                Nie poznasz odpowiedzi Lucyna, bo tego ludzki rozum nie jest w stanie pojąć.
                                • lucyna_n Re: szczęście = dół? b.dziwne 01.04.10, 08:33
                                  jak dla mnei ta odpowiedź jest dosyc jasna, gdyby nikt mi od dziecka nie wpierał
                                  religii to w życiu bym nie wpadła na tak absurdalnie nielogiczną koncepcję.
                              • martini-7 Re: szczęście = dół? b.dziwne 01.04.10, 08:37
                                tak wierzę że spogląda na nas wszystkich i nie tylko mnie chroni, dlaczego
                                dzieje się tak jak piszesz? nie wiem. Nie potrafię tego zdefiniować ale to
                                wszystko musi mieć jakiś głębszy sens.
                            • ichnia Re: szczęście = dół? b.dziwne 01.04.10, 08:31
                              martini-7 napisała:
                              > powiedz mi proszę ale jak to zaakceptować? jak tego dokonałaś?

                              Moja praca nad sobą zaczęła się dużo wcześniej. Myślę, że to pomogło mi w tym,
                              żeby przyjąć obecny stan rzeczy takim jakim jest.
                    • mskaiq Re: szczęście = dół? b.dziwne 31.03.10, 13:04
                      Ja cwicze regularnie, chociaz jestem pelen radosci, moja radosc nie
                      bierze sie z cwiczen ale z kontaktow z ludzmi, z tym co jest wokol
                      mnie. Cwicze przede wszystkim dlatego aby moc zachowac kontrole nad
                      cialem.
                      Nawet obecnie zatrzymanie cwiczen potrafi przynosic bardzo wiele
                      odczuc somatycznych ktore nie pozwalaja na przyklad zasnac.
                      Kiedy cwicze wtedy te same odczucia somatyczne pojawiaja sie rowniez
                      ale sa o wiele slabsze, nie maja juz wplywu na zasniecie, latwo
                      radze sobie z nimi.
                      Utrata snu, kiedy sie duzo pracuje a ja pracuje bardzo wiele to
                      powazna sprawa.
                      Serdeczne pozdrowienia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka