kornny 30.03.10, 15:13 27lat, żadnej pracy na koncie, studia nie skończone, właściwie niczego nie robie, już mam dość, mam wrażenie że już nic stać się nie może, nigdy stąd nie wyjde...matko, przecież tego nie można nazwać życiem Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
lucyna_n Re: jaki jest sens 30.03.10, 15:19 Życie osoby przykutej do łóżka to nadal jest życie może nie takie jak w telewizji, ale prawdziwe. Przestań mielić kółkami w miejscu i rozkminiać się nad tym czego nei zrobilaś, zrób plan działań i podejmij wyzwanie. Jeszcze na nic nei jest za póżno. Odpowiedz Link Zgłoś
kornny Re: jaki jest sens 30.03.10, 15:53 nie jestem przykuta do łóżka, jestem sprawna fizycznie ale psychicznie dół taki, że do jądra ziemi sięga, kurcze jestem przykuta przez te cholerne leki, fobie i inne pierdoły a najważniejszym z nich jest brak nadziei i sensu, wiem,że to co napisałaś jest logiczne i to jest najgorsze bo wiem to a nie potrafie tego zmienić... Odpowiedz Link Zgłoś
martini-7 Re: jaki jest sens 30.03.10, 16:06 hmmm... potraktowałaś to co napisała Ci Lucyna jako logiczne (bo takie jest)a to już jakiś plus bo widzisz problem i widzisz rozwiązanie.... Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: jaki jest sens 30.03.10, 16:49 może ze duży skrót myślowy, chodzilo mi o to że życie każde jest prawdziwe, nie ma tak że si ęnie żyje bo jest się chorym i np nie wychodzi z domu, czy nei udaje się zrobić tego czy tamtego. Rozumiem że jakość tego życia to nie jest to o czym się marzy. Leczysz się jakoś? Odpowiedz Link Zgłoś
totoc Re: jaki jest sens 07.04.10, 17:04 Weź się na początek za ćwiczenia. Popakuj trochę na siłę, w tym się zgadzam z maskiem, mówię to poważnie, to nie jest takie głupie. Odpowiedz Link Zgłoś
ichnia Re: jaki jest sens 30.03.10, 21:43 kornny napisała: > przecież tego nie można nazwać życiem Ależ tak, to właśnie jest ŻYCIE. Odpowiedz Link Zgłoś
wasyputry robisz błąd... 31.03.10, 11:19 skupiasz się na tym czego nie masz lub nie miałaś i to cię dołuje...ja też tak robię więc wiem jak to jest, zresztą wiekszość depresyjnych tak ma (tylko sobie tego nie uświadamia) Odpowiedz Link Zgłoś
ichnia Re: robisz błąd... 31.03.10, 11:36 ...robisz błąd... bo wpisujesz swą wypowiedź pod niewłaściwym adresem (patrz drzewko) ;) Odpowiedz Link Zgłoś
laurpi Re: robisz błąd... 31.03.10, 11:56 może to i racja z tym błędem. Trzeba się wtedy pewnie zaprzeć samego siebie i chociaż każda cząstka Ciebie mówi Ci, że nie możesz czegoś zrobić, ze to jest bez sensu, to trzeba to zrobić, co wydaje się słuszne dla "normalnego" człowieka. A tak w ogóle to z czego np. ja mam się cieszyć? Ze dzisiaj umyłam zęby? Że mam 2 nogi i mogę chodzić? Wczoraj był poruszający reportaż o dziewczynie chorej na białaczkę. Jak to oglądałam, to przez moment zrobiło mi się głupio, że ja mam tak dobrze w porównaniu z nią, że ona może umrzeć, a ja jak tak zawsze chciałam, to w tym momencie poczułam strach, że nagle by miała świeczka zgasnąć i już nie ma odwrotu... Odpowiedz Link Zgłoś
ichnia Re: robisz błąd... 31.03.10, 12:05 laurpi napisała: > Jak to oglądałam, to przez moment zrobiło mi się głupio, że ja mam > tak dobrze w porównaniu z nią, że ona może umrzeć, a ja jak tak > zawsze chciałam, to w tym momencie poczułam strach, że nagle by > miała świeczka zgasnąć i już nie ma odwrotu... Ja jestem zawsze pełna podziwu dla takich osób, za ich siłę i determinację. Zdaję sobie sprawę, że w obliczu nieodwracalnego można z siebie to wykrzesać i w pełni wykorzystać możliwości jakie się posiada, bo to ostatni i jedyny moment... Ale nie wiem, czy ja bym tak potrafiła - dlatego ich podziwiam. Odpowiedz Link Zgłoś
awanturka Re: robisz błąd... 01.04.10, 04:20 > A tak w ogóle to z czego np. ja mam się cieszyć? Ze dzisiaj umyłam zęby? Że mam 2 nogi i mogę chodzić? Zapewniam Cię, że można się cieszyć z takich rzeczy - paradoksalnie jak się jest w depresji i było bardzo źle a potem jest choć odrobinę lepiej to się człowiek cieszy z tego, że może się umyć i nie łazi w brudnej koszuli nocnej cały dzień po mieszkaniu i potrafi przełknąć jakieś jedzenie. Można się z tego cieszyć.... Doświadczona depresantka Ci to mówi. Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: robisz błąd... 01.04.10, 08:01 jak daje radę łazić cały dzień to sobie te koszulę jednak mogłaby zmienić <złośliwość> Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: jaki jest sens 31.03.10, 11:41 Idz na terapie bechawioralno poznawcza. Ta terpaia ma najlepsze osiagniecia jesli chodzi o fobie i leki. To sa wszystko problemy ktore mozna pokonac, przejsc przez lek, uswiadomic sobie dokladnie czego sie boisz. Kiedy to zrozumiesz Twoje problemy sie skoncza i w koncu zaczniesz zyc bez ograniczen. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
kornny Re: jaki jest sens 31.03.10, 14:10 dzięki za odpowiedzi i za rady...czasami myślę, że żeby wyjść z tego bagna muszę zlecieć na samo dno, aż mną coś wstrząśnie do tego stopnia że albo w jedną stronę albo w drugą...wiecie, najlepsze jest to, że pewno każdy z nas myśli czasem o "ostatecznym rozwiązaniu" i zastanawiam się dlaczego łatwiej nam myśleć o samobójstwie niż o dokonaniu jakichś zmian, nie wiem choćby wyjeździe do dżungli i życiu zgodnie z naturą itp., skoro dopuszczamy możliwość tak drastyczną i czasem trudno się przed tym powstrzymać to dlaczego, czasami, zwykłe wyjście z domu i konfrontacja z innymi ludźmi stanowi barierę nie do przekroczenia? Odpowiedz Link Zgłoś
martini-7 Re: jaki jest sens 31.03.10, 14:40 > dzięki za odpowiedzi i za rady...czasami myślę, że żeby wyjść z tego bagna musz > ę > zlecieć na samo dno coś w tym jest, kiedyś ktoś mi zarzucił (chciał mnie obrazić bo nie pozwoliłam by w********ł się mi w życie) że spadłam na dno, na co ja odpowiedziałam "to i tak lepiej niż Ty, ja spadłam na dno i mam się od czego odbić, Ty niestety jesteś ciągle w drodze do tego dna, a droga będzie długa" więc może dno nie takie złe? Odpowiedz Link Zgłoś
ichnia Re: jaki jest sens 31.03.10, 17:09 lucyna_n napisała: > pod każdym dnem coś puka od spodu chyba tylko robaki Odpowiedz Link Zgłoś
berta-live Re: jaki jest sens 31.03.10, 21:49 A Ty się w ogóle leczysz? Jak nie to idź do psychiatry. Jak tak, to zmień lekarza na innego, bo najwyraźniej terapia nie skutkuje. Takie myśli i takie życie jest charakterystyczne dla zaburzeń depresyjnych. Jak się nie zaczniesz leczyć to przez następne kilkadziesiąt lat będziesz tak wegetować, a żyć z czegoś trzeba. Chyba, że trafiłaś 6 w totolotka, dostałaś spadek po jakimś milionerze, albo masz bogatego męża. Odpowiedz Link Zgłoś
kornny Re: jaki jest sens 01.04.10, 14:05 ...no więc nie lecze się, jak to określacie, w ogóle się dziwie, że ja coś tu napisałam bo jestem osobą, która nigdy nic nie mówi absolutnie sobie nie wyobrażam siebie u psychiatry czy psychologa, nie potrafię o sobie mówić, w ogóle do żadnego lekarza nie chodzę, oprócz dentysty ;) w domu myślą, że chyba jestem leniwa i to bardzo a nawet jak coś podejrzewają...zresztą wiem co powiedzą, te znienawidzone powszechnie słowa czyli weź się w garść itp bosz jak ja zazdroszcze ludziom, którzy są normalni... Odpowiedz Link Zgłoś
martini-7 Re: jaki jest sens 01.04.10, 14:09 no to rusz trochę wyobraźnią i wyobraź sobie że psychiatra to dentysta ;) a poważnie mówiąc wiele razy też myślałam że to nie dla mnie że to moje fanaberie no i przełamałam się, czekam na wizytę (NFZ więc czekam) boję się jej trochę, wiedzą o tym nieliczni ale chce sobie pomóc chce się cieszyć życiem :) Odpowiedz Link Zgłoś
canoine Re: jaki jest sens 01.04.10, 14:17 Też kiedyś nie umiałam rozmawiać, miałam problemy z nazywaniem i rozpoznawaniem w ogóle uczuć, z określaniem skąd się to bierze i dlaczego. Miałam chyba 20 lat już jak ktoś mnie pierwszy raz w życiu zapytał nie 'jak się czujesz?', na co mogłam zawsze odpowiedzieć źle/dobrze, ale 'co czujesz?' i.. nie zrozumiałam wówczas pytania :) A potem zaczęłam próbować. mówić, nazywać, rozmawiać, opisywać. Obserwować ludzi. No i dziś wiem, że można się tego nauczyć :) Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: jaki jest sens 01.04.10, 18:35 napisałam tu że napisalaś posta niczym sam Mask ale wycięli? ooo dawno już nei wycinali szanownej mnie, albo nie zauważam ze względu na małą kumatność. Odpowiedz Link Zgłoś
berta-live Re: jaki jest sens 01.04.10, 14:24 Psychiatra nie jest gorszy od dentysty. Przynajmniej nic nie boli i zdecydowanie mniej kosztuje. ;) Poza tym psychiatra to nie psychoterapeuta z amerykańskich filmów. Nie trzeba się wywnętrzać. Wystarczy, że powiesz co ci dolega, odpowiesz na kilka konkretnych pytań w stylu, czy zażywasz jakieś leki, jak dawno masz objawy, czy przy okazji nie słyszysz jakiś głosów itp. Na tej postawie lekarz stawia diagnozę, wypisuje receptę i wyznacza termin następnej wizyty. Odpowiedz Link Zgłoś
martini-7 Re: jaki jest sens 01.04.10, 14:27 he he i u dentysty słowa nie powiesz jak Ci łapska w szczękę wpakuje, a u psychiatry z tego co wiem nikt Ci nic nigdzie nie wsadza :P Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: jaki jest sens 01.04.10, 15:06 >dzięki za odpowiedzi i za rady...czasami myślę, że żeby wyjść z >tego bagna muszę zlecieć na samo dno, aż mną coś wstrząśnie do tego >stopnia że albo w jedną stronę albo w drugą... Mysle ze nie widzialas wobec tego samego dna. Tam juz nie ma wyboru, nie ma reakcji na bodzce, wielkie przerazenie i ucieczka od wszystkiego i nieobecnosc. Ludzie potrafia nie reaguja na slowa, nie odzywac sie latami a kiedy wracaja pojawia sie bol i znow ich nie ma. Im glebiej sie zapadasz tym trudniej sie z tego wydobyc, ytym mniej jest sily, tym trudniej cos zrobic dla siebie. SErdeczne pozdrowienia. wiecie, najlepsze jest to, że pewno każdy z nas myśli czasem o "ostatecznym rozwiązaniu" i zastanawiam się dlaczego łatwiej nam myśleć o samobójstwie niż o dokonaniu jakichś zmian, nie wiem choćby wyjeździe do dżungli i życiu zgodnie z naturą itp., skoro dopuszczamy możliwość tak drastyczną i czasem trudno się przed tym powstrzymać to dlaczego, czasami, zwykłe wyjście z domu i konfrontacja z innymi ludźmi stanowi barierę nie do p Odpowiedz Link Zgłoś
kornny Re: jaki jest sens 01.04.10, 15:14 właściwie to racja, z roku na rok, miesiąca na miesiąc jest gorzej, trudniej wyjść do ludzi a raczej życia, bo jak ktoś wcześniej napisał teraz to raczej wegetacja...no tak,pierwsza ucieczka przed nowym i nieznanym do tego brak wsparcia i potem już lawinowo...ech szkoda gadać Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: jaki jest sens 01.04.10, 18:34 Przełam marazm Korny, wybierz się do terapeuty, do psychii, jak nei będziesz chciala lekow to przecież nikt Cię do nich nie będzie zmuszał, a lepiej jednak spróbować zdiagnozować co się z Tobą dzieje. Jest kilka chorób somatycznych które należałoby wykluczyć, no nie ma sensu tkwić w takiej beznzdziei i nawet nie próbować sobei pomóc. Szkoda, naprawdę wiele masz do zyskania, a do stracenia jak sama piszesz nic. Odpowiedz Link Zgłoś
kornny Re: jaki jest sens 02.04.10, 14:03 ...wiesz co? chyba sobie to wydrukuje i przykleję nad łóżkiem ;) (żadna złośliwość) Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: jaki jest sens 02.04.10, 15:15 mocno trzymam kciuki za to żeby udało Ci się dokonać zmian na lepsze, tak żebyś mogła poczuć się lepiej w swojej skórze. jakość życia ważna sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
nie_jezdze_po_alkoholu Re: jaki jest sens 05.04.10, 13:55 kornny napisała: > 27lat, żadnej pracy na koncie, studia nie skończone, właściwie niczego nie > robie, już mam dość, mam wrażenie że już nic stać się nie może, nigdy stąd nie > wyjde...matko, przecież tego nie można nazwać życiem dokladnie takiego delikwenta w domu mam nie dosc ze mlodszy ode mnie (ja mam 30 on 22) to jeszcze wzial mnie zaplodnil calymi dniami siedzi przed kompem i gra ja za wszystko place mam na koncie lata pracy, studia plus podyplomowe, języki, kursy, przed soba kariere a ten nic, goly bez szkoly myslalam ze zmienil sie, poszedl na troche do pracy jak go wygonilam z domu ale teraz wszystko wrocilo do punktu wyjscia matko, przecież tego nie można nazwać życiem! dlaczego niektore inteligentne zaradne kobiety maja zerowe poczucie wlasnej wartosci i trzymaja sie takich ogryzkow ? boli mnie glowa od szukania odpowiedzi na to pytanie... Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: jaki jest sens 05.04.10, 19:34 a skąd sie biorą dzieci wiedziałaś Ty czy On, czy żadne z was? Odpowiedz Link Zgłoś
nie_jezdze_po_alkoholu Re: jaki jest sens 07.04.10, 15:17 lucyna_n napisała: > a skąd sie biorą dzieci wiedziałaś Ty czy On, czy żadne z was? spadaj zgorzkniała babo Odpowiedz Link Zgłoś
nie_jezdze_po_alkoholu Re: jaki jest sens 07.04.10, 15:33 lucyna_n napisała: > spadaj głupia idiotko nic konstruktywnego nie wnosisz to moja reakcja była adekwatna .. twoja natomiast to nadużycie Odpowiedz Link Zgłoś
kornny Re: jaki jest sens 07.04.10, 15:33 ...nie no, bez wyzwisk...różnica jest taka,że ja nie chce tak żyć ale nie potrafie tego zmienić, nie będę się rozpisywać dlaczego, a z tego co piszesz on tak żyje bo mu na to pozwalasz, chciałaś faceta dostałaś chłopca...przylej pasem i wygoń na dwór, w sensie do roboty ;), chyba, że też jest jakiś chory... Odpowiedz Link Zgłoś
nie_jezdze_po_alkoholu Re: jaki jest sens 07.04.10, 18:29 achaaa ja jemu pozwalam wiec on tak zyje ty natomiast tak zyjesz bo nie potrafisz tego zmienic czyli w obu przypadkach wina lezy daaaaleko od was dwa niemajace kompletnie wplywu na swoje zycie ufoludki a ja widze duze podobienstwo moze ciebie tez trzeba na dwor wygonic w sensie do roboty ? komus latwiej podsuwac pomysly co ? Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: jaki jest sens 07.04.10, 19:25 tak to jest jak stara baba sobie weźmie smarkacza bo atrakcyjny, nie bacząc na cechy charakteru a potem pretensje do garbatego że ma proste dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
nie_jezdze_po_alkoholu Re: jaki jest sens 08.04.10, 18:13 lucyna_n napisała: > tak to jest jak stara baba sobie weźmie smarkacza bo atrakcyjny, nie bacząc na > cechy charakteru a potem pretensje do garbatego że ma proste dzieci. > nie popusc z zazdrosci jeszcze starsza babo :) ciebie nawet dziadek nie zechce Odpowiedz Link Zgłoś
kornny Re: jaki jest sens 08.04.10, 14:12 nie napisałam, że wina leży daleko ode mnie i to ktoś ma podjąć za mnie decyzje, w tym rzecz, gdyby tak się stało to byłoby to ubezwłasnowolnienie, ja mam to zrobić i co?, myślisz, że nie chce, że podoba mi się ten stan...wegetacji?widocznie nigdy się tak nie czułaś i po prostu nie rozumiesz, ale to dobrze bo nie życzę ci tego... ale chodziło mi o to, że z tego co napisałaś zrozumiałam, że on wykorzystuje sytuacje i tyle, chyba, że jak dodam jeszcze raz też ma problem i może jest chory Odpowiedz Link Zgłoś
nie_jezdze_po_alkoholu Re: jaki jest sens 08.04.10, 18:15 chyba, że jak dodam jeszcze raz też ma problem i może jest cho > ry ma na moje oko galopującą depreche podrecznikowy DDA a ze mnie taki terapeuta jak z koziej d... :( Odpowiedz Link Zgłoś
finibilo Re: jaki jest sens 08.04.10, 18:58 Nie napisałaś z jakiego powodu nie skończyłaś studiów, ani dlaczego nie znalazłaś jeszcze pracy. Czyli pominęłaś kluczowy dla śledztwa szczegół. Być może jesteś troskliwie pielęgnowana i nie musisz się zbytnio wysilać, a być może masz zaniżone poczucie własnej wartości i uważasz że jesteć głupia, beznadziejna, nie dasz sobie rady, w konsekwencji zbyt szybko rezygnujesz, uważasz, że i tak się nie uda. Tego nie wiem, mogę się jedynie domyślać. Sprawiasz wrażenie osoby funkcjonującej prawidłowo, masz zdolność poprawnego formułowania myśli, obiektywnej oceny sytuacji, Twój mózg chyba jest zdrowy. Natomiast od odkrywania sensu życia na razie lepiej trzymaj się z daleka, bo jeszcze się Tobie mózg zlasuje, akurat w tym przypadku sprawdza się powiedzenie - im dalej w las tym więcej drzew. Odpowiedz Link Zgłoś
kornny Re: jaki jest sens 09.04.10, 14:30 ...dziwna byłam zdaje się zawsze i dopiero teraz to dostrzegam, przy czym wiele razy słyszałam to z czyichś ust, kogoś z rodziny, przeważnie...na studia chciałam wyjechać, to co usłyszałam gdy o tym powiedziałam w domu, podkopało mi wszystko, podłamało i tym podobne jeżeli jeszcze cokolwiek mogło bo moje problemy zaczęły się w liceum, z wiara w siebie znaczy, potem było tylko gorzej, rok przerwy, na te studia poszłam zupełnym przypadkiem i sama nie wiem, wytrzymałam do końca a potem jak przyszło pisanie pracy, może faktycznie przyszło mi na myśl to co tam wyłuszczłaś/eś o tej głupocie i tym podobne ale z tym pielęgnowaniem może też jest coś na rzeczy, czasami się zastanawiam czy nie lepiej by było gdyby mnie wywalili z domu, wtedy albo brat Albert, co już m,i kiedyś przepowiedzieli albo może....nie wiem trudno to opisać, a ja tego nigdy nikomu nie mówiłam to jest jeszcze trudniej... Odpowiedz Link Zgłoś
finibilo Re: jaki jest sens 09.04.10, 19:44 Po pierwsze, nie doszukuj się wad na siłę bo na pewno je u siebie znajdziesz. Od Władywostoku po Pernambuko nikt nie jest wolny od skazy, różnica między zdrowymi jednostkami a chorymi polega jedynie na tym, że w przypadku tych pierwszych osób ta skaza utrzymuje się w pewnej społecznie akceptowalnej normie lub nie miała możliwości się rozwinąć z miliona powodów np. z uwagi na czynniki środowiskowe. Po drugie, pisząc, że dziwna byłaś od dziecka i dalej o negatywnym stosunku rodziców do podjętej decyzji niewilie wyjaśniasz. Jestem więcej niż pewien, że gdybym teraz wyszedł na miasto i złapał za kołnierz wybiórczo 10 przechodniów, od 7 z nich usłyszałbym to samo, historie jakimi byli problematycznymi dziećmi gorszej strony księżyca i piętnowaniu przez mamę i tatę, bo nie dostało się piątki w koronie w szkole, wróciło póżniej z dyskoteki, nie umyło talerzy, po raz kolejny zawiodło albo mocno rozczarowało. Każdy ciągnie za sobą podobny bagaż doświadczeń, nie jesteś wyjątkiem. Jakoś ludzie dają radę. Gdybyś napisała przykładowo o patologicznej rodzinie, ojcu pijaku, dziwkarzu, że byłaś gwałcona przez dziadka (znałem taką dziewczynę), albo nie spełniała ambitnych oczekiwań i pokładanych nadziei, o bezustannym stresie, życiu w koszmarze, zrozumiałbym dlaczego się posypałaś. Po trzecie - zdałem sobie sprawę, że być może należysz do osób które charakteryzuje specyficzne zachowanie, polegające na tym, że nie kończą podjętych działań. Zaczynają ale nie kończą, gdy znajdują się już na finiszu zabierają zabawki i mówią do widzenia, dalej nie pójdę. Nie pamiętam nazwy tego zaburzenia, ale na forum są osoby zorientowane i na pewno udzielą szerszych informacji lub podadzą link do kompetentych materiałów. Mnie dopadła między innymi ta dziadowizna i teoretycznie powiniem o niej wiedzieć wszystko i notorycznie pacyfikować, ale cóż, mam poważniejsze problemy do spłukania i chwilowo nie chcę myśleć o tej wykrzywionej mordzie. Generalnie chciałem napisać o tym jak trudno zdiagnozować człowieka po kilku napisanych przez niego zdaniach, opierając się na strzępkach informacji, własnych domysłach, gdy ta osoba nie ma odwagi się w pełni odsłonić. W takiej sytuacji każdy strzela ślepakami i każdy ma prawo się mylić. Odpowiedz Link Zgłoś
kornny Re: jaki jest sens 12.04.10, 13:22 czyli nic tylko lać w te głupią gębę i patrzeć czy aby równo puchnie...na otrzeźwienie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
finibilo Re: jaki jest sens 12.04.10, 18:45 kornny napisała: > czyli nic tylko lać w te głupią gębę i patrzeć czy aby równo puchnie...na > otrzeźwienie ;) I widzisz? Jak się zmobilizujesz to potrafisz sama znaleźć rozwiązanie ;) Nie pisałem, że piąchopiryna jest uniwersalnym lekiem na wszystkie choroby, nie wiem czy żle mnie odebrałaś, coś sugerujesz, czy może chodzi o jeszcze inną rzecz. Zauważyłem u Ciebie pewne skrzywienie właśnie w stronę krzywdzenia fizycznego, tutaj gdzieś wyżej na schodach radziłaś trzeźwej żeby biła kochanka. Przypuszczalnie jesteś ofiarą przemocy domowej a użytego zwrotu - nic tylko lać w te głupią gębę i patrzeć czy aby równo puchnie - nauczyłaś się od rodzica który w ten sposób do Ciebie mówił. Za co najczęściej byłaś bita? Masz blizny? Odpowiedz Link Zgłoś
nie_jezdze_po_alkoholu Re: jaki jest sens 12.04.10, 19:24 fini,ty fajny kolo jestes :) bystrzak mało takich wokol..kwiatków az milo poczytac to lubie Odpowiedz Link Zgłoś
finibilo Re: jaki jest sens 13.04.10, 18:58 nie_jezdze_po_alkoholu napisała: > fini,ty fajny kolo jestes :) > bystrzak > > mało takich wokol..kwiatków > az milo poczytac > > to lubie Miewam sporadyczne przebłyski aktywności intelektualnej, tak bym to górnolotnie ujął. Jesteś krępująco bezpośrednia :) Odpowiedz Link Zgłoś
kornny Re: jaki jest sens 13.04.10, 13:37 ...taa, blizny? chyba na mózgu, i stąd to całe gó*** ;), chociaż podobno jak byłam mała siostra mnie nie dopilnowała i spadłam za łóżko i chwile tkwiłam w dziurze między ścianą a łóżkiem, to pewno trauma teraz się odbija ;) Odpowiedz Link Zgłoś
finibilo Re: jaki jest sens 13.04.10, 19:01 kornny napisała: > ...taa, blizny? chyba na mózgu, i stąd to całe gó*** ;), chociaż podobno jak > byłam mała siostra mnie nie dopilnowała i spadłam za łóżko i chwile tkwiłam w > dziurze między ścianą a łóżkiem, to pewno trauma teraz się odbija ;) Nie wiem kornny do czego zmierzasz, ale nie pasuje mi rola pionka w Twojej grze. Nie będę brał udziału w przeciąganiu liny ani zabawie w chowanego. Znajdź sobie dobrego psychologa i jego kiwaj :) Różnica między nami jest taka, że Ty prawdopodobnie na własne życzenie lecisz teraz do Smoleńska a ja oglądam "Oszukać przeznaczenie" cz. 1 i zbieram refleksje na temat odmiennych stanów świadomości. Bez urazy :) Odpowiedz Link Zgłoś
kornny Re: jaki jest sens 14.04.10, 13:54 bosh człowieku, resztki humoru trzymają mnie przy życiu a ty mnie dobijasz... Odpowiedz Link Zgłoś
nie_jezdze_po_alkoholu Re: jaki jest sens 12.04.10, 19:27 kornny napisała: > czyli nic tylko lać w te głupią gębę i patrzeć czy aby równo puchnie...na > otrzeźwienie ;) jak czlowiek glupi to juz nic nie da sie zrobic odrobina samoswiadomosci i silna akceptacja faktu ze wyzej nie da sie podskoczyc powinno troche ulżyc :) ja tak zrobilam jakis czas temu i naprawde jakby lżej... Odpowiedz Link Zgłoś