Dodaj do ulubionych

przeczekać?

26.03.04, 20:16
Od kilku dni mam strasznego doła. Nawet chwilami mam myśli samobójcze. Ale
nie wiem , czy powinnam pójśc do lekarza (trochę się wstydzę), czy czekać, aż
samo przejdzie. Nie chcę się wygłupić i zostać uznaną za wariatkę. Bo
przecież każdy ma w życiu trudne chwile i nie chodzi z nimi od razu do
psychologa...
Obserwuj wątek
    • carlabruni Re: przeczekać? 26.03.04, 21:17
      Droga Tycjanko. Według mnie ważne jest to, abyś wiedziała z jakiego powodu masz
      tego doła i dopiero potem postanowiła czy idziesz do lekarza czy nie. Proponuje
      oczywiście drugie wyjście.Ja czekałam ok 2 tygodni nim poszłam do lekarza, co
      też nie jest jakimś tam strasznie długim czasem. Nie żałuje tego kroku. Teraz
      już prawie wruciłam do siebie, czego i Tobie życze.Gorąco Cię pozdrawiam.
      Carla.
      Ps. Życze Ci, aby wszystkie Twoje problemy ci sie rozwiązały.
    • carlabruni Re: przeczekać? 26.03.04, 21:18
      Jeszcze jedno. Jesli Twój dół pojawił sie z niewyjaśnionych okoliczności.
      Inaczej mówiąc bez powodu, wtedy radze nie zwlekać. Jeszcze raz Cie pozdrawiam.
    • iwona.grobel Re: przeczekać? 02.04.04, 14:19
      To prawda, że każdy ma w życiu trudne chwile, ale nie każdy ma z tego powodu
      myśli samobójcze. Skoro w ogóle rozważa Pani wizytę u specjalisty - tym
      bardziej nie ma na co czekać. A wstydzić się naprawdę nie ma czego.
      Serdecznie Panią pozdrawiam.
    • tms82 Re: przeczekać? 02.04.04, 18:06
      Po piekle, ktore przeszedlem ja (i zapewne wiekszosc forumowiczow) moge tylko
      napisac, ze SZKODA ZYCIA NA DEPRESJE. Naprawde warto udac sie do lekarza i wbic
      sobie do glowy, ze depresja to choroba, tyle ze jeszcze niezbyt popularna :)

      Pozdrawiam
      TMS
    • negatywista Re: przeczekać? 02.04.04, 18:58
      . Bo
      > przecież każdy ma w życiu trudne chwile i nie chodzi z nimi od razu do
      > psychologa...

      Jakbym słyszał p***dolenie moich starych! To bzdura, przez ten wstyd
      zmarnowałem 3 lata życia (jak narazie - bo nie jestem jeszcze zdrowy, leczę
      się) - samo nie minie, wybij sobie to z głowy, będzie się pogłębiać aż nagle
      zostaniesz sparaliżowana życiowo i nie będziesz mogła ani się uczyć, ani bawić,
      ani nic, a codzienność to będzie piekło.
      • tms82 Re: przeczekać? 02.04.04, 19:08
        negatywista napisał:


        > Jakbym słyszał p***dolenie moich starych! To bzdura, przez ten wstyd
        > zmarnowałem 3 lata życia (jak narazie - bo nie jestem jeszcze zdrowy, leczę
        > się) - samo nie minie, wybij sobie to z głowy, będzie się pogłębiać aż nagle
        > zostaniesz sparaliżowana życiowo i nie będziesz mogła ani się uczyć, ani bawić

        ze niby psychiatra to juz nie wiadomo co i łolaboga, na szczescie nie mam tego
        samego, ale jakby ktos kilka lat temu mi powiedzial, ze bede musial skorzystac
        z uslug psychiatry rozesmialbym mu sie w twarz
        dzis inaczej patrze na te tematy, jestem bardziej tolerancyjny, otwarty na
        rozne sprawy i jestem bogatszy o kolejne doswiadczenia

        Pozdrawiam
        TMS
      • nevada_blue do negatywisty 02.04.04, 21:47
        no coś właśnie w ten deseń...
        na szczęście jestem teraz poza tzw. "domem".. :]
        ja nie czekałam tak długo, niedawno zaczęłam leczenie - i nie zamierzam ich o
        tym informować
        nie wyobrażam sobie tej rozmowy...
        bo przecież "idealna córeczka" nie miewa problemów - jest silna i zawsze sobie
        dzielnie ze wszystkim poradzi..
        a dobrzy, troskliwi, ciężko pracujący itd. rodzice nie mogą mieć
        córeczki "wariatki".. :/

        w przyszłym tygodniu mam tam wrócić - na krótko: jakieś trzy dni..
        na samą myśl jestem podwójnie chora..
        bo zupełnie nie mam pojęcia skąd wytrzasnąć tyle siły, żeby się przez to
        sprawnie przemycić..
        a na pewno im o tym nie powiem!
        • ewakurz Re: do negatywisty 04.04.04, 23:28
          nevada_blue napisała:

          > no coś właśnie w ten deseń...
          > na szczęście jestem teraz poza tzw. "domem".. :]
          > ja nie czekałam tak długo, niedawno zaczęłam leczenie - i nie zamierzam ich o
          > tym informować
          > nie wyobrażam sobie tej rozmowy...
          > bo przecież "idealna córeczka" nie miewa problemów - jest silna i zawsze
          sobie
          > dzielnie ze wszystkim poradzi..
          > a dobrzy, troskliwi, ciężko pracujący itd. rodzice nie mogą mieć
          > córeczki "wariatki".. :/
          >
          > w przyszłym tygodniu mam tam wrócić - na krótko: jakieś trzy dni..
          > na samą myśl jestem podwójnie chora..
          > bo zupełnie nie mam pojęcia skąd wytrzasnąć tyle siły, żeby się przez to
          > sprawnie przemycić..
          > a na pewno im o tym nie powiem!

          Kiedys bedzie trzeba. Nawet, jesli nic a nic do nich nie dotrze. Przerabiam ten
          temat od co najmniej dwunastu lat. Temat nadaje sie moze bardzej
          na "Psychologie", ale jest tu i szkoda nie poruszyc. Nie masz pojecia, skad
          wytrzasnyc sile, aby nic nie mowic i grac narzucona ci przez rodzicow role?
          Zapewniam, ze wiecej sily marnujesz na udawanie, niz gdybys grala w otwarte
          karty.
          Ozywiscie, tez marnuje...
          Pozdrawiam, idealna coreczko wspanialych rodzicow.

          Wspaniala corka idealnych rodzicow.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka