aneta.1988
23.11.10, 23:23
witam wszystkich.Może tu znajdę kogoś kto przeczyta moją historie.mam22 lata męża 19miesięcznego syna i problemy ze sobą.z mężem mamy własne mieszkanie od kilku miesiecy,tak mieszkalismy w 3 u tesciow bylo tam ok.moze az tak bardzo za soba nieprzepadalismy ale dalo sie wytrzymac,tesciowa bdurzo mi pomagala przy dziecku.az do czasu jak kazala nam sie wyprowadzic bo nie chcielismy z nia koledy przyjac,kupilismy mieszkanie i od tego czasu tescie prawie do mnie sie nie odzywaja.obwiniaja mnie o to ze tak szybko sie obrazamy i ze sie wyprowadzilismy,bo ona powiedziala niby to w zlosci.owszem zaluje ze nie mieszkamy z nimi.brakuje mi pomocy.syn duzo choruje u niego zwykly katar konczy sie zapaleniem ploc i tak w kolko.maz pracuje od rana do wieczora.do tego mieszkanie zaczelo nam sie sypac pojawil sie grzyb co pogarsza stan zdrowia naszego dziecka.a ja nie umiem sobie z tym poradzic jestem z tym sama.chodze z malym co 2 dzien do lekarza.chcial bym poprawic stosunki z tesciami ale nie wiem od czego zaczac.za duzo d nbich uslyszalam,ze jestem glupia ze z mojej winy nie maja syna i wnuka kolo siebie.i ja sie o to wszystko obwiniam.jestem coraz bardziej nerwowa nic mnie nie cieszy.denerwuje sie jak syn placze nawet czasami na niego krzykne a zaraz potem placze i go przepraszam.maz jest tak za pracowany ze nie wie nawet ile nasz syn juz umi powiedziec ze zaczyn sikac do nocniczka.ja nie chce tak zyc my sie coraz czesciej klocimy,juz nawet nie pamietam kidy ze soba spalismy.blagam o jakies rady