Dodaj do ulubionych

POMOCY, blagam

08.02.09, 12:23
Witam,

u mojego chłopaka w grudniu stwierdzono zaburzenia ottela, w zeszłym
tygodniu zaburzenia emocjonalne. Uwazam,ze on ma bpd.
Zacznę od początku. Jestesmy, bylismy ze sobą rok i 2 miesiace.
Piersze jgo "ataki" zaczeły się w maju kiedy obraził sie na mnie ze
uczylam sie z kolezanka, potem wymyslil ze mma romans z ejgo kolega
poniewaz w lutym dziwnie spojrzalam sie na owego kolege na pasach.
Zaczal byc agresywny, krzyczal wyzywal mnie od najgorszych,
uspakajalam go, az w czerwcu bylo tak w dzien w dzien. Rodzice
kazali mi sie odsunac, zdzwonil wywsylal wiec sms obrazilwe, az
ktoregos dnia pocil sie. W dniu kiedy wypisali go ze szpitala
zadzwonil pow ze to moja winna, awieczorem pytal jak male dziecko
czy nic mu nie zrobilam. Wrcoilam do niego, a ta sytuacja z
wymyslaniem romansu powtarzala sie raz na tydzien na 2 tyg, byl
agresywny uderzyl mnie kiedys nagle. Po tym postawilam mu warunek ja
i terapia albo on sam, poszedl na terapie. Po tyg sytuacja pojawila
sie znowu, osobiscie pojechalam do jego psychologa i przedstawilam
co stalo sie, psycholog stwierdzil ze on sie przed nim ukrywal i ma
zaspol ottella, po 5 dnich ciszy pojechalam do niego i wrecz
blagalam by wrocil. Wrocil. Bylo przez 2 miesiace cudownie, az do
dzis. Tydzien temu w sobote plakal, ze mnie kocha ze nie chce mnie
stracc, przez caly tydzin wysylal sms, ze kocha, mowil jaka jestem
wspaniala, az przyjechal do mnie w pt i oswiadczyl ze nic nie czuje,
ze mnie nie kocha. Po tyg probowalam z nim rozmawiac pytalam jak
mozna tak z dnia na dzien przestac kochac, uslyszalam ze on tak ma,
ze sie zastanawial, ze nie chce mnie teraz widzec, bo nie ma
przyjemnosci mnie ogladac, nie chce oddac moich rzeczy. Po moim
telefonie zadzwonila jego mamam, ze on od 2 godzin nie moze sie
otrzasnac,ze mowil ze nie moze tego wytrzymac. Nie wiem co robic,
bardzo go kocham i nie moge zniesc tej ciszy. On sie w sobie
zamknal, sidzi w domu i pracuje przy komptrze, prawie nie je, nie
chce o mnie z nikim rozmawiac. Czy to BPD? Jak mu pomoc? Jak teraz
się do niego zbilzyc? Kocham go i chce z nim byc. Pomocy
Obserwuj wątek
    • okrent9 Re: POMOCY, blagam 08.02.09, 21:11
      Droga epifaniak,

      współczuję Ci bardzo, a powiem Ci coś, co być może w pierwszej
      chwili odrzucisz jako radę. Wydaje mi się, że zarówno Ty jak i Twój
      chłopak jesteście jeszcze bardzo młodzi. Być może jest to Twój
      pierwszy "poważny" związek. Wszyscy w takiej sytuacji wierzymy,
      że "prawdziwa miłość wszystko zwycięża". Niestety, nie zawsze. Moim
      zdaniem szkoda Twojego zdrowia psychicznego w tej sytuacji. Chyba
      najlepiej zrobisz odcinając się od tego chłopaka. Poczytaj historie
      na tym forum, a zobaczysz, jaki to "miód" być w związku z osobą
      która cierpi na BPD. Ludzie o wiele dojrzalsi od Ciebie, z większym
      doświadczeniem życiowym, nie dają rady, kończą na leczeniu u
      psychiatry. W pewnym sensie miałaś "szczęście", że Twój chłopak tak
      szybko okazał się mieć poważne zaburzenia... zanim np. wyszłaś za
      niego za mąż albo zaszłaś z nim w ciążę.

      Jeśli czujesz się samotna bez niego, spotkaj się z koleżankami,
      zajmij się swoim hobby albo przygarnij sobie zwierzaczka. Nie pozwól
      się zmanipulować w tak młodym wieku komuś, z kim nie jesteś i nie
      będziesz szczęśliwa. Bądź swoją najlepszą przyjaciółką i zadbaj
      przede wszystkim o siebie. Chłopak o którym piszesz ma rodziców,
      którzy mogą o niego zadbać. Z racji swojej roli są do tego lepiej
      przygotowani, znają go od dziecka i być może jest jeszcze nawet na
      ich utrzymaniu, tak więc są na pozycji, z której mogą mu sugerować
      jakieś leczenie. Ty w żadnym wypadku nie jesteś za niego
      odpowiedzialna.

      By krótko odpowiedzieć na pytania, którymi podsumowałaś swój post:
      tak, to pewnie BPD. A może nawet coś gorszego. Wg informacji, które
      znalazłam w necie, zespół Otella występuje zwykle u alkoholików -
      jeśli Twój chłopak pije, tym goręcej namawiam, żebyś zerwała z nim
      stosunki. Jak mu pomóc? Poczytaj forum, poczytaj inne strony na ten
      temat w internecie - najlepiej mu pomożesz, jeśli nie będziesz mu
      ustępować i nie pozwolisz się zmanipulować. Młodej osobie bardzo
      trudno jest spojrzeć na bliski związek i dostrzec, że i kiedy jest
      manipulowana. To kolejny powód dla którego odradzam Ci
      kontynunowanie tej znajomości. Jak się do niego zbliżyć? Ale po co?
      Zranił Cię już tyle razy. Kochasz go? Czasem lepiej pewnych ludzi
      kochać na dystans. Jeśli Twoja miłość do niego to pragnienie, by ON
      był zdrowy i szczęśliwy, i jesteś w stanie coś dla tego poświęcić,
      to najlepiej zrobisz nie szukając z nim kontaktu. To może go skłonić
      do przyjrzenia się samemu sobie. Jeśli przez "kocham go" rozumiesz
      tęsknotę za jego czułością, dotykiem, dobrym słowem, poczuciem
      bezpieczeństwa, jakie potrafi Ci dać... To zastanów się, czy on
      naprawdę to potrafi. Zrób sobie listę rzeczy dobrych, które cię
      spotkały dzięki związkowi z nim, i listę wszystkich przykrości,
      rozczarowań, cierpień. Czy naprawdę ta pierwsza lista jest dłuższa?
      Wątpię. Pomóż sama sobie, epifaniaku.
      • liczby-11 Re: POMOCY, blagam 25.02.09, 18:41
        Przeczekaj troche... Zajmij sie czyms. Jak tylko mozesz, to biegaj, a jak nie ,
        to cwicz. Cwiczenia odprezaja... Podczas cwiczen wytwarzaja sie endorfiny
        potrzebne do likwidowania stresu... Kup sobie czekolade i jedz ja na okraglo,
        zwlaszcza te gorzka... Pij melise 3x dziennie. RUCH uodparnia na stres...
        • epifaniak Re: POMOCY, blagam 01.03.09, 11:11
          w ruchu jestem non stop, wszystko palnuje tak by nie miec czasu na myslenie..
          nie pije melisy bo juz nie dziala, biore jakies proszki ziolowe ktore polecila
          mi pani z apteki.. dzis minal miesiac od kad milczy.. przedwczoraj go spotkalam
          nawet nie pow mi czesc tylko zrobil sie czerwony na twarzy ze zlosci.. ile jeszcze?
          • grow888 Re: POMOCY, blagam 01.03.09, 21:09
            Jest duże prawdopodobieństwo, że za jakiś czas wróci....ale historia się powtórzy. Idź między ludzi, odpręż się, zacznij ćwiczyć. Uwierz mi, że świat może być równie piękny bez niego. Na siłę nic z nim nie zdziałasz. Ja przeżylem identyczną historię i tak samo na mnie już nie działały wszelkie preparaty uspokajające dostępne bez recepty. Masz o nim zapomnieć i zobaczyć, że na świecie żyją jeszcze inni ludzie bo w przeciwnym razie się wykończysz(dosłownie wykończysz, to już nie są przelewki).
            • epifaniak Re: POMOCY, blagam 03.03.09, 13:34
              dziekuje, probuje zapomniec, zyc swoim zyciem... ale cos we mnie czeka.. cos nie
              pozwala pojsc dalej.. wczoraj dostalam sms od jego matki, ze nie mowic mi czesc
              nie chcial mi przeszkadzac, poniewaz szlam z jakims chlopakiem a moze juz ze
              swoim nowym facete.. kobieta sama z siebie tego nie wymysllila by, on musial jej
              tak powiedziec.. co ciekawe owy chlopak byl naszym wspolnym dobrym znajomymi..
              miesza mi sie to wszytsko.. jakbym zyla w jakims koszmarze..
              • grow888 Re: POMOCY, blagam 03.03.09, 17:42
                zerwij wszelkie kontakty z nim i idź między ludzi, a najlepiej poszukaj sobie
                nowego chłopaka(wtedy szybko wypełnisz pustkę inną osobą, tylko rób to z
                głową)....dziwny zbieg okoliczności, ale ja użyłem dokładnie tego samego
                określenia na to co się stało u mnie, "to jest jak koszmar" :( Było wspaniale i
                nagle trach, jakby człowiekowi ktoś wbił nóż w plecy. Sam nie wierzy w to co się
                dzieje bo to jest niewytłumaczalne w logiczny sposób....
                • epifaniak Re: POMOCY, blagam 04.03.09, 12:32
                  nie ma logicznego wytlumaczenia.. najgorsze jest to ze ludzie widza go jako
                  normalnego i to ja zaczynam czuc sie jak wariatka.. wczoraj na domiar tego
                  dowiedzialam sie ze ma juz nowa dziewczyne i ze obsesyjnie do niej dzwoni...
                  chcialabym ja ostrzec, ale jak i dlaczego to ja mam byc milosierna samarytanka?
                  kontaktow z nim nie zerwe, mamy wspolnych znajomych, chodzimy do tej samej
                  uczelni i mamy zajecia nawet w drzwi w drzwi... po prostu kontaktu nie sposob
                  zerwac... na domiar tego wiem, ze jesli cos zrobi w stosunku do mnie nie tak:
                  wyzwie czy tez uderzy bede zmuszona zglosic go na policje... to jest koszmar,
                  tylko moje sny sa piekne teraz..
                  • liczby-11 Re: POMOCY, blagam 04.03.09, 18:29
                    Teraz nie czekaj na niego tylko na kolorowe sny... Przeciez widzisz, ze on jest
                    strasznie obsesyjny, ma zaburzenie otella /ono wystepuje nie tylko w
                    alkoholizmie, ale rowniez w schizofrenii/ i w zwiazku z tym nie da rady byc
                    odpowiedzialny. Ta dziewczyna, do ktorej dzwoni tez juz niedlugo bedzie miala go
                    dosc.... Otrzasnij sie!!! Tyle jest normalnych chlopakow - studentow, a Ty
                    uparlas sie, ze tylko on jest dla Ciebie. Rozgladnij sie... Tyle spojrzen na
                    Ciebie czeka.... Tylko nie widzisz ich, bo nie chcesz ich widziec.
      • n_importe_qui jeśli ma BPD nie wróci 18.03.09, 09:26
        Jest coś takiego w nas ... że czujemy ile bólu wyrządzamy tej
        drugiej "wybranej" przez Nas osobie. Gdy poczułam, że trafiłam na
        kogoś kogo nie potrafię w żaden sposób dotknąć poczułam się dopiero
        bezpiecznie. Im bardziej jesteś silna, tym bardziej zwiększasz
        szanse aby z Nim być. To Twoja słabość do Niego odpycha go od
        Ciebie. Ale pamiętaj, że to wszystko to nigdy nie będzie prawdziwy
        związek tylko gra pozorów.
      • grow888 Re: POMOCY, blagam 05.03.09, 22:34
        epifaniak napisała:

        > liczby-11 a myslisz ze ja tego nie wiem? ze siedze na tylku i na niego czekam?
        > jedna czesc mnie nie czeka a druga czeka i chce pomoc.

        Obudź się w końcu !!!! Nie widzisz że ten człowiek tego nie doceni ? Ja przez rok wypruwałem z siebie flaki żeby tylko ta dziewczyna poczuła się lepiej. Mowiła mi że przy mnie czuje się wspaniale, mocniej, że nie ma już takich dolów (bo rzeczywiście jej ustępowaly), ale pewnego dnia po prostu mnie olała i natychmiastowo znalazła sobie następnego. Ja nie mogę się pozbierać i nawet nie zapyta się mnie jak sie czuję. W wyniku tego że ją pokochałem uznała mnie za kogoś nie godnego uwagi, słabego ! Im bardziej będziesz chciala się zbliżyć tym będziesz gorszą.
        Obudź się !!! Masz przecież SWOJE życie. Poukładaj je jakoś, wyznacz sobie cele i brnij do nich z uporem, a po pewnym czasie zapomnisz o nim i będziesz się dziwiła że całkowicie zapomniałaś o tym, że Twoje życie też jest coś warte.

        Wiem, że łaczyło was wiele, ale musisz zająć czymś ważnym mózg. Idź do pracy, rób jakieś certyfikaty, skup się na zupelnie innych, ale ważnych rzeczach. Idź między ludzi, rozerwij się
          • liczby-11 Re: POMOCY, blagam 13.03.09, 16:06
            Osoby z bpd lubia zdobywac MILOSC.... Jezeli tak naprawde zalezy Ci na nim, to
            badz obojetna wzgledem niego. Nawet zarezyseruj jakas scenke, aby zrozumial, ze
            Cie stracil. Wtedy ocknie sie i bedzie Cie zdobywal.... Sprobuj... Na pewno
            przez to nie stracisz go, a wrecz przeciwnie dowiesz sie jak jest naprawde. I
            wtedy nie tylko sobie pomozesz, ale i jemu rowniez, bo on sam nie wie jaki ma
            stosunek do Ciebie... Ciagle szuka swojej tozsamosci....szuka sie w lustrzanym
            odbiciu. Pozdrawiam serdecznie. Juz niedlugo bedziesz coraz silniejsza, bo
            MOC w SLABOSCI SIE DOSKONALI.
            • epifaniak Re: POMOCY, blagam 15.03.09, 11:35
              nie spodziewałam sie takiej odpowiedzi.. wiesz co jest najgłupsze, ze wiem ze
              będąc z taka osoba mogę spie.przyć sobie życie? to jest najgłupsze. Ale go
              kocham, chyba za bardzo. Olewam od tygodnia i faktycznie widzę reakcje. Widzę
              złość na jego twarzy. Wrzucam zdjęcia z faceta na serwis społecznościowy na
              którym oboje jesteśmy, napisałam sms, że akceptuję jego odejście.. Odpisał, że
              tak ułozyło się, zrozum pewnych rzeczy nie da przeskoczyć sie, pozostana
              wposmnienia. Wyglada jakby sie hibernował się. nie wiem, to juz jest paranoja. a
              ja chce go sprowokowac. heh
              • kilkalattemu Re: POMOCY, blagam 15.03.09, 14:07
                widzę, że obsesyjnie myślisz o nim i to, co robisz nie wynika z
                tego, co czujesz, ale z tego, co chcesz osiagnac - czyli go
                odzyskac. tylko, czy naprawde warto...? ja z wlasnego doświadczenia
                wiem, ze nie. czasem to, co wydaje nam się miłością, jest czyjąś
                manipulacją, mniej lub bardziej świadomą, naszego umysłu. miałam
                bardzo podobna sytuację i wydawało mi się, że mój świat się
                skończył, bo bardzo kocham i chcę pomóc i że mi się uda. w
                konsekwencji prawie się nie zabiłam i bardzo ucierpiała moja
                psychika - a to trudno odbudować - moje problemy ciągnęły się bardzo
                długo. w tym, co piszesz, widzę siebie z temtego okresu i nie chcę,
                żebyś doszła do momentu, do którego ja doszłam. nie walcz - nic nie
                zyskasz. on pewnie widzi, że robisz to specjalnie, cieszy się tym.
                twoją nadzieją jest to, żebys naprawdę zrozumiała, że nie chcesz z
                nim być. i nie chciała go prowokować, ale naprawdę zostawić. jeszcze
                wile przed tobą, ale wierzę, że jesteś silna i sobie poradzisz
                  • kilkalattemu Re: POMOCY, blagam 15.03.09, 15:01
                    spokojnie - naprawdę to przejdzie! nie dręcz się tak - miłość to coś
                    wspaniałego - przekonasz się w przyszłości z kimś kto to odwzajemni
                    i nie będzie Cię ranił. wiem, że niewierzysz, ale jato rozumiem-
                    była ślepa i głucha na każdy apel, myślałam, że nikt mnie nie
                    rozumnie, że nie wiedzą, że ja to robię z miłości - ale straciłam
                    ponad rok z młodości - nie bądź uparta!!! nie upieraj się, że to z
                    powodu miłości. musisz pomóc teraz sobie, bo to Ty najbardziesz
                    cierpisz. obudź się - tylko to Ci pomoże. żyj poza tym tak naprawdę -
                    nie udając, że coś robisz w tym kierunku, a tylko starając się
                    zwrócic jego uwagę - tylko zrób to!
                    • epifaniak Re: POMOCY, blagam 15.03.09, 15:20
                      to boli kiedy nawet nie mowi mi czesc, kiedy ja tyle poswiecilam jemu... wiem ze
                      swiat nie przestal sie krecic, ludzie chodza umiechaja sie, placza i bawia sie
                      i itd. a ja robie to samo i co z tego jak to co do niego czuje zabija mnie
                      wewnetrznie....?..
    • evunia5 Re: POMOCY, blagam 18.03.09, 14:12
      Czytam Ciebie epifaniak i widze siebie - tylko mój związek trwa 11
      lat.
      Mi ciężko odejść, bo ciągle pamiętam jakich pięknych chwil mi
      dostarczył. I pomimo, że strasznie cierpię nie potrafie odejść -
      takie współuzależnienie. Tysiące nocy przepłakałam, chodziłam na
      terapie, w końcu się powoli uodporniłam na jego szały. Znam ból
      milczenia - najpierw 1 dzień - myslałam, że nie przezyję, potem z 3
      dni - myslałam, że nie przezytję, potem 2 tyg - myślałam...., teraz
      potrafi po 2 miesiące się nie odzywać - ale ze mną już lepiej, nie
      myslę, że nie przezyję.
      Wystarczy, że twój poczuje sie niepewnie, zauważy, że jesteś w
      stosunku do niego obojętna - i już bedzie z powrotem.
      Ale uwierz mi kobieto - lepiej dla ciebie, żeby nie wracał!
      • n_importe_qui Re: POMOCY, blagam 19.03.09, 12:08
        ewunia5 - Masz słuszną rację, że ten związek może do niczego nie
        doprowadzić, chociaż nie musi. Jestem przykładem takiej osoby jak
        On. Byłam baaardzo młoda. Było ich wtedy dwóch. Jeden "normalny" i
        silny psychicznie facet i ten drugi też BPD. Wybrałam tego
        pierwszego. I teraz jestem przekonana, że gdyby nie On już by mnie
        tu nie było. Ten drugi jak satelita okrąża moją orbitę ale wiem już
        że potrafię mu tylko współczuć. Gdy człowiek z BPD wie co mu dolega
        i ma odrobinę empatii w sobie potrafi coś w sobie zmienić. Choć
        życie z Nim naprawdę bywa koszmarem i możne pociągnąć Cię na dno.
          • brakwitaminyb12 Re: POMOCY, blagam 21.03.09, 01:53
            powiem ci tylko jedno, daj sobie spokój i uciekaj. Ja jestem człowiekiem z borderline, zycie to jedna wielka hustawka, nikt obok nie da rady, ja sama nie daję rady. Ratuj się póki możesz, ja tkwię w tym obłędzie i mam dosyć, nie życzę nikomu by chciał mnie wyciągać z tego, bo wiem że go wciągnę na dno. Nie wiem czy wiesz co znaczy kochać kogoś i nienawidzieć z całego serca, nie są to puste hasła-ja to czuję, czasem tak ludzi nienawidzę ,że ...
            Powiem ci jedno uciekaj,bo to droga na dno... A to dno, to najciemniejszy i najgorszy zakamarek, miejsce skąd nie ma ucieczki. Wspólczuję ci, kochac kogoś z zaburzeniami osobowości BOrderline, to droga do twojego prywatnego piekła,albo chcesz poswiecic życie by kogoś ratować, albo chcesz żyć pełnia życia.Albo jesteś Matką Teresą albo kimś kto chce żyć i być szczęsliwym. Wybierz siebie. Borderline`a nie uratujesz.A najgorsza jest świadomość,że ktoś kogo kochasz przez ciebie cierpi, ja tego nie znoszę to mnie jeszcze bardziej dobija. Jestem sama i sama przez ten świat przejdę. Nikt mnie nie zrozumie. Ratuj siebie, bąż egoistką, pokochaj kogoś normalnego, kto nie krzywdzi. Pamiętaj, że my krzywdzimy, żeby nas nie skrzywdzono,ale ty tego nie zmienisz swoją miłością. Przykro mi,ale myśl o sobie, tacy jak my i tak nigdy nie będą szczęsliwi...Przed takimi jak ja trzeba się bronić.
            • brzytwa-ockhama Re: POMOCY, blagam 21.03.09, 22:51
              brakwitaminyb12: może trochę przesadnie generalizujesz? Szanuję
              Twoje zdanie, rozumiem że czerpiesz z własnych doświadczeń i chcesz
              ostrzegać innych ludzi, ale ja zastanawiam się, czy taka
              generalizacja nie jest krzywdząca dla części ludzi z borderline. Na
              pewno to co napisałaś sprawdza się w stosunku do WIĘKSZOŚCI osób
              cierpiących na BPD, ale czy do wszystkich...?
              Borderline to zaburzenie osobowości, ale nie jest przecież tak, że
              osobowość takiej osoby jest całkowicie podporządkowana temu
              zaburzeniu. Pomimo tego, że osoby cierpią na takie samo zaburzenie
              mają jeszcze wiele cechy autonomicznych, charakterystycznych. Z tego
              też powodu z dystansem podchodzę do tezy jakoby KAŻDA osoba z
              borderline była z góry skazana na porażkę w relacjach miłosnych.
              Jeśli przejrzysz sobie fora internetowe na temat borderline, to
              jednak znajdziesz świadectwa tego, że osoba z BPD jest w stanie
              zbudować w miarę normalny (ble! co za okropne słowo) związek. Co
              więcej, znajdziesz też świadectwa wyleczenia (a przynajmniej
              znaczącej poprawy).
              • coffola Re: POMOCY, blagam 22.03.09, 20:09
                Jestem borderlajnem i niestety zgadzam się z tym, że najlepiej od borderlajnów
                (jeśli chodzi o związki) uciekać daleko. Co z tego, że nie niszczymy
                związku/drugiego człowieka celowo tylko dlatego, że inaczej nie potrafimy?
                Skutek jest taki sam - rozwalenie życia drugiej osobie. Być może z borderlajnem
                da się żyć, ale myślę, że chyba tylko osobie, która potrafi/chce poświęcić
                znaczną część życia na troszczenie się o humory borderlajna (i sama jest
                wystarczająco silna pscyhicznie). Inne wyjście - z borderlajnem da się całkiem
                nieźle żyć ale nie jestem pewna czy w takim "normalnym" związku. Myślę, że te
                związki w których borderlajn może wytrzymać i nie rozwalać psychicznie drugiej
                osoby to raczej takie bardzo posunięte przyjaźnie. Ewentualnie może jeszcze
                kiedy druga osoba w związku ma bardzo mocne tzw granice.

                • brzytwa-ockhama Re: POMOCY, blagam 22.03.09, 22:15
                  Nie ulega wątpliwości, że aby mieć dobrą relację z osobą z BPD (nie
                  tylko partnerską) trzeba mieć pewne predyspozycje: silny charakter,
                  poczucie własnej wartości, opanowanie, umiejętność nieprzejmowania
                  się krytyką. Potrzebna jest też wiedza na temat tego typu
                  osobowości, chociażby po to żeby wiedzieć, że słowa "nienawidzę Cię"
                  w ustach osoby z Borderline nie oznaczają tego samego, co w ustach
                  przeciętnego człowieka. Można nawet zaryzykować tezę, że osoba
                  cierpiąca na Borderline ma moralny obowiązek poinformowania o tym
                  potencjalnego przyszłego partnera na wczesnym etapie znajomości. Dla
                  swojego dobra i dla dobra tego człowieka.
                  Zastanawiam się, czy coffola ma rację pisząc, że "[...]z
                  borderlajnem da się żyć, ale myślę, że chyba tylko osobie, która
                  potrafi/chce poświęcić znaczną część życia na troszczenie się o
                  humory borderlajna[...]". W końcu wielu z Was twierdzi, że nic tak
                  nie przyciąga Was do drugiego człowieka jak jego obojętność,
                  ignorowanie, całkowite zdystansowanie.
                  • czita88 Re: POMOCY, blagam 23.03.09, 09:33
                    mnie na przyklad zawsze najbardziej pociągali faceci , chłopcy,
                    mężczyźni, ktorzy byli najbardziej niedostępni... tajemniczy... O
                    których wiedziałam tylko tyle ile oni chcieli mi o sobie powiedzieć.
                    Byłam dłuższy okres czasu z chlopakiem który kochał mnie
                    bezgranicznie, był we mnie wpatrzony jak w cudo jakieś, akceptował
                    mnie całą, przejmował się strasznie moimi słowami (parę razy płakał,
                    jak go rzucałam to rozbijał auto taki był zamroczony, raz wylądował
                    u lekarza i stwierdzili jakiś paraliż nerwowy czy coś takiego - nie
                    spał, wymiotował, bolały go mięśnie, nie jadł, był "sparaliżowany").
                    I nie mogłam z kimś takim wytrzymać. Nie kochałam go , byłam- widzę
                    dopiero z perspektywy czasu, bo wtedy wydawało mi się że ja wszystko
                    robię jak nalezy, tylko jego krytykowałam - byłam okropna do niego,
                    wredna, niewdzięczna, marudna... Oczywiscie nie cały czas.
                    Ten zwiazek nie miał większego sensu, on marzył o dzieciach i
                    wspolnej przyszłości ;), a ja ... o innym . Niedostepnym. Zimnym. Co
                    nigdy mi sie nie zwierzał. Nie potrzebującym związku. I tyle.
                    • epifaniak Re: POMOCY, blagam 23.03.09, 16:09
                      a jesli wam powiem, ze on zminil sie? ze jest spokojny, chodz widzialam z w nim
                      rosterki. A jesli Wam powiem, ze kochal sie ze mna wczoraj? i ze widzialam ze
                      czul, a mowil sobie ze nie czuje nic? a jesli Wam powiem, że napisalam mu potem
                      sms: zapomnij. A jesli Wam powiem, ze nadal go kocham, a jego rodzice sa juz
                      przeciwko mnie bo uznali ze ja wciagnelam go w chorobe? a co jesli. walsnie...
              • n_importe_qui Re: POMOCY, blagam 25.03.09, 16:16
                Jestem tego przykładem. Mam 37 lat. Mam stały związek z facetem od
                18-tu lat. Nie byłam ani nie jestem wciąż aniołem ale On nie
                twierdzi, że jest nieszczęśliwy - wręcz przeciwnie. Dlatego coraz
                bardziej lubię siebie :) Nawet jeśli w kłótni rzuciłam w Niego
                butami na obcasach rozcinając mu skórę na głowie, co mnie na widok
                krwi wprowadziło w osłupienie a u Niego moja reakcja wywołała
                śmiech " I widzisz co zrobiłaś? jak ja jutro polecę do Paryża?".
                Ale to wcale nie jest smieszne. Gdybym to ja była silnym facetem a
                On kruchą kobietą? Co mogłabym zrobić?
                • czita88 Re: POMOCY, blagam 25.03.09, 17:32
                  Hehe no nieźle :):):):)...

                  Ja miałam tez bylam niebezpieczna jak kiedyś z moim byłym (tym co
                  wyżej o nim pisze) jechałam autem, on był pijany a ten wrak ktory
                  prowadzil nie mial akumulatora (ktos nas najpierw pociągnął zeby
                  odpalil). On zapierdalal jak debil a ja krzyczalam ze ma zwolnic, w
                  koncu - na totalnym zadupiu- tak wszedł w zakret że auto sie osunelo
                  na boku rowu, przy polu. Oczywiscie silnik zgasł. Wyszłam darłam
                  ryja :P na całą wiochę, tłukłam go piesciami , rozcięłam mu wargę,
                  obrocilam się i poszłam w pizdu, po drodze jeszcze w jakiś słup
                  waliłam głowa. On krzyczał za mną, wołal mnie a ja kurwowałam na
                  niego na całe gardło, płakalam, i przeszłam z buta w furii i dolinie
                  pare km, on jeździl po okolicy ale mnie nie znalazl :P.

                  Nie wydaje wam się czasem wasze zachowanie podobne do tych z
                  latynoskich telenoweli :) ? Tam kobiety tez maja taki olbrzymi
                  temperament, tłuka w furii talerze, płaczą wciąż, a jak kochają to
                  na zabój... Zawsze czuje że powinnam sie tam urodzić... ich kultura
                  i obyczaje bardziej mi odpowiadają :)...
                  • arcoiris1 Re: POMOCY, blagam 25.03.09, 20:21
                    matko :) matkooooo :) No nie jest z Wami lekko.. sama przyznaj! :)
                    Mysle sobie ze jezeli po kilku takich akcjach ktos nadal jest i nie
                    odchodzi, to musi kochac strasznie i tym samym- PORZUC LĘK ZE CIĘ
                    PORZUCI, bo on kompletnie nie wchodz tu w grę. W grę wchodzi pytanie
                    czy on nie krzywdzi siebie... Miłość, potrafi byc toksyczna
                    straszliwie.. nie polega na przeciaganiu liny i walce o władze, kto
                    tu mu nad kim kontrolę... wiem, łatwo mówic.. choroba wyklucza
                    kontrolowanie takich reakcji, najwazniejsza jest samoświadomość, i
                    to ze ktos zdaje sobie sprawę ze ma problem. Moj ex, niestety taki
                    nie był. Kiedys jeszcze, zanim dowiedziałam sie o BPD, zasugerowałam
                    mu ze cierpi na tak zwany Right Man syndrome, czyli syndrom Pana
                    Racji- w odpowiedzi dostalam bełkotliwą odpowiedz obronno-napastliwą
                    i jeszcze bardziej sie wycofał mówiac ze nie jestem lekarzem i nie
                    ma ochoty tego nawet czytac.
                    • epifaniak Re: POMOCY, blagam 25.03.09, 21:33
                      ..tylko co ja mam teraz zrobic? co zrobic pytam? jak przekonac go ze
                      on czuje kiedy twierdzi, ze tak nie jest? Wiecie co wolalabym byc
                      wariatka wtedy wiedzialabym ze jego milosc sobie wymyslilam....
                      • n_importe_qui Re: POMOCY, blagam 26.03.09, 08:50
                        epifaniak: Niczego sobie nie wymyśliłaś. Wiesz... gdyby nie moje
                        doświadczenie z obu stron ( jestem borderline w długim związku
                        z "normalnym" facetem ale przez kilkanaście lat ciągnie się za mną
                        coś w rodzaju emocjonalnej zależności z kimś kto jest taki sam jak
                        Twój ). Widzę jak się wykańcza, daje mi do zrozumienia że to moja
                        wina. W chwili rozpaczy nawet szukałam go w szpitalach i przez
                        policję gdyż nie odpowiadał na moje sms'y. Nie licząc się z
                        uczuciami tego, który jest dla mnie r a t u n k i e m przed samą
                        sobą.
                        Mężczyźni albo z powodu testosteronu albo wychowania mają potrzebę
                        kontrolowania sytuacji aż do przesady. W borderline występują
                        elementy psychopatii - przeczytaj o typach osobowości borderline
                        www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=381 .

                        Ktoś napisał o "temperamencie" jak z brazylijskiej telenoweli :)
                        Rada dla kobiet z borderline : tak, szukajcie - na życie - facetów
                        z "południa". U mnie zadziałało :) Ci z północy mają zbyt delikatną -
                        moim zdaniem oczywiście - psychikę aby z Nami wytrzymać.
      • ninagarcia Re: POMOCY, blagam 03.04.09, 16:02
        ja nie wiem i kiedyś byłam w podobnej sytuacji jak Ty. Ja po jakiejś
        ucieczce nr 18 (dopiero), poczułam, że mam dosyć. Zdążyłam już mieć
        depresje, być na zwolnieniu, zrezygnować z pracy i jeszcze coś, o
        czym nawet nie wspomnę..
        Nie czytałam całego Twojego wątku, ale cipiciunka trochę opisała jak
        to jest z jej strony, w którymś z wątków w tym tygodniu. Jej partner
        nigdy nie pozwolił jej odejść i chyba rzucić się w tę otchłań. Ja z
        tego zrozumiałam, że trzeba się zaprzeć. Podobno jest tak, że
        jak "ulegamy" osobie z BPD, to ta zaczyna nas postrzegać jeszcze
        gorzej - uległa mi, czyli jest słaba, no tak, to było wiadome od
        początku, pomyliłem się co do niej, ale jestem głupi. Jak cipicunka
        napisała swojego posta, to zdałam sobie sprawe, że raz miałam taki
        przypadek, kiedy moj facet w przeddzień wyjazdu na długi weekend,
        rozstał się ze mną. Jakimś cudem miałam tyle siły, że zaparłam się,
        spakowałam samochód i wyznaczyłam godzinę, o której przyjadę po
        niego, żeby jednak jechać (już nie mieszkaliśmy razem). Wsiadł i
        pojechaliśmy. Miał zważony humor przez kilka godzin, ale się
        rozruszał, i w sumie było ok, choć mnie trawił smutek przez cały
        czas. może to własnie o to chodzi? Mnie te rozstania wówczas za
        bardzo bolały, i bardzo odbierałam to osobiście, jako odrzucenie,
        psychika mi siadła i samoocena. Z perspektywy jak to widzę, że
        prośba o decyzję, że szanuję Twój wybór i wolność, sam zdecyduj,
        przeciez to powinna byc nasza wspolna decyzja - to nie działały na
        mojego eks. Miałam jeszcze trudniej, bo jego ojciec i siostra
        stanęli przeciw mnie w pewnym momencie, zagrozili policją,
        nawyrzucali itp., bo syna/brata im zniszczyłam. Teraz funkcjonuje w
        tametj rodzinie jako osama bin laden, i zastapilam na tronie pewną
        Monikę, która przez 8 lat podsypywała jemu i całej rodzinie
        narkotyki, niszczyła komórki przez internet, rzucała kamieniami w
        okna. Dzis tak sobie mysle, ze dzieki temu facetowi(ktorego notabene
        prawdopodobnie dalej kocham) miałam szanse nauczyć się być bardzo
        stanowczą i twarda, tylko wtedy myslalam ze to zołzowate i wybralam
        równię pochyłą.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka