12.05.04, 03:14
Mam kryzys, od kilku tygodni nie chce mi się nic robić, nie widzę w niczym
sensu, myślę o samobójstwie, mimo, że mam wspaniałego faceta, prace, dużo
rzeczy mi się udaje, a jednak mam problem z podejmowaniem decyzji, z
zamęczaniem się problemami. Nie umiem przez to normalnie funkcjonować. Nieraz
po ptacy przychodzę i płaczę w poduszkę, czuję się strasznie - czuję się
niezdolna do tego życia. najchętniej bym siedziała w domu, nigdzie nie
wychodziła i nie podejmowała żadnych decyzji. Czy to depresja, czy jakaś
nerwica? Pomóżcie, nie mogę z tego wyjść!
Obserwuj wątek
    • greta_30 Re: kryzys 12.05.04, 03:24
      rety, masz depreche albo Ci się hormony rozregulowały, a może w ciąży jesteś?
      normalna sprawa. Do lekarza trza iść i się zastanowić o co kaman. A równolegle
      dbać o siebie, do kosmetyczki, na zakupy, poopalać się, przytulić do Faceta i
      próbować jakoś to przetrwać. Tylko spokojnie, jak jesteś chora - to kiedyś
      wyzdrowiejesz i nie fisiuj z tego powodu. Jak nie wiesz czy jesteś chora - nie
      przejmuj sie na zapas. A spać to od dawna nie możesz?
      greta
      • pobieda Re: kryzys 12.05.04, 03:30
        No już jakiś czas, okazało się że z tych nerwów załapałam chorobę wrzodową i
        przepisali mi nawet nasenne - po nich dobrze mi się śpi, ale rano jestem
        nieprzytomna. Więc nieraz z nich rezygnuję. A podejrzewam, że depreche to ja
        mam, bo już nie pierwszy raz w taki dołek wpadam, a u mnie to ciągle takie
        zawirowania, pochodzę tydzień zadwoolona i bum - wpadam w dół. W ogóle wszystko
        mnie ostatnio denerwuje, nic się nie podoba, wiesz - jestem święża narzeczoną,
        mam sukienkę już, która już mi się nie podoba, mamy zaproszenia, które też już
        mi się nie podobają i tak to ygląda wszystko po kolei. Jak widzisz - nic -
        nawet rzeczy przyziemne radośći mi nie dają. A jak Ty z deprechą sobie radzisz?
        • greta_30 Re: kryzys 12.05.04, 03:37
          poczytaj moje posty to sie dowiesz. czy Ty aby na pewno chcesz wyjść za tego
          faceta? wiesz, pytanie głupie, ale z autopsji wiem, że czasami jak sie nie jest
          do końca pewnym - to takie "deprechy" sie zdarzają... Na pocieszenie powiem Ci
          że mało kto podchodzi do własnego ślubu z dystansem :) tak to już jest i trzeba
          ten czas jakoś prztrwać. Męcz sie wieczorem (seks dobrze robi, na przykład)
          wypijaj szklanę mleka ciepłego i już. Kochaj faceta i utwierdzaj się w
          przykonaniu, że to TEN. A jak Ci po ślubie nie przejdzie - sama z Tobą do
          psychiatry pójdę ;)
          powodzenia i nie wpędzaj się w chorobę bez potrzeby
          greta
          • pobieda Re: kryzys 12.05.04, 03:44
            DZięki Greta - z Tobą mi będzie raźniej iśc do psychiatry :)Sama tak jakoś od
            tylu lat zwlekam.
            A co do narzeczonego - to mam pewne wątpliwości co do niego, aczkolwiek tylko
            nieraz, - bo naprawdę dobrze trafiłam, jest bardzo kochany i szalenie
            opiekuńczy, więc nie mogę narzekać. Z autopsji, tzn. że zerwałaś przed ślubem
            bo nie byłaś pewna,czy w końcu się upewniłaś?
            A to u mnie - boję się że nie tylko ze ślubem związane ale z całym życiem Chce
            na przykład rzucić doktorat, który w tym roku zaczęłam, chce wszystko rzucić.
            Wydaje mi sie że wsyztsko, ale to kompletnie wszystko mnie ostatnio przerasta.
            pozdrawionka dla Ciebie
            • greta_30 Re: kryzys 12.05.04, 03:51
              Posłuchaj mnie dobrze! nie mozna DLA NIKOGO NA TYM ŚWIECIE REZYGNOWAĆ Z SOICH
              MARZEŃ! Bo to się mści. I co z tego że nie zrobisz doktoratu, urodzisz piątkę
              rozwrzeszczanych dzieci ibedziesz do końca zycia miała żal do męża i świata, że
              Ci w życiu nie wyszło. Bzdura, bzdura, bzdura! Mąż zawsze może sobie znaleść
              inną młodsza i sie na Ciebie wypiąć (wiem, bo dwa razy już to przyżyłam) i co?
              zostaniesz bez doktoratu, żadna i sfrustrowana? Wtedy deprecha - na bank
              murowana! Jak rzucisz doktoratorowanie się - to znaczy żeś głupia i nie pójdę z
              Tobą do psychiatry ;) O!
              • pobieda Re: kryzys 15.05.04, 14:05
                Masz rację - powinnam się wziąć w garść i dokończyć to co zaczęłam, ale
                cholernie mi trudno, szczególnie, że nie mam chęci do niczego, naprawdę do
                niczego./
                • patja Re: kryzys 15.05.04, 14:13
                  Hihi to tak jak ja. Moze dzis poprostu jest taki dzionek. Kompletna beznadzieja
                  i strasznie mi z tym zle.
                  Mam nadzieje, ze chociaz Tobie sie polepszy. Pozdrawiam
                  • pobieda Re: kryzys 15.05.04, 14:50
                    Wątpię Patja, bo u mnie to już trwa kilka tygodni. Jestem w strasznym dołku - i
                    wiesz nic mnie nie cieszy. Wszystko mi sie nie podoba (sukienka ślubna,
                    doktora, ja, uważam, że wszyztsko mnie przearasta - nawet decyzje o nazwisku po
                    ślubie. POza tym codziennie rano budzę się ok. 5, 6 nad ranem i nie mogę spać,
                    bo zamęczam się natrętnymi myślamai, ze jest beznadziejnie, że ja jestem taka
                    itop. Wiesz po prostu kryzys. Ale mam nadzieję, że u Ciebie to dzisiejszy
                    dzionek tylko taki. Bo nie życzę nikomu takiego stanu.
                    • nevada_blue Re: kryzys 15.05.04, 14:53
                      u mnie tak było do niedawna..
                      potem zaczęłam brać fluoksetynę i od tej pory górki i dołki na zmianę :P
                      i czasem czuję się jakbym kilka ostatnich miesięcy przespała, choć ze snem
                      niewiele miałam wówczas do czynienia..
                      leczysz się jakoś? może warto byłoby bryknąć do lekarza?
                      pozdrawiam ciepło,
                      [nevada]
                      • pobieda Re: kryzys 15.05.04, 15:26
                        No własnie chce bryknąć do lekarza - ale tak się zastanawiam, bo sama mówisz,
                        że nie za bardzo pomagają leki, bo masz raz dołki raz górki. Tzn,. pogadać z
                        nim chce, ale nie wiem, czy brać leki.
                        • nevada_blue Re: kryzys 15.05.04, 15:33
                          wiesz, też mnie wizja brania tabletek nie cieszyła..
                          ale teraz się z tego cieszę, bo mnie wyciągnęły ze strasznego bagna [patrz:
                          próba samobójcza, samookaleczenie itp.]..
                          i nawet jeśli dołek, to już nie taki głęboki jak wcześniej..
                          za to mogę już spać [wprawdzie też na prochach, ale zawsze..], jeść też mogę
                          jako tako :P
                          i przede wszystkim to, co jeszcze niedawno wydawało mi się nie do
                          przeskoczenia, dziś jest przy odrobinie wysiłku możliwe..

                          więc brykaj do lekarza - co Ci szkodzi?
                          być może nic Ci nie każe brać, nie zawsze od razu przecież przepisują leki -
                          moją znajomą skierowano na terapię grupową..

                          pozdrawiam ciepło :)
                          [nevada]
                    • patja Re: kryzys 15.05.04, 15:04
                      Uwierz mi, ze chcialabym, zeby to byl tylko jeden dzionek. Zanim zaczelam brac
                      tabletki cale dnie byly wlasnie takie jak opisujesz i to jeden po drugim. Teraz
                      coprawda zdarza sie to sporadycznie - to dzieki tych tabletkom, ktore dodaja
                      mi "sil do zycia". Ale wierz co, kiedy tylko przestaje wierzyc w ich pomoc
                      kompletnie sie zalamuje.
                      Bardzo bym chciala Ci jakos pomoc, ale chyba teraz nie jestem w najlepszym
                      stanie, ale z pewnoscia inni cos zaradza, bo to kochane duszyczki.
                      Pozdrawiam
                      • pobieda Re: kryzys 15.05.04, 15:31
                        Patja - pomyśl, że nie jesteś sama, a od razu raźniej będzie :))
                        Wiesz - tak się zastanawiam, dlaczego sa ludzie którzy zioną optymizmem i
                        potrafią się cieszyć życiem, a dlaczego są tacy jak my - dlaczego my nie umiemy
                        być szczęśliwe. Wiesz, ja już nie wiem co robić. Ja mam jakieś myśli
                        samodestrukcyjne. Powiedz mi, czy coś Ci pomaga w taki czas?
                        • patja Tak 15.05.04, 15:34
                          Jest taka rzecz - siedze na forum i pisze, chocby nawet wielkie glupoty. Poza
                          tym pomagaja mi osoby stad - wielkie DZIEKUJE im za to, ze sa i mnie nie
                          opuszczaja.
                          Ponad to mam swojego ukochanego Kicolka (moj malusi kroliczek), ktory zawsze
                          przy mnie siedzi i slucha moich glupot.
                          No i to by bylo wszystko... brak mi pomyslow... poprostu walcze... jesli upadam
                          to staram sie za wszelka cene wyjsc z dolka... wkoncu kiedys musze byc
                          szczesliwa, prawda?? Przyjdzie i dla Nas czas
    • carlabruni Re: kryzys 15.05.04, 15:34
      droga pobiedo wg. mni jest to depresja i to dość już zaawansowana skoro myślisz
      o samobójstwie. Radze szybko udac się do lekarza. Wierz mi nie m na co czekać i
      żaden to wstyd. Idź do lekarza i pozwól sobie pomóc!!! Pozdrawiam i trzymam
      kciuki.Pa.
      • pobieda Re: kryzys 15.05.04, 16:24
        Hmm, co najgorsze- ja mam takie deprechy wciąż, ale cały czas się przekonuję,
        że tak bywa, że wcale nie jestem chora. To tak jak alkoholik, który nie chce
        się przyznać do swej słabości. ALE RZECZywiście teraz już muszę iśc, bo
        sytuacja mnie zupełnie przerosła i nie mogę wrócić do normy. :(
        • carlabruni Re: kryzys 15.05.04, 16:28
          Dobrze, że doszłaś do takiego wniosku. Jeszcze nie jest za późno. Jeszcze
          będzie pięknie, jeszcze będzie normalnie. Pozdrawiam.
          • f.qu Re: kryzys 15.05.04, 16:34
            carlabruni napisała:

            > Dobrze, że doszłaś do takiego wniosku. Jeszcze nie jest za późno. Jeszcze
            > będzie pięknie, jeszcze będzie normalnie. Pozdrawiam.

            należy jeszcze dodać:

            Myśl pozytynie, głowa do góry, nie załamój się .... uwierz w siebie, w swoje
            nieograniczone możliwości, w swoją moc, masz nieograniczoną moc, twój umysł
            Cię wspiera, twoja potęga nie zna granic, urzeczywistnij marzenia, znaldź
            radość życia, zdecyduj jasno czego chcesz, cierpienie może stać sie Twoim
            przyjacielem, znajdź w sobie entuzjazm i przystą do działania..... hehe
            • carlabruni Re: kryzys 15.05.04, 16:36
              należy jeszcze dodać:
              >
              > Myśl pozytynie, głowa do góry, nie załamój się .... uwierz w siebie, w swoje
              > nieograniczone możliwości, w swoją moc, masz nieograniczoną moc, twój umysł
              > Cię wspiera, twoja potęga nie zna granic, urzeczywistnij marzenia, znaldź
              > radość życia, zdecyduj jasno czego chcesz, cierpienie może stać sie Twoim
              > przyjacielem, znajdź w sobie entuzjazm i przystą do działania..... hehe
              Hyba sie Murphy'ego naczytałes. Ja w takie brednie nie wierzę.
    • iwona.gnobel Re: kryzys 15.05.04, 16:41
      wszystkie metody są dobre które prowadzą do celu: tak więc gdy podejmujesz nowe
      wyzwanie i oczyszczasz swój system nerwowy, odżywiaj go lekturą, która nauczy
      Cię czegoś wartościowego i pozwoli wypracować strategie dla nowego stylu życia.
      Pamiętaj: lektura czyni lidera.
      • pobieda Re: kryzys 16.05.04, 18:10
        Ale jakie lektury? Dajcie mi jakieś wskazówki please, jakieś książki które wam
        pomogły. Jutro dzownię do lekarza i się umawiam na wizytę, bo jednak jest coraz
        gorzej,. A jeszcze facet mi powiedział, że jeśli się nie zmienię i czegoś ze
        sobą nie zrobię to on odejdzie, Hmm a ślub miał być w czerwcu. :(
        • nevada_blue Re: kryzys 16.05.04, 18:15
          żadne lektury tylko mykaj do lekarza :)
          a Iwone gNobel ignoruj - wprowadza tylko zamęt.. :)
          pozdrawiam,
          [nevada]
          • pobieda Re: kryzys 16.05.04, 18:17
            a macie jakiś sprawdzonych psychiatrów, którzy pomogli, umieją wysłuchać i
            zaradzić?? Bo nawet nie wiem, od czego mam zacząc poszukiwania lekarza, czy tak
            na chybił trafił ?
            • nevada_blue Re: kryzys 16.05.04, 18:25
              a skąd jesteś? z Wawy?
              zawsze możesz założyć taki wątek, że szukasz psychiatry albo poszperać w
              stayrch wątkach, bo było ich troche na ten temat.. :)
              • pobieda Re: kryzys 16.05.04, 18:59
                z wawy.dobry pomysł, wątek założe zaraz
                dzieki
                • nevada_blue Re: kryzys 16.05.04, 19:01
                  no to ja Ci niestety nie bardzo pomoge, bom znad morza..
                  ale jak założysz wątek to Ci pewnie ktoś da jakiś dobry, sprawdzony namiar..
                  powodzenia! :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka