Dodaj do ulubionych

Złośliwość umysłu - part II

13.05.04, 16:12
Wyżaliłem się wczoraj mojej terapeutce na temat tego wszystkiego, o czym
pisałem w wątku pt. "złośliwość umysłu" - umysł niesprawny kiedy powinien
pracować i nadmiernie sprawny, gdy powinien dać na luz; brak koncentracji,
luki pamięci i obsesyjne myśli, kiedy trzeba się skupić na robieniu czegoś
pożytecznego i pełne skupienie i zapamiętywanie podczas kartkowania glamoura
mojej mamy na kiblu. Oprócz tego nadmierne zauraczanie się osobami, które
odrzucają i obojętność wobec osób okazujących zainteresowanie, być może
chcących się zbliżyć, mitologizowanie wszystkiego, co znika za zatrzaśniętymi
drzwiami oraz niedocenianie realnych okazji i możliwości, które w
istocie "spadają z nieba".
Moja terapeutka posunęła się do tezy, że mój umysł w ten sposób świruje
ponieważ mam podświadome tendencje do karania siebie i autoagresji w postacie
nieuświadomionego dążenia do porażki. Powiedziałem, że nie rozumiem, za co
miałbym siebie karać - usłyszałem, że to funkcja głęboko zaszczepionego
fałszywie w dzieciństwie poczucia winy, co może mieć związek z rozwodem
rodziców i porzuceniem przez matkę. Fajnie, i co ja mam z tym teraz zrobić?
Czekać aż moja podświadomość osiągnie swój upragniony cel i zepchnie mnie do
najgorszego rynsztoka społecznego? Co ja mam z tym robić, jak przerwać ten
łańcuch? Czy to się w ogóle da? Gdy działam w zgodzie z pragnieniami -
marnuję czas, leżę w łóżku, słucham muzyki i się obżeram, gdy próbuję działać
na siłę wbrew sobie - reaguję nerwicowo i lęk się nasila, aż kończę waląc
łbem w podłogę. Może wy macie jakiś pomysł na wychodzenie z tego stanu...
Obserwuj wątek
    • nevada_blue Re: Złośliwość umysłu - part II 13.05.04, 16:27
      ja też mam podobnie..
      ale jeszcze nic mądrego na to nie wymyśliłam..
      jak mnie w tej kwestii oświeci dam znać na pewno :)
      pozdrawiam,
      [nevada]
    • marleen Re: Złośliwość umysłu - part II 13.05.04, 16:27
      czytalam z zaciekawieniem, bo pod lista objawow, ktore wymieniasz moglabym sie
      podpisac (jesli nie w tej chwili, to na pewno jeszcze calkiem niedawno)
      przyznam, ze "wyrok" terapeutki troche mnie rozczarowal, bo niczego w sumie nie
      wyjasnia, ani nie zawiera zadnych wskazowek na obecna chwile
      (.....)
      heh....
      milam swoja teorie na ten temat, ale wydala mi sie zbyt rozwlekla.....
      poczekam na wasze opinie
      • negatywista dawaj dawaj! 13.05.04, 16:33
    • randybvain Coś w tym jest 13.05.04, 23:04
      Wyżej podpisany przez wszystko to co opisałes stracił studia, pracę i inne
      takie. Tez się dowiedziałem, że przyczyną jest zaszczepione w dzieciństwie
      przekonanie, że tylko robienie z siebie ofiary losu może przynieść wymierne
      korzyści, to jest zaprzestanie działań destrukcyjnych ze strony mojej matki i
      pozytywne uczucia wsród dalszej rodziny. I co mi po tym teraz? I co mi po tym,
      że wiem, że wszelkie zachowania autoagresywne biorą się z tego, że wmawiano mi
      przez wiele lat, że jestem winny całemu złu na świecie? ( mojej matce od czasu
      do czasu zwidywało się, że urodziła Antychrysta:|) Gówno. jak na razie nikt nie
      podał recepty, jak przestać robić za własnego kata.
      • marleen Re: Coś w tym jest 13.05.04, 23:59
        nikt mi nigdy niczego podobnego nie wmawial, ale zauwazam u siebie podobne
        zachowanie
        mysle, ze wynika to nie tyle z autoagresji (to mi jest raczej obce), co z obawy
        przed porazka
        dlatego nie porywam sie z motyka na ksiezyc, chociaz tego bym pragnela, bo
        - nie warto, skoro a duze szanse, ze sie nie uda
        - jesli sie nie uda cos, na czym mi zalezy, kleska i rozczarowanie beda wieksze

        ale czasem zdarza mi sie chwycic za ta motyke
        czyli znowu wszystko mozna sprowadzic do rownowagi neuroprzekaznikow w mozgu
        lepszy nastroj - mozna przelamac silnie ugruntowane wzorce postepowania, ktore
        kaza uciekac przed tym, czego potrzebujemy
        czyli niezbedna jest aktywna postawa, odrobina wiary i checi

        wtedy mozna walczyc ze zlosliwoscia umyslu
        np. praca fizyczna ;))
        schemat u mnie zwykle jest taki - znalezc glowna przyczyne zlego stanu (gdy sa
        mysli obsesyjne - czego/kogo dotycza?) i zagluszyc ja praca - wysilek,
        zmeczenie, brak czasu, poprawa nastroju - wszystko to pomaga odwrocic uwage

        trzeba zerwac z siebie siec, ktora nas krepuje, dopiero wtedy mozna zabierac
        sie za zadania wymagajace spokoju i skupienia
        dlatego czasem zdarzalo mi sie (i ewentualnie tu moze jakies tendencje
        autodestrukcyjne) swiadomie pogorszyc sytuacje, upasc z hukiem, bo wtedy o
        dziwo latwiej sie podniesc,
        jest duzo negatywnej energii, ktora trzeba inaczej ukierunkowac

        probowalam tez zniechecac sie do mysli - gdy ich nie bylo, czulam sie w miare
        ok, na sile i na przekor staralam sie przywolac meczacy temat.... i wtedy
        wydawal sie niezbyt porywajacy, ale byl przemyslany na trzezwo; ukladalam sobie
        schemat odpedzania mysli, gdy wroca jako natretne - np. jakies krotkie zdanie,
        ktore sobie powtarzalam, zeby je zagluszyc
        inny sposob - wsluchiwanie sie w muzyke odpowiednio dobrana

        >Gówno. jak na razie nikt nie
        > podał recepty, jak przestać robić za własnego kata.

        tego tez nie wiem, bo jak napisalam, u mnie to zalezy od nastroju
        dol - rezygnacja - wszystko jest bez sensu, nie warto nic robic, bo nic sie nie
        uda, a nawet jesli sie uda, to okaze sie to na dlusza mete nie warte zachodu;
        energia - dzialamy lepiej albo gorzej, ale mozna ze soba pertraktowac
        jezeli umysl wykazuje chec koncentracji - podsuwac mu oprocz niepotrzebnych
        informacji podrecznik, a zaraz potem przerwa i zmiana, byle nie wpasc w
        bezczynnosc
        troche ruchu codziennie to podstawa
        ...
    • kierowca.autobusu Re: Złośliwość umysłu - part II 13.05.04, 23:46
      nikt za nas nie przestanie robić z siebie ofiary i katów. Terapeuta nie jest
      doradcą podatkowym, który podaje rozwiązanie do szybkiego zastosowania. Terapia
      musi potrwać, a efekty pojawiają się dopiero po dłuższym czasie (wiem o tym z
      autopsji). Poza tym, ważne sa nie tylko same interpretacje, ale
      również "związek", który tworzy się między pacjentem, a terapuetą.
    • kierowca.autobusu Re: Złośliwość umysłu - part II 13.05.04, 23:54
      PS: krótko mówiąc, wydaje mi się, że takie interpretacje stanowią część
      terapii, a nie są jakimiś wytycznymi do działania. Terapia działa jako całość,
      a nie jako poszczególne porady praktyczne. Dlatego myślę, że nie ma się co
      przejmować tym, że nie wiemy, co zrobić z jakąś poszczególną interpretacją.
      Przyjdzie czas to będziemy wiedzieli, albo i nie ;) Skąd ja to w końcu mam
      wiedzieć?
    • mskaiq Re: Złośliwość umysłu - part II 14.05.04, 06:31
      Mysle ze nie masz wyjscia, musisz pokonac ten lek i ta nerwice. Jest do
      pokonania. Wtedy kiedy bedziesz staral sie dzialac konstruktywnie zawsze sie
      one uaktywnia. Probuja Cie zatrzymac, przestraszyc. Ulegasz im i cofasz sie, do
      czegos czego sam nie akceptujesz ale przynajmniej znasz. Niestety pozostawjac
      tam beda dodawaly sie nowe strachy i nowe problemy nie do przezwyciezenia.
      Jest wiosna wez rower i bierz go codziennie i za kazdym razem zwiekszaj
      dystans. Nie zwracaj uwage ani na nerwice ani na wszystko co bedzie Cie
      wstrzymywalo bo bedzie napewno. Jesli pokonasz ten lek, przeziebienie i nerwice
      to takze udowodnisz Sobie ze mozna z tym wygrac i bedziesz wygrywal jedna rzecz
      za druga az zupelnie wyjdziesz z depresji i kiedy wszystko bedzie maialo sens i
      piekno.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • negatywista Re: Złośliwość umysłu - part II 14.05.04, 19:38
      Jeszcze do tego ta perspektywa wyjazdu i pracy - w której, jak się okazuję,
      będę się musiał wykazywać cholerną przytomnością umysłu, odpowiedzialnością, a
      co najgorsze - szczerzeniem zębów i wymuszonym poczuciem humoru, bo cholerni
      Amerykanie to lubią.
      • nevada_blue Re: Złośliwość umysłu - part II 14.05.04, 19:46
        to możesz w ramach praktyki poszczerzyc się trochę do mnie.. :)
        miło mi będzie zobaczyć Twój uśmiech :)
        a raczej "uśmiech" :P
    • mskaiq Re: Złośliwość umysłu - part II 15.05.04, 04:03
      Nie jest tak zle z tymi amerykanami. Tez ludzie, sa przyjacielscy i otwarci.
      Czy wolalbys aby zamist usmichu witali sie paroma przeklenstwami.
      Poza tym jesli chodzi o wymagania w pracy to tam pewnie nie sa wieksze niz w
      Polsce. Latwo sie odnajdziesz pomiedzy nimi.
      Serdeczne pozdrowienia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka