Dodaj do ulubionych

życie marzeniami

22.05.04, 14:12
otoż w moim rzeczywistym zyciu nic sie nie dzieje i jest beznadziejne, wiec
zyje sobie marzeniami, uwielbiam to, leze na lozku i snuje watek (mam pare
ulubionych, ale od jakiegos czasu jest to jeden), rozwijam, zmieniam, jestem
w nim tym kim chce, robie co chce, mam oczywiscie tez mnostwo przejsc i
klopotow, ale przez wszystko przechodze

czy tez tak macie? do czego to mnie doprowadzi?
spedzam czasem cale dnie w ten sposob
Obserwuj wątek
    • nevada_blue Re: życie marzeniami 22.05.04, 14:32
      u mnie mój świat wewnetrzny w którymś momencie przejął kontrolę nad
      rzeczywistością.. znaczy starałam się do niego ową rzeczywisstość dopasować..
      bo nie bardzo potrafiłam się w niej odnaleźć, dlatego stwrzyłam sobie własny
      świat, w którym zawsze świetnie sobie radziłam i przede wszystkim zawsze był w
      nim ktoś z kim mogłam porozmawiać, bo tego mi w realu strasznie brakowało.. do
      tej pory jak myślę, to jakbym z kimś rozmawiała, coś komuś opowiadała..

      tylko, ze w którymś momencie mój świat się rozpadł - nagle, bez wyraźnej
      przyczyny, a raczej przyczyny narastały od lat.. znalazłam się na krawędzi, nie
      zauważylam tego i spadłam w przepaść, z której szczęśliwie (?) ktoś pomógł mi
      się wydostać..

      teraz odbudowuję swój świat, bo w rzeczywistości dalej niepewnie stawiam
      kroki.. to taka moja ucieczka, choć dobrze wiem, że donikąd..
      • hesperis Re: życie marzeniami 22.05.04, 14:59
        mnie zaprowadziło tutaj
        ale nie oddam tego świata
        nie dam
        bo mój jakby nie był ubogi - to własny
        • greta_30 Re: życie marzeniami 22.05.04, 17:10
          hesperis napisała:

          > mnie zaprowadziło tutaj
          > ale nie oddam tego świata
          > nie dam


          > bo mój jakby nie był ubogi - to własny


          kupa ciasna ale własna? Rozumiem. Ale nie pochwalam! To życie w ułudzie i po
          nic, w gruncie rzeczy. Przepraszam....
          greta - bo ona ma jsny drive - wygrać, nie chrzanić
    • mskaiq Re: życie marzeniami 22.05.04, 16:03
      Ja rowniez to mialem ale kiedy bylem jeszcze w szkole podstawoewej, lubilem
      marzyc, tyle ze nie bylo czasu na to bo zawsze byly jakies obowiazki. Pozniej
      mi to przeszlo.
      Dzisiaj mysle ze to prowadzi do samo zniszczenia, nie mozna poddawac sie temu.
      Czy nie lepiej nasze marzenia wdrazac w zycie. My tak czesto pod wplywem takich
      czy innych warunkow uwazamy ze to nie mozliwe. Tak naprawde wszystko jest
      mozliwe, to tylko brak wiary i odwagi nas zatrzymuje.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • greta_30 Re: życie marzeniami 22.05.04, 17:14
        mskaiq napisał:

        > Ja rowniez to mialem ale kiedy bylem jeszcze w szkole podstawoewej, lubilem
        > marzyc, tyle ze nie bylo czasu na to bo zawsze byly jakies obowiazki. Pozniej
        > mi to przeszlo.
        > Dzisiaj mysle ze to prowadzi do samo zniszczenia, nie mozna poddawac sie temu.
        > Czy nie lepiej nasze marzenia wdrazac w zycie. My tak czesto pod wplywem takich

        a przed wojną.... zachowuję się jak mój nawiększ wróg, ale czy Ty Mesaliq, nie
        masz nigdy dosc? Nigdy nie ptarzysz sobie woczy NAPRAWDĘ? Kocham cię, ale mnie
        wkurzasz, jesteś taki boski. że za mnoment poczuję się
        nicniewartościowuymgównem. Jeśli chcesz zbawiać świat znajdż mniej bolesny sposób...
        greta - która jeszcze nie waży się napluć bliżniemu w trarz, że głupi i
        niedorozwinięty
        >
        > czy innych warunkow uwazamy ze to nie mozliwe. Tak naprawde wszystko jest
        > mozliwe, to tylko brak wiary i odwagi nas zatrzymuje.
        > Serdeczne pozdrowienia.
    • cafe_lorafen Re: życie marzeniami 22.05.04, 16:56
      Ja tez tak mam. Wyobrazam sobie siebie w innych sytuacjach. Jestem inna, mam
      innych znajomych, inna sytuacje finansowa, nie mam nerwicy, spelniam sie
      zawodowo.
      Nie wiem do czego to prowadzi, ale chyba nie do najlpeszego :(
      • habe3 Re: życie marzeniami 22.05.04, 17:09
        Chyba każdy z nas w mniejszym lub w większym stopniu "posiada" taki swój drugi
        alternatywny świat.Tak przynajmniej mnie się wydaje.Ja w swoim zawsze jestem
        mężczyzną.Czy ktoś z Was potrafiłby wytłumaczyć mi dlaczego tak jest? Bo ja
        pogubiłam się już w tym kompletnie.Też potrafię przeleżec niemalże cały dzień w
        zupełnym oderwaniu od realnej rzeczywistości,nie lubię tego słowa.W moich
        marzeniach kobiety nie istnieja,są tylko mężczyźni,ale czuję się z tym coraz
        gorzej.
    • thistle1 Re: życie marzeniami 22.05.04, 17:04
      ja kiedyś żyłam marzeniami,żyłam nadzieją ,że się spełnią,ale od pewnego czasu
      przestałam w to wierzyć i przestałam marzyć.
    • negatywista marzenia to groźny narkotyk 22.05.04, 17:06
      Marzenia są naturalną funkcją umysłu, który znajduje się w sytuacji
      niespełnienia pragnień - do pewnego stopnia są one odtrutką na przytłaczające
      poczucie bezsensu - wpływają na emocje, dodają sił, redukują napięcie, są jakby
      substytutem rzeczywistych gratyfikacji. Ale... z racji tego, że szczęście w
      marzeniach jest dużo łatwiej dostępne niż szczęście w rzeczywistości, umysł
      nabiera tendencji do chodzenia na łatwiznę, uzależnia się od marzeń,
      pochłaniają one wówczas dużo twojego czasu i enegii, które potencjalnie mogłaś
      spożytkować na rzeczywiste robienie czegoś dla siebie. Wg pewnej teorii
      uzależniona od marzeń twoja podświadomość specjalnie później działa na twoją
      niekorzyść, bo rzeczywiste spełnienie zamiarów czy polepszenie swojej sytuacji
      byłoby zagrożeniem dla marzeń, od których uzależniony jest umysł. Tak więc
      marzenia, jak każde uzależnienia są groźne, mogą spustoszyć twoje życie.
      Zestarzejesz się w samotności, nie dochodząc do niczego, a jedyne na czym
      strawisz życie to marzenia. Z biegiem czasu marzenia staną się coraz bardziej
      odrealnione i coraz większą będziesz widzieć przepaść między nimi, a stanem
      aktualnym - to będzie rodzić coraz większą frustrację, która będzie powodować
      wzmożoną ucieczkę w marzenia - efekt błędnego koła. Nie marz! Działaj! Prowadź
      dziennik, grafik, ustalaj sobie zadania na konkretny dzień i przyłapuj się na
      momentach, w których uciekasz w marzenia. Dzień bez ucieczki w chmury możesz
      uważać za sukces - na początku będziesz miała trochę większego doła, bo nie
      będziesz dostawać narkotyku, ale potem wyzwoli się twoja aktywność - zobaczysz
      jak wzrośnie skuteczność twoich działań.
      • nevada_blue Re: negatywisto... 22.05.04, 17:12
        jest dokładnie tak, jak mówisz..
        też kiedyś wpadłam w tę pułapkę własnych marzeń, subtelnie utkaną pajęczą sieć
        swojego wewnętrznego świata.. nie udało mi sie do końcaz tego wyplątać, co
        gorsza czasem zaplątuję się jeszcze bardziej.. ale nauczyłam się już dostrzegać
        niebezpieczeństwo marzeń.. i może kiedyś uda mi się z tego ccałkiem wyrwać -
        nie tyle pozbyć się marzeń, co nie uciekać w nie za każdym razem kiedy
        przestaję sobie razić z rzeczywistością..

        pozdrawiam serdecznie!
        [nevada spod kocyka]
    • emomo Re: życie marzeniami 22.05.04, 19:21
      A ja jednak tlumaczę sobie, ze życie wewnętrzne jest równie dobre jak
      zewnętrzne, czyli to rzeczywiste. (Uwielbiam wylegiwac się w lózku. Typ
      pasożyta)
      Czy to, ze sie przeżywa tyle fajnych rzeczy NAPRAWDĘ sprawia, ze dają nam one
      więcej radosci czy chwilowego szczescia niz te, które są ułudą?
      Ja nie chcę w życiu byle czego, jesli nie mogę miec takiego zycia, przyjaciół
      czy sama nie mogą byc taka jak bym chciala, to przynajmniej sobie to wymyslę.

      I tak jestem oderwana od społeczenstwa i nigdy nie czulam sie dobrze z ludzmi,
      wiec przynajmniej niech sie czuje dobrze z samą sobą w swoim świecie.
      Wiem, ze nasililo sie to teraz trochę, bo mam zly okres w zyciu, ale problemy
      zwiazane ze stanami depresyjnymi i lękowymi mam od dawna

      I mimo ze napisalam o tym na forum, to wiem, ze tylko sama moge sie z soba
      uporac, nie wierze w forumowe terapie (w psychologa tez nie, w leki tez), ale
      ciekawa bylam czy sa osoby co tak maja.
      Nevado, jednak zaintrygowalas mnie, jak mozesz to napisz wiecej.
      jestem tu od dzis i nie sledze historii uczestnikow
      • vernis Re: życie marzeniami 22.05.04, 22:07
        ja tak mam, ze czesto siedze i wyobrazam sobie siebie w innym swiecie, w
        zasadzie to jakas epopeja juz mi wyszla :-) ale to nie sa chyba marzenia, to
        wyobrazanie sobie innego zycia. Ja nie mam marzen, nie wiem czego bym chciala
        od zycia, nie mam celu.
        Ale nie nazwalabym tego zyciem wewnetrznym, to tylko uluda, nie tacy jestesmy
        naprawde. Wyobrazasz sobie ze jestes towarzyska i masz wielu przyjaciol, a
        naprawde taka nie jestes, wiec czy mozna to nazwac TWOIM zyciem wewnetrznym?
        Tak jak sama napisalas daje to chwilowe szczescie i nie starczy tego na cale
        zycie. Prawdziwe spelnienie mozna osiagnac tylko w prawdziwym zyciu.
    • miss_maggie Re: życie marzeniami 27.04.16, 13:09
      Przyszedł taki czas, że moje marzenia wyrządziły mi ogromną krzywdę. Z tego co pamiętam, w mojej głowie od zawsze roiło się od pięknych scenariuszy. W moich myślach byłam już chyba we wszystkich rolach. Pamiętam, gdy mając już siedem lat miałam tą przypadłość. Teraz mam 20 lat i to dalej ciągnie się za mną. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że mam z tym poważny problem. Weszłam w dorosłość, zaczęło się poważne życie na własną odpowiedzialność. Po latach bujania w obłokach prawda wyszła na jaw, że nigdy nie wykorzystywałam swojego potencjału. Nigdy się nie rozwijałam, przechodziłam do następnych klas i szkół tylko dlatego, że byłam zdolna i nie musiałam się uczyć. Z maturą było to samo. Bez problemu dostałam się na studia. I właśnie na tym etapie mój problem się pogłębił. Mam okropne zaległości, nie raz z powodu marzeń nie poszłam na zajęcia. Jestem w swoim dorosłym życiu zdana tylko na siebie. Co więcej mój pokój wyglądał jak jeden wielki burdel. Nie byłam zdolna go posprzątać. Nie byłam zdolna do żadnej czynności w realu.
      Dzięki Bogu, dostrzegłam to i w porę się obudziłam. Wyjście z tego innego wymiaru jest bardzo trudne bo w moim przypadku jest to po prostu nałóg. Moja walka z tą przypadłością polega na hartowaniu ducha i ciała. Robię wszystko aby było jak najwięcej bodźców w realnym życiu.
      Z tego co czytam to wiele osób boryka się z tym problemem. Cieszę się, że nie jestem sama i świadomość, że są takie osoby jak ja pozwala mi przetrwać.
      • ekspert.grupa_synapsis Re: życie marzeniami 28.04.16, 01:24
        Witam,

        Porusza Pani ciekawy temat. Zazwyczaj fantazje i marzenia nie są niczym niepokojącym. Fantazjowanie jest naturalnym i bardzo ważnym etapem w procesie rozwoju człowieka – dzięki fantazjom i zabawie małe dzieci rozwijają zdolność myślenia, uczą się rozróżniać rzeczywistość od świata wewnętrznego. Zabawa i fantazja to taka "bezpieczna przestrzeń", w której dziecko może poradzić sobie z różnymi napięciami, trudnymi uczuciami, czy nierozwiązanymi konfliktami. Bardzo wyraźnie widać to w powtarzalnych zabawach małych dzieci, kiedy przewija się jeden temat sugerujący, że dziecko próbuje sobie poradzić z jakimś problemem ( np. z agresywnymi uczuciami, lękiem przed opuszczeniem, zazdrością itp.) Niemowlęta ok 9 miesiąca życia bawią się w wyrzucanie przedmiotów z łóżeczka, próbując w ten sposób poradzić sobie następującym problemem: czy jeśli coś znika z pola widzenia to, czy to nadal istnieje, czy też nie? Rozwiązanie dzięki zabawie tego dylematu, pomaga dziecku radzić sobie z rozstaniami z mamą (jak mama na chwilę wychodzi z pokoju, to nie znaczy to, że przestaje istnieć). Starsze dzieci radzą sobie z lękiem przed opuszczeniem poprzez zabawę w chowanego, albo tworząc w wyobraźni przyjaciela.

        Myślę, że dorośli ludzie też mogą w ten sposób "przepracowywać" w myślach różne problemy. Dla dorosłych ekwiwalentem dziecięcej zabawy, w dużej mierze, staje się kultura i sztuka. Można powiedzieć, że w pewnym stopniu fantazje i marzenia są potrzebne do tego, żeby dobrze się czuć. Często marzenia są pierwszym krokiem do realizacji pragnień, a czasami są potrzebne do tego, żeby zdać sobie sprawę z tego, że niektórych pragnień nie chcemy realizować w rzeczywistości.

        Problem zaczyna się wtedy, kiedy marzenia stają się ucieczką od rzeczywistości i całkowicie zaczynają ją zastępować. To o takiej sytuacji Pani napisała. Człowiek zaczyna żyć tylko marzeniami i boi się realizować pragnienia w rzeczywistości, bo to mogłoby go narażać na trudne sytuacje, uczucia, zranienia. Wtedy marzenia i fantazje stają się azylem, ale jednocześnie bardzo oddalają od świata żywych ludzi i zdarzeń i przez to nie dają możliwości, żeby prawdziwe doświadczyć miłości, sukcesu, porażki, złości, rozczarowania itd. Niestety jeśli chronimy się przed przeżywaniem "negatywnych" uczuć, to jednocześnie zabieramy sobie możliwość doświadczania tych "pozytywnych". Ktoś z Państwa napisał wcześniej w tym wątku o wyobrażaniu sobie "lepszych" przyjaciół niż ma w rzeczywistości. Myślę, że takie marzenie może być pomocne, gdyby z niego skorzystać w ten sposób, żeby swoich prawdziwych "gorszych" przyjaciół zacząć traktować tak, jak chcielibyśmy być traktowani w fantazjach przez tych "lepszych". Wtedy marzenie ma szansę się urzeczywistnić.

        Jeśli kogoś interesuje temat fantazji i zabawy, to polecam prace Donalda Winnicotta i Bruno Bettelheima.

        Pozdrawiam,
        Joanna Jaroszek, psycholog
        • miss_maggie Re: życie marzeniami 29.04.16, 01:16
          Cóż może właśnie powinnam wykorzystywać swoją przypadłość w taki właśnie sposób - pozytywny. Planowanie przyszłości, realizacja, patrzenie na wszystko z trochę lepszej perspektywy. Bo jak powiedział Einstein "Logika zaprowadzi Cię od punktu A do punktu B. Wyobraźnia może zaprowadzić Cię wszędzie." :)
          Pozdrawiam
          • lucyna_n Re: życie marzeniami 29.04.16, 13:13
            Ja się przychylam do opinii eksperta, wyobraźnia może być zaprzężona do pozytywnych bardzo działań, ale jednakowoż to miecz obosieczny, trzeba sobie w głowie rozdzielić jednak świat marzeń dla przyjemności i pozytywnych efektów, od świata marzeń który zawłaszcza i przytłacza real.
      • lucyna_n Re: życie marzeniami 28.04.16, 11:18
        Bardzo niepokojąco zabrzmiało dla mnie hartowanie ducha i ciała
        zawalenie roku z lenistwa i bajzelek w pokoju to nie są klęski życiowe, a młodość zawsze żyje trochę marzeniami i przebudzenie przeważnie jest nieco przykre. Jednak nie wiem czy jest sens wkręcać się w takie stawianie na baczność i popadanie z jednej skrajności w drugą. Czy nie masz czasem wrażenia że łatwo Ci to przychodzi (popadanie w skrajności?)
        • miss_maggie Re: życie marzeniami 29.04.16, 01:08
          Trafiłeś w 10. Bardzo często popadam w skrajności. Dobrze o tym wiem. Może powinnam wyluzować i zacząć mieć więcej dystansu do siebie. Serdecznie dziękuję za ten komentarz. Po wielu przemyśleniach uświadomił mi on, że wszystko jest do naprawienia bo tak jak powiedziałaś "to nie są klęski życiowe" :-) w końcu całe życie przede mną...
          Co do hartowania uważam to za wyjście z tej sytuacji, która nie jest mi na rękę. Chcę uczestniczyć w życiu świadomie. Chcę dokonywać wyborów, które mają sens. Nie wiem co będzie dalej ale niewątpliwie mamy na to wpływ.
          Pozdrawiam serdecznie wszystkich pozytywnie myślących marzycieli ;-)
          • lucyna_n Re: życie marzeniami 29.04.16, 13:09
            z tym hartowaniem ostrożnie, lepiej jest zacząć traktować siebie tak jakbyś traktowała kogoś innego kogo lubisz, i na kim Ci zależy. Umiejętność relaksowania się jest tak samo ważna jak umiejętność mobilizowania się. Jeżeli masz tendencje do wpadania w skrajności, to może być dlatego że jesteś bardzo młodą osobą i te emocje masz jeszcze takie żywe nie przyłtłumione, ale to może też trochę wynikać z typu osobowości. Jeżeli te emocje zaczną być bardzo skrajne i będziesz czuła że się z tym męczysz to nie wahaj się przejść się do psychoterapeuty żeby sobie trochę pomóc, bo z zewnątrz widać pewne rzeczy jak na dłoni, a sami możemy strawić długie lata zanim dojdziemy do tego w czym rzecz.
            • miss_maggie Re: życie marzeniami 29.04.16, 19:08
              Nie wiem czy się przełamie aby pójść do psychoterapeuty. Może jest w tym jakieś rozwiązanie ale mam sceptyczne nastawienie co do tego :(
              • lucyna_n Re: życie marzeniami 29.04.16, 19:59
                ja też kiedyś miałam, i kilka prób było takich sobie, ale ostatecznie tylko psychoterapią pewne sprawy da się ugryźć i co więcej efekty są trwałe i pomimo że do końca życia muszę się liczyć z nawrotami teraz jest mi o wiele łatwiej tak zwyczajnie na co dzień.
                Jak napisałam ja Ci nie wmawiam żadnej choroby, ale jak kiedyś poczujesz że sama nie ogarniasz i huśtawka robi się za duża to jednak nie warto zwlekać i czekać aż samo coś tam się stanie, ale spróbować choćby zdiagnozować czy trzeba nad czymś popracować, coś zmienić czy wszystko jest "w normie".
    • tragatha Re: życie marzeniami 30.04.16, 15:13
      Ja miałam tak - tzn wyobrażałam sobie różne sytuacje od kiedy tylko pamiętam :)
      Wyobrażałam sobie ,że ide na plażę i tak się po prostu bawię i kąpię oraz ,że przebywam w gronie rodziny gdzie wszyscy są spokojni,uśmiechnięci i wyluzowani.
      Wyborażałam sobie ,że jestem kimś innym,inaczej wyglądam,inaczej się zachowuje,gdzie indziej mieszkam,że jestem z kimś w fajnym związku,jak ktoś wpadł mi w oko.I różne inne sytuacje od najmniejszych po największe.Przynosiło mi to chwilową uglę od rzeczywistości,która była okrutna.Znajdywałam ulgę w tych marzeniach i wyobrażeniach.I uważam ,że to nic złego,gorzej jak robimy to niesutannie zamiast zająć się ulepszaniem naszego życia w rzeczywistości.Łatwo popaść w uzależnienie nawet bym powiedziała.Warto chyba czasami zejść na ziemie.Może boleć ale trwając bezustannie w wyobrażeniach,które nie mają miejsca w rzeczywistości tracimy coraz bardziej kontakt ze światem realnym,a to do niczego dobrego nie prowadzi.Wiem po sobie :)
    • sadfitprincess Re: życie marzeniami 30.04.16, 22:11
      Zapraszam na mojego bloga. Tam jest opis mojej historii, walki z chorobą, powrotu do pasji, sportu. Wrócenie do prawidłowej wagi z 36kg
      sadprincess19.blogspot.com/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka