Dodaj do ulubionych

doczekałam się :-)

31.07.12, 22:44
Doczekałam się wreszcie. Wstaję rano bez lęku, a czasem wręcz z entuzjazmem. Coraz bardziej lubię nadchodzące dni. Odstawiłam leki, odstawiłam zioło, jem i śpię już prawie normalnie. Roi mi się w głowie mnóstwo planów :-)
Obserwuj wątek
        • lucyna_n Re: doczekałam się :-) 01.08.12, 17:47
          wisi nade mną przekleństwo, mam imperatyw wenętrzny czytania fd, probowalam kiedyś wrzucić kilka osób na ignora żeby mi się nie wyświetlali ale strasznie mnie wtedy irytował wygląd wątków:)

          Trochę się stresuję kurcze, chociaż uparcie kombinuję jak koń pod górkę, to jakoś to lato nic nie chce być lepsze od wiosny, niedługo się skończy a ja nie złapałam wiatru w żagle. skąd potem brać siły żeby dociągnąć do końca kwietnia.
          przytłoczona jestem, za mało sił za dużo do zrobienia, za daleko od normalsów.
          i litości blagam Maska o nieodpowiadanie na ten post, pytania zawarte są czysto retoryczne.
          • another_story Re: doczekałam się :-) 01.08.12, 18:08
            A jesieni nie lubisz? Ja tak naprawdę znoszę większą część roku wyłącznie dzięki świadomości, że w końcu nadejdzie mój ukochany październik, listopad... Że będzie można zbierać żółto-czerwono-brązowe liście w parku, liczyć krople deszczu na kawiarnianych (czy nawet urzędowych) szybach, obserwować poranną mgłę, pijąc herbatę... Lato mogłoby dla mnie za to w ogóle nie istnieć - im jestem starsza, tym gorzej je toleruję.
            • lucyna_n Re: doczekałam się :-) 01.08.12, 18:20
              bardzo lubę jesień, ale z reguły mam tak że jeżeli latem nie zacznę jako tako wychodzić na prostą, to owszem jesienią jakoś ciągnę, zimą też, a po nowym roku zaczyna się szybki zjazd w dół i około lutego zaczyna być dramatycznie. Czuję że nie naladowałam akumulatorow, że ledwo ta głowa nad powierzchnią wody.
              Lato znoszę źle, bo najbardziej wtedy odstaję od tzw normy, różnice robią się rażące i trudne do ukrycia. Wciąż czuję się w jakimś takim musie wakacjowania, bo rodzina oczekuje na te wakacje, cieszą się już od grudnia, a mi tylko na myśl mróz po kościach lata i bezwład ogarnia.
              Myślałam że jakoś się przełamię, pojade nad morze, mam taką pustą plażę, gdzie jest ok, ale coś mnie wiąże, blokuje, jakaś taka cholerna niemoc. Dławię się sama sobą. Chęć ucieczki walczy z chęcia skrycia się. Na wkacjach ma sie nic nie robić, uprawiać sporty lub inne turystyczne rozrywki a ja nie mam siły na nic, na nic nierobienie też bo myśli by mnie zajechały na śmierć. Wolę pracować, wtedy nie myślę, po prostu robię według grafiku co jest do zrobienia, muszę się na tym skupić, siedzę tak długo aż sen mnei zupełnie nie zmorzy , zasypiam jak kamień, i to chyba jest jedyny ratunek. Na oglądanie i podziwianie świata, na zabawę i beztroskie hasanie zwyczajnei nie mam siły, kiedy inni sie relaksują ja ustawicznie muszę pokonywać milony niewidzialnych barier, lęku. Na samą myśl ma mi się na zdych.
            • lucyna_n Re: doczekałam się :-) 01.08.12, 18:26
              tak napisałaś o tej jesieni że aż mi się tęksno zrobiło, choć ja nieczesto zaznaję spokoju przy kawiarnianym stoliku, nigdy nie tracę czujności, już nie umiem być normalna i na luzie poza bezpieczną strefą. Jednocześnie nienawidzę mojej bezpiecznej strefy, wyrywam się z niej kiedy tylko czuję cień sil i możliwości, ale to ogromny wysiłek, czasem po powrocie do domu z takiej newinnej rozrywki jak kino, czy spacer czuję sie jakbym rozładowala kilka wagonow węgla szufelką.
      • eeela Re: doczekałam się :-) 01.08.12, 19:04

        > czyli jest nadzieja, że już nie będziesz pisać na fd?

        Jak najbardziej, więc możesz odetchnąć spokojnie, nie będę tu demonstracyjnie świeciła przykładem, że konopie są lekarstwem, a nie trucizną.
        • another_story Re: doczekałam się :-) 01.08.12, 19:34
          Eeela, nie obraź się, ale to nie jest forum dla 15-latków. Założę się, że sporo osób czytających ten wątek przynajmniej raz w życiu paliło trawę (uwierz mi - to wcale nie jakiś unikatowy brytyjski rarytas), ale publiczne chwalenie się tym pachnie na kilometr obciachem. Dla lepszego lansu napisz jeszcze, że w celach leczniczych zapisałaś się do Towarzystwa Świadomości Kryszny - na pewno szczęki wszystkim forumowym Polaczkom opadną.
          • lucyna_n Re: doczekałam się :-) 01.08.12, 19:54
            oooo w towarzystwie kriszny ja się swego czasu żywilam, jak byłam niemal bezdomna i bez grosza przy duszy, Jakby nie ich niedzielne "Uczty wegetariańskie" tobym z głodu padła a już z pewnością z braku podstawowych witamin. Kucharza mieli po prostu rewelacyjnego, do dzisiaj nigdzie nie jadłam tak dobrego indyjskiego jedzenia wegetariańskiego, poezja.

            Co do tego eellowego lansu, fakt jej się wydaje że odkryła amerykę, owoc zakazany ktorego inni nigdy w życiu nie próbowali, żenujące są te jej wpisy.
              • another_story Re: doczekałam się :-) 01.08.12, 20:12
                Nawiasem pisząc, do końca swoich dni nie zapomnę tego widoku - tłum z cheeseburgerami i colą w łapkach, zahipnotyzowany garstką osobników w ciuchach marki bollywood, zawodzących swoje "Hare-Rama-Hare-Rama" :-). Multikulti jak nic.
                • lucyna_n Re: doczekałam się :-) 01.08.12, 21:09
                  hyhy, faktycznei widok musiał być przedni
                  ja chodziłam do "swiątyni", czyli willi z czasów późnego gierka na przedmieściach.
                  na rożnych festiwalach i koncertach też żywili ale z warszawy byli i nie mieli już takiego super hiper kucharza,
                  teraz ponoć na przystanku woodstock sprzedają żarcie a nie rozdają prasadam jak dawniej, wszystko schodzi na psy, nawet baktowie i baktynki.
            • eeela Re: doczekałam się :-) 01.08.12, 21:04

              > Co do tego eellowego lansu, fakt jej się wydaje że odkryła amerykę, owoc zakaza
              > ny ktorego inni nigdy w życiu nie próbowali, żenujące są te jej wpisy.

              Wręcz przeciwnie, całkiem dobrze zdaję sobie z tego sprawę, że jest to dość popularna używka, również w Polsce. Natomiast ogólny stan wiedzy o faktycznych niebezpieczeństwach i profitach wynikających ze spożywania konopi jest bardzo nędzny, jak to zresztą świetnie sama demonstrujesz.
                  • another_story Re: doczekałam się :-) 01.08.12, 21:54
                    "However, the challenge in the discovery of novel
                    cannabinoid-derived agents lies in the development of agonists
                    with selective antidepressant properties, and that minimize the
                    unwanted psychotropic effects of cannabis."

                    To niestety nie brzmi tak jednoznacznie, jak chcesz tutaj przedstawić. A całość tego wywodu jest i dla Ciebie, i dla mnie niestrawna. Na ewentualne próby zaprzeczania nie odpowiem, bo mi się nie chce, o!
                    • another_story dla jasności 01.08.12, 22:11
                      Żeby nie było nieporozumień - jeśli eksperymenty z konopiami mogą pomóc w lecznictwie psychiatrycznym, jestem za. Ale ten artykuł wcale nie zaleca jarania ziółka na dobranoc.
                      • lucyna_n Re: dla jasności 01.08.12, 22:44
                        otoż to, co innego jako lek, w jakichś konkretnych terapiach a co innego jaranie na balkonie z byle powodu albo i bez.
                        Jestem za legalizacją jako leku, na receptę i w uzasadnionych przypadkach. Jestem przeciwna narkotyzowaniu się samodzielnie.
                          • lucyna_n Re: dla jasności 02.08.12, 11:50
                            jeżeli na taki użytek jak papierosy to ja dziękuję, codziennie mi młodzież fajanki jara pod oknem, to jeszcze mieliby ziołem zapodawać, a ja w nich czym kadzidełkami czy tabletkami mam rzucać?
                            nie, żadnego kopcenia czegokolwiek, mam wstręt do wszystkiego co ma formę papierosopodobną.
                            • another_story Re: dla jasności 02.08.12, 11:59
                              Moja droga, rozmawiasz z nałogową palaczką.

                              Nie żebym się chwaliła... Ciągle sobie obiecuję, że "od jutra" rzucam.

                              A z tą trawą to ja sobie inaczej wyobrażam. Mam przed oczami model holenderski - konopie legalne, ale wyłącznie w miejscach do tego przeznaczonych (jak coffeeshopy w Holandii). Jaranie pod śmietnikiem czy trzepakiem dla mnie też równałoby się krańcowemu zdziczeniu obyczajów.
                              • lucyna_n Re: dla jasności 02.08.12, 12:05
                                no to dobrze że gadamy przez net bo w realu po prostu uciekam od palaczy, dość mi było pomieszkać 15 lat w ciasnym mieszkanku z rodzicami palaczami straszliwymi. Mam uraz i płuca starsze ode mnie o 30 lat (pani doktor po spirometrii zapytała czy bardzo dużo palę i czy ewentualnie nie myślę o natychmiastowym rzuceniu, i nie uwierzyła że ja wcale nie palę:(
                                W Polsce nie da się niczego do końca ucywilizować, więc w takie bajki jak coffee shopy w Polsce to ja nigdy nie uwierzę.
                                • another_story Re: dla jasności 02.08.12, 12:41
                                  Eeee tam, ja jestem wystarczająco ucywilizowana, żeby nie kurzyć we wstrzemięźliwym towarzystwie. W realu też nie musisz się mnie zatem obawiać :).

                                  Gdzieś kiedyś czytałam, że Holendrzy mają coraz większe problemy z tymi liberalnymi przepisami; podobno przestają panować nad turystyką narkotykową i zastanawiają się nawet nad zarezerwowaniem sprzedaży trawy wyłącznie dla swoich obywateli. Przykre.
                                  • eeela Re: dla jasności 03.08.12, 00:54
                                    Już uchwalono to prawo - ma ono polegać na tym, że każdy obywatel Holandii, który chce kupować konopie, będzie musiał zarejestrować się w systemie i dostać tzw. zieloną kartę, po której okazaniu można dokonać zakupu. W większości kraju prawo to ma być wprowadzane od stycznia przyszłego roku, ale jest kilka gmin, w których już się to stosuje. Wynik tej polityki jest taki, że nastąpił natychmiastowy rozkwit nielegalnego handlu ulicznego, bo sami Holendrzy nie chcą się nigdzie rejestrować i wolą kupować na ulicy, pojechać do innego miasta albo uprawiać sami. Właściciele coffeeshopów już zresztą złożyli w parlamencie wniosek o zniesienie tego prawa.

                                    We wrześniu zdaje się są w Holandii wybory, więc na razie to wszystko jest w zasadzie patykiem na wodzie pisane, bo nie wiadomo, czy konserwatyści wyciągną znów odpowiednią większość.
                                      • eeela Re: dla jasności 04.08.12, 19:41
                                        No, czerwona dzielnica się przerzedza, nie ma już pokazów na żywo za euro, właścicieli biznesów przeganiają na obrzeża miasta. Dlatego niespecjalnie widzę, żeby konserwatyści wygrali nadchodzące wybory, bo zabijają najbardziej dochodowe biznesy, no i tym samym turystykę. Jasne, Niderlandy mają wciąż wiele do zaoferowania ciekawskiemu turyście, ale miast z muzeami i piękną architekturą jest dużo, a z dzielnicami nierządu w centrum i legalnym ziołem już nie ;)
    • panna.m.igotka Re: doczekałam się :-) 01.08.12, 15:37
      Bardzo się cieszę. I niestety tego samego nie mogę napisac o sobie :(
      Wszystko mnie ostatnio przygniata okropnie i trochę się o siebie boję.
      Niby znam takie stany od podszewki i wiem jak to przetrwać, to jednak za każdym razem jest inaczej :( Takie własnie momenty w moim życiu pokazują jaka jestem słaba ... :(
    • zoliborski_goral Re: doczekałam się :-) 01.08.12, 23:02
      Nie bardzo wierzę w antydepresyjne działanie konopi z prostego powodu: zbyt są rozpowszechnione aby taka właściwość uległa przeoczeniu medyków. Choć osobiście jestem za poszerzeniem asortymentu legalnych narkotyków co może uwolniłoby nas nieco od tych najszkodliwszych czyli gorzały czy nikotyny.
      • eeela Re: doczekałam się :-) 02.08.12, 02:38
        Opierając się na własnym doświadczeniu: antydepresyjne działanie palonych konopi jest chwilowe i niestabilne. Wcale nie uważam, że najlepszym rozwiązaniem jest jaranie na balkonie, lepiej by było, gdyby to były koncentraty przygotowane w laboratoryjnych warunkach i ze ściśle kontrolowanym dawkowaniem. Przyznaję, że cieszyła mnie ta chwilowa ulga, ale nie dla niej paliłam. Paliłam przede wszystkim dlatego, że pomagały mi kompleksowo na skutki uboczne zmian w dawkach antydepresantów - cierpiałam na bezsenność, roztrzęsienie, silny jadłowstręt, ciągłe mdłości, i w ten sposób wspomagałam sobie sen i apetyt. Jak zeszłam z leków całkowicie, to po kilku tygodniach i zioło okazało się niepotrzebne.
        • zoliborski_goral Re: doczekałam się :-) 02.08.12, 12:25
          Skoro Ci pomaga to czemu nie, to oczywiste. Sądzę że to dużo bezpieczniejsze niż zalewanie robala gorzałą która też chwilowo pomaga. Ale te badania na szczurach w linku nie są z pewnością wystarczające.
          • eeela Re: doczekałam się :-) 03.08.12, 00:34
            Oczywiście, że nie są. Jest ich co prawda więcej, ale również niewystarczających, bo prawa obowiązujące w większości krajów nie pozwalają lub utrudniają przeprowadzenie szerokich badań na grupach pacjentów - a inaczej nie da się przecież leku zweryfikować.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka