Dodaj do ulubionych

problem z czasem

10.07.04, 20:10
Pewnie to nie temat na to forum, ale może mi podpowiecie, gdzie mam iść po
poradę w takiej sprawie: mam problemy z czasem. Tzn. mam wrażenie, że nie mam
poczucia czasu.. Brzmi pewnie dziwnie Wytłumaczę tak: zawsze wydaje mi się,
że jeszcze mam dużo czasu, jeżeli mam zrobić coś na termin, to to, że się
zbliża dociera do mnie dopiero wieczorem przed jego nadejściem, albo w ten
dzień, albo wcale. Zawsze wszędzie się spóźniam, często to, że już minął cały
dzień zauważam dopiero, gdy jest już ciemno, często wydaje mi się, że to co
było dziś było wczoraj, a to co wczoraj dziś.
Poza tym śpiąca robię się rano, a w nocy nie mogę spać.
Staram się nad tym zapanować, robię notatki w kalendarzu telefonu i
przypomina mi o tym, co ma robić, rozpisuję sobie dzień na godziny i staram
się stosować do tego planu (tak go układam żeby, żeby był realistyczny).
Niestety niewiele to daje. Dlatego chciałabym, żeby ktoś pomógł mi jakoś to
poukładać. Tylko kto? Psycholog? Psychiatra? Naprawdę, nie znam się na tym, a
chiciałabym uniknąć niepotrzebnego wędrowania od jednego do drugiego.

Śmieszny ten post i dziwny, ale zaczyna mnie już nużyć to wieczne 'bycie
spóźnionym'.

Pozdrawiam

Obserwuj wątek
    • beekeeper Re: problem z czasem 10.07.04, 20:52
      no to jest ciekawe co piszesz, ja miewam podobne problemy. nie stale - takie
      okresy kiedy mój własny czas rozmija się zupełnie z tym zewnętrznym. robie coś
      w tym własnym rytmie, a równoległy, zewnętrzny czas pędzi naprzód, godziny, dni
      przeciekają przez palce, mieszają się - dziwne uczucie. jakieś rozjechanie,
      asymetria. nie potrafię zsynchronizować mojego rytmu z rytmem życia innych
      ludzi. własnie teraz mam coś takiego :)

      inna sprawa, że odsuwanie pewnych spraw na ostatnią chwilę, powolność, itd.
      mogą być też po prostu symptomami depresji chyba.

      jestem ciekaw czy i co napiszą inni.

      pozdr.
      beekeeper
      • awanturka Re: problem z czasem 10.07.04, 20:56
        Ja mam to samo :(
      • acria Re: problem z czasem 10.07.04, 21:52
        O to cieszę się, że niejestem sama ;)

        Problem w tym, że nie mam reszty objawów depresji - myślałam, że to to i trochę
        poczytałam na ten temat, ale raczej nie.

        Poza tym mam to odkąd pamiętam. Czuję się tym trochę zmęczona. Wiecznym
        konrolowaniem, co się dzieje, ile mam czasu, ile nie. Najgorzej jest jak coś
        już zawalę. Jestem na cudownych studiach i w tym semestrze omało ich nie
        zawaliłam, bo cały czas miałam problemy z zorientowaniem się na jakich
        zajęciach powinnam w danym momencie być i nie oddawalam prac w czasie! :)

        Dobrze to określiłeś - ja też nie mogę zsynchronizować mojego rytmu z życiem
        innych. Robię wszystko co mogę, ale nie udaje się. Często nierozumiem dlaczego
        wymagają ode mnie czegoś akurat w danym momencie, kiedy ja czuję, że to nie
        czas na to. Np. rano około 10 - 11 jestem tak śpiąca, że mam wrażenie, że to co
        się dzieje obok mnie nie dotyczy. Ludzie z roku robią notatki, piszą kolokwium,
        a ja czuję tak jakby to był film, ktry tylko oglądam. Wieczorem zastanawiam się
        czy to było na prawdę czy tylko mi się śniło.

        Rozpisałam się :)

        • beekeeper Re: problem z czasem 10.07.04, 22:04
          wiesz ja często mam w ogóle wrażenie że moja egzystencja i świat zewnętrzny to
          są dwa równoległe nurty które przecinają się bardzo rzadko. a jak się przetną,
          kiedy świat czegoś ode mnie chce itd. - muszę gorączkowo przypominać sobie, co
          miałem zrobić, jaki dziś dzień, a nawet (to niestety prawda) - zaskakują mnie
          pytania o wiek i inne takie - muszę się zastanowić, przypomniec sobie zanim
          odpowiem... tak jakby to były tylko pewne umowne atrybuty, które potrzebne są
          światu do identyfikacji mojej osoby. tak jak dowód osobisty który masz ale
          wyjmujesz tylko, kiedy chcą czegoś od ciebie inni. dla ciebie on nie ma żadnej
          wartości i znaczenia.

          p.s. z sennością mam podobnie - największa ogarnia mnie już po wstaniu, kiedy
          mam zabierać się do czegoś :(
          • acria Re: problem z czasem 10.07.04, 23:12
            dokładnie tak. zawsze mam problem z datą urodzenia, muszę się dobrą chwile
            zastanowić, nie mówiąc już o numerach telefonów, pinach, peselu i innych
            takich. totalna abstrakcja. ale to nawet zabawne, najbardziej męczy mnie to, że
            tracę orientację w czasoprzestrzeni (co kiedy gdzie)

            jak sobie z tym radzisz? bo ja chyba własnie przestaje panować nad tym
            wszystkim.
            • bigda Re: problem z czasem 10.07.04, 23:23
              A może to derealizacja ;)
              Skocz do psychologa. Chociaż to nie zaburzenie, moze uda Ci się z jego pomcą
              wymyślić jakiś sposób na opanowanie czasu.
              • acria Re: problem z czasem 10.07.04, 23:30
                Podoba mi się! derealizacja ;) świetne

                dzięki za radę.
                • bigda Re: problem z czasem 11.07.04, 01:43
                  acria napisała:

                  > Podoba mi się! derealizacja ;) świetne
                  >

                  Wcale nie takie świetne. To poważny objaw poważnej nerwicy :)
                  • acria Re: problem z czasem 11.07.04, 01:56
                    wybacz. psychologia, psychiatria, to nie moje dziedziny. podobał mi się termin -
                    słowo samo w sobie. nie pomyślałam o znaczeniu. sprawdzę :)
            • beekeeper Re: problem z czasem 10.07.04, 23:45
              nie ma miejsca w którym nie mógłbym się zgubić. w byle przejściu podziemnym
              natychmiast tracę orientację. topografię swojego miasta znam na zasadzie -
              który autobus gdzie jedzie, ale jak jedna dzielnica ma się do drugiej, gdzie
              wschód, zachód - to jest zupełna abstrakcja dla mnie. w ogóle wszystko dookoła
              wydaje się jakieś płynne, nierzeczywiste. z czasem podobnie, zresztą mało mnie
              on obchodzi dopóki świat sobie ode mnie nie zażyczy czegoś :)

              to temat na inne opowiadanie, ale szczerze mówiąc, dla mnie wolność od pewnych
              uwarunkowań czasoprzestrzennych (stały harmonogram działań, stałe trasy, stałe
              miejsca - cała ta rutyna) jest ważną wartością w życiu, jedną z głównych.
              studiując oczywiście musiałem się podporządkować, jakoś mi się udało, zmusiłem
              się. ale ogólnie chcę swoje życie dostosować do tego roztargnienia (bo ono jest
              częścią mnie, częścią mojego dążenia do wolności), nie odwrotnie :)
              • acria Re: problem z czasem 11.07.04, 00:20
                wiem, że walcząc z moim sposobem życia w pewnym sensie będę walczyć z sobą, ale
                chcę. bo ostatnie pół roku przeraziło mnie. nie chcę martwić rodziny,
                przyjaciół, nie chcę zawalać rzeczy, na ktorych bardzo mi zależy. to trudne.
                ostatnia sesja była dla mnie koszmarem (a czeka mnie jej kontunuacja we
                wrześniu). to było życie według harmonogramu, co do godziny, a i tak 'udało' mi
                się przegapić ponad połowę egzaminów i zaliczeń. i pozostał niesmak, bo
                przecież nie pójdę do wykładowcy i nie powiem: 'panie profesorze nie byłam na
                egzaminie bo mam słabą orientację w kalendarzu, a na wykłady nie chodziłam, bo
                z zegarkiem też nie najlepiej' ;) wszycy i tak myślą, że olewam te studia

                studiuje kierunek po którym będę mogła rządzić czasem po swojemu, ale do tego
                czasu muszę przetrwać. dlatego wybiorę się do tego psychologa.

                też lubię swoje 'zagubienie' w czasoprzestrzeni. boję się rutyny,
                wszelkiej 'działalności zorganizowanej' (fakt, że to mnie poprostu przerasta),
                zobowiązań, umawiania się na terminy, zasady, warunki.

                tylko że na razie muszę przyjąć zasady rządzące światem, zresztą wogóle nie
                chcę kmpletnie zagubić się w tym 'swoim świecie', chcę wiedzieć co się dzieje
                wokół mnie. nie tylko patrzeć, ale uczestniczyć

                a czuję się jak z innej bajki.

                p.s. poruszanie się po mieście w momencie, gdy nie wiem gdzie jestem,
                opanowałam na zasadzie: czytam tabliczki z nazwami ulic, zawsze zdaży się taka,
                która będzie brzmieć znajomo, jak nie pytam. jak trafię do złego
                autobusu/tramwaju czytam tabliczkę z jego trasą. W najbliższej okolicy i na
                dobrze mi znanych trasach często się nie gubię, ale zdaża mi się tak 'zamyślić'
                że idę idę i nie wiem, gdzie jestem :)
                • beekeeper Re: problem z czasem 11.07.04, 01:29
                  też myślę, że psycholog by się tu przydał. studia to podstawa jednak, i trzeba
                  w ten czy inny sposób się do tego reżimu przystosować. życzę powodzenia, na
                  studiach, no i później, oby Twój chaos nie został wtłoczony w zbyt w sztywne
                  formy :)
                  pozdr.
                  p.s. podobieństwo naszych objawów jest uderzające, pierwszy raz widzę, że pewne
                  rzeczy nie są tylko moimi idiosynkrazjami...
                  • acria Re: problem z czasem 11.07.04, 01:48
                    też się dziwię. miło jest wiedzieć, że jest 'ktoś jeszcze' ;)

                    ta 'rozmowa' poprawiła mi humor. muszę po prostu przetrwać studia :)
                    dzięki!

                    pzdr
    • mskaiq Re: problem z czasem 11.07.04, 06:22
      Akceptowanie tego to zezwolenie na to aby problem sie powiekszal. Ten brak
      orientacji czasowo przestrzennej to nie jest sposob na wyzwolenie. Wyzwolic sie
      mozna sie tylko wtedy kiedy problem zostanie pokonany. W innym przypadku
      bedziemy bardziej i bardziej niewolnikami tego problemu.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • eulogete Re: problem z czasem 12.07.04, 09:22
        tym razem podpisuję się pod zdaniem mskaiq obiema rękami!!!

        nie wiem z czego wynika twój strach przed rutyną , ale mam wrażenie, że właśnie
        okres bardzo uregulowanego życia (jak w przedszkolu - pobudka, posiłki o
        stałych godzinach, zasypianie oczywiście też) powinien pomóc ci "ustawić
        wewnętrzny zegarek" zgodnie z otoczeniem.
        • eulogete Re: problem z czasem 12.07.04, 09:40
          Sorry, synuś mi listy wysyła zanim je skonczę

          Nasz "wewnętrzny"czas mierzy sie charakterystycznymi wydarzeniami - właśnie
          posiłkami, zmęczeniem, niedzielą czy weekendem odróżniającymi się od
          pozostałych dni tygodnia (wiele osób ma problem z orientowaniem się w czasie w
          wakacje, urlop czy kiedy zachorują i nie wychodzą z domu)

          Z jednej strony na pewno mogą pomóc ci różne ułatwiacze - harmonogramy,
          najlepiej powtarzalne, żebyś nie musiała poświęcać zbyt dużo wysiłku na ich
          tworzenie i przestrzeganie (przy okazji - znalazłam ostatnio miła funkcję w
          telefonie komórkowym - można ustawić kilka różnych alarmow o różnych godzinach,
          tak żeby przypominały o kolejnych punktach programu), w tym znalezienie pory na
          najlepiej codzienna porcje wysiłku (może szybki spacer albo objechanie parku na
          rowerze), bo spędzanie czasu na nauce czy podobnych zajęciach nie wymagających
          fizycznego wysilku pogłębia problemy z zasypianiem i czas się jeszcze bardziej
          rozjeżdza;
          z drugiej strony - być może rzeczywiście kłopoty z czasem i orientacją wynikają
          z jakiegoś innego problemu, do którego rozwiązania przydałby się terapeuta.
          • acria Re: problem z czasem 12.07.04, 21:01
            znam tą funkcję w telefonie i to bardzo dobrze ;) harmonogramy robię i wieszam
            sobie w widocznych miejscach.

            co dziennie nie mam czasu, ale co drugi dzień biegam, albo pływam - też byłam
            pewna, że to pomoże w zasypianiu.

            dziś byłam u psychologa umówić się na wizytę.

            dzięuję za rady
            pzdr
    • lucyna_n Re: problem z czasem 12.07.04, 21:56
      Bardzo ciekawy watek..
      Ja tez mam tak ze zadne rutynowe czynnosci sie mnie nie trzymaja pomimo tego ze sie staram jako
      taki przynajmniej harmonogram ustalac i chce go z calych sil realizowac, Przypuszczam ze nie ma w
      miesiacu dwoch dni w ktorych o tej samej porze bylby obiad albo o tej samej godzinie bym wstala,
      poszla spac, cokolwiek. Nowy dzien, nowa bajka. Przyznaje ze do pewnego stopnia to mi odpowiada bo
      moj duch wolny i niezalezni nie cierpi tyranii:)) ale na dluzsza mete robi sie nie do wytrzymania, bardzo
      latwo przestawia mi sie dzien z noca, moge nic nie jesc do godziny 15 a za to jestem bardzo glodna o
      polnocy , o zasypianiu i wstawaniu juz nie wspomne. Wszystko co wymaga codziennej rutyny stanowiu
      problem. Wciaz mam wrazenie ze o czyms zapomnialam albo ze powinnam cos jeszce zrobic tylko nie
      wiem co?
      Na studiach pomimo tego ze sie bardzo staralam zawsze cos umykalo mojej uwagi, nie raz zdarzylo mi
      sie pomylic dni albo nie przyjsc na egzamin o ktorym wszyscy wiedzieli od wiekow a ja nie chociaz
      chodzilam na wyklady. W kazdym miescie przewaznie sie gubie, w gorach sledze szlaki a i tak nagle sie
      okazuje ze cholera wie czemu skrecilam nie tam gdzie mialam bo szlam, szlam i gdzies zalazlam?
      Juz nie mowiac o przechodzeniu przez ulice nigdy nie jestem pewna czy nie jedzie samochod, wciaz
      mam wrazenie ze jedzie a ja go nie zauwaze, i stoje godzinami czekajac na absolutnie pusta droge.
      Zdarzylo mi sie tez kiedys wlezc prawie pod samochod i moglabym przysiac ze go nie bylo.
      W sumie nigdy sie nad tym nie zastanawialam ale chyba cos trzeba z tym zrobic?
    • mskaiq Re: problem z czasem 13.07.04, 09:08
      Mysle ze trzeba Lucynko. Serdeczne pozdrowienia.
    • heart_of_lothian Re: problem z czasem 15.07.04, 13:38
      ...jak dobrze, że trafiłam na to forum

      Wiem, że nie ma się z czego cieszyć, ale miło wiedzieć, że nie jestem sama
      jedna na tym świecie z takimi "przypadłościami"...
      Czasem, kedy już całkowicie przesadzę i zawalę tyle spraw na raz, mam ochote
      się położyć i czekać aż umrę za karę.
      Ale kara nie przychodzi (jedynie kosmiczny ból głowy) i żyje dalej... ale co to
      za życie ;)

      pozdarwiam

      P.s. najbardziej przeraża mnie jednak to, że coraz częściej miesza mi się sen z
      rzeczywistością i nie raz jest mi tak strasznie wstyd, kiedy coś komuś wmawiam
      a potem okazuje się, że musiało mi się to śnić...
      • beekeeper Re: problem z czasem 15.07.04, 13:57
        heart_of_lothian napisała:

        > najbardziej przeraża mnie jednak to, że coraz częściej miesza mi się sen z
        >
        > rzeczywistością i nie raz jest mi tak strasznie wstyd, kiedy coś komuś
        wmawiam
        >
        > a potem okazuje się, że musiało mi się to śnić...

        haha dokładnie, a efekt tego zamglenia granicy między snem a rzeczywistością, i
        wpadek jakie ono powoduje - jest taki, że rzadko kiedy, gdy ktoś mnie o coś
        pyta, jestem pewien odpowiedzi. np. ktoś mnie pyta czy coś zrobiłem –
        odpowiadam np. „tak” (bo do cholery przecież mógłbym przysiąc że zrobiłem) –
        ale mam jakby niejasne przeczucie, że gdyby temat podrążyć, może się okazać, że
        to mi się śniło tylko. inny minus to to, że można mi wmówić wszystko – np.
        jestem przekonany że komuś coś mówiłem – on mówi że nie (szczerze lub nie) – ja
        się nie kłócę, bo kto wie – może to znowu tylko mi się śniło?

        pozdrawiam siostrę w chaosie :)

        • heart_of_lothian Re: problem z czasem 15.07.04, 14:10
          si, bracie w chaosie :)

          mam to samo... tez coraz częściej zdarza się, że zupełnie nie jestem pewna
          swojej odpowiedzi na proste pytanie (o pytaniach o wiek oczywiście nie wspomnę,
          bo to standard jak widze ;)

          Nie pamiętam co robilam wczoraj, nie potrafie powtórzyć drogi, którą jechałam
          godzinę temu i imienia osoby, która mi się właśnie przedstawiła...
          Czasem zastanawiam się, jak to mozliwe, że ja jeszcze normalnie (?)
          funkcjonuję ;)

          W wielu sytuacjach ratuje mnie po prostu poczucie humoru
          ale nie powiem, czasem też bywa ostro... wtedy po prostu odpływam w niebyt i
          funkcjonuję jak robot... byle przetrwać
          • beekeeper Re: problem z czasem 15.07.04, 16:18
            heart_of_lothian napisała:

            > Nie pamiętam co robilam wczoraj, nie potrafie powtórzyć drogi, którą jechałam
            > godzinę temu i imienia osoby, która mi się właśnie przedstawiła...
            > Czasem zastanawiam się, jak to mozliwe, że ja jeszcze normalnie (?)
            > funkcjonuję ;)

            „tańczą mi w wściekły porwane trans
            twarze i domy, ludzie i rzeczy”
            (jasieński)
            ;)
            • acria Re: problem z czasem 15.07.04, 21:00
              jasieński! bardzo go lubię, wogóle lubię futurystów, dadaistów..., Joyce'a,
              Genet'a, Beckett'a..., jazz (uwielbiam Coltran'a) - mam wrażenie, że oni mówią
              tym samym językiem co ja.

              ps. nie spodziewałam się, że wątek ten będzie się t
              • acria Re: problem z czasem 15.07.04, 21:02
                dalej miało być: tak rozrastać
                pzdr
              • beekeeper Re: problem z czasem 15.07.04, 22:46
                jasieński, coltrane... podobieństwa się mnożą, a propos joyce (nie ulyssessa
                akurat, ale coś tam czytałem) – my akurat dobrze wiemy dlaczego nie tradycyjna
                narracja, ale „stream of consciousness” dopiero - mówi prawdę o życiu – nie? ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka