Dodaj do ulubionych

Boje sie psychiatry - bledne kolo

16.12.04, 01:36
Leczylam sie u psychiatry ponad rok temu (depresja, mysli natretne, ataki
lekowe). Z trudem zmusilam sie do pojscia tam, bo ciagle mam wrazenie, ze to
sie rowna byciem kims slabym, nieporadnym itd. W efekcie nie powiedzialam
wszystkiego, dostalam leki i na nastepnej wizycie mowilam juz, ze wszystko
jest ok. Leki dzialaly przez jakis miesiac, potem przestaly, a ja nie
potrafilam przyznac sie, ze znowu jest zle. Mialam glupie uczucie, ze jest
moją wina to, iz nie reaguje na leki. Po 3 miesiacach leczenia odstawilam
leki i nie pojawilam sie wiecej u lekarza.

A teraz boje sie skorzystac z pomocy jakioegos psychoterapeuty, psychologa,
kogokolwiek, bo widzac uśmiech lekarza i wiedząc, ze on stara sie mi pomoc,
robie wszystko - nawet kłamię, ze jest dobrze - po to, zeby sprostac jego
oczekiwaniom...:/ Tkwie w blednym kole stalego poczucia winy, samookaleczen
(kiedys sie cielam, zeby sie ukarac, dzisiaj stalo sie to szybka metoda na
uspokojenie i ulge), drecza mnie mysli o tym, ze moja rodzina umrze, a z
drugiej strony mam poczucie, ze myślac o ich smierci przywolam ją. Miewam tez
napady lęku. Nie wiem, co mam ze sobą zrobić:/// (mam 20 lat, rodzice nie
wiedza o samookaleczeniach, poczuciu winy itd.)
Obserwuj wątek
    • dr.strangelove Re: Boje sie psychiatry - bledne kolo 16.12.04, 05:29
      nie weź tego do siebie, nie chcę kpić, ale nie mam pojęcia co mądrego napisać
      więc napiszę coś głupiego:
      diotiama napisała:
      > A teraz boje sie skorzystac z pomocy jakioegos psychoterapeuty, psychologa,
      > kogokolwiek,

      ---
      • koror Re: Boje sie psychiatry - bledne kolo 16.12.04, 17:09
        Jeśli chcesz jeszcze bardziej pogłębić problemy innych, to jest raczej sygnał,
        że powinieneś się leczyć!!!
        Kompletnie się z tobą nie zgadzam i następnym razem po prostu daj sobie spokój
        zamiast wypisywać takie bzdury!
        • cptniamo Re: Boje sie psychiatry - bledne kolo 16.12.04, 18:46
          Hm? Nie rozumiem cię, koror. Chcesz się wyżyć uderzając na oślep? Może powiesz,
          czemu kompletnie się nie zgadzasz? Bo sama informacja, że koror się nie zgadza,
          nieszczególnie mnie przekonuje do racji korora.

          Mnie to, co napisał dr.strangelove, pomogło - sama nie chcę robić "problemu"
          psychiatrom i problemu komukolwiek, więc udaję - jak założyciel wątku - ze
          wszystko ok, by sprostać oczekiwaniom. Kiedy mysli się w ten sposób, zdycha się
          samemu. Dobrze uświadomić sobie, że obowiązkiem lekarza jest leczenie chorego,
          obowiązkiem bliskich pomoc. I to chory może czegoś od innych oczekiwać - nie
          zaś odwrotnie, do pewnego stopnia rzecz jasna.
          • aneta10ta Re: Boje sie psychiatry - bledne kolo 16.12.04, 20:11
            cptniamo napisała:

            > Mnie to, co napisał dr.strangelove, pomogło - sama nie chcę robić "problemu"
            > psychiatrom i problemu komukolwiek, więc udaję - jak założyciel wątku - ze
            > wszystko ok, by sprostać oczekiwaniom. Kiedy mysli się w ten sposób, zdycha
            się
            >
            > samemu.
            Ci.. nie osłabiaj mnie! Choćby tytułem experymentu wytrzyj psychią kurze,
            następnie wytrzep go za oknem. Na luzach ... .
            A gdyby tak miliony nas, mielibyśmy lekarzy, nie konowałów.
            Aneta
            • cptniamo "boję się psychiatry". Biedny kolo! 16.12.04, 20:55
              Aneta, Twoja forum-twórczość nieczytelnością prześciga postmodernistyczne żarty
              strangelove'a... Musiałam przeczytać 3 razy, by zruozumieć Twe przesłanie. Na
              Jezusa się kreujesz, przyznaj...
              Mnie nie leczą źli lekarze. Peany napiszę na zawołanie. I to nie dlatego, że
              głaszczą, o nie.
              ale po prostu, boję się. Wytrę kurzę? a jeśli ścierka ożyje i mnie ugryzie? na
              filmach to się zdarza...
              • aneta10ta Re: "boję się psychiatry". Biedny kolo! 16.12.04, 21:27
                cptniamo napisała:

                > Na
                > Jezusa się kreujesz, przyznaj...
                Jestem Jezusem.

                > Mnie nie leczą źli lekarze. Peany napiszę na zawołanie. I to nie dlatego, że
                > głaszczą, o nie.
                > ale po prostu, boję się. Wytrę kurzę? a jeśli ścierka ożyje i mnie ugryzie?
                na
                > filmach to się zdarza...
                W życiu zdarza się, że jak nie Ty ścierkę, to ona Ciebie. Podejmiesz walkę,
                nawet przegrana pozwoli ci zachować szacunek do siebie. Jeśli tego nie
                uczynisz, sama nazywasz się tchórzem. A strach rośnie i potwornieje, obejmuje
                coraz większe obszary.
                Problem jest szerszej natury: nie tylko nie należy się nam (depresyjnym)
                powietrze i miejce w przestrzeni, lecz także miłość, przyjaźń, życzliwość, a
                Ci, którzy tak nas traktują, wyświadczają nam niepojętą łaskę i to nie wiedzieć
                dlaczego. Ciągle pokutuje na dnie świadomości brak poczucia siły, aby dowolnie
                kształtować rzeczywistość i wyobrażenie o własnej wartości jako o substancji
                śladowej.
                Pozdrawiam
                Aneta
                • cptniamo Re: "boję się psychiatry". Biedny kolo! 16.12.04, 22:05
                  czyli trzeba sformułować, obok Prw Człowieka, Praw Dziecka, także Prawa Chorych
                  na Depresję, w których każde zaczyna się od słowa NAPRAWDĘ (drukowana litera
                  przemyślana)
                  NAPRAWDĘ mam prawo do opieki lekarskiej
                  NAPRAWDĘ wymagam opieki
                  Czy jednak takie Prawa nie pielęgnowałyby braku poczucia siły?
                  Pozdrawiam ;)
                  niamo
                  • aneta10ta Re: "boję się psychiatry". Biedny kolo! 17.12.04, 09:03
                    cptniamo napisała:

                    > Czy jednak takie Prawa nie pielęgnowałyby braku poczucia siły?
                    Uwewnętrzniona świadomość ich posiadania powinna skutkować pójściem na pięści i
                    pogrzebacze w celu ich egzekucji. Czy na pewno? Nie wiem.
                    Aneta
                  • 100krotki Re: "boję się psychiatry". Biedny kolo! 17.12.04, 09:20
                    cptniamo napisała:

                    > czyli trzeba sformułować, obok Prw Człowieka, Praw Dziecka, także Prawa
                    Chorych
                    >
                    > na Depresję, w których każde zaczyna się od słowa NAPRAWDĘ (drukowana litera
                    > przemyślana)
                    > NAPRAWDĘ mam prawo do opieki lekarskiej
                    > NAPRAWDĘ wymagam opieki
                    > Czy jednak takie Prawa nie pielęgnowałyby braku poczucia siły?
                    > Pozdrawiam ;)
                    > niamo

                    może warto jeszcze dodać
                    NAPRAWDĘ mam prawo zachorować, bo...i tu niech każdy chory sobie wpisze
                    dlaczego ma prawo zachorować

                    a wtedy, kiedy już takie prawo do chorowania sobie wywalczymy, to zapewniam
                    cię, że tylko symulanci i totalne lenie oraz inni wyzyskiwacze i manipulanci
                    innymi chcieliby być chorymi na depresję i stany lękowe przez resztę swoich dni

    • kakofonia Re: Boje sie psychiatry - bledne kolo 16.12.04, 13:17
      nie miałam takich problemów, szczerze mówiąc. tzn. przed pierwszą wizytą się
      denerwowałam, jak każdy zapewne, ale potem już nie.

      dlaczego zakładasz, że psychiatra ma w stosunku do Ciebie jakieś oczekiwania?
      to Ty masz mieć oczekiwania w stosunku do niego

      Mi tak ogólnie pomogło uswiadomienie sobie tego, że takich przypadków, jak ja,
      to mój psychiatra widział w życiu setki - i w tym sensie nie ma w nim, czyli we
      mnie, nic wyjątkowego. Po prostu choroba. Zdarza się. I lekarz nie oczekuje ode
      mnie niczego szczególnego - poza szczerością, bo inaczej taka relacja w ogóle
      nie ma sensu. Ale ja byłam szczera z egoizmu, inaczej przecież nie mógł mi
      pomóc.

      Pozwól sobie być nieporadna. To nie grzech żaden. Wstydzisz się kataru? Albo
      grypy? Jeśli nie, to dlaczego wstydzić się depresji?
      • aneta10ta Re: Boje sie psychiatry - bledne kolo 16.12.04, 20:22
        kakofonia napisała:

        > dlaczego zakładasz, że psychiatra ma w stosunku do Ciebie jakieś oczekiwania?
        > to Ty masz mieć oczekiwania w stosunku do niego
        Łatwo powiedzieć. Pamiętasz: bądź poetą, żeby cię ojciec kochał?
        > Mi tak ogólnie pomogło uswiadomienie sobie tego, że takich przypadków, jak
        ja,
        > to mój psychiatra widział w życiu setki - i w tym sensie nie ma w nim, czyli
        we
        >
        > mnie, nic wyjątkowego. Po prostu choroba. Zdarza się.
        Tak to ja myślę o ginekologu.
        > I lekarz nie oczekuje ode
        >
        > mnie niczego szczególnego - poza szczerością, bo inaczej taka relacja w ogóle
        > nie ma sensu. Jak zgarnie swoje honorarium, to jest to wymierny sens relacji
        psychia-pacjent.
        > Ale ja byłam szczera z egoizmu, inaczej przecież nie mógł mi
        > pomóc.
        Ja natomiast byłam szczera, bo dlaczego nie? Pomóc mi tak nie mógł z powodu
        zawodowej glupoty. Żeby chociaż uczciwie powiedzial, że nie ma większego
        rozeznania, szukałabym pomocy u kogoś innego. Ale gdzie tam... Na dniach
        spotkałam się z lekarzem innej specjalności, który uczciwie powiedział, że nie
        wie, co mi jest. Facet z klasą.
        Aneta

    • mskaiq Re: Boje sie psychiatry - bledne kolo 16.12.04, 15:19
      To nieprawda ze pojscie do lekarza oznacza ze jestes kims slabym. Nie mowic o
      sobie i swoich problemach to objaw slabosci. Mysle ze sie wstydzisz a to bierze
      sie ze strachu. Jedna z najwazniejszych rzeczy przy depresji to umiec sie
      otworzyc i mowic o problemach.
      Piszesz o poczuciu winy, czy czujesz sie winna bo zrobilas cos w przeszlosci i
      to meczy Ciebie, czy tez czujesz sie winna wszystkiemu co napotykasz na Swojej
      drodze.
      Karanie siebie nie rozwiazuje problemow. Nie mozna sie kaleczyc, nawet jesli
      zrobilas zle. Ja sie tego nauczylem, przebaczenie sobie konczy wiele zlych
      mysli ktore bardzo silnie wspieraja depresje.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • koror Re: Boje sie psychiatry - bledne kolo 16.12.04, 17:21
      dokładnie rozumiem twój problem, a to tylko dlatego, że mam taki sam. Z tą
      tylko różnicą, że jetem trochę starsza.Dokładnie rozumiem twoje poczucie winy,
      okaleczanie się, kłamstwa i lęk. Ja także boję się wybrać do psychoterapeuty,i
      też kiedyś już chodziłam, ale rzuciłam to. Wiem jednak,że to jedyne wyjście,
      jedyna pomoc, ale należy być z psychiatrą szczerym - wtedy na pewno pomoże.
      Pozdrawiam, trzymaj się i nie obwiniaj sie - masz prawo do słabości i prawo do
      tego aby skorzystać z pomocy psychiatry!
      • aneta10ta Re: Boje sie psychiatry - bledne kolo 16.12.04, 20:27
        koror napisała:

        > należy być z psychiatrą szczerym - wtedy na pewno pomoże.
        Musi jeszcze umieć udzielić pomocy. Sama szczerość to za mało. Trzeba się
        zaprzeć i znależć właściwego człowieka, choćby miał być piąty w trzeciej
        dwudziestce.
        > Pozdrawiam, trzymaj się i nie obwiniaj sie - masz prawo do słabości i prawo
        do
        > tego aby skorzystać z pomocy psychiatry!
        Ponadto masz prawo do życia, oddychania, zajmowania miejsca w przestrzeni, a
        nawet powiedzenia dowalnie wybranej osobie: spadaj, bo cię za... Cholera!
        Pozdrawiam
        Aneta
    • aneta10ta Re: Boje sie psychiatry - bledne kolo 16.12.04, 20:05
      diotiama napisała:

      > Leczylam sie u psychiatry ponad rok temu (depresja, mysli natretne, ataki
      > lekowe). Z trudem zmusilam sie do pojscia tam, bo ciagle mam wrazenie, ze to
      > sie rowna byciem kims slabym, nieporadnym itd.
      Zagrały szkodliwe uprzedzenia. Czasem trudno się im przeciwstawić mimo
      świadomości, że niekoniecznie znajdują realne podstawy. Przypuszczam, że psycho
      był z gatunku pawiowato-protekcjonalistycznych. Poza tym zwyczajnie głupi, gdyż
      nie umiał wychwycić Twojego markowania.
      > W efekcie nie powiedzialam
      > wszystkiego, dostalam leki i na nastepnej wizycie mowilam juz, ze wszystko
      > jest ok. Leki dzialaly przez jakis miesiac, potem przestaly, a ja nie
      > potrafilam przyznac sie, ze znowu jest zle. Mialam glupie uczucie, ze jest
      > moją wina to, iz nie reaguje na leki. Po 3 miesiacach leczenia odstawilam
      > leki i nie pojawilam sie wiecej u lekarza.
      Dominujący, rozkochany w sobie skurczybyk! Pajac na korbkę!
      > A teraz boje sie skorzystac z pomocy jakioegos psychoterapeuty, psychologa,
      > kogokolwiek, bo widzac uśmiech lekarza i wiedząc, ze on stara sie mi pomoc,
      > robie wszystko - nawet kłamię, ze jest dobrze - po to, zeby sprostac jego
      > oczekiwaniom...:
      Zdarzają się psycho, choć pewnie rzadko, będący najpierw normalnymi ludźmi,
      dopiero potem lekarzami od głowy. Szukaj kogoś takiego. Inne wyjście: powiedz
      konowałowi dokładnie to, co napisałaś. Przejmij inicjatywę. Informuj o
      rzeczywistym stanie zdrowia, reakcji na leki - dociskaj. Zacznie się wściekać,
      poźniej wić i spowiadać, na koniec przestanie szurgać.
      Lepiej jednak znaleźć kogoś gotowego. Stanowczo.
      / Tkwie w blednym kole stalego poczucia winy, samookaleczen
      > (kiedys sie cielam, zeby sie ukarac, dzisiaj stalo sie to szybka metoda na
      > uspokojenie i ulge),
      Są skuteczniejsze i szybsze sposoby na podbicie samopoczucia.
      > drecza mnie mysli o tym, ze moja rodzina umrze, a z
      > drugiej strony mam poczucie, ze myślac o ich smierci przywolam ją.
      Umrze Twoja rodzina i Ty, i ja, i moje dzieci... Zdajesz sobie sprawę z
      irracjonalności poglądu o wywoływaniu myślą faktów. To chore, ale nieszkodliwe
      dla otoczenia.
      > Miewam tez
      > napady lęku. Nie wiem, co mam ze sobą zrobić:/// (mam 20 lat, rodzice nie
      > wiedza o samookaleczeniach, poczuciu winy itd.)
      Szukaj sensownego lekarza. Jeśli nie możesz powierzyć rodzicom swojej udręki,
      znajdź kogoś innego. A może jednak dałoby się znależć oparcie w ktorymś z
      rodziców? Myślę , że to przyniosłoby Ci ulgę.
      Pozdrawiam
      Aneta

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka