hella100
31.12.04, 14:17
Nienawidze swojego meza, nienawidze swojego zycia, nienawidze siebie,
nienawidze swojego charakteru, wygladu i w ogole tego kim jestem. Kocham
swoje dzieci i matke, ktora i tak mnie wkurza...
I co z tego, ze sie lecze, ze przeszlam przez szpital, psychoterapie, garsci
psychotropow?
Wiem, ze to nie swiat, nie moj maz sa zli, to ja nie potrafie sie
przystosowac. Jestem do doopy.
I tym milym akcentem koncze ten paskudny rok, oby nastepny nie byl gorszy, bo
na nic lepszego nie licze...