greta_30
22.04.05, 11:42
Postanowiłam zakończyć swoją przygodę w wirtualnym świecie forumów i na
koniec chciałam podzielić się z Wami kilkoma uwagami ze swojej przeszło
rocznej wędrówki wśród gąszcza postów.
Po pierwsze: internet szkodzi. Nie każdemu. Mi zaszkodził. Dwukrotnie dałam
sobie pofolgować emocjom tak ostro, że znalazłam się w szpitalu. Raz
rozumiem: byłam chora i sama z siebie szukałam guza. Drugi raz: nie rozumiem;
byłam zdrowa i gadałam do przyjaciół (i w tym kontekście: internetowe
kumpelstwo, to faktycznie gó..). Niewnikanie w istotę wypowiedzi,
powierzchowne czytanie postów, przyczepianie się do nieistotnych drobiazgów -
oto moje zarzuty. No pytanie o samą istotę forumów: do czego tak naprawdę
zostały stworzone... ja myślałam, że do dyskusji.
Po drugie: nie miałam racji mówiąc, że same pompki, praca nad sobą
(wizualizacje, medytacje) wystarczą by się wyleczyć. Ja nie potrafię. Jestem
tak poważnie chora, że bez leków bez końca lądowałabym w szpitalu co roku na
wiosnę. Tak Dzieciaki, babcia Grecia mówi Wam: bierzcie leki, jeśli taka jest
potrzeba. Ja wiele przeżyłam i wszystko przetestowałam na własnej skórze. A
Ty Meskaliqu się nie unoś, bo piszę co myślę, a myślę bo znów padłam na ryj.
I mimo tego, że nie zamierzam rezygnować z pompek - leki brać zamierzam. I
basta.
Po trzecie: dziękuję. To była wspaniała przygoda. Kosztowna pod każdym
względem (m.in. doprowadziła ona do rozpadu mojego związku, tak się
zatraciłam) ale i pouczająca. No i tych kilka cudownych ludzi poznanych w
trakcie jej trwania. Warto było upadać by poznać Niamo czy KasięJulię, Patię
i Zoltanka i wiele innych. Vinji, Awanturce, Empece jeśli się odezwie -
szczególne podziękowania za system humanitarnego reagowania w sytuacjach
kryzysowych. Gazecie za przestrzeń. Dziękuję.
Greta - idę budować swoje portale gdzie indziej. Trzymajcie się.