pantera80 30.05.05, 12:30 Bardzo dobry sposob na depresje to malzenstwo i dzidzius. Jak sie uslyszy serce swojego dziecka u lekarza to wszystkie smutki gdzies pierzchna. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
lira_korbowa Re: Sposob na depresje 30.05.05, 12:35 pantera80 napisała: > Bardzo dobry sposob na depresje to malzenstwo i dzidzius. Jak sie uslyszy > serce swojego dziecka u lekarza to wszystkie smutki gdzies pierzchna. Ożeszku! Muszę co prędzej zastosować. PS. Czy dzidziuś pozamałżeński też pomaga na depresję, czy raczej be? Odpowiedz Link Zgłoś
aneta10ta Re: Sposob na depresje 30.05.05, 12:40 pantera80 napisała: > Jak sie uslyszy > serce swojego dziecka u lekarza to wszystkie smutki gdzies pierzchna. Czyli cudzego przychówku nie da się użyć? Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
lira_korbowa Re: Sposob na depresje 30.05.05, 12:43 aneta10ta napisała: > Czyli cudzego przychówku nie da się użyć? Na to wygląda, Aneto... Tak więc adopcja chyba nie wchodzi w grę. PS. Ale coś za coś. Przynajmniej unika się depresji poporodowej. Odpowiedz Link Zgłoś
nevada_blue Re: Sposob na depresje 30.05.05, 12:50 taaaaaaa... następny genialny pomysł proszę!.. Odpowiedz Link Zgłoś
jioji Re: Sposob na depresje 30.05.05, 13:01 na wzrost napędu dobrze robią okłady z pokrzywy Odpowiedz Link Zgłoś
aneta10ta Re: Sposob na depresje 30.05.05, 13:08 nevada_blue napisała: > Ale zanim pójdę.. .. to oznajmię wszem i wobec, że idę oddawać się przyjemnym zajęciom, których bliższe dookreślanie nie jest wymagane. Przyzwoita dziewczyna nie naraża innych na łażenie nocą po nieznanych forumach. Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
nevada_blue Re: Sposob na depresje 30.05.05, 23:28 przepraszam, nie rozumiem.. ? Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: Sposob na depresje 30.05.05, 13:09 jeszcze jedna genialna pierzchna Ci smuteczki pierzchna, jak ci hormony po porodzie skoczą, ech kobieto takie rady wsadź se w kieszeń... licze na to że to co Ci bylo to byl smuteczek a nie depreszka, bo inaczej to już mi Ciebie żal. Odpowiedz Link Zgłoś
orlando10 Re: Sposob na depresje 30.05.05, 13:14 Lucyna, obserwuję u Ciebie postępujące rozgoryczenie. Nic a nic nie czujesz się lepiej? Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: Sposob na depresje 30.05.05, 13:20 kiepsko cos obserwujesz;) dziecko to cudowna sprawa, ale jezeli ktos je poleca jako lek antydepresyjny to juz nawet nie krew mi sie w zylach burzy tylko wapno lasuje. Napisze Ci cos na priv, ale za jakas godzinke. Odpowiedz Link Zgłoś
orlando10 Re: Sposob na depresje 30.05.05, 13:22 lucyna_n napisała: > kiepsko cos obserwujesz;) Ostatnio Twoje posty sa wyjątkowo ponure. > dziecko to cudowna sprawa, ale jezeli ktos je poleca jako lek antydepresyjny to > juz nawet nie krew mi > sie w zylach burzy tylko wapno lasuje. Z tym się zgadzam. > Napisze Ci cos na priv, ale za jakas godzinke. OK, czekam. Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: Sposob na depresje 30.05.05, 13:49 posty nacechowane depresyjnym realizmem, a Ty zaraz że ponure. Odpowiedz Link Zgłoś
pantera80 Re: Sposob na depresje 13.06.05, 13:14 Orlando fajnie ze odpowiedzialas na moj post.Teraz jestem juz mezatka.Ale dolki nadal przechodze tylko troszke lzej.Pozdrawiam. Eli K. Odpowiedz Link Zgłoś
anatemka Re: Sposob na depresje 30.05.05, 13:35 taaaaaaak, dziecko jest świetnym sposobem na depresję.... mnie po urodzeniu tak trzepnęło, że dopiero teraz sie zbieram pomału. Odpowiedz Link Zgłoś
marenta ja znam lepszy 30.05.05, 13:48 Szum brzóz w gaiku, szmer ruczajów, świergot szczęśliwych ptasząt.... ot, sielski obrazek ze środkowej Rosji... Wśród przetrawionych aromatów wczorajszej wieczerzy zbudził się pewien wieśniak z silnym postanowieniem skoszenia pólka pszenicy złocącego się nieopodal domostwa. Tarmosząc ramię śpiącego na ławie syna strofował go za poranny brak zapału. - Wstawajże nareszcie ! Tyle pola do skoszenia... pospieszyłbyś się... Syn wykazywał niewiele entuzjazmu. - Tatulku....dzisiaj ? Daj spokój, nic z tego nie będzie... Wieśniak był nieubłagany. - Wstawaj, zaraz wychodzimy ! Przynieś kosy. Poszli. Ledwie ojciec parę razy przesunął kosą po szczerozłotych łodyżkach pszenicznych, syn podszedł do niego i powiada : - Tatulku, kosa moja tępa, jakże mi nią kosić ? Pójdę do domu i naostrzę... - No cóż... jak trzeba to trzeba....idźże tylko prędko wracaj... Poszedł syn do domu wszakże miast naostrzyć kosę odstawił ją do składziku i bieży ku matce, która własnie pod kuchnią zażegła pierwsze szczapy bukowego drewna. - Matulu, matulu ! Tatko kazali cobyście czym prędzej pierożków nagotowali i wódki we wsi kupili... - Cóż syneczku, skoro gospodarz takie życzenie wyraził... Nagotowała pierożków, pełniutkich, pachnących... W misę nałożyła, przykryła ręcznikiem, wzięła pieniądze i ruszyła po życiodajny napitek. Syn tymczasem pospieszył ku ojcu w trudzie i znoju zmagającemu się z zagonem zboża. - Tatulu, tatulu ! Mama kazała powiedzieć, ze pierożków nagotowała i wódki kupiła. Chodźcie do chaty, posilcie się... - Ta cóż.... roboty jeszcze huk... ale skoro gospodyni sie trudziła grzech nie uszanować. Chodźmy. Przyszli do chatynki a tam na stole misa z pierożkami, ale ani gospodyni, ani wódki. Jakże to tak, pierożki bez wódki spożyć? Dał ojciec synowi rubla i powiada : - Ruszajże do wsi a bystro i przynieś coś do popicia tychże darów bożych. Syn pieniądze w kieszeń schował lecz zanim ruszył ku wiejskiej gospodzie zaszedł do sąsiada. - Sąsiedzie, sąsiedzie! Ostrzec was chciałem. Tatko nasz zły na was bardzo. Powiada, że z matulą naszą kochankami jesteście! Zabić was chce! Przeraziły sąsiada wieści straszliwe. Dał chłopakowi rubla i powiada : - Masz tu, synku rubla, idź do gospody, kup wódki dobrze czyszczonej, ojcu zanieś i powiedz : -Tu macie, drogi ojcze całą prawde życia w napitku a uwierzcie sąsiadowi, że żadnym kochankiem waszej żony nie jest. Tak mu powiedz. Wziął chłopak rubla i miast do gospody zawrócił ku rodzinnemu domostwu. Wszedł do izby i rzecze : - Ojcze, nie doszedłem jeszcze do Żydowina, bom sąsiada spotkał co o pomoc was prosi. Świniaka zabić chce a własna siekiera mu sie gdzieś zapodziała. Pomóżcie sąsiadowi tato... - Sąsiadom pomagać - rzecz boża! Idę tedy. Wziął siekierę i poszedł. Sąsiad zoczywszy go wchodzącego w obejście z siekierą w ręku w popłochu przez okno wyskoczył i ukrył się w zagonie kukurydzy rosnącym za drogą. Ojciec chłopaka zdziwił się nie widząc sąsiada w domu, ale ponieważ po podwórcu świniak barłożył, zabił go, na drzwiach od stodoły zawiesił i ruszył z powrotem. W międzyczasie wróciła matka z wódką. Postawiła butelkę na stole, rozgląda się i o męża pyta. Syn zatroskany wieść straszną matce przekazuje. - Matulu, a toż tatko nasz rzekł, żeście z naszym sąsiadem sypiali i zabić go poszedł. Przyjdzie i na was kolej.... W popłoch wpadła gospodyni. Winna czy niewinna wie, że mąż krwi gorącej, zanim wytłumaczysz - głowę rozłupie. Uciekła z chaty i w poletku kukurydzy sie ukryła chcąc czekać aż gniew mężowski minie. Wraca gospodarz do domu i mówi : - Co sie dziś dzieje? Sąsiada naszego nie ma, matki naszej, jak widzę, nie ma. Gdzież oni się podziali? - Tatulu, tatulu a tożem ich widział, jak się razem w kukurydzy kryli. Gniew straszliwy wystąpił na twarz wieśniaka. Od krwi zwierzęcej poplamioną jeszcze siekierę pochwycił i śladem pochutników w kukurydzę wpadł złorzecząc srodze. Syn nalał stakanczik gorzałki, pierożka na widelec nadział i głową nad losem ludzkim pokiwał. - Oj, tatulu, tatulu... a toż wam mówiłem, że dziś z koszenia nic nie będzie..... Odpowiedz Link Zgłoś
aspolecznie Re: ja znam lepszy 13.06.05, 13:59 dobre tak to się kończy jak rodzice dzieci nie słuchają Odpowiedz Link Zgłoś
pantera80 Re: ja znam lepszy 25.06.05, 19:42 A inni szczesliwie zyli,miod i wino sobie pili marenta napisała: > Szum brzóz w gaiku, szmer ruczajów, świergot szczęśliwych ptasząt.... ot, > sielski obrazek ze środkowej Rosji... Wśród przetrawionych aromatów > wczorajszej wieczerzy zbudził się pewien wieśniak z silnym postanowieniem > skoszenia pólka pszenicy złocącego się nieopodal domostwa. Tarmosząc ramię > śpiącego na ławie syna strofował go za poranny brak zapału. > > - Wstawajże nareszcie ! Tyle pola do skoszenia... pospieszyłbyś się... > > Syn wykazywał niewiele entuzjazmu. > > - Tatulku....dzisiaj ? Daj spokój, nic z tego nie będzie... > > Wieśniak był nieubłagany. > > - Wstawaj, zaraz wychodzimy ! Przynieś kosy. > > Poszli. Ledwie ojciec parę razy przesunął kosą po szczerozłotych łodyżkach > pszenicznych, syn podszedł do niego i powiada : > > - Tatulku, kosa moja tępa, jakże mi nią kosić ? Pójdę do domu i naostrzę... > > - No cóż... jak trzeba to trzeba....idźże tylko prędko wracaj... > > Poszedł syn do domu wszakże miast naostrzyć kosę odstawił ją do składziku i > bieży ku matce, która własnie pod kuchnią zażegła pierwsze szczapy bukowego > drewna. > > - Matulu, matulu ! Tatko kazali cobyście czym prędzej pierożków nagotowali > i > wódki we wsi kupili... > > - Cóż syneczku, skoro gospodarz takie życzenie wyraził... > > Nagotowała pierożków, pełniutkich, pachnących... W misę nałożyła, przykryła > ręcznikiem, wzięła pieniądze i ruszyła po życiodajny napitek. > Syn tymczasem pospieszył ku ojcu w trudzie i znoju zmagającemu się z > zagonem > zboża. > > - Tatulu, tatulu ! Mama kazała powiedzieć, ze pierożków nagotowała i wódki > kupiła. Chodźcie do chaty, posilcie się... > > - Ta cóż.... roboty jeszcze huk... ale skoro gospodyni sie trudziła grzech > nie uszanować. Chodźmy. > > Przyszli do chatynki a tam na stole misa z pierożkami, ale ani gospodyni, > ani wódki. Jakże to tak, pierożki bez wódki spożyć? Dał ojciec synowi rubla > i powiada : > > - Ruszajże do wsi a bystro i przynieś coś do popicia tychże darów bożych. > > Syn pieniądze w kieszeń schował lecz zanim ruszył ku wiejskiej gospodzie > zaszedł do sąsiada. > > - Sąsiedzie, sąsiedzie! Ostrzec was chciałem. Tatko nasz zły na was bardzo. > Powiada, że z matulą naszą kochankami jesteście! Zabić was chce! > > Przeraziły sąsiada wieści straszliwe. Dał chłopakowi rubla i powiada : > > - Masz tu, synku rubla, idź do gospody, kup wódki dobrze czyszczonej, ojcu > zanieś i powiedz : -Tu macie, drogi ojcze całą prawde życia w napitku a > uwierzcie sąsiadowi, że żadnym kochankiem waszej żony nie jest. Tak mu > powiedz. > > Wziął chłopak rubla i miast do gospody zawrócił ku rodzinnemu domostwu. > Wszedł do izby i rzecze : > > - Ojcze, nie doszedłem jeszcze do Żydowina, bom sąsiada spotkał co o pomoc > was prosi. Świniaka zabić chce a własna siekiera mu sie gdzieś zapodziała. > Pomóżcie sąsiadowi tato... > > - Sąsiadom pomagać - rzecz boża! Idę tedy. > > Wziął siekierę i poszedł. > Sąsiad zoczywszy go wchodzącego w obejście z siekierą w ręku w popłochu > przez okno wyskoczył i ukrył się w zagonie kukurydzy rosnącym za drogą. > Ojciec chłopaka zdziwił się nie widząc sąsiada w domu, ale ponieważ po > podwórcu świniak barłożył, zabił go, na drzwiach od stodoły zawiesił i > ruszył z powrotem. > W międzyczasie wróciła matka z wódką. Postawiła butelkę na stole, rozgląda > się i o męża pyta. Syn zatroskany wieść straszną matce przekazuje. > > - Matulu, a toż tatko nasz rzekł, żeście z naszym sąsiadem sypiali i zabić > go poszedł. Przyjdzie i na was kolej.... > > W popłoch wpadła gospodyni. Winna czy niewinna wie, że mąż krwi gorącej, > zanim wytłumaczysz - głowę rozłupie. Uciekła z chaty i w poletku kukurydzy > sie ukryła chcąc czekać aż gniew mężowski minie. > Wraca gospodarz do domu i mówi : > > - Co sie dziś dzieje? Sąsiada naszego nie ma, matki naszej, jak widzę, nie > ma. Gdzież oni się podziali? > > - Tatulu, tatulu a tożem ich widział, jak się razem w kukurydzy kryli. > > Gniew straszliwy wystąpił na twarz wieśniaka. Od krwi zwierzęcej poplamioną > jeszcze siekierę pochwycił i śladem pochutników w kukurydzę wpadł > złorzecząc > srodze. > Syn nalał stakanczik gorzałki, pierożka na widelec nadział i głową nad > losem > ludzkim pokiwał. > > - Oj, tatulu, tatulu... a toż wam mówiłem, że dziś z koszenia nic nie > będzie..... > > Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: Sposob na depresje 30.05.05, 15:38 Mysle ze piszesz o milosci Pantero80. To prawda, nie ma lepszego lekarstwa na depresje. Kiedy jest milosc, wtedy jest radosc, usmiech, wybaczenie. Nie ma smutku, odchodzi strach. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
slow5 Re: Z cyklu - najbardziej irytujące rady 25.06.05, 22:13 mskaiq napisał: >To prawda, nie ma lepszego lekarstwa na > depresje. Kiedy jest milosc, wtedy jest radosc, usmiech, wybaczenie. Nie ma > smutku, odchodzi strach. Człowieku, zastanów się wpierw nim ponownie napiszesz takie bzdury, czy mając depresje jest się w stanie odczuwać uczucia? Jeżeli tak, to co to za rodzaj depresji? Przestań pisać takie farmazony bo to nie przystoi, są to podobne rady jak pantery, która radzi > Bardzo dobry sposob na depresje to malzenstwo i dzidzius. A ja radzę, wylejcie sobie zimny kubeł wody na główkę i zmieńcie lekarza, który rozpoznał w Waszym przypadku depresje. Odpowiedz Link Zgłoś
mosik Re: Z cyklu - najbardziej irytujące rady 06.07.05, 20:13 A co ze mną? Mam depresję będąc w ciąży (7m). Nie radzę sobie sama z sobą. Komuś przyczyna może wydawać się banalna - łysieję - od parunastu lat; powoli sukcesywnie (wybieram się właśnie po perukę). Wiem, że ludzie mają większe problemy ale to mnie zdominowało. Najlepiej czuję się siedząc w domu, gdy nie muszę wychodzić, by ludzie mnie nie widzieli. Ryczę i ryczę. Wiem, że to źle wpływa na ciążę, mam wyrzuty sumienia (i to jeszcze bardziej mnie dołuje) ale nie potrafię tego opanować; to ciągłe krążenie myśli wokół włosów, wewnętrzny niepokój, bezradność. Budzę się od paru miesięcy o 4 czy 5 nad ranem z beznadziejnym uczuciem, że to jednak nie jest tylko zły sen. Kiedy mam momenty kontroli nad emocjami i sobą to obiecuję sobie, że tak już zostanie, a potem przychodzi koszmarny dół... Odpowiedz Link Zgłoś
ansheila Taaaaaaaaa 07.07.05, 16:08 Mam kochajacego męża i dwójkę małych dzieci. "Od zawsze" lekko depresyjna, lecz właśnie po drugim porodzie nerwica depresyjna zaatakowała mnie z ogromną siłą; trwa już pół roku. Odpowiedz Link Zgłoś
mosik Re: Taaaaaaaaa 07.07.05, 20:48 No to miła perspektywa dla mnie, skoro jestem jeszcze przed porodem, po którym na dodatek lawinowo posypią się włosy. Gdyby nie córa to już teraz leżałabym całymi dniami nic nie robiąc. Ja też mam kochającego męża. Tylko jak długo to wytrzyma? Bo ja nie widzę końca moich dołów, a swego czasu byłam taka szczęśliwa. Zawsze nadwrażliwa, ale szczęśliwa, bo super mąż, wspaniała córa... Teraz druga w drodze, no i pewnie odziedziczą po mnie łysienie. A jak Wasi mężowie? Odpowiedz Link Zgłoś
madzia2017 Re: Sposob na depresje 10.07.05, 16:56 No moze to i jakiś sposób-ale trzeba by było mniec partneta a jak go sie nie ma to co????Lipa :(((((pozdrawiam wszystkich zakochanych!!! Odpowiedz Link Zgłoś