Gość: smutna
IP: *.unregistered.formus.pl
18.04.01, 17:55
Jedyny lek na szczęście to jedzenie. Tak jest u mnie. Wstydzę się już wychodzić
z domu. Do pracy jak tylko mam kasę, jadę taksówką. Chętnie poćwiczyłabym z
innymi, ale poszłam na basen, usłyszałam chichoty w szatni i skapitulowałam. Są
jakieś objadające się z Łodzi? Pomóżmy sobie...