Dodaj do ulubionych

niebo za zasiekami

25.06.05, 12:30
a'propos kilku wcześniejszych dyskusji, w ktorych w tej czy innej formie
pojawial sie temat grodzonych osiedli i mentalności ich mieszkańców (skad to
zjawisko sie bierze, jak wplywa na przestrzen publiczna i jakosc wiezi
spolecznych) - dziejsza gw przynosi znakomity artykul na ten temat,
inspirowany sytuacją w warszawie, dający szersze ujęcie problemu w jego
społecznym kotekście.

co ciekawe, obaj autorzy - zajmujacy sie architerkura i urbanistyka w gazecie
stolecznej - bardzo dlugo w zasadzie nie widzieli zadnego problemu, zajeci
tropieniem strasznych "pozostalosci prl" w architekturze warszawy. obudzili
sie teraz, kiedy w warszawie takich "gated communities" jest...ponad
dwieście, a taka marina mokotow (zawsze te kiczowate nazwy pod snobistycznego
burzuja) zaraz wykroi z przestrzeni publicznej teren wiekszy od starego
miasta.

dla ryba, ivka i paru innych, wybrałem smakowite fragmenty, oczywiscie
zachęcam do przeczytania całości (link poniżej):

"W Warszawie jest już kilkaset osiedli zamkniętych. Inwestorzy wyrąbują z
przestrzeni publicznej coraz większe kawałki. Grodzą je i ustawiają w ich
bramach strażników.
[...]

- Grodzenie tak ogromnego osiedla rozrywa miasto. To absurd. W Warszawie
tworzy się jakiś archipelag Gułag. Wszędzie parkingi za płotem, budki
strażników. I kolejne "obozy" do mieszkania! Musi wreszcie przyjść
opamiętanie - denerwuje się dr Andrzej Kiciński, szef Miejskiej Komisji
Urbanistyczno-Architektonicznej. Przypomina, że przed wojną podwórka na
starej Ochocie były pogrodzone, ale furtki zamykano co najwyżej na noc. W
ciągu dnia dało się nimi przechodzić na przestrzał. Podobnie było na
osiedlach społecznych Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej na Żoliborzu. W
PRL płoty i mury miały runąć, tereny osiedlowe zamieniały się w przestrzenie
otwarte dla wszystkich. Miało to oczywiście ciemne strony: przestępczość była
wtedy niższa, problemem był jednak wandalizm i dewastacja.
[...]
Coraz wyraźniej widać granicę między tym, co publiczne, a tym, co prywatne.
Chodnik przy prywatnym obiekcie jest równy, dobrze oświetlony, a zieleń
zadbana. Porządku pilnuje ochrona. Życie wyższej klasy średniej toczy się
między grodzonym osiedlem, biurowcem i galerią handlową z kinami i
restauracjami - coraz częściej z garażu do garażu, bez konieczności stawiania
stopy na terenie publicznym. Przestrzeń publiczna, za którą odpowiadają
władze samorządowe oraz policja, ulega degradacji.

[opróćz USA, gdzie jest ich najwięcej] "Osiedla za bramą" są też
charakterystyczne dla miast latynoamerykańskich, w których bogacze chronią
się przed nędzarzami. Dużo ich w Afryce Południowej, Azji Środkowej i
Południowo-Wschodniej. W państwach Europy Zachodniej, Kanadzie, Australii i
Nowej Zelandii grodzonych osiedli jest mało, ale prawie każdy kraj ma już
przynajmniej po kilka takich przykładów. Najlepiej przyjęły się w Wielkiej
Brytanii i są tam powszechnie akceptowane. [zwroccie uwage, ze to jest nic
innego, jak zestawienie krajow wg nierownosci spolecznych, od usa, ameryki
lacinskiej i uk w europie - to sa kraje z najwiekszymi narownosciami]

[...]
[teraz najlepsze]
Deweloperzy sprzedają wam nowy styl życia. Łudzą, że za murem powstanie jakaś
lepsza społeczność - twierdzi Henrik Werth. Jaka to społeczność? Próbowali to
ustalić ankieterzy przygotowujący z prof. Bohdanem Jałowieckim wspomniany
raport "Rezydencje i zespoły rezydencjalne w Warszawie". Czytamy w
nim: "Podstawową trudnością w kontakcie z mieszkańcami było to, że wracają
oni do swych domów ok. godz. 22-23. Są tak zmęczeni, że nie chcą z nikim
rozmawiać. W soboty najczęściej pracują, a niedziele - jako jedyne wolne dni -
chcą mieć dla siebie. (...) Osoby odmawiające rozmowy robiły to często w
sposób arogancki, niesympatyczny. Przeliczały swój czas na pieniądze i
mówiły, że mogłyby się zgodzić, gdyby ankieter płacił za wywiad 300-500 zł".

Warszawiacy kupują mieszkania i rezydencje za murem mimo wysokich cen - z
potrzeby prestiżu i ze strachu przed przestępczością. - Koncepcja grodzonych
osiedli jest chwytem reklamowym, który pozwala sprzedawać marzenia o
bezpieczeństwie i spokoju, o dobrym sąsiedztwie i kontakcie z naturą - uważa
Jacek Gądecki.

Amerykańska para badaczy Edward Blakely i Mary Gail Snyder wykazała na
podstawie sondaży wśród mieszkańców, że "gated communities" nie gwarantują
bezpieczeństwa, powodując jednocześnie osłabienie więzi społecznych. Plonem
tych badań jest książka "Forteca Ameryka".

serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2785902.html
Obserwuj wątek
    • psychopata.z.borderline dziwisz sie , bo ja nie 25.06.05, 20:49
      przykład - Kraków stare Kliny
      na terenie nowych obiektów, gdzie mieszkają i zamierzają się wprowadzić młodzi
      ludzie, trzy budynki zostaną przeznaczone na mieszkania społeczne, w których
      osiedlą sie rodziny patologiczne.
      Mieszkańcy protestują, czemu ja sie nie dziwię. Jest to narażanie ludzi na
      kontakt z przestępczością, żulerstwem, kurestwem. Dla niektórych największym
      problemem jest spadek ceny gruntów i nieruchomości, ale nie o to chodzi.
      Argumentują potrzebą resocjalizacji... tylko dlaczego resocajalizacja rodzin
      patologicznych ma odbywać się kosztem tych, którzy zapłacili wysoką cenę za
      święty spokój?
      • psychopata.z.borderline Hansii, wklejam jeszcze raz mój post 26.06.05, 16:52
        przykład - Kraków stare Kliny
        na terenie nowych obiektów, gdzie mieszkają i zamierzają się wprowadzić młodzi
        ludzie, trzy budynki zostaną przeznaczone na mieszkania społeczne, w których
        osiedlą sie rodziny patologiczne.
        Mieszkańcy protestują, czemu ja sie nie dziwię. Jest to narażanie ludzi na
        kontakt z przestępczością, żulerstwem, kurestwem. Dla niektórych największym
        problemem jest spadek ceny gruntów i nieruchomości, ale nie o to chodzi.
        Argumentują potrzebą resocjalizacji... tylko dlaczego resocajalizacja rodzin
        patologicznych ma odbywać się kosztem tych, którzy zapłacili wysoką cenę za
        święty spokój?
    • iwona334 Re: niebo za zasiekami 25.06.05, 20:55
      sweetnighter napisał:

      >> Amerykańska para badaczy Edward Blakely i Mary Gail Snyder wykazała na
      > podstawie sondaży wśród mieszkańców, że "gated communities" nie gwarantują
      > bezpieczeństwa, powodując jednocześnie osłabienie więzi społecznych. Plonem
      > tych badań jest książka "Forteca Ameryka".<

      Problem zamknietych osiedli w warszawie, akurat dobrze znam.
      Istotnie powoduja one oslabienie wiezi spolecznych, ale to dzieje sie wszedzie.
      Natomiast w warunkach polskich, warszawskich, radykalnie podnosza poziom
      bezpieczenstwa. Zlodzieje tam raczej nie zagladaja.
      Wniosek. Niedostatek "panstwowego" bezpieczenstwa powoduje jego "prywatyzacje"

      wot - Amierica.
      >
      • po_godzinach Re: niebo za zasiekami 25.06.05, 21:13
        Mam nadzieję, że nadejdzie moment, gdy ludziom bardzo bogatym jednak zacznie
        przeszkadzac mieszkanie w gettach, zza płotu których będa im w okna zaglądac
        głodne twarze dzieci - i że opamiętają sie w swojej chciwości.
        • psychopata.z.borderline Re: niebo za zasiekami 25.06.05, 21:24
          są fundaje, instytucje charytatywne, które ludzie wspierają.

          Chcieliśmy Hameryki, mamy Hamerykę...
          • po_godzinach Re: niebo za zasiekami 25.06.05, 21:26
            Jasne, tylko jest gdzies granica ludzkiej chciwości - nazywa sie poczucie
            dyskomfortu.

            Dyskomfortem będzie zbyt duża liczba żebraków na ulicach i wynikająca z tego
            przestępczość.

            I dla własnej wygody (mam nadzieję) ograniczą swoją chciwość, nie z dobroci
            serca.
            • psychopata.z.borderline Re: niebo za zasiekami 25.06.05, 21:29
              Mylisz chciwość z poczuciem bezpieczeństwa, jak większość ...
              • po_godzinach Re: niebo za zasiekami 25.06.05, 21:31
                nie sądzę
                • psychopata.z.borderline Re: niebo za zasiekami 25.06.05, 21:34
                  nikt z twoim tokiem myślenia nie sądzi...
                  • po_godzinach Re: niebo za zasiekami 25.06.05, 21:36
                    Nie rozumiesz mojego toku myslenia - jak wiekszość.

                    Nie dziwię się.

                    Pa.
                    • psychopata.z.borderline Re: niebo za zasiekami 25.06.05, 21:40
                      na forum?

                      pa
        • glosrozsadku1 Re: niebo za zasiekami 25.06.05, 21:24
          Ja chociaz mieszkam na osiedlu otwartym, nie mam nic przeciwko osiedlom zamknietym. Jesli ktos chce tam mieszkac to prosze bardzo. Przynajmniej nie przyjdzie jakis duren i nie zacznie malowac sprayem po scianach. Sam chetnie bym zamieszkal na takim osiedlu. Moze kiedys.
        • iwona334 Re: niebo za zasiekami 25.06.05, 21:25
          Jak znam polskie zycie, to im nie przejdzie.
          Moze ich dzieciom. Te dostana w spadku mieszkania i samochody
          i beda juz mogly myslec o czyms innym, niz tylko, jak sie "nachapac"
        • beton-stal do po_godzin 26.06.05, 13:58
          po_godzinach napisała:

          > Mam nadzieję, że nadejdzie moment, gdy ludziom bardzo bogatym jednak zacznie
          > przeszkadzac mieszkanie w gettach, zza płotu których będa im w okna zaglądac
          > głodne twarze dzieci - i że opamiętają sie w swojej chciwości.

          A dlaczego miałyby stresować mnie cudze głodne bachory? Jeśli tej hołoty nie
          stać na wykarmienie swojej dzieciarni, to niech głodują. Byle z dala ode mnie -
          ja o swoją rodzinę potrafię się zatroszczyć.
          • po_godzinach Re: do po_godzin 26.06.05, 14:06
            "A dlaczego miałyby stresować mnie cudze głodne bachory? Jeśli tej hołoty nie
            stać na wykarmienie swojej dzieciarni, to niech głodują. Byle z dala ode mnie -
            ja o swoją rodzinę potrafię się zatroszczyć."

            "Byle z dala ode mnie" jest tu kluczem.
            Myślę, że średnio smakowałby Ci posiłek, gdyby przez okna zagłądały do Twojej
            jadalni głodne twarze dzieci - i z dnia na dzień byłoby ich coraz więcej i
            więcej. Dla twojego lepszegoo samopoczucia - myślę - zrezygnowałbyś wtedy z
            trzeciej dokładki deseru na rzecz tychże. Nie z litości, bo w to akurat nie
            wierzę, ale po to, aby przestały Ci w talerz zaglądać.
            Na dłuższą metę nie da sie uciec od rzeczywistości - nawet za najgrubszy mur.
            Potraktuj ten przykład jako metaforę.
            A dokładniej - mam na mysli zmniejszanie różnic w stanie posiadania dóbr
            materialnych. Lepiej zyje się jednak wśród nie-nędzarzy. I bezpieczniej.
            • beton-stal Re: do po_godzin 26.06.05, 14:21
              po_godzinach napisała:

              > "Byle z dala ode mnie" jest tu kluczem.

              Nie. Kluczem jest: "ja o swoją rodzinę potrafię się zatroszczyć". Spróbuj to
              przemleć w swoim lewicowym umyśle.

              > Myślę, że średnio smakowałby Ci posiłek, gdyby przez okna zagłądały do Twojej
              > jadalni głodne twarze dzieci - i z dnia na dzień byłoby ich coraz więcej i
              > więcej.

              Dlatego nie będą zaglądać mi w talerz - po to jest płot i ochrona.

              > Dla twojego lepszegoo samopoczucia - myślę - zrezygnowałbyś wtedy z
              > trzeciej dokładki deseru na rzecz tychże. Nie z litości, bo w to akurat nie
              > wierzę, ale po to, aby przestały Ci w talerz zaglądać.

              A dlaczego ja mam wyręczać rodziców tych dzieci? Umieli spłodzić swoje stadko?
              Niech je teraz wykarmnią. Dlaczego ja mam utrzymywać cudze bachory?

              > Na dłuższą metę nie da sie uciec od rzeczywistości - nawet za najgrubszy mur.

              Owszem, udaje się. Po moim osiedlu nie kręcą się hordy rozwrzeszczanych
              pijanych gó..arzy.

              > Potraktuj ten przykład jako metaforę.

              Nie, dziękuję. Wrzaski hołoty to żadna metafora, tylko zwykłe chamstwo.

              > A dokładniej - mam na mysli zmniejszanie różnic w stanie posiadania dóbr
              > materialnych. Lepiej zyje się jednak wśród nie-nędzarzy. I bezpieczniej.

              A o czym ty teraz piszesz? O zabieraniu bogatym i rozdawaniu biednym? Przecież
              przerabiamy to w Polsce od 1944r. (z małą przerwą w latach 1989-1993). Efekty
              są rewelacyjne.


              PS. A może ty będziesz karmić moje dzieci?
              • po_godzinach Re: do po_godzin 26.06.05, 14:26
                No cóż, skoro mamy inne klucze, to i otwierają one inne zamki.

                PS. Nie lubię gett, wolę szeroką przestrzeń, ot i tyle).
                • beton-stal Re: do po_godzin 26.06.05, 14:29
                  po_godzinach napisała:

                  > No cóż, skoro mamy inne klucze, to i otwierają one inne zamki.

                  Jak typowe lewactwo uciekasz przed pytaniami, które obnażyłyby poziom
                  serwowanych przez ciebie "prawd". Wyrazy współczucia.

                  > PS. Nie lubię gett, wolę szeroką przestrzeń, ot i tyle).

                  A czy ktoś każe ci mieszkać w getcie?
                  • po_godzinach Re: do po_godzin 26.06.05, 14:34
                    Mnie?
                    Nie żartuj.
                    Za murami i zasiekami nie chcę mieszkać - choć mogę.

                    Nie uciekam, po prostu nie bardzo odpowiada mi poziom, jaki reprezentujesz.
                    Nie chce mi się po prostu z Tobą rozmawiać.
                    • beton-stal Re: do po_godzin 26.06.05, 14:39
                      po_godzinach napisała:

                      > Mnie?
                      > Nie żartuj.
                      > Za murami i zasiekami nie chcę mieszkać - choć mogę.

                      Więc w czym problem? Co cię obchodzi życie ludzi w tzw. gettach? Ja się w cudze
                      życie nie wtrącam. Dlaczego więc ktoś wtrąca się w moje?

                      > Nie uciekam, po prostu nie bardzo odpowiada mi poziom, jaki reprezentujesz.
                      > Nie chce mi się po prostu z Tobą rozmawiać.

                      W istocie, mój poziom to nie dla ciebie. A które pytania sprawiły ci szczególną
                      trudność - czy np. to, w imię czego mam karmić cudze dzieci?
                      • po_godzinach Re: do po_godzin 26.06.05, 14:53

                        >
                        > Więc w czym problem? Co cię obchodzi życie ludzi w tzw. gettach? Ja się w
                        cudze
                        >
                        > życie nie wtrącam. Dlaczego więc ktoś wtrąca się w moje?

                        Nie zauważyłam, żebym sie jakkolwiek wtrącała w twoje życie.
                        odnoszę się wyłącznie do zjawiska społecznego.
                        >
                        > > Nie uciekam, po prostu nie bardzo odpowiada mi poziom, jaki reprezentujes
                        > z.
                        > > Nie chce mi się po prostu z Tobą rozmawiać.
                        >
                        > W istocie, mój poziom to nie dla ciebie. A które pytania sprawiły ci
                        szczególną
                        >
                        > trudność - czy np. to, w imię czego mam karmić cudze dzieci?

                        Żadną trudność. Po prostu nie umiesz odnieśc sie merytorycznie do tego, co
                        napisałam, a rozmowa na poziomie ataku i agresji na cudze poglądy jakoś mnie
                        nie nęci.
                        • sweetnighter Re: do po_godzin 26.06.05, 15:35
                          spokojnie, po_godzinach, potraktuj te wymiane jako doswiadczenie socjo-
                          psychologiczne, przeciez widac, ze kol. beton-stal ("the aptly-named beton-
                          stal", jak by powiedzieli anglicy) jest klinicznym przykladem mentalnosci
                          lokatora gated communities, niewazne, czy juz w takiej mieszka czy dopiero do
                          podobnego zaszczytu aspiruje. potrzebuje dla swojego patologicznego egoizmu i
                          dorobkiewiczostwa odpowiedniego ideologicznego uzasadnienia, wiec musi sobie
                          wmawiac, ze ci "za plotem" to banda nieudacznikow, ktorzy sa sami sobie winni,
                          zreszta gdyby ich nie bylo, polowa frajdy by znikniela. oczywiscie - zeby
                          frajda byla pelna musza byc utrzymywani na bezpieczny dystans. on po prostu nie
                          pojmuje, ze sa jakies inne wartosci niz grubosc portfela i bezpieczenstwo
                          samochodu i sprzetu hi-fi, ze przestrzen publiczna, brak zasiek i barier,
                          przyjazne wspolzycie ludzi jest czyms pozytywnym i tworczym, dla wartosiowego
                          zycie niezbednym. korzystaj zreszta z okazji - bo gdybys go odwiedzila z
                          takimi pytaniami w jego twierdzy, pewnie zazadalby - tak jak ci rozowcy
                          ankieterow z uw - wynagrodzenia za swoj cenny czas.
                          • po_godzinach Re: do po_godzin 26.06.05, 15:48
                            Miły jesteś).

                            Myslę, że rozmowa ta w części dotyczy właśnie "prestrzeni publicznej" i
                            niedoceniania jej znaczenia przez wielu. A bez dobrej przestrzeni publicznej
                            nie będzie dobrego zycia - wcześniej, czy później bowiem nadejdzie moment, gdy
                            będzie trzeba wyjść poza własną furtkę, choćby z nudów - i co wtedy?
                            W tym momencie w lepszej sytuacji będą ci "poza murem", jednak.

                            Tyle, że - fakt - pojęcie "dobrego zycia" nie jest jednoznaczne.
                            Niektórym do tego potrzebny jest strażnik z karabinem, bo sami nie umieją się
                            obronić. No a na niego trzeba mieć Duże Pieniądze). Inaczej człowiek jest nikim.
                            • hansii Re: do po_godzin 26.06.05, 16:01
                              po_godzinach napisała:

                              > Miły jesteś).
                              >
                              > Myslę, że rozmowa ta w części dotyczy właśnie "prestrzeni publicznej" i
                              > niedoceniania jej znaczenia przez wielu. A bez dobrej przestrzeni publicznej
                              > nie będzie dobrego zycia - wcześniej, czy później bowiem nadejdzie moment,
                              gdy
                              > będzie trzeba wyjść poza własną furtkę, choćby z nudów - i co wtedy?
                              > W tym momencie w lepszej sytuacji będą ci "poza murem", jednak.
                              >
                              > Tyle, że - fakt - pojęcie "dobrego zycia" nie jest jednoznaczne.
                              > Niektórym do tego potrzebny jest strażnik z karabinem, bo sami nie umieją się
                              > obronić. No a na niego trzeba mieć Duże Pieniądze). Inaczej człowiek jest
                              nikim
                              >

                              M., podchodzisz chyba zbyt emocjonalnie do problemu.
                              Ludzie sa rozni, jedym lezy na sercu tkzw. dobro spoleczne, innym nie.

                              Zas nowe mury tak dobrze "odgradzaja" ze biedoty prawie sie nie widzi i
                              zostawia sie ja sama sobie. Widzialem to na przykladzie Ameryki.
                              Bogaci rzucaja najbiedniejszym ochlapy, ale poprzez organizacje humanitarne,
                              tanie kuchnie, przytulki etc... osobiscie sie z nimi prawie nie stykajac...

                              Popatrz na Swiat: czy naprawde wierzysz, ze Europa i USA zechca dac cos wiecej
                              poza ochlapami (te kilka mld US $ rocznie) np. Czarnej Afryce?.
                              • po_godzinach Re: do po_godzin 26.06.05, 16:14

                                > M., podchodzisz chyba zbyt emocjonalnie do problemu.
                                > Ludzie sa rozni, jedym lezy na sercu tkzw. dobro spoleczne, innym nie.
                                >
                                > Zas nowe mury tak dobrze "odgradzaja" ze biedoty prawie sie nie widzi i
                                > zostawia sie ja sama sobie. Widzialem to na przykladzie Ameryki.
                                > Bogaci rzucaja najbiedniejszym ochlapy, ale poprzez organizacje humanitarne,
                                > tanie kuchnie, przytulki etc... osobiscie sie z nimi prawie nie stykajac...
                                >
                                > Popatrz na Swiat: czy naprawde wierzysz, ze Europa i USA zechca dac cos
                                wiecej
                                > poza ochlapami (te kilka mld US $ rocznie) np. Czarnej Afryce?.


                                Pewnie masz rację, że zbyt emocjonalnie, ale - widać - akurat ten problem nie
                                jest mi obojętny.

                                Chce wierzyć, że ludziom przestanie opłacać się nadmierne gromadzenie dóbr - na
                                zasadzie, że jednocześnie chodzić mozna tylko w jednej parze butów. Że uduszą
                                się w tym nadmiarze. Że udławią się tym Wielkim Żarciem.
                                I dopiero wtedy zacznie im się opłacać po prostu - żyć.
                                Przeraża mnie dobre samopoczucie człowieka zamkniętego za drutem kolczastym. a
                                wokół niego rozlewający sie ocean biedy. Wirtualny świat sprawdza sie tylko w
                                Internecie, tudzież telewizorze.

                                A te ochłapy? Toż to tylko kupienie za tanie pieniądze czystego sumienia.

                                • hansii O uzaleznieniach 26.06.05, 16:22
                                  po_godzinach napisała:

                                  >> Chce wierzyć, że ludziom przestanie opłacać się nadmierne gromadzenie dóbr -
                                  na
                                  >
                                  > zasadzie, że jednocześnie chodzić mozna tylko w jednej parze butów. Że uduszą
                                  > się w tym nadmiarze. Że udławią się tym Wielkim Żarciem.
                                  > I dopiero wtedy zacznie im się opłacać po prostu - żyć.
                                  > Przeraża mnie dobre samopoczucie człowieka zamkniętego za drutem kolczastym. <



                                  Milo w sumie widziec taka optymistke - jak Ty...
                                  ja, niestety (jako dobrze poinformowany optymista) zaliczam sie do pesymistow...

                                  Popatrz - ludzie uzalezniaja sie od wielu rzeczy...
                                  od uzywek - chociaz to bardzo szkodliwe dla zdrowia...
                                  od gier...
                                  od internetu...
                                  od seksu (to uzaleznienie, chociaz podobno lekko szkodliwe,
                                  dosc mi sie jednak podoba...)

                                  i wreszcie od DOBROBYTU... to stosunkowo najmniej szkodliwe uzaleznienie...
                                  dla zdrowia... Niewielka strata jest to, ze trzeba zamknac niekiedy okna ,
                                  gdy na zewnatrz smrod. Ale czasami i tego nie trzeba - jak ma sie klimatyzacje.

                                  > wokół niego rozlewający sie ocean biedy. Wirtualny świat sprawdza sie tylko w
                                  > Internecie, tudzież telewizorze.
                                  >
                                  > A te ochłapy? Toż to tylko kupienie za tanie pieniądze czystego sumienia.
                                  >
                                  • po_godzinach Re: O uzaleznieniach 26.06.05, 16:28

                                    >
                                    >
                                    > Milo w sumie widziec taka optymistke - jak Ty...
                                    > ja, niestety (jako dobrze poinformowany optymista) zaliczam sie do
                                    pesymistow..
                                    > .

                                    No a jak bym miała robić to, co robię, gdyby mi wiary i optymizmu brakło?)
                                    >
                                    > Popatrz - ludzie uzalezniaja sie od wielu rzeczy...
                                    > od uzywek - chociaz to bardzo szkodliwe dla zdrowia...
                                    > od gier...
                                    > od internetu...
                                    > od seksu (to uzaleznienie, chociaz podobno lekko szkodliwe,
                                    > dosc mi sie jednak podoba...)

                                    Samo uzaleznienie nie musi byc złe - ale czasem mozna przedawkować - i wtedy
                                    bywa śmiertelne.
                                    >
                                    > i wreszcie od DOBROBYTU... to stosunkowo najmniej szkodliwe uzaleznienie...
                                    > dla zdrowia... Niewielka strata jest to, ze trzeba zamknac niekiedy okna ,
                                    > gdy na zewnatrz smrod. Ale czasami i tego nie trzeba - jak ma sie
                                    klimatyzacje.

                                    Heh) Klimatyzację))
                                    Dopóki Ci nie przegryzą kabli. W końcu nie lubimy rewolucji. Ale one bywają.
                                    Dobrze jest byc tak przezornym, aby do rewolucji nie dopuścic.
                                    To tez jest pragmatyzm.
                                    • hansii to tu mnie przebilas!!! 26.06.05, 16:33
                                      po_godzinach napisała:
                                      > Heh) Klimatyzację))
                                      > Dopóki Ci nie przegryzą kabli. W końcu nie lubimy rewolucji. Ale one bywają.
                                      > Dobrze jest byc tak przezornym, aby do rewolucji nie dopuścic.
                                      > To tez jest pragmatyzm.<

                                      masz racje, ale...
                                      Jako "przezorny lis" odpowiem Ci tak...
                                      na moja ocene - "sytuacja rewolucyjna" przez najblizsze 20 lat
                                      raczej nie zaistnieje...
                                      wiec bogaci spokojnie beda mogli sie dalej bogacic...
                                      a potem...?
                                      nastepne pokolenie bedzie musialo sie wziac za bary z klopotami...
                                      • po_godzinach Re: to tu mnie przebilas!!! 26.06.05, 16:36

                                        >
                                        > masz racje, ale...
                                        > Jako "przezorny lis" odpowiem Ci tak...
                                        > na moja ocene - "sytuacja rewolucyjna" przez najblizsze 20 lat
                                        > raczej nie zaistnieje...
                                        > wiec bogaci spokojnie beda mogli sie dalej bogacic...
                                        > a potem...?

                                        Jasne. Totez ja cały czas mówię o zasadzie).
                                        Mam nadzieję, ze nigdy do tego nie dojdzie - w Europie, i że ludzie jednak do
                                        tego nie dopuszczą.
                                        Wiemy jednak, skąd rewolucje sie brały i dobrze jest o tym pamietać.

                                        Nie jest fajnie mieć poderżnięte gardło, hmm ... )



                                        > nastepne pokolenie bedzie musialo sie wziac za bary z klopotami...
                              • psychopata.z.borderline wyobraź sobie sytuację (teoretycznie oczywiście) 26.06.05, 16:17
                                że to "czarna Afryka" jest bogata. Czy oni będąc na miejscu europejczyków
                                przejeliby sie losem białych?

                                nie sądzę, żeby było coś więcej niz ochłapy
                                • po_godzinach Re: wyobraź sobie sytuację (teoretycznie oczywiśc 26.06.05, 16:23
                                  Jest taka stara i niemodna zasada - jeśli ktos miał szczęście urodzić się w
                                  zamożnej rodzinie, gdzie otrzymał dobre wykształcenie (w końcu bez żadnej
                                  własnej zasługi), ma obowiązek "oddać" to innym, którzy tego szczęścia nie
                                  mieli.
                                  • psychopata.z.borderline Re: wyobraź sobie sytuację (teoretycznie oczywiśc 26.06.05, 16:25
                                    np. własnym dziecim
                                    a poza tym, co to znaczy "ma obowiązek oddać"
                                  • psychopata.z.borderline nie baw sie w robin hooda... 26.06.05, 16:28

                                    • po_godzinach Re: nie baw sie w robin hooda... 26.06.05, 16:30
                                      Pozwól mi bawić sie w to, na co mam ochotę.

                                      Miec obowiązek znaczy tyle, co napisane. Moralny.
                                      • psychopata.z.borderline Re: nie baw sie w robin hooda... 26.06.05, 16:49
                                        moralny obowiązek POMÓC, owszem, ale nie ODDAĆ
                        • beton-stal Re: do po_godzin 26.06.05, 20:14
                          po_godzinach napisała:

                          > Nie zauważyłam, żebym sie jakkolwiek wtrącała w twoje życie.

                          Owszem. Po pierwsze, zgłaszasz jakieś dziwaczne ni to pretensje, ni to zarzuty
                          pod adresem osób mieszkających w zamkniętych osiedlach. Przykład? Oto twoje
                          słowa:

                          "Mam nadzieję, że nadejdzie moment, gdy ludziom bardzo bogatym jednak zacznie
                          przeszkadzac mieszkanie w gettach, zza płotu których będa im w okna zaglądac
                          głodne twarze dzieci - i że opamiętają sie w swojej chciwości."
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=25657226&a=25670131

                          Po drugie - usiłujesz nastraszyć mnie cudzymi bachorami, które będą zaglądać mi
                          w talerz tak, że będę zmuszony podzielić się swoim dobrem, aby nie patrzeć na
                          ich głodne mordy. I znowu cytacik z twojej wypowiedzi:

                          "Myślę, że średnio smakowałby Ci posiłek, gdyby przez okna zagłądały do Twojej
                          jadalni głodne twarze dzieci - i z dnia na dzień byłoby ich coraz więcej i
                          więcej. Dla twojego lepszegoo samopoczucia - myślę - zrezygnowałbyś wtedy z
                          trzeciej dokładki deseru na rzecz tychże. Nie z litości, bo w to akurat nie
                          wierzę, ale po to, aby przestały Ci w talerz zaglądać."
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=25657226&a=25684887

                          Niestety, powyższe oznacza wtrącanie się w moje życie. A tego nie lubię.

                          > odnoszę się wyłącznie do zjawiska społecznego.

                          Zjawiskiem społecznym jest także to, że budynek, w którym mieszkam, nie
                          jest "ozdobiony" ku..mi, ch..ami, legią-king i innymi prymitywnymi
                          kretyństwami.

                          > Żadną trudność. Po prostu nie umiesz odnieśc sie merytorycznie do tego, co
                          > napisałam,

                          Wszystkie moje wypowiedzi odnoszą się do meritum, tylko ty nie chcesz tego
                          dostrzec, bo wnioski są dla ciebie niewygodne.

                          > a rozmowa na poziomie ataku i agresji na cudze poglądy jakoś mnie nie nęci.

                          Równie dobrze mógłbym napisać, że to ty atakujesz moje poglądy, ba! więcej
                          nawet - mój styl życia, mój dorobek, moją rodzinę itp.

                          I ponawiam pytanie: w imię czego mam karmić cudze dzieci?
                          Dlaczego nie odpowiadasz mi na powyższe pytanie i gdzie w nim agresja?
                          • ziemiomorze Re: do po_godzin 26.06.05, 22:44
                            Jesli dorobiles sie dzieci, beton, to zycze Ci, aby nigdy nie mialy 'glodnych
                            mord', jak to byles uprzejmy nazwac. Przeciwnie - aby byly zdrowo tluste, mialy
                            tluste, wypasione jak gadzeciarskie komorki twarze i takiez postury. Jesli
                            mialabym sie dalej bawic w zlota rybke, to chcialabym, abys osiagnal
                            niebotyczny pulap swoich aspiracji, ktore siegaja zapewne o niebo wyzej (a z
                            jakich to kompleksow? pochodzenie czy maly organ?) niz 'fura i komora' -
                            glownie po to, bys mogl sie przekonac, jak pusto jest na szczycie, gdzie
                            zamiast szczerych relacji jest nieustanna konkurencja, a interakcje zastepuje
                            forma. Taki styl zycia, rozumiesz.

                            Tego, kto nie widzi poza koniec wlasnego nosa, stac tylko na konsumowanie,
                            Dlaw sie dalej,
                            • rybolog Re: do po_godzin 26.06.05, 22:51
                              hohoho, ziemiomorze, nie baw sie w ryba...taki styl tekstow, to moj copyright :)))
                            • psychopata.z.borderline Zetka, to są konsekwencje amerykanizacji 26.06.05, 22:57
                              będąc na studiach, pamietam jak większość moich znajomych marzyła o "wielkiej
                              piątce", o wielkiej konkurencji, wyścigu szczurów, na zajęciach wciskano nam
                              wizje Ameryki, która tak naprawde nigdy mnie nie pociągała.

                              Ale, po co zastanawiać sie nad ich mentalnościa, chca mieszkac w gettach, niech
                              mieszkaja. Ja wolałabym mały domek na odludziu, gdzie nikt nie patrzyłby mi na
                              ręce, nie interesował sie moim życiem, mieć własną przestrzen.

                              Nie powinno sie przeginać w żadną strone.
                              Mieszkania socjalne (bezczynszowe) dla rodzin patologicznych tez uważam za
                              przesade. Np. 3 budynki na krakowskich starych klinach, gdzie swoje lokum
                              dostanie ok. 100 rodzin patologicznych. Aż strach pomyśleć, co sie będzie
                              działo, co będą robić ci "biedni ludzie" z gromadką głodnych dzieci.
                              Nie dziwie sie, że mieszkańcy buntują sie. Oni też mają dzieci i chcieliby
                              uchronić rodziny od ryzyka gwałtów, kradzieży, żulerstwa itd.
                            • beton-stal Re: do po_godzin 27.06.05, 21:37
                              ziemiomorze napisała:

                              > Jesli dorobiles sie dzieci, beton, to zycze Ci, aby nigdy nie mialy 'glodnych
                              > mord', jak to byles uprzejmy nazwac.

                              Gdybyś używała czasem głowowej części ciała do czegoś innego niż noszenie
                              czapki, zrozumiałabyś, że głodne dzieci to świadectwo nieudolności życiowej i
                              degeneracji społecznej ich rodziców. Za owe głodne mordy dzieci odpowiadają
                              puste łby rodziców. Szkoda, że lewactwo nie potrafi tego zrozumieć.

                              > Przeciwnie - aby byly zdrowo tluste, mialy tluste, wypasione jak
                              > gadzeciarskie komorki twarze i takiez postury.

                              Czy jak każde lewactwo potrafisz poruszać się jedynie od jednej skrajności do
                              drugiej? A ty jaka jesteś - wypasiona i tłusta czy wygłodniała i zabiedzona?

                              > Jesli mialabym sie dalej bawic w zlota rybke, to chcialabym, abys osiagnal
                              > niebotyczny pulap swoich aspiracji, ktore siegaja zapewne o niebo wyzej (a z
                              > jakich to kompleksow? pochodzenie czy maly organ?) niz 'fura i komora' -
                              > glownie po to, bys mogl sie przekonac, jak pusto jest na szczycie, gdzie
                              > zamiast szczerych relacji jest nieustanna konkurencja, a interakcje zastepuje
                              > forma. Taki styl zycia, rozumiesz.

                              Widzę, że świetnie opanowałaś nowomowę gazetowyborczą. Ale czy nie jesteś już
                              za stara na powtarzanie cudzych szablonów "myślowych"? Może pora zacząć
                              wyprodukować coś od siebie? O ile masz coś do powiedzenia...

                              > Tego, kto nie widzi poza koniec wlasnego nosa, stac tylko na konsumowanie,
                              > Dlaw sie dalej,

                              Czuję, że jednak przemawia przez ciebie zazdrość. Przyjdź kiedyś pod ogrodzenie
                              mojego domu - może będziesz mieć to szczęście, że będę akurat się dławił i co
                              nieco ci skapnie z pańskiego stołu.
                              • sweetnighter Re: do po_godzin 27.06.05, 21:55
                                beton, dzieki ze jestes, bo gdyby sie podobny pajac w tym watku nie pojawil,
                                trzeba by go wymyslec, haha. nadajesz sie do muzeum w sevres jako wzor
                                ograniczonego burzuja, i bardzo dobrze - bo zestawiajac wypowiedzi twoje i
                                ziemiomorza mozna ujrzec w sposob jaskrawy, jakie wartosci i postawy tutaj
                                staja w konflikcie.
                                • beton-stal Re: do po_godzin 27.06.05, 23:18
                                  sweetnighter napisał:

                                  > beton, dzieki ze jestes, bo gdyby sie podobny pajac w tym watku nie pojawil,
                                  > trzeba by go wymyslec, haha. nadajesz sie do muzeum w sevres jako wzor
                                  > ograniczonego burzuja, i bardzo dobrze - bo zestawiajac wypowiedzi twoje i
                                  > ziemiomorza mozna ujrzec w sposob jaskrawy, jakie wartosci i postawy tutaj
                                  > staja w konflikcie.

                                  Jasne - z jednej strony moja uczciwość, logika i styl, naprzeciwko
                                  prezentowanej przez ciebie pochwały własnej nieudolności życiowej i
                                  intelektualnej. Od ziemiomorza różni cię to, że ona - choć nie ma racji - to
                                  jednak myśli.
                                  • sweetnighter Re: do po_godzin 27.06.05, 23:29
                                    o tak tak, tak mi mów...buahaha
                              • ziemiomorze Re: do po_godzin 27.06.05, 22:39
                                Wyjatkowo to naiwne i prymitywne sadzic, ze krytyka kapitalizmu oznacza
                                lewactwo, ale - powiedzmy, ze dla zabawy - podazmy za Twoim swiatlym sposobem
                                myslenia.

                                Nawet jesli roboczo przyjmiemy, ze 'glodne dzieci to swiadectwo nieudolnosci
                                zyciowej i degeneracji spolecznej rodzicow', to dlaczego one maja cierpiec? I -
                                gdybys byl tak laskaw - czemu maja one wg Ciebie 'mordy'? Twoj oglad swiata w
                                swoim uproszczeniu niebezpiecznie przypomina poziomem amerykanskie kreskowki
                                dla bardzo najmlodszych. Masz moze cien pojecia, czy masz szanse dorosnac?

                                Kontynuujac Twoj upeerowski tok rozumowania - myslisz, ze te chude dzieciaki
                                sie z tej nedzy kiedykolwiek podniosa? Nienie - ja rozumiem, ze Ciebie to nie
                                obchodzi, bo Twoje dzieci sa tluste (a zonie, jak zasluzy, mozesz kupic markowe
                                perfumy) i tylko to Cie interesuje. Problem w tym, ze wlasnie dlatego, ze tamte
                                sa glodne, to beda mialy powod, zeby ktoregos dnia wlamac sie do Twojego
                                rozowego domku dla Barbie. I z grubsza o tym jest ta dyskusja. Pisze, bo Twoje
                                dotychczasowe wypowiedzi swiadcza, ze jestes w stanie zlapac problem tylko na
                                poziomie egoizmu, a nie - jak inni - empatii.

                                Chociaz - jak sie na Ciebie popatrzy z naszej strony, to nawet fajnie, ze Ty i
                                cala reszta innych Dulskich tego kraju jest zamknieta :-)
                                • beton-stal Re: do po_godzin 27.06.05, 23:46
                                  ziemiomorze napisała:

                                  > Wyjatkowo to naiwne i prymitywne sadzic, ze krytyka kapitalizmu oznacza
                                  > lewactwo,

                                  A przepraszam - czym innym jest lewactwo?
                                  Poza tym wydaje mi się, że mylisz kapitalizm z liberalizmem, ale to w istocie
                                  kwestia drugorzędna.

                                  > ale - powiedzmy, ze dla zabawy - podazmy za Twoim swiatlym sposobem
                                  > myslenia.

                                  Gdybyś rzeczywiście podążyła moim tokiem myślenia, nie musiałbym tłumaczyć
                                  pewnych podstawowych prawidłowości tego świata, np. takich, że obowiązkiem
                                  rodziców jest troszczyć się o swoje dzieci.

                                  > Nawet jesli roboczo przyjmiemy, ze 'glodne dzieci to swiadectwo nieudolnosci
                                  > zyciowej i degeneracji spolecznej rodzicow', to dlaczego one maja cierpiec?

                                  Mnie pytasz? To nie moje dzieci i nie moje zmartwienie, tylko zaniedbanie ich
                                  rodziców. Dlaczego pretensje masz do mnie, a nie - do nieodpowiedzialnych
                                  ludzi, którzy nie dbają o swoje dzieci?

                                  > I - gdybys byl tak laskaw - czemu maja one wg Ciebie 'mordy'?

                                  Zabieg retoryczny. Zwrot "smutne buzie nieśmiało spoglądające na cudzy talerz"
                                  brzmi może ładniej, ale nie zmienia faktu, że mówimy o dzieciach zaniedbanych i
                                  skazanych na życiową porażkę przez swoich patologicznych rodziców.

                                  > Twoj oglad swiata w swoim uproszczeniu niebezpiecznie przypomina poziomem
                                  > amerykanskie kreskowki dla bardzo najmlodszych.

                                  Czy idea dokarmiania cudzych bachorów (niczym śmietnikowych kocurów) jest
                                  głęboka i wzniosła niczym filmy Kieślowskiego czy innego filmoroba?

                                  > Masz moze cien pojecia, czy masz szanse dorosnac?

                                  Jeśli dorośnięcie oznacza przymus dokarmiania cudzych dzieci, to nie -
                                  dziękuję. Chyba że ich rodzice będą fundować mi benzynę do samochodu. Bo
                                  dlaczego nie? Umiesz odpowiedzieć na to pytanie? Dlaczego ja mam komuś coś
                                  fundować, a nie na odwrót?

                                  > Kontynuujac Twoj upeerowski tok rozumowania - myslisz, ze te chude dzieciaki
                                  > sie z tej nedzy kiedykolwiek podniosa? Nienie - ja rozumiem, ze Ciebie to nie
                                  > obchodzi, bo Twoje dzieci sa tluste (a zonie, jak zasluzy, mozesz kupic
                                  > markowe perfumy) i tylko to Cie interesuje.

                                  A ty znowu o tych tłustych dzieciach. Zaczynam podejrzewać jakiś kompleks.
                                  Czyżby tego lata kostium znowu (jak co roku) okazał się za mały?
                                  Na poważnie - lepiej zrezygnuj z tego tonu, bo serwowane przez ciebie
                                  prostackie argumenty ad hominem mogą jedynie obnażyć twoje braki kultury.
                                  Ad rem: w istocie, nie interesuje mnie to, czy cudze dzieci chodzą głodne. A
                                  czy ciebie interesuje, ile moja żona wydaje na kosmetyczkę? Jeśli tak - po co i
                                  dlaczego?

                                  > Problem w tym, ze wlasnie dlatego, ze tamte sa glodne, to beda mialy powod,
                                  > zeby ktoregos dnia wlamac sie do Twojego rozowego domku dla Barbie.

                                  Cóż, widzę, że jednak jesteś typowym przedstawicielem homo(?) sovieticusa. A
                                  czy twój mąż (przyszły bądź obecny) "udostępni" cię sąsiadom z osiedla w
                                  obawie, aby żaden z nich cię nie zgwałcił?
                                  Pomyśl, zanim odpowiesz. Być może zdziwią cię wnioski.

                                  > I z grubsza o tym jest ta dyskusja. Pisze, bo Twoje dotychczasowe wypowiedzi
                                  > swiadcza, ze jestes w stanie zlapac problem tylko na poziomie egoizmu, a nie -
                                  > jak inni - empatii.

                                  To, co ty nazywasz empatią, jest zwykłą pochwałą bandytyzmu prezentowanego
                                  przez dresiarstwo. "Wyskakuj z forsy, to nie dostaniesz wpie.. - dresiarz
                                  też daje szansę podzielenia się swoim bogactwem po dobroci.
                                  I czym to się różni od żałosnych gróźb, że "tamte sa glodne, to beda mialy
                                  powod, zeby ktoregos dnia wlamac sie do Twojego rozowego domku"?

                                  I zwróć uwagę (mam nadzieję, że nie przeciążam twojego intelektu) na jeszcze
                                  jedną kwestię: żadne z was (lewaków) nie miało nic przeciwko nazywaniu ludzi
                                  mieszkających w zamkniętych osiedlach dorobkiewiczami bez gustu, chciwielcami,
                                  egoistami itp. To dlaczego ja nie mogę nazywać mieszkańców osiedli z wielkiej
                                  płyty "dresiarskimi prymitywami"? Czyżby lewacko-gazetowyborcza wolność słowa
                                  przysługiwała tylko jednej stronie?


                                  > Chociaz - jak sie na Ciebie popatrzy z naszej strony, to nawet fajnie, ze Ty
                                  > i cala reszta innych Dulskich tego kraju jest zamknieta :-)

                                  Aż chciałoby się powiedzieć - odizolowana od ciebie i całej reszty Kiepskich
                                  tego kraju.
                                  • sweetnighter Re: do po_godzin 28.06.05, 00:12
                                    hehe, jak każdy tępy apologeta kapitalizmu utożsamiasz status materialny z
                                    wartością człowieka, to dlatego tak trudno się z toba porozumieć na gruncie
                                    innym niż patologiczny egoizm. pamiętaj, misiu, że w kapitalizmie bardzo rzadko
                                    i tylko wyjątkowo - jeśli w ogóle - wysokim statusem materialnym premiowane są
                                    zajęcia społecznie użyteczne. przypuszczam więc z dużą dozą prawdopodobieństwa,
                                    że jesteś repezentantem jednego z tych typowych dla kapitalizmu pasożytniczych
                                    zajęć, a lekarzy i nauczycieli masz w pogardzie. ale w porownaniu z nimi, choc
                                    zarabiasz wiecej, pasożytem jesteś wlasnie ty.

                                    o sytuacji życiowej człowieka w rozwiniętym społeczeństwie decyduje szereg
                                    czynników obiektywnych, dlatego właśnie obrzydliwe jest obwinianie biednych i
                                    głodnych o ich los. juz nie mówiąc o ich dzieciach. jak każdy przygłupi
                                    zwolennik teorii racjonalnego wyboru i "homo oeconomicus", postrzegasz
                                    najwyraźniej jednostkę abstrakcyjnie jako jakąś monadę nieograniczoną
                                    warunkami i zdolną dowolnie kształtowac swój los, co jest absurdem, jezeli się
                                    tylko cokolwiejk wie o rzeczywistości społecznej.

                                    postawa takich jak ty, którzy bronią niczym nieuzasadninych rozpiętości
                                    dochodowych, utrwala brak równych szans dla dzieci z rodzin ubogich, bo brakuje
                                    fubnduszy choćby na lepszy system edukacji przedszkolnej i podstawowej, które
                                    mogłyby wyrównywac szanse. jako szczery apologeta kapitalizmu powinieneś, osle,
                                    opowiadac sie za merytokracja, hę? ale jako hipokryta bronisz najgłupszej,
                                    najbardziej prymitywnej arystokracji pieniądza. tak konczy każdy upeerowiec,
                                    jak juz sie przypadkiem dorobi.
                                    • hsirk Re: do po_godzin 28.06.05, 00:16
                                      >o sytuacji życiowej człowieka w rozwiniętym społeczeństwie decyduje szereg...


                                      a gdzie te rozwiniete spoleczenstwa stosujace sie do tego twierdzenia ?



                                      zapominasz ze i tak wszystko produkuja dzieci w chinach
                                      • rybolog e, daj spokoj krish... 28.06.05, 00:28
                                        Bo juz jedni i drudzy w ekstryme wala. Jeszcze chwila i biedny = kryminalista a
                                        bogaty = egoistyczna menda, co bedzie wielkim absurdem. A prawda jest taka, ze
                                        kazdy ma prawo ogrodzic swoja posiadlosc. Bogaty ma, to stawia plot, biedny tez
                                        by ten plot chcial...jakby mial co ogrodzic.
                                        • po_godzinach Re: e, daj spokoj krish... 28.06.05, 00:33
                                          Bliski mój kolega zakupił apartament za ogrodzeniem.
                                          I cóz sie okazało?

                                          Otóz - gdy juz wrócił do domu z pracy (a osiedle nie lezy w centrum miasta,
                                          tylko w przecudnej okolicy), nie wychodził juz nigdzie. Tkwił w swoim
                                          luksusowym mieszkaniu.
                                          Znajomi przestali go odwiedzac. Dopóki bowiem mieszkał w kamienicy w centrum
                                          miasta, a prowadził dom otwarty, zwykle wpadło sie do niego na kawę w ciągu
                                          dnia.
                                          Przestał tak zwyczajnie wychodzic wieczorem na piwo, do kina znienacka itp - bo
                                          było za daleko.
                                          Na spacer wieczorem - tylko po ogrodzonym deptaku.

                                          Posypało mu sie zycie towarzyskie.

                                          Wraca do kamienicy w centrum.

                                          )
                                          • rybolog Re: e, daj spokoj krish... 28.06.05, 00:36
                                            To znaczy ze za daleko od kumli kupil a nie ze ogrodzone:)
                                            • po_godzinach Re: e, daj spokoj krish... 28.06.05, 00:41
                                              No ale gdyby nie było ogrodzone, by było niebezpiecznie)
                                              A w centrum nie ma grodzonych)

                                              Dobranoc).

                                              PS. Tam było dość okropnie - wszystko takie samo, cisza, zero zycia. Nawet pies
                                              nie zaszczekał ani ptak nie zaspiewał.
                                              • rybolog Re: e, daj spokoj krish... 28.06.05, 00:51
                                                Myslisz ze ochrona nie pozwolila pieskom i ptaszkom pyska i dzioba otworzyc w
                                                imie ciszy? Wszystko jest mozliwe:)

                                                Dobranoc:)
                                        • hsirk Re: e, daj spokoj krish... 28.06.05, 09:24
                                          alez jasne ze asz racje. to metafura taka byla. chcialem uswiadomic tow.
                                          sweetnighterowi, ze jego ukochany system ma same zalety i tylko jedna wade: jak
                                          dotad nigdy i nigdzie nie zadzialal. tow sweetnighter pewnie powiedzialby, ze to
                                          wina nie systemu, tylko nieprzygotowanych spoleczenstw, w ktorych nastepowaly
                                          proby. wiec informuje, ze nie ma obecnie i dlugo nie bedzie spoleczenstwa
                                          gotowego na takie wynalazki. a przyklady typu szwecja etc - jak ktos zarobi na
                                          czyms kupe szmalu, to stac go na kosztowne zabawy, jakkolwiek glupie by nie
                                          byly. a chcialem jedynie przypomniec, ze ten becny "wysoki stopien rozwoju"
                                          spoleczenstw zachodnich jest w duzej mierze uwarunkowany istnieniem taniej sily
                                          roboczej i nedzy coraz bardziej na wschod. z tymi dziecmi to alegoria taka. nie
                                          podobaja mi sie socjalistyczne wynurzenia przeklamujace rzeczywistosc, a jesli
                                          rzeczywistosc jest inna, to tym gorzej dla niej
                                          • sweetnighter Re: e, daj spokoj krish... 28.06.05, 10:04
                                            >chcialem jedynie przypomniec, ze ten becny "wysoki stopien rozwoju"
                                            > spoleczenstw zachodnich jest w duzej mierze uwarunkowany istnieniem taniej sil
                                            > y
                                            > roboczej i nedzy coraz bardziej na wschod.

                                            tos dopiero ameryke odkryl. pisze o tym od x czasu. a moze, tak jak hansii,
                                            bedziesz sie teraz domagal, zebym sie z tym (czyli z soba) zgodzil? chodzi o
                                            to, jakie sie z tego faktu wyciaga wnioski.
                                            reszta twoich wynurzen to jak zwykle kupa bzdur.
                                            jestes doprawdy zalosny, upeerowiec-obibok i leser, buahaha. twoi ideowi
                                            patroni w pierwszej kolejnosci rozprawiliby sie z takimi jak ty.


                                            • hsirk Re: e, daj spokoj krish... 28.06.05, 10:17
                                              nie rozumiesz. ale nie musisz. nie bede nalegal ani plakal

                                              nie naleze do upr

                                              czy jestem obibokiem i leserem, nie tobie oceniac

                                              byc moze jestem zalosny, choc tez twoja opinia niezbyt sie liczy



                                              proponuje LUSTRO. duze. dokladne. popatrz. dokladnie popatrz
                                              • rybolog Re: e, daj spokoj krish... 28.06.05, 10:34
                                                Sweetnighter ma skrajnie lewicowe poglady...i niech ma. Bo tez jest wazne zeby
                                                tacy ludzie byli - to taka przeciw waga do skrajnej prawicy. Wtedy wszystko moze
                                                bedzie szlo srodkiem a to juz bedzie sukcesem.
                                                • hsirk Re: e, daj spokoj krish... 28.06.05, 11:01
                                                  alez oczywiscie. co do lewicowych pogladow nic nie mam. lubie tylko logike,
                                                  nienaginanie jej regul i rzeczywistosci, nie cierpie sofizmatow
                                              • sweetnighter Re: e, daj spokoj krish... 28.06.05, 17:29
                                                wybacz hsirk, ale nie mogłem sobie odmówić. może cię to zainteresuje:


                                                "[...]Perspektywa podziału Chin wywołuje taką ocenę ekonomiczną Hobsona:
                                                <Większa część Europy Zachodniej mogłaby wówczas przyjąć wygląd i charakter
                                                reprezentowany dzisiaj przez południe Anglii, turystyczne i willowe regiony
                                                Włoch, Riwierę i Szwajcarię, a mianowicie: małe grupy zamożnych arysokratów,
                                                otrzymujących dywidendy i pensje z Dalekiego Wschodu, nieco większa grupa
                                                zawodowych urzędników i kupców oraz znaczna liczba osobistych lokai i
                                                robotników zatrudnionych w transporcie i przemyśle przy końcowej obróbce
                                                bardziej nietrwałych fabrykatów. Główne zaś gałęzie przemysłu zniknęłyby,
                                                żywność i podstawowe produkty napływałyby jako danina z Azji i z Afryki [...]
                                                Takie oto mozliwości zapowiada szerszy związek państw zachodnich, europejska
                                                federacja wielkich mocarstw nie wnosząca nic do rozwoju cywilizacji światowej,
                                                przedstawiająca jednak duże niebezpieczeństwo zachodniego pasożytnictwa.
                                                Powstałaby grupa przodujących uprzemysłowionych krajów z uprzywilejowanymi
                                                klasami społecznymi, kóre bazując na daninie z Azji i Afryki otoczyłyby się
                                                masą ludzi produkujących już nie podstawowe produkty przemysłowe i rolnicze,
                                                lecz zatrudnionych tylko w usługach i drobnej wytwórczości pod kontrolą nowej
                                                finansowej arystokracji. [...] A jak wielkie rozszerzenie takiego systemu
                                                stałoby się możliwe, gdyby Chiny podporządkowano takiemu systemowi
                                                kontrolowanemu przez podobne grupy finansjery, kapitalistów i biznesmenów
                                                wykorzystujących ogromny potencjał zysków, jakiego nigdy chyba nie znał świat,
                                                w celu ich skonsumowania w Europie. Oczywiście, problem jest zbyt złożony, a
                                                wynik gry światowych sił trudny do przewidzenia, jednak czynniki, które
                                                wpływały na dzisiejszy rozwój imperializmu w Europie Zachodniej, nie
                                                napotykając żadnego przeciwdziałania, doprowadzą do takiej sytuacji.> Autor ma
                                                zupełną słusznośc: gdyby siły imperializmu nie spotkały się z
                                                przeciwdziałaniem, doprowadziłyby właśnie do tego."


                                                ...sound familiar?

                                                [Lenin, "Imperializm jako najwyższe stadium kapitalizmu", wiosna 1916]
                                                • hsirk Re: e, daj spokoj krish... 28.06.05, 21:59

                                                  ...sound familiar?


                                                  co to znaczy ?
                                                  • sweetnighter Re: e, daj spokoj krish... 28.06.05, 22:23
                                                    "[doesn't it] sound familiar?", czy ci to czegos nie przypomina?
                                                    w roku 1916 przewidziec co do joty dzisiejszy porzadek swiatowy, to jednak cos.
                                                    lenin pdobnie jak marks szeroko korzystal w swoich analizach z prac
                                                    ekonomistow "burzuazyjnych" [>prokapitalistycznych] - jak cytowany tu hobson,
                                                    ktory tu naprawde blysnal geniuszem.

                                                    lenin m.in. przewidzial zachodnie 'panstwo dobrobytu', a wiec kupowanie przez
                                                    zachod pokoju spolecznego i poparcia gornej warstwy robotnikow, sfinansowane
                                                    dzieki monopolistycznym zyskom z eksploatacji kolonii, potem panstw zaleznych;
                                                    obecna serwicyzacje gospodarki europy i usa i wysuniecie sie chin na
                                                    pozycje "the workshop of the world", i wszystkie wojny imperialistyczne xx i
                                                    nowego wieku. to nie jest wiec nic nowego. pytanie, czy mozna odrzucic logike
                                                    wojen i miedzynarodowej rywalizacji na rzecz wspolpracy narodow w imie
                                                    wspolnego, bardziej rownomiernego rozwoju. to pytanie bylo aktualne wtedy i
                                                    jest jeszcze bardziej aktualne dzis.
                                                  • hsirk Re: e, daj spokoj krish... 28.06.05, 22:49
                                                    wybiegasz przed orkiestre w swoim zaangazowaniu. nigdy i nigdzie nie
                                                    twierdzilem, ze marks i inni wczesni klasycy nie mieli trafnych przewidywan.
                                                    zawsze mowilem ze tak.


                                                    ja tylko nie wierze w to co oni, ich nasladowcy probuja wdrozyc jako
                                                    altermatywe. zreszta o ile mo wiadomo, marks widzial komunizm jako bardziej
                                                    proces ewolucyjny - samoczynny. i majacy nastapic wcale nie w imie tzw
                                                    sprawiedliwosci spolecznej. ale moge sie mylic. nie znam dziel twego guru tak
                                                    biegle jak ty.


                                                    oni brali pod uwage prawa mechaniki, pomijajac czynnik ludzki.

                                                    zreszta odpowiedz sobie - gdyby przeksztalcenia mialy mastapic, widzialbys sie w
                                                    roli kreatora, nie w roli tworzywa ??? a moze sie myle ???

                                                    ze nie wspomne o roli ofiary. bo i takie bylyby. cale miliony
                                  • ziemiomorze eot 28.06.05, 00:22
                                    Doceniam dlugie minuty, ktore spedziles, wysmazajac niniejszy elaboracik -
                                    bardzo bolala glowa?

                                    Zaobserwowalam, ze na forum zdarzaja sie co jakis czas ludzie, ktorzy
                                    przychodza tu, zeby - dzieki polemikom - w cos uwierzyc. Zauwazaja, ze sa pewne
                                    twierdzenia i bedace ich konsekwencja postawy, ktore moga im dramatycznie
                                    ulatwic zycie. Te twierdzenia niestety same sie nie bronia, bo zwyczajnie sa
                                    zbyt absurdalne, wiec 'ulatwiacze' zjawiaja sie tu w poszukiwaniu ludzi,
                                    ktorych by mogli do nich przekonac (a w istocie chodzi im o przekonanie samych
                                    siebie - taki prosty i opisywany w literaturze mechanizm psycholo). W ich
                                    wykonaniu slyszalam juz rozne rewelacje: 'geje to zbokole', 'zycie pochodzi z
                                    Marsa', 'po smierci idzie sie do sloika z dzemem' itd, ale 'mam styl i klase,
                                    wiec glodne dzieci niech zdychaja' to smiala proba bicia rekordu glupoty.

                                    Dlatego wlasnie nie bede kontynuowala tego quasi-dialogu: bo podlosciom nalezy
                                    pozwolic umrzec od wlasnego jadu (skoro tak uparcie gryziesz wlasna stope),
                                    Pluj w powietrze,
                                    • beton-stal Re: eot 28.06.05, 00:33
                                      ziemiomorze napisała:

                                      > Doceniam dlugie minuty, ktore spedziles, wysmazajac niniejszy elaboracik -
                                      > bardzo bolala glowa?

                                      Cóż, nie pierwszy raz widzę, że pewne indywidua okazują się bezbronne wobec
                                      logiki. Dziękuję za troskę - mnie od myślenia głowa nie boli. Ale odnoszę
                                      wrażenie, że ciebie wyłącznie boli.

                                      > Zaobserwowalam, ze na forum zdarzaja sie co jakis czas ludzie, ktorzy
                                      > przychodza tu, zeby - dzieki polemikom - w cos uwierzyc. Zauwazaja, ze sa
                                      > pewne twierdzenia i bedace ich konsekwencja postawy, ktore moga im
                                      > dramatycznie ulatwic zycie. Te twierdzenia niestety same sie nie bronia, bo
                                      > zwyczajnie sa zbyt absurdalne, wiec 'ulatwiacze' zjawiaja sie tu w
                                      > poszukiwaniu ludzi, ktorych by mogli do nich przekonac (a w istocie chodzi im
                                      > o przekonanie samych siebie - taki prosty i opisywany w literaturze mechanizm
                                      > psycholo). W ich wykonaniu slyszalam juz rozne rewelacje: 'geje to
                                      > zbokole', 'zycie pochodzi z Marsa', 'po smierci idzie sie do sloika z dzemem'
                                      > itd, ale 'mam styl i klase, wiec glodne dzieci niech zdychaja' to smiala
                                      > proba bicia rekordu glupoty.

                                      Kiedy przejdzie ci ból głowy, spróbuj pomyśleć (o ile nie wymagam za wiele).
                                      Aby ułatwić ci to niewątpliwie męczące dla ciebie zadanie, uproszczę to, o czym
                                      pisałem: rodzice mają obowiązek opiekować się swoimi dziećmi, a nie -
                                      przerzucać to zadanie na innych ludzi. Czy ta prawda jest w istocie tak trudna,
                                      że nie jesteś jej w stanie pojąć?

                                      > Dlatego wlasnie nie bede kontynuowala tego quasi-dialogu: bo podlosciom
                                      > nalezy pozwolic umrzec od wlasnego jadu (skoro tak uparcie gryziesz wlasna
                                      > stope)

                                      Jakiego jadu, jaką stopę? O czym ty piszesz?

                                      > Pluj w powietrze,

                                      Nie, dziękuję - plucie to dresiarskie rozrywki dla Kiepskich. Baw się sama.


                                      PS. Czyżby uwaga o za ciasnym kostiumiku była zbyt bliska prawdy?
                                      • rybolog Re: eot 28.06.05, 00:43
                                        Widzisz, powstaje pewien konflikt, bo zazwyczaj patalogiczni/biedni ludzie nie
                                        sa odpowiedzialni, dlatego maja gromadke dzieci i bida az piszczy. Te dzieciaki
                                        po prostu trafily na kiepskich rodzicow. Ot, taki los. Dlatego dobrze jest zeby
                                        panstwo (nie Ty czy ja) konsekwentnie wyrywalo ich z tej biedy poprzez edukacje
                                        i przygotowanie do zycia. To ma sie dziac z naszych podatkow. Bo getta bogatych
                                        to pryszcz przy gettach biednych. Tam sie dopiero cyrki dzieja.
                                        • beton-stal Re: eot 28.06.05, 13:41
                                          rybolog napisał:

                                          > Widzisz, powstaje pewien konflikt, bo zazwyczaj patalogiczni/biedni ludzie nie
                                          > sa odpowiedzialni, dlatego maja gromadke dzieci i bida az piszczy.

                                          Okay, tylko skąd pomysł, że to akurat ja mam naprawiać cudze błędy? A kto
                                          będzie naprawiał moje? Kto mnie pogłaszcze po główce, jeśli mi się w życiu noga
                                          powinie?

                                          > Te dzieciaki po prostu trafily na kiepskich rodzicow. Ot, taki los.

                                          ICH los, dodajmy. A mój los jest taki, że nie wyglądam jak np. George Clooney.
                                          Ale to nie problem George'a, a co najwyżej - mój, jeśli chcę wyglądać jak on.

                                          > Dlatego dobrze jest zeby panstwo (nie Ty czy ja konsekwentnie wyrywalo ich z
                                          > tej biedy poprzez edukacje i przygotowanie do zycia. To ma sie dziac z
                                          > naszych podatkow.

                                          Niestety, te zdania wzajemnie sobie przeczą. Wszelka działalność państwa
                                          prowadzona za moje podatki dotyczy mnie osobiście, bo to mnie zabierają
                                          pieniądze, za które mógłbym kupić coś moim bliskim.
                                          Więc nie pisz, że państwo coś robi, a ja - nie, bo masz po prostu na myśli to,
                                          że urzędnicy państwa za moje pieniądze realizują cudze ideały. A tak się
                                          składa, że najłatwiej wydaje się cudze pieniądze.
                                          Ja uważam, że jeśli trapi cię los biednych, to pomóż im - TY za SWOJE pieniądze
                                          (ewentualnie razem z ludźmi o poglądach podobnych twoim). MOJE pieniądze
                                          pozostaw mnie - milion razy bardziej wolę wydać złotówkę dla bliskich swoich
                                          niż cudzych.

                                          Jeśli uważasz inaczej, to podam ci numer mojego rachunku bankowego, abyś
                                          zasilał go regularnymi wpłatami. Bo czemu nie? Milionerem jeszcze nie jestem.

                                          > Bo getta bogatych to pryszcz przy gettach biednych. Tam sie dopiero cyrki
                                          > dzieja.

                                          Nie wiem, nie bywam.
                                          • rybolog Re: eot 28.06.05, 18:51
                                            Wiesz, mozna do podatkow, ich i naszego losu podejsc w Twoj sposob. Tylko mam
                                            maly problem z tym. Nie chce mi sie samemu budowac drog, zatrudniac policjantow,
                                            straz pozarna, lekarzy, budowac szpitale, szkoly dla moich dzieci...ehhh i
                                            jeszcze prowadzic pomoc charytatywna - bo w koncu jakis ochlap trzeba bedzie tej
                                            bidzie rzucic, bo sie nie odczepia...O kurde a co z wojskiem?
                                            • beton-stal Re: eot 28.06.05, 20:34
                                              rybolog napisał:

                                              > Wiesz, mozna do podatkow, ich i naszego losu podejsc w Twoj sposob.

                                              Nawet trzeba, bo to przyzwoite i uczciwe.

                                              > Tylko mam maly problem z tym. Nie chce mi sie samemu budowac drog, zatrudniac
                                              > policjantow, straz pozarna,

                                              A kto ci każe? Nie zauważyłeś, że piszę o finansowaniu pomocy biednym z
                                              podatków, a nie - o finansowaniu zadań państwa? Nie zauważyłeś czy nie chcesz
                                              zauważyć? Tak czy owak - podnoszę rzuconą rękawicę. Jestem gotowy uzasadnić
                                              swoje poglądy.

                                              > lekarzy, budowac szpitale, szkoly dla moich dzieci...ehhh i

                                              A chce ci się zatrudniać piekarzy, krawców, producentów odkurzaczy itp.?

                                              > jeszcze prowadzic pomoc charytatywna - bo w koncu jakis ochlap trzeba bedzie
                                              > tej bidzie rzucic, bo sie nie odczepia...

                                              A nie lepiej jakby ta "bida" miała pracę (o ile będzie chciała pracować)?

                                              > O kurde a co z wojskiem?

                                              To samo co z Policją. Obrona narodowa jest jednym z obowiązków państwa (jednym
                                              z tych trzech-czterech, jakie państwo powinno mieć).
                                              • rybolog Re: eot 28.06.05, 21:25
                                                Dziwie sie ze odpowiedziales na moj post ale skoro...

                                                Jednym z zadan panstwa jest dbanie o swoich obywateli, tych biednych tez
                                                (czytaj: odpowiednia pomoc socjalna, dla Ciebie tez jak bedziesz potrzebowal,
                                                taki rodzaj ubezpieczenia spolecznego). Jak i stwarzanie odowiednich warunkow
                                                gospodarczych do rozwoju biznesu, co laczy sie ze spadkiem bezrobocia. Do
                                                panstwa tez nalezy odpowiednie rozporzadzanie szmalem ktory zbiera od uczciwych
                                                podatnikow. Jezeli rzad panstwa nie jest w stanie wywiazac sie z tych
                                                obowiazkow, to znaczy ze jest nieudolny i powinien jak najszybciej podac sie
                                                dymisji.
                                                Do Ciebie nalezy wybor rzadu...udolnego rzadu i patrzenie im sie na lapy jak
                                                wydaja "Twoj" szmal.

                                                PS. Nie jestem zwolennikiem rozdawania kasy nierobom ale nie kazdy biedny ma
                                                nawet szanse sie wykazac ze nie jest nierobem.
                                                • beton-stal Re: eot 28.06.05, 23:27
                                                  rybolog napisał:

                                                  > Dziwie sie ze odpowiedziales na moj post

                                                  A to czemu? Skoro nie oczekiwałeś odpowiedzi, to po co było pisać?

                                                  > ale skoro...
                                                  > Jednym z zadan panstwa jest dbanie o swoich obywateli,

                                                  Nie. Zadaniem państwa nie jest dbanie o kogokolwiek, tylko zapewnienie ochrony
                                                  uczciwym obywatelom przed występkami nieuczciwych.

                                                  > tych biednych tez (czytaj: odpowiednia pomoc socjalna, dla Ciebie tez jak
                                                  > bedziesz potrzebowal, taki rodzaj ubezpieczenia spolecznego).

                                                  Ale ja nie chcę pomocy socjalnej. Sam sobie poradzę - sam zaoszczędzę pieniądze
                                                  na wypadek, gdyby miało mi się w życiu pogorszyć.
                                                  Wyznawany przez ciebie marksizm tworzy pewien problem: do każdej złotówki
                                                  zasiłku trzeba dodać ładnych parę złotych na urzędasów, którzy zajmują się
                                                  obsługą funduszy na ten cel, rozdzielają pieniądze, sprawdzają, czy o zasiłki
                                                  starają się osoby uprawnione, rejestrują i osoby, i wydatki itp. itd.
                                                  Mówiąc w skrócie: marksizm w praktyce to jak używanie kutra w akwarium do
                                                  łowienia gupików. Ładnie to nawet wygląda i zabawnie, tylko po co?

                                                  > Jak i stwarzanie odowiednich warunkow gospodarczych do rozwoju biznesu,

                                                  Również nieprawda. Państwo ma po prostu nie przeszkadzać i trzymać się jak
                                                  najdalej od gospodarki.

                                                  > co laczy sie ze spadkiem bezrobocia.

                                                  Popatrz, że nasze wspaniałe państwo, które reglamentuje niemal wszystkie
                                                  przejawy działalności gospodarczej i opodatkowuje niemal każdy przejaw życia
                                                  człowieka, dorobiło się 20-sto procentowego bezrobocia. A przecież kolejni
                                                  lewicowi ministrowie od dziesięciu lat tworzą warunki dla rozwoju biznesu...

                                                  > Do panstwa tez nalezy odpowiednie rozporzadzanie szmalem ktory zbiera od
                                                  > uczciwych podatnikow.

                                                  A po co i dlaczego zabiera tak dużo?

                                                  > Jezeli rzad panstwa nie jest w stanie wywiazac sie z tych obowiazkow, to
                                                  > znaczy ze jest nieudolny i powinien jak najszybciej podac sie dymisji.

                                                  ...a problemy same się rozwiążą, prawda? Ot, pan minister przestanie być
                                                  ministrem, a bezrobocie spadnie do 10%. Chłopie, leć do Komitetu Noblowskiego!
                                                  Warto, bo Nobel z ekonomii to spora gotówka.

                                                  > Do Ciebie nalezy wybor rzadu...udolnego rzadu i patrzenie im sie na lapy jak
                                                  > wydaja "Twoj" szmal.

                                                  To hasło przypomina mi facecika ze sklepu na moim osiedlu (już wyjaśniam: w
                                                  strefie poza ogrodzeniem), który nie dość, że obniżył dla mnie cenę za kilogram
                                                  nektarynek, to jeszcze pozwolił mi przebierać w nich do woli. Nie wziąłem
                                                  żadnej - co z tego, że tanio i że mogę wybrać, skoro wszystkie były nadgniłe?
                                                  Podobnie rzecz ma się z polską polityką i politykami.
                                                  Dlaczego "Twój" napisałeś w cudzysłowie?

                                                  > PS. Nie jestem zwolennikiem rozdawania kasy nierobom ale nie kazdy biedny ma
                                                  > nawet szanse sie wykazac ze nie jest nierobem.

                                                  Zdradź ten głęboko ukryty w powyższym zdaniu sens, bo ciekawość mnie zżera.
                                                  Jak dam komuś zasiłek, to on może łaskawie weźmie się do roboty? O to chodzi?


                                                  PS. Czy ty także jesteś zwolennikiem profilaktycznego "udostępniania" wszystkim
                                                  chętnym swojej żony (kochanki, narzeczonej, dziewczyny itp.) w obawie, aby jej
                                                  nie zgwałcono?

                                                  PS2. Jak tam z pytaniem o zatrudnianie piekarzy - dajesz im zarobić?
                                                  • sweetnighter Re: eot 28.06.05, 23:41
                                                    jezu, facet ma kompletne siano pod sufitem...

                                                    marksizmem nazywa system zasilkow (typowy dla krajow kapitalistycznych), nie
                                                    pojmuje, ze istota systemu pdoatkowego polega na redystrybucji, nie rozumie,
                                                    jak kolosalnie wazna role odgrywa panstwo w dzialalnosci biznesu - chocby
                                                    budowa infrastruktury, powszechne edukacja (ktory burzuj bedzie finansowal
                                                    niedochodowa dzialanosc szkol? on po postu potrzebuje wykwalifikowanej sily
                                                    roboczej), ograniczanie konkurencji w interesie firm z silna pozycja rynkowa
                                                    (koncesje, licencje, certyikacja, itp. - palant pewnie nazwie to socjalizmem!),
                                                    zbrojenie terenow pod inwestycje, wszelakie ulgi inwestycyjne...

                                                    no i jak zwykle pobrzmiewa tu kwik uciskanego przez panstwo bohaterskiego
                                                    przesiebiorcy. palancie, kto ma wlasciwa wladze w gospodarce, i kto kogo
                                                    uciska, to pokazuje sprawa taka jak np. bidronki - niewolnicza praca w srodku
                                                    europy, w poczatku xxi wieku.
                                                  • po_godzinach Re: eot 29.06.05, 00:01
                                                    ja myślę, że on jest z mafii ...
                                                  • sweetnighter Re: eot 29.06.05, 00:03
                                                    jedno jest pewne, gdyby chcial w ten sposob kierowac polityka panstwa,
                                                    kapitalisci poslaliby go na drzewo w trymiga
                                                  • po_godzinach Re: eot 29.06.05, 00:06
                                                    Eeee, on chyba tylko chce sterowć finansami Swojej Rodziny).

                                                    Zatrzymał sie jakby w XIX wieku - wczesnokapitalistycznym.
                                                    Choc z drugiej strony w XIX wieku fabrykanci budowali dla swoich robotników
                                                    szkoły, przedszkola i ochronki).
                                                  • sweetnighter Re: eot 29.06.05, 00:10
                                                    ja bym go cofnal w lata 30. i postawil na czele administracji usa w okresie
                                                    wielkiego kryzysu, zamiast roosevelta. beton by na pewno nie wpadl na to, ze
                                                    new deal to najlepsza forma samoobrony kapitalizmu, odrzucilby to
                                                    jako "socjalizm" i...zostalby zmieciony przez powstanie robotnicze. w ten
                                                    sposob zadecydowalby o losach swiata. :-)
                                                  • po_godzinach Re: eot 29.06.05, 00:13
                                                    O to to: "zostalby zmieciony przez powstanie robotnicze.")

                                                    Juz sie przestraszyłam, że umieszczasz go w niemieckich latach 30-tych.
                                                    (ubermensch?)
                                                  • psychopata.z.borderline Re: eot 29.06.05, 00:12
                                                    System zasiłków w wielu krajach Unii Europejskiej też nie jest do końca
                                                    korztstnym rozwiązaniem. Dlaczego kraje starej Unii, szczególnie skandynawskie
                                                    maja tak wysokie podatki? Polityka przyjmowania arabskich emigrantów w duzej
                                                    mierze wpływa na system podatkowy. A jak wiadomo przybyszom pracować sie nie
                                                    chce. Na utrzymanie jednego dziecka dostają tyle pieniędzy, że przy posiadaniu
                                                    6-10 spokojnie utrzymają rodzine nie pracując.
                                                    Cierpią na tym ludzie uczciwie zarabiający, bo muszą utrzymywać przybyszów-
                                                    darmozjadów
                                                  • sweetnighter Re: eot 29.06.05, 00:15
                                                    polityka socjalna nie jest objeta harmonizacja, systemy zabezpieczenia spol. sa
                                                    w kazdym kraju inne.
                                                    dlaczego wysokie pdoatki w skandynawii? no, na przyklad na najlepszy na swiecie
                                                    system edukacji i sluzby zdrowia.
                                                  • psychopata.z.borderline Re: eot 29.06.05, 00:17
                                                    to prawda
                                                    ale nie mów, że z przybyszami nie jest tak jak napisałam
                                                  • po_godzinach Re: eot 29.06.05, 00:18
                                                    wysokie podatki w skandynawii nie maja związku z przybyszami
                                                  • psychopata.z.borderline Re: eot 29.06.05, 00:19
                                                    no tak, ale gdyby nie oni, mogłyby być niższe:)
                                                  • beton-stal Re: eot 29.06.05, 23:20
                                                    sweetnighter napisał:

                                                    > marksizmem nazywa system zasilkow (typowy dla krajow kapitalistycznych), nie
                                                    > pojmuje, ze istota systemu pdoatkowego polega na redystrybucji, nie rozumie,
                                                    > jak kolosalnie wazna role odgrywa panstwo w dzialalnosci biznesu - chocby
                                                    > budowa infrastruktury, powszechne edukacja (ktory burzuj bedzie finansowal
                                                    > niedochodowa dzialanosc szkol? on po postu potrzebuje wykwalifikowanej sily
                                                    > roboczej), ograniczanie konkurencji w interesie firm z silna pozycja rynkowa
                                                    > (koncesje, licencje, certyikacja, itp. - palant pewnie nazwie to
                                                    > socjalizmem!),
                                                    > zbrojenie terenow pod inwestycje, wszelakie ulgi inwestycyjne...
                                                    >
                                                    > no i jak zwykle pobrzmiewa tu kwik uciskanego przez panstwo bohaterskiego
                                                    > przesiebiorcy. palancie, kto ma wlasciwa wladze w gospodarce, i kto kogo
                                                    > uciska, to pokazuje sprawa taka jak np. bidronki - niewolnicza praca w srodku
                                                    > europy, w poczatku xxi wieku.

                                                    Jako typowy dresiarz potrafisz jedynie uciec się do prymitywnych epitetów.
                                                    Potraktuję cię zatem tak, jak traktuje się ludzi twojej kategorii: paszoł won!
                                                  • sweetnighter Re: eot 30.06.05, 10:00
                                                    nędzny śmieciu, nie masz pojęcia o roli państwa w gospodarce kapitalistycznej.
                                                    nie potrafisz odnieść się merytorycznie - to spadaj.
                                                  • rybolog e, tam... 29.06.05, 21:32
                                                    Zadnej rekawicy Ci nie rzucilem, jak znalazles jakas - to nie moja. Zreszta,
                                                    piszesz jak pracownik zatrudniony za w miare dobre pieniadze, ktory nie jest
                                                    pewny jutra, bo czuje oddech na swoich plecach bezrobotnej konkurencji, ktora
                                                    przyjdzie pracowac za 50% Twoich dochodow. W oszczednosci tez za bardzo nie
                                                    wierz, przyjdzie inflacja i pogadamy...Milej pracy zycze:)
                                                  • beton-stal Re: e, tam... 29.06.05, 22:29
                                                    > Zadnej rekawicy Ci nie rzucilem, jak znalazles jakas - to nie moja.

                                                    Cóż, myślałem, że jesteś osobą, z którą można ciekawie podyskutować. Wybacz tę
                                                    fatalną pomyłkę.

                                                    > Zreszta, piszesz jak pracownik zatrudniony za w miare dobre pieniadze, ktory
                                                    > nie jest pewny jutra, bo czuje oddech na swoich plecach bezrobotnej
                                                    > konkurencji, ktora przyjdzie pracowac za 50% Twoich dochodow.

                                                    Ale akurat tak nie jest - moja branża to na tyle wąska specjalizacja, że
                                                    najbardziej liczy się wiedza i doświadczenie. Wysokość dochodów to pochodna
                                                    wysokich wymagań - konkurencja, o jakiej ty piszesz, mi nie grozi. Ale dla
                                                    ciebie to bajka o żelaznym wilku.

                                                    > W oszczednosci tez za bardzo nie wierz, przyjdzie inflacja i pogadamy...

                                                    Niewątpliwie, jeśli "intelektualiści" pokroju Leppera dojdą do władzy. Ale
                                                    tobie ten kandydat chyba się podoba, czyż nie?

                                                    > Milej pracy zycze:)

                                                    Dziękuję, nawzajem.
                                                  • rybolog Re: e, tam... 29.06.05, 22:40
                                                    No niestety, fatalne pomylki sie zdarzaja...
                          • po_godzinach Re: do po_godzin 26.06.05, 22:57
                            "I ponawiam pytanie: w imię czego mam karmić cudze dzieci?
                            Dlaczego nie odpowiadasz mi na powyższe"

                            Otóż odpowiem.
                            W imie bezpieczeństwa Twojego, Twojej zony i Twoich dzieci.
                            Chyba, że rzeczywiściw wolisz, aby któs głodny poderżnął Ci gardło. Ludzie mają
                            w końcu różne gusta.
                            • hansii O podziale dochodu narodowego o i biednych 26.06.05, 23:06
                              po_godzinach napisała:
                              > Otóż odpowiem.
                              > W imie bezpieczeństwa Twojego, Twojej zony i Twoich dzieci.
                              > Chyba, że rzeczywiściw wolisz, aby któs głodny poderżnął Ci gardło.
                              Ludzie mają w końcu różne gusta.<

                              Zgoda M. ale:
                              od wlasciwej pomocy biednym, w moim przekonaniu, nie sa ludzie, czy organizacje
                              charytatywne itd, jak w Ameryce, lecz RZADY, ktore przez wlasciwa polityke
                              podatkowa i rodzinna maja dbac - by biednych bylo jak najmniej.

                              Prawda jest taka, ze Polska lezy w Europie, lecz polityka spoleczna rzadow
                              (kolejnych) jest taka jak w Ameryce, a nie jak w krajach Europy Zachodniej.
                              Moja uwaga nie jest jednak krytyka. Na inna polityke nie ma pieniedzy...

                              Zapytaj tych 80 % pracujacych, czy zgodziliby sie pracowac o 10 % mniej,
                              10 % mniej zarabiac, by zmniejszyc bezrobocie do przyzwoitej wielkosci 10 %?

                              • po_godzinach Re: O podziale dochodu narodowego o i biednych 26.06.05, 23:12
                                "Zapytaj tych 80 % pracujacych, czy zgodziliby sie pracowac o 10 % mniej,
                                10 % mniej zarabiac, by zmniejszyc bezrobocie do przyzwoitej wielkosci 10 %?"

                                Myslę, że tu jest sedno sprawy.
                                Wiele wody musi upłynąć, aby - nawet nie w imię solidaryzmu społecznego, czy
                                przyzwoitości - tylko dla podniesienia stanardu własnego zycia.
                                Standardu rozumianego tak, że lepiej czuje sie człowiek wśród ludzi
                                usmiechniętych, nich przerazonych.
                                Ale juz sie chyba powtarzam).
                                • hansii Re: O podziale dochodu narodowego o i biednych 26.06.05, 23:18
                                  po_godzinach napisała:
                                  > Ale juz sie chyba powtarzam).

                                  Powtarzasz sie, ale ze robisz to w Zboznym celu , to Ci to wybaczam...

                                  W zasadzie zgadzam sie z Twoja uwaga. Solidaryzm spoleczny kiedys wroci
                                  (za 20 lat?) ale uwazam, ze ludzie musza sie troche "nachapac", poznac na
                                  wlasnej skorze "pierwotny" kapitalizm, by ponownie siegneli po
                                  socjaldemokratyczne rozwiazania.
                                  Na razie doskonale wiesz, ze SDRP nic nie zrobila, lewica jest rozwalona i
                                  podzielona, kolejne rzady prawicowe doporowadza w najbliszych latach do jeszcze
                                  wiekszych rozpietosci dochodow.

                                  dobranoc.
                                  • po_godzinach Re: O podziale dochodu narodowego o i biednych 26.06.05, 23:23
                                    Niestety, wiem.
                                    Dobranoc).
                              • sweetnighter Re: O podziale dochodu narodowego o i biednych 26.06.05, 23:18
                                taa, jasne, nie ma pieniędzy... dziwnym trafem na f-16, transportery
                                opancerzone itp. _miliardy_ dolarow jakos sie znajduja...podniesnienie o perę
                                punktów procentowych krancowej stopy podatku dochodowego plus oszczednosci na
                                wydatkach militarnych itp. bzdetach, z przeznaczeniem na dofinansowanie szkol,
                                dobra siec bezplatnych przedszkoli, zajecia pozalekcyjne, domy kultury, mogloby
                                z pewnoscia poprawic sytuacje.
                                • po_godzinach Re: O podziale dochodu narodowego o i biednych 26.06.05, 23:22
                                  Ja uważam, że to, o czym piszesz (opieka nad dziecmi, niepełnosprawnymi i
                                  uzaleznionymi, sport, kultura itp) powinny byc poza zainteresowaniem władz, a
                                  oddane znacznie bardziej wydajnym i tańszym organizacjom pozarządowym.
                                  Ale to szczegół).

                            • rybolog Re: do po_godzin 26.06.05, 23:07
                              Nie tylko w imie bezpieczenstwa. Powinno byc w interesie wszystkich zeby dzieci
                              nie byly glodne i...chore. Dlatego podstawowe leki powinny byc dla dzieci za
                              darmo. Ale to juz jest rzadu glowa zeby tak sie stalo. Nie kogos kto mieszka w
                              gites warunkach. Poniewaz podatki placi i to spore. Dlaczego ma sie z reszta
                              kasy dzielic?
                              • psychopata.z.borderline Re: do po_godzin 26.06.05, 23:11
                                w całej cywilizowanej Europie podstawowe leki są w pełni refundowane (czesto
                                nie tylko postawowe)
                                • rybolog Re: do po_godzin 26.06.05, 23:14
                                  I tak powinno pozostac.
                                  • psychopata.z.borderline Re: do po_godzin 26.06.05, 23:21
                                    wiem
                                  • hansii Re: do po_godzin 26.06.05, 23:22
                                    rybolog napisał:

                                    > I tak powinno pozostac.<

                                    ale nie pozostanie.
                                    na "Kontynencie" (jak to u Was o Europie mowia) coraz wiecej lekow,
                                    z braku pieniedzy, jest wylaczanych z refundacji, lub refundacja jest coraz
                                    mniejsza.

                                    dobranoc.
                                    • rybolog Re: do po_godzin 26.06.05, 23:27
                                      I to jest bzdurna polityka. Polityka przeciwko prewencji. Dziecko nie leczone,
                                      bedzie bardziej chore. Kto z takiego dziecka wyrosnie? Obywatel w pelni sil do
                                      pracy? Nie sadze...

                                      PS. Dobranoc:)
                              • po_godzinach Re: do po_godzin 26.06.05, 23:14
                                rybolog napisał:

                                > Nie tylko w imie bezpieczenstwa. Powinno byc w interesie wszystkich zeby
                                dzieci
                                > nie byly glodne i...chore. Dlatego podstawowe leki powinny byc dla dzieci za
                                > darmo. Ale to juz jest rzadu glowa zeby tak sie stalo. Nie kogos kto mieszka w
                                > gites warunkach. Poniewaz podatki placi i to spore. Dlaczego ma sie z reszta
                                > kasy dzielic?

                                Zgoda. Ale mamy demokrację, było nie było - sejm i rząd jest taki, jaki chcemy,
                                żeby był.
                                Więc co?
                                • rybolog Re: do po_godzin 26.06.05, 23:24
                                  Z tego co wiem to najwiekszym problem Polski jest korupcja i szara strefa.
                                  Jezeli mozna "kupic" sobie rente, nie bedac chorym i pracowac w szarej strefie,
                                  to juz sam ten fakt pokazuje jak mozna podatnikow w konia robic. Dodaj do tego
                                  cwaniactwa i nieuczciwosc rzadzacych i masz piorunujacy koktajl. Taka spoleczna
                                  bomba. Dopoki ludzie nie zaczna byc w miare uczciwi, to podniesienie podatkow,
                                  czy zabranie wszystkich dobr bogatym nic nie pomoze. Balans jest prosty: ludzie
                                  uczciwie placa podatki, rzad uczciwie te pieniadze rozprowadza (dla biednych
                                  rowniez) i stwarza warunki do gospodarczego rozwoju.
                                  • po_godzinach Re: do po_godzin 26.06.05, 23:31
                                    Ludzie nie maja motywacji, aby byc uczciwymi, bo uczciwość nie jest w cenie.
                                    Widac to juz na poziomie szkół, gdy uczniowie daja nauczycielom prezenty. A ci
                                    je przyjmuja.

                                    Nikt nikogo (nieomal) nie edukuje do przyzwoitości, upadły autorytety, trudno
                                    więc wymagać, aby ludzie dokonuwali wyborów swoich polityków według miary
                                    kompetencji i uczciwości.

                                    To jest jak praca u podstaw - tylko kto ma ją wykonać?

                                    Byc może dramatyzuję).
                                    • rybolog Re: do po_godzin 26.06.05, 23:38
                                      Dopoki te sprawy (uczciwosci) nie zostana uporzadkowane. A co mi sie wydaje ze
                                      to moze potrwac pokolenie lub dluzej, to nie ma szans, zeby nie wiem ile EU
                                      wladowala pieniedzy w Polske...Polska ma teraz szanse, mozna Polske zbudowac
                                      albo rozkrasc. Wybor nalezy do obywateli.

                                      Nagonka na ludzi uczciwie dorabiajacych sie jest nie fair. To nie oni sa winni
                                      za biede innych. Polska juz stracila raz szanse w latach 90. Mam nadzieje ze
                                      nastepna szanse wykorzysta.
                                      • po_godzinach Re: do po_godzin 26.06.05, 23:49
                                        Amen).
                            • beton-stal Re: do po_godzin 27.06.05, 21:47
                              po_godzinach napisała:

                              > "I ponawiam pytanie: w imię czego mam karmić cudze dzieci?
                              > Dlaczego nie odpowiadasz mi na powyższe"
                              >
                              > Otóż odpowiem.
                              > W imie bezpieczeństwa Twojego, Twojej zony i Twoich dzieci.

                              Ciekawa koncepcja. A będziesz kupować mi benzynę do samochodu? W imię
                              bezpieczeństwa twojego, twojego męża i twoich dzieci. Bez sensu? Oczywiście -
                              jak każda lewacka bzdura.

                              > Chyba, że rzeczywiściw wolisz, aby któs głodny poderżnął Ci gardło. Ludzie
                              > mają w końcu różne gusta.

                              W ten sposób można uzasadnić każdy bandytyzm. Można gwałcić, bo sąsiad ma ładną
                              żonę i nie chce jej "udostępnić", można kraść, bo kolega ma więcej pieniędzy i
                              nie chce się podzielić, można zabijać, bo ktoś ma inne poglądy i nie chce ich
                              zmienić itp. itd.
                              Dla ciebie to nowy wspaniały świat, dla mnie - zwykły bandytyzm. Cóż, kwestia
                              wychowania, kultury i przyzwoitości.


                              PS. I co - gdzie była agresja w pytaniu, na które odpowiedziałaś?
                              • psychopata.z.borderline nie czarujmy sie, jest tak: 27.06.05, 21:58
                                raz nakarmisz dziecko z rodziny patologicznej, zacznie przychodzić codziennie i
                                przyprowadzać inne. w końcu nie da sie rady, po pewnym czasie zaczna sie
                                domagać...

                                jestem za stosownymi instytucjami nie za indywidualnym dożywianiem, bo
                                konsekwencje mogą być dramatyczne

                                mamusi i tatusiowi tez daj, bo jak to
                              • po_godzinach Re: do po_godzin 28.06.05, 00:02
                                Nie rozumiemy się, mówimy bowiem innymi językami.

                                Uważam, że ogromna wiekszość ludzi chce żyć w poczuciu bezpieczeństwa.
                                Uważam, że niedostosowanie społeczne i bieda generują przestępczość.
                                Jeśli więc ma być bezpieczniej, powinno się wpływać na zmniejszenie liczby
                                ludzi niedostosowanych i biednych.

                                Inną całkiem sprawą jest wrażliwość.
                                Bardzo ciekna bowiem jest granica między biedą a bogactwem, a nieszczęścia
                                chodzą po ludziach. Nikt ich nie programuje.
                                • beton-stal Re: do po_godzin 28.06.05, 00:15
                                  po_godzinach napisała:

                                  > Nie rozumiemy się, mówimy bowiem innymi językami.

                                  I dziwnym trafem ty milkniesz, kiedy padają pytania, które zmuszają cię do
                                  myślenia czy chociażby uzasadnienia swoich poglądów. Ciekawa przypadłość.

                                  > Uważam, że ogromna wiekszość ludzi chce żyć w poczuciu bezpieczeństwa.

                                  Dlatego niektórzy mieszkają w ogrodzonych osiedlach. Chcesz mi odebrać moje
                                  poczucie bezpieczeństwa?

                                  > Uważam, że niedostosowanie społeczne i bieda generują przestępczość.

                                  A co to jest niedostosowanie społeczne?
                                  A do rzeczy - i ty pewnie uważasz, że lekarstwem na przestępczość jest to, aby
                                  ludzie, których stać na więcej niż tanie wino, oddali część swoich pieniędzy
                                  owym biednym? Bo inaczej wpie.. tak? Cudowny świat lewicowych ideałów...

                                  > Jeśli więc ma być bezpieczniej, powinno się wpływać na zmniejszenie liczby
                                  > ludzi niedostosowanych i biednych.

                                  Jakieś konkretne propozycje rozwiązań?

                                  > Inną całkiem sprawą jest wrażliwość.

                                  Ja mam olbrzymią wrażliwość. Lubię literaturę i muzykę - doznaję częstych
                                  wruszeń obcując z dziełami sztuki.

                                  > Bardzo ciekna bowiem jest granica między biedą a bogactwem,

                                  Niezbyt cienka - jakieś kilkanaście (kilkadziesiąt, kilkaset) tysięcy
                                  miesięcznie.

                                  > a nieszczęścia chodzą po ludziach. Nikt ich nie programuje.

                                  Ależ programuje! Głód owych dzieci, o których tyle napisaliśmy, został
                                  zaprogramowany przez ich nieodpowiedzialnych rodziców, którzy dopuścili do
                                  tego, że ich dzieci chodzą głodne.

                                  Kiedy już zbierzesz się na odwagę, spróbuj odpowiedzieć na moje pytania:
                                  1. Kto będzie kupował benzynę do mojego samochodu (w imię bezpieczeństwa innych
                                  ludzi, ich rodzin i dzieci)?
                                  2. Czy można gwałcić, bo sąsiad ma ładną żonę i nie chce jej "udostępnić" innym
                                  panom?
                                  3. Gdzie była agresja w pytaniu, na które odpowiedziałaś w poprzednim poście (w
                                  tym pytaniu dotyczącym karmienia cudzych dzieci)?
                                  • po_godzinach Re: do po_godzin 28.06.05, 00:25
                                    Nie odpowiem na Twoje pytania, bo to nie ma dla mnie sensu.
                                    Nie rozmawia się ze ślepym o kolorach.

                                    PS. Proponuję wycieczkę do schroniska Brata Alberta - porozmawianie z
                                    pensjonariuszmi, kim byli (niektórzy z nich) niegdyś.
                                    Zobaczysz, jaka jest cienka granica.
                                    I że nie wszystko zawsze od człowieka zależy. Jesli ktos tak mysli jest głupcem.
                                    Ale nie sądzę, aby starczyło Ci odwagi.

                                    Dobranoc.


                                    • beton-stal Re: do po_godzin 28.06.05, 00:41
                                      po_godzinach napisała:

                                      > Nie odpowiem na Twoje pytania, bo to nie ma dla mnie sensu.

                                      A czy nie dlatego że odpowiedzi nie dałoby się pogodzić i z logiką, i z twoimi
                                      światłymi teoriami?

                                      > Nie rozmawia się ze ślepym o kolorach.

                                      Wiem, dla ciebie istnieje tylko czerń i biel. A pośrodku - pustka intelektu.

                                      > PS. Proponuję wycieczkę do schroniska Brata Alberta - porozmawianie z
                                      > pensjonariuszmi, kim byli (niektórzy z nich) niegdyś.

                                      A co mnie to obchodzi? To ich życie - nie moje.

                                      > Zobaczysz, jaka jest cienka granica.

                                      Nie sądzę. Ale wierzę ci na słowo - taki mam gest!

                                      > I że nie wszystko zawsze od człowieka zależy.

                                      Oczywiście - część z nas już na starcie rodzi się odporna na myślenie.

                                      > Jesli ktos tak mysli jest głupcem.
                                      > Ale nie sądzę, aby starczyło Ci odwagi.

                                      Tobie jej zabrakło - stchórzyłaś przed odpowiedziami na proste pytania. Wyrazy
                                      współczucia.
                                      • po_godzinach Re: do po_godzin 28.06.05, 00:45
                                        Przykro mi, ale jestes głupcem.

                                        Pa.
                                        • beton-stal Re: do po_godzin 28.06.05, 13:53
                                          po_godzinach napisała:

                                          > Przykro mi, ale jestes głupcem.

                                          Bo mam inne zdanie niż ty, a tobie nie starcza rozumu, aby odpowiedzieć z
                                          sensem?

                                          Wkładaj świecący dres i wracaj pod sklep monopolowy.
                                          • po_godzinach Re: do po_godzin 28.06.05, 17:42
                                            Rozmówców wybieram sobie sama. Ciebie nie wybieram i uszanuj to, proszę.
                                            I nie sądzę, żebym musiała sie komukolwiek z tego tłumaczyc.
                                            • beton-stal Re: do po_godzin 28.06.05, 17:51
                                              po_godzinach napisała:

                                              > Rozmówców wybieram sobie sama. Ciebie nie wybieram i uszanuj to, proszę.
                                              > I nie sądzę, żebym musiała sie komukolwiek z tego tłumaczyc.

                                              Sklep był zamknięty?
        • psychopata.z.borderline do po_godzinach 27.06.05, 10:58
          to o czym piszesz będzie fizycznie niemożlwe. Płoty są tak wysokie, że nie
          bardzo widzę możliwość zaglądania głodnych dzieci przez nie, Ty prowokatorze
    • itsmeagain Re: niebo za zasiekami 25.06.05, 21:55
      > ze strachu przed przestępczością.

      Na zwyklych osiedlach to czasami az strach chodzic, a zwlaszcza wieczorem. Boje
      sie pozno wracac do domu. Czesto sie zdarza, ze ktos cos komus ukradnie,
      zniszczy. Ludzie wyjezdzajacy na wakacje boja sie czy po powrocie nie zastana
      przypadkiem pustego mieszkania itd itp. Dlatego tez zupelnie sie nie dziwie
      ludziom, ktorzy chca mieszkac w strzezonych osiedlach. Tez bym tak chciala,
      tylko nie na to nie stac ;)
      • ziemiomorze Re: niebo za zasiekami 25.06.05, 22:14
        Mam troje znajomych, mieszkajacych w ekskluzywnych strzezonych osiedlach. Przy
        wjezdzie straznik wypytuje 'do kogo?', dzwoni, uzgadnia i dopiero wpuszcza
        (dziw bierze, ze nie przechodzi sie przez bramke do wykrywania metalu). Na
        wszystkich trzech osiedlach zdarzaly sie wlamania - po tych wydarzeniach dwoje
        kupilo sobie psy (srodkowoazjatycki owczarek pasterski i, zdaje sie, pitbull),
        trzeci zalozyl sobie dodatkowe zaluzje anty-wlamaniowe z 'kosmicznego stopu'
        metali.

        Zastanawiam sie, co bedzie, jesli wlamania do tych 'oaz szczesliwosci, spokoju
        i porzadku' sie potworza - wykopia fose? kupia od ruskich krokodyle? zaloza
        zasieki pod napieciem? zatrudnia Legię Cudzoziemska? a dzieci (przeciez moga
        porwac dla okupu!) powinny dostac po umiesnionym i uzbrojonym ochroniarzu...

        Zamiast zycia w nakrecajacej sie do absurdu spirali strachu i obsesji wroga,
        czychajacego za winklem (to moze domy bez winkli? - zloczyncy sie nie beda
        mieli gdzie ukryc!), wole mieszkac na osiedlu. Sa tu i zule, i troche dresow,
        jest mila babcia w warzywniaku i wiecznie ponury dozorca. Jakos nigdy nikt mi
        krzywdy nie zrobil.

        Kiedy czytam posty w stylu 'rozumiem ogradzajacych sie, sam/a bym na takim
        zamieszkal/a', przypomina mi sie Teatrzyk Zielona Ges, w ktorej Bączynski przed
        wyjsciem z domu sprawdza, czy zakrecil gaz, wylaczyl zelazko, zakrecil wode,
        wykrecil korki itd, a potem wpada pod ciezarowke z kiszona kapusta.
        Przypomina mi sie tez moja przyjaciolka, wlascicielka sporej kolekcji bizuterii
        z brylantami, ktora trzyma ja w schowku bankowym. Zeby nie ukradli. Nie
        zaklada, bo jesli tylko je wyjmie, to przeciez moga ukrasc - 'przeciez
        zlodzieje maja swoich ludzi w bankach i obserwuja, kto podejmuje duze kwoty
        albo wyciaga cos ze schowka'.

        Zycie z krokodylem, brylantami w banku i ochroniarzem do dziecka?
        • itsmeagain Re: niebo za zasiekami 25.06.05, 23:34
          Naprawde chcialabys tak zamieszkac na moim osiedlu??? Nie bede podawala
          szczegolow, bo od razu by bylo wiadomo o co chodzi, ale moge cie zapewnic, ze
          takie zwykle wlamania do mieszkan jakie ty opisalas to jeszcze nic w porownaniu
          z tym, co sie tutaj wyprawia. I to nie jest tylko moje zdanie.
        • ivek ziemiomorze, jesli to nie zbyt prywatne... 27.06.05, 16:42
          ziemiomorze napisała:

          > a dzieci (przeciez moga
          > porwac dla okupu!) powinny dostac po umiesnionym i uzbrojonym ochroniarzu...

          nie masz dzieci, prawda?
    • rybolog Takie osiedla... 25.06.05, 23:36
      sa niewatpliwie bledem urbanistycznym. Tylko ze ktos ja ich budowe pozwolil. A
      pozwolil bo prawdopodobnie byl powod. Powodem moglo byc zastraszenie
      spoleczenstwa dluga fala aktywnosci kryminalnej. I to nie te osiedla dziela
      spolecznosc, tylko raczej to co sie dzialo i dzieje w spolecznosci ktora zmusza
      ludzi do budowy owych osiedli. Od tego trzeba zaczac. Od wyeliminowania lub
      drastycznego zanizenia (to bardziej realne) dzialalnosci kryminalnej przez
      element spoleczny. Tak, bo to oni sa przyczyna strachu, ktory powoduje ze ludzie
      nie maja wyjscia, tylko przeprowadzic sie do luksusowego wiezienia. I uwierz mi,
      gdyby mieli wybor, to woleliby nie zamykac drzwi frontowych na klucz (jeden) i
      zostawic okno w sypialni otwarte. Niestety w dzisiejszych czasach byloby to
      idiotyzmem.

      • sweetnighter Re: Takie osiedla... 26.06.05, 00:16
        jasne, ze "jest powod" tworzenia tego typu urbanistycznych potworkow. a
        wlasciwie dwa powody.

        1) rzeczywisty wzrost przestepczosci w niektorych czesciach miast. ale rzecz
        wlasnie w tym, ze - co pisze po raz n-ty i co znajduje potwierdzenie w w danych
        przytoczonych w artykule - gated commnities wyrastaja w tych krajach i
        regionach, gdzie sa drastyczne nierownosci spoleczne, bedace podlozem wzrostu
        przestepczosci. zeby wiec skutecznie "wyeliminowac lub drastycznie zanizyc
        dzialalnosc kryminalna przez element spoleczny" [fajne to, "element
        spoleczny"], trzeba sobie uswiadolmic i starac sie oddzialywac na glebsze
        przyczyny tego zjawiska - czyli nierownosci spoleczne wlasnie. i miec
        swiadomosc, ze nie zalatwi tego budowanie nowych wiezien. w usa sa drakonskie
        kary, najwyzsza na swiecie (procentowo) liczba wiezniow, ale wobec ostrych
        kontrastow przestepczosc i tak jest wysoka, a co rownie wazne psychoza strachu
        i syndrom oblezonej twierdzy u burzujow jest wysoka, stad rozrost gated
        communities.

        2) i tu dochodzimy do drugiego, rownie waznego powodu - psychoza strachu i
        dazenie do zabezpieczenia sama sie napedza w miare rosnacego bogactwa, ilosci
        zgromadzonych dobr - calkiem niezaleznie od rzeczywistego poziomu zagrozenia,
        poza tym fakt zamieszkania w "strzezonym osiedlu" staje sie - o czym tez
        pisalem wielokrotnie i co tez pojawia sie w artykule - jednym z wyznacznikow
        prestizu spolecznego. stad deweloperzy i spoldzielnie juz z gory musza wlaczac
        do swojej oferty drakonskie zabezpieczenia, calkiem niezaleznie od tego, czy w
        okolicy istnieje wysoka przestepczosc, czy nie. a powstawanie takich wysp
        luskusu wrecz moze przyczyniac sie do wzrostu przestepczosci, bo poteguje
        frustracje - w kazdym razie na pewno zatruwa klimat spoleczny, ogranicza i
        wyjalawia przestrzen publiczna i niszczy wiezi spoleczne, utrudnia zycie (np.
        dostep do roznych miejsc, na drodze do ktorych wyrastaja grodzone osiedla). ja
        wlasnie mieszzkam na osiedlu, ktore na fali tej psychozy ogrodzono, chociaz
        przestepczosc nigdy nie byla tu jakims strasznym problemem (osobiscie swiadomie
        sabotuje to i zostawiam brame otwarta). teraz juz w zasadzie wszystkie
        nowobudowane osiedla chelpia sie tym, ze sa ogrodzone. czy nie rozumiesz, ze to
        jest bledne kolo?

        ktos tu pisze, ze moze dopiero dzieci mieszkancow tych gett sie opamietaja. ale
        przeciez jednym z najbardziej przerazajacych aspektow tego zjawiska jest to, ze
        powstaja obok siebie dwa calkowicie odrebne i wrogie sobie swiaty. dla tych
        dzieci rowniesnicy z rodzin biednych , mieszkajacy w normalnych osiedlach i
        uczacy sie w niedoinwestowanych szkolach panstwowych, to bedzie cos na ksztalt
        atrakcji turystycznej najwyzej.

        • po_godzinach Re: Takie osiedla... 26.06.05, 00:24
          "dla tych
          dzieci rowniesnicy z rodzin biednych , mieszkajacy w normalnych osiedlach i
          uczacy sie w niedoinwestowanych szkolach panstwowych, to bedzie cos na ksztalt
          atrakcji turystycznej najwyzej. "

          Myslę, że jestes optymistą.
          W sytuacji nadmiernego bogacenia sie i ściślejszego zamykania sie w gettach
          niewielkiej części społeczeństwa z jednej strony, a wzrastającej biedy duzych
          grup - nie będzie to ztrakcją turystyczną, tylko całkiem realnym zagrożeniem.
          Jak długo mozna zyć na wyspie?
          Poza tym - mało komforto jest żyć w miejscu zamkniętym, jeśli każde wyjście
          poza zamknięcie (w realny świat) kończyc sie będzie obrazem biedy i zaniedbania.
          • psychopata.z.borderline obalmy mit ameryki 26.06.05, 00:25
            jesteśmy europą!!!
          • sweetnighter Re: Takie osiedla... 26.06.05, 00:52
            dlatego napisalem "najwyzej", "w najlepszym przypadku" jedynie atrakcją
            turystyczną. bo jak najbardziej uwazam, i nie raz to pisalem, ze powstawanie
            grodzonych osiedli tak naprawde obniza jakosc zycia i jednych i drugich. w
            przypadku ich mieszkancow chodzi wlasnie o bledne kolo poczucia zagrozenia i
            stawiania coraz nowych zasiek. jezeli pokonuje sie co dzien wzystkie te
            zabezpieczenia, to to tez nie pozostaje bez wplywu na obraz swiata, jaki sie
            ksztaltuje (syndrom oblezonej twierdzy). latwiej wtedy wyolbrzmymiac rozmiary
            zagrozenia przestepczoscia, postrzegac swiat zewnetrzny jako wrogi - a przeciez
            w miare gromadzenia dobr do stracenia jest coraz wiecej. a w miare stawiania
            nowych zasiek frustracja i przestepczosc czesto wzrasta. i bledne kolo sie
            zamyka.

            akurat co do dyskomfortu na widok nędzy nie jestem przekonany - pamiętaj, ze
            ludzie ci rzadko chodza po ulicach, nie mowiac o korzystaniu z komunikacji
            miejskiej, wiec raczej rzadko stykaja sie z "motlochem", zreszta widok biednych
            lechcze ich ego ("te brudasy i nieudacznicy, leseruja tylko na socjalu za moje
            podatki! a przeciez sam jestem przykladem, ze jak ciezko pracujesz i glowe masz
            na karku to..."). no i nie sadze, zeby ludzie ci sami sie opamietali -
            mieszkanie w strzezonym osiedlu to wyznacznik prestizu i teraz by nalezec do
            dobrego towarzystwa nie wypada "ocierac sie z motlochem" na zwyklym osiedlu. w
            tym sensie ja jestem raczej pesymista.
            • psychopata.z.borderline ja wolałabym dom wolnostojący 26.06.05, 00:56
              na odludziu.
              przyjeżdzaliby ci których chetnie widziałabym...
              • amaterasu1 Re: ja wolałabym dom wolnostojący 30.06.05, 18:00
                Hehe...Przyjeżdzaliby tylko Ci, którzy mają samochód ;)
                Tak więc dyskryminujesz tu od razu niektórych znajomych faworyzując tych
                zamożniejszych, których na własny środek lokomocji stać...
                • sweetnighter Re: ja wolałabym dom wolnostojący 30.06.05, 18:38
                  stąd się właśnie bierze zjawisko, które jest ogromnym problemem miast
                  amerykańskich, tzw. urban sprawl - miasta rozciągnięte na przestrzeni
                  kilkudziesięciu, a nawet stu kilkudziesięciu kilometrów (najpierw przedmieścia -
                  suburbs, przechodzące w "exurbs", w zasadzie odrebne miasta), które są
                  nieprzyjazne dla pieszych, gdzie wszędzie trzeba jeździć samochodem, gdzie stoi
                  się więc godzinami w kilometrowych korkach, z wiadomymi konsekwencjami dla
                  środowiska. skrajnym przykładem jest południowa kalifornia - los angeles i
                  okolice.
                  wg sondazu, ktorego wyniki przytoczyl w ub. r. the economist w specjalnym
                  raporcie o kalifornii, dziewięciu na dziesięciu kalifornijczyków chce mieszkac
                  w wolno stojacym domu jednorodzinnym, do tego dwie trzecie - w słabo
                  zaludnionej okolicy, gdzie dotrzec mozna tylko samochodem. efekt: w 2002 roku
                  własnym samochodem, bez pasażerów, jeździło codziennie do pracy 75 proc.
                  kalifornijczyków! oczywiście nam to nie grozi, nie na taką skalę, ale to
                  pokazuje, co sie dzieje, gdy wszyscy chca mieszkac "w domku na przedmiesciu".
                  • amaterasu1 Re: ja wolałabym dom wolnostojący 30.06.05, 18:55
                    Dokładnie :)
                    Na wschodnim wybrzeżu zresztą też w coponiektórych suburbiach już w ogóle nie
                    ma chodników. Autobusów oczywiście też nie ma. Jest to absurdalne, w przypadku
                    jakiejkolwiek chorob, np. oczu, przez ktore nie mozna prowadzic samochodu,
                    czlowiek jest totalnie unieruchomiony. I odizolowany. Tak jak chciał (?)
            • po_godzinach Re: Takie osiedla... 26.06.05, 01:04
              "ludzie ci rzadko chodza po ulicach"

              Jasne. Ale "ulica" może przyjśc do nich.

              "zreszta widok biednych lechcze ich ego"

              Zależy, ilu tych biednych jest. W końcu nie jest miło całe zycie przemieszczać
              sie samochodem z zaciemnionymi szybami od wewnątrz.

              Ja mam na mysli przyszłość - gdyby sprawy rozwijały się zgodnie z tym
              scenariuszem. Myślę, że przyszedłby moment, gdy poczucie oblężonej twierdzy
              mogłoby by byc juz tak wielkie, że dla własnego komfortu - pomału zaczęliby
              odpuszczać. Nikt nie lubi być zwierzątkiem w klatce - oglądanym jak w zoo za
              pieniądze - na dłuższą metę.
              • psychopata.z.borderline Re: Takie osiedla... 26.06.05, 01:07
                mówilam, że w europie nie ma problemu

                chceszz byc zulm masz to na wlasne zyczenie i spadówa
              • sweetnighter Re: Takie osiedla... 26.06.05, 01:35
                hm, "odpuszczą"? to znaczy co, kaza zlikwidowac ploty, bramki i poślą
                ochroniarzy do diabla? ale przeciez w wypadku takiego ekstremalnego natezenia
                napiec i frustracji zagrozenie dla ich stanu posiadania bedzie calkiem realne,
                i mysl o tym bedzie ich przed "odpuszczeniem" skutecznie powstrzymywac. na tym
                wlasnie polega bledne kolo. to jest jak proba ujezdzenia tygrysa. jak juz sie
                na niego wsiadlo, nie mozna sie zatrzymac. bo jedyna rzecza, jaka mogliby
                zrobic, zeby pobyc sie problemu, to po prostu miec mniej - ale jest to tez
                jedyna rzecz, ktorej nigdy nie zrobia. zreszta pamietaj, ze to sa bardzo
                przyjemne i czesto niemale klatki - budowane wlasnie tak, zeby nie trzeba bylo
                w zasadzie ich opuszczac - coraz czesciej z wlasnymi sklapami, parkami, itp. -
                a poza tym sa sposoby, zeby uniemozliwic motlochowi zagladanie do nich. to, co
                dla nas jest koszmarem, dla nich jest wyznacznikiem ekskluzywnosci.

                mnie ciekawi tu jeszcze co innego - teraz te gated communities rozszerzaja sie
                tez na klase srednia (w samej warszawie jest juz dwiescie), a biorac pod uwage
                rosnace rozmiary - i samowystarczalnosc - tych zamknietych osiedli, wkrotce
                moze byc tak, ze wprawdzie bedze w nich mnieszkala zdecydowana mniejszosc, ale
                pod wzgledem obszaru beda zajmowaly proporcjonalnie duzo wiekszy obszar, wiec
                nie bedzie problemu "przemykania sie" bogatych, to raczej bedni beda mieli
                problem poruszajac sie po miescie, z ktorego wykrojono coraz wieksze obszary
                pod osiedla zamnkniete.
                • po_godzinach Re: Takie osiedla... 26.06.05, 01:46
                  To dość przerażające, co piszesz.
                  Co prawda - domy-miasta Corbiego nie sprawdziły się, były one jednak budowane
                  dla klasy robotniczej, ale idea była podobna.

                  Wiem, że teoretyzuję, ale tak własnie myślę, że "odpuścic" bedzie znaczyło w
                  wiekszym stopniu dzielić się bogactwem właśnie dla większego własnego
                  bezpieczeństwa.

                  Co do ekskluzywności - ma ona sens tylko wtedy, gdy dotyczy niewielu. Jesli
                  więc coraz więcej - coraz biedniejszych - ludzi będzie zamykało się w
                  kondominiach, ekskluzywnośc straci rację bytu) Paradoksalnie.
                • hansii masz tendencje do propagandy - nie siegajac istoty 26.06.05, 13:26
                  problemu.

                  sweetnighter napisał:
                  > w zasadzie ich opuszczac - coraz czesciej z wlasnymi sklapami, parkami, itp. -

                  > a poza tym sa sposoby, zeby uniemozliwic motlochowi zagladanie do nich. to,
                  co
                  > dla nas jest koszmarem, dla nich jest wyznacznikiem ekskluzywnosci.
                  >
                  > mnie ciekawi tu jeszcze co innego - teraz te gated communities rozszerzaja
                  sie
                  > tez na klase srednia (w samej warszawie jest juz dwiescie), a biorac pod
                  uwage
                  > rosnace rozmiary - i samowystarczalnosc - tych zamknietych osiedli, wkrotce
                  > moze byc tak, ze wprawdzie bedze w nich mnieszkala zdecydowana mniejszosc,
                  ale
                  > pod wzgledem obszaru beda zajmowaly proporcjonalnie duzo wiekszy obszar, wiec
                  > nie bedzie problemu "przemykania sie" bogatych, to raczej bedni beda mieli
                  > problem poruszajac sie po miescie, z ktorego wykrojono coraz wieksze obszary
                  > pod osiedla zamnkniete. <

                  Probujesz zepchnac dyskusje o osiedlach zamknietych w obszary psychologii.
                  Tymczasem przyczyny dotycza tylko ekonomii i bezpieczenstwa.
                  Bogaci zamykajac sie w takich osiedlach, kupuja sobie po prostu
                  bezpoieczenstwo, nie bojac sie, ze ktos im sie wlamie do mieszkania,
                  ze moga wieczorem spokojnie posiedziec w ogrodku itd...

                  Panstwo, gdzie jest 20 % bezrobocia i ktorego nie stac na dobra policje bedzie
                  rzecz jasna narazone na powszechna plage zlodziejstwa.
                  Przyjmijmy, ze w Warszawie i okolicach w osiedlach takich bedzie mieszkac
                  DOCELOWO 15 % spoleczenstwa (wiecej z pewnoscia nie, gdyz nie bedzie ich na to
                  stac). Wtedy zlodzieje musza sie ograniczyc do okradania pozostalych 85%,
                  czyli zagrozenie kradzieza dla przecietnych wzrasta.

                  Jeszcze raz utrzymuje, ze to nie zamkniete osiedla sa problemem. I niczego
                  szczegolnego same przez sie nie stwarzaja. One sa tylko reakcja na problem.

                  Problemem sa duze roznice w duchodach i duze bezrobocie, czyli spore obszary
                  biedy, generujace przestepczosc.

                  • psychopata.z.borderline Re: masz tendencje do propagandy - nie siegajac i 26.06.05, 13:57
                    "Probujesz zepchnac dyskusje o osiedlach zamknietych w obszary psychologii.
                    Tymczasem przyczyny dotycza tylko ekonomii i bezpieczenstwa.
                    Bogaci zamykajac sie w takich osiedlach, kupuja sobie po prostu
                    bezpoieczenstwo, nie bojac sie, ze ktos im sie wlamie do mieszkania,
                    ze moga wieczorem spokojnie posiedziec w ogrodku itd..."

                    Dlaczego ma nie spychać dyskusji w obszar psychologii?
                    bieda, bezrobocie to nie tylko problem ekonomiczny, ale także społeczny.
                    • hansii nie myl skutku z przyczyna 26.06.05, 14:04
                      psychopata.z.borderline napisała:

                      > "Probujesz zepchnac dyskusje o osiedlach zamknietych w obszary psychologii.
                      > Tymczasem przyczyny dotycza tylko ekonomii i bezpieczenstwa.
                      > Bogaci zamykajac sie w takich osiedlach, kupuja sobie po prostu
                      > bezpoieczenstwo, nie bojac sie, ze ktos im sie wlamie do mieszkania,
                      > ze moga wieczorem spokojnie posiedziec w ogrodku itd..."
                      >
                      > Dlaczego ma nie spychać dyskusji w obszar psychologii?
                      > bieda, bezrobocie to nie tylko problem ekonomiczny, ale także społeczny.
                      >
                      >
                      W porzadnej dyskusji nie nalezy skupiac sie na skutkach, bo dyskusja o samych
                      skutkach do niczego nie prowadzi, ale zaczynac od PRZYCZYN.
                      jak sie nie usunie przyczyn, to takie czy inne skutki beda zawsze
                      • psychopata.z.borderline Re: nie myl skutku z przyczyna 26.06.05, 14:06
                        a przyczyny nie mają podłoża społecznego?
                        • sweetnighter Re: nie myl skutku z przyczyna 26.06.05, 14:15
                          mysle, ze hansii po prostu nie przeczytal uwaznie tego, co pisalem, bo by sie
                          nie kompromitowal zarzucajac mi, ze nie napisalem czegos, co wlasnie napisalem
                          i to obacajac ten argument na wszelkie sposoby. a ze nie pojmuje, ze w
                          decyzjach ekonomicznych ogrywaja role mechanizmy z dziedziny psychologii spol
                          (bez tego nie mozna w pelni zrozumiec dzialania gieldy), to inna rzecz.
                          • psychopata.z.borderline Re: nie myl skutku z przyczyna 26.06.05, 14:19
                            najprostszy przykład ekonomiczny- handel. bez psychologii, socjologii nie może
                            w tym momencie istnieć. co dopiero problemy makroekonomiczne, one nie mogą być
                            rozwiązane bez psychologów, socjologów. nie przeceniajmy ekonomii
                          • hansii Re: nie myl skutku z przyczyna 26.06.05, 14:21
                            decyzja o obaleniu komunizmu byla decyzja POLITYCZNA, a nie spoleczna.

                            Problemy spoleczne, to problemy okreslonych grup spoleczenstwa.

                            Problemy CALEGO spoleczenstwa - to problemy POLITYCZNE.

                            Obalenie komunizmu, ktore doprowadzilo do rozwarstwienia dochodow, bezrobocia i
                            powstawania zamknietych osiedli, mimo, ze stworzylo problemy spoleczne, bylo
                            decyzJA POLITYCZNA wiekszosci spoleczenstwa.

                            jasne juz?
                            • psychopata.z.borderline Re: nie myl skutku z przyczyna 26.06.05, 14:24
                              decyzja była jak najbardziej społeczna. były ZSRR zaczął sie rozpadać.
                              Gorbaczow dobrze wiedział, że taki system nie ma racji bytu.
                              • hansii panie, ZMILUJ!!!! definicje! 26.06.05, 14:30
                                psychopata.z.borderline napisała:

                                > decyzja była jak najbardziej społeczna. były ZSRR zaczął sie rozpadać.
                                > Gorbaczow dobrze wiedział, że taki system nie ma racji bytu.

                                DECYZJA CALEGO SPOLECZENSTWA - nie nazywa sie dycyzja spoleczna!
                                nazywa sie dyecyzja POLITYCZNA.

                                Spoleczne - moga byc problemy okreslonych grup spoleczenstwa.

                                ergo: brak Ci wiedzy z socjologii i politologii
                                • psychopata.z.borderline włóż sobie definicje między bajki 26.06.05, 14:33

                            • sweetnighter Re: nie myl skutku z przyczyna 26.06.05, 14:31
                              nie bardzo. problemy polityczne to problemy zwiazane ze sfera wladzy
                              politycznej - wyborami, polityka rzadu, uchwalaniem praw przez parlament itp.
                              problemy spoleczne, polityczne i ekonomiczne odonosza sie po prostu do roznych
                              aspektow organizacji zycia spolecznego, w ktorym wystepuja relacje
                              wspolzaleznosci - przy czym podstawa jest rzeczywistosc ekonomiczna.

                        • hansii Re: nie myl skutku z przyczyna 26.06.05, 14:18
                          psychopata.z.borderline napisała:

                          > a przyczyny nie mają podłoża społecznego?<

                          nie. maja podloze polityczne. wybralismy wychodzenie z komunizmu, a w bialych
                          rekawiczkach zrobic sie tego NIE DA.
                          >
                          • psychopata.z.borderline Re: nie myl skutku z przyczyna 26.06.05, 14:21
                            Hansii, masz klapki na oczach jak koń.
                            polityka tez potrzebuje psychologów
                            • hansii nie masz pojecia o definicjach, dziecze. 26.06.05, 14:24
                              psychopata.z.borderline napisała:

                              > Hansii, masz klapki na oczach jak koń.
                              > polityka tez potrzebuje psychologów>

                              Obalenie komunizmu w roku 1989 bylo decyzja POLITYCZNA .
                              Psychologow do tego nie bylo potrzeba.

                              Ono dopiero stworzylo problemy spoleczne.
                              >
                              • psychopata.z.borderline Re: nie masz pojecia o definicjach, dziecze. 26.06.05, 14:26
                                realia społeczne wymusiły obalenie komunizmu
                                • hansii Re: nie masz pojecia o definicjach, dziecze. 26.06.05, 14:32
                                  psychopata.z.borderline napisała:

                                  > realia społeczne wymusiły obalenie komunizmu<

                                  jeszcze raz: definicje:

                                  decyzja wiekszosci spoleczenstwa nazywa sie decyzja POLITYCZNA, a spoleczne
                                  moga byc jej konsekwencje (dotyczace roznych grup spolecznych) jasne?
                                  >
                  • sweetnighter Re: masz tendencje do propagandy - nie siegajac i 26.06.05, 13:59
                    hansii napisał:

                    > Problemem sa duze roznice w duchodach i duze bezrobocie, czyli spore obszary
                    > biedy, generujace przestepczosc.

                    czy ty aby przeczytales w ogole, co do tej pory napisalem? bo powtorzyles slowo
                    w slowo to, o czym trabie od x czasu. pokazuje przeciez - o czym autorzy
                    artykulu w gw nie wspominaja - ze ich lista krajow, w ktorych gated communities
                    wystepuja najbardziej pwoszechnie, to jest dokladnie czolowka listy oecd wg
                    rozpietosci dochodowych. i pisze do znudzenia, ze problemem sa nierownosci, o
                    co z kolei spiera sie ze mna ryb, twierdzac, ze takie postawienie sprawy
                    jest "bardzo kontrowersyjne". dla mnie jest banalne.

                    wiec to jest aspekt podstawowy, ale nie wyczerpuje jeszcze problemu, bo - jak
                    wykazuja badania socjologiczne przytaczane w artykule gw, a takze zwykla
                    obserwacja np. tendencji na rynku deweloperskim, w mieszkaniowce, i to zarowno
                    na rynku wtornym jak i pierwotynym - fakt zamieszkania w grodzonym osiedlu
                    staje sie sam w sobie symbolem prestizu, a wiec rowniez w tym sensie kreuje
                    popyt na tego typu rozwiazania wsrod nabywcow mieszkan - wiec te dwa czynniki
                    sie nawzajem napedzaja, co juz sto razy pisalem. znam przyklady, gdy osiedla
                    budowane dwadziescia lat temu grodzono po jakims czasie w odpowiedzi na ten
                    trend (by zapobiec spadkowi cen nieruchomosci w konkurencji ze strzezonymi),
                    choc przestepczosc wcale tam w miedzyczasie nie wzrosla. problem jest tak
                    trudny wlasnie dlatego, ze jest tak zlozony, ze oprocz obiektywnych czynnikow
                    socjo-ekonomicznych graja role mechanizmy psychologii spolecznej, nawzajem sie
                    napedzajac. no i dlatego, ze dzialania poszczegolnych jednostek, w ich
                    mniemaniu calkowicie racjonalne, podyktowane osobistym interesem - daja
                    skumulowany efekt, ktory jest szkodliwy dla wszystkich. wiec walczyc trzeba na
                    dwoch frontach - po pierwsze o bardziej egalitarny system spol (chocby jak w
                    skandynawii czy kanadzie), z drugiej - pokazywac ludziom, ze tego typu decyzje
                    czesto sa nieracjonalne, nie maja uzasadnienia - i co wiecej czesto nie
                    gwarantuja bezpieczenstwa (o czym pisza np. amerykanscy badacze cytowani przez
                    gw), a ich efekty w skali spolecznej sa oplakane. ale osobiscie nie mam
                    nadziei, ze to sie uda zatrzymac. bo zeby tak sie stalo, ludzie musieliby
                    jednak patrzec troche dalej niz czubek swojego nosa czy grubosc portfela, a w
                    kazdym razie - nawet kierujac sie nadal czysto egoistycznym interesem -
                    przewidywac co najmniej na dwa ruchy naprzod.
                    • hansii Re: masz tendencje do propagandy - nie siegajac i 26.06.05, 14:12
                      skupiasz sie na skutkach i je opisujesz. Nie masz odwagi powiedziec jasno
                      i wprost, ze przyczyny tego to rozwarstwienie dochodow i wysokie bezrobocie
                      SA na razie NIE DO USUNIECIA.

                      PS. Bylem na takim zamknietym osiedlu kolo San Francisco.
                      Nie dostrzegam ,zadnych negatywnych skutkow spolecznych , czy psychologicznych.
                      Bogaci z biednymi i tak sie rzadko kontaktuja, obojetne , czy mieszkaja w
                      zamknietych osiedlach, czy nie.
                      marriott.com/propertyimages/s/sjcts/sjctse01.jpg
                      • sweetnighter Re: masz tendencje do propagandy - nie siegajac i 26.06.05, 14:18
                        nie bede wiecej wchodzil dyskisje z idiota, ktory nie czyta wypowiedzi, z
                        ktorymi polemizuje. o nierownosciach spol. jako podstawowej przyczynie zjawiska
                        pisze od samego poczatku wielokrotnie, vide moj spor z rybem. natomiast to, ze
                        nierownosci sa nie do usuniecia oraz, ze nie "bogaci i tak nie stykaja sie z
                        biednymi" to tylko ideologiczne bzdury majace uzasadniac racjonalnosc status
                        quo.
                        • hansii uzywajac inwektyw - chowasz glowe w piasek. 26.06.05, 14:27
                          ukrywasz, ze:
                          1. Przyznajesz sie do bezsilnosci.
                          2. ja przeciez uczciwie stwierdzam, ze to rozwarstwienie rodzi problemy,
                          ale przyznaje tez , ze na razie jest nie do USUNIECIA.


                          ja przeciez nie pisze, ze jest to dobre.
                          ale pisze, ze bedzie gorzej, a nie lepiej.

                          dlaczego wzdragasz sie z przyznaniem mi racji?

                          • psychopata.z.borderline przyznaj mu racje Sweetnighter, będzie spokój:) 26.06.05, 14:31

                          • sweetnighter Re: uzywajac inwektyw - chowasz glowe w piasek. 26.06.05, 14:39
                            czlowieku, przeciez ja juz to napisalem dziesiec razy, zanim ty byles laskaw
                            wypowiedziec sie w tym watku!!

                            tez juz wczesniej napisalem, ze jestem pesymista, co nie znaczy, ze nierownosci
                            sa "nie do usuniecia" na mocy jakich spizowych praw natury - ale, ze do tego
                            potrzebna jest zmiana postaw i polityki panstwa, na co nie widze szans. zarowno
                            jesli chodzi o bardziej egalitarna polityke ekonomiczna, jak i opamietanie sie
                            w pedzie do grodzonych osiedli. nie spodziewam sie oczywiscie, ze bogaci
                            zaglosuja nad ograniczeniem swojego bogactwa, raczej liczylbym na zmadrzenie
                            klasy sredniej i robotnikow. ale ci wlasnie szykuja sie do wybrania nam rzadu,
                            ktory jeszcze obnizy podatki dla najbogatszych.
                            • hansii Re: uzywajac inwektyw - chowasz glowe w piasek. 26.06.05, 14:45
                              Ciesze, sie, ze w koncu napisales to, co powinienes byl napisac jasno i
                              wyraznie, juz wczesniej, tylko po co te inwektywy?

                              Owszem pisales to wczesnej, tylko w sposob ukryty, uwypuklajac jedynie
                              negatywne skutki.
                              Twoj sposob pisania .mowiac jasno - to pomieszanie manipulacji z propaganda.

                              W Polsce musi sie najpierw dokonac ALOKACJA srodkow finansowych, gwarantujaca
                              posiadanie kapitalu na rozwoj gospodarczy.

                              Na usuwanie negatywnych SPOLLECZNYCH skutkow tego, czas przyjdzie w nastepnym
                              pokoleniu.
                              Jestem Socjaldemokrata, wiec patrze z zalem na te negatywne przemiany spoleczne.
                              Ale jestm tez ekonomista i wiem, ze inaczej sie nie da.
                              • sweetnighter Re: uzywajac inwektyw - chowasz glowe w piasek. 26.06.05, 15:18
                                zaden ukryty - jakos ryb zrozumial, a ty nie?

                                ciekawe, ze jako ekonomista przyjmujesz komunaly ekonomii neoklasycznej jako
                                prawde objawiona, nie zauwazajac, ze za nimi stoi okreslony interes - o czym
                                przeciez powinienes pamietac jako socjaldemokrata. w serwowaniu podobnych
                                argumentow w popularnej formie niezrownany jest "the economist", zreszta
                                swietne pismo, znam to na pamiec.

                                pewnie, ze akumulacja kapitalu jest najszybsza przy niskich podatkach
                                powodujacych, jako konieczny skutek, drastyczne nierownosci - ale nawet
                                slabsze tempo wzrostu gosp. jako cena za prowadzenie bardziej egalitarnej
                                polityki gospdoarczej moze skutkowac lepsza jakoscia zycia dla wiekszej liczby
                                ludzi; czego skrajny przyklad mamy w przypadku szwecja vs usa. jako
                                socjaldemokracie powinno ci to lezec na sercu. uwazasz, ze dla polityki
                                godpoarczej nie istnieje juz zadne, ale to zadne pole manewru w tych
                                dzedzinach?

                                ono z pewnoscia jest ograniczone, i ostatecznie nie sposob takich problemow
                                rozwiazac do konca w skali kraju, ale tylko w skali globalnej - bo w sytuacji
                                swobodnego przeplywu kapitalu i osob, kraje po prostu musza konkurowac ze soba
                                wysokoscia (a raczej "niskoscia") podatkow. ale to nie znaczy, ze nie mozna
                                zrobic zupelnie nic.

                                natomiast docelowo - jesli juz dotykamy spraw fundamentalnych - opowiadam sie
                                za calkowita zmiana paradygmatu w gospodarce, demokratyczna kontrola nad zyciem
                                ekonomicznym i wspolpraca w skali globalnej. bo zauwaz, ze wszelkie zdobycze
                                socjaldemokracji, z ktora sie indentyfikujesz, sa obecnie wszedzie demontowane -
                                i inaczej byc nie moze w warunkach swobody przeplywu kapitalu i konkrencji
                                podatkowej miedzy krajami. ty to uznajesz za fatalizm dziejowy i machasz w
                                zasadzie reka, a ja wole myslec, jak to zmienic.
                                • hansii Re: uzywajac inwektyw - chowasz glowe w piasek. 26.06.05, 15:36
                                  sweetnighter napisał:
                                  > socjaldemokracie powinno ci to lezec na sercu. uwazasz, ze dla polityki
                                  > godpoarczej nie istnieje juz zadne, ale to zadne pole manewru w tych
                                  > dzedzinach?
                                  >
                                  > ono z pewnoscia jest ograniczone, i ostatecznie nie sposob takich problemow
                                  > rozwiazac do konca w skali kraju, ale tylko w skali globalnej - bo w sytuacji
                                  > swobodnego przeplywu kapitalu i osob, kraje po prostu musza konkurowac ze
                                  soba
                                  > wysokoscia (a raczej "niskoscia") podatkow. ale to nie znaczy, ze nie mozna
                                  > zrobic zupelnie nic.
                                  >
                                  > natomiast docelowo - jesli juz dotykamy spraw fundamentalnych - opowiadam sie
                                  > za calkowita zmiana paradygmatu w gospodarce, demokratyczna kontrola nad
                                  zyciem
                                  >
                                  > ekonomicznym i wspolpraca w skali globalnej. bo zauwaz, ze wszelkie zdobycze
                                  > socjaldemokracji, z ktora sie indentyfikujesz, sa obecnie wszedzie
                                  demontowane
                                  > -
                                  > i inaczej byc nie moze w warunkach swobody przeplywu kapitalu i konkrencji
                                  > podatkowej miedzy krajami. ty to uznajesz za fatalizm dziejowy i machasz w
                                  > zasadzie reka, a ja wole myslec, jak to zmienic.

                                  1. Coz mysli sa wolne, zycze powodzenia.

                                  2. Tak sie akurat sklada, ze znam niektorych ludzi z obecnego formalnie
                                  nadal "Socjaldemokratycznego" rzadu RP.
                                  Pole manewru w gospodarce maja niewielkie.
                                  Romawialem z nimi jeszsze przed przejeciem wladzy 4 lata temu
                                  (ale juz po wygranych wyborach), pytajac: - po bierzecie wladze, jezeli
                                  wiecie, ze przegracie z kretesem, gdyz nie jestescie w stanie spelnic swoich
                                  obietnic wyborczych i ludzie sie od was odwroca....?
                                  odpowiedz - byla taka: - partia polityczna jest po to, by brac wladze.
                                  czyli rzadza wladzy, nieobca nikomu....

                                  2. Zobaczysz jakie POGLEBIENIE nierownosci zaoferuje nam przyszly rzad
                                  PiS i PO...

                                  3. Jestem realista. Ty nazywasz to fatalizmem. W warunkach globalizacji
                                  gospoarki i globalnego wyscigu pracy ("szczurow") roznice spoleczne w panstwach
                                  bogatych beda sie poglebiac... Klasy srednie i biedne beda mialy jeszcze
                                  gorzej, a celem jest zachowanie konkurencjnosci tych krajow.
                                  Nikomu normalnemu sie to nie podoba, ale zadnych POWAZNYCH propozycji
                                  zaradzenia temu nikt jeszcze nie wysunal.

                                  Niech tylko UE zniesie kiedys cla na produkty rolne i zmniejszy subwencje
                                  (a stanie sie tak, gdyz kasy brak) - to zobaczysz jak i w UE roznice spoleczne
                                  sie poglebia.



                              • ziemiomorze Re: uzywajac inwektyw - chowasz glowe w piasek. 26.06.05, 15:32
                                'Napisalem dokladnie to samo, co Ty, tyle ze pozniej; i teraz ja, powtarzajac w
                                zasadzie Twoje glowne tezy, domagam sie, abys przyznal, ze mam racje'.
                                • hansii Re: uzywajac inwektyw - chowasz glowe w piasek. 26.06.05, 15:37
                                  znasz terminy manipulacja i propaganda?
                                  to poczytaj poczatkowe posty sweeta raz jeszcze.
                  • ziemiomorze Re: masz tendencje do propagandy - nie siegajac i 26.06.05, 14:03
                    Sledze te dyskusje od jakiegos czasu - glownie dlatego, ze mam (jak napisalam
                    powyzej) na ten temat swoje obserwacje i przemyslenia.
                    Twoja wypowiedz jednak jest jakims kuriozum. Jak mozna oddzielac ekonomie od
                    psychologii, zwlaszcza, ze pisze sie o niej w kontekscie poczucia zagrozenia?
                    Napisales:
                    > Jeszcze raz utrzymuje, ze to nie zamkniete osiedla sa problemem. I niczego
                    > szczegolnego same przez sie nie stwarzaja. One sa tylko reakcja na problem.

                    Mozesz sobie utrzymywac piec milionow razy, ale jakie to ma znaczenie, jesli
                    Twoje utrzymywanie nie jest poparte malutkim nawet argumentem? 'Bo ja tak
                    uwazam' to za malo, zeby dyskutowac.

                    > Problemem sa duze roznice w duchodach i duze bezrobocie, czyli spore obszary
                    > biedy, generujace przestepczosc.

                    Przestepczosci nie ograniczy fakt, ze czesc spoleczenstwa stac na zamykanie sie
                    w wiezach z kosci sloniowej. Podzieli to jeszcze bardziej ludzi niz dotychczas,
                    bedzie coraz mniej 'sredniakow', na ktorych teoretycznie ma sie trzymac system -
                    beda tylko bardzo biedni i bardzo bogaci, jak w Brazylii czy innej Wenezueli.
                    To nie jest problem?
                    • psychopata.z.borderline Re: masz tendencje do propagandy - nie siegajac i 26.06.05, 14:10
                      W takich krajach, jak Brazylia czy Wenezuala ortodoksi katoliccy mają znaczne
                      wpływy (podobnie jak w Polsce), więc nie należy w naszym kraju spodziewać sie
                      niczego innego...no, chyba że w końcu coś sie zmieni
                    • hansii Re: masz tendencje do propagandy - nie siegajac i 26.06.05, 14:16
                      ziemiomorze napisała:
                      > Mozesz sobie utrzymywac piec milionow razy, ale jakie to ma znaczenie, jesli
                      > Twoje utrzymywanie nie jest poparte malutkim nawet argumentem? 'Bo ja tak
                      > uwazam' to za malo, zeby dyskutowac.
                      >
                      > > Problemem sa duze roznice w duchodach i duze bezrobocie, czyli spore obsz
                      > ary
                      > > biedy, generujace przestepczosc.
                      >
                      > Przestepczosci nie ograniczy fakt, ze czesc spoleczenstwa stac na zamykanie
                      sie
                      >
                      > w wiezach z kosci sloniowej. Podzieli to jeszcze bardziej ludzi niz
                      dotychczas,
                      >
                      > bedzie coraz mniej 'sredniakow', na ktorych teoretycznie ma sie trzymac
                      system
                      > -
                      > beda tylko bardzo biedni i bardzo bogaci, jak w Brazylii czy innej
                      Wenezueli.
                      > To nie jest problem?

                      Przyznajesz mi racje, by zaprzeczac.
                      O niczym NIE ZAMIERZAM DYSKUTOWAC.
                      Opisalem tylko realia.
                      Osiedla zamkniete sa reakcja na problem. Opisalem przeciez wyraznie, ze bogaci
                      kupia sobie bezpieczenstwo, a przecietni beda mieli gorzej!
                      Czy cos nie jest tu prawda?


                  • ivek Re: masz tendencje do propagandy - nie siegajac i 27.06.05, 15:42
                    > Probujesz zepchnac dyskusje o osiedlach zamknietych w obszary psychologii.
                    > Tymczasem przyczyny dotycza tylko ekonomii i bezpieczenstwa.

                    a poczucie bezpieczenstwa nie nalezy do obszaru badan prowadzonych przez
                    psychologow?
                    poza tym w Warszawie bezrobocie jest grubo poniżej 20 %.

                    ajwek
        • rybolog Re: Takie osiedla... 26.06.05, 09:22
          To jest bardzo kontrowersyjne zwalac wszystko na nierownosci spoleczne. Poniewaz
          one zawsze byly, sa i beda. I zaczynaja sie juz w przedszkolu i szkole. Masz
          lepszych i gorszych, pochodzacych z lepszych rodzin i tych gorszych,
          zdolniejszych i mniej zdolnych, sumiennych i leniwych itd. I tu juz problem sie
          zaczyna, jak ci mniej zdolni z gorszych rodzin sa traktowani przez spoleczenstwo
          i nauczycieli. Jak sa juz w mlodych latach pomiatani, bo sa gorsi, to powoli
          agresja w nich rosnie. Wtedy ich obrona zaczyna byc fizyczna sila i przemoc,
          ktora pozniej procentuje w napadach i rabunkach - jedynym srodkiem zdobycia
          czegos i jednoczesnie wyzycia sie na ofiarze. I tu wlasnie o te wyzycie chodzi,
          ktore zazwyczaj wystepuje w przemocy fizycznej w ktorej ofiara traci zycie.
          Wlasnie przed tym sie ci bagaci bronia, nie utrata telewizora, bo jak maja kase
          to ten telewizor jest ubezpieczony i kupia sobie lepszy.
          Wiesz, ja przed swoim domem nie mam nawet plotu. Bo mieszkam w kraju w ktorym
          nawet zlodziej jest cywilizowany (zdecydowana wiekszosc). On wie i rozumie, ze
          jak wychodzi na lowy, to ma ukrasc, tylko ukrasc, nic innego. Ma zrobic to w
          taki sposob, zeby wlasciciel nawet sie nie zorientowal czy obudzil. Przez glowe
          zlodziejowi nie przejdzie przemoc fizyczna. Bo tak zostal przez spoleczenswo
          wychowany i wyedukowany. Dlatego nie boje sie o bezpieczenstwo swojej rodziny i
          swoje, zreszta, policja jest tu tak srawna, ze chwila i sa, o czym mialem sie
          okazje kilka lat temu przekonac. Zona nie skonczyla przez telefon z policja
          rozmawiac a radiowozy juz przyjechaly. I ja mam sie bac? A w UK sa nierownosci
          spoleczne i to duze, prawdopodobnie najwieksze na swiecie. I mozna zyc bez
          wysokich plotow i mundurowej ochrony.
          • sweetnighter Re: Takie osiedla... 26.06.05, 10:00
            tak, uk jest krajem o najwiekszych nierownosciach w zachodniej europie - i jest
            to jednoczesnie jedyny kraj europy zachodniej, gdzie "gated communities"
            przyjely sie i ich liczba rosnie - o czym informuje artykul. twoim zdaniem to
            przypadek? sa kraje - jak szwecja - gdzie jednym z celow systemu adukacji
            przedszkolnej i podstawowej jest wyrownywanie nierownosci i przeciwdzialanie
            segregacji (oprocz tego podobna role pelni system podatkowy). nie musze
            dodawac, ze uk - nie mowiac o usa czy ameryce lacinskiej - do tych krajow nie
            nalezy. to przeciez w uk jest obecnie wrecz psychza przemocy, stad uchwalenie
            ustawy o tzw. ASBOs, blair uczynil to jednym z glownych tematow kampanii
            wyborczej.
            • rybolog Re: Takie osiedla... 26.06.05, 10:33
              W Uk miejskie planowanie jest na bardzo wysokim poziomie, chlamu nie
              przepuszcza. Budowane sa na obszarach, gdzie zwykly smiertelnik nie ma co robic,
              bo nie musi przez osiedle przejsc zeby kupic sobie chleb. To sie nazywa
              odpowiednie planowanie terenu. Oczywiscie, sa ludzie ktorzy lubia na takich
              osiedlach mieszkac. Tylko ze ochrona nazywa sie "porter" i jego zadaniem nie
              jest bieganie po osiedlu z palka, tylko monitorowanie kto wchodzi i wychodzi -
              dyskretnie a jak cos sie dzieje to ma zawiadomic policje. Maja rowniez rozne
              serwisy, takie jak robienie zakupow itd. Placisz za to ale jest to wygodne - jak
              lubisz w takich warunkach mieszkac.

              Nie ma zadnej "psychzy" przemocy, po prostu rzad dmucha na zimne. I oczywiscie
              odwraca uwage od prawdziwej przemocy, niech sie lepiej zatanowia powaznie jak
              wyjsc z Iraku. Glownym tematem kampanii byla emigracja, jak zwykle zreszta.
              Anti-social behaviour order jest tylko prevencja. I slusznie.

              • sweetnighter Re: Takie osiedla... 26.06.05, 11:31
                alez nic podobnego - Blair wprowadzil ASBOs pod wplywem kampanii brukowcow i
                naglasnianych przypadkow rozbojow i terroryzowania dzielnic przez "yobs",
                sondaze tez pokazuja, ze przestepczosc wyzej stala niz irak wsrod tematow
                interesujacych elektorat, zreszta jednym z aspektow retoryki antyimigracyjnej
                tez jest obawa przed przemoca.
                • rybolog Re: Takie osiedla... 26.06.05, 12:08
                  Brukowce to wszystko nakreca. A ze zdecydowana wiekszosc mieszkancow UK je
                  czyta, potem idzie glosowac, wiec Blair sie musi z nimi liczyc. UK staje sie
                  coraz bardziej policyjnym panstwem i powoli zaczynaja dazyc do "zera
                  tolerancji", co juz w normalnym zyciu widac.

                  Jednak ASBO zostalo wprowadzone jako prewencja, bo nie bylo haka na "yobs" -
                  ktorzy tak naprawde pochodza z roznych warst spolecznych. Najczestrzym problemem
                  jest alkohol, nawala sie jak automaty i pozniej rozrabiaja, prawie zawsze
                  pomiedzy soba, jedna grupa z druga. Ale fakt, czasami przechodniowi tez sie
                  dostanie.

                  Druga grupa "yobs" to ci co szlajaja sie po ulicach w kapturach na glowach i
                  cctv nie moze i buziek zobaczyc. Ludzie jak widza taka grupe, to czuja sie
                  zagrozeni. Zazwyczaj nic sie nie dzieje. Ale pewien lek, szczegolnie u starszych
                  osob, kobiet etc. pozostaje. Wprowadzie ASBO daje policji prawo do wywarcia
                  presji na tych (i nie tylko) osobnikach. A jak trzeba, to ich wsadza, za nic -
                  dlatego ASBO jest bardzo kontrowersyjnym prawem.


    • psychopata.z.borderline do Hansii 26.06.05, 15:00
      Bieda to problem przede wszystkim społeczny i tu należy szukać przyczyny. Jest
      nas za dużo. Na granicy ubóstwa żyją zazwyczaj rodziny wielodzietne, a jeszcze
      idioci stosują zachęty w postaci 2000 zł za urodzenie dziecka na wsi (gdzie
      wskaźnik biedy jest najwyższy).
      • hansii Re: do Hansii 26.06.05, 15:13
        psychopata.z.borderline napisała:

        Prosze Cie chwile pomyslunku.
        Bieda to problem polityczny i ekonomiczny.
        1. Poziom rozwoju kraju decyduje o tym ile pieniedzy jest do podzialu
        (ekonomia)
        rzad - taki lub inny - podejmuje POLITYCZNA decyzje jak dzielic dochody

        dopiero SKUTKI BIEDY - to problem spoleczny, czyli ludzi, ktorzy cierpia.

        O ile wiem w Polskim systemie podatkowym zbyt male sa odpisy od podatku ,
        gdy ma sie dzieci itd...

        W Polsce polityka prorodzinna jest tylko w deklaracjach
        (te 2 tys zl. sa przeciez bez znaczenia...)

        Tak naprawde, jest to polityka antyrodzinna, dlatego i przyrost naturalny
        jest juz UJEMNY.
        • psychopata.z.borderline Re: do Hansii 26.06.05, 15:20
          panie od definicji, "w polskim" piszemy z małej litery
        • psychopata.z.borderline Re: do Hansii raz jeszcze 26.06.05, 15:47
          1. Przyczyny biedy
          2. Skutki biedy i konsekwencje ogólnospołeczne
          3. Obalenie komunizmu (jak to sie stało i dlaczego)
          4. Wenezuela, Brazylia, Argentyna
          5. Dysproporcje: czemu babmus (mam na myśli mentalność) sprzedający lody
          amerykanskiego koncernu żyje 10 razy lepiej niz ludzie ratujący ludzkie życie?
          • hansii Re: do Hansii raz jeszcze 26.06.05, 15:54
            psychopata.z.borderline napisała:
            > 5. Dysproporcje: czemu babmus (mam na myśli mentalność) sprzedający lody
            > amerykanskiego koncernu żyje 10 razy lepiej niz ludzie ratujący ludzkie życie?

            Nie udawaj, ze nie wiesz...
            Poniewaz ow bambus sprzedaje produkt, ktory chce ktos kupic...
            i placi odpowiednia cene...

            Jak widac - ludzie nie chca wiecej placic za wlasne zdrowie...
            Gdyby chcieli, to by podniesiono skladke zdrowotna z 8 % do powiedzmy
            przykladowo 12 %... jakas odczuwalna poprawe (wlasnie np. zarobkow lekarzy
            by to dalo) tylko wszyscy inni zarabiali by o 4 % mniej...

            nie pytaj mnie - dlaczego ludzie tego nie chca...
            popytaj ich sama.
            • psychopata.z.borderline Re: do Hansii raz jeszcze 26.06.05, 16:02
              kolejne dysproporcje:
              jesteśmy w UE, ceny mamy europejskie, a zarobki?
              litr paliwa kosztuje ponad 1 euro, wiecej niz w niejednym panstwie starej unii
              do czego to podobne, że ludziom proponuje sie prace za 1000 zł?
              paranoja
              • hansii Psycha, no przestan w koncu... dochod na osobe 26.06.05, 16:05
                dochod narodowy na osobe (GNP per capita)
                -

                w Starej Unii (srednio) to jakies 20 tys Euro rocznie.

                a w Polsce ca. 5 tys Euro

                4 razy mniej produkujemy i cztery razy mniej zarabiamy.

                dobrobyt tworzy sie POKOLENIAMI.
                doprawdy tego nie rozumiesz?
                • psychopata.z.borderline Re: Psycha, no przestan w koncu... dochod na osob 26.06.05, 16:11
                  wytłumacz mi prosze dysproporcje (ceny unijne-zarobki polskie)

                  i jeszcze jedno. za co ludzie maja chodzic do lekarzy?
                  Na loda od bambusa większość jeszcze stać, ale tez jest wielu takich , którzy
                  nawet na to sobie nie pozwola
                  • krtysia Re: Psycha, no przestan w koncu... dochod na osob 26.06.05, 16:12
                    psychopata.z.borderline napisała:

                    > wytłumacz mi prosze dysproporcje (ceny unijne-zarobki polskie)
                    >
                    > i jeszcze jedno. za co ludzie maja chodzic do lekarzy?
                    > Na loda od bambusa
                    przepraszam ze sie wtrace,kogo Ty nazywasz "bambusem" ?

                    większość jeszcze stać, ale tez jest wielu takich , którzy
                    > nawet na to sobie nie pozwola
                    >
                    • psychopata.z.borderline Re: Psycha, no przestan w koncu... dochod na osob 26.06.05, 16:14
                      pisałam, że mam na myśli mentalnego bambusa
                      • krtysia Re: Psycha, no przestan w koncu... dochod na osob 26.06.05, 16:15
                        psychopata.z.borderline napisała:

                        > pisałam, że mam na myśli mentalnego bambusa
                        >
                        ok! sorrki!
                        • psychopata.z.borderline Re: Psycha, no przestan w koncu... dochod na osob 26.06.05, 16:18
                          nie ma sprawy:)
    • hsirk a co wam przeszkadzaja takie osiedla ? 26.06.05, 16:34
      bo piszecie o nich w tonie zdecydowanie pejoratywnym


      kto chce i ma kase tam mieszka. i tak jest dobrze

      nie rozumiem o co chodzi
      • hansii Re: a co wam przeszkadzaja takie osiedla ? 26.06.05, 16:36
        hsirk napisał:

        > bo piszecie o nich w tonie zdecydowanie pejoratywnym
        >
        >
        > kto chce i ma kase tam mieszka. i tak jest dobrze
        >
        > nie rozumiem o co chodzi

        ... chodzi chyba o to, ze Ci ktorzy nie maja kasy - tez chcieliby mieszkac
        w takich osiedlach i miec zapewnione bezpieczenstwo....
        czyz nie?
        • psychopata.z.borderline Re: a co wam przeszkadzaja takie osiedla ? 26.06.05, 16:53
          to zróbmy coś w kierunku zwiększenia ogólnego bezpieczeństwa, a nie oceniajmy
          tych, których stać na to i maja ochote sie zamknąć
          • j-k Re: a co wam przeszkadzaja takie osiedla ? 26.06.05, 16:59
            psychopata.z.borderline napisała:

            > to zróbmy coś w kierunku zwiększenia ogólnego bezpieczeństwa, a nie oceniajmy
            > tych, których stać na to i maja ochote sie zamknąć<

            Problem wlasnie w tym, ze nic nie da sie TERAZ zrobic, bo na to nie ma
            pieniedzy, by zwiekszyc liczbe policjantow, a bezrobotnym dac prace.

            Przeciez pisze wyraznie, ze bogatych rozumiem i nie potepiam, ale tez nie
            udaje, ze problemu nie ma. On jest, tylko przez najblisze 15 lat zaradzic mu
            sie zwyczajnie nie da, lecz trzeba zbierac pieniazki na jego rozwiazanie.

            • psychopata.z.borderline Re: a co wam przeszkadzaja takie osiedla ? 26.06.05, 17:01
              przelogowujesz sie szybko, nie nadażam
      • po_godzinach Re: a co wam przeszkadzaja takie osiedla ? 26.06.05, 16:39
        Mnie chodzi o to, że powinno byc bezpiecznie "w ogóle", nie tylko dlatego, że
        jest mur z drutem kolczastym i straznik z karabinem.
        • hsirk Re: a co wam przeszkadzaja takie osiedla ? 26.06.05, 16:45
          jasne

          wszyscy powinni byc rowniez szczesliwi i nie miec problemow

          klimat powinien byc lagodny

          ludzie powinni byc piekni i nie miec ulomnosci

          psy nie powinny byc agresywne
          • po_godzinach Re: a co wam przeszkadzaja takie osiedla ? 26.06.05, 16:47
            hsirk napisał:

            > jasne
            >
            > wszyscy powinni byc rowniez szczesliwi i nie miec problemow
            >
            > klimat powinien byc lagodny
            >
            > ludzie powinni byc piekni i nie miec ulomnosci
            >
            > psy nie powinny byc agresywne


            Na to, co piszesz, mamy niewielki wpływ. Na poziom bezpieczeństwa jednak - tak).
            • hsirk Re: a co wam przeszkadzaja takie osiedla ? 26.06.05, 16:48
              tzn?
              • po_godzinach Re: a co wam przeszkadzaja takie osiedla ? 26.06.05, 16:53
                Powiem na przykładzie miast.
                Jeśli miasto jest dobrze zorganizowane, to znaczy "gęste", jest wielu ludzi na
                ulicach, w oknach, nie ma wielkich, pustych przestrzenie, dobrze oświetlone,
                spełnia wiele funkcji, jest zywe - wzrasta poczucie bezpieczeństwa, poniewaz
                jest wiele osób, które mogą reagowac na wszelkie ataki agresji. Jezeli jest
                zadbane i uporządkowane - trudniej jakoś jest je niszczyc. Popatrz, co stało
                sie z miastami amerykańskimi, które przestały miec centra, a stały sie samymi
                przedmieściami, po których ludzie przemieszczają sie tylko samochodami.
                Ludzie na chodnikach ulic dają bezpieczeństwo, sąsiedzi dają bezpieczeństwo,
                dobre relacje między ludźmi takoż.
                To w dużym skrócie).
                • hansii Re: a co wam przeszkadzaja takie osiedla ? 26.06.05, 17:02
                  Masz racje (juz chce napisac, jak zwykle...) ale europejskie trendy,
                  to AMERYKANIZACJA.
                  Bogatsi uciekaja na przedmiescia, a w centrach zostaja biedniejsi i bezrobotni.
                  • po_godzinach Re: a co wam przeszkadzaja takie osiedla ? 26.06.05, 17:08
                    Ano właśnie.
                    To są jednak decyzje polityczne.
                    Wystarczy stanowic dobre prawo zagospodarowania przestrzennego i zachęty
                    finansowe ludziom inwestującym w centrach miast i - na odwrót - niech ci,
                    którzy chca mieszkać na obrzeżach płacą chorendalne ceny za dostarczanie
                    energii na dużą odległość.

                    Jak zwykle u nas - kwestia małej kompetencji polityków i urzędników.


                    Tak naprawdę, to wcale nie od policji zalezy bezpieczeństwo, tylko od relacji
                    międzyludzkich.

                    • po_godzinach Re: a co wam przeszkadzaja takie osiedla ? 26.06.05, 17:09
                      horendalne ? hmm
                  • hsirk Re: a co wam przeszkadzaja takie osiedla ? 26.06.05, 17:13
                    ale to czesc zywego organizmu, ktory rzadzi sie wlasnymi prawami
                    • hansii Re: a co wam przeszkadzaja takie osiedla ? 26.06.05, 17:15
                      hsirk napisał:

                      > ale to czesc zywego organizmu, ktory rzadzi sie wlasnymi prawami<

                      Tu akurat pelna zgoda. Po_godzinach chcialaby siegac po "socjalistyczne"
                      sprawdzone rozwiazania planowania przestrzennego...
                      Nawet Europa Zachodnia, powoli, bo powoli, ale odchodzi od tego i puszcza
                      wszystko na LUZ.
                      • po_godzinach Re: a co wam przeszkadzaja takie osiedla ? 26.06.05, 17:20
                        Przeciwnie.
                        To socjalizm rozwalił nam miasta budując na polach wielkie osiedla - siedlisko
                        przestępczości.
                        Chętnie przywołuję zawsze w tym miejscu miasta francuskie i sposób planowania
                        tam. Socjalizm?

                        • hansii tak! 26.06.05, 17:26
                          po_godzinach napisała:

                          > Przeciwnie.
                          > To socjalizm rozwalił nam miasta budując na polach wielkie osiedla -
                          siedlisko
                          > przestępczości.
                          > Chętnie przywołuję zawsze w tym miejscu miasta francuskie i sposób planowania
                          > tam. Socjalizm?

                          Ale z masz racje.! Gdyz Socjalizm przejal Rozwiazania AMERYKANSKIE.
                          Nie wiedzialas o tym?
                          Przeciez moskiewskie "Palace Kultury" to kopia merykanskich drapaczy chmur
                          z ornamentyka Chinska.
                          Problem w tym, ze i Europa zachodnia, jak Ci juz napisalem, w kierunku
                          amerykanizacji idzie.
                          • po_godzinach Re: tak! 26.06.05, 17:31
                            Oj, Hansii, zaczynasz całkiem nowy temat, na który mogę bez końca.

                            Idzie w kierunku amerykanizacji, widać ludzie tak chcą. I na to nie ma (chyba)
                            rady.
                            Ale ja jestem europejką w każdym calu i będe broniła Starej Europy do ostatniej
                            kropli krwi).
                            • hansii Re: tak! 26.06.05, 18:53
                              po_godzinach napisała:
                              >
                              > Idzie w kierunku amerykanizacji, widać ludzie tak chcą. I na to nie ma
                              (chyba)
                              > rady.
                              > Ale ja jestem europejką w każdym calu i będe broniła Starej Europy do
                              ostatniej
                              >
                              > kropli krwi).

                              czy tu ludzie tak chca...?
                              chyba nie...
                              kazdy chcialby zyc spokojnie, bezpiecznie i wygodnie...
                              ale widza, ze w globalnym swiecie chyba inaczej sie nie da...
                              bye.
                              musze znikac.
                        • hsirk Re: a co wam przeszkadzaja takie osiedla ? 26.06.05, 17:30
                          to nie byl socjalizm tylko bieda i efekt czystki inteligenckiej. jak fornal
                          bierze sie do projektowania miast, to tak wychodzi


                          a we francji - tak, mamy socjalizm
                          • po_godzinach Re: a co wam przeszkadzaja takie osiedla ? 26.06.05, 17:35
                            Bieda? Mozna było remontowac stare domy i nie wpędzac sie w koszty
                            infrastrukturalne kładąc rury w polu. Budowac w mieście, nie na polu.
                            Więc raczej to drugie.

                            A francuskiego socjalizmu Polsce bym zyczyła.
                        • sweetnighter Re: a co wam przeszkadzaja takie osiedla ? 26.06.05, 23:09
                          he? socjalizm rozwalil miasta? za prl obok zdecydowanie nieudanych powstaly tez
                          perelki, vide sady zoliborskie, muranow, polnocny ursynow, z kolei przed wojna
                          instytucje zwiazane z pps zbudowaly warszawska wsm - piekny przyklad planowania
                          urbanistycznego podporzadkowanego potrzebom spolecznym - tanie mieszkania,
                          szkoly, przedszkola, domy kultury dla robotnikow. "siedliska przesteppczosci"?
                          siedliskami przestepczosci staly sie osiedla dopiero w warunkach kapitalizmu,
                          po drastycznym wzroscie nierownosci, likwidacji domow kultury, kiedy
                          dorastajaca mlodziez byla pozostwwiana sama sobie przez rodzicow robiacych
                          karierę lub tylko walczacych o srodki utrzymania.

                          mimo braku demokracji i wszelkich innych wad, za prl jednak bylo _wiecej_, nie
                          mniej pola dla planowania urbanistycznego z uwzglednieniem potrzeb spolecznych
                          (inna sprawa na ile w warunkach wszelkich niedoborow koncepcje architektow
                          mogly byc realizowane), dzisiaj wszystko podporzadkowane jest spekulacji
                          gruntami. goraco polecam ci dyskusje z udzialem architektow projektujacych
                          ursynow polnocny, jaka ukazala sie w czerwcowym numerze architektury-murator.
                          • po_godzinach Re: a co wam przeszkadzaja takie osiedla ? 26.06.05, 23:40
                            Tak, z konieczności nieco uprościłam.

                            Szło mi nie tyle o Warszawę, co o cały kraj, gdzie zaniechano inwestowania w
                            centra miast (remonty, ochrona zabytków) na rzecz budowania bloskowisk z
                            wielkiej płyty. Wyburzano domy, aby na ich miejsce siać trawę.
                            Tym sposobem polskie miasta sa wewnątrz puste. Co sprzyja destrukcji więzi
                            społecznych miedzy innymi, zaniku poczucia tożsamości.

                            A perełki są tylko perełkami).

                • hsirk Re: a co wam przeszkadzaja takie osiedla ? 26.06.05, 17:10
                  mysle ze odwracasz skutki i przyczyny. agresja w ludziach przeklada sie na takie
                  czy inne rozwiazania spoleczne, urbanistyczne etc. nie odwrotnie. sharon tate i
                  wojciech frykowski czuli sie pewnie bezpiecznie w willi polanskiego. ale manson
                  najwyrazniej o tym nie wiedzial.
                  • po_godzinach Re: a co wam przeszkadzaja takie osiedla ? 26.06.05, 17:12
                    hsirk napisał:

                    > mysle ze odwracasz skutki i przyczyny. agresja w ludziach przeklada sie na
                    taki
                    > e
                    > czy inne rozwiazania spoleczne, urbanistyczne etc. nie odwrotnie. sharon tate
                    i
                    > wojciech frykowski czuli sie pewnie bezpiecznie w willi polanskiego. ale
                    manson
                    > najwyrazniej o tym nie wiedzial.


                    Myslę, że nie odwracam.
                    Bandyci będą zawsze, tak czy owak.
                    Zasadne byłoby więc spytac - skąd w ludziach ta agresja na tak dużą skalę?


                    • hsirk Re: a co wam przeszkadzaja takie osiedla ? 26.06.05, 17:15
                      na to pytanie kazdy ma wlasna odpowiedz i kazdy sadzi ze ma racje. nie da sie
                      tego rozsztrzygnac obiektywnie
                      • po_godzinach Re: a co wam przeszkadzaja takie osiedla ? 26.06.05, 17:18
                        hsirk napisał:

                        > na to pytanie kazdy ma wlasna odpowiedz i kazdy sadzi ze ma racje. nie da sie
                        > tego rozsztrzygnac obiektywnie


                        No własnie.
                        Ja mam wrażenie, że agresja wypływa ogólnie z niezadowolenia. Pomijam patologię.
                        Jeśli więc zmniejszyć przyczyny niezadowolenia, zmniejszyłaby sie agresja.
                        W wtedy zwiększyłoby sie poczucie bezpieczeństwa.
                        Wiem, że teoretyzuję).
                        • hansii nie teoretyzujesz, znowu masz racje...:))) 26.06.05, 17:22
                          po_godzinach napisała:

                          > Jeśli więc zmniejszyć przyczyny niezadowolenia, zmniejszyłaby sie agresja.
                          > W wtedy zwiększyłoby sie poczucie bezpieczeństwa.
                          > Wiem, że teoretyzuję).<

                          Tylko wprowadzenie wiekszosci w "BLOGOSTAN" jest duzo bardziej kosztowne,
                          niz inwestowanie w policje i zamkniete osiedla...

                          Hollender, znowu moja ekonomiczna czesc duszy wygrywa z liryka...
                          • po_godzinach Re: nie teoretyzujesz, znowu masz racje...:))) 26.06.05, 17:24
                            błogostan ... bardzo przyjemnie ... a niech kosztuje)
                            co tam
                            • hsirk Re: nie teoretyzujesz, znowu masz racje...:))) 26.06.05, 17:25
                              zwlaszcza, jak jacys ONI zaplaca...
                              • po_godzinach Re: nie teoretyzujesz, znowu masz racje...:))) 26.06.05, 17:27
                                Oj, nie wciskaj mi).
                        • hsirk Re: a co wam przeszkadzaja takie osiedla ? 26.06.05, 17:24
                          prochu tu nie odkrylas. tak, zmniejszyc niezadowolenie...

                          jak? masz jakis pomysl ? oprocz oczywiscie obowiazkowego podawania wszystkim

                          srodkow wywolujacych euforie
                          • po_godzinach Re: a co wam przeszkadzaja takie osiedla ? 26.06.05, 17:26
                            hsirk napisał:

                            > prochu tu nie odkrylas. tak, zmniejszyc niezadowolenie...
                            >
                            > jak? masz jakis pomysl ? oprocz oczywiscie obowiazkowego podawania wszystkim
                            >
                            > srodkow wywolujacych euforie

                            Pewnie, że nie wymysliłam)
                            Niestety, Hansii ma rację - tu sa potrzebne pieniądze, czas i madre rządy.

      • psychopata.z.borderline Re: a co wam przeszkadzaja takie osiedla ? 26.06.05, 16:51
        masz racje Krish
      • sweetnighter Re: a co wam przeszkadzaja takie osiedla ? 26.06.05, 23:34
        zmuś się do przeczytania artykułu i wcześniejszych wypowiedzi, to moze
        pojmiesz. jest kilka glownych aspektow: klimat spoleczny, jaki to wytwarza,
        konsekwencje dla przestrzeni publicznej, jakosci wiezi spolecznych, praktyczne
        utrudnienia wskutek grodzenia calych polaci miasta wczesniej stanowiacych
        przestrzen publiczna, itp.

        wiem, ze to moze byc dla ciebie trudne, w koncu to nieco bardziej skomplikowane
        niz niuanse grzebana palcem w d_upie - ale moze nie jestes bez szans.
        • po_godzinach Re: a co wam przeszkadzaja takie osiedla ? 26.06.05, 23:44
          Nie uważasz, że pojęcie "przestrzeń publiczna" jest co najmniej często
          nierozumiane, a na pewno niedoceniane?
          Wciąż pokutuje przekonanie, że - poniewaz jest wolność - każdemu wolno wszystko?
        • hsirk Re: a co wam przeszkadzaja takie osiedla ? 26.06.05, 23:48
          czego po mnie oczekujesz? wole podlubac...


          ty za to Wiesz. ciekawe, czy gdy zwiazek wasz bratni ogarnie ludzki rod

          zrobia cie komisarzem generalnym

          bo tylko taka wizja cie interesuje ?
    • blue_as_can_be Re: niebo za zasiekami 27.06.05, 10:57
      rozumiem i podzielam ubolewania nad rozpadem "organizmu" miasta poprzez
      tworzenie zamkniętych enklaw.

      nie rozumiem natomiast przekonania, że mieszkancy enklaw to banda
      egoistycznych, wyalienowanych, antyspolecznych pracoholikow.

      czy nikomu nie przyszlo do glowy, ze PRZYJEMNIE jest mieszkac w czystym,
      zadbanym miejscu, w ktorym latarnie dzialaja, a jakby co wymienia sie zarowki,
      w ktorych codziennie myje sie podlogi, regularnie strzyze sie trawniki,
      smietniki nie wygladaja jak wysypiska, a klatki schodowe nie cuchna szczyna.
      czy to takie dziwne, ze ludzie wola mieszkac w takich miejscach, skoro ich na
      to stac?
      • ziemiomorze Re: niebo za zasiekami 27.06.05, 11:46
        blue_as_can_be napisała:

        > czy nikomu nie przyszlo do glowy, ze PRZYJEMNIE jest mieszkac w czystym,
        > zadbanym miejscu, w ktorym latarnie dzialaja, a jakby co wymienia sie
        zarowki,
        > w ktorych codziennie myje sie podlogi, regularnie strzyze sie trawniki,
        > smietniki nie wygladaja jak wysypiska, a klatki schodowe nie cuchna szczyna.
        > czy to takie dziwne, ze ludzie wola mieszkac w takich miejscach, skoro ich na
        > to stac?

        To jest bardzo przyjemne! Uwielbiam swoje mieszkanie, bardzo lubie swoj blok i
        jego okolice. Wyrzucam smieci do regularnie sprzatanej i dezynfekowanej
        altanki, skladam sie z sasiadami na srodki ochrony okoloblokowych roslin,
        codziennie mowie 'dziendobry' krzatajacemu sie od rana dozorcy. Tylko skad
        przekonanie, ze do tego trzeba muru, zasiekow i straznikow w budkach? Moje
        nieduze - i wcale nie ekskluzywne - osiedle wyglada niegorzej, niz to obok, za
        plotem.
        • po_godzinach Re: niebo za zasiekami 27.06.05, 11:58
          Ja z kolei mieszkam w najstarszej dzielnicy mojego miasta.
          Moimi sąsiadami sa tak lekarze, jak i złomiarze swoje zasiłki wydający na
          poranne wino. Wszyscy się do siebie uśmiechamy i radzimy, jakie tabletki
          najlepiej wziąć na ból głowy.
          Klucze zostawiam w pobliskim sklepiku, gdzie włascicielka gdy nie ma wydać
          reszty, mówi: "a, pani zapłaci przy okazji".

          Latem i gdy wychodzę z domu na krótko, nie zamykam drzwi i okien (mieszkam
          w "domku z ogródkiem").
          Wiem, bo juz się to zdarzyło, ze moi bezrobotni sąsiedzi upilnują.
          Ja im pomagam czasem załatwić cos tam w urzędzie, oni mi sprzątają chodnik lub
          odgarną snieg.

          Po co mi zasieki?

        • blue_as_can_be Re: niebo za zasiekami 27.06.05, 12:27
          masz szczescie, Ziemiomorze. ja w ostatnich latach dosyc sporo przeprowadzalam
          sie i mieszkalam w wielu miejscach. w wiekszosci z nich dogadanie sie z lokalna
          spolecznoscia nie bylo mozliwe - szczegolnie gdy rzecz dotyczyla nawet
          niewielkiej skladki na cokolwiek (domofon, odmalowanie klatki schodowej, o
          roslinach dookolnych nie wspominajac)

          co do zasiekow i murow w zasadzie sie zgadzam - jestem sklonna raczej traktowac
          je jako zlo konieczne, kupowane w pakiecie z czystoscia i reszta cywilizowanych
          warunkow. choc, oczywiscie, wolalabym bez :)
      • sweetnighter Re: niebo za zasiekami 27.06.05, 12:16
        hehe, akurat badania ankieterow z uw w pelni potwierdzaja ten porteret
        psychologiczny (patrz artykuł z sobotniej gw)... ale wazniejsze jest cos
        innego, i jest to jeden z wazniejszych aspektow problemu: rosnace przekonanie
        zamoznych, ze tego typu warunki mozna osiagnac tylko za murem, poglebia
        problem - bo tworzac coraz to nowe bariery, zaostrza podzialy i frustracje,
        zatruwa klimat spoleczny i w efekcie moze zmniejszac jakosc zycia i poczucie
        bezpieczenstwa _wszystkich_.
        • hsirk tak, tak 27.06.05, 12:32
          to wszystko [przez tych sku..eli bogatych

          co zatruwaja od rana do nocy

          klimat i umysly maluczkich

          znacjonalizowac ich!!!



          sweetnighter,moim zdaniem ty kiedys bedziesz konserwatysta... i to z gatunku
          najbardziej zacieklych.

          a najbardziej zacieklymi konserwatystami sa byli komunisci, ktorzy dorwali sie
          do duzych pieniedzy

          ciekawe czy pojdziem tym jasnym szlakiem, naprawiaczu swiata
          • hansii Re: tak, tak :) 27.06.05, 12:35
            na zasadzie;
            motylem bylem... ale utylem..., czyz nie?
        • blue_as_can_be Re: niebo za zasiekami 27.06.05, 12:38
          sweetnighter napisał:

          > hehe, akurat badania ankieterow z uw w pelni potwierdzaja ten porteret
          > psychologiczny (patrz artykuł z sobotniej gw)...

          nie bardzo chce mi sie wierzyc, amigo. w czasach studenckich pracowalam jako
          ankieterka przez jakis czas, wywiady z ludzmi zamoznymi bylo trudniej umowic,
          bo faktycznie na ogol ci ludzie maja co robic (i maja za co to robic), ale nie
          przypominam sobie, zeby ktokolwiek domagal sie kasy. raczej odwrotnie, zdarzalo
          sie, ze rezygnowali z incentivow, jesli takie byly przewidziane ("eee, wie
          pani, ja to juz mam kalendarz - portfel, notatnik, bombonierke - moze pani
          zachowa to dla siebie?")

          ale wazniejsze jest cos
          > innego, i jest to jeden z wazniejszych aspektow problemu: rosnace przekonanie
          > zamoznych, ze tego typu warunki mozna osiagnac tylko za murem,

          ale czy nie jest tak, ze rzeczywistosc potwierdza to przekonanie? przeciez
          gdyby miasta wygladaly ladnie (i - niech bedzie - stwarzaly poczucie
          bezpieczenstwa), nikt by sie nie zamykal...
          • sweetnighter Re: niebo za zasiekami 27.06.05, 15:25
            "incentivów" hehe. robilas wiec wywiady marketingowe. burzujowi cos takiego
            duzo latwiej trafia do przekonania, niz pierdy o "przerstrzeni
            publicznej", "tkance spolecznej", z ktorych "nic nie bedzie mial". wiec kaze
            sobie placic. proste.

            > ale czy nie jest tak, ze rzeczywistosc potwierdza to przekonanie? przeciez
            > gdyby miasta wygladaly ladnie (i - niech bedzie - stwarzaly poczucie
            > bezpieczenstwa), nikt by sie nie zamykal...

            otoz to nie jest takie proste. jest wiele przykladow - zreszta ziemiomorze czy
            po_godzinach o tym pisaly, ja tez znam takich sporo, w tym moje wlasne - ze
            moga istniec osiedla dobrze utrzymane, wzglednie bezpieczne, nieogrodzone.
            natomiast z chwila, gdy rodzi sie psychoza strachu, gdy w dodatku fakt
            zamieszkania w grodzonym osiedlu, "wsrod takich samych porzadnych i swiatlych
            ludzi jak my, z dala od tego strasznego motlochu" staje sie wyznacznikiem
            prestizu, wowczas dziala to na zasadzie kuli sniegowej, deweloperzy wowczas juz
            z gory, konkurujac o nabywcow mieszkan, musza oferowac jak najlepsze zasieki,
            bez wzgledu na to, czy jest niebezpiecznie, czy nie. pisalem juz o przykladzie
            mojego osiedla i kllku innych podobnych jakie znam, ktore zostaly ogrodzone
            niedawno - byly budowane lata temu - w odpowiedzi na ten wlasnie popyt i by
            zahamowac spadajace ceny nieruchomosci. tymczasem przestepczosc nigdy tu nie
            byla wielkim problemem, utrzymanie terenu tez nie.

            nie rozumiem, jak mozna nie dostrzegac, ze wychowywanie sie w warunkach
            segregacji - dzieci rodzicow z grodzonych osiedli ucza sie tez zazwyczaj w
            szkolach prywatnych wsrod podobnych sobie - ksztaltuje pewien typ osobowosci,
            bo bariery fizyczne i brak kontaktu w sposob naturalny wytwarzaja tez okreslone
            bariery psychiczne. jak sobie wyobrazasz, ze w takich warunkach mozna wychowac
            dzieci wrazliwe, pelne empatii i czule na krzywde drugiego czlowieka?
            • blue_as_can_be Re: niebo za zasiekami 27.06.05, 15:43
              sweetnighter napisał:

              > "incentivów" hehe. robilas wiec wywiady marketingowe. burzujowi cos takiego
              > duzo latwiej trafia do przekonania, niz pierdy o "przerstrzeni
              > publicznej", "tkance spolecznej", z ktorych "nic nie bedzie mial". wiec kaze
              > sobie placic. proste.

              trywializujesz, Słodki Nocniku...

              > nie rozumiem, jak mozna nie dostrzegac, ze wychowywanie sie w warunkach
              > segregacji - dzieci rodzicow z grodzonych osiedli ucza sie tez zazwyczaj w
              > szkolach prywatnych wsrod podobnych sobie - ksztaltuje pewien typ osobowosci,
              > bo bariery fizyczne i brak kontaktu w sposob naturalny wytwarzaja tez
              okreslone
              >
              > bariery psychiczne. jak sobie wyobrazasz, ze w takich warunkach mozna
              wychowac
              > dzieci wrazliwe, pelne empatii i czule na krzywde drugiego czlowieka?

              segregacja nie jest efektem powstawania zamkniętych osiedli, tylko na odwrot.
              nierownosc spoleczna jest zjawiskiem powszechnym, nawet w kulturach
              prymitywnych. co do wychowywania dzieci - nie widze bezposredniego zwiazku
              miedzy ich wrazliwoscia a klasa spoleczna z jakiej sie wywodza.
              • sweetnighter Re: niebo za zasiekami 27.06.05, 16:00
                ja "trywializuje", hehe. spojrzmy lepiej na twoje "teorie", pani ekspert od
                rozdawania incentivów.

                > segregacja nie jest efektem powstawania zamkniętych osiedli, tylko na odwrot.

                segregacja (przestrzenna!) nie jest efektem powstawania grodzonych
                osiedli, "tylko naodwrót"? ciekawe!
                byc moze piszac "segragacja" masz na mysli rozpietosci dochodowe. no to
                przeczytaj najpierw uwazniej watek, w ktorym sie wypowiadasz, bo od poczatku
                pisze - i bylo to zarzewiem najostrzejszych sporow - ze najglebsza przyczyna
                powstawania grodzonych osiedli jest pzestepczosc powstajaca na podlozu
                drastycznych nierownosci spolecznych. dlatego przerozne hsirki ublizaja mi od
                komuchow.

                >co do wychowywania dzieci - nie widze bezposredniego zwiazku
                > miedzy ich wrazliwoscia a klasa spoleczna z jakiej sie wywodza.

                nie chodzi rzecz jasna o klase spoleczna, z jakiej wywodza sie dzieci - ale o
                fakt segregacji wlasnie, o calkowity brak kontaktu z dziecimi z innych
                spolecznych srodowisk, chocby w szkole i na podworku.

                > nierownosc spoleczna jest zjawiskiem powszechnym, nawet w kulturach
                > prymitywnych.

                bardzo gleboka mysl, tle ze kompletnie pozbawiona tresci. nam chodzi o
                nadmierne nierownosci i ich zwiazek z poziomem przestepczosci i popularnoscia
                grodzonych osiedli, a w tej kwestii istnieja pomiedzy krajami nawet o podobnym
                poziomie rozwoju gospodarczego zasadnicze roznice. krotko mowiac, istnieje
                jednak roznica miedzy szwecja czy kanada, a usa czy ameryka lacinska.
                • blue_as_can_be Re: niebo za zasiekami 27.06.05, 16:28
                  sweetnighter napisał:

                  > byc moze piszac "segragacja" masz na mysli rozpietosci dochodowe.

                  tak wlasnie


                  > przeczytaj najpierw uwazniej watek, w ktorym sie wypowiadasz, bo od poczatku
                  > pisze - i bylo to zarzewiem najostrzejszych sporow - ze najglebsza przyczyna
                  > powstawania grodzonych osiedli jest pzestepczosc powstajaca na podlozu
                  > drastycznych nierownosci spolecznych.

                  nie wiem, czy zauwazyles, ale zglosilam w tej sprawie votum separatum, podajac
                  inne mozliwe przyczyny

                  > nie chodzi rzecz jasna o klase spoleczna, z jakiej wywodza sie dzieci - ale o
                  > fakt segregacji wlasnie, o calkowity brak kontaktu z dziecimi z innych
                  > spolecznych srodowisk, chocby w szkole i na podworku.

                  to jedno i to samo. im głębsze stają się podziały społeczne, tym mniejsza jest
                  przestrzen kontaktu pomiedzy poszczegolnymi grupami. nawet jesli nie byloby
                  zamknietych osiedli, istnialyby - jak wszedzie na swiecie - "lepsze"
                  i "gorsze" dzielnice, szkoly i co tam chcesz jeszcze. (zreszta osobiscie
                  wolalabym mieszkac po prostu w dobrej dzielnicy niz w ogrodzonym osiedlu)

                  > nam chodzi o
                  > nadmierne nierownosci i ich zwiazek z poziomem przestepczosci i popularnoscia
                  > grodzonych osiedli, a w tej kwestii istnieja pomiedzy krajami nawet o
                  podobnym
                  > poziomie rozwoju gospodarczego zasadnicze roznice. krotko mowiac, istnieje
                  > jednak roznica miedzy szwecja czy kanada, a usa czy ameryka lacinska.

                  w roznych miejscach na swiecie zauwazylam takie cos: im bardziej przyjazna,
                  madrze pomyslana i piekna jest przestrzen publiczna w miastach, tym mniej
                  zamknietych enklaw zamoznych mieszkancow. oraz takie cos: zazwyczaj stosunek
                  zamoznych enklaw do gett biedoty jest odwrotnie proporcjonalny - im mniej
                  jednych, tym wiecej drugich i spowrotem. z miasta biedy izoluja sie zamozni. z
                  miasta dobrobytu izoluja sie biedacy.

                  ogolnie doradzalabym mniej emocji, jako ze, w nadmiarze, prowadza one do nieco
                  uproszczonej wizji rzeczywistosci.
                  • hansii Niebo z moich stron... 27.06.05, 16:51
                    blue_as_can_be napisała:
                    > ogolnie doradzalabym mniej emocji, jako ze, w nadmiarze, prowadza one do
                    nieco
                    > uproszczonej wizji rzeczywistosci.<

                    Aaah... no nie wiesz...?

                    marzyciele vel Poeci
                    czasami jak dzieci sa.
                    • blue_as_can_be Re: Niebo z moich stron... 27.06.05, 17:01
                      wiem, Hansii, wiem. i niech tam sobie, co mi szkodzi... oby tylko z tym samym
                      tworczym zapalem nie zabierali sie do naprawiania swiata, to ja juz jestem z
                      tym OK.
                  • sweetnighter Re: niebo za zasiekami 27.06.05, 17:00
                    > to jedno i to samo. im głębsze stają się podziały społeczne, tym mniejsza
                    jest > przestrzen kontaktu pomiedzy poszczegolnymi grupami. nawet jesli nie
                    byloby zamknietych osiedli, istnialyby - jak wszedzie na swiecie - "lepsze"
                    > i "gorsze" dzielnice, szkoly i co tam chcesz jeszcze. (zreszta osobiscie
                    > wolalabym mieszkac po prostu w dobrej dzielnicy niz w ogrodzonym osiedlu)

                    w tej sytuacji nie ma nic nieuniknionego. przestrzen kontaktu sie zmniejsza ze
                    wzgledu na konkretne decyzje osob zamoznych, ktore wola mieszkac wsrod
                    podobnych sobie, takoz ksztalcic dzieci, a najlepiej odgrodzic sie od innych.
                    nie zawsze decyzje te sa racjonalnie motywowane (np. rzeczywistym poziomem
                    zagrozenia przestepczoscia), czesto zas poczuciem prestizu spolecznego i
                    snobizmem. istnieja dzielnice i osiedla, gdzie w zgodzie i przyjazni zyja
                    ludzie z roznych srodowisk i o roznym statusie; dzieci chodza to jednej szkoly,
                    bawiasie na jednym podworku. oczywiscie, im w danym spoleczenstwie wieksze
                    rozpietosci dochodowe, tym pole kontaktu, nawet psychologiczne, jest mniejsze,
                    przestepczosc tez wtedy jest wieksza, i wieksza chec "odgrodzenia sie od
                    motlochu", przy okazji wyrywajac z organizmu miasta duze obszary przestrzeni
                    publicznej.

                    dlatego wlasnie wyrazam poglad, ze nierownosci spoleczne sa podstawowym
                    problemem i nie mozna myslec o zahamopwaniu budowania osiedli nie ograniczaja
                    rozpietosci dochodowych. ale to nie wyklucza tego, ze sam fakt stawiania barier
                    fizycznych te bariery psychologiczne jeszcze poteguje. to smieszne, zarzuca mi
                    upraszczanie, jesli nie rozumie sie tej dialektycznej, wzajemnej relacji.

                    swiat, w ktorym adres w dowodzie niezawodnie informuje o twoim statusie
                    spolecznym, bardzo mi sie nie podoba, to byl przeciez zawsze jeden z
                    najbardziej znienawidzonych symboli gettoizacji kapitalistycznych miast. znowu
                    mnie oskarza o gloryfikacje tego okresu, ale uwazam, ze pomysl, by w jednym
                    osiedlu mieszkala i inteligencja, i robotnicy, i przedstawiciele wolnych
                    zawodow, jest sluszny i korzystny dla wszystkich (co nie znaczy, zeby wszyscy
                    mieli sie zaraz ze soba przyjaznic). rzecz jasna nikt nie mowi o przymusowym
                    lokowaniu z klucza, ale wlasnie dlatego probuje przebic sie tutaj z pogladem,
                    ze warto o tym pamietac kiedy decydujemy sie gdzie zamieszkac - zanim damy sie
                    porwac pedowi do grodzonych osiedli.

                    ale w tym punkcie lepiej sie zatrzymac, bo najwyrazniej pod wzgledem
                    wyznawanych wartosci sie roznimy.
            • ivek dzieki sweetnighter za linka n/txt 27.06.05, 15:48
            • psychopata.z.borderline sweetnighter, 27.06.05, 16:18
              ja np. chciałabym kiedyś, żeby moje dziecko chodziło do dobrych prywatnych
              szkół, żeby miało kiedyś lepszy start niż np. ja.

              Nie widzę w tym nic złego
              • sweetnighter Re: sweetnighter, 27.06.05, 16:36
                dla mnie osobiscie to bedzie wielki dylemat, kiedy - i o ile - bede mial
                dzieci. z jednej strony naturalna chec zapewnienia "dobrego startu" (ale czy
                przypadkiem nie chodzi tu glownie o dobry start do "wyscgu szczurow"?).

                ale z drugiej - wzdragalbym sie (zakladajac, ze byloby mnie stac) przed
                oddawaniem dziecka do elitarnej szkoly prywatnej - po pierwsze, chcialbym, zeby
                moje dziecko stykalo sie z dziecmi z roznych srodowisk, zeby bylo otwarte na
                innosc, na krzywde,. nie ocenialo innych po zasobnosci portfela. po drugie,
                narastajacy proces posylania dzieci zamoznych rodzicow do lepiej wyopsazonych
                szkol prywatnych w efekcie przynosi daszy upadek szkol publicznych. tylko
                czekac, jak podniesie sie wrzask, ze "chcemy bonow oswatowych", ze "pieniadz
                powinien isc za uczniem", bo "dlaczego placimy z naszych podatkow za system, z
                ktorego tak nie korzystamy?". w szkolach panstwowych zostana wowczas glownie
                dzieci biednych, juz i tak majace start utrudniony.

                a przeciez tego typu przekazywanie przywilejow jest podstawowa bariera dla
                mobilnosci spolecznej - dzieci z biedniejszych rodzin, niezaleznie od talentu,
                maja z tego powodu juz na starcie zadanie znacznie utrudnione w konkurencji z
                uprzywilejowanymi dziecmi ze szkol prywatnych.

                w tej calej sprawie chodzi wlasnie o to, czy chcemy widziec szersze
                konsekwencje naszych wyborow.
                • psychopata.z.borderline Re: sweetnighter, 27.06.05, 17:00
                  ja Ci powiem na własnym przykładzie.
                  Kiedy zaczynałam chodzic do szkoły, były to lata 80-te, szkół prywatnych nie
                  było. Byłam bardzo zdolnym dzieckiem, ale przecież nikt nie mógł mi w tamtych
                  czasach zapewnić indywidualnego toku nauczania. Na lekcjach nudziałam sie, a
                  później przestało mi sie chciec robić cokolwiek, rozleniwiło mnie to. Jeszcze
                  jedno, nauczyciele z większości państwowych szkół rzadko pozwalają dzieciom na
                  posiadanie własnego zdania, wszelkie opinie sprzeczne z opiniami nauczycieli
                  były karane. Miałam okazje tego doświadczyć, co sie niesłusznie odbijało na
                  moich ocenach. Teraz śmieje sie z tego, ale jak bylam dzieckiem strasznie to
                  przeżywałam. Dzieci oceniane były wg sympatii i antypatii nauczycieli, z
                  których niewielu potrafiło być obiektywnymi.
                  Prawda też jest taka, że dawniej na wykonywanie zawodu nauczyciela decydowali
                  się ludzie zupełnie bez predyspozycji pedagogicznych, traktujący dzieci jak
                  ofiary, na które można przelać własne kompleksy. Podejrzewam, że nie ja jedna
                  tego doświadczyłam.

                  Dlatego, jak kiedyś będę miała dziecko, zrobie wywiad konkretny, zanim
                  zdecyduje sie na szkołę, do jakiej będzie uczęszcz... Nie pozwole, zeby się
                  zmarnowało.
                • rybolog Re: sweetnighter, 27.06.05, 17:13
                  Zle masz troche wyobrazenie o prywatnych szkolach. Moja corka chodzi do
                  elitarnej prywatnej szkoly, takiej prawdziwej elitarnej z tradycjami. Tam jest
                  dyscyplina, wymagaja wynikow i przygotowywuja dzieci do przyszlych elitarnych
                  stanowisk pracy lub biznesu. Oczywiscie to kosztuje, nie tylko kosmiczne
                  kwartalne zaplaty ale i wymagania szkoly co do domowych podstawowych narzedzi
                  pracy. Nie jest to kartka, olowek czy pioro. Panstwowa szkole nigdy nie bedzie
                  stac na taka ekstrawagancje. I ja z moja zona podjelismy decyzje kilka dobrych
                  lat temu. Panstwowa szkola czy prywatna? Zadalem zonie proste pytanie: Biorac
                  pod uwage rozwoj techniki i niedofinansowanie panstwowych szkol, czy myslisz ze
                  mamy prawo igrac z przyszloscia naszej corki, chcesz podjac ryzyko?

                  I wiesz co? To byl najlepszy wybor jaki kiedykolwiek zrobilem. Nie moglem miec
                  lepszej corki. Wrazliwej, kochanej, wyrozumialej bez nastoletniego buntu. Ale
                  rowniez zdyscyplinowanej, nie lapiacej sie na bzdury swiata, konsekwentnej,
                  pewnej siebie itd. Wiekszosc tych zalet to szkoly zasluga, no i mojej zony
                  oczywiscie. Ja tylko place rachunki...
                  • sweetnighter Re: sweetnighter, 27.06.05, 17:22
                    rybologu, jestes nieoceniony. twoje posty zawsze utwierdzaja mnie w slusznosci
                    mojego stanowiska. twojej zdyscyplinowanej i rozsadnej corce zycze powodzenia w
                    przyszlej karierze na szczytach wladzy i biznesu.
                    • rybolog Re: sweetnighter, 27.06.05, 17:27
                      Dzieki, wlasnie takiej odpowiedzi sie spodziewalem:)

                      Nie win ludzi za to, ze chca jak najlepiej dla swoich dzieci. Taki jest
                      obowiazek rodzicow. Co dzieci z tym pozniej zrobia, to ich sprawa. Ja swoje
                      zrobilem, moge spac spokojnie.
                      • psychopata.z.borderline Re: sweetnighter, 27.06.05, 18:14
                        i masz 100% racje Rybologu, ja mam nadzieję, że kiedyś zrobię to samo:)
    • baba2005 Re: niebo za zasiekami 27.06.05, 18:45
      Wyglada na to, ze przegapilam swietny watek...:(

      Przynajmniej podziekuje autorowi :)
      • psychopata.z.borderline Babo, co na to powiesz "Więzienie jak marzenie" 27.06.05, 19:29
        Wielu autorów wypowiada sie negatywnie na temat ludzi zamożnych, którzy izolują
        czy to dla prestiżu, czy dla bezpieczeństwa, nie ważne, ich sprawa.

        Co powiesz po przeczytaniu tego tekstu?
        Lepiej w klatce niż na wolności? Dlaczego?

        serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,2786186.html
    • psychopata.z.borderline do beton_stal 28.06.05, 00:06
      czemu obowiązki rodziców zrzucać na innych

      jak ja zdecyduje sie na dziecko to z pełna świadomoscia konsekwencji
      • beton-stal Re: do beton_stal 28.06.05, 00:24
        psychopata.z.borderline napisała:

        > czemu obowiązki rodziców zrzucać na innych
        > jak ja zdecyduje sie na dziecko to z pełna świadomoscia konsekwencji

        No właśnie.
    • braun_finger Re: niebo za zasiekami 28.06.05, 00:08
      chlopie wakacje sa,... nie masz co z rekami zrobic - tylko klepac tyle w
      klawiera?

      wsadz je lepiej w kieszen i w bilarda popykaj...
    • hsirk Re: niebo za zasiekami 28.06.05, 21:57
      Amerykańska para badaczy Edward Blakely i Mary Gail Snyder wykazała na
      podstawie sondaży wśród mieszkańców, że "gated communities" nie gwarantują
      bezpieczeństwa, powodując jednocześnie osłabienie więzi społecznych.


      tak... badacze... madrzy ludzie

      inteligenci znaczy



      a taki niestrudzony niemiecko amerykanski badacz duszy ludzkiej kurt vonnegut

      stwierdzil ze



      "Historia uczy nas na pewno jednego, a mianowicie, że rozdawanie majątku jest
      czymś daremnym i szkodliwym. Zmienia to biedaków w żebraków, nie dając im
      bogactwa ani nawet zamozności."


      i kto ma k u r w a racje ?
      • sweetnighter Re: niebo za zasiekami 28.06.05, 22:32
        hm, a vonnegut to niby kto - robotnik, a moze kapitalista? nie, taki sam
        inteligent - przedstawiciel wolnego zawodu, i to artystycznego, a wiec jeszcze
        bardziej oderwany od rzeczywistosci spolecznej, a tutaj po prostu powtarzajacy
        miazmaty dominujacej kultury (zapewne jakakolwiek polityke spoleczna
        nazwalby "rozdawaniem majatku"; tak jakby ktokolwiek z wlasnej woli chcial byc
        zebrakiem na utrzymaniu panstwa). zreszta to zawsze przedstawiciele
        inteligencji dawali synteze swoich czasow przeciez, nikt inny - to nie jest
        zarzut. ja bym raczej ufal badaniom socjologicznym niz artyscie.

        zas na pytanie, komu wierzyc "tak w ogole", jest jedna dobra praktyczna rada,
        ktora sformulowal sartre (co prawda nie dodal, ze zerznal ja od marksa): "aby
        zrozumiec spoleczenstwo, w ktorym zyje, intelektualista ma tylko jedna
        mozliwosc: musi zajac punkt widzenia najbardziej pokrzywdzonych. [...] jedyny
        realny sposob zdystansowania sie wobec ideologi zadekretowanej z gory to stanac
        po stronie tych, ktorych sama egzystecja przeczy tej ideologii."
      • rybolog Re: niebo za zasiekami 28.06.05, 23:03
        Racje ma ten, ktory odpowiednie powiedzenie czy badania uzyje do poprawienia
        terazniejszosci i przyszlosci.
    • hsirk tendencyjny cytat z twojego postu 29.06.05, 23:32
      > Coraz wyraźniej widać granicę między tym, co publiczne, a tym, co prywatne.
      > Chodnik przy prywatnym obiekcie jest równy, dobrze oświetlony, a zieleń
      > zadbana. (...) Przestrzeń publiczna, za którą odpowiadają
      > władze samorządowe oraz policja, ulega degradacji.


      wyjasnij mi, dlaczego tak soie dzieje. tylko prosze nie mieszaj do tego burzujow
      i ich zlego spisku




      • sweetnighter Re: tendencyjny cytat z twojego postu 30.06.05, 10:09
        oczywiscie jest to cytat z artykulu, nie z mojej wypowiedzi.
        a dlaczego tak jest, to proste - prywatne obiekty są dobrze utrzymane, bo
        burzuje - tak, tak - placa za to gruba forse, w lokalach komunalnych mieszkaja
        ludzie biedni, a sluzby miejskie sa niedoinwestowane. tego typu kontrasty są
        czymś naturalnym w krajach o wielkich rozpietosciach dochodowych, skrajnym
        przykladem jest np. rio de janeiro, a w pewnym stopniu takze wiele miast
        amerykanskich. to jest wlasnie kierunek, w ktorym zmierzamy. wiem, wiem - wg
        twojej logiki to zestawienie oznacza, że "prywatne - czyste, zadbane, lepsze;
        publiczne - brudne, zapuszczone, gorsze", ergo "wszystko powinno byc prywatne,
        a biedni po prostu kupic sobie mieszkanie w strzezonym osiedlu", buahaha
        • hsirk Re: tendencyjny cytat z twojego postu 30.06.05, 16:38
          a wiec jestes biedny i do tego mlody... tak myslalem

          coz, nie pogadamy. zostan z bogiem, czy co tam materialisci dialektyczni macie
          zamiast.


          ps . charakterystyczna dla was metoda - wysmiewac kogos na glos w strone
          audytorium. buahahha czy jakos tak. i krzyczec. krzyczec. krzyczec.



          a moze ktos mnie zauwazy ???
        • po_godzinach Re: tendencyjny cytat z twojego postu 01.07.05, 13:09
          sweetnighter napisał:

          > oczywiscie jest to cytat z artykulu, nie z mojej wypowiedzi.
          > a dlaczego tak jest, to proste - prywatne obiekty są dobrze utrzymane, bo
          > burzuje - tak, tak - placa za to gruba forse, w lokalach komunalnych
          mieszkaja
          > ludzie biedni, a sluzby miejskie sa niedoinwestowane. tego typu kontrasty są
          > czymś naturalnym w krajach o wielkich rozpietosciach dochodowych, skrajnym
          > przykladem jest np. rio de janeiro, a w pewnym stopniu takze wiele miast
          > amerykanskich. to jest wlasnie kierunek, w ktorym zmierzamy. wiem, wiem - wg
          > twojej logiki to zestawienie oznacza, że "prywatne - czyste, zadbane, lepsze;
          > publiczne - brudne, zapuszczone, gorsze", ergo "wszystko powinno byc
          prywatne,
          > a biedni po prostu kupic sobie mieszkanie w strzezonym osiedlu", buahaha


          Wydaje mi się, ze zbyt upraszczasz.
          Tereny prywatne nie dlatego są lepiej utrzymane, bo "burzuje - tak, tak - placa
          za to gruba forse", tylko tak juz jest, że prywatny właściciel dba o swoja
          własność, a to, co państwowe, jest "niczyje". W końcu to dlatego stan
          techniczny polskich domów będących własnościa gmin jest katastrofalny, że wiele
          lat były one niczyje.
          Przecież są nie tylko "burzuje" i "biedacy"; ogromna większośc ludzi to ludzie
          średnio zamożni i dla nich powinno budować się domy z mieszkaniami - do kupna
          oraz do wynajęcia.

          Kwestia pustych miast to sprawa całkiem inna. Zastanawiam się, czy ludziom w
          ogóle potrzebne jest jeszcze miasto w swoim tradycyjnym znaczeniu.
          A "miasto" to są chodniki, place i parki, nie jezdnie. To umiejętne połączenie
          funkcji mieszkalnej z usługową, starego z nowym. Moim zdaniem wszystko zależy
          od planowania przestrzennego i od skutecznego egzekwowania tegoż. Dla mnie
          (paradoksalnie) nowoczesność na tym polega, aby miasto chronić - zastępując
          stopniowo stare nowym, rozwijać komunikację zbiorową, podnosić standardy
          infrastruktury itd - nie zaś siać spustoszenie tworząc modę na uciekanie na
          peryferia. A to juz w znacznej mierze zalezy od urzędników.
          Tylko mieszjać ze sobą rzeczy różne uzyskac można różnorodność, której jestem
          gorącą zwolenniczką).

          • sweetnighter Re: tendencyjny cytat z twojego postu 01.07.05, 16:17
            przykro mi, ale to jest wlasnie uproszczenie: "tak juz jest - prywatne-dobrze
            utrzymane, publiczne-zapuszczone".

            wystarczy chocby spojrzec na tbs-y - a wiec budowane przez gminy mieszkania
            czynszowe dla ludzi o przecietnych zarobkach, sa utrzymane bardzo przyzwoicie.
            a z drugiej strony masz kamienice prywatne z lokatorami kwaterunkowymi, ktorych
            zazwyczaj nie stac na wysoki czynsz - sa one zapuszczone. teraz po uwolnieniu
            czynszow kamiencznicy daja lokatorom kilkukrotne podwyzki czynszow, zeby sie
            ich stamtad pozbyc - i wynajac pod biura, liczac i po dziesiec razy wiecej;
            dostajac taki czynsz robia wszelkie remonty itp. bo na tym maja szase sporo
            zarobic.

            natomiast lokale komunalne, w tym socjalne, przydzielane najubozszym, ktorych
            nie stac na czynsz prywatny - te sa z reguly urzymane najgorzej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka