Gość: tuner
IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl
01.05.01, 08:39
Mam depresję. Dwalata lata leżałem na łóżku bez ruchu. Byłem w domu wariatów.
Walczyłem z psychiatrami wszelkich orientacji (chemicy, spirytualiści,
oprawcy)...Nie wierze i nie wireerzyłem w leki.
Alternatywą dla domu wariatów jest przyjaźń. Dwie osoby ale koniecznie spoza
rodziny. Depresja bowiem to choroba całej rodziny. Przeważnie zło bierze sie od
Matki i od niej trzeba zacząć.
Depresja to chorba duszy. Jest bowiem cos takiego jak dusza o czym zapominamy.
U psychiatry nie wolno mówic o duszy - to inny język. U ksiedza nie wolno mówic
o depresji bo to też inny język. Mój przepis na depresję:
1. Nic nie robić
2. Modlić sie cały czas powtarzając jakąś mantrę, różaniec etc - ale CAŁY CZAS
3. Gdy przychodzi najczarniejszy moment to powiedziec sobie: nic się nie
dzieje, zachopwaj spokój
4. Chodzić po parku w ciszy i oglądać drzewa i potaki
Depresja mija. Po roku, po dwóch latach, może3 i po trzech...ale w końcu gdzie
tu i do czego się spieszyć?
Życzę zdrowia
Tuner