07.12.05, 09:34
...u psychiatry. Wpadłem do gabinetu i wypowiedziałem moje pierwsze
słowa: "Dzień dobry, chciałbym, żeby Pan przepisał mi coś na fobię
społeczną". Z gabinetu wyszedłem bez niczego, trochę zrezygnowany z myślą, że
już nigdy moja noga nie postąpi w gabinecie.
Czy ja powiedziałem coś złego? Lekasz powiedział, że leki są be i żebym
lepiej zapisał się na psychoterapie. Zasegurował płatną.
Czy im zależy kasie? Czy nie liczą się dla nich pacjenci? tylko zawartość ich
portfelów? A może trafiłem do złego psychiatry?

Tym razem ide na wizytę płatną do innego jegomościa. Może kasa go oślepi i
coś w końcu dostanę... bo jak nie to chyba będę musiał zrezygnować ze
studiów... a co potem? Wolę o tym nie myśleć.
Jeżeli ta druga wizyta się nie uda to będzie mi potrzebna pomoc jednego z
Was, który dobrze zna się na receptach od strony technicznej...
Obserwuj wątek
    • krecik86 Re: Byłem... 07.12.05, 09:38
      Ci, którzy powiedzą mi teraz, żebym szedł na psychoterapie to odpowiadam:
      Podkreślam mam fobię społeczną i nie mogę od tak sobie iść na psychoterapie. Po
      drugie ona trwa za długo, a ja potrzebuje natychmiastowej pomocy.
      Mógłbym się nawet skusić ale wtedy tylko kiedy będę przy lekach.
      • oskar53 Re: Byłem... 07.12.05, 09:56
        Nie obraź się, ale takie wpadanie do lekarza i od razu "proszę mi coś zapisać"
        robi raczej złe wrażenie, wiesz chyba o co chodzi. Radziłbym zacząć od
        dokładnego opisania objawów i trudności przez nie spowodowanych. A potem niech
        już lekarz zdecyduje co dalej.
        • hasanet Re: Byłem... 07.12.05, 10:09
          oskar53 napisał:

          > Nie obraź się, ale takie wpadanie do lekarza i od razu "proszę mi coś
          zapisać"
          > robi raczej złe wrażenie, wiesz chyba o co chodzi. Radziłbym zacząć od
          > dokładnego opisania objawów i trudności przez nie spowodowanych. A potem
          niech
          > już lekarz zdecyduje co dalej.
          Jest pewna szansa, że trafi na psychię, który go zrozumie dobrze i szybko. W
          przeciwnym razie sfobiuje do reszty zanim mu konsylium wystawi stosowne recepty
          albo i nie.
          • oskar53 Re: Byłem... 07.12.05, 10:12
            Daltego napisałem, żeby opisał najpierw objawy, jakie ma. To zapewne ułatwi
            sporo zrozumienie lekarowi ;)
            • hasanet Re: Byłem... 07.12.05, 10:20
              Lekarze czasem opierają się na objawach opisanych przez bliskich, ale to
              perfekcjoniści zapewne upierdliwcy spod panny. Sięgają nawet wstecz.
              • 10_sekund Re: Byłem... 07.12.05, 10:27
                Po pierwszych wizytach ,albo pobytach w szpitalu_rodzinę_nalezy_odizolować od
                terapii gdyzż stanowi conajmniej 50% przyczyny choroby _
                • hasanet Re: Byłem... 07.12.05, 10:37
                  Przesadzasz. Kto jest w stanie odnaleźć związki CHADU z współżyciem rodzinnym i
                  na jakiej zasadzie? Jasne, warto prowadzić badania i w tym kierunku.
                  • normaalka Re: Byłem... 07.12.05, 10:43
                    Jak brzmi dziesiąte przykazanie?
                    • 10_sekund Re: Byłem... 07.12.05, 10:48
                      aha ,a GOJ to z hebrajskiego europejczyk ,czyli Chrześcijanin
        • ilquad Re: Byłem... 08.12.05, 17:33
          E, tam, przy spolecznej to i tak sukces, ze do lekarza dotarl i nie zrobil
          innych wyglupow. Przeciez to trudno nad soba zapanowac w takim momencie. I w
          sumie sensownie. Najpierw leki na zniwelowanie efektow fobii, a potem
          niszczenie przyczyn psychoterapia.
    • mskaiq Re: Byłem... 07.12.05, 15:30
      Mysle ze nie istnieje lek na fobie spoleczna. Musisz sie nauczyc kontaktow z
      ludzmi, przelamac strach. To mozesz osiagnac tylko przez psychoterapie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • aidka Re: Byłem... 08.12.05, 01:22
        dodam, iż
        jak dla mnie
        nie ma leczenia fobii społecznej lekami
        jest jej zakrywanie lekami

        na jak długo ?
        na cale życie, to niemożliwe
        leki na coś takiego
        to tak
        jak próba leczenia raka
        tylko morfiną
        daje ona komfort
        na jakiś czas
        ale potem jest tylko gorzej

        trudniejsza i nieprzyjemna jest chemioterapia
        ale ta daje szansę na zamordowanie raka

        na terapii
        na początek w niewielkiej grupce
        jest świetny poligon doświadczalny
        trening przed prawdziwym zyciem
        wśród ludzi

        sama to przezyłam
        i nawet nie wiedziałam kiedy
        zaczęłam mówić
        i to mówic wśród obcych ludzi
        o rzeczach
        naprawdę osobistych i trudnych
        i nawet nie robiłam się czerwona
        gdy zabieralam głos

        pomagało mi
        na przykład
        nieco
        że byli inni
        jeszcze bardziej lękający się bycia w grupie
        publicznych wystąpień...
        zaczęłam nieświadomie
        skupiac się nie na sobie'
        i swej niesmiałości
        ale na tym
        by osmielić innych
        to zupełnie odciagało mą uwagę
        ode mnie samej
        a.
        • krecik86 Re: Byłem... 08.12.05, 11:26
          Lek na fobię społeczną

          W prasie i innych mediach w październiku pojawiła się sensacyjna wiadomość o
          leku na nieśmiałość, dzięki któremu osoby mające problemy w kontaktach z
          otoczeniem mogą przełamać barierę lęku utrudniającego im życie. Informacja jest
          jednak myląca, gdyż w rzeczywistości nowo zarejestrowany w Wielkiej Brytanii
          Seroxat - bo o nim mowa - stosuje się do leczenia tzw. fobii społecznej,
          dotkliwego i mało znanego zaburzenia lękowego.

          Fobia społeczna to poważna i uciążliwa choroba, która nie może być utożsamiana
          z nieśmiałością. Cierpi na nią 2-5% populacji. Jest to schorzenie psychiczne,
          które charakteryzuje się nasilonym lękiem przed bliższym kontaktem z innymi
          osobami lub uporczywą obawą przed zakłopotaniem oraz poniżeniem podczas
          publicznych wystąpień i w różnych sytuacjach społecznych. Rezultatem jest
          unikanie sytuacji napawających lękiem lub stałe intensywne napięcie, któremu
          może towarzyszyć drżenie, przyspieszona akcja serca, rumienienie się, krótki
          oddech, pocenie się i zaburzenia żołądkowo-jelitowe. Następstwami choroby mogą
          być: osamotnienie, myśli samobójcze, uzależnienia, a także przerwanie edukacji,
          niemożność znalezienia pracy i związana z tym utrata niezależności finansowej.

          W badaniach klinicznych Seroxatu w leczeniu fobii społecznej wzięło udział 861
          pacjentów w Ameryce Północnej, Europie i Południowej Afryce. W wielu
          przypadkach lek powodował ustępowanie objawów schorzenia i lepsze samopoczucie
          chorych. Wśród pacjentów otrzymujących Seroxat bardzo dużą poprawę stwierdzano
          3 razy częściej niż u osób zażywających placebo.

          Wyniki przeprowadzonych badań są zachęcające, tym bardziej że Seroxat od kilku
          lat jest już stosowany w leczeniu depresji i lęku napadowego często
          przebiegającego z agorafobią (lękiem przestrzeni) oraz z zespołem natręctw.
          Lekarze mają więc możliwość ordynowania jednego leku zarówno w fobii
          społecznej, jak i towarzyszących jej zaburzeniach psychicznych, na które cierpi
          ponad dwie trzecie pacjentów chorych na tego rodzaju fobię.
        • hasanet Re: Byłem... 08.12.05, 12:01
          Pod względem literackim też się wyrobiłaś. Teraz mogę Cię czytać zupełnie bez
          wstrętów. Tylko co na to Antek, gdy stracił prywatną lekturę?
          Pozdrawiam
          Hasa
    • krecik86 Re: Byłem... 08.12.05, 11:50
      Dobra, zadzwonilem, umowilem sie. Pozostala mi tylko jeszcze nadzieja ze cos
      moze mi pomoc. Licze na ten lek.
      • insignificant Re: Byłem... 08.12.05, 11:51
        do psychoterapeuty marsz krecik.
        • hasanet Re: Byłem... 08.12.05, 12:08
          Dziabnąłeś cos od rana, stąd przypływ odwagi? Ostatnimi czasy ja Cię nie
          poznaję: zmężniałeś, podrosłeś. Co się dzieje?
          • insignificant Re: Byłem... 08.12.05, 12:28
            juz dawno podrosłem.mysle,ze to nie ma nic do rzeczy w tym przypadku :)
    • krecik86 Re: Byłem... 08.12.05, 11:51
      nie wiecie jak ciezko mi bylo zadzwonic. Musialem wypic przed tym piwo co
      wydawac sie musi dla was smiesznym eh
      • hasanet Re: Byłem... 08.12.05, 12:18
        Mnie nigdy nie śmieszysz, choć lubię z Tobą się śmiać. Szukałam źródła mojej
        sympatii do Ciebie, dzisiaj je znalazłam. Nic więcej nie powiem, wylaliby mnie
        z netu lepiej. Możesz ze mną pogadać na priv.
        Twoja Hasa
    • insignificant Re: Byłem... 08.12.05, 12:24
      moze nie tyle odwagi co nadzieji,czasem trzeba się przełamać
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka