Dodaj do ulubionych

przyjaźń

14.12.05, 12:01
Jedno z bardziej nieznanych dla mnie zjawisk: przyjaźń. Doświadczyłem
przyjaźni, bezinteresownego uczucia. Ktoś był przy mnie, gdy było źle. A jak
jest dobrze? Czego ludzie wymagają od siebie kiedy jest dobrze? Nie znam
odpowiedzi na to pytanie. Przez większość życia byłem pogrążony w depresji,
nie znam "normalnego" życia.
Gdzie jest granica między poświęceniem a byciem dla siebie samego?
Ile można wybaczyć komuś, kogo uważa się za przyjaciela?
Co to znaczy "być przy kimś"?
Co to znaczy być dla kogoś przyjacielem?
Boję się znowu popaść w manię obwiniania się i wymagania od siebie i od innych
niemożliwego. Jakie Wy macie doświadczenia w temacie przyjaźni?
Obserwuj wątek
    • mskaiq Re: przyjaźń 14.12.05, 12:41
      Napisales bezinteresownego uczucia, masz racje, dlatego aby byc przyjacielem
      kogos nie mozna od tej osoby wymagac niczego. Jesli wymagasz konczy sie
      przyjazn, znika bezinteresownosc i wtedy zaczyna sie uklad cos za cos.
      Pytasz gdzie jest granica pomiedzy poswieceniem a byciem dla siebie samego. Nie
      ma takiej granicy kiedy jest w Tobie milosc, jest ona dla kazdego, tak samo jak
      dla Ciebie. Spotkalem sie z taka miloscia i taka bezinteresownoscia tylko
      dzieki niej udalo mi sie pozbyc depresji.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • mcphisto Re: przyjaźń 14.12.05, 14:01
        Zgadzam się z Tobą Mskaiq. Bezinteresowność, miłość.
        Większość rzeczy, także przyjaźń, kojarzy mi się z działaniem. To znaczy "co mam
        ROBIĆ", chcąc być czyimś przyjacielem. Może to błędne rozumowanie. Tak jak
        wspomniałem, kiedy było ze mną źle, ktoś był przy mnie, tzn. mogłem zawsze z nim
        porozmawiać, ale także wykonał dość dużą pracę, aby mnie z tej depresji
        wyciągnąć. Bardzo konkretnie działał. Dlatego bardziej "bierna" strona przyjaźni
        nie jest mi znana.
        • mskaiq Re: przyjaźń 14.12.05, 15:07
          Zwykle przyjazn nie jest bierna, jest czescia milosci. Im wiecej jest w Tobie
          tej milosci tym wieksza jest Twoja bezinteresownosc i troska a takze chec
          pomocy.
          Co masz robic aby zostac przyjacielem, mysle ze akceptowac druga osobe, reszta
          przyjdzie sama. Akcetacja innej osoby, rozumienie slabosci, strachu itp wymaga
          milosci.
          Bardzo czesto przyjazn jest testowana przez czlowieka ktorego obdarzasz
          przyjaznia, potrafi mowic zle o Tobie, odpowiadac zlym na dobre itp. Wtedy
          bardzo czesto przyjazn sie konczy, brakuje milosci aby pomimo zlych dzialan
          oferowac tej osobie milosc. Taka biernosc to wielka sztuka.
          Przyjazn potrafi rowniez dzialac kiedy taka potrzeba zachodzi, bo milosc zawsze
          dba, zwykle matka lub ojciec potrafi ofiarowac taka przyjazn swoim dzieciom,
          potrafia dawac bez wzgledu na reakcje dziecka.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • mcphisto Re: przyjaźń 14.12.05, 15:22
            W Twoim poście, Mskaiq, przeczytałem coś, co chyba podświadomie bardzo chciałem
            usłyszeć ;) Dzięki :)

    • edytunia86 Re: przyjaźń 14.12.05, 13:12
      Myślę, że przyjaciel to jest ktoś taki komu można zaufac, z kim można rozmawiać
      nawet o swoich problemach, ka także ktoś taki kto jest przy człowieku nawet jak
      jest mu trudno i nieoczekuje niczego w zaman, ktoś kto starać sie pomóc na ile
      oczywiście potrafi pomóc i sie nie od człowieka nie odwruci.
      Ja jak chodziłam do liceum poznałam kogoś takiei nadal utrzymuje z tą osobą
      kontakt. Jak na razie jest to kontakt smsowy, ponieważ to osoba mieszka w
      Swarzędzu, a ja w Kostrzynie nie zawsze możemy sie spotkać, ale z tego co wiem
      chcemy sie obydwoje kiedyś spotkać. Ja chodziłam do drugiej klasy liceum
      zaczęłam też jeździć do sióstr do Lubonia na rekolekcje i dni skupienia. Raz
      też byłam u tych siostr na sylwestra i myślę, że jedną z tych sióstr chyba też
      już się zaprzyjaźniłam. W trzeciej klasie liceum jak byłam na rekolekcjach w
      Luboniu poznałam też kolezanke, która mieszka w Poznaniu i z nią też nadal
      utrzymuję kontakt.
      • dorcia1974 Re: przyjaźń 14.12.05, 13:23
        a jak chodziłas do czwartej klasy liceum?
        • edytunia86 Re: przyjaźń 14.12.05, 15:14
          Ja chodziłam do liceum to nauka w liceum trwała trzy lata. Zanim poszłam do
          liceum chodziłam do gimnazjum i w gimnazjum raczej miałam tylko kolezanki.
    • darkseagreen Re: przyjaźń 14.12.05, 14:36
      Przyjaźń jest zarezerwowana umiarkowanie graniastych.
      • mcphisto Re: przyjaźń 14.12.05, 15:23
        aha
        tak też myslałem
        ale nie byłem pewien
        • rosybrown Re: przyjaźń 14.12.05, 16:13
          ale i tak mam nadzieję - nawet nie wiem na co
          chyba na reformę mnie
          • rosybrown Re: przyjaźń 14.12.05, 16:20
            albo nie tak dramatycznie - idę się krzepić procentowo - ciekawe co powiem za
            parę godzin - wtedy wystarczy mi miłość własna - i żadnych testów ani
            strzelania z łuku a kuku - własne 4 ściany - jakiś film - i śpiący pies
    • ahztakimzyciem Re: przyjaźń 16.12.05, 18:52
      Eh! Tak naprawdę chyba nigdy nie miałem przyjaciela... Znajomi którzy są ze mną
      od !przedszkola! też mnie olali. Ja sobie to tłumacze narkotykami, które zawsze
      naszej grupce towarzyszyły... ale to boli. Oczywiście jak przystało na jednostkę
      pogrążoną w depresji, wszystko co się da biorę na bary, i choć wiem że to tylko
      moja jazda, dodatkowo pogmatwana nie małą ilością amfetaminy w moim organiźmie,
      nie potrafię się jej pozbyć. Nie walczyłem nigdy o nikogo, nie lubię się
      narzucać gdy zdaje mi się że osoba wyraźnie dąży do zerwania kontaktu.
      Przyjaciół z tego co wiem jest się ciężko pozbyć, a ja nawet nikogo nie umiem
      przy sobie przytrzymać. Szkoda!
      • beno_2 Re: przyjaźń 16.12.05, 21:30
        ahztakimzyciem napisał:

        > Nie walczyłem nigdy o nikogo, nie lubię się
        > narzucać gdy zdaje mi się że osoba wyraźnie dąży do zerwania kontaktu.
        > Przyjaciół z tego co wiem jest się ciężko pozbyć, a ja nawet nikogo nie umiem
        > przy sobie przytrzymać.
        A może ja pasofałabym do Ciebie? Mam swoje ograniczenia, głównie językowe.

    • rosybrown Re: przyjaźń 17.12.05, 17:12
      by się z kimś przyjaźnić trzeba mieć mnóstwo wigoru
      z przewagą odczuć pozytywnych

      a jeśli tego się nie ma, to lepiej sobie odpuścić
      nim ciebie sobie odpuszczą
      • mcphisto Re: przyjaźń 19.12.05, 16:20
        rosybrown napisała:

        "by się z kimś przyjaźnić trzeba mieć mnóstwo wigoru"

        nie mam zielonego pojęcia co masz na myśli

        • sowa.dzienna Re: przyjaźń 19.12.05, 17:13
          Rosybrown miała na myśli, że trzeba wiele sił i wiele chęci, by być dobrym
          przyjacielem. Dotkniętym depresją lub zaburzeniami emocji pozostaje tylko
          nadzieja, że ich ktoś przygarnie. Sił nie mają. Mają nieskończone zasoby pretensji.
          • mcphisto Re: przyjaźń 19.12.05, 21:10
            Czyli fakt posiadania przyjaciół wyklucza możliwość chorowania na depresję?
            A osoby na nią chorujące nie mają z definicji przyjaciół?

            "Dotkniętym depresją lub zaburzeniami emocji pozostaje tylko nadzieja, że ich
            ktoś przygarnie."

            Nie zgadzam się z tym. Postawa roszczeniowa: "ty przy mnie bądź, nie licz na nic
            ode mnie. jestem chory i mi się należy". Przyjaźń na tym nie polega.

            Mam depresję i mam przyjaciół. Jak to wytłumaczysz?
            • qele.dax Re: przyjaźń 19.12.05, 22:25
              mcphisto napisał:

              > Mam depresję i mam przyjaciół. Jak to wytłumaczysz?

              cierpisz na przyjazną depresję
              • bambomurzynzafryko Re: przyjaźń 19.12.05, 22:38
                qele.dax napisała:

                > > cierpisz na przyjazną depresję

                Kto mial depresję ten wie,że "przyjazna depresja" to pleonazm
                • pstyczek Re: przyjaźń 19.12.05, 22:40
                  > Kto mial depresję ten wie,że "przyjazna depresja" to pleonazm

                  Raczej manie buszowania w słownikach.
                  • bambomurzynzafryko Re: przyjaźń 19.12.05, 22:44
                    Kto ma manię buszowania w slownikach ten wie, że przyjazna depresja to pleonazm
            • kapustniak Re: przyjaźń 19.12.05, 22:27
              > A osoby na nią chorujące nie mają z definicji przyjaciół?

              nie dopatruj sie definicji gdzie ich nie ma

              > Nie zgadzam się z tym. Postawa roszczeniowa: "ty przy mnie bądź, nie licz na ni
              > c
              > ode mnie. jestem chory i mi się należy". Przyjaźń na tym nie polega.

              jednak rozumiesz co rosy miala na mysli

              > Mam depresję i mam przyjaciół. Jak to wytłumaczysz?

              masz farta
              • mcphisto Re: przyjaźń 19.12.05, 22:52
                "nie dopatruj sie definicji gdzie ich nie ma"

                definicji??
                wywnioskowałem to z wypowiedzi
                nie czepiaj się słówek

                "jednak rozumiesz co rosy miala na mysli"

                jeśli nie zauważyłeś, wypowiedź Rosy została doprecyzowana...
                poza tym, wolę wiedzieć co ktoś miał na myśli, jeśli tego nie rozumiem, a
                chciałbym się do owej wypowiedzi ustosunkować

                "masz farta"

                też tak myślę
                poza tym staram się troszczyć o to, co mam dzięki temu "fartowi"
                • bambomurzynzafryko Re: mcphisto 19.12.05, 22:56
                  rosy to bylo prawdziwe objawienie. czy ona jeszcze wróci, powiedz mi, czy wróci?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka