miriam11
22.02.06, 22:36
jak w temacie. Mam dość walczenia o każdy normalnie (w miarę) przeżyty dzień.
Świadomie, celowo i z premedytacją się właśnie użynam. Może choć na chwilę
przestanę dygotać i po prostu zasnę. Może zapomnęjak się czuję, a raczej - jak
cudownie było w okresie remisji. Przynajmniej jeśli zapomnę to nie będę żałować.
Zabawne, mój doktorek zauważył, że chlam tylko wtedy, kiedy szalone wahadło
cyklotymii idzie na zbyt długo w fazę depresji. Bo ja tę depresję po prostu
zapijam.
Jedyne co mnie pociesza to to, że pójdę do lekarza w poniedziałek. Tydzień
przed terminem. Niech coś robi, pokombinował z lekami to niech odkręca.
Dostałam kasę od kogoś, komu zależy na moim zdrowiu i na szczęście nie muszę
czkeać do 6 marca.
A teraz kolejny drink.