Dodaj do ulubionych

Hirsutyzm a stany depresyjne

29.04.06, 16:51
Witam. Mój problem wyda wam się pewno głupi i banalny, ale ja mam już dość.
Cierpię na hirsutyzm...który podobno wynika u mnie z nadprodukcji hormonów co
ma być związane z nadmiernym stresowaniem się. Jestem już bliska załamania
się... Nie mogę sobie poradzić z tymi cholernymi włosami (sory za
słownictwo). Myślę o tym bez przerwy... Chce mi się ryczeć... Obawiam się
kontaktów z ludźmi bo wiem, że śmieją się z takich osób jak ja. Nie umiem
ułożyć sobie normalnie życia... Spędzam pół życia przed lustrem aby to
wszystko usunąć i...zakryć kosmetykami. Ludzie jak nie oszaleć?
Obserwuj wątek
    • kret24 Re: Hirsutyzm a stany depresyjne 29.04.06, 19:19
      Istnieje lek spironolakton, który leczy takie stany. Własćiwy specjalista to
      endokrynolog.
    • genesis1973 Re: Hirsutyzm a stany depresyjne 29.04.06, 21:27
      Gdyby to było tak proste to...tylko bym się uśmiechnęła. Ja nie radzę sobie od
      strony psychicznej... Nie pytam o pomoc endokrynologa czy ginekologa. No tak
      ale dla większości ludzi mój problem to tylko głupoty. Szkoda.Pozdrawiam
      • kret24 Re: Hirsutyzm a stany depresyjne 29.04.06, 21:42
        Leczenie u endokrynologa to leczenie przyczynowe. Żadne inne leczenie tego nie
        załatwi.
        • genesis1973 Re: Hirsutyzm a stany depresyjne 29.04.06, 21:52
          Teraz nastąpi rozczarowanie... Mój problem to nadprodukcja hormonów jako efekt
          stresowania się. Jedyne zalecenie to... Diane 35 i mniej stresów. Super!!!
          Tylko jak radzić sobie z dołami? Jakoś wcale mi nie pomaga to co tu czytam...
          • bialeoko Re: Hirsutyzm a stany depresyjne 29.04.06, 22:14
            a czym się stresujesz? jak sobie radzisz na codzień, 'w życiu'...
            miałaś/przeszłaś może jakiś ciężki kryzys, może to tylko tymczasowe skutki, a
            może trzeba to przepracować? ten stan, może to 'coś' co się chyba nazywało
            nerwicą wegetatywną/narządową... psycholodzy i ci wszyscy genialni szarl..
            znaczy uzdrowiciele, ponoć uczą, jak dawać sobie z tym radę

            >Jakoś wcale mi nie pomaga to co tu czytam...
            zaryzykuję i powiem, że niekoniecznie czytanie tu czegoś Ci pomoże, chociaż
            wiadomo, życzę Ci, aby cokolwiek pomogło.
            • genesis1973 Re: Hirsutyzm a stany depresyjne 29.04.06, 22:22
              W zasadzie każdy ma jakieś tam powody do stresowania się. Ja niestety też. Nie
              chcę się użalać więc powiem tylko, że mam troszkę przeżyć na swoim kącie...
              Niestety niezbyt to miłe doświadczenia. Moja lekarka mówiła mi, że mam nerwicę
              serca i żołądka i...taka moja uroda. Mam się nie denerwować. Fajnie, ale jak to
              zrobić. Na dodatek dopadło mnie to diabelstwo i...strasznie mnie to dobija.
              Kompletnie mnie to przytłacza... Ja wiem, że dla większości normalnych ludzi to
              tylko moje fanaberie, ale...ja mam juz dość. Zwyczajnie nie mam juz ochoty
              wychodzić z domu...
              • betka-b Re: Hirsutyzm a stany depresyjne 29.04.06, 22:59
                No to mozemy sobie reke podac!To i moj problem-hirsutyzm z tym ,ze ja mam
                hormony w normie i Diane 35 mi nie pomoglo i moge tylko walczyc mechanicznie bo
                farmakologia nie da rady a Ty masz szanse wiec jestes w lepszej sytuacji.A
                depresje mam jako skutek nerwicy a nie z powodu wlochow -moze to dziwne ale
                znieczulilam sie na to bo mam juz hirsutyzm ponad 20 lat.Pewnie ,ze mam tego
                dosc i jakies doly bywaja ale w pozbyciu sie kompleksow pomogl mi kiedys moj
                chlopak(a obecnie maz),ktory nigdy nie robil z tego powodu problemu.
                • betka-b Re: Hirsutyzm a stany depresyjne 29.04.06, 23:06
                  Nerwice zoladka i serca mam tez od lat wiec mamy cos wspolnego,problemem Twoim
                  jest brak akceptacji z tego powodu -tez przez to kiedys przechodzilam ale teraz
                  sie uodpornilam choc wiem - to jest ohydne ,tez ciagle siedze przed lustrem
                  tyle ,ze ja nie mam szansy na wyleczenie tego a Ty masz skoro hormony ponad
                  norme wiec wez sie za to leczenie!Sprobuj wtedy polepszy Ci sie myslenie i
                  samoakceptacja.Wierz mi znam osoby ktore pozbyly sie wlochow -to Ci ktorzy
                  mieli nadmiar hormonow-ja niestety do nich nie naleze.Trzymaj sie!
                • eizo1 Re: Hirsutyzm a stany depresyjne 29.04.06, 23:27
                  bo hery na klacie są sexi!!!!!!!!!!!!
                  każdy facet ci to powie
                  nie przejnuj sie takimi głupotami
                  bo grube uda wyglądają gorzej
                  • bialeoko Re: Hirsutyzm a stany depresyjne 30.04.06, 12:42
                    jak widać, jednak największe spustoszenia czyni brak paru ważnych komórek pod
                    czaszką
                    • eizo1 Re: Hirsutyzm a stany depresyjne 30.04.06, 12:55
                      a jak!!!!
    • genesis1973 Re: Hirsutyzm a stany depresyjne 30.04.06, 00:06
      Dzięki za wszelkie słowa otuchy!!! Fajnie, że ktoś mnie rozumie. Inaczej
      pomyślałabym, że już z wolna wariuję. Moi bliscy wspieraja mnie, choć wiem, że
      jestem dla nich wiecznym utrapieniem. Martwię się, że przez te moje zahamowania
      nigdy nie znajdę ukochanego mężczyzny bo... nikomu się nie bedę podobać z takim
      wyglądem.Nie chcę byc sama, ale strach przed odrzuceniem zupełnie mnie
      paralizuje. Cały czas myslę tylko czy On zobaczy te włosy czy nie. I tak ciagle
      jestem sama ze swoim problemem... Jeszcze raz dziękuje za dobre słowa!!! To
      dużo dla mnie znaczy!!!
      • mskaiq Re: Hirsutyzm a stany depresyjne 30.04.06, 06:02
        Mysle ze najwazniejsza sprawa jest pozbycie sie nerwicy bo jak piszesz Sama
        wtedy zmiejszy sie wydzielanie tego hormonu ktory wywoluje Twoje problemy z
        wlosami.
        Tych palpitacji serca i sensacji zoladkowych mozesz sie pozbyc, to sa tylko
        odczucia somatyczne. Musisz nauczyc sie ignorowac te odczucia, nie sa grozne,
        nie trzeba sie ich bac. Kiedy sie pojawiaja sprobuj zajac sie czyms tak aby nie
        myslec o nich. Jesli Ci sie uda ignorowac je to te sensacje odejda.
        Serdeczne pozdrowienia.
        • betka-b Re: Hirsutyzm a stany depresyjne 30.04.06, 12:44
          Powiem Ci ,ze w moim otoczeniu spotykam wiele kobiet i dziewczyn z tym
          problemem i wszystkie one sa w zwiazkach z mezczyznami czyli to o czyms
          swiadczy....Mi osobiscie bardziej od tego przeszkadza nadwaga ktorej nie moge
          sie pozbyc i ta cholerna nerwica jesli mialabym mozliwosc wyboru to wlochy bym
          sobie zostawila na wieki wiekow a reszty bym sie chetnie pozbyla.Bardziej
          przeraza mnie perspektywa noszenia (w przyszlosci )protezy zebowej-jakos mnie
          to przyprawia o zawrot glowy niz walka z wlochami.
          Jak dlugo masz hirsutyzm?Tak jak pisalam ja ponad 20 lat wiec przestal byc
          wielkim problemem juz dawno ale dla mloduych osob napewno jest to stres dlatego
          trzeba sie probowac z nim uporac.Pozdrawiam!
          • genesis1973 Do betka-b... 30.04.06, 21:14
            Mój problem zaczął się jeszcze na studiach... Teraz mam 33lata. Kiedyś
            dodatkowo miałam spora nadwagę. Słowem koszmar! Teraz wg skali IBM jestem już w
            normie choć chuda nie jestem:-) Zdecydowanie piękna nie jestem... :-(( I
            jeszcze te kudły...
            Od zawszę słyszę nie trzeba się denerwować... Tylko jak to zrobić. Jestem
            ambitną osobą i zawsze staram się wypaść jak najlepiej. Moiże nie jestem
            perfekcjonistką, ale w pracy jestem uważana za świetnego pracownika.
            Jednak życie osobiste to totalna porażka. Te kudły spowodowały, że odsunęłam
            się od ludzi i...stałam się samotnikiem. Myślę, że nigdy nie znajdę sobie
            bliskiej osoby bo... nikomu się nie podobam. Zwyczajnie jestem brzydka... Tak
            więc mimo, że uśmiecham się i staram się być miła to...tak na prawdę w środku
            cały czas mam doła. Tylko nigdy lub prawie nigdy tego nie pokazuje po sobie.
            Betka-b jak Ty sobie radzisz przez te 20 lat? I...jeżeli to nie jest zbyt
            niedyskretne pytanie to co właściwie z tą ewentualną protezą? Pozdrawiam Cię i
            dziękuję za zrozumienie.
            • mamusia1999 Re: Do betka-b... 01.05.06, 20:50
              jak sie nie denerwowac? to temat na terapie behawioralno-poznawcza. jest
              mnostwo sposobow radzenia sobie ze stresem, moze znajdziesz cos dla siebie. nie
              jest latwo - w najgorszej fazie mojej nerwicy ani nie wierzylam w polepszenie
              ani nic nie dawalo widocznych efektow. a jednak krok po kroczku...i efekt
              synergii. jak sie lepiej poczulam wiecej metod zaczelo dzialac.
              kochana, uwierz mi : mam 38 lat, dwoje dzieci i sklonnosc do nadwagi zrobily ze
              mnie hipopotama rozmiaru 46 (panowie dalej nie czytac bo sie zniesmaczycie) =
              wielki bynajmniej nie jedrny biust, brzuch, cellulitis, druga broda ALE od meza
              nie moge sie odgonic ;-))) nie powiem, zebym czula sie piekna ale najwazniejsze
              jest dla mnie jednak wyjscie z nerwicy, chociaz przy prochach nawet przy
              glodowce nie chudne.
              • genesis1973 Re: Do mamusia1999 01.05.06, 21:44
                Mój lekarz domowy powiedział, że to przypadłość cywilizacyjna i... trzeba z tym
                żyć. Gino kazał schudnąć i...bardziej się wyluzować. Ale jak to zrobić? Nie
                chcę żadnych prochów. Z resztą lekarz powiedział, że mieszanki ziołowe powinny
                wystarczyć.
                Nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę... Też chciałabym mieć dzieci i męża.
                Ech...to tylko marzenia.Te włochy zupełnie mnie paraliżują, ale dzięki za słowa
                otuchy.
                • mamusia1999 Re: Do mamusia1999 01.05.06, 22:13
                  czy masz stwierdzona nerwice czy tylko stres? bo jak stres, to ja ci
                  zazdroszcze.
                  prochy nie zawsze sa koniecznoscia. tylko rzeba nad soba pracowac. nie jest
                  latwo, oj nie. ja tam wole przy wsparciu prochow
                  moj lekarz mowi tak : nerwica to jak zlamana noga. potrzebny jest gips (prochy)
                  i kule (psychoterapia). nawet jak zdejma gips, trzeba dalej miec kule, zeby
                  nauczyc sie chodzic i wytrenowac ta noge. ale jesli noga jest tylko peknieta,
                  moga wystarczyc kule.
                  zycze ci powodzenia
                  • genesis1973 Re: Do mamusia1999 01.05.06, 22:17
                    Podobno to stres, chociaż o nerwicy serca i żołądka też juz kelarz mi
                    powiedział. Pić herbatki ziołowe, duzo spacerów, wysypiać się i zdrowo
                    odżywiać... Hm...ale nikt nie mówi jak pokonać stres związany z tymi włochami.
                    Ja też życzę Ci wszystkiego co najlepsze!!!
                    • betka-b Re: Do dziewczyn z hirs... 02.05.06, 11:47
                      Genesis...jak sobie radze? ano wyrywam peseta i gole( nogi) mam tego dosc
                      chwilami ale tak jak pisalam jakos przywyklam i mam nadieje ze zdecyduje sie na
                      dalsze kroki czyli elektolize albo laser ale mam wiele watpliwosci co do
                      skutecznosci tych metod i dochodzi lęk przed lękiem w trakcie tych zabiegow (z
                      racji nerwicy)
                      Co malam na mysli z proteza?ano to ,ze mam 38 lat i zaczynaja mi sie klopoty
                      zebowo -dziaslowe czyli zaczynam myslec o czekajacej mnie (mam nadzieje w
                      dalszej przyszlosci)protezy -bardzo sie boje i robi mi sie nie dobrze na sama
                      mysl jakis wkladanych i wyjmowanych zebow -jak u babci.Narazie mam dwie koronki
                      do ktorych nie moge sie przyzwyczaic wiec jak pomysle o reszcie...-to taka moja
                      mala obsesja
                      Wiesz ,to tylko Twoje wrazenie ,ze przez te wlochy nie mozesz poznac
                      faceta ,wierz mi jak przyjdzie Twoja pora (a przyjdzie) to zapomnisz o swoim
                      problemie,wiele z nas kobiet ma wlochy ,nadwage ,przecietna urode ....a nie
                      jestesmy same na kazda przychodzi ten czas ....
                      Mamuska ja tez mam 38 lat , dwoje dzieci i mam podobnie jak Ty czyli ten r.46
                      nerwica z deprechami a na dodatek te wlochy i tez mam wiecznie "glodnego "
                      meza wiec jak tu nie byc szczesliwom nawet z tymi klopotami? jestem mimo
                      wszystko szczesliwa.Pozdrawiam!
                      • betka-b Re: Do dziewczyn z hirs... 02.05.06, 11:54
                        Genesis a czy masz stwierdzona nerwice czy depresje czy "tylko" stres ,wiesz to
                        jest zasadnicza roznica nie daj sie wpedzic w depreche z powodu wlochow(jesli
                        masz jej poczatki)tylko wez sie ostro za kuracje hormonalna skoro masz
                        stwiedzone ze to od tego + mechaniczne sposoby.Mysle ,ze ja gdybym z powodu
                        tych wlochow tak cierpiala jak Ty predzej bym sie wziela za ktoras z tych
                        metod a tak pozostaje przy goleniu.
                    • qunegunda Re: Do mamusia1999 02.05.06, 12:08
                      nie ma czegos takiego jak nerwica serca i zolądka!

                      KONIECZNIE zmien lekarza, bo jakieś straszne glupoty wypisujesz

                      znajdź DOBREGO endokrynologa, a oprócz tego psychologa i psychiatre
                      niezbędna jest też kosmetyczna - wlosy mozna przeciez usunąć
                      • genesis1973 To nie takie proste 02.05.06, 15:03
                        Mój lekarz powiedział mi że to rodzaj nerwicy wegetatywnej. Taka moja reakcja
                        na stres i tyle. Do endo-gino (2 w jednym) chodzę prywatnie i... też nie mówi,
                        że to kwestia "mojej urody". Wszyscy radzą mi tylko "zdrowy tryb życia", Diane-
                        35 i mieszanki ziołowe oparte na melisie. Wiem jak radzić sobie z tymi włochami
                        od strony technicznej, ale nikt nie mówi jak walczyć z okresowymi dołami. To
                        nie tak, że tylko siedzę i płaczę!Nic z tego!!! Pracuję, uczę się... Jestem
                        dobrym pracownikiem i świetnym fachowcem. Tak więc nie mam na tym polu prawa do
                        zrzędzenia. Tylko jestem juz zmeczona tym ciągłym uganianiem sie z tymi
                        włochami... Pielęgnacja twarzy to...ok 2- 3 godziny dziennie!!! Czasem to mnie
                        bardzo, bardzo dołuje... Nie mam stwierdzonej "innej nerwicy", czy też
                        depresji. Czy tak trudno zrozumieć, że zwyczajnie czasami czuje się bardzo
                        podle a te włochy totalnie mnie paraliżują? Ale...dziękuję za wszelkie słowa
                        otuchy!!! To dla mnie dużo znaczy!!!
                        • qunegunda Re: To nie takie proste 02.05.06, 21:39
                          genesis1973 napisała:

                          > Mój lekarz powiedział mi że to rodzaj nerwicy wegetatywnej.

                          jaki lekarz?
                          psychiatra?
                          nie sądze

                          Taka moja reakcja
                          > na stres i tyle. Do endo-gino (2 w jednym) chodzę prywatnie i... też nie mówi,
                          > że to kwestia "mojej urody".

                          zmień go
                          diane to gó..
                          nie bierz tego świństwa
                          nowszy odpowiednik nazywa się jeanine, ale też pewnie nic nie daje
                          próbowalaś androcur?

                          Wszyscy radzą mi tylko "zdrowy tryb życia", Diane-
                          > 35 i mieszanki ziołowe oparte na melisie.

                          no comment

                          >Wiem jak radzić sobie z tymi włochami
                          >
                          > od strony technicznej, ale nikt nie mówi jak walczyć z okresowymi dołami. To
                          > nie tak, że tylko siedzę i płaczę!Nic z tego!!! Pracuję, uczę się... Jestem
                          > dobrym pracownikiem i świetnym fachowcem. Tak więc nie mam na tym polu prawa do
                          >
                          > zrzędzenia. Tylko jestem juz zmeczona tym ciągłym uganianiem sie z tymi
                          > włochami... Pielęgnacja twarzy to...ok 2- 3 godziny dziennie!!! Czasem to mnie
                          > bardzo, bardzo dołuje... Nie mam stwierdzonej "innej nerwicy", czy też
                          > depresji.

                          jeśli nie bylaś u psychologa, ani psychiatry nie możesz mieć stwierdzonej żadnej
                          nerwicy
                          z psychologiem, terapeuta, jak również psychiatra możesz porozmawiać na temat
                          szeroko rozumianego samopoczucia i jego poprawy, nie tylko na temat ew.
                          zaburzenia. terapia i leki nie są przeznaczone wylącznie dla chorych ludzi.

                          >Czy tak trudno zrozumieć, że zwyczajnie czasami czuje się bardzo
                          > podle a te włochy totalnie mnie paraliżują? Ale...dziękuję za wszelkie słowa
                          > otuchy!!! To dla mnie dużo znaczy!!!

                          na wlochy laser u kosmetyczki
                          oprocz tego nowy lepszy endokrynolog
                          na samopoczucie psycholog i/lub psychiatra

    • genesis1973 Do betka-b 02.05.06, 15:18
      Myślę, że musisz być naprawdę świetną kobitką!!! Dziękuję za zrozumienie,
      wszystkie ciepłe słowa i... odrobine nadziei. Jeszcze raz dziękuję!!! Wierzę,
      że Tobie uda się pokonać wszelkie przeciwności, bo masz w sobie tyle dobra i
      tyle optymizmu... Pozdrawiam Cię serdecznie!
      • betka-b Re: Do Genesis 02.05.06, 17:38
        Dzieki za mile slowa!(rumienie sie)Uda mi sie bo pokonuje te bestie -nerwice
        juz od lat-bywa ,ze jest ok ,np. teraz jest prawie dobrze ...wlochy dalej beda
        rosly a ja dalej bede z nimi wojowac... i Tobie sie uda tylko uwierz w siebie!
        Pozdrowka!
        • genesis1973 Nutka optymizmu 03.05.06, 10:45
          Dziś oczywiście rozpoczęłam dzionek jak zwykle od walki z włochami, ale...
          chyba mi jakoś tak lepiej na duszy. :-))
          Muszę przyznać, że spotkanie z życzliwymi ludźmi na tym forum, chyba było
          skuteczniejszym lekiem na moje doły niż, te wszystkie mieszanki z melisą. :-)))
          Pozdrawiam Was serdecznie. Dziękuję za wszystko!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka