Dodaj do ulubionych

Fobia nawracająca

11.06.06, 15:55
Witam.Mam na imię Agnieszka, 30 lat. Z fobią społeczną żyję i męczę się tak
od około 15-tu lat, chociaż dopiero od kilku lat, wiem, co to jest. Wcześniej
myślałam po prostu, ze coś jest ze mną nie tak. Oczywiście w ciagu tych 15-tu
lat były okresy, w których żyłam praktycznie bez fobii i bez depresji.
Skonczyłam studia, pracowałam i pracuję nadal, chociaż ostatnio przeżywam
trudne chwile. Ostatnie 3 lata upłynęły praktycznie bez lęków, a przynajmniej
potrafiłam sobie z nimi radzić. Jednak w tym roku nastąpił kolejny kryzys i
czuję, że wszystkie objawy fobii wracają i coraz bardiej komplikują mi życie
i funkcjonowanie w społeczenstwie. Musiałam zrezygnować z dobre płatnej pracy
na rzecz pracy mniej odpowiedzialnej i gorzej płatnej, ale wymagającej
rzadszych i mniej intensywnych kontaktów z ludźmi. Zauważylam, że stopniowo
izoluję się od przyjaciół i znajomych, ze ostatnio moje zycie znowu ogranicza
się do pracy i unikania wszelkich kontaktów, które nie wiążą się z pracą.
Myślałam, że problem fobii mam już dawno za sobą, a tymczasem pojawił się
znów. Może ktoś ma podobne doświadczenia. Pozdrawiam wszystkich.
Obserwuj wątek
    • elvi3 Re: Fobia nawracająca 12.06.06, 11:39
      Witaj Agnieszko!
      U nmie dość podobnie, z fobią męczę się trochę dłużej niż Ty, ale dopiero
      niedawno uświadomiłam sobie co to jest. Też miewałam lepsze i gorsze okresy.
      Bywało nawet całkiem normalnie. Po ostatnim pogorszeniu, którego skutkiem
      okazał się zupełny brak znajomych i odsunięcie się nawet od rodziny, teraz
      przychodzi poprawa. Pomaga mi trochę to forum i świadomość istnienia podobnych
      osób z podobnymi do moich problemami. Powoli znów zaczynam wychodzić do ludzi,
      chociaż to bardzo trudne.
      A myślałaś może lub próbowałaś terapii (ja niestety nie)?
      Pozdrawiam cieplutko!
      • layal Re: Fobia nawracająca 12.06.06, 22:26
        Chodziłam na terapię kilka lat temu, ale wtedy byłam głównie leczona z powodu
        depresji. Niestety, jestem osobą, której często brak konsekwencji w działaniu
        (poza pracą, oczywiście bo tutaj staram się być profesjonalna i poukładana).
        Wiele spraw zaczynam i nigdy ich nie kończę. Tak też było z terapią. Ledwo
        zaczęłam się czuć lepiej, stwierdziłam, że żadna terapia nie jest mi potrzebna
        i że teraz to już dam sobie radę sama. Przez parę ostatnich lat - faktycznie,
        było ok, ale teraz przechodzę ostry kryzys i zamierzam brać leki. Dzisiaj
        miałam rozmowę w sprawie pracy i poszło mi całkiem dobrze. Mam pracę, ale
        szukam innej i sam fakt, że poszłam na tę rozmowę, to już ogromny wyczyn,
        biorąc uwagę mój obecny stan.
        Najgorsze jest to, że nawet jak osiągnę jakiś niewielki sukces, nawet taki jak
        dziś, to nie potrafię być zadowolona sama z siebie. Zamiast myśleć: "udało się,
        jestem dobra!" ja myślę sobie "ok, to jakiś cud, ze przez to przebrnęłam, ale
        następnym razem na pewno coś sknocę". Bardzo poważnie rozważam powrót do leków,
        a później może spróbuję terapii. Przede wszystkim chciałabym jednak reaktywować
        swoje zycie towarzyskie, bo przecież poza pracą jest jeszcze całkiem inny świat.
        • elvi3 Re: Fobia nawracająca 13.06.06, 16:18
          layal napisała:

          > Dzisiaj
          > miałam rozmowę w sprawie pracy i poszło mi całkiem dobrze.

          Poszło Ci bardzo (!) dobrze. Większość osób z fobią ma ogromne problemy z
          poszukiwaniem pracy. Często, nawet gdy ją znajdą, to nie wytrzymują zbyt długo.
          Ja mam pracę, ale to chyba cud jakiś, że ją mam. Za nic w świecie, choćby nie
          wiem jak źle mi w niej było, nie odważyłabym się teraz na zmianę i poszukiwanie
          nowej.
          • layal Re: Fobia nawracająca 13.06.06, 22:36
            Elvi3, to prawda, że osoby z fobią mają problemy z poszukiwaniem pracy. Ja też
            przez ponad dwa lata pozostawłam bez stałej pracy, wykonując tylko prace
            dorywcze, wymagające minimalnego kontaktu z ludźmi. Ale parę lat temu
            przełamałam się i udało mi się znaleźć pracę. Byłam wtedy na lekach. Po pół
            roku przeszłam do innej pracy i wtedy również zażywałam leki.
            Myślę, ze najgorzej jest ze znalezieniem pierwszej pracy, a potem już jest
            jednak łatwiej. Nawet wtedy, gdy pojawiają się lęki, czasem jest tak, że
            ciagnie się to wszystko trochę siłą rozpędu. Ja kilka razy przechodziłam bardzo
            silny kryzys. Często chciałam rzucić pracę z dnia na dzień, ale chyba resztki
            zdrowego rozsądku sprawiły, że tego nie zrobiłam.
            Może to się komuś wydać dziwne, ale od dłuższego czasu moja fobia nie uaktywnia
            się w pracy, ale we wszelkich kontaktach "pozapracowych". W pracy jest w miarę
            ok, jednego dnia lepiej, drugiego gorzej, ale tam przynajmniej każdy odgrywa
            swoją rolę, wypełnia swoje obowiązki i jeśli robi to dobrze, to wystarczy.Poza
            pracą jest jeden wielki chaos.
            • elvi3 Re: Fobia nawracająca 14.06.06, 10:02
              > Może to się komuś wydać dziwne, ale od dłuższego czasu moja fobia nie
              uaktywnia
              > się w pracy, ale we wszelkich kontaktach "pozapracowych"

              Wcale nie dziwne. U mnie też - raz jest lepiej, raz gorzej, ale w pracy nie mam
              prawie żadnych problemów fobijnych.
              Choćby taki przykład: wykonanie telefonu służbowego, to pestka (nie mylić z
              pestką71:)), a chwilę później telefon w prywatnej sprawie - niewykonalny lub
              bardzo trudny z długaśnym czajeniem się i wielokrotnym odkładaniem słuchawki.
            • mirekczar Re: Fobia nawracająca 14.06.06, 11:04
              Witam, mam problemy w komunikacji. Być może tylko ja tak uważam. Nie umiem
              znaleźć granicy miedzy wmawianiem sobie, że kontakty międzyludzkie nie są moją
              mocną stroną a faktycznym papraniem wszystkiego co się da w swoim otoczeniu.
              Szukałem pomocy u psychologa i psychiatry ale bez efektu - mam sobie pomóc sam,
              leki nie dawały widocznej poprawy. W zasadzie kiedy czytam Wasze posty to
              mógłbym się pod nimi podpisać. Nie wiedziałem tylko, że to się nazywa fobia.
              Przekonanie, że to co mnie aktualnie spotyka jest tym najlepszym co mógłbym
              mieć spowodowało, że popełniłem fatalne błędy w życiu osobistym. Podobno mam
              silne mechanizmy obronne ale nie czuję tego za to ludzie albo mnie nie
              rozumieją albo przypisują coś czego nie robię albo się mnie boją co tylko
              pogłębia mój strach przed kontaktami ze światem. Mnie też w pracy trzyma
              głownie zdrowy rozsądek i poczucie obowiązku. Niestety nie da się wyłącznie
              pracować w pracy bo nie jestem operatorem maszyn... Jak już skończy się dzień
              roboczy to najchętniej nie wychodziłbym z domu a kiedy muszę, robię się
              autentycznie chory. Czuję się jak w potrzasku. Nie chcę się poddawać ale czasem
              wydaje mi się ze nie znajdę sił żeby przeżyć kolejny dzień. Mam dla kogo żyć
              ale jeśli stać mnie tylko na aktywność z rozsądku to czuję się nieuczciwy. Nie
              zamierzam się nad sobą użalać i nie pomagają mi zapewnienia o akceptacji. Jak
              pozbyć się felera, który wysysa ze mnie enrgię potrzebną do życia ? Ja też
              mam 'lepsze' i 'gorsze' okresy ale te lepsze zżera lęk przed nadejściem tych
              gorszych. Pozdrawiam. Trzymajcie się.
              --

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka