mcphisto
14.06.06, 16:31
Jako dawny, namiętny czytelnik tego forum (i aktywny uczestnik innego, o tym
samym charakterze) postanowiłem napisać kilka słów. Napisać właśnie teraz,
ponieważ po długim okresie dobrego samopoczucia, parcia do przodu, budowania
swojego świata i życia w przekonaniu, że leczenie wreszcie przyniosło skutek,
czuję, że moja choroba dopomina się o swoje dawne miejsce w moim życiu.
Prościej: zamknąłem się w domu, odciąłem się od ludzi, mam problemy z
chodzeniem do pracy. Jeśli teraz się nie odbiję, mogę pogrzebać pół roku pracy
(nie tylko mojej), wyrzeczeń i trudnych decyzji. Konsekwencje byłyby opłakane.
Czuję lęk, powietrze wokół jest ciężkie, przygniata mnie do fotela, z którego
nie mogę oderwać się od rana. Boję sie powiedzieć bliskim o moim stanie,
ponieważ boję się przyznać do słabości i tego, że nie zawsze sobie radzę sam.
Poza tym znowu zaczynam czuć, że się narzucam.
Czego oczekuję pisząc tego posta? Słów.
Tylko słów, cudu już nie.