gulka1755
05.11.06, 19:00
od okolo miesiaca moje natrectwa przybraly gorsza forme niz
dotychczas.wczesniej dreczyly mnie jakies glupoty i dalo sie z tym zyc , nie
myslalam o tym ciagle. a teraz drecza mnie tak glupie sprawy "filozoficzne" ,
np. mysle ze moglabym byc szczesliwa tylko wtedy jak rzuce szkole , i caly
czas sie zastanawiam czy nie powinnam tak zrobic , mysle o tym bardzo czesto ,
w szkole , w domu , czasem mi sie uda na chwile zapomniec. jest kilka takich
natrectw natury filozoficznej ktore mnie ostatnio drecza m.in to ze moglabym
byc szczesliwa tylko bedac alkoholiczka wiec zeby to sprawdzic to pije a jak
pije to zapominam o wszytskim. myslalam o tym zeby isc do psychiatry ale boje
sie , wstydze wiem ze moj problem to nerwica natrectw ale zamiast isc do
lekarza wole znow sie zastanawiac bo wlasciwie musze i oszukuje sie ze tym
razem na pewno dojde do wniosku ze jestem szczesliwa chodzac do szkoly a nawet
jak dojde do takiego wniosku to i tak potem te mysli wracaja czy na pewno i
tak w kolko.nie wiem po co to napisalam skoro i tak pewnie do lekarza nie
pojde ale zawsze to lepiej sie komus wyzlic , bo chyba ktos to przeczyta.