Dodaj do ulubionych

Brak miłości

07.10.07, 19:34
Od kilku dni uważniej spoglądam w lustro. I co widzę? Bladą skórę,
powiększające się sińce pod oczami, martwy wzrok. I wiem jedno- gdyby ktoś
przytulił mnie tak, że zabrakłoby mi tchu, gdyby dał mi powód do życia-
wyzdrowiałabym.
Obserwuj wątek
    • czekolada_z_orzechami Re: Brak miłości 07.10.07, 19:38
      Kiedyś myślałam, że jak schudnę to będe szczęśliwsza, ale wcale nie byłam. Miałam powód do życia, a nadal nie chciało mi się żyć.
      Jestem sama i tak sobie myślę, że z jednej strony miłość trzyma depresantów w okolicach życia. Z drugiej strony wiem, że tym, którzy ją mają- nie jest lepiej.
      • fri-e-da Re: Brak miłości 07.10.07, 19:49
        Jeśli miłość trzyma w okolicach życia, to jednak coś u raczej przywiązanych do
        śmierci depresantów zmienia. Zależy mi bardzo na takim "przeorientowaniu" się na
        bycie, na istnienie. Myślę, że w depresji najbardziej pogrąża samotność, ten
        brak poczucia wspólnoty z kimkolwiek. To przecież stan, w którym nie ma światła,
        ciepła, bliskości.
        • czekolada_z_orzechami Re: Brak miłości 07.10.07, 20:00
          fri-e-da napisała:

          > Myślę, że w depresji najbardziej pogrąża samotność

          Ale w depresji tak już jest, ze chory się alienuje i wycofuje z życia i ogolnie rzecz biorac, zazwyczaj robi to, bo mu tak lepiej. Jest sam na sam ze swoimi myslami i w gruncie rzeczy o to mu właśnie chodzi. Dlatego przebywanie w samotności pogłębia wyobcowanie, a to z kolei pogłębia depresję.
          W depresji trzeba unikać samotności, ale sczcerze mówiąc, rzadko się do tego stosuję bo po prostu lubię być sama. introwertyczny charakter to jedno, depresja to drugie a przyjemność z przebywania w swoim zahukanym bezradnym świecie daje jakiś upust koniecznośći udawania prawdziwego życia i zadowolenia.
          W swoim towarzystwie nie musisz udawać.
          A chęć przytulenia się do kogoś, to ja też mam, ale boję się, że wykorzystam to do tego, by poczuć się lepiej, a wiem, że w głębi jedynym sposobem na poczucie się lepiej jestem ja sama, a nie ktoś. Nie chcę uzalezniać mojego poczucia szczęścia od spotkania kogoś kochanego, czy tez nie.
          • fri-e-da Re: Brak miłości 07.10.07, 20:27
            To jest właśnie ten błąd, który często popełniamy.. Chęć bycia z kimś,
            troszczenia się o ukochaną osobę, bliskość traktujemy jak zamach na własne "ja",
            na swoje pozorne poczucie niezależności. Bo tak naprawdę jesteśmy głęboko
            zniewoleni własnymi negatywnymi myślami, pielęgnujemy swoją chorobę. Z dwojga
            złego wolę być uzależniona od miłości... Zapamiętałam taka rozmowę Kafki z Maxem
            Brodem. M. B. Może byś się drogi przyjacielu przyłączył do jakiegoś związku
            pisarzy. Chodziłbyś regularnie na spotkania, utożsamił z jakąś grupą. K: To
            niemożliwe. Przecież ja nawet nie potrafię utożsamić się sam ze sobą. Wydaje mi
            się, że to jest klucz do problemu. Autentycznej tożsamości( czytaj: wyjścia z
            depresji) nie poszukuje się polegając wyłącznie na sobie. Szuka sie jej w drugim
            człowieku.
            • fikol_zalobny Re: Brak miłości 08.10.07, 21:45
              To jest właśnie ten błąd, który często popełniamy.. Chęć bycia z kimś,
              > troszczenia się o ukochaną osobę, bliskość traktujemy jak zamach na własne "ja"
              > ,
              > na swoje pozorne poczucie niezależności


              to nie jest blad. tak po prostu bywa. i nie my traktujemy, tylko ktos tak nas
              wczesniej potraktowal.

              Zapamiętałam taka rozmowę Kafki z Maxe
              > m
              > Brodem. M. B. Może byś się drogi przyjacielu przyłączył do jakiegoś związku
              > pisarzy. Chodziłbyś regularnie na spotkania, utożsamił z jakąś grupą. K: To
              > niemożliwe. Przecież ja nawet nie potrafię utożsamić się sam ze sobą. Wydaje mi
              > się, że to jest klucz do problemu. Autentycznej tożsamości( czytaj: wyjścia z
              > depresji) nie poszukuje się polegając wyłącznie na sobie. Szuka sie jej w drugi
              > m
              > człowieku.


              no wlasnie nie zawsze u depresyjnych, bo oni moga byc zajechani przez innych
              ludzi. moga miec tylko tozsamosc dla innych. a nie miec wlasnej tozsamosci.
          • tlenoterapia Re: Brak miłości 08.10.07, 14:09
            miłosc ,wykształcenie ,praca,dom z rodzina to atuty,to wartosci
            niepodwazalne, jak sie to ma to trudno o doła i depresje.Ale róznie
            sie w zyciu układa i nie zawsze jet tak jak by sie chciało.W danej
            chwili robimy wszystko to co da sie zrobic ,jesli niewychodzi to cóż
            nie kazdy jest samochodem wyscigowym.Pytanie mam czy lepiej byc
            kochanym czy lepiej umiec samemu kochac innych ludzi ,bo takie
            nastawienie na to ze sie tylko oczekuje na milosc jest ograniczone.
          • skinset Re: Brak miłości 08.10.07, 17:47
            jeden z madrzejszych postow jakie ostatnio przeczytalam.
    • mskaiq Re: Brak miłości 08.10.07, 14:39
      Mysle ze to Ty musisz pokochac aby wrocila radosc, aby odeszla
      depresja. To prawda ze kiedy kochasz nie ma depresji. Pokochaj to co
      robisz, pokochaj wszystko co Cie otacza.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • fri-e-da Re: Brak miłości 08.10.07, 22:04
        Nie wiem... Widzę w swojej sytuacji dużo sprzeczności. O sobie myślę tak: nie
        umiem okazywać miłości, a od mężczyzn z kolei słyszę często, że jestem kobieca,
        ciepła, subtelna. Sądzę, że nie jestem warta tego, by ktoś mnie pokochał, a
        jednocześnie posiadam gdzieś w głębi tyle czułości, którą chciałabym kogoś
        obdarować. Dlaczego dotąd mi się to nie udało? Zawsze zakochiwałam się w
        "niewłaściwych" mężczyznach, którzy z różnych względów nie mogli mego uczucia
        odwzajemnić. Czasem wymuszam na płci przeciwnej wyłącznie przyjacielskie
        stosunki, tak jakbym podświadomie obawiała się bliskości... Rezultat jest
        najczęściej taki, że mężczyźni wyraźnie adorują mnie z daleka, ale nic ponadto.
        • mskaiq Re: Brak miłości 09.10.07, 14:27
          Mysle ze masz bardzo wiele milosci w Sobie, kazdy czlowiek ja ma.
          Twoje cieplo, czulosc to jej oznaki.
          Twoj problem polega na tym ze kiedy moglabys sie zakochac, kiedy nie
          ma przeszkod bo osoba jest dostepna i nawet Ci sie podoba pojawia
          sie strach przed zwiazkiem. Kiedy pojawia sie strach wtedy to
          cieplo, czulosc znika i dlatego nie chcesz byc z taka osoba i
          unikasz jej.
          Kiedy osoba jest niedostepna nie czujesz strachu bo wiesz ze nie
          bedziesz w zwiazku z ta osoba i dlatego pojawia sie wiele czulosci i
          ciepla do takiej osoby.
          Musisz przelamac strach, wtedy uwolnisz ta milosc ktora czujesz w
          Sobie, ta milosc zmieni Ci zycie, mozesz przezyc cos niezwyklego.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • fri-e-da Re: Brak miłości 09.10.07, 16:39
            Bardzo dziękuję za post od mskaiq. Myślę, że masz rację. Ale jak przezwyciężyć
            ten lęk, strach, obawy???
        • eizo111 Re: Brak miłości 09.10.07, 14:59
          > Nie wiem... Widzę w swojej sytuacji dużo sprzeczności. O sobie myślę tak: nie
          > umiem okazywać miłości, a od mężczyzn z kolei słyszę często, że jestem kobieca,
          > ciepła, subtelna.


          prawdopodobnie tak ci się tylko wydaje albo sama sie oszukujesz świadomie lub nie
          • rewizja.nielegalna Re: Brak miłości, praca w warunkach specjalnych 09.10.07, 15:36
            milosc w warunkach specjalnych
            sex w warunkach specjalnych
            co to jest ??

            sex na podsluchu,czy z rewolwerem pod poduszka ??


            terapie mozna wstecznie uwaznic,
            jesli mozna uniewaznic,kiedy nie mozesz sie skupic,
            tomozna i uwaznic,

            ja to wiem
            psychiatra nie jest az taki swiety,a mozna powiedziec,ze nieraz nawarra w
            sprawach techniki

            wiec jesli mozna uniewaznic leczenie wstecznie to mozna uwaznic

            smacznego
          • fri-e-da Re: Brak miłości 09.10.07, 16:34
            Właśnie nie wydaje mi się i dlatego nie potrafię do końca tego wszystkiego
            zrozumieć. Takie bardzo przychylne informacje zwrotne od mężczyzn otrzymuje,
            kiedy dzielę się z nimi swoimi obawami, wątpliwościami. Często są niezwykle
            zdziwieni, zaskoczeni moją własną o sobie opinią...
            • eizo111 Re: Brak miłości 09.10.07, 17:16
              no to widocznie słabo potrafią rozpoznawać twoje emocje (może ukrywasz)
              albo udają empatię

              więcej kontaktów męsko damskich i będzie po problemie
              zapraszam na spotkanie forumowe:)
              • demole Re: sex w psychiatryku 11.10.07, 15:45
                jęśli domyslmnie obowiązaują jakieś zasady gry,
                to czymże jest usuwanie czyjegos rozumu po to żeby

                usuwanie czyjegos rozumu zawsze jest chwytem niedozwolonym
                sex w psychiatryku mozna uprawiać najwyżej z nudów jeśli oboje tam siedzą

                jesli partnerka zamknęła mnie w psychiatryku dla zyskania przewagi
                to jest ona wrogiem do zlikwidowania,
                juz nie jest partnerką

                wiecej warte jest zycie poza psychiatrykiem,

    • havn Re: Brak miłości 11.10.07, 18:22
      fri-e-da napisała:

      > I wiem jedno- gdyby ktoś
      > przytulił mnie tak, że zabrakłoby mi tchu, gdyby dał mi powód do
      życia-
      > wyzdrowiałabym.

      a Twoja choroba o tym wie?
      • demole Re: Brak miłości 11.10.07, 18:38
        są różne powody choroby

        choroba z powodu zagrożenia życia
        depresja poporodowa
        choroba z powodów społecznych
        choroba na życzenie
        itd
        • demole Re: Brak miłości 11.10.07, 18:46
          są również choroby samoistne,
          które od razu rzucają się w oczy,przeważnie już w młodym wieku,
          dochodzi do rażącego rozpadu osobowości,

          te zdarzają się znacznie rzadziej,
          do tego stopnia że trudno je spotkać w psychiatryku,
          to juz nie jest 10 rzy rzdziej niż statystyka,
          to są białe kruki,
          --
          ludzie chorzy poiwyżej 30 roku życia ,
          to niejednokrotnie niestety fałszywki,nic więcej
        • glodujaca_norka Re: Brak miłości 11.10.07, 18:49
          są różne powody choroby

          choroba z powodu wizyty na filipinach
          choroba z powodu wizyty na bialorusi
          choroba z powodu wizyty na ukrainie
      • glodujaca_norka Re: Brak miłości 11.10.07, 18:46
        > a Twoja choroba o tym wie?

        to jest wkrecanie ludzi w chorobe. ludzie sami wiedza czemu cierpia. bo maja
        pewne ku temu powody. ale ida do psychologa, a ci im mowia ze cierpia bo sa świrami.

        no i co z tego ze mialem urojenia, ale mialem wtedy trzezwiejsze widzenie
        rzeczy. ale psychologow interesuja tylko urojenia. i jak je wylecza to sa dumni.
        operacja sie udala, tylko pacjent zmarl.
        • demole Re: Brak miłości 11.10.07, 18:58
          zabawa się skończy kiedy sprowokuje u ciebie urojenia za pomocą dwóch leków w
          odpowiednio zróżnicowanych dawkach i czasie,
          a lekarstwa wleje do szmponu,

          będzie extra fajerwerk,
          chociaż nie wiem
          czy z tym szamponem wypali,
        • havn ej, norka 12.10.07, 01:28
          glodujaca_norka napisał:

          > to jest wkrecanie ludzi w chorobe.

          nikogo nie wkręcam
          autorka wątku napsała o zdrowieniu
          a ze zdrowia raczej zdrowieć nie pragnie
          • glodujaca_norka Re: ej, norka 12.10.07, 15:40
            a czemu rozroznilas chorobe i kolezanke? ona wie co ja uzdrowi.
            • havn Re: ej, norka 12.10.07, 15:59
              choroba ma zwykle więcej osobowości niż nosiciel
              • glodujaca_norka Re: ej, norka 12.10.07, 16:03
                zwlaszcza dla psychologa i psychiatry. nosiciel jest tylko nosicielem i niczym
                wiecej.
                • havn Re: ej, norka 12.10.07, 16:05
                  chcesz powiedzieć, że jest?
                  • glodujaca_norka Re: ej, norka 12.10.07, 16:08
                    tak havnasiu. a teraz juz koncz samobiczowanie, bo juz monitor mam czerwony od
                    czytania tego watku.
                    • havn Re: ej, norka 12.10.07, 16:27
                      teraz Ty mi coś domalowujesz norka
                      do tego na czerwono
                      ale chcesz końca, to koniec
                      • glodujaca_norka Re: ej, norka 12.10.07, 16:31
                        tak havnasiu widze w tobie tylko patologie, jak i ty we mnie widzisz tylko
                        patologie. dwie zadziobywujace sie kurki na smierc.

                        --

                        this is the end ma only friend
    • koala1212 Re: Brak miłości 11.10.07, 18:49
      I wiem jedno- gdyby ktoś
      > przytulił mnie tak, że zabrakłoby mi tchu, gdyby dał mi powód do
      życia-
      > wyzdrowiałabym.
      Nic takiego.
      Powod do zycia trzeba dac sobie samemu, bo nikt inny nie jest w
      stnie tego zrobic. A druga sprawa. Gdyby wszyscy zaburzeni albo
      chorzy psychicznie pod wplywem milosci zdrowieli, to by powole ludzi
      z psychiatryka wypuscili. Tam jest duzo ludzi, ktorzy sa w dobrych
      zwiazkach, ale sa chorzy i milosc ich nie wyleczy, bo nie moze.
      • demole Re: Brak miłości 11.10.07, 19:00
        ozdrowieją pod wpływem mycia włosów,

        przed przemówieniem dostaniesz mydełko i syropek na uspokojenie w prezencie ,ha ha
        • demole Re: Brak miłości 11.10.07, 19:07
          dlatego właśnie leków do kibla wrzucać się nie opląca,
          kiedy pralka żle płuka i zostaje proszek w ubraniach,
          na co sie pocic
          przy utylizacji leków,
          skoro moznba zutylizować co innego

          kombinujcie a wystrzeli wam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka