dorcia1974
28.02.08, 09:48
stosunki międzyludzkie
Któregoś dnia, siedząc na skwerku, w mojej malutkiej miescince,gdzie
wszyscy się znaja jak nie z widzienia to napewno ze słyszenia,
obserwowałam z Moim Męzem kilku tzw "żuli". Siedzieli sobie na ławce
tuż obok, my zajadalismy się lodami, oni snuli plany jak zdobyć kasę
na tanie wino. Jeden z nich przyszedł dopiero co i niesmialo usiadł
z dala od reszty, nawet tyłem bo tak była ustawiona ławka, potem
okazało sie ze łowił uszami co się dzieje z tyłu. Jeden z tamtych
poszedł do pobliskiego sklepu wielobranżowego, delikatesy tak zwane
i na krechę wydębił od włascicielki butelkę "Patyka", wychodząc
zawołał na tego siedzącego tyłem .." ej Kobuszewski!!! choć na
jednego!!!" (dodać muszę ze naprawdę podobny jest do znanego
aktora )
Jeszcze NIGDY nie widziałam zeby ktoś tak szybko zerwał sie z
miejsca! Razona piorunem obserwowałam jak łapie za swoją kulę i
kuśtyka w tempie szybszym niż możnaby sie spodziewac po
Korzeniowskim. Butelkę opróżnili jeszcze szybciej a ja zostałam
zauroczona tym jak człowiek pomaga człowiekowi w biedzie.....
"Dzis postawi ten, jutro tamten" - skwitował Mój Mąż
A ja lubię ich za to, że przez chwilkę zafundowali mi udział na
planie "Rancza". :)