quicki
05.06.08, 10:22
Czuję się coraz bardziej jak bohaterka jakiegoś thrillera("Dark water" by tu
chyba najbardziej pasował).Za jakieś 2 m-ce mam się wyprowadzić z mojego domu,
którego nienawidzę tak bardzo, jak nigdy w życiu nie potrafiłabym nienawidzić
żadnego człowieka. Ale czuję że zanim do tego dojdzie to po prostu zniknę,
wchłonie mnie grzyb na ścianie, albo zassie rura kanalizacyjna.Połowa prądu
się sypnęła, a dziś poszła cała kanalizacja, wszystko zapchane-zlew w kuchni,
kibel i wanna.Po ostatnim zalaniu porwała się wykładzina w kuchni.Im bardziej
mam uczucie że to jest chlew, tym mniej czuję się na siłach , coś z tym
robić.Wszystkie przepychania i remonty okazują się środkiem dorażnym.Niby nic
prostszego niż wezwać fachowców.Ale to oznacza masę pieniędzy,których nie mam
i które odkładam właśnie na to, żeby się stąd jak najszybciej
wyprowadzić.Wszelkie remonty oznaczają dłuższe pozostawanie w tym domu.Czuję
się jak w pułapce.
Nie ,nie pomyliłam forum.