Dodaj do ulubionych

moja mama moja miłość

17.06.08, 23:03
Moja mama właśnie umiera, tak strasznie się czuje choć mam 33 lata i
niby powinnam być już dorosła. Czuję się jakby ktoś zabierał mi
serce i nie mam potworne lęki co bedzie jutro. Nie mam żadnej innej
przyjaciółki prócz nie i nie mam nawet z kim porozmawiać i żadnej
kobiety która by mnie pocieszyła. Wookoł mnie są tylko mężczyźni a
oni w ogole nie rozmawiają. Chyba się uduszę wewnątrz jeśli z nikim
nie prozmawiam. Zostawia mnie po 1 miesiącu choroby w wiek 55 lat,
bez ostrzeżenia. Lekarze nie umieją jej pomoc, nawet juz nie podają
leków. Co ja mam zrobić, pusto jest na świecie bez przyjaciółki.....
Obserwuj wątek
    • tristezza Re: moja mama moja miłość 17.06.08, 23:12
      jesli chcesz porozmawiac na gg to wyslij mi numer do skrzynki
    • obatala Re: moja mama moja miłość 17.06.08, 23:31
      trzymaj się
    • quicki Re: moja mama moja miłość 18.06.08, 01:03
      Bardzo współczuję.
      Może jak zbierzesz w sobie trochę siły , to poszukasz w okolicy jakiejś grupy
      wsparcia.
    • funstein Re: moja mama moja miłość 18.06.08, 07:42
      krzywdzisz sie strasznie wmawiajac sobie, ze mezczyzni nie potrafia rozmawiac.
      Sprobuj kiedys - doznasz olsnienia.
      Zarowno poziom empatii jak i rozsadku reprezentowany przez mezczyzn czesto jest
      zupelnie nieosiagalny dla kobiet.
      Umysl analityczny i przemyslane uczucia to potega, ktorej boja sie kobiety, bo w
      relacji z mezczyzna chcialyby odruchowo przejac kontrole nad sytuacja. Jesli tak
      sie nie dzieje to albo kobieta ucieka ze strachu przed wlasna maloscia albo
      doznaje zauroczenia.

      Serdezne wspolczucia z powodu choroby Matki. To czasem rezczywiscie wazny
      czlowiek w zyciu.
      • iso1 Re: moja mama moja miłość 18.06.08, 09:12
        Pier.olisz funstein jak zwykle
      • aurelia_aurita Re: moja mama moja miłość 18.06.08, 09:18
        funstein, ty chyba zostałeś kiedyś ciężko skrzywdzony.
        współczuję.
        ale mógłbyś się czasem powstrzymać od pieprzenia o tych swoich Teoriach Wszystkiego.
        załóż sobie swoje własne forum, albo co?
      • bertrada Re: moja mama moja miłość 18.06.08, 10:58
        Funstein, jak ty już coś powiesz, to nie można tej wypowiedzi pomylić z niczyją
        inną. Przynajmniej w takim wątku powstrzymałbyś się od tych szowinistycznych uwag.
        • funstein Re: moja mama moja miłość 18.06.08, 14:45
          czysta prawda - zaden szowinizm ;)
          a Wasza reakcja bardzo mnie nie dziwi - macie ubytki w rzeczowym i uczciwym
          mysleniu, bo jestescie kobietami.
          Tak ma byc ;)
          • truskawka2000 Re: moja mama moja miłość 18.06.08, 17:01
            Dziewczyna traci mamę a ty piszesz o umiejętnościach mężczyzn i
            brakach kobiet???
            Trochę empatii.
          • bertrada Re: moja mama moja miłość 18.06.08, 18:10
            Tu bym polemizowała, kto ma ubytki w rzeczowym i uczciwym myśleniu. Przecież ty
            każdy post interpretujesz jako personalny atak na twoją męskość. Nie wiem skąd
            ta mania prześladowcza i agresywny stosunek do kobiet. Może to z powodu braku
            masturbacji masz jakieś nierozładowane napięcia i wyżywasz się w innych dziedzinach.
    • lucyna_n Re: moja mama moja miłość 18.06.08, 09:43
      trudno coś napisać
      bardzo współczuję,
    • bertrada Re: moja mama moja miłość 18.06.08, 10:55
      A nie myślałaś o jakiejś grupie wsparcia dla rodzin osób ciężko chorych?
      Podejrzewam, że jest coś takiego, tylko trzeba poszukać.
    • mskaiq Re: moja mama moja miłość 18.06.08, 13:23
      Kochaj Swoja Mame, kiedy kochasz nie ma strachu, nie ma bolu. Kiedy
      sie boisz o jutro, kiedy tworzysz zal wtedy opojawia sie bardzo
      silny stan depresyjny.
      Ze smiercia trzeba sie pogodzic, bez pogodzenia sie z nia Twoj
      smutek, zal, zlosc moze zamienic sie w depresje.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • dididia Re: moja mama moja miłość 18.06.08, 13:48
      Miłosc do mojej mam trwa i będzie trwała nadal!!! Kocham ją choć jej ju tu nie
      ma. Zmarła trzy lata temu! Przeżyłam to strasznie, chodzę do dziś na cmentarz.
      Wieczorami płacze w samotności. Złapałam sie na tym iż wykonuje te same ruchy co
      ona, siadam tak jak ona itd. Jest wiele rzecze które mi ją przypominają.
      Najbardziej ucążliwe jest to iż do tej pory mam wrażenie że ona zaraz wróci. Ze
      wyjechała tylko na chwilkę. Ze zaraz zadzwoni itp. Chce o niej pamietać i nigdy
      jej nie zapomnieć. Tak jak piszesz ,, Moja mama moja miłość". Zal mi jest tylko
      tego iż z mojej strony nie doczekała sie wnuków ani zięcia. Mieszkam teraz tu w
      jej mieszkaniu i chce i pragnę by choć raz mi się przyśniła. Mam też zwyczaj
      chodzić na cmentarz i ucałować pierwszą literkę jej imienia. A najgorsze dla
      mnie jest głupie uczucie iż będąc na cmentarzu i słuchając dźwięku ptaka układam
      i sie słowo w jeden ciągły rytm i on mnie drażni mam wrażenie iż mama mnie woła
      słowo to ,,ratunku"!!! Wiem, że pomału świruję ale nie dam rady, wieczorami
      płacz w poduszkę i słowa mamo chcę iść do ciebie, chcę być z Tobą!!! I jak mam
      dalej sie zachować?
      • abasia471 Re: moja mama moja miłość 18.06.08, 13:56
        Bardzo Ci współczuję. Wklejam link do forum gdzie spoktykają się
        ludzie przeżywający podobne do Twoich emocje. Przykro mi, ale nic
        więcej nie mogę dla Ciebie zrobić. Trzymaj się ciepło.
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=41083
      • dota87 Re: moja mama moja miłość 19.06.08, 09:31
        dididia napisała:

        > Miłosc do mojej mam trwa i będzie trwała nadal!!! Kocham ją choć jej ju tu nie
        > ma. Zmarła trzy lata temu! Przeżyłam to strasznie, chodzę do dziś na cmentarz.
        > Wieczorami płacze w samotności. Złapałam sie na tym iż wykonuje te same ruchy c
        > o
        > ona, siadam tak jak ona itd. Jest wiele rzecze które mi ją przypominają.
        > Najbardziej ucążliwe jest to iż do tej pory mam wrażenie że ona zaraz wróci. Ze
        > wyjechała tylko na chwilkę. Ze zaraz zadzwoni itp. Chce o niej pamietać i nigdy
        > jej nie zapomnieć. Tak jak piszesz ,, Moja mama moja miłość". Zal mi jest tylko
        > tego iż z mojej strony nie doczekała sie wnuków ani zięcia. Mieszkam teraz tu w
        > jej mieszkaniu i chce i pragnę by choć raz mi się przyśniła. Mam też zwyczaj
        > chodzić na cmentarz i ucałować pierwszą literkę jej imienia. A najgorsze dla
        > mnie jest głupie uczucie iż będąc na cmentarzu i słuchając dźwięku ptaka układa
        > m
        > i sie słowo w jeden ciągły rytm i on mnie drażni mam wrażenie iż mama mnie woła
        > słowo to ,,ratunku"!!! Wiem, że pomału świruję ale nie dam rady, wieczorami
        > płacz w poduszkę i słowa mamo chcę iść do ciebie, chcę być z Tobą!!! I jak mam
        > dalej sie zachować?



        Tak wiele rzeczy traktuję podobnie . Moja mama zmarła pół roku temu . Również
        przyswajam sobie jej cechy . Nagle zielony stał się moim kolorem , nagle
        zaczełam mieć zdanie takie jak ona zawsze miała, oglądam jej sertiale . Ale ja
        nie pozwoliłam się temu zdominować . Bardzo mamę kochałam i pozwalam jej żyć w
        swoim życiu lub nawet swoim życiem ale nie rezygnuję z siebie. Ja też na
        cmentarzu słucham głosów ptaków i również myślę , że to ona , że mnie wita w ten
        sposób bo wie że ja wiem . Już teraz nie chcę umierać ale nie boję się śmierci i
        żyję tak , aby Ona mogła być ze mnie dumna. Spróbuj .
    • truskawka2000 Re: moja mama moja miłość 18.06.08, 16:54
      W takiej chwili nie da się nic doradzić, nikt nie zdejmie z Ciebie
      bólu i cierpienia. To strasznie trudne chwile, kiedy odchodzi ktoś
      bardzo bliski, kogo bardzo kochamy. Jeśli Twoja mama wie, jaki jest
      jej stan i zna diagnozy lekarzy jest jej zapewne też bardzo trudno –
      a może jeszcze trudniej niż Tobie. Zostawia swój największy skarb –
      Ciebie. Mimo, że masz ponad 30 lat dla mamy nadal jesteś dzieckiem,
      o które chce dbać i troszczyć się, być obok i pomagać w trudnych
      chwilach, ciesząc się dobrymi. Zapewne bardzo cierpi, że tylu chwil
      nie będzie mogła z Tobą dzielić.
      Rozmawiałam z wieloma osobami, które przeszły śmierć kliniczna,
      wszystkie wspominają to jako bardzo miłe zdarzenia, odczuwały
      spokój, lekkość, nie było bólu, smutku tylko radość i początek
      czegoś nowego, dobrego. Wiele kobiet mówiło, że wróciły, bo myślały
      o swoich dzieciach, czuły, że są jeszcze tu potrzebne, że jeszcze
      nie mogą odejść, bo dzieci je potrzebują, bo są np. małe. Żadna z
      tych osób nie bała się śmierci. My, którzy nie znamy śmierci, boimy
      się jej, boimy się straty bliskich, cierpimy z powodu pustki w
      naszym życiu, jaka zostaje, kiedy odchodzą nasi ukochani. W takich
      chwilach nikt nie zmniejszy naszego bólu, nikt nie przekona nas, że
      kiedyś ten ból minie – a jego miejsce zajmą najlepsze wspomnienia z
      naszą ukochana osobą. Niestety musimy przejść przez wszystkie stadia
      straty od złości, przez bezsilność aż do zaakceptowania zaistniałej
      sytuacji – nie da się pominąć żadnej fazy. W tych trudnych chwilach
      ważna jest pomoc, kogoś, kto rozumie i nie boi się być z Tobą. Jeśli
      mężczyźni wokół Ciebie nie rozmawiają, to może dlatego, że nie
      wiedzą, co powiedzieć jak Ci pomóc, jak wesprzeć. Ta sytuacja jest
      bardzo trudna. Nie miej żalu do tych, którzy milczą, dużo osób w
      takich chwilach odsuwa się – nie ze złej intencji, ale dlatego, że
      nie wiedzą, co zrobić, powiedzieć, jak pomóc. Warto skorzystać z
      różnych form pomocy psychologicznej np. grup wsparcia – spytaj
      lekarzy, którzy zajmują się mamą czy przy ich szpitalu nie działa
      taka grupa, jeśli nie, na pewno wiedza gdzie jej szukać, lub sama
      poszukaj w Internecie. Teraz zapewne nie masz na nic siły i nic Ci
      się nie chce, a Twoja głowę pochłania myśl, dlaczego życie jest
      takie niesprawiedliwe, dlaczego spotkało to moją mamę? Grupa osób,
      którzy przeżywają lub przeżywali to samo, pomoże Ci przejść przez te
      trudne chwile. Namawiam do skorzystania z takiej formy pomocy.
    • dota87 Re: moja mama moja miłość 18.06.08, 18:50
      Mam 20 lat . W styczniu zmarła moja mama , również przyjaciółka . Jak
      zachorowała miałam 18 lat , zawsze byłam z nią blisko taka córusia-mamusi
      ,dziecko szczęścia. Nie nauczyłam się jeszcze żyć bez niej ale nauczyłam się żyć
      dla niej - zrobiłam prawko zaliczam sesje i żyję dalej . Rozumiem Twój ból tak
      mi przykro ...
    • laurpi Re: moja mama moja miłość 18.06.08, 21:17
      wiek nie ma żadnego znaczenia, jak się traci przyjaciółkę, osobę, z
      którą była blisko, choćbyś miala 80 lat, zwłaszcza, ze to matka.
      Wierzę, żę nawet jeśli Twoja mama umrze, to pójdzie tam gdzie moja,
      gdzie będzie im lepiej i będą nam z góry pomagać jako święte.
    • mskaiq Re: moja mama moja miłość 19.06.08, 04:13
      Dididia napisala
      >Wieczorami płacze w samotności. Złapałam sie na tym iż wykonuje te
      >same ruchy co ona, siadam tak jak ona itd. Jest wiele rzecze które
      >mi ją przypominają. Najbardziej ucążliwe jest to iż do tej pory mam
      >wrażenie że ona zaraz wróci. Ze wyjechała tylko na chwilkę. Ze
      >zaraz zadzwoni itp. Chce o niej pamietać i nigdy jej nie zapomnieć.
      >Tak jak piszesz ,, Moja mama moja miłość". Zal mi jest tylko
      >tego iż z mojej strony nie doczekała sie wnuków ani zięcia.
      >Mieszkam teraz tu w jej mieszkaniu i chce i pragnę by choć raz mi
      >się przyśniła. Mam też zwyczaj chodzić na cmentarz i ucałować
      >pierwszą literkę jej imienia. A najgorsze dla mnie jest głupie
      >uczucie iż będąc na cmentarzu i słuchając dźwięku ptaka układam
      >i sie słowo w jeden ciągły rytm i on mnie drażni mam wrażenie iż
      >mama mnie woła słowo to ,,ratunku"!!! Wiem, że pomału świruję ale
      >nie dam rady, wieczorami płacz w poduszkę i słowa mamo chcę iść do
      >ciebie, chcę być z Tobą!!! I jak mam dalej sie zachować?

      Zyjesz smiercia Mamy, a masz przeciez Swoje zycie. Twoja "milosc"
      przynisosla Ci depresje. Milosc nigdy nie przynosi depresji, budzisz
      w Sobie smutek, zal i tym zyjesz. Smutek i zal nie jest miloscia.
      Zaczynasz rowniez nasladowac Swoja Mame i sluchac ptakow ktore
      przynosza Ci urojenia. Twoj smutek i zal moze sie zakonczyc
      schizofrenia.
      Czy myslisz ze Twoja Mama bylaby szczesliwa gdyby widziala co
      robisz, Twoja Mama chciala dla Ciebie radosci, usmiechu i
      szczesliwego zycia. Trzeba sie pogodzic ze smiercia, zapomiec o Jej
      smierci i zyc takie zycie jakie wybralaby dla Ciebie Twoja Mama.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • dididia Re: moja mama moja miłość 19.06.08, 10:05
        Nie nie dam rady zapomnieć nie pisz tak!
        płacze teraz!!!! napisze coś potem jak sie uspokoję. Ale jestem z siebie dumna
        iż potrafiłam o tym napisać. Nie wie nikt z mojego gorna co tak naprawdę myslę i
        czuję. to wiem tylko ja. Skrywam swe uczucia. Nie chcę ich pokazywać. Płacz
        teraz jest na mej twarzy
    • baabcia Re: moja mama moja miłość 19.06.08, 13:37
      nie po to kogoś kochamy, żeby po jego śmierci cierpieć; nie może po ukochanej
      osobie zostać tylko cierpienie; na początku cierpienie jest tak wielkie, ze nie
      jesteśmy w stanie czuć nic więcej ale trzeba roić wszystko, żeby dopuscić do
      głosu w nas dobre wspomnienia o osbie która odeszła;
      to jest trudne i czasem się nie udaje ale to jest klęska nie sukces; tak się
      zapomnieć w bólu zeby umrzeć przez ukochaną osobę no nie na tym polega miłość;
      pamięć tak kontunuacja wspólnych ideałów tak i z czasem radość że spotkało się
      taka kochana osobę;
      nie wolno bliskich którzy odchodzą obwiniać za brak przyjaciół i samotność - nie
      dość że odchodzą, cierpią to zabieramy im prawo do śmierci i obwiniamy za nasze
      cierpienie
      • dididia Re: moja mama moja miłość 20.06.08, 08:53
        Wiem ze jest to zachowanie nie normalne po utracie bliskiej osoby. Wiem że nie
        po to żyjemy by cierpieć po czyjeś śmierci. Ale tak jest. Moja mama była dla
        mnie wszystkim.Dlaczego tylko tak sie stało tego nie wiem. Do dziś mam w sobie
        głos mego ogromnego krzyku jak lekarze nie mogli jej już uratować. Umierała mi
        na rękach. Pogotowie jechało bardzo długo. Dzwoniłam chyba z trzy razy, słysząc
        że jest w drodze. Jakie było jej w oczach spojrzenie, nie dowierzanie.
        Świadomość tego iż pogotowie to jej jedyny ratunek. Trzymając ją na rękach i
        mówiąc zdążą nie umieraj mamo kochana mamo nie teraz jak wszystko już miało być
        dobrze, nie teraz mamo!!!! Słysząc tylko słowa nie zdążą(*) tu pada moje imię
        nie zdążą. Wówczas widząc, że nie ma ratunku, moja mama odeszła kładę ją na
        poduszkę, płacząc przeraźliwie. Obwiniając lekarzy, którzy dotarli już po. Nie
        było ratunku!!!Ten wieczór pamiętam bardzo dobrze, że szczegółami! jednak co
        działo sie potem po tych kilku godzinach nie wiem.Kocham ją do dziś. Nawet
        obiecałam napisać jej ukochanej wnuczce wspomnienia o babci(*). Ona też to
        przeżyła. Ale jej miłość do babci jest cudna. Ona wie, że każda chmurka na
        niebie to jej kochana babcia. Spójrz ciociu, chmurka Twojej mamy idzie z nami.
        To są jej piękne słowa> Gdybym tylko ja potrafiła tak koło tego przejść, może
        było by lepiej. Mój smutek, żal, cierpienie, tęsknota, rozpacz trwa nadal!!!!!
        • mskaiq Re: moja mama moja miłość 20.06.08, 09:43
          Twój smutek, żal, cierpienie, tęsknota, rozpacz nie sa miloscia.
          Bardzo czesto spotykam ludzi ktorzy uwazaja ze milosc to bol,
          rozpacz, zal, cierpienie.
          Wnuczka ja kocha, u Niej nie ma rozpaczy, ona widzi Babcie bez
          cierpienia, tesknoty, smutku i zalu. Moja Matka umarla rowniez,
          chociaz uplynelo wiela czasu wraca we wspomieniach, przynosi mi
          usmiech i radosc ze byla, nie przynosi rozpaczy i bolu.
          Serdeczne pozdrowienia.
        • janbar1 Re: moja mama moja miłość 20.06.08, 16:17
          Obie Panie zdecydowanie potrzebuja pomocy psychologicznej.
          Byl kiedys w "Charakterach" cykl o odchodzeniu i jak sobie z tym radzic, ale to nie pomoze. Zdecydowanie doradzam psychologa, szczegolnie, ze zakladany przez fachowcow termin 1 roku na przezycie zaloby po stracie bliskiej osoby zostal przez jedna z Pan przekroczony az o dwa lata.
          • dididia Re: moja mama moja miłość 21.06.08, 09:53
            Mając na względzie powiedzenie że czas goi rany, ni jak ma to sie go normalnego
            życie. Czas u mnie stanął w miejscu, powstała jakaś dziwna pusta przestrzeń. od
            tamtego dnia do dziś, w sumie nic w moim życiu nie przyniosło radości szczęścia
            zadowolenia. Jest jakby wszystko na przymus. Tęsknota mną tak ogarnęła iż nie
            potrafię przejść na życiem do porządku rzeczywistego. Każdy dzień był
            zaplanowany, wypełniony wiadomo było co jest do zrobienia. Teraz nagle brak
            tych codziennych rzeczy, przyzwyczajeń i niesienia pomocy osobie chorej. To były
            moje dni, nigdy sie na nie nie żaliłam. Byłam szczęśliwa iż mogę pomóc w
            cierpieniu w egzystencji dnia codziennego. Nawet do tego stopnia iż jak nie
            słyszałam oddechu w nocy mojej mamy zlękniona i zaglądałam do jej pokoju czy
            wszystko w porządku. Nawet kilka nieprzespanych nocy gdy trzeba było pomóc w
            cierpieniu nie były dla mnie utrapieniem. Teraz jest pustka nicość!
    • dididia Re: moja mama moja miłość 26.06.08, 23:33
      i tak kolejny dzień ważny dla mego ojca spędziłam bez mojej mamy!!Ten dzień był
      by dla niej równie bardzo ważny! Zawsze o tym mówiła. Dziś już to jest ale ona
      nie może sie cieszyć razem z nami!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka