kakofonia Re: Czy przyjaźń może się skończyć? 08.10.03, 10:02 Pewnie, że może i to, cholera jasna, właśnie przez depresję. Mieliście takie doświadczenia? Że teraz jesteście towarzysko mniej atrakcyjni, mniej, bo ja wiem, błyskotliwi i inteligentni, potrzebujecie od przyjaciół może więcej jakiegoś wsparcia i... przyjaciele znikają nagle. Właśnie mi się przypomniało takie doświadczenie. Ech :-( Odpowiedz Link Zgłoś
blue_a tak.. 08.10.03, 10:15 Skreślam .. takich .. ludzi.. (których nie ma, gdy ich potrzebuję) :I Przyjaźń to między innymi wsparcie i ciepło. ... szkoda.. Odpowiedz Link Zgłoś
huanka Re: tak.. 08.10.03, 11:26 Przyjaźń nie może się skończyć, bo taka prawdziwa po prostu nie istnieje. Jest takie dobre powiedzenie: PRZYJACIEL, KTÓRY ODCHODZI NIGDY PRZYJACIELEM NIE BYŁ i to jest cała prawda na temat związków, wszystko się kończy. Dzisiaj jest Ci dobrze bo myślicz, ze masz przyjaciół, jutro się okazuje, że im jest lepiej bez Twojego zalatującego pesymizmem towarzystwa albo jeszcze gorzej pewnego dnia po prostu stwierdzacie, że nic was nie łączy i nie macie nawet o czym dlużej porozmawiać. Tak po prostu... Odpowiedz Link Zgłoś
muddy1 Re: tak.. 08.10.03, 13:01 masz racje... ja jestem wlasnie bliska tego samego stwierdzenia. ...słowo ptrzyjazn łatwo przychodzi wypowiedziec osobom, ktore ją deklarują, lecz czy zdaja sobie sprawe na czym ona tak na prawde polega...? pojawiają się ich wazniejsze sprawy, które wypeniaja ich zycie, a czy pamietają o swoich przyjaciolach, ktorzy z dnia na dzien zostali puszczeni pzrez nich na bocznice ich życia.. nie po prostu ich zycie jest najwazniejsze, to oni maja mnostwo problemów, nawet nie spytają sie co u mnie słychać. to trudne z tym sie pogodzic. kiedys gdy byli było mi łatwiej żyć... czuje, ze mój stan się pogorsza. Odpowiedz Link Zgłoś
perfect_life Re: Czy przyjaźń może się skończyć? 08.10.03, 14:58 Oczywiście, że może i często się kończy. Im prędzej sobie to uświadomimy tym lepiej dla nas, tak myślę. Ciągła wiara w drugiego człowkieka i tożsame permamentne rozczarowywanie się u słabszych jednostek zaowocuje depresją, a te silniejsze i tak się niczym nie przejmą. Generalnie uważam, że tzw. przyjaźń jest zjawiskiem nieco przereklamowanym. Piszecie tu o przyjaźni tak, jakby była ona zdolna do wszelkich poświęceń. To natomiast zarezerwowane jest, moim zdaniem, do miłości. Wszelkie inne odczucia to po prostu koleżeństwo. Lepsze lub gorsze, ale koleżeństwo. Nie demonizowałbym także (w pozytywnym sensie) miłości. Ja wychowałem się na romansach, wielkich uczuciach, emocjach, walącym jak oszalałe biciem serca i szczerze mówiąc trudno mi było/jest dostosować się do realiów. Choć nie sądziłem, że to tego dojdzie, to zwracam się z dużym ukłonem do ludzi twardo i mocno stąpających po ziemi. To oni przeżyją życie tak jak ja bym chciał - bez bólu psychicznego, depresji, lęków, itp. Ciągłe zastanawianie się nad sensem istnienia, analalizowanie swoich reakcji, doznań innych ludzi, budowanie w głowie jakiejś innej rzeczywistości, brrr... Niech to już nie wróci :). Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
blue_a Pi.El. :) 08.10.03, 15:35 ja Ciebie cholernie lubię. Czy zgadzasz się być moim przyszywanym młodszym bratem? Nie martw się, zawsze możesz się odszyć :) Jesteś mądrym facetem. Tyle. Trzymam kciuki za Ciebie ... A rodzynki na pewno rosną na drzewie :) Odpowiedz Link Zgłoś
perfect_life Re: Pi.El. :) 08.10.03, 15:56 Ależ nie mam zamiaru się tym martwić, a tym bardziej odszywać :). Zawsze chciałem mieć siostrę, gdyż przyprowadzałaby do domu swoje piękne i seksowne koleżanki. Starzeję się, ale ta myśl pozostała na pewnym etapie mojego rozwoju i tak już pozostanie :). Rodzynki robi się z winogron! A winogrona rosną na takich pnących roślinach? Jaki sęk? Jakie drzewo? Dąb? Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica_francuza to znaczy że ja kocham moją przyjaciółkę? 08.10.03, 19:43 perfect_life napisał: > Oczywiście, że może i często się kończy. Im prędzej sobie to uświadomimy tym > lepiej dla nas, tak myślę. Ciągła wiara w drugiego człowkieka i tożsame > permamentne rozczarowywanie się u słabszych jednostek zaowocuje depresją, a te > silniejsze i tak się niczym nie przejmą. Generalnie uważam, że tzw. przyjaźń > jest zjawiskiem nieco przereklamowanym. Piszecie tu o przyjaźni tak, jakby była > > ona zdolna do wszelkich poświęceń. To natomiast zarezerwowane jest, moim > zdaniem, do miłości. Wszelkie inne odczucia to po prostu koleżeństwo. Lepsze > lub gorsze, ale koleżeństwo. Nie demonizowałbym także (w pozytywnym sensie) > miłości. Ja wychowałem się na romansach, wielkich uczuciach, emocjach, walącym > jak oszalałe biciem serca i szczerze mówiąc trudno mi było/jest dostosować się > do realiów. Choć nie sądziłem, że to tego dojdzie, to zwracam się z dużym > ukłonem do ludzi twardo i mocno stąpających po ziemi. To oni przeżyją życie tak > > jak ja bym chciał - bez bólu psychicznego, depresji, lęków, itp. Ciągłe > zastanawianie się nad sensem istnienia, analalizowanie swoich reakcji, doznań > innych ludzi, budowanie w głowie jakiejś innej rzeczywistości, brrr... Niech to > > już nie wróci :). > Pozdrawiam. Można to i tak nazwać... ale kojarzy się nie z tym, co mam na myśli. Czasem i facet mówi bez podtekstów: kocham mojego przyjaciela, wszystko bym dla niego zrobił. Ale jeśli ma się np. 3 przyjaciół i faceta/dziewczynę, to ma się 4 miłości? Wiem, co kolega perfect_life miał na myśli, ale w naszej kulturze używa się na to słowa przyjażń. A że dewaluuje się ono cholernie w kulturze masowej, to inny problem... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
muddy1 Re: to znaczy że ja kocham moją przyjaciółkę? 09.10.03, 11:53 kochanica_francuza napisała: > perfect_life napisał: > > > Oczywiście, że może i często się kończy. Im prędzej sobie to uświadomimy t > ym > > lepiej dla nas, tak myślę. Ciągła wiara w drugiego człowkieka i tożsame > > permamentne rozczarowywanie się u słabszych jednostek zaowocuje depresją, > a > te > > silniejsze i tak się niczym nie przejmą. Generalnie uważam, że tzw. przyja > źń > > jest zjawiskiem nieco przereklamowanym. Piszecie tu o przyjaźni tak, jakby > > była > > > > ona zdolna do wszelkich poświęceń. To natomiast zarezerwowane jest, moim > > zdaniem, do miłości. Wszelkie inne odczucia to po prostu koleżeństwo. Leps > ze > > lub gorsze, ale koleżeństwo. Nie demonizowałbym także (w pozytywnym sensie > ) > > miłości. Ja wychowałem się na romansach, wielkich uczuciach, emocjach, > walącym > > jak oszalałe biciem serca i szczerze mówiąc trudno mi było/jest dostosować > > się > > do realiów. Choć nie sądziłem, że to tego dojdzie, to zwracam się z dużym > > ukłonem do ludzi twardo i mocno stąpających po ziemi. To oni przeżyją życi > e > tak > > > > jak ja bym chciał - bez bólu psychicznego, depresji, lęków, itp. Ciągłe > > zastanawianie się nad sensem istnienia, analalizowanie swoich reakcji, doz > nań > > innych ludzi, budowanie w głowie jakiejś innej rzeczywistości, brrr... Nie > ch > to > > > > już nie wróci :). > > Pozdrawiam. > > Można to i tak nazwać... ale kojarzy się nie z tym, co mam na myśli. > Czasem i facet mówi bez podtekstów: kocham mojego przyjaciela, wszystko bym dla > > niego zrobił. > Ale jeśli ma się np. 3 przyjaciół i faceta/dziewczynę, to ma się 4 miłości? > Wiem, co kolega perfect_life miał na myśli, ale w naszej kulturze używa się na > to słowa przyjażń. > A że dewaluuje się ono cholernie w kulturze masowej, to inny problem... > Pozdrawiam czytajac powyzsze, ja wlasnie stwerdzam, ze skora milosc jest gotaowa do poswiecen, to sobie uswiadamiam, ze chyba kochalam swoja przyjacilke, to znaczy że mam chyba wiekszy problem...? Pzdr M Odpowiedz Link Zgłoś
konii Re: Czy przyjaźń może się skończyć? 08.10.03, 23:58 witka jak wasza depresja wpłyneła na kontakty z ludzmi, tzn. co sie dzieje w waszych głowach gdy np. z nimi rozmawiacie .... czy czyjecie tę pustke w głowie i uczucie ze nie ma o czym rozmawiać przez dłuższą chwile? ja czyje sie jakbym był zupełnie nie atrakcyjny towarzysko, spycha mnie to na margines... najcześciej się nie odzywam żeby kogoś nie obrazić moim pogmatwany i niezrozuminaym charakterem. właściwie mi to nie przeszkadza, nie rozpamiętuje ani nie analizuje moich zachowań... olewam to.... ale odbiera mi to cała satysfakcje która powinna płynąć z życia......... po co takie zycie czasami dochodę do wniosku że gdybym zaczoł jeszcze raz... w nowym towarzystwie ... ale z biegiem lat coraz bardziej w to wątpie :-((((( Odpowiedz Link Zgłoś
muddy1 Re: Czy przyjaźń może się skończyć? 09.10.03, 11:03 konii napisał: > witka > > jak wasza depresja wpłyneła na kontakty z ludzmi, tzn. co sie dzieje w waszych > głowach gdy np. z nimi rozmawiacie .... czy czyjecie tę pustke w głowie i > uczucie ze nie ma o czym rozmawiać przez dłuższą chwile? > > ja czyje sie jakbym był zupełnie nie atrakcyjny towarzysko, spycha mnie to na > margines... najcześciej się nie odzywam żeby kogoś nie obrazić moim pogmatwany > i niezrozuminaym charakterem. właściwie mi to nie przeszkadza, nie > rozpamiętuje ani nie analizuje moich zachowań... olewam to.... ale odbiera mi > to cała satysfakcje która powinna płynąć z życia......... po co takie zycie > > czasami dochodę do wniosku że gdybym zaczoł jeszcze raz... w nowym > towarzystwie ... ale z biegiem lat coraz bardziej w to wątpie :-((((( > siemka, pytasz o to co sie dzieje w glowie... a stan w którym jestem mozna obwiniać o tą właśnie pustkę, jednak czy to wszystko samo sie nie nakręca? mam pustkę w głowie, wydaje mi się, że nikogo nie interesuje, więc sie nie odzywam, jak próbuje zagadac , to marnie w efekcie wychodzi, bo od razu zieję pesymizmem a optymizm mi sie "zacina", grzężnie gdzieś głęboko w głowie stłumiony wiecznym narzekaniem i strachem przed życiem. W sumie najlepiej sie czuje wśród nowego towarzystwa, gdzie nikt mnie nie zna, gdzie mam o czym rozmawiać, bo bazuje wtedy na tym co przeżyłam, jak byłam inna.. Nie wiem jak to wszystko dalej sie potoczy, powiem tylko, że optymizm czasem sie wychyla i coś krzyczy do mnie, czasem to słyszę i rozumiem..., ale bardzo rzadko . Odpowiedz Link Zgłoś
konii Re: Czy przyjaźń może się skończyć? 09.10.03, 12:09 sam juz nawet nie pamiętam czy kiedyś było lepiej, chyba tak... chociaż nigdy nie byłem duszą towarzystwa to miałem "przyjaciół"... ale oni szybko odemnie odeszli i teraz nawet gdy chce z nimi poprawić kontakt to zawsze mi się nie udaje i wychodze na gorzej niż błazna, nikt mnie nie rozumie. można powiedzieć że już dwa razy zmieniałem otoczenie i gdy miałem depreche i bez niej zawsze mi się nie powodziło, zajmuje pozycje wroga nr.2 wszyscy mnie za wszytsko krytykują i to nie jest ich wina obawiam sie ze przyczyna tkwi gdzieś głębiej, to nie przemawiający przeze mnie pesymizm.... ja gadam rzeczy które innym nie przeszły by przez gardło, ekscentryczne... dziwaczne czasami, ja chyba myśle zupełnie inaczej niż ogół gdybym był kimś innym pewnie bym siebie nie znosił :-(((((((((((((( Odpowiedz Link Zgłoś
muddy1 Re: Czy przyjaźń może się skończyć? 10.10.03, 10:08 witam czy zastanawiales sie dlaeczego jestes taki, mówisz rzeczy które innym nie przeszły by przez gardło, ekscentryczne...a moze chcesz wten sposób dać znać ze jestes tu i teraz.. mam kilku takich znajomych i taki sposób zachowania jest mi znany, w sumie dobrze sie z nimi czuje. milego dnia pa M Odpowiedz Link Zgłoś