Dodaj do ulubionych

macie podobnie?

23.11.08, 00:11
hej!!
Postanowilam napisac na forum o tym, bo zaczyna mnie to przytlaczac.
Od czasow podstawowki, gdy zaczely sie dziwne zachowania zw. z
fobia/chorobliwa niesmialoscia, zaczynalam robic rzeczy na pokaz, sprawdzajac
czy na pewno nauczyciel dyzurujacy na mnie patrzy.
zachowania typu: bede sie z kims bawic i wtedy wychowawca pomysli ze jednak
nie jestem chora na nic i ktos mnie lubi.
z biegiem czasu jednak nie wyroslam z tego. wciaz pragne robic rzeczy na
pokaz. planuje rozne zachowania, analizujac jak obserwator moze te zachowania
odbierac..
czesto planuje rozmowy, gadam sama do siebie w domu, wyobrazam sobie ze ktos
mnie podziwia i takie tam... :\
to dla mnie meczace
macie cos podobnego?
jestem chora na cos??
Obserwuj wątek
    • tiktak100 Re: macie podobnie? 23.11.08, 04:42
      Również zaczynałem od robienia rzeczy na pokaż, trenowania rozmów, tego, co mam
      powiedzieć... generalnie byłem i jestem bardzo dobrym aktorem, kwestia
      tuszowania przez lata objawów fobii, chęci bycia przebojowym, lubianym,
      docenionym. Mam fobie, ale zawsze pragnąłem być w centrum zainteresowania,
      najlepiej być gwiazdą! Dziesiątki razy tak jak Ty wyobrażałem siebie w
      sytuacjach, kiedy to "ja rządzę", gdy jestem towarzyski, wspaniały. Wiem,
      przemawia przeze mnie cholerny egocentryzm, ale stałem się taki nie ze swojego
      wyboru.
      Teraz patrzę na ludzi i sytuacje inaczej. Teraz moja strategia polega na tym, by
      olewać innych, gdy jadę autobusem, wiem, że każdy się na mnie gapi, ale
      powtarzam sobie w myśli "niech was szlag, mam was w dupie" itp... Generalnie
      zacząłem uważać ludzi za wrogów, z góry zakładam, że mają złe intencje lub
      myślę, że są kretynami... Wykonuję różne czynności dokładnie odwrotnie, niż
      "powinno się" je robić, tylko dlatego, aby nie byc takim jak wszyscy inni.
      Nienawidzę słów "należy, powinno się, każdy tak robi wiec ty też". Ciągle
      wytykam komuś wady i brak logiki, a wszystko dlatego, że uważam siebie jako
      kogoś stojącego "poza" tym wszystkim, chce być kimś znikąd, do nikogo nie
      podobnym, nigdzie nie należącym i nie utożsamiającym się z tym, co masowe...
      coraz bardziej podkreślam swój indywidualizm i bunt wobec ludzi. Za to, że się
      ich boję (chyba ;/) Chore, ale z chorobą mamy w końcu do czynienia.
      Kiedyś uważałem (podzielał moje zdanie terapeuta) że nie akceptuję prawdziwego
      siebie, człowieka wrażliwego, spokojnego i na siłę chce być kimś innym. Dziś,
      jestem już inny, ale dawnych cech osobowości nie zatraciłem, po prostu dodałem
      pewne nowe, początkowo udawane, które z czasem wrosły we mnie i stały się
      częścią mnie.
      Do tego dochodzi jeszcze dysmorfobia, równie mecząca rzecz, co udawanie kogoś
      fajnego... Tutaj też cała gama dziwnych zachowań, które z czasem stały się rutyną.
      Paradoksalnie jednak, poprzez wrogość i świadomą alienację chcę chyba pokazać,
      że cierpię... dochodzi do tego ta pierdolona naiwność, że właśnie taki dziwak
      jak ja przyciągnie do siebie kogoś, kto polubi go takim, jaki jest...

      Tak więc ja takie udawanie i granie uważam za przydatną rzecz, właśnie dla nas,
      fobików.
      Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka