19.01.09, 22:41
Kochani mam problem pogubilam sie mam napady jakby pobudzenia i potem znajdy,
ale na dwugiegunówke to chyba nie wyglada..raczej sie wkrecam juz nie moge...
Obserwuj wątek
    • olga_w_ogrodzie Re: ....:(((( 20.01.09, 13:06
      znajdy ?
      o zjazdy w dół chodzi ?
      • stardusts Re: ....:(((( 20.01.09, 13:26
        tak....juz nawet nie widze co pisze. Smutno, spac nie moge, niby dostaje doxepin
        i hydroxizyne, ale jakos tak bardzo ciezko. Najgorsze ze jestem w tym wszystkim
        sama..
        • olga_w_ogrodzie Re: ....:(((( 20.01.09, 14:18
          od jak dawna tak jest u Ciebie ?
          czy to po raz pierwszy czy bywały już takie okresy ?
          czy były jakieś konkretne powody sytuacyjne, które mogły być
          przyczyną takiej huśtawki ?
          jak długo trwają zjazdy ?
          co się dzieje podczas tych zjazdów?
          czy, gdy z nich wychodzisz masz nastrój w normie czy też oceniasz go
          jako podwyższony ? czym się charakteryzują takie górki u Ciebie ?
          co jeszcze, prócz zaburzeń snu się pojawia, gdy jest dół?
          czy w trakcie zjazdu są pory dnia, kiedy czujesz się lepiej ?
          jak jest wtedy rano i o której się budzisz?
          w jakich dawkach bierzesz doxepinę - ile rano, w południe i ile na
          noc?
          ile czasu mija od wzięcia przez Ciebie nocnej dawki do położenia się
          spać?
          jak jest z jedzeniem?
          jak jest z kontaktami z ludźmi, z wychodzeniem z domu?
          opowiedz.
          • stardusts Re: ....:(((( 20.01.09, 14:33
            Oj duzo tych pytań postaram sie opisac jak najdokladniej. Jak jest na plus to
            wszystkiego mi sie chce, ciagle bym cos robila. Nie czuje potrzeby snu, tylko
            bym skakala po tym swiecie. Wtedy nie czuje ze bliskich juz nie ma (niesty
            zmarli), wiem ze mam przyjaciol i ogolnie mi dobrze. Moge pracowac, pracowac,
            pracowac..

            Wtedy gdy zaczyna byc zle zaczyna sie od smutku, a potem negatywne wkrecenie.
            Mam wrazenie ze chce mi sie krzyczec ze rozdziera mi cialo. Wtedy przestaje
            jesc, chce mi sie spac ale nie moge zasnac leże, krece sie i nic...wracaja
            wszystkie koszmary i poczucie beznadziejnosci, wszystko sobie przypominam.....ze
            nikogo nie ma...wtedy tez laza za mna mysli samobujcze. rozjeżdza sie ten
            cholerny swiat i czas. zazwyczaj po 2och -3 tygodniach zjad przechodzi, ale
            jestem wyczerpana i zalekniona i powoli wracam do "normy" i znow mi sie chce i
            sie odnajduje w pracy i cholera zawsze krok za daleko. Nie umiem powiedziec
            stop....Teraz troche spie, ale po 3 tyg nie spania prawie wcale. gubie sie
            wkrecam i ogolnie mam dosc. Nerwica, depresja juz sama nie wiem. Pewnie
            sytuacyjne, no bo jakie skoro w dziecinstwie tak silnie nie bylo...zawsze sie
            wkrecalam ale nie tak....

            Ile to trwa: tak 1- 1,5 mego "szalenstwa" plusowego i 3y tygodnie zjazdu.
            tydzien spokoju i znow ostatnio( jakies 3-4 miesiace- pol roku) przekraczam
            granice. Kiedys bylo bardziej stabilnie raczej depresyjnie i potem ok, teraz
            jest pobudzenie i mam dosc...nie chce tak zyc....


            Leki: 10 mg- doxepiny- 10 mg doxepiny- 30 doxepiny i do 50 Hydroxiziny..... w
            sumie publicznie tyle. teraz juz i tarczyca zaczyna wariowac. Leki i bezsilnosc
            i ta mgla na mozgu mnie rozwala. Kiedys bardziej nad soba panowalam czego chce
            co mysle itp. Mam dosc. przepraszam....
            • olga_w_ogrodzie Re: ....:(((( 20.01.09, 15:11
              stardusts napisała:

              > Oj duzo tych pytań postaram sie opisac jak najdokladniej. Jak jest
              na plus to
              > wszystkiego mi sie chce, ciagle bym cos robila. Nie czuje potrzeby
              snu, tylko
              > bym skakala po tym swiecie. Wtedy nie czuje ze bliskich juz nie ma
              (niesty
              > zmarli), wiem ze mam przyjaciol i ogolnie mi dobrze. Moge
              pracowac, pracowac,
              > pracowac..
              >
              ale czy taka jesteś zawsze?
              to u Ciebie norma, że tak Cię energia rozpiera ?
              bo brak potrzeby snu i praca, praca, praca - hm..- brzmi to dość
              podejrzanie. chyba, że taka Twoja uroda i że to normalne u Ciebie od
              zawsze...

              > Wtedy gdy zaczyna byc zle zaczyna sie od smutku, a potem negatywne
              wkrecenie.
              > Mam wrazenie ze chce mi sie krzyczec ze rozdziera mi cialo. Wtedy
              przestaje
              > jesc, chce mi sie spac ale nie moge zasnac leże, krece sie i
              nic...wracaja
              > wszystkie koszmary i poczucie beznadziejnosci, wszystko sobie
              przypominam.....z
              > e
              > nikogo nie ma...wtedy tez laza za mna mysli samobujcze. rozjeżdza
              sie ten
              > cholerny swiat i czas. zazwyczaj po 2och -3 tygodniach zjad
              przechodzi, ale
              > jestem wyczerpana i zalekniona i powoli wracam do "normy" i znow
              mi sie chce i

              czy te zjazdy, górki są bez powodu, bez uchwytnej przyczyny ?

              > sie odnajduje w pracy i cholera zawsze krok za daleko. Nie umiem
              powiedziec
              > stop....Teraz troche spie, ale po 3 tyg nie spania prawie wcale.
              gubie sie
              > wkrecam i ogolnie mam dosc. Nerwica, depresja juz sama nie wiem.
              Pewnie
              > sytuacyjne, no bo jakie skoro w dziecinstwie tak silnie nie
              bylo...zawsze sie
              > wkrecalam ale nie tak....

              sytuacyjne byłyby, gdyby każdej zmianie nastroju towarzyszyły
              przyczyny zewnętrzne - negatywne lub pozytywne.
              mogą to być sprawy endogenne. nie musiało się to ujawnić w
              dzieciństwie.
              >
              > Ile to trwa: tak 1- 1,5 mego "szalenstwa" plusowego i 3y tygodnie
              zjazdu.
              > tydzien spokoju i znow ostatnio( jakies 3-4 miesiace- pol roku)
              przekraczam
              > granice. Kiedys bylo bardziej stabilnie raczej depresyjnie i potem
              ok, teraz
              > jest pobudzenie i mam dosc...nie chce tak zyc....

              rzecz jasna tu się nie diagnozuje, ale brzmi to niepokojąco bardzo i
              podejrzane te górki. na Twoim miejscu pogadałabym dłużej z
              psychiatrą.
              >
              >
              > Leki: 10 mg- doxepiny- 10 mg doxepiny- 30 doxepiny i do 50
              Hydroxiziny.....

              nie dalej, jak dziś rano byłam u psychiatry. powiedziałam, że sama
              zaczęłam sobie dawkę dzienną doxepiny 50 mg serwować - tyle, co Ty.
              ona mnie posłuchała, wypytała, przyjrzała się i kazała dawkę do
              150 "na początek" zwiększyć, a potem się zobaczy.
              do tego doraźnie benzo na ataki lęku i paniki.
              włączyć mam też od jutra terapię, no i być pod stałą kontrolą
              psychiatry, bo inaczej capną do szpitala.

              ta dawka Twoja, w świetle tego, co opisujesz, być może też jest za
              mała, ale o tym musi lekarz zdecydować. no i ocenić te Twoje górki -
              co to jest ?

              > sumie publicznie tyle.

              jakby co, to mój e-mail albo olga_w_ogrodzie
              albo aidka - oba adresy gazetowe.

              teraz juz i tarczyca zaczyna wariowac.

              a co z tą tarczycą ?

              Leki i bezsilnosc
              > i ta mgla na mozgu mnie rozwala. Kiedys bardziej nad soba
              panowalam czego chce
              > co mysle itp. Mam dosc. przepraszam....

              rozumiem.

              pomóż sobie - idź do lekarza.
              ja się wzbraniałam, w końcu się dowlokłam i choć się umordowałam jak
              po wspinaczce wysokogórskiej, to jednak czuję się nieco pewniej po
              tej wizycie.
              • stardusts Re: ....:(((( 20.01.09, 15:19
                Dzięki Olga. Lakarza mam 3ego lutego, niestety takie terminy...A na prywatnego
                kasy brak.
                Co do gorek to kiedys ich takich nie bylo, ze ciagle musialam cos robic,
                potrafiłam przystopowac. teraz mam jakies chore wkretki i ciagle mnie nosi wiec
                zajmuje sie praca, zeby cos robic, jak jestm w pobudzeniu do tego stopnia ze
                ciagle mi sie zdaje ze za malo robie... jak jest na plus, a potem jak jest zjazd
                to ledwo daje rade z podstawowymi rzeczami, albo w ogole odpadam...

                Sprobuje poczekac do planowanej wizyty. Hydroxyzyne moge zwiekszyc jakby cos z
                Doxe poczekam, jak bedzie bardzo zle pojde wczesniej niz 3ego. Moze jeszcze leki
                rusza....Ciezko cholera...Ale ChAD moglaby sie tak nagle ( z czasem oczywiscie)
                z depresji zrobic???

                Siedze przed kompem i szukam odp. Dobrze ze to forum znalazlam....
                • aidka Re: ....:(((( 20.01.09, 16:17
                  no niestety, terminy są zabójcze.
                  ale, jeśli coś się dzieje bardzo złego, to oni muszą przyjąć Cię
                  wcześniej.
                  ja mam za miesiąc kolejną wizytę, ale dostałam nr telefonu i mi
                  kazano dzwonić, gdyby wcześniej coś się działo złego.

                  mnie to naprawdę by niepokoiło takie pobudzenie.
                  przypomina mi to działanie człowieka po amfie - bez snu, bez
                  jedzenia, bez dostarczania energii i przy intensywnym działaniu,
                  organizm się rozładowuje jak bateria. i potem jest zejście, no bo
                  przecież perpetuum mobile nie istnieje.

                  widywałam ludzi z CHAD w fazie manii - ich nadaktywność była
                  kosmiczna i wyprawiali cuda. z tego, co mówisz, u Ciebie aż tak nie
                  jest, ale to, co opisujesz nie wygląda dobrze - oby to nie był
                  początek czegoś poważniejszego.
    • awanturka Re: ....:(((( 20.01.09, 20:49
      Wejdź na forum ChAD (link poniżej) i wklej tam to co tu napisałaś.


      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15184

      Tak informacyjnie. Są różne rodzaje CHAD, również takie w których nie występuje podwyższony nastrój (mania lub lżejsza jej postać - hipomania) ale tzw. stany mieszane - nadmierne pobudzenie, zmniejszona potrzeba snu i jedzenia, nadaktywność itd. bez wyraźnego podwyższenia nastroju (a czasem nawet przy jego obniżeniu).

      Postawienie szybko właściwej diagnozy jest bardzo ważne! Po pierwsze - CHAD leczy się inaczej niż depresję a podawanie antydepresanta może wtedy potęgować te chuśtawki. Po drugie, im dłużej nie jesteś właściwie leczona tym większe ryzyko pojawienia się u Ciebie lekooporności (tzn. że nie będziesz reagować na żadne leki).

      Bardzo dokładnie opisz to wszystko lekarzowi (dobra rada - czasem u lekarza zapomina się powiedzieć o wielu ważnych rzeczach - spisz swoje objawy na karce.

      Nie chcę byś myślała, że wystawiłam Ci już diagnozę, od tego jest lekarz (ale coś mi tu CHADem pachnie....)
      • stardusts Re: ....:(((( 21.01.09, 09:18
        Olgo, awanturko dziekuje Wam za pomoc. Rzeczywiście musze spisać jak sie czuje i
        dokladnie opowiedzieć lekarzowi. Wkleje też moje wypowiedzi na forum o
        ChAD.Gubie sie juz w tym wszystkim i czuje sie bezradna...Ale moze bedzie
        dobrze.....w koncu musi byc. Ale fakt faktem potrzebuje pomocy.

        Czy depresja moze przerodzic sie w ChAD?
        • awanturka Re: ....:(((( 21.01.09, 10:30
          Ja miałam najpierw zdiagnozowaną nerwicę, potem długo depresje nawracające (przez 15 lat) a potem dopiero CHAD i to jest z pewnością właściwa diagnoza. Są takie postacie CHAD, gdzie drugi biegun na początku choroby jest praktycznie niewidoczny.
          • beatrix-kiddo Re: ....:(((( 21.01.09, 11:13
            zgadzam się z Awanturką, też mnie latami leczyli na nawracające depresje a się
            okazało, że to ChAD typ II, z dominującymi depresjami. Tylko czasem, z rzadka i
            na krótko mi się hipomania pojawia (najdłuższa - 3 miesiące, raz, zazwyczaj
            natomiast kilkudniowe albo nawet kilkugodzinne).
            • stardusts Re: ....:(((( 21.01.09, 11:56
              Napisałam na forum ChADowym. Jakos trwam. Obym tylko pracy nie zawalila. jutro
              musze isc do biura...boje sie Kochani...wiem ze to co czuje minie, co nie
              zmienia faktu ze ta beznajdzieja mnie rozwala...juz nie wiem kiedy czuje sie
              lepiej czy w pobudzeniu gdy wszystkiego tak mocno doswiadczam, czy teraz gdy
              odpadam....brak mi ludzi, a jakos teraz sie ich boje i czuje sie tak bardzo
              slaba....i poza cialem, jakbym nie ja tego doswiadczala, jakbym byla
              rozdzielona......
              • olga_w_ogrodzie Re: ....:(((( 21.01.09, 12:49
                stardusts napisała :

                ....brak mi ludzi, a jakos teraz sie ich boje i czuje sie tak bardzo
                > slaba....i poza cialem, jakbym nie ja tego doswiadczala, jakbym
                byla
                > rozdzielona......

                chyba wiem, o czym mówisz.
                chyba znam to uczucie.
                rozmawiaj.
                choćby na razie tylko przez internet.
                się staraj nie zamykać.
                się raz zamknie te drzwi cholerne, to potem je trudno otworzyć -
                nawet tylko szparę zrobić zabezpieczoną łańcuchem.
                • stardusts Re: ....:(((( 21.01.09, 13:15
                  dokladnie tak robie chociazby pisze na czacie, zeby miec kontakt..dlatego tez
                  zdalnie staram sie pracowac...Boje sie bo cos moja kanarzyca kiepsko
                  wyglada....Mam nadzieje ze to nic powaznego i do jutra sie pozbiera, bo innaczej
                  bede musiala jakos dotrzec do weterynarza. No i jutro musze juz wrocic do
                  biura..az sie boje, ale tak bardzo nie chce zawalic....:(
                  • olga_w_ogrodzie Re: ....:(((( 21.01.09, 13:48
                    dasz radę.

                    a co jest kanarzycy ?
                    • stardusts Re: ....:(((( 21.01.09, 14:38
                      Mała ma zaparcie jaja. najprawdopodobniej....Strasznie cierpi malenstwo, ale
                      dalam jej ogorka z olejem wiec powinno byc lepiej. Jak nie to jutro musze sie
                      wybrac z nia do lekarza....nie wiem jak dam rade.
                      • olga_w_ogrodzie Re: ....:(((( 21.01.09, 14:49
                        coś takiego !
                        ogórek z olejem.
                        ciekawych rzeczy się tu dowiaduje.
                        się zna na psach i kotach co nieco, ale na ptakach w ogóle.
                        i że się jajo zaklinować może - nie wiedziało się.
                        i, że jaja kanarek w klatce niesie...- ciekawe.
                        a się z takiego jaja może kanarzątko wykluć maleńkie ?
                        • d1963 Nie ma ... 21.01.09, 15:15
                          jaja i kanarzątka bez p.kanarka
                          • stardusts Re: Nie ma ... 21.01.09, 15:26
                            Pan Kanarek tez jest, I aktualnie sie kanarzyca zajmuje. Ziarenka jej nosi
                            pilnuje dba....Chyba troche lepiej po oleju i ogorku. Ehhh tez bym tak
                            chciala...w ramach radzenia sobie z depresja przefarbowalam wlosy na czarna
                            wisnie.....juz nie bede blondynka o nie...
                            • olga_w_ogrodzie Re: Nie ma ... 21.01.09, 17:29
                              pan kanarek jest zatem uroczy tak dbając o ukochaną w chorobie.

                              w stanach załamki czasem też miewa się ochotę coś nawyczyniać
                              nadzwyczajnego w nadziei na poprawę humoru
                              na przykład z włosami - obciąć , ufarbować.
                              ostatnio miało się chęć z siebie blondynki zrobić czarnulę .
                              na szczęście udało się powstrzymać.
                              • stardusts Re: Nie ma ... 21.01.09, 20:57
                                A ja zmienilam kolor na brąz wpadajacy w wiśnie- moze to pomoze. Jutro sie
                                zwleke do pracy i 3mam sie w postanowieniu zeby tam dojsc. Najgorsze ze jestem
                                tak jakby bez ochrony- ja to nazywam skóra i boje sie ze najmniejsze cos nie tak
                                mnie dotknie i zaczne sie wkrecac ze jestem do d....Choc z drugiej strony tak
                                bardzo mi juz brakuje pracowego Teamu...
                                • olga_w_ogrodzie Re: Nie ma ... 21.01.09, 21:06
                                  a wiesz, ja to identycznie nazywam - że się czasem skóry nie ma
                                  tylko żywe mięso na wierzchu i nawet ziarnko małe soli ból powoduje.

                                  ale jeśli Ci teamu brakuje, to to chyba dobry jest objaw.
                                  może choć cienka skóra się jutro pojawi - czego Ci życzę.
                                  • stardusts Re: Nie ma ... 21.01.09, 21:20
                                    wlasnie pracuje nad swoja glowa, zeby jutro nie odmowiła posluszenstwa...zeby
                                    mnie tylko wkretka na lek nie dopadla.....Moze naszykuje sobie w co sie ubrac
                                    itp...Kuzwa zwykla rzecz a dla mnie wysilek jak na jakas cholerna
                                    wyprawe......Nie wiem co wole czy pobudzenie czy depresje.....Wyc mi sie czasami
                                    chce.....Wspollokatorka jeszcze nakłonila mnie do obejrzenia "Godzin", ale nie
                                    wie w jakim ja stanie.....ciezko.
                                    • stardusts Re: Nie ma ... 22.01.09, 11:48
                                      Dotarłam do pracy z opoznieniem i w stanie ledwo cieplym, ale sie udało. Dobrze
                                      ze dzis spokoj jest.....obym nie odpadla, za dwa dni weekend....
                                      • d1963 Czyli nie jest tak źle ... 22.01.09, 13:05
                                        kawały o blondynkach już Cię nie dotyczą ..

                                        Kanarki jakoś sobie radzą, a Ty dotrałaś do pracy ...

                                        Ale może warto skonsultować Twój stan przez 2.II. (?)

                                        Chyba jesteś z W-wy, jest mnóstwo różnych poradni, mogą mieć szybsze
                                        terminy. Lista na stronach fundacji Itaka:
                                        www.leczdepresje.pl/pzp_wynik.php?W=mazo&M=warszawa
                                        Jest też tam telefon zaufania - właśnie dzisiaj można dzwonić.
                                        www.leczdepresje.pl

                                        Jest też fundacja STABILO
                                        www.afektywni.pl

                                        Może przez fundacje uzyskasz szybciej jakąś konsultację
                                        specjalistyczną?

                                        Pozdrawiam i życzę dobrego samopoczucia


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka