Dodaj do ulubionych

Problem - bezsilnosc...

15.11.03, 22:38
Miotam sie i miotam, sama nie wiem juz jak dlugo!? Buszuje po internecie,
telewizor wlaczony, maz w pracy, tylko dziecko spi spokojnym snem ( mam taka
nadzieje!) Mam depresje czy jej nie mam, to jest pytanie??? Na pewno mam
problem - z soba! Napady zlosci i zniechecenia, taki jest scenariusz mojego
zycia. Oprocz tego sa tez te NORMALNE momenty, kiedy wiem, ze wszystko moge
zwalczyc jezeli tylko bede chciala. Zle chwile wracaja! Czyzbym nie chciala
czuc sie dobrze? Cierpi maz i cierpi dziecko! W koncu cierpie i ja. Zniknac!
Tego mi potrzeba. Nie umrzec, ale wlasnie zniknac! Nie krzywdzic dziecka!!!
Tylko to mnie trzyma nad poziomem problemow! Maz jakos sobie poradzi. Co
jest tak silniejsze od naszej duszy, ze pozwala nam krzywdzic i pozwala
sobie na krzywdzenie nas? Cywilizacja - szum wokol nas a zarazem pustka? Jak
walczyc skoro nie widac wroga?! Walczyc z soba? Odwolac sie do zasad Wschodu
i wyciszyc sie? Ale jak zaczac? Pisac moznaby jeszcze dlugo, ale kto to
bedzie czytal? Taki nawal postow na tym forum! CISZA! SPOKOJ! Tego mi
trzeba, ale jak zaczac kiedy sie boje! Tego co moge uslyszec!
Obserwuj wątek
    • annabo1 Re: Problem - bezsilnosc... 16.11.03, 01:06
      Gorąco mi się zrobiło, jak przeczytałam twój list. tp tak, jakby ktoś pisał o
      mnie. Nie UMRZEĆ, ale właśnie ZNIKNĄĆ! Bo ból istnienia jest gorszy od bólu
      nieistnienia. Też krzywdziłam dziecko i męża. W końcu trafiłam do lekarza, od
      trzech miesięcy biorę leki, opisuję sobie czasem swoją wściekłość i
      bezsilność.To mi pomaga zdystansować się. A przyznam ci się, że różne myśli
      chodziły mi po głowie...Za tydzień zaczynam zajęcia z jogi, będę się wyciszać.
      Nie lekceważ tego co się z tobą dzieje, czasem dobrze jest poprosić kogoś
      opomoc. I pamiętaj: NIGDY NIE JESTEŚ SAMA!!!!!!
      • hera3 zniknęłam 16.11.03, 18:16
        no to jeszcze jedna osoba, ktora kiedys czula podobnie-zniknac, hmmmy mialam
        czasmai wrazenie, ze rzeczywiscie zniknelam,a obecne było cialo, tez nie do
        konca realne...

        tylko mnie dobija(ła) ta samotnosc, wcale nie czulam,ze"nigdy nie jestes sama",
        bo ludzie wydaja mi sie, są-, obcy, tak bardzo obcy,że jakby za szybą, ech,moze
        już zniknęłam

        ja już nie chcę znikać chcę być widzialna, chcę,żeby mnie ktoś zobaczył,
        przytulił-i zaakceptował to co zobaczy
        • starowinka40 Re: zniknęłam 16.11.03, 19:39
          Ja tez kiedys chcialam zniknac, tak bardzo nie umialam sie odnalezc w zyciu.
          ALe dotarlo do mnie, ze mam dzieci, ze moje doejscie byloby dla nich ciosem,
          ktory moglby polozyc cien na cale ich zycie. I zapytalam siebie, czy wolno mi
          tak postapic? Teraz wiem, ze nie jestem sama.. moze niekoniecznie to juz
          calkwoita realizacja moich marzen o byciu z kims, ale jak sadze w miare uplywu
          czasu, przynajmniej 80%:-)
          • hera3 Re: zniknęłam 16.11.03, 21:48
            a co kiedy ktoś jeszce nie ma dzieci i nie wie czy znajdzie osobę, z która
            mógłby być?????

            ja czasmi mam wrażenie, że ta osoba się nie pojawi, a jezlei już-spojzy na
            mnie, pozna i powie, ze to nie to.....ze nie jestem dla niej....BOLI
        • hyubi Re: zniknęłam 18.02.04, 17:13
          Ja się czuję identycznie. No, prawie... Też już zniknąłem i to dawno, dawno
          temu. Ta szyba, co mnie oddziela od normalnego świata (o ile taki jest) zdaje
          się nie mieć końca. Podobnie jak Ty chciałbym (chyba) zza niej wyjść, ale już
          tak się przyzwyczaiłem do tej egzystencji w moim dziwnym, samotnym świecie, że
          boję się go opuścić. W tym świecie cierpię, ale jakoś sobie radzę. Strach mnie
          ogarnia jak pomyślę, że w tym normalnym świecie musiałbym sobie radzić inaczej.
          Żyć z ludźmi wokół, którzy nie wiedzą, że ja dopiero się uczę z nimi być...
    • danik1 Re: Problem - bezsilnosc... 16.02.04, 23:17
      Witam ponownie i dziekuje za wszystkie slowa otuchy!!! Chcialam tylko napisac,
      ze zdobylam sie wreszcie na to, aby pojsc do lekarza. Dostalam tabletki
      (Paroxetin GEA) i jest lepiej. Nie szaleje, ale nadal pozostalo zmeczenie, brak
      energi i takie inne... Przede mna jeszcze psycholog, ale mam nadzieje, ze dam
      rade. Nadal nie rozumie dlaczego ludzie musza tak cierpiec?!?! Pozdrawiam
      cieplo i zycze zdrowia! Kasia
      • an_a1 Re: Problem - bezsilnosc... 16.02.04, 23:48
        Są jeszcze zapasowe drzwi - cynizm.
        Ana
    • mskaiq Re: Problem - bezsilnosc... 17.02.04, 06:50
      Mysle ze najwazniejsze w Twoim przypadku to kontrolowanie siebie. Na tym polega
      madrosc wschodu. Przede wszystkim w Twoim przypadku emocje ktore zdajasie ranic
      najbardziej. Nastepny krok to kontrolowanie mysli.
      Aby zaczac kontrolowac emocje potrzeba jest bardzo wiele spacerow po swierzym
      powietrzu. Masz Dziecko wiec takie spacery obojgu Wam sie przydadza. Same
      spacery przyniosa Ci wielka ulge. Nastepna sprawa to Twoja dieta, jak najwiecej
      owocow i warzyw.

      Kiedy nagle pojawi sie w Tobie zloc musisz przeczekac az odejdzie. Nie wolno
      dolewac oliwy do ognia bo wybuchnie. Zrob cwixczenia fizyczne, przysiady pompki
      cokolwiek. Ten stan niepokoju trwa przezchwile. Jesli nie dodasz do niego
      Swojej frustracji i zlosci to ten stan odejdzie sam. Jesli bedziesz robila to
      konsekwentnie to ta zlosc bedzie slabsza i slabsza. Wygrasz wtedy z emocjami i
      zaczniesz kierowac sie zdrowym rozsadkiem.

      Nastepna rzecz to sprawa zachwiania rownowagi pomiedzy miloscia a strachem.
      Wszystkie nasze emocje mozna sprowadzic do tych dwoch. Jesli strach dominuje
      pojawia sie bardzo czesto depresja. Im wiecej jest milosci w Tobie tym bardziej
      zycie jest pelne radosci.
      Ty masz i meza i dzieck, staraj sie dawac im jej jak najwiecej. Ta milosc
      pomoze im rowniez a dla Ciebie jest ona niezbedna.
      Serdeczne pozdrowienia i glowa do gory. Wyjdziesz z tego tylko musisz chciec.
      • pia.ed Re: Problem - bezsilnosc... 17.02.04, 11:55
        Nie wiem dlaczego autorka listu ma wlaczony telewizor, chodzi mi tu ogolnie o
        zrodla halasu.
        Kiedy ja sie czuje zle, to musze miec ABSOLUTNA cisze, bo najmniejszy dzwiek
        mnie drazni!
    • anutka1 Re: Problem - bezsilnosc... 18.02.04, 19:05
      ...myślę że jest mnówstwo takich osób którzy czują się podobnie...no
      cóż ..."chciałabym zniknąć"...to stwierdzenie pojawiało i pojawia się nazbyt
      często w moich ustach, myślach...a powodów jest wiele, choć mam wrażenie że dla
      świata zewnętrznego (lekarze, psychologowie itp.) to wszystko jest za błahe,
      deprecjonuje to co siedzi we mnie, bo boję się i nie wiem może wstydzę że
      jestem taka słaba...ale nie wiem jak długo jeszcze taki stan można
      przezwyciężać...i boję się że może sie to źle skończyć....
    • niutka Re: Problem - bezsilnosc... 19.02.04, 07:31
      Moje zycie tak tez wygladalo trzy lata temu. Ale w koncu zrozumialam, ze tak
      nie powinno byc. I cale szczesie, ze lekarz rodzinny podsunal mi w koncu udanie
      sie do specjalisty.

      Niutka
      • danik1 Re: Problem - bezsilnosc... 19.02.04, 19:54
        Witam! Bardzo sie ciesze, ze tyle osob mi odpisalo. To mile. MSKAIQ bardzo
        dziekuje Ci za list. Piszesz tak jakbys znala tego rodzaju problemy. Mysle tak
        jak Ty i dlatego jeszcze trzymam sie i nie poddaje.
        Anutka1 ja bardzo dlugo zastanawialam sie czy pojsc do psychologa i jeszcze do
        niego nie trafilam ale juz sie zdecydowalam, ze pojde. Kiedy bylo ze mna zle, w
        glowie mi szumialo a zycie wygladalo jak czarna mgla, w ktorej poruszalam sie z
        trudem zdecydowalam, ze ktos mi musi troche poukladac w mojej glowie zanim
        bedzie za pozno, bo sama nie dam rady. PIA.ED pytala o telewizor. Jezeli w
        glowie masz halas to halas z zewnatrz tez nie przeszkadza. Zgadzam sie, ze moze
        prowadzic do jeszcze wiekszej frustracji, ale jezeli nie wiesz co jest
        prawdziwa przyczyna gniewu nie mozesz tego pokonac. Dlatego zdecydowalam sie na
        psychologa i juz popytalam ktory jest dobry. Pozdrawiam. Kasia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka