klocki_lego 31.05.09, 22:55 Czy lubicie swój dom? Mieszkanie, w którym przyszło wam żyć ? Podczas depresji, braku pracy - dom schronieniem czy więzieniem ? Jakie jest miejsce, w którym żyjecie...? Jak spędzacie w nim czas...? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
lucyna_n Re: cztery ściany... 31.05.09, 22:59 w nasileniu depresji loch , więzienie, klatka, w okresach zdrowszych bardzo miłe mieszkanie. Odpowiedz Link Zgłoś
ludwik85 Re: cztery ściany... 01.06.09, 10:49 Dla mnie to jest azyl, do którego uciekam przed ludźmi. Odpowiedz Link Zgłoś
czekamnacos Re: cztery ściany... 01.06.09, 11:50 ja nie lubie mojego domu-przeprowdzilam sie do meza-nikogo tu nie znam a ulice puste, kazdy zajety sobą-naleze do osób otwartych i chętnie nawiązujących kontakty z ludźmi a pomimo po trzech latach mieszkania tutaj nie mam do kogo "gęby" otworzyc- jeszcze do niedawna mieszkałam z dwoma 80paro letnimi kobietami, tzn. one na dole, my na górze (teraz zostala sie jedna)-jedynymi ludźmi, których spotykam to właśnie staruszki, dewotki i "co ludzie powiedzą"-nasz dom jest otwarty w sensie, że na parapecie leży klucz i każdy, czyt. teściowa sobie włazi kiedy chce. A wystarczy przejść przez nasz (wspólny z dołem) przedpokój by już stać przed naszymi drzwiami- i nikt tu nie puka, tylko wrzeszcząc od samego dołu wchodzi do góry, czyli do nas- dom nigdy nie będzie całkowicie nasz i tylko nasz. Raz, dwa razy w roku bedziemy "gościć" jego właścicieli mieszkających na stałe za granicą. W sumie fajni ludzie, ale ja marze o własnym, osobnym wejściu do domu... Moje cztery sciany optycznie są ładne, ale problem w tym ze siedze tu całe dnie sama, bo mąż wraca z pracy ok. 19... Odpowiedz Link Zgłoś
singapurkaa Re: cztery ściany... 01.06.09, 13:20 No to faktycznie nie za ciekawie jeśli cały dzień siedzisz w domu sama... A nie myślałaś o jakiejś pracy? Jeśli nie praca to może jakiś kurs, zajęcia sportowe czy cokolwiek tak abyś jednak wychodziła z domu i była wśród ludzi. Ja w depresji akurat za ludźmi nie tęsknię, lubię zaszyc się w swoich czterech ścianach, ale kiedy pomału wychodzę z dołka wiem, że kontakt z ludźmi jest dla mnie niezbędny. Nie skazuj się na samotnośc w czterech ścianach jeśli to Ci nie odpowiada. Odpowiedz Link Zgłoś
ilquad Re: cztery ściany... 01.06.09, 20:41 To ciekawe pytanie. Ja nawet nie mam domu. Ze starego mieszkania się wyprowadziłem, w nowym jeszcze nie zdązyłem pomieszkać (ale fajne jest), a to, w którym mieszkam, wynajmowane, to nie moje i mi się nie podoba, ale złe nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
paradoxus Re: cztery ściany... 01.06.09, 21:06 w porządku, jeśli w nim sprzątać - mieszkanie. ale jeśli od wielu miesięcy nic to uciekać się chce. nieważne. za miesiąc wchłonie mnie cudze miejsce choć już zaczynam kombinować nad alternatywą jednak możliwość niebycia z ludźmi - doskonała. Odpowiedz Link Zgłoś
decadent.moth Re: cztery ściany... 01.06.09, 23:18 paradoxus napisała: > jednak możliwość niebycia z ludźmi - doskonała. Emily nie szuka towarzystwa...szuka sposobu, żeby zniknąć ? /Rob Reger - Emily the Strange/ Odpowiedz Link Zgłoś
babetschka Re: cztery ściany... 03.06.09, 15:08 ja kocham to mieszkanie po parunastu latach tulania sie mam swoj kącik bedacy azylem male przytulne moje ... jedyne miejsce na ziemi gdzie czuje sie w pelni bezpiecznie bez odczuwania napięcia i dyskomfortu tu uciekam od ludzi i tu ich nie wpuszczam...... Odpowiedz Link Zgłoś
invicibledefeat Re: cztery ściany... 03.06.09, 23:20 dlaczego w depresji ucieka się od ludzi? czy dlatego, że ma się poczucie niższości? a może poczucie wyższości? czy radość innych wydaje się "nieprawdziwa", czy może wzbudza zazdrość? czy depresja to bardziej biochemia? a może wyuczony sposób reagowania na nadmiar stresu? przez parę lat miałem okresy depresyjne, łącznie z wizytami i psychiatrów i antydepresantami, po wypadku samochodowym, który ledwo przeżyłem, trzy miesiące przeleżałem w szpitalu, depresja prysnęła, już nie powróciła, czy to była swego rodzaju terapia wstrząsowa? Odpowiedz Link Zgłoś
ichnia Re: cztery ściany... 04.06.09, 07:25 invicibledefeat napisał: > dlaczego w depresji ucieka się od ludzi? Nie wiem. Tzn. trochę wiem. I pewnie część powodów u różnych osób jest taka sama, a część inna. > czy depresja to bardziej biochemia? a może wyuczony sposób reagowania na nadmiar stresu? Ja skłaniam się właśnie ku takiej tezie. Następstwem tego jest stopniowe wycofanie, izolowanie się itp. > po wypadku samochodowym, który ledwo przeżyłem, trzy miesiące przeleżałem w szp > italu, depresja prysnęła, już nie powróciła, > czy to była swego rodzaju terapia wstrząsowa? Być może. Niektórym pomogły elektrowstrząsy, Tobie być może taki mega-szok. Odpowiedz Link Zgłoś
ichnia Re: cztery ściany... 04.06.09, 08:34 Najgorsze jest to, że tracę (straciłam?) nadzieję, że kiedykolwiek będzie inaczej, lepiej... Nie piszę, że "normalnie", bo co to jest normalność. Ponoć organizm wszystko zapamięta, a więc depresję także... Odpowiedz Link Zgłoś
ichnia Re: cztery ściany... 04.06.09, 09:32 "Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie..." Może. Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: cztery ściany... 04.06.09, 14:34 Mysle ze to nie terapia wstrzasowa, Twoje zycie nabralo wartosci dla Ciebie a razem z tym wszystko nabralo wartosci. Jesli uda Ci sie zachowac wartosc zycia to depresja nie wroci, jesli zaczniesz tracic to poczucie wartosci wtedy depresja wroci ponownie. Dlaczego sie ucieka od ludzi? Wedlug mnie dla tego ze nie potrafimy sie z nimi kontaktowac, stwarzamy konflikty, podejrzewamy, nie rozumiemy, itp. Jesli nauczymy sie kontaktowac to wtedy spotkania z czlowiekiem sa najlepsza terapia. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
klocki_lego Re: cztery ściany... 17.06.09, 23:25 ...zawsze czułam, że za dużo czasu spędzam w domu ale jednocześnie nie za bardzo radziłam sobie "poza", (może w pewnym stopniu fobia społeczna).Uciekałam do domu jak źle czułam się będąc na zewnątrz a w domu dopadała mnie samotność. W domu czas przeciekał mi przez palce. Chciałam czerpać energię z zewnątrz ale każde wyjście na zewnątrz mi tą energię odbierało. Dom i 4 ściany kojarzyły mi się z samotnością... Czasem przymusowym w nim siedzeniem, bo z wyjściem łączył się lęk... Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: cztery ściany... 17.06.09, 23:51 jakbym ja sama to napisała, dokładnie tak Odpowiedz Link Zgłoś
hovie Re: cztery ściany... 14.06.10, 03:00 Nie musi tak być , cztery ściany mogą poprawiać nastrój i rozweselać , trzeba je tylko odpowiednio zaplanować . druk obrazów na płótnie to jedna z ofert firmy Mama Studio , drukują we wrecz fotograficznej jakości , sam posiadam taki obraz w salonie wykonany ze zdjecia mojej żony . Wyglada to cudownie , polecam . Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: cztery ściany... 14.06.10, 09:42 weź spadaj z tą reklamą, trafileś nią w target jak cholera... Odpowiedz Link Zgłoś
another_story Re: cztery ściany... 14.06.10, 10:25 Mojego "domu rodzinnego" szczerze nie znoszę i bywam tam tak rzadko, jak to tylko możliwe. Do mieszkań wynajmowanych w trakcie studiów łatwo się przyzwyczajam, ale równie łatwo je opuszczam - nie wiążą mnie z nimi żadne emocje, to dla mnie tylko etap przejściowy. Czuję się mentalnie bezdomna. Ale bezdomność w Krakowie smakuje najlepiej. Odpowiedz Link Zgłoś