mala200333
18.07.19, 20:11
- Za każdym razem, gdy wracam do domu po dłuższej nieobecności i mam ochotę wziąć kąpiel, najpierw zakrywam nos i usta jedną ręką, a drugą włączam prysznic. Dopiero po około 20 minutach wyłączam prysznic, a potem wychodzę z łazienki na kolejne 20 minut - przekonuje dr Tom Makin.
REKLAMA
Ten niezbyt ekologiczny pomysł jest, zdaniem brytyjskiego mikrobiologa, nawykiem, który może uratować nam życie. Dlaczego?
Podczas długiej nieobecności domowników, gdy łazienka nie jest używana, w wodzie pozostałej w słuchawce i wężu prysznicowym mogą rozwijać się bakterie z gatunku legionella.
Po uruchomieniu prysznica mogą one rozprysnąć się po kabinie i zostać wchłonięte do płuc podczas oddychania a następnie - spowodować ciężkie zapalenie płuc albo uszkodzenie tego organu.
Legionelloza, czyli co?
Właśnie takie objawy wywołują bakterię legionelli, czyli legionellozy, zwanej też chorobą legionistów. Rozmnażają się one w wodzie w temperaturze między 20 a 40 stopni Celsjusza. Miejsca, które najbardziej sprzyjają rozwojowi bakterii legionelli to właśnie domowe słuchawki prysznicowe, a także węże ogrodowe i wszelkiego typu zraszacze
Czytaj więcej na kobieta.interia.pl/zdrowie/news-wrocilas-z-urlopu-odczekaj-40-minut-zanim-wejdziesz-pod-prys,nId,3100189#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=other