soup.nazi
01.06.06, 19:11
Co dla mnie nie jest specjalna niespodzianka. Prawde mowiac nie jest tez
specjalnie trudne, cytujem:
"Dyplom najgorszego uniwersytetu w Wielkiej Brytanii jest dla pracodawcy
lepszy niż najlepszego w Polsce."
wiadomosci.onet.pl/1338579,2678,kioskart.html
I, bardzo prosze, niech nie wyskakuja ci, ktorym "z punktu" udalo sie dostac
prace bez miejscowych studiow, a zwlaszcza informatycy (gee, I hate this word
- oznacza wszystko i nic). Jestescie wyjatkami potwierdzajacymi regule - good
for you, cieszcie sie, ze wam tak sie udalo - po paru latach pracy w UK, gdy
bedziecie "posiadali" w pelni funkcjonalny jezyk i miejscowe referencje nikogo
nie bedzie obchodzilo czy skonczyliscie uczelnie miejscowa czy na Dzikich
Polach. Reszta do szkoly albo na budowy.
Mowilem? Mowilem. Jakos nie slysze ostatnio glosow o doskonalych polskich
uczelniach i tryumfalnym pochodzie ich absolwentow przez swiat, hehehe. No i
kto sie smieje ostatni? Zupa. A dlaczego? Bo Zupa jest cynicznym pragmatykiem,
a nie bulbonskim chciejem. Tak samo jest w UK, Kanadzie, US, AU, i wielu
innych miejscach. Kogo obchodza Dzikie Pola?