Gość: baa IP: 193.120.72.* 17.09.07, 17:15 Moj zatajony wybryk; -podczas zabawy wypadlo oczko z pierscionka mamy. Nie udalo sie go przykleic... spuscilem oczko i pierscionek w toalecie. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
uccello Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. 17.09.07, 17:43 Pacholęciem będąc, dostałam komplet farb olejnych od Ulubionej Cioteczki. Posadzono mnie w salonie( jeszcze nie chodziłam do szkoły i nie miałam swojego biurka)i pozostawiono jedynie z moją Muzą. Nie udało mi się stworzyć arcydzieła (na co szczerze liczyłam!),udało mi się za to, umazać twarz, ręce , zachlapać stół, a w wyściełanym krześle wypalić dziurę rozpuszczalnikiem. Żeby tak bardzo nie rzucała się w oczy, starałam się zamalować ją farbami, starannie dobierając kolor. Nie przewidziałam jedynie ,że olejne farby długo schną i Tata przeniósł farbę z owego retuszu na własnych spodniach w różne punkty mieszkania. Mówię Wam, postep tego kataklizmu był iście geometryczny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lola Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.man.bydgoszcz.pl 17.09.07, 17:50 a mu kiedyś mieliśmy kanapę w takie kwiaty- w środku oczko , a naokoło płatki, jak to w kwiatku...i te oczka były białe , a ja postanowiłam dodac kanapie jakiś kolor i zaczęłam te oczka kolorować- juz nie pamiętam czym, ale do dziś nie zeszło...pewnie gdybym zamalowała wszystkie oczka to by się nikt nie pokapował...ale mój zapał skończył się chyba na czwartym :)))) a mój młodszy brat domalował ufo na obrazie w pokoju rodziców- ciekawe czy za dzieścia lat będzie to dzieło sztuki:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ojjj Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.07, 00:41 Oboz, ja lat ok. 14 : nasypalam do wazy z zupa,która stala na stoliku dziewczynek z Wegier soli, bo jedna z nich interesowal się chłopak, który mnie się podobal. Na innym obozie rzucałam z kolezanka puste butelki po alkoholu przez okno na boisko tenisowe nocą….było słychać… W wieku ok. 16 lat napilam się tak alkoholem,ze nie reagowałam, moi znajomi wlekli mnie gdzies, jeden kolega podniosl na rekach, ale w pewnym momencie upuścił reke, która była pod glowa w dół, a ja wykonałam „fiksa” i spadlam na beton, ludzie z przystanku się zbiegli (to wiem z opowieści,bo bylam nieprzytomna), potem policja chciala mnie zgarnąć i takie inne bajki, ale udało się; rodzice nic nie wiedza, wróciłam do domu już troche przytomna,ale z wielkim guzem od „wypadku” , a ze to było zima to wmówiłam, ze poślizgnęłam się i upadlam na lodzie… wstyd mi za to jak nie wiem co ;( To już nie z dzieciństwa, troche pozniej. Przyczłapałam do domu z imprezy z jakims napalonym gościem, który chciał mnie przelecieć pod mieszkaniem, obmacywal mnie przy bokowce sąsiadów około 3 w nocy, a tu nagle sąsiad z sasiadka wyskakuje : „kto tam? Co robisz przy mojej bokowce?”. Ciagle z nadzieja wyobrażam sobie,ze mnie nie zobaczyli, ale zwazywszy na to,ze nagle się wycofali i nie drażyli …..znowu wstyd ;( Nagminnie kradłam rodzicom alkohol z szafki. Zawsze mielismy duzo alkoholu w domu. Ten w szafce w kuchni był napoczęty, wiec wykradałam, przelewałam, a do reszty dolewałam wody : ) Dzwoniłam z kolezanka pod wymyslone numery i wmawiałyśmy ludziom,ze wygrali pralke/tv/cokolwiek innego, jeśli tylko odpowiedza na pytanie….ale mielismy ubaw Jak miałam ok.17 lat biegałam w samych majtkach i koszulce po ulicy z kolezanka około 2 w nocy, udawałyśmy nimfy …dziwnie się patrzyli wracający z imprez Chciałam kiedys uprasowac sobie cos, przypomnialo mi się,ze mama prasuje przez material, wiec wzielam spodnice babci, niestety była z jakiegos sztucznego materialu, który się stopil, kiedy tylko dotknęłam żelazkiem…zaraz ja zszylam tak jak umialam, czyli tak,ze powstal w spodnicy trojkat…babcia do dzis nie wie… Tez na wsi u babci- rzucaliśmy w przejeżdżające nocą samochody jabłkami, gruszkami, ruch był niewielki, ale zawsze się cos trafilo.. Tez u babci- kolega włączal dla zabawy syrene przeciwpozarowa…nie musze mowic co się dzieje jak się wlaczy taka syrene na wsi; a my wszyscy mielismy niezły sprint, kiedy to robil. Nastepnego dnia przyjechala wieczorem policja (bo zwykle wieczorem się spotykaliśmy) i wszyscy uciekali oknem w remizie i czołgali się po pobliskich polach przy krowich kupach, żeby policja nas nie zlapala. Wyszlam kiedys z domu o 3 w nocy, kiedy wszyscy spali po telefonie od chłopaka, który przyjechal po mnie samochodem. Żeby mieć jakies alibi wzielam psa, psa spuściłam ze smyczy,żeby biegal, sama wsiadlam do samochodu, po godzinie zadzwonil telefon…mama. Próbowałam wmówić rodzinie, ze chciałam wyjsc z psem na spacer….o 3 w nocy. Miałam jakies 17lat. Kiedys z bratem i kolezanka zrobiliśmy sobie wojne wodna w mieszkaniu, biegaliśmy po calym mieszkaniu z butelami (takimi po plynie do kapieli) z woda i polewaliśmy się, wczesniej zwinęliśmy dywany, było duuuuzo wody wszedzie, potem przywiązywaliśmy reczniki do stop i szorowaliśmy tak po podłodze zbierając wode. Kiedys u babci na wsi przez pare dni padaly duze deszcze i powstaly wieeelkie kaluze w zagłębieniach na polach, które sięgały nam do pach, czy brody. Brodziliśmy po tych kaluzach, a potem jak wróciłam do domu zdjęłam mokre ubranie i ukrylam je na ganku u babci, skisło Przewiązywaliśmy szpagatem poprzek ulice wieczorem tak, ze ludzie na rowerach się wywalali 9(tez u babci) Miałam „kolege”,który rzucal jakims wojennym granatem z zawleczka,która wyjmowal w gore i lapal go, kiedys mu spadl… myślałam,ze umre..zawleczka była tam. Dzis ten gosc siedzi w mamrze za morderstwo… Wyszlam na jakas alkoholiczke ;) no coz, do dzis lubie dobrze się zabawic hehe, cud , ze dożyłam tych 23 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
tetlian Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. 30.09.07, 01:51 Ja kiedyś bratu nasikałem na głowę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ola Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.akademiki.uni.torun.pl 30.09.07, 14:09 ja w przedszkolu wylałam dzewczynie z grupy kisiel na głowę, a miaal takie piękne długie włosy':) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roman Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.va.shawcable.net 30.09.07, 03:38 Co to jest bokowce? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: q Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.07, 15:19 > cud , ze dożyłam tych 23 lat. głupi ma zawsze szczęście Odpowiedz Link Zgłoś
furtive_kitten Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. 14.12.07, 23:45 Oranyboskie rispekt! :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pink caruso Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.lanet.net.pl 14.12.07, 22:20 :))))) ciekawe, ciekawe..no i biedna babcia:)) Odpowiedz Link Zgłoś
ja_magnes Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. 28.09.07, 15:46 Z kręgu wybryków plastycznych mój brat w wieku ok 5 lat namalował sobie świecówkami na ścianie drabinę, żeby sięgnąć do włącznika do światła. Nowe tapety w PRLu były nierealne, tak więc drabina była z nami długo. I wszystkiemu winna była telewizja, przez bajkę "Zaczarowany ołówek". Innym wybrykiem była nasza zabawa w piosenkarke-ja na jednym końcu skakanki miałam mikrofon, mój brat na drugim robił za gniazdko z prądem. Skakanka była gumowa,gniazdko nie wiedzieć czemu wyrwało piosenkarce mikrofon,a w blokowych drzwiach do pokojów były takie duże szyby...od tego dnia o jedną mniej. Nie dało się tego ukryc :) a jak rodzice robili później remont to wstawili takie szybki dzielone - zeby w razie czego poszła 1 mała a nie duża (swoją drogą małą też udało się wybić, tylko już nie pamiętam jak) Odpowiedz Link Zgłoś
ja_magnes Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. 28.09.07, 15:52 No i obcięłam sobie kawałek grzywki, bo chciałam sprawdzic czy nożyczki na plastyke aby nie są tępe (to było chyba w zerówce) a nic innego nie było pod ręką. A fryzurke miałam wtedy "pod garnek", więc taki "wyrąb" rzucał się w oczy.A że byłam świeżo po fryzjerze, to wmówiłam mamie, że tam mnie tak źle obcięli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czerwonykozak Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.09.07, 11:09 Mialem podobną historie: kiedys wrocilem od fryzjera i uznalem ze mnie za krotko obcieli wiec siegnąłem po nozyczki i bez zadnego lustra intuicyjnie poobcinalem sobie te włosy, nie wpadlem by sprawdzic w lustrze jak mi wyszlo. Gdy mama wrocila i sie mnie spytala co sie ze mną stalo? powiedzialem ze zaczalem kichac i kaszlec i dlatego tak nierówno. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kurza_łapka Łapałam kury sąsiadki babci i... IP: *.szczecin.mm.pl 29.09.07, 20:03 Łapałam kury sąsiadki babci i... wkładałam im patyki w tyłki. Biegały z tymi patykami, aż je właścicielka wyłapała. Odpowiedz Link Zgłoś
koszmarekopalek Re: Łapałam kury sąsiadki babci i... 29.09.07, 22:00 a teraz sobie wepnij i polataj... aż cię złapią :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwa Re: Łapałam kury sąsiadki babci i... IP: *.speed.planet.nl 30.09.07, 11:51 co to za nick?!? ... ?!? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ludek Re: Łapałam kury sąsiadki babci i... IP: *.l2.c2.dsl.pol.co.uk 30.09.07, 00:23 moja babcia do dzis wypomina mi usypianie kaczuszek:)miala ich cale stadko i kazala zagonic na noc do kurnika. a ja nauczona klasc lale spac, chwytalam je za szyjki i ukladalam w rzadku przed kurnikiem. zanim babcia zreagowala, ponad polowie je ukrecilam:((( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcin Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.fbx.proxad.net 29.09.07, 20:23 Ja natomiast w wieku 6 lat, z zazdrości obciąłem młodszego brata (3 latka). Podobno mial wtedy cudowne kręcone loczki. Do czasu :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.07, 21:17 ja, moje dwie siostry i dwóch kuzynów stawalismy w sznureczku i dwie skrajne osoby łapały za jakiś kabelek który był podłączony chyba do akumulatora (nie pamietam dokładnie), a potem łapaliśmy sie wszyscy za rece...z tego co pamietam najbardziej smyrało tego w środku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bob Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.devs.futuro.pl 29.09.07, 20:16 1. W piecyku gazowym zgasilem swieczke, odkrecilem gaz na full i po 20 sekundach podpalilem zapalniczka. Na szczescie skonczylo sie na opalonych brwiach i wlosach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adrian Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.07, 01:03 Gdy bawiłem się z koleżanką na przedszkolu, które było obok mojego domu, koleżanka oderwała dużą postać Kubusia Puchatka z płyty tekturowej, będącej przy wejściu do przedszkola.Było już późno więc by ukryć dowody "zbrodni" zakopaliśmy Kubusia w piaskownicy.Niestety stróż odkrył nasz niecny plan.Biedak musiał odkopywać... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monisia Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.upc-j.chello.nl 29.09.07, 21:33 Ja zazwyczaj bawilam sie w miare glosno. Raz podejrzanie cicho bylo w pokoju,tato poszedl zobaczyc co ze mna. A ja, zuch dziewusia,narysowalam na swiezo pomalowanej scianie ogromnego orla. Lecial wtedy taki serial w tv "Znak orla",ktorego bylam fanka . Mialam 4 lata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ;) Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: 213.134.181.* 17.09.07, 20:50 mazanie kredą po ścianach w przedpokoju (taka tapeta do połowy ciemna była;-)) w końcu kupili mi taka mini-tablicę;D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gośc Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.19.165.20.osk.enformatic.pl 29.09.07, 19:40 a ja malowalam królewny taaakie dluuugie.... na ścianacg w moim pokoju, tak,zeby to potem zamalowac mój tata malowała rózne figury geometryczne na tych miejscach. Wszyscy sie potem zachwycali, ze taki ciekawy pomysł na pomalowanie pokoju dziecinnego ;P A kiedyś bawiłam sie,ze wszystkie lalki idą na bal przebierańców i pomalowałam wszystkie jakie miałam czarym flamastrem, kropka na środku czoła, bo każda miała być hinduską.... Odpowiedz Link Zgłoś
farelkaa Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. 18.09.07, 09:36 Mloda dziewczynka bedac razem z moja kuzynka dwa lata starsza poszlysmy na lyzwy na jezioro mimo wyraznego zakazu. Lod peknal kuzynka wpadla, tak po kolana (dzieki Bogu) do tej pory nikt nie wie ;) innym razem, bawilam sie swieczkami na dywanie (wrozylam z wosku) i jakos tak ten wosk wzial sie wylal na dywan. Szybko dokonalam operacji zelazko + bibula i tez sie nie wydalo, ale co sie najadlam strachu to moje ;) Generalnie bylam psotnym dzieckiem ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asia Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.07, 10:19 wsadziłam dwa druty metalowe,takie od robienia na drutach do kontak to,żeby sprawdzić czy jest tam prąd i razi,tak jak mówili rodzice, prąd był,trzepnęło mnie po rękach.Nie przyznałem się do tego ekspery mentu. Odpowiedz Link Zgłoś
heca7 Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. 19.09.07, 23:56 Mąż jako dziecko bawił się z kolegami na drzewie.W pewnym momencie spadł na głowę. Koledzy po chwili przerażenia ochłoneli i odprowadzili go do domu,na głowie wyrósł ogromny guz. Problem polegał na tym ze w wyniku upadku mąż stracił częściowo pamięć. Nie wiedział np: jaki jest rok ani dzień tygodnia. Kiedy pytał się rodziców to mu nie wierzyli, myśleli że jak zwykle żartuje. Pamięć wróciła po paru dniach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Leppiej Skrecalem zebami drut pod 220 V IP: *.ija.csic.es 28.09.07, 15:19 ... od takiej obciachowej lampy wodnej. Chcialem zobaczyc jak swieci, a kabel byl przerwany. No i okazalo sie, ze wczesniej go wlaczylem do kontaktu. 220 V na jezyku zostawia ciekawe wrazenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mmm Re: Skrecalem zebami drut pod 220 V IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.07, 20:36 Zrobiłem to samo - ciekawe wrażenia. Nie powtórzył bym jednak tego tak świadomie. A z innych eksperymentów z prądem, to z bratem wsadziliśmy kiedyś żaróweczkę 3,5 V do kontaktu - zrobiliśmy specjalną wtyczkę. Trzymane toto było za pomocą kombinerek (wiedzieliśmy, że może być niebezpiecznie). Jak pie..ęło, to prądy nie było na całej klatce. Wezwany elektryk długo szukał przyczyny. Nie znalazł, ale naprawił, tak że prąd był. Oczywiście nikt tego nie wie, oprócz mnie, brata i czytelników FH. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mmm Re: Skrecalem zebami drut pod 220 V IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.07, 17:55 Aha! Żona też wie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomisiu Re: Skrecalem zebami drut pod 220 V IP: 130.76.32.* 29.09.07, 22:50 Pamietam jak dziadek sprawdzal zarowki tak ze z lampy wystawal drut i wystarczylo tylko styknac zarowke z tym drutem, jak dziadek poszedl to ja ten drut dotknalem...mialem chyba 2 lata, pamietam ten prrrrad. A kiedys pod choinke dostalem taka gre z planszami ze gdy jednym bolcem dotkniesz nazwy kraju a drugim bolcem prawidlowa nazwe stolicy to swieci zaroweczka. Ale ja o tym nie wiedzialem, wzialem wszystko do pokoju babci i wsadzilem te dwa bolce do kontaktu, pamietam jak poczarniala ta zaroweczka a potm byl blysk i wywalilo stopke. Nikt sie nie przyznal do tego prezentu dla mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: julka Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.aster.pl 29.09.07, 21:38 Gość portalu: asia napisał(a): > wsadziłam dwa druty metalowe,takie od robienia na drutach do kontak Podobnie eksperymentowałam jako 4 latka. Do kontaktu podłączyłam się za pomocą jednego, dość solidnego druta, którym babcia robiła skarpetki:). Operacja cudem skończyła się dość szczęśliwie, na sinym języku wywalonym na wierzch, i telepaniu przy kontakcie. Chwile niezapomniane na całe życie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nieveh Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.bulldogdsl.com 30.09.07, 14:27 Tatus chemik, wiec dzieci bardzo interesowaly wybuchy. A co. Tatus nam pokazywal, jak zakrecic wode w ubikacji i uzyc pustej muszli (zawsze czystej, mama o to dbala), i spalac rozne substancje w niej. W efekcie samodzielnych eksperymentow spalilam praniena sznurze. Pozniej przenioslam sie do kuchni. Parafika zmieszana z co wlezie wybuchla w postaci slupu ognia i do dzisiaj na suficie wylazi spod warstw farby WIELKA TLUSTA GWIAZDA parafinowa, bo ogien rozpelzl sie na suficie:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: YMC Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.07, 16:37 Kiedyś wziąłem taką grzałkę do herbaty z kuchni i podłączyłem do kontaktu pod biurkiem mojego brata. Efekt: poparzone ręce i częściowo spalona podłoga... Albo raz na wsi siedziałem na drzewie i zachciało mi się sikać więc posatnowiłem lać z góry. Akurat w tym samym czasie podlazł pod drzewo mój pies i go niechcący zasikałem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ludek Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.l2.c2.dsl.pol.co.uk 30.09.07, 00:15 hmmm, ja uzylam srubokreta:))lecz moim ulubionym wspomnieniem jest "zabicie" lalki. nastepowalo stopniowo: miala dlugie wloski, wiec je obcielam, by sprawdzic, czy odrosna, nie odrosly:), otwierala i zamykala oczy, wiec otworzylam jej glowke ostrym narzedziem i przecielam sznurek, ktory znalazlam, oczka wypadly:), mowila mama i tata, wiec tym samym ostrym narzedziem otworzylam jej brzuszek, i wtedy znalazla mnie mama zaaalarmowana zbyt dluga chwila ciszy. lalki nie udala sie odratowac, co zebralam, to moje:) mialam 4 lata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ananke Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.09.07, 20:43 Gość portalu: ludek napisał(a): miala dlugie wloski, wiec je obcielam, by sprawdzic > , czy odrosna, nie odrosly:), otwierala i zamykala oczy robiłam podobnie ;P Tez obcielam swojej lalce wlosy (miala dlugi warkocz) bo stwierdzialam, ze jest niemodna. Chcialam jej tez uciac troche rzesy, bo uwazalam ze sa za dlugie (nie wiem czemu) tylko ze lekko przesadzilam i te rzesy powypadaly. Potem otworzylam jej glowke (wiem podobnie) i niechcacy wypadla jej jedna zrenica i to oko caly czas sie zamykalo. Mialam jakies 8 lat ;P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szmakrobak Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.lanet.net.pl 14.12.07, 22:29 :))) miałam podobnie. bawiłam sie z bratem w szpiegów i w ramach akcji szpiegowskiej wetknełam metalowe COS w kształcie V do kontaktu. pierwsze mega pierdut to był odrzut od kontaktu i zdechniete korki, drugi-wielki klap od tatusia:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asdf Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.07, 09:44 Kiedy miałem 6 lat postanowiłem zrobić dziurę w ścianie. Wlazłem na krzesło i zacząłem drążyć pod obrazkiem. Ścianka była działowa więc rychło dotarłem do pustej przestrzeni i postanowiłem sprawdzić czy sięga ona aż do piwnicy :P Chwyciłem pierwszą rzecz, która wpadła mi w ręce i wrzuciłem do dziury. Tą rzeczą były kluczyki do samochodu ojca. Ale się stary rano rzucał w poszukiwaniu tych kluczyków. Do dzisiaj nie wie :) Odpowiedz Link Zgłoś
flamewar.havoc ale wieje nudą z tych waszych postów. 28.09.07, 20:08 Ani śmieszne ani zabawne. Nudne mieliście "dzieciństwa" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niu Re: ale wieje nudą z tych waszych postów. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.07, 21:39 flamewar.havoc napisał: > Ani śmieszne ani zabawne. Nudne mieliście "dzieciństwa" To napisz cos swojego, bimbasku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lezka sie kreci drzwi od klopa IP: *.net136.okay.pl 30.09.07, 12:14 kiedys przepychajac sie z bratem, zrobilismy niewielka dziure w drzwiach od wc (to takie pilsniowe drzwi, jak to w blokach). na szczescie zamiast wpadac w poploch wzielismy szybko troche gipsu, zrobilismy fachowe wypelnienie. gips po wyschnieciu byl jasniejszy niz drzwi, wiec sprytnie ucharakteryzowalismy wypelnienie farbkami akwarelami, nadajac mu bardzo zblizony kolor. mielismy wtedy 8 i 10 lat (brat i ja), wszystko udalo sie znakomicie, usterka pozostala niezauwazona przez dlugi czas. az dziw bierze, ze zamiast tynkarzami zostalismy fizjoterapeuta i grafikiem ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mycha Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.amg.gda.pl 21.09.07, 14:23 Razem z ojcem wyżarliśmy mamie krem, który przygotowywała do tortu do pracy. Ponieważ była akurat na etapie zmiany jednej pracy na drugą, pracowała na półtora etatu (żeby jej nie przepadł nowy etat i dokończyć okres wypowiedzenia starego). Torty miały być dwa (do jednej pracy i drugiej), więc kremu było naprawdę dużo i mnie zemdliło. Najlepsze jednak było to, że udało nam się wmówić mamie, że żadnego kremu nie robiła... Przyznaliśmy się dopiero po 20 latach. Odpowiedz Link Zgłoś
juliaiga Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. 22.09.07, 14:46 1)miałam koleżankę z którą spędzałam wolny czas.znalazłyśmy patelnię taką zużytą i pokrzywioną u mnie w piwnicy.koleżanka dostała rozwolnienie.wpadłam na pomysł żeby zrobiła do patelni kupę a póżniej się coś wymyśli.no i tą patelnię,z kupą włożyłyśmy do samochodu taliego czowieka który przyjechał w odwiedziny do mojej rodziny 2)kradłam listy ze skrzynek,wyciągałam je zaraz gdy listonosz je porozwoził Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: q Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.07, 16:04 urzekła mnie twoja historia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: arnika77 Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.plock.mm.pl 22.09.07, 16:06 1. Miałam 7 lat i byłam sama w domu. Ogladałam w tv program o akrobatach i postanowiłam nauczyć się chodzić na rękach. Stanęłam, fiknełam i jedna ręka została mi na podłodze złamana.Wiedziałam, że to debilizm i powiedziałam rodzicom, że potknęłam się o dywan. Mam 30 lat, nadal w to wierzą... 2. Rozpalałam z siostrą ognisko pod stodołą dziadków. Na szczęście się nie zajęło.. 3. Z tą samą siostrą wdarłam się do babci na strych i otworzyłam jej tajną walizeczkę. Miała tam perfumy, zdjęcia, jakieś bibeloty. Nigdy sie do tego nie przyznałam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: arni Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.plock.mm.pl 22.09.07, 16:15 kurczę, jeszcze mi się przypomniało: 1. uczyłam kurczaki fruwać i zrzucałam je z piętra domu, niestety część już nigdy się nie nauczyła:) 2. mój kuzyn jechał do miasta wypucowanym samochodem.Na chwilę wszedł zapytać czy czegoś nam nie potrzeba.O jedna chwilę za długo. Było po burzy, więc odbiłyśmy mu ( z siostrą oczywiscie) na całym samochodzie łapki z błota. Został w domu. 3. chowałam w ręce wsuwkę do włosów i szorowałam nią po stoliku na wysoki połysk. Jak zobaczyłam, ze robią się głębokie rysy, zakryłam obrusem, nie musiałam się pryznawać - było wiadomo kto 4. moja ciocia z córką miała w latach 80-tych lecieć do Kanady. Wiadomo, jak ciężko było wtedy o wizę , bilety, emigrację. Lubiłam tę ciocię, nie chciałałm, żeby wyjeżdżała - podarłam bilety i wyrzuciłam za okno. Ale była opera! 5. Miałam 6 lat, gdy sama wybrałam się do sklepu oddalonego od domu o jakieś 10 km po chomika. Zdązyłam wrócić, zanim mama zorientowała się, że nie ma mnie przed blokiem. Boże, ile tego było. Gdybym miałą takie dziecko jak ja, dostałabym zawału! Odpowiedz Link Zgłoś
ewa9717 Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. 22.09.07, 16:42 Jakoś tak krótko po remoncie w domu (miałam z 7 lat) rodzice wybrali się do kina, a ja zostałam sama. Jednokolorowe ściany wydały mi się chyba brzydkie, bo kredkami świecowymi machnęłam rząd krasnoludków. Zanim rodzice wrócili, doszłam w swej pracowitości do pokoi na piętrze. Reakcja opieki domowej była inna niz oczekiwałam, żadnego zachwytu. A krasnoludy przebijały mimo kilkakrotnego zamalowywania (jakąż moc miały świecówki z okresu późnego Gomułki!0, trzeba było walnąć tapety...To się wydało, bo nie mogło się nie wydać, ale inne moje dokonania są do dziś okryte tajemnicą :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: supermisio Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.07, 20:57 Jak nie chciało mi sie iść do szkoły to mówiłem mamie że tak sobie się czuję. Z racji tego, że bardzo chorowitym dziecięciem byłem zostawałem na drugi dzień w domu:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wicia Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.ppp-bb.dion.ne.jp 30.09.07, 06:21 1) Wrzuciłąm ojcu zapalniczkę do wanny (pustej) i razem z nim chodziłam po mieszkaniu i pomagałam mu "szukac". Miałam 3 lata. 2)Ukradłam kilka klocków z przedszkola , bo miały ładne kolory, a rodzicom wmówiłam, że zapomniałąm wyjąc z kieszonki fartuszka. Miałam 5 lat. 3) Straszyłam pokrzywami jako 8 latka z koleżankami chłopaków z sąsiedztwa, a oni uciekali z płaczem do swojego dziadka:) Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus nie umiałam dzielenia z resztą i tak 22.09.07, 22:22 długo udawałam, że mnie brzuch boli (łącznie z telefonami do mamy do pracy, czy mogę dziś zostać w domu, bo mi jakoś niedobrze. Tu było mi łatwo, bo jako dziecko miałam atak kolki raz, i wylądowałam na pogotowiu, prawie że myśleli, że umieram) ). W końcu poszłam na operacje usunięcia wyrostka, po operacji lekarz powiedział, że wyrostek był zupełnie zdrowy. A ja przestałam symulować - musiałam! - no i dalej nie umiałam tego dzielenia z tesztą , zresztą do tej pory jakoś mi to słabo wychodzi Mama do tej pory wierzy, że kolki i wieczne bóle brzucha do ósmego roku życia to był mój wyrostek i nie wierzy lekarzowi, że wyrostek był zdrowy (najlepsza była konsultacja jakieś trzy miesiące po operacji, cały czas byłam na diecie -kleiki itepe - bo lekarz zapomniał mamie powiedzieć, że dieta kleikowa powinna trwać góra tydzień. Ponoć byłam - słowa lekarza - straszliwie wychudzona). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: 212.244.79.* 23.09.07, 17:13 Pamiętam z dzieciństwa, że rodzice często robili na kolecję twarozek ze szczypiorkiem (wtedy go nieznosilam). I tak pewnego wieczoru mama zrobila kanapki, kazala zjesc i wyszla z kuchni. A ja nie wiedząc co tu z nimi zrobić, podrzucilam jedna do gory(juz nie wiem dokladnie czemu). To bylo male mieszkanie i sufity takie dosyc niskie... no i sie przykleila ta kanapka... :\ Dluuuugo myslalam jak by tu ja odkleic, bo nie chciala spasc. Na szczescie sie odkleila jakos, zostala tylko plama. Wiem, ze to bylo glupie;) Odpowiedz Link Zgłoś
weekenda Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. 23.09.07, 17:36 podpalałam z ukochanym kumplem śmietniki na Ursynowie i czekaliśmy jak szybko straż przyjedzie; mieliśmy nawet jakiś ranking... rozbijałam znalezione butelki po wódce na świeżo wyasfaltowanych boiskach szkolnych i przedszkolnych... też na Ursynowie i z tym samym kumplem. Nawet już nie pamiętam co tu chcieliśmy sprawdzać. I tak sobie myslę, że teraz jak by nas złapali to pewnie rodzicom odebrali by prawa rodzicelskie a nas by oddali Giertychom na wychowanie. Oboje pokończylismy studia i żadych kłopotów wychowawczych nie sprawialiśmy. Mamy rodziny, dzieci. O tamtym nikt poza nami nie wie Odpowiedz Link Zgłoś
pokusa_87 Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. 23.09.07, 20:04 Mojej gafy nigdy nie zapomne , Kidys jak byłam mała postanowiłam ze pomaluje sprayem czerwonym ( który tata trzyma w szafie ) butelke po szampanie zebym miała ładny wazonik na dekoracje w pokoju , swiadomoa swych czynów gdy nikogo nie było w domu wziełam butelke na balkon , spray i zaczełam pryskac , ale zeby lepszy był efekt wsadziłam palca do srodka zeby równo pomalowac , niestety palec mi utwił i przerazona ze go nei wyjme pobiegłam z ta butelka do wanny zeby zmoczyc go pod wode , nie zauwazajac ze firanka była zasłonieta i niestety los chciał ze niechcacy zachaczyłam i firanke pobrudziłam :/ palec przezył ;p a ja miałam kolejny kłopot co zrobic z firanka zeby mama nie zauwazyła , najpier wpadł mi do głowy zmywacz , ale plama była coraz bardziej widoczna , rozpusczalnika nie miałam wiec postanowiłam uciąc firanke nozyczkami od góry do dołu , hehehe do tej pory firanka wisi i nikt o mojej małej tajemnicy nie wiem ;p Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baa Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: 193.120.72.* 28.09.07, 11:13 Hahahahah, Pokusa, jestes boska! Chcialbym Cie widziec jak rozrabiasz :) Odpowiedz Link Zgłoś
pokusa_87 Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. 28.09.07, 22:14 He he he wiesz nic straconego ... tylko obawiam sie ze w mojej głowie nie bedzie dosc atrakcyjnych juz zatajen ;p chociaz mówi sie : nigdy nie mów nigdy ..." hehehe pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oshin80 Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: 87.200.49.* 29.09.07, 19:36 U nas na placu zabaw byla taka karuzela z platforma (fachowo zwana tarczowa). Kiedys poszlam na plac zabaw sama i pech chcial ze chlopaki z podworka mnie przydybali na tej karuzeli. Stalam w srodku a oni krecili coraz szybciej i coraz szybciej az w koncu moje nogi zaczely fruwac i krecilam sie na karuzeli w dosyc nietypowej pozycji - horyzontalnej :) ekstremalny sport jak na 5-latke. Odpowiedz Link Zgłoś
pokusa_87 Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. 23.09.07, 20:20 aaa jeszcze jak byłam chyba w 6 klasie podstawówki to usłyszałam od swoich genialnych kolegów ze najlepsza metoda na to by nie pojsc do szkoły bylo najedzenie sie proszku do pieczenia , wiec ja zeby był lepszy efekt zamiast łyzki , zjadłam całe opakowanie , efekt był zaskakujacy , do szkoły nie poszłam , lecz lezałam cały czas w lózku prawie w bezruchu bo zamiast bolącego brzucha dostałam infekcji wirusowej gardła i jakikolwiek ruch sprawiał u mnei wymioty hehehe ... pełno miałam wybryków w dzieciwnstwie , i fajnie sobie powspominac Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlasku-mlasku Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.07, 20:44 mama przypalała papierosa w następujacy sposób: od gazu zapalała papierek, a od niego fajka. Potem ów papierek gasiła machając. Fajne. Też tak chciałam. ponieważ na papierosy byłam za młoda, spróbowałam z papierkiem. Nie chciał mi skubany zgasnąć, nawet od wody w zlewie. Niewiele myśląc buchnęłam go pod szafę w przedpokoju. Podłoga lakierowana, sztuczny dywan...Na szczęście lunęłam wodą z butelki. Smuga była mało widoczna, przypominała zapomniany brud... Odpowiedz Link Zgłoś
renatulka Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. 28.09.07, 12:00 jak byłyśmy małe to miałyśmy z siostrą niesamowite pomysły... * dłubałyśmy śrubokrętem dziurę w podłodze, bo chciałyśmy zobaczyć jak mieszkają sobie sąsiedzi piętro niżej. nie przyszło nam nawet do głów, że sąsiedzi napewno zauważyliby dziurę w swoim suficie... * u bliskiej osoby w pokoju na szafie znalazłyśmy pudełko z wibratorem... choć to może nie wybryk, ale nie powinnyśmy tam grzebać... * kiedyś jak przechodziłyśmy obok skrzynki na listy, to jeden był nie do końca wsunięty, więc go wyjęłyśmy... okazał się listem milosnym. chłopak pisał do swojej dziewczyny jak bardzo ją kocha itd itp... a my, głupie małolaty, włożyłyśmy do koperty 5 groszy i dodatkową kartkę. na kartce napisałyśmy coś w stylu ''ten list to tylko żart, tak naprawdę już cię nie kocham. żegnaj. i zacznij się ładnie ubierać. przesyłam pieniądze na sukienkę'' ale to człowiek był głupi.... Odpowiedz Link Zgłoś
caysee Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. 28.09.07, 12:48 Gdy mialam 12 lat bylysmy u kolezanki i chcialysmy zrobic frytki. Nastawilysmy olej, ale nie chcialo nam sie czekac w kuchni az sie zagrzeje, wiec poszlysmy do pokoju ogladac MTV. Po kilkunastu minutach zza zamknietych drzwi dostal sie do pokoju podejrzany dym. Olej w garnku sie zapalil, z garnka buchal olbrzymi plomien, palil sie tez okap kuchenny, szafka obok i jakies sciery. W gaszeniu pomogla nam sasiadka, kuchnia byla do remontu, wszystkie kwiaty do wyrzucenia. Moi rodzice do dzisiaj nic nie wiedza :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: curly Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.07, 12:52 majac juz nie tak mało, bo ok 9-10 (chyba )lat, bawiłysmy sie z przyjaciółką chyba w napad, czy w mafie. W kazdym razie, zeby było bardziej realistycznie "pozyczyłysmy" spod lóżka jej rodziców bron gazową.. oczywiscie mozna sie domyslic, ze nam wypaliła... ale było wietrzenia i przerazenia..., dopiero po kilku miesiacach tata przyjaciólki sie zorientował, ale było na straszego brata, no przeciez nie na dwie grzeczne dziewczynki... ;p Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dużyMa Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: 193.84.182.* 28.09.07, 13:41 w przeddzień wigilii, wieczorem wydłubałem z ciasta drożdżowego wzsystkie!!! rodzynki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nobody Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.09.07, 14:04 Generalnie-wszystkie wyszły na jaw: Sparwadzenie czy kot potrafi pływać- oczywiście sprawdziłem w garku z wodą na kuchni węglowej-nie tyle poparzył sie wodą co przejściem po kuchni - ale się wylizał - nie zamordowałem. Wrzucenie kota do parnika na wsi. Biegał dosłownie po ścianach. Nie pamiętam - ale chyba przeżył. Szukanie złota w ścianie - dziura wielkości futbolówki. Pocięcie marynarki ojczyma żyletką - coś mi tam zrobił - nigdy się nie przyznałem - dostał zdrowy opieprz od matki za "szlajanie się". Pomalowanie ściany lakierem do paznokci. Wymyślanie niestworzonych historii o znajomych, których to niby widziałem na mieście z kimś "nieznajomym" - o mały włos dwa rozwody - świństwo z mojej strony jak diabli. Zrzucenie butelki przez taki mały lufcik z dachu - wybicie bocznej szyby w samochodzie - nikomu na szczęście nic się nie stało. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.toya.net.pl 29.09.07, 21:27 Jeżeli uważasz , że to jest śmieszne to się lecz ,póki na to jeszcze czas .Szczególnie to co robiłeś zwierzętom.Z takich bezmyślnych , nie umiejących wymyśleć żadnej sensownej zabawy dzieci wyrastają na ogół jeszcze głupsi i okrutni dorośli.M Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: masakra Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.eranet.pl 30.09.07, 12:11 to debilizm a nie dowcip. Sam sobie wsadź głowe do wrzątku najlepiej. Widzę, że masz jakieś zaległości z dzieciństwa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chalka1 Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: 83.238.150.* 30.09.07, 13:33 Pamiętam, że jak byłem kiedyś na weselu był tam taki tort w kształcie jeżozwieża. Kolce były z pokrojonych migdałów. Jak nikt nie widział wyjadaliśmy z kuzynem te kolce a na ich miejsce wkładaliśmy zapałki. Potem widziałem jak w otworze gębowym jednego z moich wujów znika taki kawałek z zapałkami. Niestety nie pamiętam zakończenia tej historii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adomas Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.crowley.pl 30.09.07, 13:33 Za okrucieństwo wobec zwierząt powinieneś iść do poprawczaka. Chłop żywemu nie przepuści? Odpowiedz Link Zgłoś
aniuta75 Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. 28.09.07, 14:04 Wylewałam fusy ze szklanki w koszyczku do kibelka - koszyczek został w ręce a szklanka zanurkowała :D. Dopiero teraz się przyznałam rodzicom i nieźle się uśmialiśmy :D. No i jeszcze jak rybka zdechła i też ją chciałam spuścić w kibelku :PP ale nie chciała spłynąć, więc ją wyciągnęłam, zawinęłam w papier i do kosza wyrzuciłam :P. Odpowiedz Link Zgłoś
farelkaa Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. 28.09.07, 14:09 W przeddzien pojscia pierwszy raz do szkoly wcisnelam w dziurke od zamka jakas mala blaszke. Jako, ze moja mam jest nauczycielka i musiala isc do swojej szkoly na rozpoczecie roku, mialam na nia czekac coby mnie zaprowadzila pozniej na moje rozpoczecie. Ile bylo stresu jak nie dalo sie otworzyc drzwi, klucz utknal i ani w jedna ani w druga strone. Wychodzilam przez balkon, dzieki Bogu mieszkamy na parterze ;) Dopiero po kilku latach sie przyznalam, ze to ja wtedy z tym zamkiem kombinowalam ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oshin80 Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: 87.200.49.* 29.09.07, 19:48 Kiedys chcialam wyrzucic smieci i gdy juz mialam wyjsc z domu urwalam klamke...Ojciec otworzyl jak wrocil z pracy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kris Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.wro-com.net 28.09.07, 14:53 Bawiłem się w indianina toporkiem, takim z jednej strony jak siekierka a z drugiej do rozbijania kotletów. Efekt? Dywan pocięty w centralnym miejscu pokoju tak, że rozeszły się wszystki nici aż do podłogi. A potem lekki wpiernicz :). Wyobraźcie siobie konieczność kupienia nowego dywanu w czasach PRL. Ale dziś wspominam to z szerokim uiśmiechem, wkońcu fajnie się bawiłem:) aż do powrotu rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Verloc Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: 80.83.158.* 28.09.07, 14:57 Mój ojciec przywiózł sobie z podróży zagranicznej dezodorant do stóp. Strasznie był zadowolony, zawsze miał kręćka na punkcie higieny stóp. A ja - miałem jakieś 6 lat - trułem nim mrówki faraona. Wielokrotnie, bo jakoś nie chciał zadziałać. Ja pryskałem, a one się podnosiły i ruszały dalej. Czyli nie pomogło, ale musiałem być pewien. Ojciec się dziwił, że się coś szybko ten dezodorant wyczerpał. Chyba nawet dziś nie mógłbym mu o tym powiedzieć, a było to ze 25 lat temu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ... Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.91.174.89.cable.satra.pl 30.09.07, 15:55 poszlam kiedys z kuzynka na dzialke do naszego dziadka. na dzialce stal taki taly domek- parter i poddasze. na poddaszu staly jakies zapomniane sprzety i inne rzeczy. dziadek powiedzial,ze mozemy tam wejsc i sie bawic. niestety, bylo tam tylko malutkie okienko,ktoe nie dawalo zbyt wiele swiatla. na szczescie zauwazylysmy,ze pomiedzy deskami jest jakas dosc miekka substancja,ktora latwo jest wyjac przy pomocy olowka... no i porobilysmy sobie okienka... tego samego dnia okazalo sie,ze dziadek dwa dni wczesniej polozyl na dach nowa papę.. ale nam sie oberwalo :D kilka lat pozniej z ta sama kuzynka poszlysmy do dziadka na dzialke zrywac wisnie. jedna z nas (juz nie pamietam ktora) wlazla na drzewo i stanela na niezbyt grubej galezi...gazal oczywiscie zlamala sie pod ciezarem... wiedzialysmy,ze dziadek nas utłucze jak sie dowie,wiec wzielysmy spory kawalek drutu ,ktory znalazlysmy w szoppie i jakos udalo nam sie przymocowac ta galac przy pomocy drutu. dziadek zorientowal sie dopiero jak galaz calkiem uschla i chcial ja sciac :D Odpowiedz Link Zgłoś
karolbir Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. 29.09.07, 21:54 wszedlem do toalety na statku, przez przypadek klamkę urwałem i deska od sedesu odleciała, odkrecilem kran ale nic nie lecialo wiec wyszedłem nie zakręcając go :) później się dowiedziałem że połowę dolnego pokładu zalałem :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xxx Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.ppp-bb.dion.ne.jp 30.09.07, 14:34 Mnie za wszystko bili i zastraszali, więc z zazdrością czytam niektóre posty. Mi nawet nie wolno było przypadkiem rozlac herbaty zbic szklanki czy pobrudzic butów. Chyba nie miałam dziecinstwa tak naprawdę, bo psocenie to chyba najbardziej charakterystyczny jego aspekt. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
arius5 Gazetki, panie :o) 28.09.07, 15:04 Oczywiscie udalo mi sie odkryc, gdzie tatus chowa gazetki porno i od czasu do czasu ogladalem sobie to czy owo (mialem chyba 10 lat). Ale, na nieszczescie, schowek byl w barku i kiedys przy wyciaganiu gazetek wypadlo pare kieliszkow na podloge. A ja, zamiast wyrzucic szklo gdzies po cichutku, wrzucilem je po prostu do smietnika w kuchni, co rodzice zauwazyli zaraz po powrocie do domu. Wytlumaczylem w bardzo zawily sposob, ze to pies wsloczyl na kredens i stracil kieliszki pyskiem. Sprawa ucichla i nikt wiecej do tego nie wracal, chociaz podejrzewm, ze rodzice wiedzieli dobrze, w czym problem. Wlasciwie to musze sie ich zapytac, w koncu juz minelo ponad 30 lat :o) to chyba nic mi nie grozi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ola tampon IP: *.saint-gobain.com 28.09.07, 15:29 a ja włożyłam sobie z ciekawości tampon wykradnięty mamusi gdy miałam może z 10 lat Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nana i przestalas byc dziewica, tak? IP: *.chello.pl 29.09.07, 20:19 to nie bylo mądre, akurat- wbrew pozorom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mona Re: tampon IP: *.crowley.pl 30.09.07, 11:26 Gdy mialam jakies 5-6 lat, w szafce u mamy znalazlam podpaski. Musiały byc z Zachodu, bo były w pięknym tekturowym pudełku, którego wieczko zdobiło zdjęcie pary spacerującej plażą nad oceanem, do tego każda podpaska osobno pakowana... dzisiaj niby nic, ale mowimy o roku około 83 :)) nic dziwnego, ze tajemnicze pudełko i jego zawartość mocno mnie zaintrygowały. Na pytanie co to jest, troche zawstydzona mama odpowiedziała, że ... wkładki do butów. No to przy najbliższej okazji buchnęłam jej dwie "wkładki" i wkleiłam sobie do butów, a co :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magda Re: tampon IP: *.lubin.dialog.net.pl 07.10.07, 23:49 Ja nie mogę! Ale mnie to rozbawiło! :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzeczna Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.09.07, 15:46 - Nie pamiętam jak to dokładnie było, ale mając w domu małe kotki stwierdziłam, że należy im trochę przyciąć włoski w uszach to będą lepiej słyszały, wzięłam nożyczki i zaczęłam im te włoski przyciać i niechcący przyciłam kotkowi uszko - chyba nigdy już do nas nie wrócił. - malowałam kredkami po ścianach - własnoręcznie obcinałam sobie grzywkę (bez lusterka) tak od ręki jednym ruchem. Ogólnie byłam grzeczna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ciekawy Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.spray.net.pl 28.09.07, 16:02 mając 6, 7 latek pakowałem się gosposi do łóżka. Pierwszy raz to wyjawiam ;( Odpowiedz Link Zgłoś
lolek_do_kfadratu Zniszczyliśmy mienie :) 28.09.07, 22:56 Jak miałem jakies 10 lat i nasze osiedle sie jeszcze budowało rozwalilismy z bratem mnostwo takich grubych rur (nie wiem z czego były - na pewno nie z betonu, bo kruszyły się pięknie) rzucajac w nie ciezkimi kamolami :) Odpowiedz Link Zgłoś