Dodaj do ulubionych

Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać

22.09.08, 07:34
"Z nauczycielem jest inaczej. Ma przekazywać wiedzę. Może kserować
ciekawe materiały, teksty źródłowe, ale to jest tylko dodatkowa
pomoc - odpowiada Kozłowski."

Pewnie, w takich krajach III świata jakoś sobie radzą pisząc
patykiem na piasku. Te ksera, to jakiś wymysł zgniłego kapitalizmu!
Obserwuj wątek
    • Gość: emsiziomal Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.08, 08:44
      Ksera to czubek góry lodowej. Ja musze zapłacić za drzwi do gabinetu (sam ich
      nie wywaliłem) , farby do malowania klasy ...no i oczywiście za komitet
      rodzicielski (skąd ta nazwa?).
      Szkoła jest biedna. Urzednicy maja wszystko gdzieś. Przyzwyczaili sie do pewnej
      kasy 1 na koncie. A nauczyciele...cóż niestety przyzwyczaili się do bycia
      poniżanymi.
      Szkoda!
      A swoją drogą...wuefista uczący historii (bez wumlowskiego szkolenia) to
      przegięcie!!!!!!
      • Gość: hegemon® jak rzadko kiedy zgadzam sie z nauczycielami IP: *.skynet.net.pl 22.09.08, 21:04
        jak wiele grup zawodowych nauczycielom przewraca sie w dupach w wielu swoich zadaniach

        ale w tej kwestii maja moje pelne poparcie
        • nuela Re: jak rzadko kiedy zgadzam sie z nauczycielami 23.09.08, 16:34
          Wreszcie ktoś odważył się powiedzieć prawdę, jestem nauczycielem, w
          domu muszę sobie sama zorganizować biuro, czyli papier do ksero,
          komuter, drukarka, długopisy. Dyrekcja wprowadziła dziennik
          wirtualny, dużo rzeczy muszę wykonywać w domu, ponieważ szkoła nie
          ma komputerów do dyspozycji nauczyciela. Nie mówię już o zbieraniu
          pieniędzy na mundurki, PZU, zdjęcia, teatr,ksero - oczywiście
          ponoszę odpowiedzialność za zebrane kwoty. Ciągle ktoś na nas
          zarabia.
          Do tego tworzenie tysiąca papierów,list, dokumentów, a gdzie czas
          dla ucznia???
          • maria776 Re: jak rzadko kiedy zgadzam sie z nauczycielami 23.09.08, 19:19
            ja ksero załatwiam w inny sposób: niektórzy rodzice robią to w swoich miejscach
            pracy lub we własnych firmach, w ten sposób otrzymuję również papier. No cóż
            kombinuję jak mogę, ale może dlatego,że wychowałam sie w PRL - u, ale tak nie
            powinno być. Młodzi walczcie.
    • e_werty Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać 22.09.08, 08:53
      "...Jeżeli potrzebuję tylko kilku stron z jednego podręcznika, to
      przecież nie będę kazała kupować go uczniom za 30 zł. Robię ksero i
      rozdaję uczniom - opowiada anglistka z Gorzowa..."

      ... i uczy pani złodziejstwa! Przeciez nie płaci pani tantiem za
      prawa autorskie!

      To juz lepiej niech pani uczy jak żebrac a nie kraść z
      blogosławieństwem dyrekcji szkoły!!! W tym celu zakupiono ksero???
      • rydzyk_fizyk Nie masz racji 22.09.08, 13:11
        Art. 27 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych mówi:

        Instytucje naukowe i oświatowe mogą, w celach dydaktycznych lub
        prowadzenia własnych badań, korzystać z rozpowszechnionych utworów w
        oryginale i w tłumaczeniu oraz sporządzać w tym celu egzemplarze
        fragmentów rozpowszechnionego utworu.

        Dokładnie to robi anglistka.
        • e_werty Nie masz racji - mozliwe... 22.09.08, 13:39
          Uwaga: Widoczny niżej tekst jest nieaktualny. Od czasu jego
          opublikowania pojawił się inny akt prawny (lub kilka aktów),
          zmieniający w jakimś zakresie widoczny tu tekst lub uchylający ten
          akt. Nasz serwis internetowy nie zawiera tekstów ujednoliconych

          "Art. 27. Instytucje naukowe i oświatowe mogą, w celach
          dydaktycznych lub prowadzenia własnych badań, korzystać z
          opublikowanych utworów w oryginale i w tłumaczeniu oraz sporządzać w
          tym celu egzemplarze fragmentów opublikowanego utworu."
          • Gość: mia photocopiable IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.08, 16:27
            Sa takie podreczniki wydawane przez Oxford, Cambridge czy Longman,
            ktore sa cale "photocopiable" czyli przeznaczone do kopiowania przez
            nauczycieli. I jest takich ksiazek cala masa, do roznych zajec z
            mowienia, pisania, czytania, sluchania, egzaminow FCE i CAE, na
            roznym poziomie, wiec moze darujmy sobie wyzywanie nauczycielki od
            zlodziejek :)
            • Gość: Savon de Marseille Re: photocopiable IP: *.dyn.iinet.net.au 23.09.08, 13:20
              Gość portalu: mia napisał(a):

              > Sa takie podreczniki wydawane przez Oxford, Cambridge czy Longman,
              > ktore sa cale "photocopiable" czyli przeznaczone do kopiowania
              przez
              > nauczycieli. I jest takich ksiazek cala masa, do roznych zajec z
              > mowienia, pisania, czytania, sluchania, egzaminow FCE i CAE, na
              > roznym poziomie, wiec moze darujmy sobie wyzywanie nauczycielki od
              > zlodziejek :)

              owszem, sa takie ksiazki, ale ich cena jest znacznie wyzsza niz cena
              zwyklych podrecznikow. Pani nauczycielka mowi, jak sie wydaje, o
              kopiowaniu zwyklych podrecznikow.
              • Gość: P.J. Re: photocopiable IP: *.tktelekom.pl 23.09.08, 15:09
                Tekst ujednolicony:
                isip.sejm.gov.pl/servlet/Search?todo=file&id=WDU19940240083&type=3&name=D19940083Lj.pdf

                Artykul 27. I życzę powodzenia tym, którzy dali sobie wodę z mózgu
                zrobić przez koncerny mediowe.
        • Gość: Chemik Re: Nie masz racji IP: *.gorzow.mm.pl 23.09.08, 22:00
          Ty weź fizyk wrzuć na luz. W szkołach chodzi przede wszystkim o powielanie
          materiałów wytworzonych przez nauczyciela a nie treści książek. Te są w
          bibliotece. Uczniowie muszą się na przykład składać na kopiowanie testów
          gimnazjalnych na próbny egzamin. Ale przecież Ty, Wielki Zderzacz Hadronów wiesz
          lepiej
      • fiolka691 Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać 23.09.08, 11:27
        No cóż widać człowieku że nie masz dzieci w wieku szkolnym. Gdybyś
        je miał nie gadałbyś na panią że uczy złodziejstwa tylko byś sie
        ciewszył że jest zaradna i nie traktuje ciebie, rodzica , jak dojnej
        krowy - pieniężnej.
    • Gość: były_uczeń Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.08, 09:02
      Pan Sejwa już chyba zapomniał jak sam zbierał wśród uczniów pieniądze na różne
      rzeczy (m.in. komputer) gdy jeszcze pracował w szkole i jakoś wtedy nie buntował
      się. Ale z drugiej strony to nieporozumienie żeby nauczyciele nie mieli
      zapewnionych podstawowych środków pracy. Pan Kozłowski niech nie mówi że
      nauczyciel nie jest urzędnikiem bo nim jest.
    • e_werty Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać 22.09.08, 09:02
      "...Nauczyciele są chyba jedyną grupą zawodową w Polsce, która
      partycypuje w kosztach tworzenia miejsca pracy..."

      ... albo pan jesteś idiota albo takiego udajesz! Ja za
      swoje "miejsce pracy" placę sam! Ostani zakup aktualnego
      oprogramowania dla potrzeb mojej pracy to ponad 8.000 zl. I to jest
      tylko część wydatków - bez gwarancji ze się zwrócą!
      Nauczyciele maja przekichane - to wiem... jednak niech nie szermuje
      pan populistycznymi haslami! Walcz pan realnie z błędami ale nie
      demonizuj pan własnego zawodu - o ile jeszcze czuje sie
      pan "nauczycielem". Radni maja lepiej...
      • e_werty Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać 22.09.08, 09:24
        A realna walka o polepszenie warunków pracy nauczycieli to np.
        prosba do Arctic Paper Kostrzyn S.A. o nieodplatne przekazanie
        szkołom gorzowskim papieru!... i zalatwienie takich spraw da
        wymierne efekty a nie pieprzenie farmazonów!
      • josner Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać 22.09.08, 09:39
        Rozumiem werty, że ktoś przyjął cię do pracy na umowę o pracę (tak
        jak nauczycieli) i kazał kupić oprogramowanie.
        • e_werty Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać 22.09.08, 12:47
          "...ktoś przyjął cię do pracy..."

          ... niestety - +50 nie maja szansy na etat - sam muszę sobie tworzyć
          miejsce pracy! A pani nauczycielka może zrobić to również. "Bycie
          nauczycielem" na etacie nie jest obowiazkowe.
          • dvoicka Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać 22.09.08, 13:32
            ale inni, szczególnie przedsiębiorcy, którzy ponoszą koszty tworzenia miejsca
            pracy mogą to sobie odliczyć od przychodu i zapłacić niższy podatek, natomiast
            nauczyciele nie.
            a jeśli szkoła dostanie papier od arctic papers to musi zapłacić podatek od
            darowizny. smutna prawda.
          • aurora-83 Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać 23.09.08, 12:20
            e_werty napisał:

            > "...ktoś przyjął cię do pracy..."
            >
            > ... niestety - +50 nie maja szansy na etat - sam muszę sobie
            tworzyć
            > miejsce pracy! A pani nauczycielka może zrobić to również. "Bycie
            > nauczycielem" na etacie nie jest obowiazkowe.

            Mowia ze czlowiek starszy ma wiecej oleju w glowie niz gowniaz, jak
            widac sa wyjatki od reguly...
      • aurora-83 Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać 23.09.08, 12:18
        e_werty napisał:

        > ... albo pan jesteś idiota albo takiego udajesz! Ja za
        > swoje "miejsce pracy" placę sam! Ostani zakup aktualnego
        > oprogramowania dla potrzeb mojej pracy to ponad 8.000 zl.

        a jestes pracownikiem czy pracodawca/samozartudnionym? Nigdy nie
        slyszalam zeby w sektorze prywatnym pracownik kupowal
        oprogramowanie... Szef sie kazal zlozyc?
        Wiec jesli za zakup placi firma a nie ty z wlasnej kieszeni to radze
        jeszcze raz przeczytac artykul, ale tym razem ze zrozumieniem...
    • Gość: nauczyciel Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.08, 09:46
      jestem za, nauczyciel ma uczyć, a nie żebrać od rodziców na to, na tamto...
    • mmmmmm000 ...zmień szkołę na mniej dziadowską... 22.09.08, 10:13
      ...zmień szkołę na mniej dziadowską...
      • Gość: jona Re: ...zmień szkołę na mniej dziadowską... IP: *.access.telenet.be 22.09.08, 10:29
        Idziemy z postepem....chcielismy do Europy...A tu np w Belgii w
        jednej z lepszych panstwowych szkol flamandzkich w BXL,choc szkola
        jest oficjalnie gratis nie tylo musialam zaplacic na tzw komitet
        rodzicielski,ale co 2 miesiace na tzw wydatki bierzace
        (basen,swietlice obowiazkowa w poludnie i kopie ksero) trzeba
        zaplacic 150-200€.I nikt sie nie buntuje,a jeszcze rodzice stoja
        tydzien w kolejce (24/24h) aby zapisac do tej szkoly swoje dzieci.A
        wiec chyba nie jest tak zle z tymi paroma zlotymi....Inwestujecie we
        wlasne dzieci,a to kosztuje
        • Gość: cmos Re: ...zmień szkołę na mniej dziadowską... IP: 213.95.66.* 22.09.08, 12:45
          A ja mieszkam w Niemczech, mam dziecko w drugiej klasie, szkoła w "dobrej" dzielnicy. Płacimy wszyscy do kasy klasowej 30 EUR na semestr, ale biedniejszym dopłaca komitet rodzicielski. Natomiast ciekawsze jest, skąd komitet rodzicielski bierze pieniądze (akurat jestem w komitecie rodzicielskim, to wiem to z pierwszej ręki):
          - Bazar. Typowa w niemieckich szkołach, przedszkolach, związkach artystycznych, sportowych czy parafiach metoda zdobywania pieniędzy na działalność. Organizuje się bazar, sprzedający płacą po ok. 5 euro za stół i przynoszą ciasto. Organizatorzy sprzedają ciasto i kawę kilka do kilkunastu setek wpada do kasy.
          - Fest (święto) - jak wyżej tylko zamiast stołów bazarowych są na przykład zabawy dla dzieci, zwiedzanie czegoś, dzień otwarty czy podobna atrakcja. Rodzice przynoszą ciasto, organizatorzy sprzedają je z kawą i kilka do kilkunastu setek wpada do kasy.
          - Komitet rodzicielski zamawia koszulki z logo szkoły, co roku na rozpoczęcie roku szkolnego schdzą jak ciepłe bułeczki.
          - Komitet rodzicielski zamawia ręczniki kuchenne z wydrukowanymi autoportretami wszystkich dzieci ze szkoły. Schodzą jak ciepłe bułeczki po 5 EUR.
          - Sponsorzy - spora część kasy komitetu rodzicielskiego to anonomowe darowizny firm lub osób fizycznych (można je odliczyć od podatku).
          Komitet rodzicielski finansuje też inne rzeczy, typu regały, piłki itp., dofinansowuje wycieczki szkolne, organizuje zajęcia pozalekcyjne. Ostatnio jeden z rodziców, malarz pokojowy z zawodu, pomalował klasę, sam zapłacił za farby. itd. itd.
          A w Polsce jak to w Polsce. Tyłka nikt nie ruszy, tylko wołają żeby dać kasę, że to dziadostwo i że się należy.

          Pozdrowienia z Frankfurtu
          • Gość: ticzer Re: ...zmień szkołę na mniej dziadowską... IP: *.tcd.ie 22.09.08, 13:56
            zgadzam sie, ze w polskich szkolach przewaza brak inicjatywy wsrod
            nauczycieli, ktorzy w wiekszosci maja wszystko w doopie. ale nawet
            ci nauczyciele, ktorzy sa bardzo pomyslowi, bardzo aktywni i
            naprawde maja inicjatywe, niestety wiele nie zdzialaja i po jakims
            czasie tez moga miec wszyskto w doopie, jezeli nie beda miec
            komfortu nie-myslenia o pieniadzach w ogole, t.j. czy wystarczy na
            to i na srato, i jezeli nie beda 'czarnymi owcami', ktore chca cos
            zrobic w korko-landzie. do tego dochodzi podejscie spoleczenstwa i
            wladz do edukacji, tytulomania, wykreowana belfro-fobia, itp. prosze
            porownac zarobki nauczycieli w polsce i w niemczech, standardy,
            wyposazenie itp itd, i wtedy okaze sie dlaczego sytuacja jest taka a
            nie inna. miejmy nadzieje, ze sie zmieni.
            pozdrawiam!
            • Gość: jona Re: ...zmień szkołę na mniej dziadowską... IP: *.access.telenet.be 22.09.08, 16:22
              ticzer,w Belgii nauczycielska pensja to przecietna urzednicza.Za to
              szkoly (z wyjatkami,tych ktore sa najlepsze wygrywaja wyposazenie w
              konkursach,nagrody sposoruje prywatna inicjatywa) sa duzo gorzej
              wyposazone jak tutejsze nowoczesne biura czy polskie
              szkoly.Najczesciej sa to stare,zawilgocone budynki,gdzie wszystko
              wali sie (np ostatnio spadl dach znad wiaty).Za to kadra zasluguje
              na pochwale,bo pewnie jest z powolania.Dzieci juz od pierwszej klasy
              jezdza 2 razy do roku na tygodniowe wycieczki i zaden nauczyciel nie
              narzeka,ze nie dostaje dodatkow za wyjazdy
              • Gość: ticzer Re: ...zmień szkołę na mniej dziadowską... IP: *.tcd.ie 22.09.08, 17:06
                hej jona, ale przeciez za srednia urzednicza w belgii mozna w miare
                normlnie zyc i nie trzeba dokorkowywac, albo doetatowywac, oui? ;-)
                zatem mozna skupic sie na swojej pracy, bez koniecznosci myslenia o
                placeniu rachunkow.

                polskie szkoly jeszcze sie nie zawalily (chociaz sam chodzilem do
                takiej, w ktorej tynk odpadal wielce) i troche mnie dziwi, ze
                belgijskim to zagraza. serio? ale czy polski uczen, ktory powaznie
                mysli o studiach/przyszlosci da sobie rade bazujac tylko na tym co
                wynosi z polskiej nie-walacej sie szkoly (pytanie retoryczne, patrz
                akapit pierwszy)?

                jezeli chodzi o kadre z powolania, to fakt, w polsce wyglada to
                wielce srednio, ale znowu wchodzi akapit pierwszy.

                jezeli natomist chodzi o polska incjatywe nauczycielska w
                budzetowce, to w pelni sie z toba zgadzam. porazka. niestety.
                (akapit pierwszy?)

                pozdrawiam!
                • Gość: jona Re: IP: *.access.telenet.be 22.09.08, 18:58
                  Piszesz z IR i zapewniam ciebie,ze tam robotnik zarabia wiecej jak
                  nauczyciel w Belgii.W Belgii sa olbrzymie podatki (bezposrednio przy
                  pensji,a potem jeszcze przy rocznym rozliczeniu)I tak bywa,ze
                  srednio urzednik za caly etat dostaje od 1100 do 1600€ (placa cadre
                  lub tlumacza w ministerstwie flamandzkim).To sie ma ni jak do
                  zarobkow urzednikow unijnych,gdzie +- min to 2000€.Za pensje
                  urzednicza napewno nie wyzyjesz w stolicy,chyba,ze w najgorszej
                  dzielnicy.Ale wiekszosc dojezdza z daleka,gdzie jest duzo taniej jak
                  np w BXL
              • Gość: Mirand Re: ...zmień szkołę na mniej dziadowską... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.08, 09:00
                To ciekawe, to o wycieczkach szkolnych w Belgii. Wydaje mi się to nieprawdopodobne, bo wiem od nauczycieli w innych krajach zachodnich (Holandia, Włochy), że za wycieczkę dostają pełne wynagrodzenie, z nadgodzinami obejmującymi cały czas trwania wycieczki, 24 godziny na dobę!
                Jest to zresztą logiczne, biorąc pod uwagę, że nauczyciel jest odpowiedzialny podczas takiej wycieczki za uczniów również 24 godziny na dobę. U nas jest odpowiedzialność, ale nie ma pieniędzy. Znajomy nauczyciel z Włoch mówił mi, że przez tydzień wyprawy do Polski ze swoimi uczniami zarabia na atrakcyjne wakacje, np. w Egipcie.
                • Gość: jona Re: ...zmień szkołę na mniej dziadowską... IP: *.access.telenet.be 23.09.08, 09:12
                  Moze ciekawe,ale takie sa fakty...Bylam tutaj nauczycielka przez 3
                  lata i wiem co pisze...A najlepsze jest to,ze wiele szkol organizuje
                  takie wycieczki od pierwszej klasy (sesciolatki).Z takimi dziecmi
                  jest naprawde wiele pracy podczas wycieczki
              • Gość: Bilbo Re: ...zmień szkołę na mniej dziadowską... IP: *.brutele.be 24.09.08, 00:38
                Nie wiem gdzie takie szkoly wlace sie widzialas.... Chyba w Charleroi.
                • Gość: jona do Bilbo IP: *.access.telenet.be 24.09.08, 08:59
                  nie wiem do ktorego postu odpowiadasz.Co do Charleroi-bylam tam 2
                  razy w zyciu i chyba wiecej nie bede....Ta "syfiasta szkola"
                  Regenboog jest niedaleko Ribaucourt,BXL_Molenbeek,zaraz obok Tour-
                  Taxi
                  • Gość: emsiziomal Światowcy na forum.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.08, 09:10
                    ...wypowiadają sie o polskim szkolnictwie.
                    Hm...no cóż, o niedoskonałości naszego systemu edukacji świadczy fakt, że nie
                    nauczono was niczego i teraz musicie szukać szczęścia na obczyźnie.
                    To chyba niemożliwe, żeby elytarny ogólniak wypuścił kogos takiego....
          • Gość: jona Re: ...zmień szkołę na mniej dziadowską... IP: *.access.telenet.be 22.09.08, 15:25
            W Belgii w lepszych szkolach jest podobnie
            1/school feest-organizacja zajmuja sie nauczyciele po swojej
            pracy,po godzinach.Kazda klasa przygotowuje (po godzinach)
            pzedstawienie (co roku inny temat),bilety sa platne,czesto brakuje
            miejsc
            2/ braderie-to co cmos opisal,na boisku szkolnym lub w sali
            sportowej wykupuje sie kawalek miejsca za pare euro i sprzedaje
            zbedne rzeczy.Rodzice przynosza ciasto lub inne specialy ze swoich
            regionow.Uczniowie to sprzedaja,a caly dochod idzie na komitet
            szkolny (w ktorym jestem).Komitet szkolny to przedstawiciele
            rodzicow,nauczycieli i gminy
            Tutaj nauczyciele zarabiaja srednia krajowa,ale mam wrazenie,ze
            chetnie uczestnicza w projektach pozalekcyjnych.
            Oczywiscie,ze sa szkoly np w BXL (w takiej sama pracowalam jako juf
            gok) w ktorych na rodzicow nie mozna liczyc,bo oni sa analfabetami
            (10% populacji belgijskiej to analfabeci,sa to najczesciej emigranci
            arabscy)
            A wiec jak ktos ma powolanie i troche checi to zawsze znajdzie sie
            wyjscie z sytuacji...Trzeba troche pomyslec....
            • k_r_m Re: ...zmień szkołę na mniej dziadowską... 22.09.08, 17:30
              tu w Polsce nauczycielom dużo brakuje do tej średniej i jak ktoś chce przeżyć
              musi po godzinach dorabiać a nie bawić się w jakieś bazary i przedstawienia
              • Gość: jona Re: ...zmień szkołę na mniej dziadowską... IP: *.access.telenet.be 22.09.08, 18:59
                miec lub byc....Znam nauczycielki,ktore wolaly miec i teraz
                sprzataja domy w Belgii....A z korepetycji nauczyciele w PL niezle
                zarabiaja dodatkowa kase
                • Gość: gosia kilka przemyśleń IP: *.mtnet.eu 22.09.08, 20:21
                  wiesz, nie każdy udziela korepetycji - ja na przykład ich nienawidzę i tylko na
                  studiach udzielałam znajomym, którzy mi się uprzykrzali (a teraz mam męża,
                  dzięki któremu nie imam się już drugi rok kursów językowych, z których wcześniej
                  czerpałam dodatkowe dochody przez 9 lat).
                  a poza tym, jak masz te 30 godzin lekcji tygodniowo (co akurat jest moim
                  udziałem już któryś rok z rzędu) i do tego masz to wszystko obrabiać w domu
                  (testy, opracowanie zajęć itp.), to po prostu nie chce ci się latać i kombinować
                  forsy, tym bardziej, że to NALEŻY DO KOGO INNEGO - do administracji i dyrekcji.
                  my i tak często latamy, jeśli ktoś z nas zdecyduje się np. na realizację
                  projektu międzynarodowego (a tam się dodatkowo wymaga znajomości podstaw
                  księgowości i rozliczeń - też wielka porażka, bo niby jak? mamy być talentami
                  samorodnymi i z tej dziedziny? mam dwie koleżanki rycerki - dzielnie się
                  trzymają mimo wielkich trudności i obietnic składanych co roku, że robią to
                  ostatni raz, bo pani w księgowości ich znów okrzyczała, że znów coś nie tak
                  wpisały w rozliczeniu, a one nie mają pojęcia, dlaczego).
                  czego wy, ludzie, zaczniecie jeszcze wymagać od nauczycieli? żeby jednocześnie
                  super uczyli, z mądrością i indywidualnym podejściem wychowywali wasze dzieci -
                  trzydzieścioro w klasie, z czego troje obowiązkowo zawsze z ADHD, żeby ciągle
                  się kształcili, żeby robili projekty, w których wy nigdy nie będziecie ponosić
                  żadnych kosztów i wasze dzieci się za darmo napodróżują i najedzą; żeby ponosili
                  wydatki na materiały i może jeszcze utrzymywali szkoły, kupując papier toaletowy
                  i mydło, bo brakuje? absurd! a gdzie miejsce na ich życie prywatne? na spokój i
                  odpoczynek po pracy?
                  i nie mówię tego, bo sama nic nie robię - przykładam się w miarę do mojej pracy
                  (mówię to z czystym sumieniem), robię akcje charytatywne w mojej szkole poza
                  godzinami pracy, bo uważam, że młodzież warto uczyć dbałości o cudzy los oraz
                  wrażliwości. na to nie szkoda mi czasu i przynosi mi to mnóstwo satysfakcji. ale
                  biegać za pieniędzmi na papier, zabiegać o sponsorów na rzeczy, na które brakuje
                  pieniędzy, choć powinny być zapewnione przez władze oświatowe - NIE BĘDĘ! sorry,
                  to nie moja działka, nie moje kompetencje. jak są przepisy, że trzeba kilka
                  sprawdzianów przeprowadzić w semestrze, to niech mi dadzą pieniądze na ksero
                  tychże testów. nie zamierzam sprawdzać słownictwa, umiejętności czytania,
                  słuchania i wielu innych rzeczy, pisząc te zadania przez trzy godziny na tablicy
                  jak w średniowieczu, skoro można to skserować na dwóch stronach A4 i tym samym
                  sprawdzić więcej umiejętności u młodzieży.
                  • Gość: jona Re: kilka przemyśleń IP: *.access.telenet.be 23.09.08, 09:20
                    Droga gosiu,bylam nauczycielka we flamandzkiej szkole w Belgii przez
                    trzy lata.Nie byla to taka normalna szkola,ale dla dzieci azylantow
                    i Cyganow.Tam nie tylko trzeba bylo nauczyc (co sprawialo mi
                    olbrzymia satysfakcje jak po 2-3 mies dzieci zwracaly sie do mnie
                    poprawnie po flamandzku) ale byc matka,asystentka socjalna i
                    sprzataczka.Szkola znajduje sie w jednej z gorszych dzielnic BXL,w
                    starym budynku,gdzie latem goraco,a zima strasznie zimno bo w kazdej
                    klasie trzeba grzac osobno,a wysokich murow nie
                    ogrzejesz.Codziennoscia byly myszy w klasach i wszy na glowach
                    dzieci.Do tego dyrektor beznadziejny,wymagania mial "z
                    ksiezyca".Pewnie dlatego rotacja nauczycieli byla i jest tam na
                    porzadku dziennym.Poprostu w pewnym momencie mialam dosc (bylam
                    zatrudniona jako dodatkowa nauczycielka do pomocy w klasie,a tak
                    naprawde musialam prowadzic zerowke. W pewnym momencie mialam
                    dosc,zmeczenie psychiczne i podziekowalam.Pare tygodni spedzilam w
                    domu i poszukalam spokojniejszej pracy w administracji.Kazdy jest
                    kowalem swego losu....Skoro jest ci zle zmien zawod
                  • Gość: NIka Re: kilka przemyśleń IP: *.chello.pl 23.09.08, 09:39
                    @gosia - nie wiem co chciałaś napisac?
                    "> czego wy, ludzie, zaczniecie jeszcze wymagać od nauczycieli? żeby
                    jednocześnie super uczyli, z mądrością i indywidualnym podejściem wychowywali
                    wasze dzieci - trzydzieścioro w klasie, z czego troje obowiązkowo zawsze z ADHD,
                    żeby ciągle się kształcili, żeby robili projekty, w których wy nigdy nie
                    będziecie ponosić żadnych kosztów i wasze dzieci się za darmo napodróżują i
                    najedzą;"

                    nie wiem do kogo to było?? kto wymaga od ciebie uczestnictwa w projektach
                    miedzynarodowych (zwłaszcza jak sie na tym nie znasz??) jakie dzieci za darmo
                    podróżuja i jeszcze sie przy tym najedzą????? Przez siedem lat pobytu w szkole
                    podstawowej moje dziecko NIGDY nigdzie nie pojechało za darmo. Płacę za
                    wycieczki szkolne nierzadko więcej niz za swoje wyjazdy - wycieczka 2 dniowa do
                    Warszawy z Gdańska to był koszt 300 zł!! wyjazd na "zielona szkołę" do Paryża 5
                    dni (autokarem, więc w Paryżu byli 1 dzień) - ok. 1000 zł (nota bene było to
                    drożej niz samolotowe wycieczki z biur podróży), kupuję bilety, opłacam kino, na
                    szkolne uroczystości piekę ciasta, dziecko zanosi mydło oraz papier toaletowy do
                    szkoły od pierwszej klasy podstawówki, więc o co Ci chodzi??? Nie znam rodzica,
                    który postulowałby dokształcanie nauczycieli - zdaje się, że to wymagania
                    Waszego zawodu, podnosząc kwalifikacje macie szansę na wyzsze zarobki - więc nie
                    robicie tego dla nas tylko dla siebie, nawiasem mówiąc jako matka nie mam
                    pojęcia jak wykształcony jest nauczyciel mojego dziecka - takich informacji nikt
                    nie udziela, jakie kursy skończył, czy jakie zamierza. a co do : "żeby jednocześnie
                    super uczyli, z mądrością i indywidualnym podejściem wychowywali wasze dzieci"
                    to zapewniam Cię, że przez te wszystkie lata nawet mi przez myśl nie przeszło -
                    jedyne czego bym chciała, to żeby dziecko chciało tam wogóle chodzić. Bo na
                    razie to jedynie obserwuję jak szkołą zabija w moim dziecku kreatywność, uczy
                    leserstwa, cwaniactwa i ze nie warto się starać - najlepiej się nie wychylać.
                    pozdrawiam
                    • Gość: Mirandel Re: kilka przemyśleń IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.08, 11:49
                      Spokojnie, "gosię" może trochę poniosło, ale generalnie ma rację. Znam takie przypadki: nauczyciele (nie wszyscy oczywiście) organizują np. wymiany międzynarodowe, co wymaga mnóstwo czasu i energii, nie dostając za to ani grosza. Ich koledzy z innych krajów oczywiście dostają wynagrodzenie za każdą przepracowaną w ten sposób minutę. Polscy nauczyciele wykonują też za darmo pracę administracyjną, choćby przy wypisywaniu dzienników albo własnie kserowaniu materiałów dydaktycznych.Rzecz niespotykana w innych krajach. Wycieczki są "darmowe" z punktu widzenia nauczyciela, w tym sensie, że nauczyciel - znowu - nie dostaje za nie ani grosza (mimo, że odpowiada za dzieci 24 h na dobę).
                      • Gość: jona Re: kilka przemyśleń IP: *.access.telenet.be 23.09.08, 12:02
                        Piszesz z PL to skad tak dobrze wiesz jak naprawde jest w innych
                        krajach???Bo ktos ci powiedzial,slyszalas w tv???Bzdura....W Belgii
                        i przypuszczam,ze w innych krajach jest podobnie tak jak i w PL
                        wychowawca ma dodatek za wychowawstwo (zadna wielka kasa)i w klasach
                        1-3 ma tzw wolne godziny-okienka (lekcja religii,wf) kiedy to robi
                        swoja administracje-za to nie ma dodatkowej kasy.Ale ile razy tak
                        jest,ze nie ma nauczyciela wf czy religii i wowczas przepadaja
                        okienka.Zadnej dodatkowej kasy za miedzynarodowe projekty czy
                        wycieczki.Ja jako mlody stazem nauczyciel codziennie rano musialam
                        pokazac konspekt dyrektorce lub pedagog co w danym dniu bede
                        robic.Co do placenia za wycieczki-w szkole mlodszej corki sa
                        ustalone tzw widelki-wycieczka tygodniowa nie wiecej niz 125€,w
                        czasie roku wyjscia do kina teatru20€,wczesniej byly wyjazdy na
                        narty do Szwajcarii za 600€ ale z uwagi na male zainteresowanie
                        anulowano.W sredniej szkole koszty sa duzo wyzsze,jak wszedzie
                        Jeszcze raz powtarzam-kazdy jest kowalem swego losu,bo jaki
                        nauczyciel moze dobrze uczyc jak jest zbuntowany i sfrustrowany??????
                        Zawsze mozna isc do pracy do TVP
                        • Gość: Mirandel Re: kilka przemyśleń IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.08, 12:34
                          Dlaczego jesteś taka podejrzliwa? Jaka w tym jest logika? Dlaczego będąc w tej chwili w Polsce nie mogę wiedzieć, co się dzieje w innych krajach? Na jakiej podstawie "przypuszczasz", że w Belgii jest tak samo, jak w innych krajach? Z TV? Mógłbym tak dalej, ale tego typu dyskusja nie ma sensu. Wymiana zdań jest owocna, jeśli jesteśmy gotowi założyć, że nasz rozmówca nie kłamie na każdym kroku. Otóż wiem z wystarczająco pewnego źródła jaka jest sytuacja w Holandii i we Włoszech. Jestem w stanie też w ciągu kilku godzin zebrać dane na ten temat z Niemiec. Przy czym są to dane oficjalne, nie mam pojęcia, czy w praktyce nie są tam łamane przepisy, ale zakładam, że nie, albo dzieje się tak tylko wyjątkowo. A teraz ad rem.

                          Zadnej dodatkowej kasy za miedzynarodowe projekty czy
                          > wycieczki.

                          Holandia, szkoła średnia (publiczna) w Groningen. Nauczyciel organizujący wymiany międzynarodowe rzeczywiście nie dostaje dodatkowych pieniędzy, ale ma po prostu znaczącą zniżkę pensum. Czyli praktycznie dostaje wynagrodzenie za przygotowanie tej wymiany.
                          We Włoszech nauczyciel dostaje pełne wynagrodzenie za wycieczki (czyli z nadgodzinami). Ale uwaga - nauczyciele we Włoszech nie dostają wynagrodzenia za wakacje!
                          Ogólnie oczywiście zarobki nauczycieli są wyższe niż w Polsce, i to nie tylko w skali bezwzględnej (co oczywiste), ale też w relacji np. do przeciętnych wynagrodzeń.Dotyczy to zwłaszcza Holandii, we Włoszech jest gorzej.
                          Z konspektami to normalna sprawa, to część pracy dydaktycznej, a nie administracyjnej. W Polsce zresztą dyrektorzy niejednokrotnie domagają sie dostarczenia wszystkich konspektów z góry na początku roku.
                          Przepraszam, ale porada na końcu postu jest kompletnie niedorzeczna. Z badań wynika, że większość nauczycieli w Polsce jest niezadowolona. Co się stanie, jesli wszyscy skorzystają z tej rady? Chyba nie tędy droga, prawda?


                        • Gość: Bilbo Re: kilka przemyśleń IP: *.brutele.be 24.09.08, 00:46
                          Juz nie przesadzaj na temat tej beznadziei w belgijskich szkolach. Wyprowadz sie
                          z Charleroi i zostaw klasy nielegalnych emigrantow. Normalne szkoly sa o wiele
                          lepsze.
            • Gość: Monarchista Re: ...zmień szkołę na mniej dziadowską... IP: *.mas.airbites.pl 23.09.08, 10:42
              Gość portalu: jona napisał(a):

              > W Belgii w lepszych szkolach jest podobnie
              > 1/school feest-organizacja zajmuja sie nauczyciele po swojej
              > pracy,po godzinach.Kazda klasa przygotowuje (po godzinach)
              > pzedstawienie (co roku inny temat),bilety sa platne,czesto brakuje
              > miejsc

              Płatne? Czyli przynoszą dochód? A co z podatkami?
              • Gość: jona Re: ...zmień szkołę na mniej dziadowską... IP: *.access.telenet.be 23.09.08, 12:05
                U mnie na wsi na 120 dzieci w szkole jest +- 6 przedstawien (po 200
                osob) bo dzieci sprzedaja bilety
                sasiadom,ciotom,dziadkom,rodzicom,etc.Podatkow z tego szkola nie
                placi,od gminy dostaje sale widowiskowa gratis+ z kosztow pokrywa
                materialy (dekoracje,ubior-to sa male koszty)
          • mibar Re: ...zmień szkołę na mniej dziadowską... 22.09.08, 15:50
            cmos w Polsce też są nauczyciele co się starają i to z dobrym skutkiem. Sam znam
            paru i jestem dla nich pełen podziwu, bo nie muszą tego robić. Wiem też, że
            często za swoje wysiłki nie są w ogóle doceniani w żaden sposób. Oczywiście jest
            też gro ludzi co mają wszystko w dupie. Natomiast nie można krytykować
            nauczycieli, którym za minimalną pensję krajową po prostu się nie chce. dobrze
            że chociaż niektórzy jak panie w artykule starają się coś robić nawet jeśli to
            polega tylko na publicznym narzekaniu. a tak abstrahując to nie wiem czy te
            nauczycielki nie beda miały lekko prze..rane u swoich dyrekcji po ukazaniu się
            tego artykułu.
        • aurora-83 Re: ...zmień szkołę na mniej dziadowską... 23.09.08, 12:23
          Gość portalu: jona napisał(a):

          > wiec chyba nie jest tak zle z tymi paroma zlotymi....Inwestujecie
          we wlasne dzieci,a to kosztuje

          Ale dlaczego nauczycielka ma inwestowac w cudze dzieci?
    • debil13 Re: to efekt rozwalenia exportowch firm inzynieryj 22.09.08, 10:44
      • Gość: max Re: to efekt rozwalenia exportowch firm inzyniery IP: 194.168.231.* 22.09.08, 13:00
        mmmmmmmmmmmmm. napisal:
        ".....zmień szkołę na mniej dziadowską... "

        Lepiej - zmien kraj na mniej dziadowski.
        • Gość: te MI da Re: w sadach wygrywają fikcyjne firmy IP: *.centertel.pl 22.09.08, 13:10
          by przejmować inne tak jest we Wrocławiu współpraca krzywej
          legalizacji wraz z izbą skarbową. tośmy sie doczekali
          dowód:www.nocleg.info.pl/nocleg2/index.php?
          show=impr&action=wiecej&id=2461
        • debil13 Re: przecież do końca życia nie będziemy przed 22.09.08, 13:13
          urzędowymi przekrętasami uciekac czas ich gonić i rozliczyć za
          zniszczenie naszej gosPOdarki
          • Gość: max Re: przecież do końca życia nie będziemy przed IP: 194.168.231.* 22.09.08, 13:32
            Jeszcze sie ludzisz ze ich pogonisz??? Przeciez za chwile znow wygra
            PIS, potem znow PO, SLD lub inna partia swietlanej przyszlosci - a
            wszystkie one spod znaku prywaty, korupcji, ukladu i socjalizmu.

            Nie licz na madrosc ludu. Bez szans.
            • Gość: nicelus rządzić aby rządzić ... IP: *.dip.t-dialin.net 22.09.08, 14:18
              max napisał:

              > wszystkie one spod znaku prywaty, korupcji, ukladu i socjalizmu.

              jak możesz porównywać rządy pis do rządów po. już tylko całkowicie
              bezkonfliktowa koalicja miłości świadczy o tym, że ludzie platformy
              nie mają żadnych ideii, żadnych programów i żadnych celów oprócz tgo
              żeby rządzić.

              ps. za rządów pis mafia się nie śmiała z tych co usiłowali ją ścigać.


              • Gość: max Re: rządzić aby rządzić ... IP: 194.168.231.* 22.09.08, 14:33
                No fakt - w PISie wiecej socjalizmu (nawet troche narodowego)a w
                Platformie prywaty. Ale zadna z nich niczego nie zmieni - obie tylko
                udaja.
    • Gość: wogo Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać IP: *.ols.vectranet.pl 22.09.08, 12:47
      Uczono mnie w się w czasach, gdy xero było nieznanym wynalazkiem. Nauczyciel, gdy chciał coś extra przekazać uczniom - dyktował, lub wskazywał źródło. A potem się szło do biblioteki. I to działało!
      Nieśmiało podpowiadam istnienie tzw. poczty elektronicznej, mam nadzieję, że nauczyciele wiedzą o co chodzi. Zeskanowane teksty mogą być przesyłane bezpośrednio do skrzynek pocztowych uczniów. Wystarczy pomyśleć...
      • rikol Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać 22.09.08, 16:50
        Pewnie, a uczniowie niech sobie sami wydrukuja w domu lub kawiarence
        internetowej - jesli ich stac. W zadnej normalnej firmie pracownicy nie placa za
        sprzet, na ktorym pracuja. Urzednicy to bardzo dobry przyklad - tez uzywaja
        mnostwo papieru i dlugopisow. Nauczyciele musza kupowac papier i dlugopisy - bo
        jak maja sprawdzic klasowki? Pracownik ma pracowac za wynagrodzenie, a nie
        dokladac sie do firmy, czyz nie? Sprobuj isc do dentysty i powiedziec, zeby
        zrobil ci zeba za darmo - chyba umarlby ze smiechu. Mozesz tez sprobowac z
        hydraulikiem - ciekawe, czy ci naprawi cokolwiek za darmo.
      • Gość: Zosia Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać IP: *.kund.kommunicera.umea.se 22.09.08, 19:10
        Nie wszyscy maja dostęp do internetu, ja nie mam.
        • Gość: baburiba Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać IP: *.acn.waw.pl 23.09.08, 09:13

          Gość portalu: Zosia napisał(a):

          > Nie wszyscy maja dostęp do internetu, ja nie mam.

          Ja też nie mam dostępu do internetu toteż co stwierdzam z żalem nie mogłem
          zapoznać się w twoją wypowiedzią.
      • Gość: amo Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać IP: *.aster.pl 22.09.08, 19:59
        O, to mam sobie jeszcze skaner dokupić do mojego domowego komputera?
      • genny1 Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać 23.09.08, 07:27
        Ależ tak, wystarczy pomyśleć ... Czy sądzisz, że każdy nauczyciel w
        szkole ma swobodny dostęp do niewielu komputerów w szkole? Że o
        skanerze nie wspomnę. A i nie każdy ma komputer w domu. Gdybym była
        złośliwa powiedziałabym, niech poda uczniom źródło i wymaga na
        następnej lekcji. A jak chce dobrze, to obrywa
    • e_werty Uczę jak kraśc a nie jak zebrać... 22.09.08, 13:01
      "...Jeżeli potrzebuję tylko kilku stron z jednego podręcznika, to
      przecież nie będę kazała kupować go uczniom za 30 zł. Robię ksero i
      rozdaję uczniom - opowiada anglistka z Gorzowa..."

      ... i uczy pani złodziejstwa! Przeciez nie płaci pani tantiem za
      prawa autorskie!

      To juz lepiej niech pani uczy jak żebrac a nie kraść z
      blogosławieństwem dyrekcji szkoły!!! W tym celu zakupiono ksero???
      • Gość: Bernard Pieniadze, pieniadze...pieniadze... IP: *.dial.telus.net 22.09.08, 13:37
        Hey, Tu gdzie mieszkam sprawa finansowania szkol jest rozwiazywana
        przy pomocy rzadowych pieniedzy i sponsorstwa...
        Wladze miasta moglyby w swoich okresowych spotkaniach z "wielkimi
        tego swiata" poruszyc s[rawe "adopocji" szkol przez
        przedsiebiorstwa...
        Wiadomym jest ze wiele firm dzialajacych w Gorzowie i zarabiajacych
        m,iliony udzuela sie finansowo na rzecz miasta...
        Moglaby taka dzialalnosc [rzyjac forme zakupu okreslonego sprzetu???
        Widzialem w tutejszych szkolach tablice na scianach z napiosem iz
        szkola ,ta dziala przy wsparciu takiej i takiej firmy lub....bogatej
        osoby...
        Korytarze czy pietra sa nazwane (jak ulice) nazwami firm jesli
        sponsorow jest kilku...
        Jest o czym omyslec...
        Trzeba pamietac, ze wiekszosc rzadowych pieniedzy przeznaczanych na
        edukacje idzie na...pensje dla nauczycieli...
        :):)::)
        • rikol Re: Pieniadze, pieniadze...pieniadze... 22.09.08, 16:51
          Jasne, niech nauczyciele ucza za darmo. I tak zarabiaja jedna z najnizszych
          nauczycielskich stawek w Europie.
        • Gość: Monarchista Re: Pieniadze, pieniadze...pieniadze... IP: *.mas.airbites.pl 23.09.08, 10:37
          Gość portalu: Bernard napisał(a):

          > Hey, Tu gdzie mieszkam sprawa finansowania szkol jest rozwiazywana
          > przy pomocy rzadowych pieniedzy i sponsorstwa...
          > Wladze miasta moglyby w swoich okresowych spotkaniach z "wielkimi
          > tego swiata" poruszyc s[rawe "adopocji" szkol przez
          > przedsiebiorstwa...

          Ależ takie rozwiązania były stosowane już w PRL. Każda szkoła (no,
          prawie każda) miała swój "zakład opiekuńczy", który np. finansował
          drobne remonty, partcypował w zakupach sprzętu, pomagał w
          organizowaniu wycieczek, itp. Niestety, dyrektorzy tych zakładów
          często traktowali te obowiązki jak kulę u nogi i niechętnie je
          wypełniali, ale jednak... Natomiast dzisiaj największą przeszkodą
          byłby fiskus: jak zakład miałby zaksięgować ową pomoc dla szkół i co
          z podatkiem od darowizn?
      • Gość: nicelus Re: Uczę jak kraśc a nie jak zebrać... IP: *.dip.t-dialin.net 22.09.08, 14:08
        e_werty napisał:

        > ... i uczy pani złodziejstwa!
        > Przeciez nie płaci pani tantiem za
        > prawa autorskie!

        bzdura.


        • e_werty Re: Uczę jak kraśc a nie jak zebrać... 22.09.08, 14:14
          "...bzdura."

          ... no dobra... pomyliłem sie! A co? nieomylny jestem czy co? :)
          • aurora-83 Re: Uczę jak kraśc a nie jak zebrać... 23.09.08, 12:43
            e_werty napisał:

            > "...bzdura."
            >
            > ... no dobra... pomyliłem sie! A co? nieomylny jestem czy co? :)

            Wiec nastepnym razem zanim wyzwiesz kogos od zlodziei zastanow sie
            10 razy
      • Gość: agnitz Re: Uczę jak kraśc a nie jak zebrać... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.08, 08:29
        Nie wklejaj ponownie nieprawdziwych postów, tylko przeczytaj
        komentarze. I przyjmij z pokorą :)
    • mikewodzowski Najmądrzejsi jak zwykle Ci których problem... 22.09.08, 14:14
      Najmądrzejsi jak zwykle Ci których problem nie dotyczy. Dawanie mądrych rad z
      kosmosu wziętych jest cudowne doprawdy. Wysyłanie maili, skanowanie -
      przepraszam kto ma na to czas? Niektórzy nauczyciele którzy naprawdę chcą czegoś
      dzieci nauczyć stają przed takim problemem, ale dlaczego mają dopłaca do swojej
      pracy podczas gdy dyrekcja ma ich w pupie. Dlatego tak wygląda szkoła, tych co
      się wybijają skutecznie się butuje, a potem nauczyciel tez ma na uczniów wylane
      bo ile lat można się szarpać. Nauczyciel to zawód - nie misja charytatywna. Ja
      na ten przykład daję dużo kasy na szkołę dla dziecka, tej Pani też bym dał na
      ksero - bo wiem że warto. To niestety nie zmieni systemu, ludzie bowiem sądzą ze
      wszystko im się należy, mówię o rodzicach.
    • mamawikunia Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać 22.09.08, 14:27
      Dokładnie zgadzam się z artykułem, jestem młodą nauczycielką i mam prowadzić
      ciekawe lekcje z bogatymi materiałami, ale jak i gdzie je przygotuję to już
      tylko mój problem. Pracuję 3 lata i NIGDY nie dostałam niezbędnych w tej pracy
      długopisów, papieru, skoroszytów czy "koszulek". Rodzice płacą na komitet
      rodzicielski a oprócz tego składają się w naszej szkole na papier i toner do
      ksero. Kartki są ściśle wyliczone na klasę, jak zabraknie, to albo nie mogę
      skserować np. testu albo kseruje na własnym papierze. W tym roku ksero w naszej
      szkole wywędrowało z sekretariatu do piwnicy i jest pod kluczem, aby pani
      sekretarka kontrolowała co i ile kseruje nauczyciel, z wielką łaską wydaje
      klucz, a o papier i "koszulki" niezbędne do przechowywania np. sprawdzianów to
      muszę się wykłócać!

      W żadnym innym miejscu pracy pracownik nie przynosi sprzętu potrzebnego do
      wykonania pracy!

      Nauczyciele robią to od dawna, ale najwyższy czas z tym skończyć!!!!
      • Gość: kra Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.08, 15:10
        > W żadnym innym miejscu pracy pracownik nie przynosi sprzętu
        potrzebnego do wykonania pracy!

        Spróbuj zatrudnić się w jakiejkolwiek organizacji pozarządowej -
        zobaczysz na czym polega samodzielne organizowanie sobie narędzi
        pracy.

        BTW kiedyś była dość głośna sprawa policjantów którzy wykorzystywali
        do pracy swoje prywatne komputery. Oczywiście z nielegalnym
        oprogramowaniem ;-)

        Oczywiście nie znaczy, że pochwalam takie praktyki. Tylko męczą mnie
        już nauczyciele, którzy zawsze czują się najbardziej skrzywdzeni ze
        wszystkich. Totalne oderwanie od rzeczywistości części osób z tej
        grupy zawodowej po prostu poraża.
        • mikewodzowski Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać 22.09.08, 15:25
          > Oczywiście nie znaczy, że pochwalam takie praktyki. Tylko męczą mnie
          > już nauczyciele, którzy zawsze czują się najbardziej skrzywdzeni ze
          > wszystkich. Totalne oderwanie od rzeczywistości części osób z tej
          > grupy zawodowej po prostu poraża.

          Mnie męczy co innego. Jak ktoś zgłasza problem to należy się temu przyjrzeć a
          nie zamykać temat ze inni tez mają źle. Że czują się najbardziej skrzywdzeni
          itd. - właśnie w ten sposób prowadzi się u nas w kraju spychologię. I co się
          dzieje? Problem zostaje ponieważ został zbagatelizowany oczywiście znalazło się
          milion ważniejszych problemów z którymi też nikt nic nie zrobi bo zajdą się
          jeszcze ważniejsze. Niekończąca się opowieść. O co chodzi także z tym: totalne
          oderwanie od rzeczywistości? Czy to że kiedy rzeczywistość jest nienormalna mamy
          ją zaakceptować, czy może próbować zmienić.
          Ludzie ruszcie się, wy którzy możecie coś zrobić i zróbcie.
          • Gość: kra Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.08, 16:05
            Mój post nie był próbą zamknęcia tematu, tylko odniesieniem się do
            jednej konkretnej wypowiedzi, którą tu ponownie zacytuję

            > W żadnym innym miejscu pracy pracownik nie przynosi sprzętu
            > potrzebnego do wykonania pracy!

            Dałam więc przykłady innych miejsc gdzie takie praktyki mają
            miejsce.

            Nauczyciele po prostu dziwnie często uderzają w ton "my mamy
            najgorzej". Więc od razu prowokuje mne to do pokazania, że nie tylko
            oni źle zarabiają (pomimo wykształcenia i odpowiedzialnej pracy), że
            nie tylko oni muszą się w domu przygotowywać do pracy. Za to tylko
            oni mają dwa miesiące wakacji, + ferie, + wolne dni między Świętami
            a Nowym Rokiem, wcześniejsze emerytury i przerwy w pracy co 45 minut.
            Ale to już temat na inną dyskusję.
            • mamawikunia Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać 22.09.08, 16:23
              Ale poniosła fantazja niektórych i to bujna....

              Sprzatączka choćby w szkole miotły z domu nie używa, kierowca autobusu nie
              jeździ własnym pojazdem itp a jak ktoś jest na samozatrudnieniu to wie w co się
              pakował, a jeśli jest tak jak w szkole też należy z tym walczyć, a nie machać ręką!

              Ale widzę, że to tu najbardziej boli:
              "Za to tylko
              > oni mają dwa miesiące wakacji, + ferie, + wolne dni między Świętami
              > a Nowym Rokiem, wcześniejsze emerytury i przerwy w pracy co 45 minut."

              Tematem tego forum nie jest wolne tylko brak pieniędzy na podstawowe rzeczy w
              szkole, polecam wszystkim spragnionym przerw -przerwy w pracy co 45 minut na
              dyżurach na korytarzach szkolnych, gdzie nie dość, że natężenie hałasu
              przekracza wszelkie normy to nawet na chwilę nie można się zdekoncentrować, bo
              może się coś stać!

              Wejdź do szkoły na przerwie człowieku to może zapali się właściwa lampka w
              twojej głowie!


              > Ale to już temat na inną dyskusję.
            • mikewodzowski Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać 22.09.08, 16:24
              Ok. spoko. Zawsze są tacy co przesadzają z narzekaniem co nie znaczy że problemu
              nie ma. Nie wiem jak gdzie indziej ale mam koleżankę która była nauczycielką
              techniki i plastyki w szkole. Nie dość ze tony papierów, itp. to jeszcze musi
              ona za swoją kasę kupować materiały, robić dekoracje na różne okazje. Oczywiście
              jest to wina dyrekcji która na to leje , ale kto cierpi.. Na szczecie koleżanka
              zrezygnowała po półtora roku z tej pracy. Znam ją i wiem że nie jest to osoba
              która narzeka, wiec było jej naprawdę ciężko. I jest to osoba która naprawdę
              jest ambitna stara się i robi dużo ponad program. Co z tego kiedy dyrekcja tego
              nie docenia, dodatkowo jeszcze ją usadza z wyskakiwanie przed szereg. Smutne, ja
              bym chciał mieć taką nauczycielkę.
            • rikol Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać 22.09.08, 17:08
              Oficjalnej przerwy co 45 minut moze wielu nie ma, ale ilu chodzi 'do toalety',
              na papierosa, na kawe itd. Poza tym nauczyciel musi miec przerwe, chocby po to,
              zeby moc odniesc jeden dziennik i zabrac drugi, zeby isc do toalety (bo przeciez
              w czasie lekcji nie ma prawa wyjsc). W czasie lekcji nauczyciel musi sie
              maksymalnie koncentrowac - a ilu pracownikow innych zawodow w pracy patrzy w
              okno, siedzac za biurkiem i nic nie robiac. Co do odpowiedzialnosci - wyjasnij,
              ile jest zawodow, gdzie wsadzaja do wiezienia, bo cudze dziecko sie napilo i
              wyskoczylo przez okno? Sprawdz tez, kiedy nauczyciele pracuja - podpowiem:
              pracuja tez wtedy, kiedy uczniowie maja wolne.
            • k_r_m Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać 22.09.08, 17:39
              Za to tylko
              > oni mają dwa miesiące wakacji, + ferie, + wolne dni między Świętami
              > a Nowym Rokiem, wcześniejsze emerytury i przerwy w pracy co 45 minut.

              i tylko to powyższe dowodzi, że nie masz pojęcia o pracy nauczyciela
              i to tyle w temacie.

              a wcześniejszych emerytur nie będzie od nowego roku, zresztą co to wcześniejsze
              emerytury, z policyjnymi nie mają co się nawet równać
            • aurora-83 Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać 23.09.08, 12:48
              Gość portalu: kra napisał(a):

              > Dałam więc przykłady innych miejsc gdzie takie praktyki mają
              > miejsce.

              Jaki? "Organizacje pozarzadowe" to szerokie pojecie, mozesz uscislic?
        • rikol Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać 22.09.08, 17:11
          A czy organizacje pozarzadowe opieraja sie na wolontariacie? A czy pozyskiwanie
          sponsorow nie jest istota dzialalnosci organizacji non profit? Nieprzypadkowo
          jednak porownujesz wolontariat do pracy nauczyciela - od nauczycieli wymaga sie
          cudow, za darmo rzecz jasna. Bardzo dobrze, ze nauczyciele kaza rodzicom placic
          za papier i tusz do drukarki - w koncu te pieniadze sa wydawane na edukacje tych
          dzieci.
          • Gość: kra Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać IP: *.toya.net.pl 22.09.08, 21:03
            Niektóre opierają się na wolontariacie, co nie znaczy, że nie zatrudniają
            pracowników na etat. Ja będąc właśnie takim etatowym pracownikiem notorycznie
            musiałam sobie sama organizować narzędzia pracy, niezbędne książki itp.
            Powtórzę jeszcze raz - nie uważam tego za normalne - każdy powinien dostawać
            narzędzia pracy od pracodawcy. Ale nauczyciele zawsze żyją w przekonaniu, że oni
            maja najgorzej, a moim zdaniem to niekoniecznie prawda.
            • Gość: emsiziomal dwa fakultety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.08, 21:10
              posiadacz (kra) dwóch fakultetów napisał(a):
              maja najgorzej, a moim zdaniem to niekoniecznie prawda.
              ------------------------------------------------------------
              Albo coś jest prawdą albo kłamstwem. Pomiędzy tymi stwierdzeniami nie ma nawet
              "niekoniecznie".
              Choćbyś miało ze 30 fakultetów!
              • Gość: kra Re: dwa fakultety IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.08, 15:57
                No widzisz jak mnie nauczyli ;-) Na szczeście emsiziomal czuwa i
                wszelkie potknięcia w mej wypowedzi wytknie. Niestety mam tendencję
                do łagodzenia tonu swoich wypowiedzi i zamiast napisać "to kłamstwo"
                piszę "to niekoniecznie prawda".
                Chociaż stary dowcip mówi, są 3 rodzaje prawd - całkiem prawda,
                półprawda i g...o prawda.
            • aurora-83 Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać 23.09.08, 13:02
              Gość portalu: kra napisał(a):

              Ale nauczyciele zawsze żyją w przekonaniu, że on
              > i
              > maja najgorzej, a moim zdaniem to niekoniecznie prawda.

              dlaczego grupy rzadzace zyja w przekonaniu ze mzona miec w du...
              takie grupy zawodowe jak nauczyciele czy pielegniarki??? Przecie ten
              nauczyciel uczy dziecko, ktore kiedys bedzie doroslym obywatelem. A
              co wyrosnie z dzieciaka uczonego przez frustrata? Albo czy pacjent
              ma szanse na szybszy powrot do zdrowie jesli bedzie sie nim opiekwac
              sfrustrowana pielegniarka??? Tylko jak gornik przylezie do Warszawy
              i rzuci kamieniem w kogo tzreba, to dostaje co chce. Reszta moze
              sobie jeczec i wzdychac o pomoc... oto nasza Polska wlasnie - zero
              planu na przyszlosc... jak zwykle jakos to bedzie...
              Moze sprzataczka ma gorze, ale od niej nie zalezy wyglad nastepnych
              pokolen...
        • k_r_m Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać 22.09.08, 17:36
          > Spróbuj zatrudnić się w jakiejkolwiek organizacji pozarządowej -
          > zobaczysz na czym polega samodzielne organizowanie sobie narędzi
          > pracy.
          > enie WWW</a>

          gdzie jak gdzie ale właśnie w tzw. organizacjach pozarządowych pieniędzy nie
          brakuje, wiem po pracowałem, zawsze są sponsorzy, 1%, subwencje, itd.
          na ksero nigdy nie musiałem dokładać
    • emterabel podwyżki dla nauczycieli za 8 h. pracy codziennie 22.09.08, 14:44
      Jestem za podwyżkami dla nauczycieli; osoby, które mają uczyć nasze dzieci,
      kształtować młode pokolenia powinny godnie zarabiać.

      Jednak nie zgadzam się z sytuacją, że nauczyciel który w szkole jest mniej niż
      25 godzin tygodniowo (a są tacy) zarabiał 4 tysiące. Ja rozumiem, że
      nauczyciel pracuje w domu np. sprawdzając klasówki ale równie dobrze może to
      robić w szkole siedząc do godziny 16. O trzech miesiącach wakacji nawet nie ma
      co wspominać, i nie mówcie tu o dyżurowanie w wakacja bo w wakacje to w szkole
      mozna znaleźć tylko woźną i sekretarkę (tę drugą już rzadziej)
      • flamengista ok 22.09.08, 15:17
        ale swojej pracy nauczyciel nie może wynosić do domu i o 16tej szkołę się zamyka.

        A jak nie wyrobi się z poprawą klasówek w wyznaczonym terminie to trudno, dzieci
        poczekają.

        Wszystko fajnie w teorii, ale praktyka wygląda inaczej. Ja pracuję na uczelni i
        na poprawienie jednego kolokwium potrzebuję 24-30 godzin. A ja mam zaledwie
        kilkuset studentów, a kolokwium raz na semestr.

        A nauczyciel od polskiego ma dyktanda, sprawdziany, wypracowania... Cały czas.
        Trudno sobie wyobrazić, jak ciężką pracą jest sprawdzenie tego wszystkiego.
      • Gość: ticzer Re: podwyżki dla nauczycieli za 8 h. pracy codzie IP: *.tcd.ie 22.09.08, 15:28
        no! i byloby super. ide do pracy o 8.00, wracam o 16.00 i w domu juz
        nie musze myslec o testach, materialach, sylabusach, pieniadzach, bo
        wszystko zapewnia mi szkola - jest dobrze zaopatrzona biblioteka, sa
        komputery, drukarki, internet, multimedia, xero, materialy itp. ucze
        nie wiecej niz 20 godz. tygodniowo, pozostaly czas to solidne
        przygotowanie zajec, ocena postepow ucznia (solidna!), konsultacje i
        administracja, czyli dzienniki, raporty itp. do tego zarabiam 4 tys,
        jestem ubezpieczony, mam placone skladki emerytalne i jestem w
        stanie (stac mnie!) na rozwoj zawodowy - warsztaty, szkolenia, itp.
        wow, stac mnie nawet na sluchanie plyt i jedzenie slodyczy ;-)
        utopia...niestety...
        pozdrawiam!
        • Gość: monika Re: podwyżki dla nauczycieli za 8 h. pracy codzie IP: *.hsi.ish.de 22.09.08, 16:50
          Oho, chyba te dwa miesiace "wakacji" sa glownym powodem do zazdrosci
          ze strony innych grup zawodowych?
          Prawda niestety jest inna i rzeczywiscie jesli ktos zna szkole tylko
          od strony lawki, do ktorej przykejal gume, to rzeczywiscie tak durne
          wypowiedzi sa wytlumaczalne.
          • emterabel Re: podwyżki dla nauczycieli za 8 h. pracy codzie 23.09.08, 08:53
            "chyba te dwa miesiace "wakacji" sa glownym powodem do zazdrosci ze strony
            innych grup zawodowych? "

            To nie jest zazdrość. Jednak skoro twoje stanowisko jest takie, że dajcie nam
            więcej ale my za nic nie zrezygnujemy ze swoich przywilejów to przepraszam ale
            dla mnie niewiele różnicie się od górników gotowych rozwalić stolicę w imię
            utrzymania "trzynastki", "czternastki", "barbórki" i emerytury po 20 latach pracy.


            "Prawda niestety jest inna i rzeczywiscie jesli ktos zna szkole tylko
            od strony lawki, do ktorej przykejal gume, to rzeczywiscie tak durne
            wypowiedzi sa wytlumaczalne."

            Słowa "durne" nie skomentuje bo zdaje się w tej dyskusji wszyscy nauczyciele
            reprezentują taki styl. Szkołę znam trochę bliżej niż ci się wydaje i dobrze
            wiem jak wygląda to dyżurowanie nauczycieli w wakacje. Chcecie podwyżki - jestem
            za ! Chcecie dostać podwyżkę i dalej mieć 60 dni płatnego urlopu - jestem przeciw
            • Gość: kra Re: podwyżki dla nauczycieli za 8 h. pracy codzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.08, 16:11
              Nie mogę się z Toba nie zgodzić - to właśnie miałam na myśli pisząc
              o nierealnych oczekiwaniach nauczycieli. Ale zwrócenie im uwagi na
              pewne przywileje, które posiadają, od razu wywołuje agresję i
              epitety.
              Swoją drogą doskonale wiem, że nauczyciele pracują nie tylko podczas
              lekcji z uczniami, że mają sprawdziany, rady pedeagogczine, dyżury,
              matury itp. Ale nie oszukujmy się - po kilku latach niewielu już
              przygotowuje się do zajęć w domu, a sprawdziany niektórzy bez
              problemu sprawdzają w czasie lekcji (wystarczy zlecić klasie pracę
              samodzielną). Swoją drogą jestem ciekawa jak przygotowują się w domu
              do lekcji nauczyciele WF ;-)
              • Gość: Zołza Re: podwyżki dla nauczycieli za 8 h. pracy codzie IP: *.provector.pl 24.09.08, 19:42
                Zapraszam Cię do trzydziestoosobowej klasy pierwszej szkoły
                podstawowej bez przygotowania do lekcji:) i jeszcze sprawdź na tej
                lekcji ..powiedzmy trzyzdaniowe 30 dyktand.Życzę powodzenia! (może
                przeżyjesz 20 minut ale nie nauczysz niczego)
      • Gość: hhhhhhhhhhhhhhhhh Re: podwyżki dla nauczycieli za 8 h. pracy codzie IP: *.024.c86.petrotel.pl 22.09.08, 16:10
        Kto to napisał nie ma zielonego pojęcia o pracy nauczyciela i jest mi go bardzo
        żal. Zapraszam do szkoły i zobaczysz jak to jest z tymi godzinami pracy. Wszyscy
        patrzą na te godziny do prowadzenia lekcji a reszta czasu? Przecież nie tylko
        same sprawdziany i prace do sprawdzenia zajmuję wiele godzin ale samo
        przygotowanie się, o zrobieniu konspektów już nie wspomnę, aktualizacja danych
        (nawet nowe podręczniki często zawierają nieaktualne już wiadomości)itd. Gdzie
        to robić? Na czym? W szkole? Gdyby nie prywatny sprzęt w domu i czas (weekendy
        oczywiście też) to... Szkoda mówić. A tu jakaś łajza za przeproszeniem wypisuje
        takie brednie. Na dodatek robi się to wszystko za marne pieniądze.
        Z pewnością chciałbyś/abyś aby twoje dzieci były uczone na wysokim poziomie.
        Pomyśl następnym razem i nie wypisuj już podobnych farmazonów. Najlepiej zrób 2
        lub 3 fakultety i zapraszam do szkoły :)
        Na te "25" godz.
        • Gość: kra Re: podwyżki dla nauczycieli za 8 h. pracy codzie IP: *.toya.net.pl 22.09.08, 21:04
          Mam dwa fakulety, ale nie chciałabym, żeby moje dzieci uczył ktoś kto nazywa
          innych łajzą.
          • Gość: wściekły belfer Re: podwyżki dla nauczycieli za 8 h. pracy codzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.08, 18:43
            Zapraszam do szkółki - trochę edukować młodzież, postać na dyżurach w hałasie podobnym jak na lotnisku, wysłuchiwać takie "mundre lale" jak Ty i dopiero wypowiadać się..."Łajzo" ?? mało powiedziane... wybierz sobie epitet jaki uważasz. Belfrzy, tak jak inni mają prawo do wyrażania swoich emocji, zwłaszcza jak czyta się takie komentarze i opinie jak Twoja.
        • Gość: kra Re: podwyżki dla nauczycieli za 8 h. pracy codzie IP: *.toya.net.pl 22.09.08, 21:17
          Jeszcze jedno - 4 lata temu chętnie bym przystała na taką propozycję. Moja
          ówczesna praca: ośrodek dla osób chorujących psychicznie, pełen etat-40 h
          tygodniowo, urlop 20 dni w roku (później już 26). Prowadzenie zajęć grupowych i
          opieka indywidualna. Do zajęć często musiałam przygotowywać się w domu.
          Materiały do zajęć czasem były, czasem nie. Pensja 750 zł netto.
          Może dlatego żale nauczycieli do mnie nie trafiają.
        • emterabel Re: podwyżki dla nauczycieli za 8 h. pracy codzie 23.09.08, 08:45
          "A tu jakaś łajza za przeproszeniem wypisuje takie brednie"

          Łajza ? Gratuluje "kóltóry osobistej" i współczuje twoim uczniom takiego
          nauczyciela. Wybacz ale z chamem rozmawiać nie będe.
      • Gość: amo Re: podwyżki dla nauczycieli za 8 h. pracy codzie IP: *.aster.pl 22.09.08, 20:10
        Ja też marzę o tym, żeby siedzieć 8 godzin w szkole, sprawdzać
        klasówki, przygotowywać lekcje i nie brać pracy do domu na wieczór i
        weekendy. Niestety, nie ma na to warunków, począwszy od cichego kąta
        do pracy a na komputerze z dostępem do internetu skończywszy (nie
        mówię o jednym na nie wiem ilu nauczycieli, ja korzystam praktycznie
        codziennie, uczę języka obcego)
      • Gość: baton Re: podwyżki dla nauczycieli za 8 h. pracy codzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.08, 08:42
        pokaż mi nauczyciel, który zarabia 4 tys. Skąd masz takie dane czyżby z konferencji prasowej ministry Hall?
      • anusiagie Re: podwyżki dla nauczycieli za 8 h. pracy codzie 23.09.08, 16:31
        a jaka jest różnica w pracy w domu czy w szkole??
        gdybym miała w szkole kąt, gdzie mogłabym w ciszy sprawdzać testy
        nie targałabym ton zeszytów do domu.w końcu nie zabieram pracy do
        domu dla przyjemności tylko dlatego, że w szkole nie mogę w spokoju
        skupić się nad uczniowskimi pracami.
    • Gość: bylabiurwa Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać IP: *.chello.pl 22.09.08, 16:17
      z tymi urzednikami, ktorzy nie musza sobie sami radzic to tez nie do konca prawda
      swego czasu pracowalam w urzedzie skarbowym, ktory w wyobrazni podatnikow
      uchodzi za bogata firme i tez dlugopisy musialam sobie kupowac sama a ksera byly
      tak stare ze prawie nie odbijaly, na dodatek wiecznie zepsute, komputery w
      nielepszym stanie...
    • ml130676 To samo dotyczy przedszkoli 22.09.08, 16:47
      Koszt wyprawki - 400 złotych w przedszkolu mojej córki, a nie jest
      to instytucja prywatna. Wyprawka to parę kolorowych książeczek do
      kolorowania, kredki, farby itp. duperele, a mimo to za każdym razem,
      kiedy odbieram dziecko z przedszkola, jestem nękana o ryzę papieru,
      chusteczki do nosa, a nawet gotowe zadrukowane kartki z obrazkami do
      kolorowania. Miesięczny koszt "wizyt w przedszkolu" to 380 złotych,
      a wrzesień to finansowy horror, bo prawie 800 !!! Rozumiem potrzeby,
      ale może zdecydujmy się: kupujemy sami wyprawkę albo płacimy i
      koniec dyskusji, a nie wiecznie: daj i daj, jakby rodzice byli
      chodzącymi bankomatami, a to przecież tylko wyposażenie dla
      kilkulatków. No, ale po co oszczędzać, jak nasza oświata od lat
      przyzwyczajona jest do dojenia.
      • rikol Re: To samo dotyczy przedszkoli 22.09.08, 17:01
        To moze sprobuj zalozyc forum 'chce darmowych przedszkoli' - zobaczysz reakcje.
        Inwestowanie w cudze 'bachory' to dla wielu horror. Tymczasem edukacja to
        najwazniesza rzecz dla dzieci, szczegolnie tych zaniedbanych. Dzieki dobremu
        przedszkolu czy szkole dzieci z rodzin patologicznych moga zobaczyc inny swiat -
        dzieki czemu 'kariera kryminalna' nie bedzie dla nich atrakcyjna. W przedszkolu
        mozna tez zauwazyc i zaalarmowac odpowiednie sluzby - jesli dziecko jest
        posiniaczone czy agresywne (co sugeruje, ze jest ofiara przemocy domowej).
        Dzisiejsze dzieci to jutrzejsze spoleczenstwo i warto w nie inwestowac.

        Czy wolisz, zeby twoje dziecko w przeszkolu podpieralo sciany, czy zeby sie
        czegos nauczylo? Przybory, wycinanki, klej - to wszystko kosztuje, a kazdy wie,
        jak nieoszczednie takich przyborow uzywaja dzieci.
        • Gość: tezbudowlaniec Re: To samo dotyczy przedszkoli IP: *.171.115.133.crowley.pl 23.09.08, 12:33
          rikol napisała:

          Tymczasem edukacja to
          > najwazniesza rzecz dla dzieci, szczegolnie tych zaniedbanych.
          Dzieki dobremu
          > przedszkolu czy szkole dzieci z rodzin patologicznych moga
          zobaczyc inny swiat
          > -
          > dzieki czemu 'kariera kryminalna' nie bedzie dla nich atrakcyjna.

          Dzieci z rodzin patologicznych nie chodzą do przedszkola.
          • Gość: Adela Re: To samo dotyczy przedszkoli IP: *.chello.pl 23.09.08, 15:33
            Nie chodzą, bo ich nie stać, pierwszy problem pojawia się przy
            elektronicznym systemie rejestracji(nie każdy ma internet, nie każdy
            umie to obsługiwać), nie mówiąc o tym, że konkurencja jest ogromna.
            Dziwi fakt, że państwowe placówki, których jest jak na lekarstwo
            (obowiązek edukacji zaczyna się dopiero w Zerówce) i o przyjęciu
            decydują zarobki oraz zatrudnienie obojga rodziców, przyjmują
            dzieci, których mamy siedzą w domu, a tatusiowie wożą tyłki
            mercedesami, takich chyba stać na prywatne przedszkole? Nie ma
            kontroli, wszystko działa "na słowo honoru", kompletna prowizorka,
            cwaniactwo i niedostowanie do realiów.
      • Gość: gosia śmieszne! może raczej żałosne... IP: *.mtnet.eu 22.09.08, 20:40
        ludzie! do kogo pretensje, że twoje dziecko smarka i trzeba mu kupić chusteczki
        do nosa na użytek w przedszkolu? czyja to wina, że kolorowanki i książki
        kosztują tyle, ile kosztują? kto ma to wszystko FUNDNĄĆ twojemu dziecku?
        przedszkolanki? i kto niby tu doi twoją kieszeń? przedszkolanki, które proszą o
        materiały dla TWOJEGO dzieciaka?
        a jak podejrzewasz, że to wszystko wyparowało, że cię naciągają, to zainteresuj
        się rozliczeniami, porozmawiaj, poproś o wgląd do faktur itp. albo zaproponuj,
        że kupisz wyprawkę sam(a).
        i tak jak już poprzedni odpowiadający tobie forumowicz napisał: lepiej, żeby
        dziecko nie kolorowało drogich kolorowanek, tylko podpierało ściany i
        ewentualnie podskakiwało z nudy?
        przedszkole to nie jałowa opiekunka do dziecka, zapchajdziura, bo rodzice
        pracują (i chwała im za to). przedszkole to wczesna edukacja - do tego dość
        wymagająca, m.in. finansowo. a jak kogoś nie bardzo stać lub mu się to nie
        podoba, niech zrobi tak, jak ja: ja po prostu nie mam dziecka. prościej niż się
        miotać i frustrować się, że nikt nie funduje tych rzeczy.
        • Gość: ml130676 Bzdury pleciesz... IP: *.chello.pl 23.09.08, 15:01
          Czy wydatek 400 złotych na wyprawkę na jedno dziecko w państwowej
          instytucji to rzecz normalna? To nie są książki do nauki czytania,
          faktury na oczy nie widziałam, a przedszkolanka z sekretarką plątały
          się w zeznaniach, wyjaśniając "czemu tak drogo". Zdecydujmy się na
          coś: albo płacimy za wyposażenie dla dziecka i "schluss", albo
          kupujemy sami potrzebne rzeczy z listy. A tu płacić każą, a przy
          okazji jeszcze namolnie proszą o papier do drukarki, gotowe rysunki
          wydrukowane w pracy "jak szef nie widzi" do kolorowania, a moją
          paczką chusteczek posiłkuje się cała grupa, panie działają na
          zasadzie "złap frajera", ten przyniesie papier, tamten pastę do
          zębów, no, bez przesady! Rozumiem wydatki na podręczniki, ale prawda
          jest taka, że wrzesień zamknęłam kosztem 800 złotych na dwie
          panienki, a to jeszcze nie koniec!!! I nie mam wglądu w żadne
          dokumenty, na co rzeczywiście wydano te pieniądze, raczej cały czas,
          choć płacę, mam wrażenie, że robi mi się łaskę, że przedszkole mam
          przecież "za darmo". Trzeba skończyć z fikcją bezpłatnych
          przedszkoli i szkół, to pojęcie nie istnieje, staram się, jak mogę,
          przynoszę książeczki do czytania, papier, drukuję obrazki do
          kolorowania, ale mam już dość, bo personel działa na zasadzie
          łapanki, bez chwili refleksji i podsumowań, którzy rodzice się
          bardziej, a którzy mniej angażują w działalność placówki, nie będę
          wiecznie jeleniem!
      • Gość: Aga Re: To samo dotyczy przedszkoli IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.08, 11:40
        Przeparaszam bardzo ale co Pani za bzdury wypisuje??? W jakim
        państwowym przedszkolu zbiera się na wyprawkę 400 zł???? Moja córka
        chodzi do przedszkola i owszem zbieraliśmy się całą grupą rodziców
        ale po 20 zł na cały rok. W innych przedszkolach jest tak samo.
        Owszem, to smutne że oświata jest tak biedna ale niech Pani nie
        przesadza. W kazdym państwowym przedszkolu płaci się 60 zł opłaty
        podstawowej ustalanej przez "państwo" odgórnie +4,30 zł za pełne
        wyżywienie dziennie. Z pieniędzy na wyprawkę kupione zostały papier
        do kolorowania, kredki, plastelina, papier kolorowy, klej, nożyczki
        i jest to zestaw na cały rok.
        • Gość: tezbudowlaniec Re: To samo dotyczy przedszkoli IP: *.171.115.133.crowley.pl 23.09.08, 12:29
          Gość portalu: Aga napisał(a):

          > Przeparaszam bardzo ale co Pani za bzdury wypisuje??? W jakim
          > państwowym przedszkolu zbiera się na wyprawkę 400 zł???? Moja
          córka
          > chodzi do przedszkola i owszem zbieraliśmy się całą grupą rodziców
          > ale po 20 zł na cały rok. W innych przedszkolach jest tak samo.
          > Owszem, to smutne że oświata jest tak biedna ale niech Pani nie
          > przesadza. W kazdym państwowym przedszkolu płaci się 60 zł opłaty
          > podstawowej ustalanej przez "państwo" odgórnie +4,30 zł za pełne
          > wyżywienie dziennie. Z pieniędzy na wyprawkę kupione zostały
          papier
          > do kolorowania, kredki, plastelina, papier kolorowy, klej,
          nożyczki
          > i jest to zestaw na cały rok.

          Jak się nie wie, to się nie pisze, że ,,...w każdym...", i "W innych
          przedszkolach jest tak samo". W przedszkolu państwowym, do którego
          chodzi moje dziecko opłata podstawowa to nie 60zł a ok. 112, pełne
          wyżywienie to nie 4,30, a 6,50 dziennie (przed wakacjami było), a do
          tego teraz 50zł-książka do nauki, zakupiona przez nauczycielkę, 30zł
          piórnik z wyposażeniem-we własnym zakresie, do tego co miesiąc 30zł-
          komitet, z którego są kupowane prezenty na mikołaja, papier, kredki
          itp, do tego 27zł co miesiąc na rytmikę-opłata wbrew pozorom
          obowiązkowa(przychodzi pani i "plumka"), do tego prośby o
          przynoszenie chusteczek mokrych i suchych, i papieru do rysowania-
          może być zadrukowany po jednej stronie. To jest trzecia grupa
          przedszkolna. Nawet nie chcę myśleć jakie opłaty będą w szkole.
          • Gość: ms Re: To samo dotyczy przedszkoli IP: 195.16.88.* 23.09.08, 17:23
            ghg
        • Gość: Adela Re: To samo dotyczy przedszkoli IP: *.chello.pl 23.09.08, 15:22
          Niech pani chwilę pomyśli...to nie boli. Bardziej zaradni dyrektorzy
          takich placówek łapią sponsorów, poza tym w samej Warszawie są
          znaczące różnice w działalności przedszkoli w poszczególnych
          dzielnicach, dotacje ustalała kiedyś gmina, a teraz jakaś tam rada
          dzielnicy czy inne kółko różańcowe. Nie wiem, w jakim mieście lub
          wsi jest pani przedszkole, w każdym razie gratuluję uniknięcia
          takich, a nie innych opłat. U mnie jest tak: 80 złotych książki itp.
          bzdety, 50 złotych miesięcznie na radę rodziców, 120 na zajęcia
          dodatkowe plus coś tam (nie będę teraz sumować, bo jest tego sporo)
          na prezenty z okazji Mikołek, Bożego Narodzenia, Pasowania na
          Przedszkolaka, koszt poczęstunków z okazji Dnia Matki, Ojca,
          Dziadka, Babci, Wigilii itp. Uzbierała się ładna sumka, a dyrekcja
          dobrze wie, że rodzice zapłacą, bo nie chcą podpaść. W Warszawie w
          niektórych dzielnicach była dosłownie walka o miejsca w
          przedszkolach, więc ci co wygrali nie podskakują i kładąc uszy po
          sobie płaczą i płacą. I tu tkwi problem, gdyby ludzie tak chętnie
          nie sięgali do portfeli mogłoby się okazać, że koszty takich
          wyprawek są o wiele niższe. A tak wygrywa wygodnictwo personelu, po
          co poszukać tańszej hurtowni, po co przemyśleć dokładnie, co tak
          naprawdę potrzeba do edukacji kilkulatka, skoro rodzice i tak
          wyskoczą z mamony? Moja matka była przedszkolanką i potwierdziła, że
          takie numery trwają od lat. W moim przedszkolu niedługo każą
          rodzicom chyba gotować posiłki i remontować sale, póki co, dźwigamy
          co miesiąc pościel, dokupowaliśmy już zastawę stołową, nic nie ma za
          darmo, a pomysłowość pracowników placówki nie zna granic... Sami
          rodzice też są bez winy, te wszystkie trójki i rady rodziców
          wymyślają prezenty z okazji Walentynek, Dnia Wiosny, Początku Roku,
          Końca Roku, a kosz delikatesowy na święta bożonarodzeniowe i
          wielkanocne to około 70 złotych za głupie słodycze, dodam, że
          niezdrowe, no ale u nas jest ta fobia obrzucania dzieci
          czekoladkami, aż się nie porzygają...koszmar i zupełnie
          niepotrzebnie. Nawet Dzień Kobiet świętują, Dzień Chłopaka i
          Halloween...
    • k_r_m Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać 22.09.08, 17:24
      czy przedstawiciel medyczny ma obowiązek kupić sobie samochód i płacić za
      paliwo do niego, kupić sobie komórkę i płacić za rozmowy z niej prowadzone?

      czy murarz na budowie ma przywozić swój piach i wapno, a pomocnik łopaty,
      kupione za swoje pieniądze?

      czy informatyk w banku ma przynosić swój komputer i tonery do drukarek?

      NIE!

      a nauczyciel musi kupić sobie komputer, długopis, papier, toner, zapłacić za
      ksero, płyty CD itd...
      • Gość: Bernard Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać IP: *.dial.telus.net 22.09.08, 17:37
        Hey,
        Mam nadzieje ze placi za klase w ktorej uczy...
        :):)
      • Gość: nauczyciel Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.08, 10:29
        Znam to, jestem za podwyżkami dla nauczycieli. A np. Anglii n-el nie musi się
        martwić o pomoce naukowe, papier do ksera... On tam uczy!!!!
    • Gość: marta Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać IP: 216.230.135.* 22.09.08, 18:04
      Jestem nauczycielka. Pracowalam przez jakis czas w Polsce i dokladalam z wlasnej
      kieszeni nie tylko do kopii, ale i do podrecznikow, szkolen itp. Obecnie ucze w
      elitarnej szkole w jednym z tzw. krajow trzeciego swiata i mam do swojej
      wylacznej dyspozycji komputer, Internet i dowolna ilosc fotokopii na potrzeby
      kazdej klasy. Nikt tu nie uzywa kijka do pisania.
      Stwierdzenie, ze nauczyciel ma jedynie przekazywac wiedze, jest mylne.
      Nauczyciel ma ulatwiac zdobywanie wiedzy, wzor nauczyciela dyktujacego lekcje
      jest przestarzaly. Kiedy MEN i inne instytucje decydujace o polskim szkolnictwie
      zdadza sobie sprawe, ze bez nowoczesnego zaplecza dydaktycznego i dobrych,
      godziwie oplacanych, a wiec i chetnych do pracy nauczycieli, nasi uczniowie nie
      beda mogli sprostac wymoga wspolczesnego swiata, w ktorym poszukiwanie i dostep
      do informacji jest kluczowy?
      Czy nam sie to podoba, czy nie, nie zyjemy w erze Gutenberga, lecz w erze Yahoo.
      • e_werty Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać 23.09.08, 02:40
        "....Obecnie ucze w elitarnej szkole w jednym z tzw. krajow
        trzeciego swiata...[...] nie zyjemy w erze Gutenberga, lecz w erze
        Yahoo..."

        ... uuuu!!! to rzeczywiście III swiat!!! U nas juz Google!!! :)
    • gburiaifuria Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać 22.09.08, 22:52
      nauczyciele zbyt malo zarabiaja, zeby dokladac do szkoly, nie kserowac niczego
      za wlasne pieniadze, jesli szkola nie raczy tego zrozumiec, trudno, niech nie
      bedzie testow i niech opuszcza ja pod koniec niedouczone matoly. Najpierw
      kasa, potem mozna rozmawiac.
    • Gość: józek Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać IP: 78.8.222.* 23.09.08, 08:05
      W moim liceum przed każdą lekcją języka obcego nauczyciel zbierał po
      kilkadziesiąt groszy na ksera materiałów na daną lekcję, kserował i
      dopiero zaczynaliśmy lekcję. Nikt nie miał nic przeciwko, bo
      gdybyśmy korzystali jedynie z tablicy nie zrobilibyśmy 1/3 tego
      materiału z racji przepisywania. Nie są to duże koszty, a jednak
      szkół nie stać na tak prozaiczne wydatki. To smutne.
    • naprawdetrzezwy A po jakiego cecha potrzeba cokolwiek powielać? 23.09.08, 08:22
      Miliony ludzi uczyły się bez tego i wyszły na ludzi (no, na ludzi wyszły w
      takim przykładzie to tylko setki tysięcy)...
      • Gość: nicelus Re: A po jakiego cecha potrzeba cokolwiek powiela IP: *.dip.t-dialin.net 23.09.08, 09:04
        naprawdetrzezwy napisał:

        > Miliony ludzi uczyły się bez tego i wyszły na ludzi ...

        mają się na gazetach uczyć, jak przed wojną?

        www.niezalezna.pl/article/show/id/8260/articlePage/2

      • aurora-83 Re: A po jakiego cecha potrzeba cokolwiek powiela 23.09.08, 15:56
        naprawdetrzezwy napisał:

        > Miliony ludzi uczyły się bez tego i wyszły na ludzi (no, na ludzi
        wyszły w
        > takim przykładzie to tylko setki tysięcy)...

        Owszem, ale z twoim podejsciem do sprawy dalej krzesalibysmy ogien
        za pomoca krzemienia w jaskini... 20 lat temu zeby dostac dobra
        prace nie trzeba bylo znac minimum 2 jezykow obcych i
        byc "oblatanym" przynajmniej w MS "Offisie". Jasne, teraz tez nie
        trzeba, wiec produkujmy setki historykow, urzednikow
        administracyjnych, kulturoznawcow i polonistow... gospodarka bez
        nich obyc sie nie moze (bez obrazy dla tych profesji, ale w jakim
        kraju potrzeba kilkuset historykow rocznie???)
    • Gość: Arsenalek co za bieda nie to co w USA IP: *.generacja.pl 23.09.08, 08:51
      wyjechałem z tego chorego, bidnego kraju, z dziury o nazwie gorzów, po to by żyć
      godnie USA. jestem dumny z bycia obywatelem USA gdzie po 5 latach ocieplania rur
      styropianem i zamiatania wspaniałych amerykańskich ulic mogłem awansować na
      szefa pobliskiego macdonaldsa!!! zarabiam godne pieniądze, moje dzieci cieszą
      się bo mają za darmo cheesburgery a ja pracują ze wspaniałą młodzieżą której z
      chęcią pomagam często składając big maci, nie dlatego że muszę ale dlatego że
      chcę. i wiem że moje dzieci chodzą do szkół w których są dobrze opłacani mili
      nauczyciele a nie te polskie biedne mendy NIE WRACAM!!!!!!!!
      • Gość: BiednaMenda Re: co za bieda nie to co w USA IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.09.08, 13:11
        Nie wracaj, nic tu po tobie. Ale, żebyś się tak nie cieszył - polskie dzieci są
        lepiej wykształcone niż dzieciaki w Stanach. Jesteś żałosny.
      • aurora-83 Re: co za bieda nie to co w USA 23.09.08, 15:59
        Gość portalu: Arsenalek napisał(a):

        moje dzieci cieszą
        > się bo mają za darmo cheesburgery

        ...radze pokazac dziecion i zobaczyc samemu dokument pt Supersize
        me... moze przejzysz na oczy i czar choc troche sie prysnie... chyba
        ze chcesz otruc wlasne potomstwo zeby nie placic za college :)
      • Gość: jona buraku Arsenalku IP: *.access.telenet.be 24.09.08, 13:05
        Ale BURAK z ciebie....Dobrze,ze wyjechales...Ale jaka kariere
        zrobiles w USA :-))))SUPER,najpierw sprzatacz,a teraz pracownik MC
        DONALDSA......:-))Buraku,czym ty sie chwalisz??????Przeciez to
        najgorsze i najmniej oplacana praca......A wystarcza ci na zycie,czy
        panstwo musi ci doplacac???Faktycznie mozesz byc dumny z siebie,bo
        takich chwastow PL nie potrzebuje....Ale jestem pewna,ze na dobra
        szkole dla twoich dzieci nawet cala twoja wyplata nie starczylaby :-
        ))
        PS.Znam zycie na zachodzie,gdzie podobno teraz lepiej jak w
        USA.Nigdy nie musialam sprzatac ani pracowac w MC D bo postawilam
        najpierw na nauke,a teraz na prace w instuytucji miedzynarodowej
        (KE) gdzie placa nalezy do wyzszych niz srednia europejska
        • Gość: emsiziomal Re: buraku Arsenalku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.08, 14:40
          Przepraszam..ale czy to o mnie?
        • Gość: login_t Re: buraku Arsenalku IP: 83.238.175.* 24.09.08, 14:50
          Gość portalu: jona napisał(a):

          > Nigdy nie musialam sprzatac ani pracowac w MC D bo postawilam
          > najpierw na nauke,
          Bo wyszlas za maz za Belga.

          Arsenalek, jak znajdzie miejscowa zone i sie do niej wprowadzi i
          zalapie na sunday roasty - ukonczy uniwersytety, zlapie fuche przy
          temperowaniu olowkow i tez bedzie pieprzyl glupoty na forum.
          • Gość: jona Re: loginie IP: *.access.telenet.be 24.09.08, 16:23
            Nie znasz mojej historii,a piszesz glupoty....znowu bawisz sie we
            wrozbiarstwo????
            1/ moj maz nie jest 100% Belgiem
            2/nie poznalam go w Belgii tylko we Francji,gdzie razem studiowalismy
            3/zlapie fuche przy
            > temperowaniu olowkow
            Aby zalapac moja fuche trzeba miec wyksztalcenie, sporo szczescia i
            sporo w glowie,zdac trudne egzaminy i czasem byc wsrod laureatow
            (czasem zdany pozytywnie egzamin nie wystarczy)
            Olowkow nie musze temperowac,a nawet ich nie uzywam
            Najpierw dokladnie przeczytaj co koles napisal....a potem pisz
            glupoty,bo swoim postem przyznajesz mu racje.Chcialbys byc NIKIM w
            USA czy KIMS w PL????

            pieprzyl glupoty na forum
            no wlasnie,to ty PISZESZ GLUPOTY

      • Gość: emsiziomal Re: co za bieda nie to co w USA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.08, 18:27
        Zgadzm się z Tobą. Gratuluję. Nie zazdroszczę ALE SERDECZNIE GRATULUJE....
        A jona nawet na takie prowokacje sie nabiera......
        :))))))))))))))))))
        • Gość: jona Re: co za bieda nie to co w USA IP: *.access.telenet.be 24.09.08, 20:57
          jezeli to ma byc prowokacja (tez wczesniej o tym myslalam) to jest
          kiepska,bo niestety,ale znam ludzi,ktorzy wola miec jak byc i tu
          sprzataja u glupszych od siebie,a w PL mowia,ze sa manager'ami
    • batongazeta.pl Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać 23.09.08, 08:52
      myślę,że pieniędzy jest dość. niech się lepiej pani ministra HALL ze swoją śitą przyjrzą jak się te pieniądze wydajw w samorządach. przykład z lubelskiego na terenie gminy jest 5 gimnazjów. do jednego 40 dzieci dowozi się z trzech wiosek w klasie jest 10-12 uczniów a w szkołach wiejskich to standart. nauczyciele mają 10 procentowy dodatek wiejski!? za co? nie wiem. moja znajoma w szkole w mieście ma w klasie więcej uczniów jak w niejednej szkole wiejskiej ogółem. po co gadanie,że samorządy lepiej wiedzą jak najleiej wydać pieniądze. samorządy szczególnie te po wiochach sztucznie utrzymują szkoły po to aby pracowali tam znajomi wójtów radnych itp. Kuriozum.śmiech i nóż w kieszeni się otwiera jak za przeproszeniem sra się pieniędzmi i to nie tylko w szkołach.
      • Gość: nicelus Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać IP: *.dip.t-dialin.net 23.09.08, 09:11
        batongazeta.pl napisał:

        > gadanie,że samorządy lepiej wiedzą jak najleiej wydać pieniądze.
        samorządy szczególnie te po wiochach sztucznie utrzymują szkoły po
        to aby pracowali tam znajomi wójtów radnych itp <

        czyli po takiej szkole młodzież w lubelskim jest dobrze przygotowana
        do pracy w samorządzie?
        ;)

        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,5722252,W_PSL_jak_w_PRL.html


      • Gość: Nixe Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.08, 10:59
        batongazeta.pl napisał:
        >nauczyciele ma
        > ją 10 procentowy dodatek wiejski!? za co? nie wiem.

        Za dojazd, który nie jest darmowy - benzyna kosztuje, przejazd busem czy
        autobusem/tramwajem też kosztuje, a ten dziesięcioprocentowy dodatek to śmieszna
        kwota, która nie wystarcza na pokrycie choćby 1/3 wydatków na dojazd.
        • aurora-83 Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać 23.09.08, 16:03
          Gość portalu: Nixe napisał(a):

          > batongazeta.pl napisał:
          > >nauczyciele ma
          > > ją 10 procentowy dodatek wiejski!? za co? nie wiem.
          >
          > Za dojazd, który nie jest darmowy - benzyna kosztuje, przejazd
          busem czy

          > autobusem/tramwajem też kosztuje, a ten dziesięcioprocentowy
          dodatek to śmieszn
          > a
          > kwota, która nie wystarcza na pokrycie choćby 1/3 wydatków na
          dojazd.

          To moze tez dodatkem miejski - w koncu w miescie tez sie placi za
          dojazdy... a moze sie myle?...


    • Gość: nauczyciel Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać IP: 84.201.210.* 23.09.08, 09:35
      Kserwoanie materiałów na zajęcia to nie wszystko. U mnie np. pani
      sekretarka nie zniży się do skserowania arkusza ocen ucznia
      zmieniającego szkołę. Robimy to sami, płacąc za ksero , a że rotacja
      dzieci w szkole duża, to bywa, że wychodzi całkiem pokaźny stosik.
      Materialy do dekoracji klasy, nagrody za klasowe konkursiki - norma.
      Tusz z mojej domowej drukarki wypływa strumieniem, bo w klasach
      młodszych wszelkie informacje dla rodziców drukuję w domu i wkladam
      dzieciom do zeszytów. Ocena opisowa - wymagana przez wladze, nie
      moja fanaberia - dla 30 dzieci w dwóch - trzech egzemplarzach dwa
      razy w roku... no, ale mamy wakacje.
      Kochani, nasze współczesne dzieci nie są zainteresowane archiwalnymi
      metodami pracy na lekcji. A prezentacji multimedialnej nie
      przygotuję w pokoju nauczycielkim na dużej przerwie. Tym bardziej,
      ze w edukacji wczesnoszkonej nie ma takich zwyczajnych przerw, kiedy
      to nauczyciel wypuszcza dzieci na korytarz, a sam idzie na
      papierosa. Ja odbieram dzieci od rodzicow i jestem z nimi, dopóki
      nie skończą się zajęcia i rodzice pociech nie odbiorą.Ale z tym się
      zgadzam, bo odpowiadam za bezpieczeństwo.
      Dlaczego jednak programy napracze, wyrownawcze,w ychowawcze,
      standardy, wymagania... mam drukować za wlasną kasę? Nie mogę pojąć
      moim ograniczonym nauczycielskim rozumem.
      Mam męża, ktory nieźle zarabia,więc nie upokarzam się i nie proszę
      rodzicow o papier do ksero czy do d... ( bo tego też szkoła nie
      zapewnia), nagrody sama sobie "organizuję", korzystając z mężowskich
      znajomości - ale nie każdy ma taki komfort. Ny tylko chcemy, aby
      nasz warsztat pracy wyposazony był w minimum.
      • Gość: Nika Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać IP: *.chello.pl 23.09.08, 10:12
        I bardzo się cieszę, ze ktoś w końcu głośno to powiedział - że to szkoła powinna
        zapewnić nauczycielowi niezbędny do zajęć sprzęt. Do tej pory obarczani tym byli
        rodzice i może dlatego tyle tu emocji. Bardzo dobrze, że w końcu o tym
        rozmawiamy, moze nauczyciele w końcu odważą się żądać od swojego pracodawcy tego
        co się im należy. BRAWO dla autorów artykułu :))
    • Gość: sahe 63 Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.08, 09:52
      a co z cwiczeniami ktore dziecko kupi na poczatku roku i niestety
      jest puste na koniec roku, a nauczyciel kxeruje i kxeruje i
      biadoli , ze to tak potrzeby wymysl cos lepszego niz test dla
      uczniow ty masz uczyc a nie sprawdzac wiedze
    • inguszetia_2006 Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać 23.09.08, 09:57
      Witam,
      Jak to czytam, to mnie szlag trafia. Skończmy już tymi szkołami "za
      darmo". Wszyscy chcieli by za darmo i żeby wszystko było i już.
      Składka na komitet powinna być wyższa, np. 100 zł. miesięcznie.
      To i tak za mało, ale wystarczyłoby na ksero i tym podobne pierdoły.
      Moja córka chodzi do szkoły prywatnej, między innymi z tego powodu,
      że nie chciałam się użerać z rodzicami, którzy podjeżdżają pod
      szkołę nowym Volvo, ale jak trzeba zrobić zrzutę na coś, to jęczą
      jak zarzynane prosiaki. Znam ten problem z przedszkola publicznego.
      Myślałam, że jak zadeklaruję 100 zł. miesięcznie na "komitet", to w
      ślad za mną pójdą inni zamożniejsi rodzice, ale nic podobnego nie
      miało miejsca. Reszta płaciła po 20 zł. a potem jęczała, że za mało
      teatrzyków, że stare ławki, że prezenty pod choinkę brzydkie i takie
      tam. Normalnie, włosy stają dęba, jak ludzie są skąpi i jak im
      się "wszystko należy". Od tego "mi się należy" to mam już mdłości.
      Podnieść składki na komitet i zwalniać tylko naprawdę ubogich, to
      się polepszy w publicznych szkołach, a nie "szkoła za darmo",ale ma
      być "all inclisive".
      Pzdr.
      Inguszetia
      • Gość: Nika Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać IP: *.chello.pl 23.09.08, 10:24
        Witam również, ale się z Tobą Inguszetia nie zgadzam. Zreszta o tym jest artykuł
        pod którym się wypowiadamy - to szkoła zobowiązana jest zapewnić nauczycielom
        materiały do pracy, a nie rodzice!! Od lat jest stosowana praktyka żebractwa i
        uważam, ze nie powinni się na to zgadzać ani rodzice ani nauczyciele. Oni maja
        prawo dostępu do długopisów, ksero. papieru, tonerów i to wszystko powinni
        dostać od dyrektora bez żadnej łaski, a nie być skazani na proszenie!!
      • Gość: R.K. Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać IP: 78.133.165.* 23.09.08, 10:47
        Mają racje ,że nie płacą bo na kościelne fanaberie to są pieniądze.
      • Gość: krz Re: Bunt nauczycielki: chcę uczyć, a nie żebrać IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.08, 14:30
        Rocznie płacę ponad 20 tysięcy złotych podatku PIT, chyba starczy
        na edukację mojego dziecka w publicznej szkole. o innych podatkach
        wułudzanych z pensji przez to pazerne państwo nie wspomnę Nie
        zamierzam wspierać prywatnego szkolnictwa w zakresie szkoły
        podstawowej, gimnazjum i liceum. Nie daję ani grosza ekstra na
        działanie szkoły publicznej, moja danina publiczna jest
        wystarczająca!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka