Gość: Marian
IP: *.gdynia.mm.pl
04.11.04, 09:26
Wrzód III RP, czyli nerwy prezydenta
Dziesięć lat prezydentury przeszło Aleksandrowi Kwaśniewskiemu niemal bez
przeszkód. Owszem, ktoś napisał, że "Pierwszy" spędził wakacje z agentem,
komuś "się zdawało", iż kiwał się nad grobami pomordowanych w Charkowie,
jeszcze innym, że owijał wokół siebie biało-czerwony sztandar czy parodiował
wraz z ministrem Siwcem Ojca Świętego. Im więcej się innym zdawało, tym
lepszym samopoczuciem cieszył się nawrócony na demokrację sekretarz PZPR. Ale
oto ostatnia odsłona prezydentury, która miała być płynną odskocznią do
międzynarodowej kariery, okazuje się katastrofą. Najpierw afera Rywina -
z niej jeszcze udało się jakoś wyjść z lekkimi zadrapaniami, bo za tarczę
służył Miller i jego "betonowa" ekipa. Teraz afera Orlenu trafiła jednak
prosto w prezydenta i cały misternie budowany przez niego dwór.
Bliskie kontakty z Kulczykiem dziś stają się przekleństwem, bo ten zaraz może
być podejrzany o szpiegostwo. Najbliższy współpracownik Marek Ungier - o
zdradę tajemnicy państwowej i utrudnianie śledztwa. W samym środku gry, którą
prowadzą m.in. polskie służby specjalne, znajduje się prezydent. Zbigniew
Siemiątkowski na każdym kroku powtarza, że tę i tę notatkę dał prezydentowi.
Czy można się więc dziwić, że Kwaśniewskiemu puszczają nerwy?
"To jest po prostu komisja demontażu III Rzeczypospolitej i wykazania, że III
Rzeczpospolita to jest jakiś historyczny epizod, a może nawet wrzód historii
Polski" - mówił wczoraj prezydent. Miało to zabrzmieć jak obelga wobec
członków komisji śledczej, a może brzmi jak proroctwo? Bo III RP spłodzona
przy Okrągłym Stole, której akuszerami byli generałowie Jaruzelski i
Kiszczak, a wychowawcą Kwaśniewski jawi się nam teraz, mimo sukcesów całego
społeczeństwa, jako taki właśnie wrzód. A gdy to już wszyscy zobaczą, to może
się okazać, że dla prezydenta jest tylko jedno odpowiednie miejsce w
historii - jej śmietnik.
Mikołaj Wójcik
www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20041104&id=po21.txt