Zgóry przepraszam, że tak długo, ale chyba inaczej nie potrafię...
Od września posłałam córkę do przedszkola (ma w tej chwili 3,5roku). Mniej więcej miesiąc było OK, potem zaczął sie katar, który spływając doprowadził do zap. oskrzeli- wtedy był też początek kaszlu trwającego do dziś...
Lekarka na pogotowiu (w weekend, wysoka gorączka) przepisała Duomox + syrop wykrztuśny. Niestety mała nie wybrała całej dawki antybiotyku, bo sie na niego uczuliła (wysypka, opuchnięte całe ciało). Pojechaliśmy do naszej lekarki, osłuchała małą i stwierdziła, że jest już w oskrzelach ok i nie ma potrzeby podania innego antybiotyku.
Ten pierwszy raz i dwa kolejne nasza lekarka twierdziła, że gdy w momencie kontroli osłuchowo jest czysto i nie ma temperatury, a dziecko nie jest osłabione, a kuracja antybiotykiem(Augumentin, Amoksiklaw) zakończona- to mam ja zaprowadzac do przedszkola. Dodam, że za zgodą lekarza stawiałam małej bańki (te stare, szklane, do innych jakoś nie jestem przekonana. A moja córka poprostu je uwielbia

)) )
Przedostatni raz nie było akurat lekarki prowadzącej, tylko zastępstwo- u nas powtórka z rozrywki. Przepisała Summamed, choć mówiłam, że rok wcześniej bardzo źle go zniosła(biegunki). Zadziałałam na własna rękę i poprostu nie podałam jej tego leku, tylko bańki, oklepywania i syrop wykrztuśny. Po czterech dniach na kontroli osłuchowo czysto...
W pierwszy dzień świąt wysypała ospa wietrzna... Ponieważ zmian skórnych jest mało i nie ma temperatury do lekarza poszłyśmy wczoraj. I co? Ospa - małe piwo. Powikłanie przy ospie- ropne zapalenie spojówek (objawiło się wczoraj po przebudzeniu, a dziś już prawie ustąpiło)też przeżyjemy...Ale pani doktor osłuchała i okazuje się, że ZNÓW JEST ZAPALENIE OSKRZELI !!! Tym razem bez gorączki, ale to chyba jeszcze gorzej.
Acha, za każdym razem lekarka zapisuje :
antybiotyk + syrop wykrztuśny + 10 kropli Zyrtecu dziennie lub łyżka Cleratine.
Po trzecim razie zaczęłam podejżewać alergię. jako niemowlę Młoda miała skazę białkową ( do 18m-ca) i uczulenie na cytrusy (po spożyciu czerwone policzki do 2,5 lat)- w sumie dawno już minęło, ale jakos nie kupuję specjalnie dla niej mandarynek itp. ale nie robię nic, gdy sama weźmie sobie ze stołu, albo ktoś jej da. Tyle, że w przedszkolu daja dzieciakom do picia "Napój z cytryny"- osłodzona przegotowana woda z plasterkami cytrzyny. Tydzień przed świątami byłam u pań w kuchni zaniosłam im sok malinowy, żeby robiły Młodej wodę z tym sokiem zamiast powyższego. Wczoraj byłam w przedszkolu (wypisac Młodą na styczeń)i panie twierdzą, że nie piła przez ten tydzień ich napoju, tylko sok.
O moich podejrzeniach co do alergii powiedziałam wczoraj lekarce, ale ona mówi, że w tym wieku alergia pokarmowa tak by sie nie objawiała, jeśli już to jest to cos wziewnego, ale raczej wygląda na to, że mała się przeziębia. Dała skierowanie do Alergologa.
A co Wy myślicie?