Gość: gosc
IP: *.f5.ngi.it
27.05.07, 14:42
Właśnie dostaliśmy rozwiązanie umowy przedwstępnej przez dewelopera Safehome
(Wojnow, Wrocław). Ładnie to ubrali w słowa, że "z wielką przykrością", że "w
trosce o nasze dobro byśmy mogli znaleźć inne mieszkanie", że "w związku z
niemożliwością dotrzymania terminów" (na 6 miesięcy przed planowanym terminem
oddania) ponieważ nie dostają zamówionych na początku roku materiałów bez
wizji otrzymania ich przed końcem roku 2007. Zwrócona będzie zaliczka, 1 rata
oraz kara umowna 35 tys.zł. Zgodnie z umową przedwstępną deweloper ma prawo
dokonać wypowiedzenia umowy. Zgodnie z zapewnieniami przed podpisaniem umowy
mieliśmy cenę gwarantowaną a obecna cena jest prawie o 200tys.zl większa niż w
dniu podpisania umowy. W liście od dewelopera przeczytaliśmy że w związku z
brakiem zaopatrzenia w materiały konstrukcyjne mieli do wyboru: (a)
przedłużenie terminu oddania do marca 2008 (zamiast do grudnia 2007),
(b)przedłużenie terminu oddania i pokrycie dodatkowych kosztów(50/50%), (c)
zerwanie umowy.
Nie wnikając w szczegóły aktualnej sytuacji na rynku nieruchomości, nasz żal i
rozczarowanie oraz nasze przekonanie ze chodzi tak na prawdę o sprzedanie
szeregówek z jeszcze większym zyskiem - mam następujące pytania (jeszcze przed
rozmową z deweloperem):
1. czy mamy prawo nie przyjąć wypowiedzenia i poczekać na rozstrzygnięcie sie
problemów z zaopatrzeniem (na razie mamy gdzie mieszkać i nie czas ale
pieniądze są dla nas ograniczeniem)
2. czy umowa ustna jest w Polsce równie wiążąca co pisemna ? - wówczas
deweloper nie ma prawa prosić o pokrycie dodatkowych kosztów?
3. jak się ustrzec od takich nieprzyjemności gdyby przyszło nam mieć do
czynienia z innym deweloperem w najbliższej przyszłości?
4. czy są jakieś prawne mechanizmy, które mimo formalnie "czystego" przebiegu,
są w stanie ochronić "prawa konsumenta"?
Pozdrawiam, Artur