mirinda80
24.06.07, 20:08
Cześć dziewczyny!
Mam na chwilę komputerek w szpitalu więc spieszę donieść, że w poniedziałek
18 czerwca tuż przed 21.00 urodziłam śliczną córeczkę Tosię (ach, ta duma
każdej matki:) ). Ważyła 3020g, wzrost 52 cm - całkiem duża jak na przełom 36
i 37 tygodnia:)
Poród miałam bardzo trudny, bo wody odeszły mi w nocy z niedzieli na
poniedziałek, ale bez skurczy. Od 7.30 byłam w szpitalu - do 11 nic się nie
działo, oprócz delikatnych pobolewań. Potem delikatne skurcze ale do 14.30
było tylko 1,5 cm rozwarcia. Wtedy dostałam kroplówkę na wzmocnienie a od 16
oksytocynę i się zaczęło - skurcz za skurczem, ból nieludzki, ale przy
oksytocynie nie ma sensu brać znieczulenia. Do 19 miałam pełne rozwarcie, ale
prawie nieprzytomna z bólu byłam - nawet nie wiecie z jaką ulgą przyjęłam
informację iż właśnie jest pełne rozwarcie. A potem bóle parte i przed 21 mój
cud był na świecie.
Teraz siedzimy w szpitalu, bo walczymy z żółtaczką fizjologiczną. Mama w
połogu a córka korzysta z solarium:) CHcemy już do domu, ale najważniejsze
teraz jest zbicie bilirubiny we krwi.
Pozdrawiam wszystkie mamy z naszego forum i życzę dobrych porodów i cudownych
dzieciaków!