Dodaj do ulubionych

wakacyjna wierność...

13.07.07, 14:11
zbliżają się urlopy, ciepłe dni, opalone ciałka, trochę luzu i podwyższony
stan hormonów... w dzisiejszych czasach podejście do seksu, wierności i
cnotliwości (takie archaiczne słowo) jest najoględniej mówiąc ... różnorakie...
nie wystarczają pasy cnoty w naszej epoce...
www.kurzfilmnacht-tour.ch/images/lausanne/allen7.jpg
komórki zawsze znajdą zagubionych...

a jak właściwie podchodzicie do zagadnienia "WIERNOŚĆ" ?
trudne ? co o tym myślisz ?
Obserwuj wątek
    • w.iwo Re: wakacyjna wierność... 13.07.07, 15:09
      www.nudy.pl/pics/1/12720/666229dc012a4b513522612af444987a.jpg
      zamierzam was podręczyć w tym temacie ;o)
      • w.iwo Re: wakacyjna wierność... 13.07.07, 15:13
        mam znajomą która twierdzi że dla mężczyzn zdradzających powinni wprowadzić dyby...
        no cóż, w epoce wprowadzania przez S.P.Giertycha godziny policyjnej ... wszystko
        jest możliwe... tak by to mniej więcej wyglądało...
        i.wp.pl/a/f/jpeg/12346/zdrada_470.jpeg
        znam mężczyzn którzy twierdzą iż "poligamiczność" ;o) jest naturalnym zjawiskiem
        i zmiana partnerek nie powinna być niczym szokującym...
        • w.iwo Re: wakacyjna wierność... 13.07.07, 15:15
          th.interia.pl/50,b229658e81240776/zdrada.JPG
      • kampfschwimmer Re: wakacyjna wierność... 13.07.07, 15:31
        Proponuję zamiast siedzenia na sieci spacer (najlepiej z aparatem...)
        • w.iwo Re: wakacyjna wierność... 13.07.07, 16:49
          czyżby wychodziła z Ciebie jakaś inna osobowość ? ;o)
          • w.iwo Re: wakacyjna wierność... 13.07.07, 16:51
            przy takiej pogodzie wycieczki z aparatem nie są udanym pomysłem .... zaczynam
            właśnie urlop i odgruzowuję skrzynkę pocztową...
            założyłam sobie dzisiaj że nie będę robić dokładnie prawie nic... dawno mi się
            takie coś nie zdarzyło :o)
            no może oprócz jedzenia i seksu... prawie nic ;o)
            • guayazyl1 wierność... 13.07.07, 18:28
              twardo mowie...zadna tam zdrada. ale ja mam tako słabo wole...
    • postrach_szefowej niewierność vs zdrada 13.07.07, 18:53
      Witam wszystkich,
      też mam wakakcje i nic nie robię, oprócz...;-)
      Niektórzy rozróżniają niewierność i zdradę. Ponoć niewierność dotyczy duszy, a
      zdrada ciała. Ta pierwsza jest więc dużo gorsza, bo grozi zakochaniem, może
      nawet miłością. To co dzieje się się w naszej głowie i sercu jest z pewnością
      dużo bardziej niebezpieczne, niż to co dzieje się w łóżku; zwłaszcza jeśli to
      romans tylko na jedną noc. Czy w związku z tym zdradę warto wybaczyć, a
      niewierność nie?
      Moim zdaniem jeśli zdarza się niewierność, to dowód na to, że w naszym związku
      czegoś ważnego brakuje. Z drugiej strony jeśli jest nam dobrze, to nie szukamy
      nawet romansów na jedną noc - jeśli jest się szczęśliwą kobietą z pewnością nie.
      • w.iwo Re: niewierność vs zdrada 13.07.07, 22:14
        no powiedz mi tylko kochana czy znajdziesz kobietę tak naprawdę szczęśliwą ?
        większość z nas nawet kiedy osiąga pełnię szczęścia, to tylko na chwilkę... i
        łapczywie ściga następne marzenie...
        jak już coś posiadamy to już nie wzbudza takich emocji jak zakazany owoc ;o)
        • zuziknatropie Re: niewierność vs zdrada 14.07.07, 09:34
          iwka mówisz jak dzieko które wpadnie do sklepu i chce te zabawkę i tę i
          tamtą..Skoro nie jestem już dzieckiem i podejmuje jakąś decyzje to się jej
          trzymam. W skrajnej sytuacji, niereformowalnej zmieniam na nowy model albo
          jestem sama:). Nie jakies tam zdrady, podchody, ściemy, pierdoły..

          ps. a tak naprawde w większości to i tak przereklamowany towar:))
          • w.iwo Re: niewierność vs zdrada 14.07.07, 12:08
            twarda kobieta... :o) tak trzymaj
            ale jakoś tak bez nich dziwnie jest, smutno, bez namietności... brrr
            pamiętam moją żeńską klasę w szkole, można mieć dość bab... mężczyźni są
            bardziej zooorganizowani i nieskomplikowani ;o)
            a ja tam lubię facetów ha
            • guayazyl1 zdrada... 14.07.07, 17:47
              a jak drania przyłapiecie na zdradzie to?..
              • zuziknatropie Re: zdrada... 15.07.07, 08:05
                to kopniak w tyłek, zarekwirowany samochód, pilot i mieszkanie a jemu bilet na
                pociag w jedna strone...
                • zuziknatropie Re: zdrada... 15.07.07, 08:06
                  niech zna moje dobre serce:)
                  • zuziknatropie Re: zdrada... 15.07.07, 08:06
                    tego kwiatu to pół swiatu...
                    • w.iwo Re: zdrada... 15.07.07, 15:01
                      trza swojego chłopa kochanego nauczyć, że nijak nie może dowodów zdrady
                      dostarczyć... bo jak na szanowaną małżonkę i twardą przystało trzeba by było na
                      takie dowody zareagować... i co ? ano tylko kłopoty...
                      kredyt wspólny, dom, dziatki u nóg, linie na podłodze trza rysować...
                      nic dobrego z tego nie wyniknie... a jak ucieknie z inną to po pół roku omamy
                      znikną i zobaczy wybrankę w wałkach, szlafroku i w celulicie po nocnej imprezie
                      niemalowaną i masz chłopie ambaras...
                      bo w sumie , na dłużej , my wszystkie takie, same jesteśmy...
                      albo i nie mam racji ?
                      • guayazyl1 Re: zdrada... 15.07.07, 20:18
                        jak sie przekopie nasze forum, to sie okaze, ze klapiemy paszczą jak nam
                        wygodnie. prawda wedlug nas jest raz taka, a raz siaka. bo punkt widzenia
                        zalezy jak zwykle kochane dziewczyny od tego gdzie posadowiona nasza dupcia.
                        inaczej sie wpisze mloda mezatka wpatrzona w swojego chlopa jak w obraz, a
                        inaczej kobieta z wieloletniego zwiazku, ktory zaczyna byc monotonny i nudny.
                        nikt nie zaklada z gory, ze bedzie zdradzal. kazdy normalny czlowiek ma
                        nadzieje, ze jego uklad moze nie byc wyjątkowy ale bedzie trwal dlugo i
                        szczesliwie. a jednak zdradzają. sprawdzilem dane Osrodka Badania Opinii
                        Publicznej. do zdrady przyznaje sie 16% kobiet i 28% mezczyzn. ja bym te liczby
                        podwoil bo nawet w anonimowym badaniu do zdrady ludzie przyznają sie
                        niechetnie. mysle, ze gdyby nie strach przed grzechem, ktory paralizuje jednych
                        albo potepieniem otoczenia co powstrzymuje drugich to ten odsetek bylby jeszcze
                        wiekszy.
                        nawet gdyby zalegalizowac poligamie to i tak ludzie beda zdradzac. ludzie maja
                        naturalna sklonnosc do robienia rzeczy brzydkich. niektorym tylko odwagi brak :)

                        nie ma co sie zarzekac "mnie sie to nie przytrafi". nie ma co udawac
                        twardziela. zycie jest jednak bardziej skomplikowane niz wystukanie paru zdan
                        na klawiaturze.

                        pozdrawiam wszystkie forumowiczki :)
                        • postrach_szefowej Re: zdrada... 16.07.07, 08:53
                          Zgadzam się z tą "dupcią".
                          Nikt nie zakłada, że będzie zaradzał i dopóki jest dobrze, to nikt tego nie
                          robi. I tak, aż do pierwszego razu. To się podobno nazywa "efekt korkociągu".
                          Każdy następny raz jest już łatwiejszy. Niestety.
                          W piątek poznałam panią, po 60-tce, która opowiedziała mi swoją historię. Miała
                          cudowne małżeństwo, męża, który "nosił ją na rękach". Po jego smierci
                          dowiedziała się, że miał na boku syna... Teraz nie chodzi nawet na jego grób i
                          nie chce spocząć obok niego...
                          Niektórzy wyznają zasadę, że najlepiej to jest mieć kilka kochanek i... żonę na
                          boku.
                        • zuziknatropie Re: zdrada... 16.07.07, 10:24
                          a ja i tak uważam ze kobiety same sobie sa winne. Jeśli wiedza ze coś się
                          dzieje i udają ze tego nie widzą to tak jakby dawały przyzwolenie na zdrady,
                          brak szacunku. Więc jeśli kasa, dzieci coś tam - a tak naprawdę strach ze się
                          nie da rady samej (a znam liczne przypadki które dają rade, a nawet odżyły) -
                          sa ważniejsze od szacunku do samej siebie, to ja życzę powodzenia w takim
                          zakłamanym zwiazku..bleee

                          ps. z czasem dzieci podorastają, przyjdzie młodsza tupnie noga, on będzie
                          przezywał druga młodość. A ta wierna i wyrozumiala żona, jakaś taka stara, mało
                          atrakcyjna i nudna. No to skowroneczek nie będzie marnował przecież życia...
                          • w.iwo Re: zdrada... 16.07.07, 13:13
                            kochane... ano jest prawdziwie tak jak mówi ten Słodki...
                            znam ja dziewczęta z początku związku, które jak i ja zaświergolone chodziły...
                            i nie widziały świata poza swoim serdeńkiem... trzymają się za rączki i wszędzie
                            chodzą ze sobą jak papużki nierozłączki...
                            ale znam ja i takie co to siedzą cicho jak pod miotłą, płaczą do okna, kiedy są
                            pewne że ukochany mężulek coś próbuje na boku ale właściwie to nie wiedzą tego
                            na 100 % i zastanawiają się codziennie co tak właściwie się dzieje...patrzą na
                            fotografie, dzieci i starają się skupić z całej siły na miłym uśmiechu mężulka
                            co to sprawdza czy dostał michę znad gazety...
                            znam ja i takie co szukają czegoś w partnerze czego tak właściwie nie ma... i z
                            całej siły przekonują się do stałości... odgrażają do świata że są honorne i
                            jakby co to na wycieraczkę jak kota wystawią...
                            znam ja też i taką co w mężu się zawiodła lub nie dostrzega w nim nic
                            pociągającego, dom szykuje na połowę i cieszy się od wiosny do wiosny innym
                            partnerem, wciąż poszukując właściwej diety odchudzającej i faceta marzeń...
                            znam ja i taką co zamiast przyjmować przystojnych listonoszy w czasie
                            nieobecności męża, to czeka na jego przyjście po czym wsadza go do wanny, zapala
                            świeczki i mówi przymilnie że chce go wykorzystać, bo tak jej gwarantuje glejt
                            przed laty podpisany...

                            życie jest jak brazylijski serial... nie cholery nie wiadomo co się zdarzy...
                            kiedy ma się ochotę na zdradę, nie wystarczy wyjść na ulicę i krzyknąć że
                            potrzeba mi chłopa no nie? więc takie proste to nie jest... w dobie choróbsk
                            wszelakiej maści trza się zastanowić... na intelektualne podniety jeszcze się
                            taki nie zjawił co by mnie oszołomił... no może prócz Syropka hehe... jeszcze
                            zostaje fakt wychowania w poczciwości i zachowania w trzeźwości i cnocie... i
                            masz babo ambaras... odwaga nie wystarczy... w zależności jak traktuje się seks,
                            czy jako gimnastykę czy też jako CÓŚ więcej, inaczej podchodzi się do
                            problemu... tak czy siak czy mycie zębów jest grzeszne ? a teraz niektóre
                            małolaty właśnie tak traktują zbliżenie - jako czynnosć niemal higieniczną...

                            jutro mogę mieć inne zdanie ;o) Syropku, zdarzy się CÓŚ co może zmienić moje
                            podejście do spraw intymnych... na ten przykład, ten piękny męski opalony tors
                            Adonisa, który naprawia ulicę Siwińskiego, wzbudzi we mnie coś więcej niż
                            zachwyt estetyczny hehe
                            tak czy siak nasze wypowiedzi to tylko część mozaiki którą można sobie układać,
                            niekonieczki z całkiem prawdziwych elementów...
                            • w.iwo Re: zdrada... 16.07.07, 13:17
                              a... znam jeszcze takie co po dwóch latach tupnęły nogą i się rozeszły z
                              miłością... teraz twierdzą że nie ma już normalnych facetów, albo są tylko zajęci...

                              znam takie co rozeszły się i znalazły swój ideał... i póki co pielęgnują gniazdko...

                              znam takie co po zdradzie i rozstaniu wróciły do dawnych związków, co w sumie
                              wyszło na dobre i tyż dobrze...

                              jak jakiś brazylijski serial... słowo daję...
                              • zuziknatropie Re: zdrada... 16.07.07, 13:30
                                a kysz - zaczyna mi tu zalatywac netowym romansem - idę wiec grzadki pielić:)
                                • w.iwo Re: zdrada... 16.07.07, 14:18
                                  ogródek jest boski, uspokaja, odpręża i wycisza duszę kobiety...
                                  a u mnie zarosło zielskiem że hej... ;o)
                                  • w.iwo Re: zdrada... 16.07.07, 16:50
                                    niestety Zuzik, Adonis przy Sowińskiego, może i jest boski.... ale...nie dla
                                    mnie Ci on... :o(
                                  • ralphie Re: zdrada... 17.07.07, 09:53
                                    A tak przy okazji to jak się nazywa środek do walki z zielskiem? Takie coś co po rozsypaniu na działce zostawia tylko suchą ziemię :)
                                    • w.iwo Re: zdrada... 17.07.07, 11:14
                                      preparat odchwaszczajacy RANDOP
                                      • guayazyl1 Re: zdrada... 17.07.07, 17:23
                                        a jak ktos korzysta z agencji towarzyskiej to tez jest zdrada?
                                        • w.iwo Re: zdrada... 17.07.07, 18:08
                                          bardzo śmieszne...
                                          • guayazyl1 Re: zdrada... 17.07.07, 18:36
                                            smieszne?...pytam tylko. droga Pani autorko. bo prostytutka traktowana jest
                                            jako rzecz, ktorej sie uzywa za oplata. miedzy rzecza, a uzywajacym te rzecz
                                            nie ma emocjonalnego zaangazowania. a wtedy?.....no wlasnie.

                                            a taki pan rybak co wyplynie na pare miesiecy zeby nam szprotek nalowic?..ilez
                                            on sie musi nacierpiec zeby wytrzymac bez kobity. moze ma przyzwolenie. ale
                                            znowu jak jest przyzwolenie to nima zdrady.
                                            • w.iwo Re: zdrada... 17.07.07, 23:18
                                              pewnie że śmieszne...
                                              bo traktowanie seksu jak zabiegu higienicznego jest... żałosne...
                                              ha... pewnie teraz stracę dużo męskiej publiczności... :o(
                                              • ralphie Re: zdrada... 18.07.07, 09:28
                                                zdaje się, że już padła odpowiedź na pytanie Guaya w niniejszym watku... fizycznie to zdrada, a emocjonalnie to niewierność. W zasadzie odpowiedź definicyjna... ale jak zwał tak zwał, jasnej granicy nie ma... dla jednych zdradą będzie skok w bok, dla innych to, że facet spojrzał na inną ;)
                                                Tak dla rozluźnienia mała historyjka z życia wzięta. Pewien pan został poproszony o przyjście do pracy w niedzielę, bo potrzebna była wzmocniona ekipa. Przybył w niedzielę ale okazało się, że alarm odwołany. Więc ów pan spytał grzecznie, czy potrzebny jest i udał się do domu. W domu zdziwienie obustronne, żona w łóżku z innym... uuuups... Od tej pory nawet, gdy mógł nigdy wcześniej do domu nie wracał ;)
                                                • w.iwo Re: zdrada... 18.07.07, 13:33
                                                  oj, to ja strasznie niewierna jestem.... hehe
                                                  żartuję oczywiście, albo i oczywiście nie...
                                                  • guayazyl1 Re: zdrada... 18.07.07, 17:19
                                                    Autor: w.iwo ☺
                                                    Data: 17.07.07, 23:18
                                                    pewnie teraz stracę dużo męskiej publiczności...
                                                    -----------------
                                                    droga Pani autorko,
                                                    tak juz jest, ze cokolwiek bysmy nie zrobili to zawsze sie komus narazimy. ale
                                                    jak czegos nie zrobimy to narazimy sie znowu komus innemu.

                                                    nie wiem czy moja opinia ma dla Pani jakiekolwiek znaczenie czy tez odpisuje
                                                    pani pro forma. moje zdanie w sprawie zdrady jest nastepujace: kazdy skok w bok
                                                    niszczy zwiazek. lepiej nie wdawac sie w romanse ani na wczasach ani w pracy. a
                                                    jak sie to juz stalo to wycofac sie szybko poki szkody sa male.
                                                    w sprawie zdrady ja posunalem sie jeszcze dalej ale wybiliscie mi to kiedys z
                                                    glowy. dla mnie nawet namietne eSeMeS-y albo listy z fantazjami seksualnymi
                                                    ocieraja sie o zdrade. nie ma tu wprawdzie kontaktu seksualnego ale jestesmy
                                                    nie fair wobec swojego partnera. niektorym wirtualny kochanek na tyle zajmuje
                                                    wyobraznie, ze przyslania tego realnego.
                                                    dajmy sobie juz z tym spokoj. pozostaje jednak odpowiedziec na pytanie czy
                                                    zawsze nalezy przyznac sie do zdrady? ten kto zdradza notorycznie nie bedzie
                                                    mial takich dylematow. ale wypadki chodza po ludziach, a slabosc moze zdazyc
                                                    sie kazdemu. zawinilismy, zalujemy, co zrobic? czasem takie przyznanie sie to
                                                    koniec zwiazku.
                                                  • guayazyl1 Re: zdrada... 18.07.07, 17:55
                                                    Autor: w.iwo ☺
                                                    Data: 17.07.07, 23:18
                                                    pewnie że śmieszne...
                                                    bo traktowanie seksu jak zabiegu higienicznego jest... żałosne...
                                                    ***********************
                                                    dla Pani moze byc smieszne albo i załosne ale Pani perspektywa jest perspektywą
                                                    zaby obejmującej wzrokiem niewielkie pole. wzniesmy sie wyzej. spojrzmy z
                                                    perspektywy lecącego ptaka. Pani widzi problem oczami kobiety radosnie
                                                    fikającej w poscieli ze swoim łukochanym. ale swiat nie składa sie tylko z
                                                    takich osobnikow. są i mniej szczesliwi od Pani. oni patrzą na seks bez
                                                    egzaltacji i uniesien. są ludzie samotni z wyboru albo zawirowan losu. są
                                                    ludzie starzy. są ludzie z niskim ego, zakompleksieni, z rozmaitymi
                                                    dysfunkcjami organizmu albo zyjący w bardzo luznych zwiazkach. dla nich
                                                    sporadycyny seks bez stałego partnera jest czesto tylko rozładowaniem
                                                    uciązliwego napiecia, a wiec rodzajem zabiegu higienicznego.
                                                    ja wiem czy to załosne?..
                                                  • jarektw Re: zdrada... 03.08.07, 18:14
                                                    Ciekawy temacik :) Ja z W-wy przyjeżdzam czasem do Legionowa dla odpoczynku.I
                                                    Zabieram aparat ze sobą bo fotografuje tamte okolice i legionowianki.Jak Cie
                                                    znaleźć??;)
                                                  • guayazyl1 Re: zdrada... 03.08.07, 21:29
                                                    jarektw napisał:
                                                    Ja z W-wy przyjeżdzam czasem do Legionowa dla odpoczynku.I zabieram aparat ze
                                                    sobą bo fotografuje tamte okolice i legionowianki.Jak Cie znaleźć??;)
                                                    -----------
                                                    drogi Jarku,
                                                    jestem teraz w megadołku wiec przyznam, ze Twoj sentymentalny post nieco mnie
                                                    zniewolił. powiedzmy jutro . Legionowo Przystanek. pod pachą będę miała rozowy
                                                    kocyk. to mnie poznasz. przepraszam, ze tak połgębkiem ale dopiero co miałam
                                                    usuwaną dwojkę i znieczulenie jeszcze trzyma. mam nadzieje, ze cos z tego
                                                    wyjdzie bo wieźć tyłkensa tyle kilometrów z wawki na prózno to porazka.
                                                    pees: bedziesz sam czy z ekipą?
                                                  • zuziknatropie Re: zdrada... 04.08.07, 07:57
                                                    zniewalające;)) a to sobie chłopina pobzyka...bzzz. bzzz
                                                  • postrach_szefowej Re: zdrada... 04.08.07, 08:55
                                                    Trochę dziś chłodno, więc może faktycznie lepiej z ekipą.
                                                  • guayazyl1 Re: zdrada... 04.08.07, 19:03
                                                    jestescie obie bezecne :)
                                                    ten kocyk to na wszelki wypadek jak przyjdzie przysiąsc gdzies na trawce przy
                                                    robieniu fotek. co by dupkensa nie przeziębic.
                                                  • zuziknatropie Re: zdrada... 04.08.07, 19:31
                                                    od razu bzecne..realistkami jesteśmy:))
                                                    przecież nie wmówisz mi, że chłopina ze stolycy fatygować bedzie swoje szanowne
                                                    4-ry litery coby za rączke pochodzić i gwiazdy oglądać...już widze ten słodki
                                                    obrazek oczami wyobraźni...hihi

                                                    ps. a swoja drogą myślałam, że nic mnie już nie zaskoczy a tu prosze...gdzie
                                                    dwie się biją tam trzeci korzysta:))
                                        • zuziknatropie Re: zdrada... 19.07.07, 10:11
                                          zalegalizować
                                          opodatkować!!
                                          wprowadzić stała kontrole lekarska

                                          ps. ogladałam kiedys program o takich panach na usługach - strasznie brzydcy i
                                          mało elokwentni..czy z kobietami też tak jest?
                                          • w.iwo Re: zdrada... 05.08.07, 16:24
                                            hehe perspektywa żaby to moja ulubiona perspektywa w fotografii...
                                            ale, ale, znowu się nie zrozumieliśmy... miałam na myśli osoby pozostające w
                                            stałych związkach, które korzystają z usług seksualnych... absolutnie nie wiesz
                                            wszystkiego o mnie mój Panie Słodki, więc traktowanie mnie tak wybiórczo z
                                            perspektywy żabki też nie da pełnego obrazu... ;o)))
                                            człowiek nie jest przedmiotem opisanym na metce i stojącym na półce, nie można
                                            go zaszufladkować czy też opowiedzieć do końca... Twoje jakże trafne społecznie
                                            teksty są niemal doskonałe ;o) - mam to odczytać jako prowokację ?
                                            dobrze więc mój ;o) słodki...
                                            temat jest bardzo rozległy...
                                            tu mówiłam o zdradach, o niewierności a nie o tęsknotach czy ludzkich
                                            marzeniach... każdy z nas był i jest samotny, nic to nowego... więc nie nadawaj
                                            mi proszę nieludzkiej twarzy szczęśliwej i ckliwej mężatki co to tylko bawi się
                                            słowami a zupełnie nie zna życia z tej smutnej strony...

                                            kiedyś pisałam o tym jak przejeżdżając koło miejsca z paniami które ciężko
                                            pracują nad uszczęśliwianiem mężczyzn, zastanowił mnie ich los... w krzakach, na
                                            łonie natury, z butelką wody jako minimum higieny stały czekając na kolejnego
                                            klienta... smutne...
                                            nie mam nic do prostytucji, zawód stary jak świat, tu zgadzam się z Zuzik że
                                            powinien być zalegalizowany...

                                            ludzie zdradzają na wszystkie sposoby, zwłaszcza w lecie, kiedy to mają
                                            sposobność, opaloną skórę, trochę odłożonej gotówki i wolny czas podczas
                                            urlopu... zdradzają kiedy mają stałych partnerów i ułożone związki, kiedy zdają
                                            się być szczęśliwi skaczą w bok bez dużych wyrzutów sumienia... kiedyś było
                                            inaczej ? teraz seks przestał być tematem tabu, wszędzie go pełno... w kioskach
                                            leżą rozłożone papierowe panienki, w internecie wystarczy kliknąć by naoglądać
                                            się czego dusza zapragnie, a w radiu reklamują "natychmiastową erekcję kiedy
                                            tylko zechcesz" od rana do wieczora... intymność prawie zerowa :o)
                                            a pamiętam czasy gdy mama wstydziła się ze mną rozmawiać o miesiączce...
                                            i tyle...

                                            i dalej mnie ciekawi Wasze zdanie na temat zdrad :o))



                                            ps. Gua... jak randka ? udana ?
                                            • postrach_szefowej Re: zdrada... 05.08.07, 21:35
                                              A ja myślę, że i w tej sferze życia, podobnie jak we wszystkich
                                              pozostałych, "warto być przyzwoitym" (cytat z prof.Bartoszewskiego).
                                              Bo to teraz rzadkość, bo to takie passe, frajerskie i nudne.
                                              Teraz liczy się tylko fun! Trzeba korzystac z życia, bo jest krótkie...Itd...
                                              Może wystarczy zastosować w życiu prostą zasadę: Nie rób drugiemu, co Tobie nie
                                              miłe.
                                            • guayazyl1 Re: zdrada... 06.08.07, 15:41

                                              Re: zdrada...
                                              Autor: w.iwo ☺
                                              Data: 05.08.07, 16:24
                                              człowiek nie jest przedmiotem opisanym na metce i stojącym na półce, nie można
                                              go zaszufladkować czy też opowiedzieć do końca...
                                              -------------------
                                              no i chwala Bogu, ze kazdy jest inny. ale w kwestiach podstawowych mowimy tak
                                              samo. w sprawie zdrady powiedzialem swoje. nie będę wspominal Dekalogu czy
                                              innego kodeksu, ktory dla wielu nic nie znaczy. nie będę przypominal tekstu
                                              przysięgi malzenskiej, ktora dla wielu jest tylko ceremonią. nie bede
                                              przypominal o koniecznym obopolnym zaufaniu. nie bede ubarwial tego tematu w
                                              poezje, metafory,aluzje i żaluzje...
                                              ale nie daj Bog zeby mi partnerka przyprawiala rogi i szlajala sie po cudzych
                                              materacach czy to latem czy jesienią, czy to opalona czy blada. bo sam nie
                                              jestem ruchaczem, ktoremu wszystko jedno z kim byle często.

                                              i to by bylo na tyle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka