Dodaj do ulubionych

kocha się tylko raz?

10.09.07, 17:46
Widziałam się parę dni temu ze swoim byłym - rozstaliśmy się parę lat temu.
Upiliśmy się. Gadaliśmy długo. I między innymi powiedział, że jeśli to prawda,
że kocha się tylko raz - to on kochał tylko mnie. Ja chyba niestety czuję to
samo - że nie spotkam już kogoś, z kim byłabym tak blisko i tak dobrze się
rozumiała. Przy każdym spotkaniu (a rzadko się widzimy) chwytają nas
sentymenty dziwne, zwłaszcza jak więcej alkoholu się poleje. No i właśnie parę
dni temu skończyliśmy spotkanie przytulając się do siebie, długo i blisko,
wymieniliśmy jeden pocałunek... Pojawił się nawet na chwilę pomysł wynajęcia
pokoju w hotelu, ale szybko upadł. On ma kogoś. Ja nie. Następnego dnia na
trzeźwo już emocje opadły, wiemy, że nic z tego nie będzie. Ale jest coś
strasznie smutnego w tym, co się między nami dzieje - tak jakby naprawdę ta
największa najgłębsza miłość była już za nami, a my zniszczyliśmy ją przez
głupotę, niedojrzałość, nie wiem co... znacie takie przypadki?
Obserwuj wątek
    • wyssana.z.palca Re: kocha się tylko raz? 10.09.07, 17:51
      bujda na kolkach z tym, ze kocha sie tylko raz. naiwni w to wierza.
      a Was lacza wspomnienia, sentyment i ciagla sympetia.. bywa, ale
      skoro nie jestescie ze soba, to chyba nie chcecie, co?
      • bragga Re: kocha się tylko raz? 10.09.07, 19:00
        Rozstaliśmy się, bo byliśmy szczeniakami i nie umieliśmy chyba poradzić sobie z
        problemami w związku. No i mamy trudne charaktery, które wtedy się dość często
        ostro ścierały. Teraz się zmieniliśmy i mamy kupę żalu, że wtedy nie byliśmy tak
        mądrzy jak teraz, że dopiero po czasie coś tam zrozumieliśmy. Strasznie to
        denerwujące jest.

        A myśli o tym, że kocha się tylko raz, mamy dlatego, że nas to zawsze tak
        strasznie uderza, jak się widzimy, jak wspominamy, co było... Byliśmy w różnych
        związkach ze świetnymi ludźmi, kochaliśmy/kochamy inne osoby, przeżyliśmy różne
        sytuacje. Ale to, co nas łączyło wydaje się najsilniejsze i niepowtarzalne. A
        minęły już lata całe. Jakoś boję się, że już tak zawsze będzie - ułożymy sobie
        jakoś życie, ale będziemy się spotykać i wszystko w jednej chwili będzie wracać.
        • saksalainen Nie wierze ze tylko raz, ale dlaczego 10.09.07, 19:11
          ...nie próbujecie tego skleic? Spróbowac od nowa?

          Wiekszosc ludzi (poza tymi, którzy łacza sie z pierwsza miłoscia na stałe i zostaja do konca zycia - jesli tacy jeszcze sa) ma rózne doswiadczenia ze zwiazkami, w jednych było lepiej, w innych gorzej, i siła rzeczy jeden z nich był najlepszy. Ale to nie znaczy ze w przyszłosci nie przyjdzie jeszcze lepszy, taki juz na zawsze.
          • bragga Re: Nie wierze ze tylko raz, ale dlaczego 10.09.07, 20:52
            Nie próbujemy tego skleić, bo do niedawna byliśmy z kimś innym. Teraz ja jestem
            sama - ale on nie. I kocha tę laskę podobno. Poza tym teraz mieszkamy już w
            innych miastach, przy takim trybie życie, że w ogóle nie moglibyśmy sie
            widywać... No i podobno nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki... Chyba
            ostatnio zakiełkowała nam w głowach taka myśl. Ale nic z tego nie wynika.
            To nie jest jakiś wielki dramat, to teraz nie jest jakaś straszna tęsknota, to
            nie jest coś, co nam spać po nocach nie daje... Ale jak o sobie przypomina, to
            czujemy straszny żal.
        • tezromantyczka Re: kocha się tylko raz? 11.09.07, 11:38

          Nie ma już szans, żebyście byli ze sobą, skoro Wam obojgu tak zależy?
    • manekin1 Bragga... 10.09.07, 19:30
      ...nawet nie wiesz jak bardzo się boję, że to co napisałaś jest
      szczerą prawdą.

      Minęły cztery lata a ja wciąż o niej myślę. Spotykam wiele nowych
      ludzi, poznałem przez ten czas wiele kobiet, byłem w dwóch
      związkach, z których przynajmniej jeden był naprawdę szczęśliwy.

      ...ale wciąż łapię się na tym, że wciąż jej szukam. Dostrzegam ślad
      jej uśmiechu w innej twarzy, zwracam uwagę na podobieństwo w
      zachowaniu, w trzymaniu filiżanki, w spojrzeniu. W głowie od czasu
      do czasu wirują myśli z czasów kiedy byliśmy razem i byliśmy
      szczęśliwi.

      Wiem, że nie można patrzeć w przeszłość. Ja wciąż niestety nie
      jestem w stanie sie otrząsnąć i wciąż mam nadzieję, że czas to
      wreszcie uleczy... Chciałbym poczuć się wolny.
      • eleni80 Re: Bragga... 10.09.07, 20:16
        jakbyś pisał o mnie za trzy lata... tego nie da się powstrzymać? ja nie chce za
        trzy lata napisać tego, co Ty napisałeś dziś...
        • kontik_71 Re: Bragga... 10.09.07, 20:17
          A nie mylicie sentymentu z miloscia?
          • polla.k Re: Bragga... 10.09.07, 20:26
            zawsze nam serduszko szybciej zapika na wspomnienie tej pierwszej
            wielkiej...różne mogą być tego skutki...ale miłość...nie, to już raczej nie jest
            miłość
            • bragga Re: Bragga... 10.09.07, 21:17
              To chyba nie jest tylko sentyment... Bo kiedy się widzimy, nie uśmiechamy się
              tylko do wspomnień - uśmiechamy się do siebie nawzajem. Bo chociaż lata minęły,
              my widzimy się rzadko, wszystko się zmieniło i my się zmieniliśmy - cięgle znamy
              się na wylot i wiemy, co ta druga osoba ma w środku. Co myśli.
              Pewnie zakocham się jeszcze niejeden raz. Pewnie znajdę bliskość, znajdę miłość,
              znajdę zrozumienie - ale boję się, że nigdy już AŻ TAK.
              • kozborn Re: Bragga... 10.09.07, 21:42
                Chyba wiem, co masz na myśli. Przypomina mi się tekst z plakatów filmu "Piętno"
                (chyba taki był tytuł). "Ta miłość na pewno nie jest największą, najpiękniejszą,
                ale jest miłością ostatnią". Prosty z tego wniosek, każda miłość ma w sobie coś
                naprawdę niepowtarzalnego i nie do podrobienia. To tak jak Przybora pisał o
                "Jesiennej dziewczynie" tekstpiosenki.emuzyka.pl/148/42.html
                Głowa do góry, jeszcze zdziwisz się, jaką miłość spotkasz :)
              • burza4 Re: Bragga... 11.09.07, 11:26
                byliście szczeniakami - i mieliście inną perspektywę. Łatwo zachować
                sentyment, jeśli się nie miało okazji zmierzyć a tym związku z
                dorosłymi problemami.

                Sentyment kwitnie tym bardziej, że oboje macie wyidealizowaną wizję
                siebie "z tamtych lat". Gdyby los dał wam szansę pobycia razem,
                teraz - mogłoby się okazać, że po sentymencie szybko nie zostałoby
                ani śladu, wśród jego rozrzuconych skarpetek...

                Nie sądzę, żebyście naprawdę znali się na wylot. Nie można się znać
                na wylot chyba w ogóle, wiedzieć tak do końca co tkwi w drugiej
                osobie, a co dopiero - na odległość.

                aha, pełne zrozumienie - też jakoś w praniu z czasem się kurczy.
                • bragga Re: Bragga... 11.09.07, 12:32
                  To jest rozsądne, co piszesz. I chyba mamy tego świadomość, skoro bronimy się
                  przed "powtórką z rozrywki". Może bylibyśmy świetnymi przyjaciółmi - gdyby nie
                  to, że nie możemy się jednak sentymentów wyzbyć. Ale tak by było najlepiej.

                  Dziwne jest to, że on nie był moim pierwszym facetem, a ja nie byłam jego
                  pierwszą dziewczyną. Później też mieliśmy różne związki. Ale tylko do tego
                  naszego wracamy myślami w taki sposób. Czasem się boję, że tak będzie już zawsze.
    • eleni80 Re: kocha się tylko raz? 10.09.07, 20:13
      znamy :(

      tylko wygląda na to, że on woli być z kimś innym, skoro nie wraca do Ciebie... :/
    • yannisai Re: kocha się tylko raz? 10.09.07, 20:30
      ja tez mam czasami takie wrazenie
      bylam z kims przez 4 lata
      kochalam go bardzo

      dzis jestesmy znajomymi, nie mamy ze soba zbyt wielu wspolnych spraw
      nie zaluje tego rozstania, ale...

      do dzis nie pokochalam nikogo tak jak jego
      • kozborn Re: kocha się tylko raz? 10.09.07, 20:39
        Jak dla mnie to to raczej sprawa sentymentu. Też miałem swoją pierwszą miłość,
        beznadziejne zakochanie wieki temu, nad morzem. I wiem, że ta dziewczyna do dziś
        jest jakimś tam typem idealnym. Jakaś tam szczeniacka tęsknota odzywa się
        czasem, ale miłość? nie... :) bez jaj.
    • carlabruni Re: kocha się tylko raz? 11.09.07, 00:54
      powiem Ci jedno bragga. teraz jestescie nie dojzali. ciagnie was do siebie, akle gdzie tam... duma. dwoje nie madrych w klubie samotnych serc...;) przemysl to. pozdrawiam serdecznie.
      • lalka-mi Re: kocha się tylko raz? 11.09.07, 09:29
        Zdarza się, że jednak tylko raz. Bywa, że... "potem drugi i trzeci ,
        i znów" nie bywa:(
        • nati.82 Re: kocha się tylko raz? 11.09.07, 10:52
          Ja też bardzo długo wracałam do swojej pierwszej miłości:
          toksycznej, zwariowanej... będąc już w związku z moim obecnym mężem
          miałam ogromny sentyment do tamtego, ale to był tylko sentyment, bo
          tak naprawdę nie chciałam z nim być. Dziś po 9 latach od pierwszego
          pocałunku moja pierwsza miłosć ma swoje miejsce gdzies na dnie
          serca, ale to sprawa zamknięta i chyba nawet sentymentu brak... ale
          potrzebowałam na to aż 9 lat...
      • bragga Re: kocha się tylko raz? 11.09.07, 12:25
        > powiem Ci jedno bragga. teraz jestescie nie dojzali. ciagnie was do siebie, akl
        > e gdzie tam... duma. dwoje nie madrych w klubie samotnych serc...;) przemysl to
        > . pozdrawiam serdecznie.

        Duma mówisz? No to na pewno nie duma. Może strach, może po prostu rozsądek, może
        to to, że nie wiemy czego chcemy. On jest z inną dziewczyną i ją kocha. Ja
        właściwie... zakochałam się niedawno (fakt, że nieszczęśliwie) w kimś innym.
        Chociaż przyznaję, że przytulając się do tego mojego byłego, zupełnie o tym
        zapomniałam. To co jest między nami jakoś nas nie blokuje na inne uczucia.
        Pewnie oboje dalibyśmy się pokroić za to, żeby znowu poczuć to, co wtedy, kiedy
        byliśmy razem. Sęk w tym, że to pewnie nie może wrócić.
    • butterflymk Re: kocha się tylko raz? 11.09.07, 12:34
      To fajnie że macie tak słodko jak się zchlacie :)
      ale nie przypisywałabym temu takie wielkie znaczenie...
      co innego jakby na trzeźwego Was do siebie ciagnęło...
      • bragga Re: kocha się tylko raz? 12.09.07, 11:02
        > To fajnie że macie tak słodko jak się zchlacie :)
        > ale nie przypisywałabym temu takie wielkie znaczenie...
        > co innego jakby na trzeźwego Was do siebie ciagnęło...

        Właśnie się od niego dowiedziałam (na trzeźwo), że na ostatnim spotkaniu
        zresetowały mu się wszystkie te lata, kiedy próbował sobie wybić mnie z głowy.
        Odpowiedziałam mu, ze pewnie tęsknimy za tym, co było, ale nie wróci. Za dawnymi
        nami sprzed lat, że teraz się wszystko zmieniło. Obiecał, że będzie to sobie
        wbijać do głowy, żeby nie sfiksować. Ja też się postaram. Smutno.
    • yokooo Re: :) 11.09.07, 15:40
      "Nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
      czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą."

      Ks. J. Twardowski
    • marek281 Tak! 11.09.07, 21:55
      bragga napisała:


      > tak jakby naprawdę ta
      > największa najgłębsza miłość była już za nami, a my zniszczyliśmy ją przez
      > głupotę, niedojrzałość, nie wiem co... znacie takie przypadki?

      Znamy. Jestem jednym z nich.... :/
    • modliszka24 Re: kocha się tylko raz? 12.09.07, 11:53
      nie jest to prawda przynajmniej w moim przypadku
    • aserath Re: kocha się tylko raz? 12.09.07, 12:10
      bragga, ty nie masz pojęcia jak ja ciebie rozumiem, jak ja to znam... tylko ze i
      ja mam kogoś i on ma kogoś i są to związki mega poważne...
      A tamto... ja traktuje jako wyidealizowanie tego co było + mega namiętnośc. :/
      Nie mozemy sie widywać, bo wtedy nam odwala totalnie na swoim punkcie, na
      trzeźwo! Nie odzywaliśmy sie kilka lat do siebie. I nie przeszło, ani mnie, ani
      jemu. Dzis tylko piszemy do siebie. Bo nie mamy odwagi sie spotkać - zyjemy w
      naprawdę szczęśliwych związkach i nie chcemy ich psuć. I nadal nie umiem nazwać
      tego co jest między nami...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka