Witam,
Otóż, drogie eMamy-ekspertki-mój synek ma lamblię i glistę (pewnie raczej w
liczbie mnogiej).
Badania zrobiłam sama-całkiem prywatnie w laboratorium do którego mam zaufanie.
Co było przyczyną badań?? Nasza historia jest długa, aczkolwiek mało
skomplikowana, porównując Wasze (miałam 2-3 swoje wątki z historią).Nie
chciałabym tu zanudzać rozpisując się, ale w skrócie napiszę.
Najpierw pojawiła się taka niewielka plamka-skupisko krostek na łydce i ona
wędrowała na udo, rączkę (taka sama cały czas), plecy (góra, potem dół),
szyjka i „zniknęła”. Cały czas trzymaliśmy dietę, Potem 7-8 mies. życia
pojawiły się lekko szorstkie policzki i krostki na policzkach, ale my ciągle
bez mleka. Policzki czasem bardziej różowe i w krostkach (linia żuchwy),
czasami ładne, mimo raczej bezpiecznej diety.W 11 miesiącu życia młodemu
podałam jogurt naturalny, po parę łyżek i potem po plastrze żółtego sera.
Policzki bez zmian. Lekarze-aż ból o tym pisać-to nic-natłuszczać, się nie
martwić. Ale jak się nie martwić? Niby nie straszne w porównaniu do innych
alergicznych dzieci, ale nie wiedziałam co uczula. Odstawialiśmy to tamto,
byliśmy u sławy alergologa(kazał odstawić pierś,i resztę,dał
BebilonPepti).Piersi nie wycofałam, odstawiłam jogurt,ser,gluten i tak
jedliśmy z wielkim umiarem. Krostki były ciągle. Tu już wymiękłam a wszyscy
mówili, że się doszukuję alergii i przesadzam. Ja czułam, że coś jest nie tak.
Forum przeczesywałam już dłuższy czas, ale w końcu trafiłam na tematy
alergie-pasożyty.
No i tak-Hubert czasem źle śpi-czasami przez godzinę rzuca się po
łóżku,popłakuje,jakby nie mógł się obudzić lub zasnąć,śmialiśmy się,że szuka
kierunku północ-południe. Przy każdym niemal nowym ząbku luźne kupy-zapach
przeróżny, resztki też bywają-więc myśleliśmy, że to jest przyczyną.
Poza tym jest dobrze-Hubert od urodzenia pięknie je, przybiera na wadze, jest
wesoły, ruchliwy.....tylko te krosty na buzi, nigdzie indziej....
No ale jak sobie poczytałam co pisze sigvaris, luty71, czy inne doświadczone
eMamy-to od razu zdecydowałam zrobić badania. Zrobiłam je prywatnie i przy
trzeciej próbce wyszły gady!! Ha-nie powiem zmartwiłam się ale jednocześnie
ucieszyłam,że może to jest przyczyna moich niepokojów i że przez nie coś się
dzieje u Huberta.
Wtedy-rad-nie rad do pediatry-otóż nie chciała wierzyć w lamblie(no bo skąd
one???!!) i że lablii (mimo wyniku)nie bedzie na razie leczyć. No może glistę
tak. Ja delikatnie zapytałam o policzki-krostki.Natłuszczać. O,tu juś się
zagotowało we mnie-i wytoczylam wszystkie argumenty wyolbrzymiając prawdę jak
tylko się dało-że młody gania za zwierzętami na osiedlu, że jak którego kota
dopadnie to ściska, ciąga,ze piasek z piaskownicy zajada i takie tam.Uwierzcie
w moją desperację.....”nie, nie-to koniecznie trzeba przeleczyć lamblie i
glisty”-rzekła Pani Doktor(nota bene doświadczona, leczyła już wtedy kiedy nie
słyszano o alergiach).
Ok.-tę bitwę wygrałam-myślę. Poczytała w książkach i zapisała Vermox i
Macmiror. Zapytałam czy wszyscy powinniśmy się odrobaczyć(ah to forum

)-nie
Hubert wystarczy.Ok. myślę wiem swoje,a leków dla nas od pediatry i tak nie
wydębię.
Leczenie jakie zapisała synkowi:
-Vermox 1x1tabl.przez 3 dni->14dni przerwy i znowu1x1tabl.przez3dni.
- Macmiror 2x1/2 tabl.przez 7 dni. Wszystko.Potem na badania kontrolne-ale
skierowanie dała tylko na 2 badania. Ja tam byłam bogatsza o wiadomości z
forum i wiedziałam już,że generalnie to inaczej powinno wyglądać leczenie.
W internecie poczytałam o tych lekach i oba były dla dzieci starszych. Hubert
ma teraz niecałe 17miesięcy,waży 12,7 kg.To koniec myślę.Trzeba szukać pomocy
gdzieś indziej.
Wiem,że muszą przeleczyć się wszyscy plus porządki.
Tak się też nastawiamy.
Teraz musimy sami ustalić dokładny tok leczenia (nie od pediatry bo pewnie by
nie pomógł). Czas nagli,ale czekamy na dziadka który na dniach przyjedzie z
sanatorium, zbieramy „siły” i armaty na wojnę”
Na forum wspominacie o lekach naturalnych: zioła Ojca Grzegorza, Balsam
Kapucyński, Vernicadis,ParaProtex.
Wiem,że o leczeniu było napisane już wiele, ale czy mogłabym Was prosić o radę
jak ma przebiegać takie leczenie u nas?
Sigvaris, Luty71, czasem sugerujecie taki schemat innym eMamom.
Wiem,że nie jesteście lekarzami, ale nas lekarze nieraz zawiedli, a Wasze
przeżycia i doświadczenie „w boju” warte są więcej niż niejedna medyczna
encyklopedia.
Nie chcemy leczyć się na łapu capu-że może pomoże.Chcemy to zrobić dobrze,
przygotować się do tego i działać,żeby mieć jak największe szanse na zwycięstwo.
-Jakie mamy kupić leki dla Huberta? Bo te z recepty będą raczej dla nas-rozumiem?
-ja ciągle karmię piersią (2xdziennie),co wtedy mogę przyjmować?
-opiszcie mi,proszę różnicę między tymi naturalnymi i które polecacie dla
17-miesięczniaka i karmiącej? dodam,że mam możliwość zakupu Vernicadis,a
czytałam,że jest rewelacyjny(wiem,że powyżej 5roku życia-ale mógłby być dla nas)
-na świeżych postach przeczytałam,że terapię naturalną stosujemy w przerwie
leków,tak??
-leczymy Huberta,jego rodziców,babcię bo go pilnuje,dziadka bo często
odwiedza,a jak z członkami rodziny,którzy czasami tylko mają z nami kontakt?
-wiem,że powinniśmy też mieć dietę,bo przy okazji pewnie i grzyby mamy
I takie moje jeszcze jedno spostrzeżenie:
Pytałam moją Mamę i inne babcie-w czasach mojego dzieciństwa (lata70-80te)
mało się słyszało o alergiach. Lekarze często zlecali badania kału.Pasożyty
przynosiło się ze żłobka,przedszkola, szkoły(tak jak i dziś), ale i rodzice i
lekarze chyba traktowali je bardziej serio. I tak się zastanawiam,czy może
tych „alergii” nie było wtedy właśnie dlatego,że takiego człowieka się
odrobaczało?? Że pożywienie było czystsze,mniejszy był wybór na półkach, było
mniej przetworzone? Teraz większość zmian na skórze, zbyt szybko okrzykuje się
alergią,doszukuje się innych,ciężkich chorób.
Przeszukując ostatnio internet natrafiłam na artykuł dr Ireny Wartołowskie
(potem znalazłam go tu-na forum). Zastanowił on mnie wielce.
I co dalej,czy ktoś pójdzie w końcu w kierunku takiego leczenia?bo najłatwiej
przecież zapisać sterydy,czy silne leki antyhistaminowe.Nie przeczę-czasem
trzeba,bo przecież czasem to naprawdę jest alergia.
Gdzie się podziała ta stara medycyna??
Wybaczcie kochane za ten elaborat.
Nie wiem,czy ktoś miał siły doczytać do końca
Będę bezgranicznie wdzięczna za rady i pomoc.
Trzymajmy się razem ,moje drogie.
Pozdrawiam. Mama Huberta.