szach0
25.02.08, 11:46
_________śmiem watpić:
z jakim narodem ja tu rozmawiam o tym, ze nie jestem komunistą,
donosicielem SB, popaprańcem i nieudacznikiem, Hitlerem, Stalinem,
Goebelsem, którego powinien na życzenie własciciela 5 domów
ktoś skopać po tyłku za pracę agenturalną za granicą, a inny domaga
się dżentelmeńskich przeprosin rekordzistki 1000 zbliżeń?
Czy to jeszcze Polacy? Czy już dość dziwni neandertalEuropejczyki?
Po zwycięstwie "normalności"
zamiast bandytów, obcinaczy palców, szachrajów, aferzystów,
lobbystów wyprzedaży Polski, lodziarzy szpitalnych - oskarża się
...broniących się przed śmiercią elektryczną we własnej wannie,
przed wyrokiem za utopienie laptopa,
przed Trybunałem Stanu za wygięcie pokrywy laptota i jego
rzekome uszkodzenie, które w trakcie SZOŁ-pokazu
znika
likwidujących WSI, a co najgorsze poniża się zakuwa w kajadany we
włąsnych sypialniach na oczach dzieci i żon
- żołnierzy gotowych oddać zycie za Ojczyznę i to odznaczonych
wysokimi odznaczeniami!
Zbeszczecić uczciwość, prawdę, woarę w Boga i honor
jacyż tu "inni SZATANI są czynni?"
A prawda jak oliwa na werzch wypływa"
raporty Pitery okazują się tajnymi świstkami,
11 dni to pół ROKU, a ludobójstwo
tak LUDOBÓJSTWO ( nie morderstwo, czy zbrodnia wojenna )
to Miejsca, na które spadła większość polskich pocisków
moździerzowych, zabezpieczono już następnego dnia po ostrzale.
Oficerowie Służby Kontrwywiadu Wojskowego i Żandarmerii Wojskowej
znaleźli tam m.in. amunicję, którą porzucili afgańscy bojownicy. Jak
ustaliła „Rz”, zdjęcia i dokumenty na ten temat znajdują się w SKW.
Śmigłowce, które przyleciały zabrać rannych cywilów z afgańskiej
wioski, zostały ostrzelane przez talibów
– Te informacje w innym świetle stawiają działania polskich
żołnierzy w tamtym rejonie. Świadczą o tym, że był on miejscem, z
którego talibowie wyprowadzali ataki partyzanckie na konwoje
koalicji – ocenia gen. Marek Dukaczewski, były szef Wojskowych Służb
Informacyjnych.
Gen. Sławomir Petelicki, twórca i pierwszy dowódca jednostki
specjalnej GROM, uważa, że precyzyjnie wskazano cele polskim
żołnierzom.
– Pojechali w miejsce, gdzie bardzo aktywnie działali talibowie.
Świadczy to o ich odwadze i o tym, że byli gotowi narażać swoje
życie dla kraju – mówi gen. Petelicki.
„Rz” rozmawiała z żołnierzami, którzy byli na misji w Afganistanie.
Opowiedzieli, jak wyglądał wieczór 16 sierpnia, kiedy doszło do
tragedii, i o tym, co się stało po ostrzelaniu Nangar Khel. Według
tych relacji żołnierze z plutonu, który miał ostrzelać wzgórza,
późnym wieczorem dostali z bazy Wazi Kawa rozkaz przerwania ognia.
Mieli pojechać do wioski.
Dopiero tam się zorientowali, że kilka pocisków spadło na cywilne
zabudowania. Żołnierze natychmiast wezwali na miejsce śmigłowce
medyczne i sanitariuszy. Sami zaczęli pomagać rannym. Śmigłowce,
które po ok. dwóch godzinach dotarły na miejsce, zostały ostrzelanie
przez bojowników talibskich. Prawdopodobnie z granatnika RPG-7. – Z
tego wynika, że były tam uzbrojone ugrupowania partyzanckie, które
miały broń do zwalczania celów na ziemi, ale też nisko latających
śmigłowców – analizuje gen. Dukaczewski.
Polscy żołnierze, z którymi rozmawialiśmy, twierdzą, że wiedzieli,
iż mieszkańcy wioski Nangar Khel współpracowali z talibami.
Potwierdzają to też informacje amerykańskiego wywiadu, które już
wcześniej ujawniła „Rz”. Według wywiadowców USA mieszkańcy wioski
pomagali terrorystom organizować zasadzki na żołnierzy sił
sojuszniczych, w tym również na Polaków.
Innego dowodu na obecność w Nangar Khel talibów dostarczył
reportaż „Superwizjera” TVN z afgańskiej wioski. Okazało się, że
główny bohater materiału TVN, który przed kamerami ubolewał nad
śmiercią swoich bliskich, to afgański terrorysta Bismelah, syn
Sarwara Khana, zamieszany m.in. w przygotowywanie zasadzek na
polskie konwoje.
Jak udowodniła „Rz”, Bismelah figuruje na liście poszukiwanych
talibów sporządzonej przez wywiad sił koalicyjnych (ISAF) w
Afganistanie. Jak twierdzą nasze źródła wojskowe, człowiek ten był
też zamieszany w morderstwa i kradzieże.