Dodaj do ulubionych

Jak można było takiego szubrawca tolerować ?

25.06.08, 14:41
W głowie sie nie mieści. Nie przekonują mnie żadne tłumaczenia
Gazety Wyborczej.

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,5374787,Jaroslaw_Kurski___Gazeta_Wyborcza__jest_taka_sama.html
Obserwuj wątek
    • pozarski Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 25.06.08, 14:53
      Ta historia z Maleszka jest jeszcze ciekawsza dzieki temu,ze towarzystwo wokol
      Michnika bylo dosc sklocone,na prawo i lewo wydawalo sie jakies fatwy,a tu mamy
      goscia,ktory w rewolucyjnych czasach by zaslugiwal na "czape"...i nic. Co prawda
      tlumacza to jakimis wzgledami humanitarnymi,ale watpie,czy nalezy im wierzyc. Wg
      mnie Maleszka mial(ma)kupe materialow na roznych ludzi czasow konspiracji,a kto
      nie lubi ploty, niech pierwszy rzuci kamieniem.wink
      • oleg3 Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 25.06.08, 15:03
        pozarski napisał:

        >Wg mnie Maleszka mial(ma)kupe materialow na roznych ludzi czasow
        > konspiracji

        A kuchnia Gazety ? Sądzę, ze o to chodzi i dalej będzie dostawał od Agory
        pieniądze. Jakiś kanał do transferu się wymyśli.

        Wyobraź sobie film "Spowiedź Maleszki".
        • pozarski Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 25.06.08, 15:07
          No i kuchnia Gazety.wink)
        • jaceq Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 25.06.08, 23:53
          oleg3 napisał:

          > A kuchnia Gazety ? (...) Jakiś kanał do transferu się wymyśli.

          Podejrzewam, że jako pierwszego wygryzie Macieja Kuronia. I bardzo dobrze, bo
          ten ostatni robi mizerię z cukrem-pudrem. A jego torcik wiedeński nie nadaje się
          nawet, by podawać go w makdolaldzie.
      • wikul Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 25.06.08, 15:45
        Ja bym ścierwo wyrzucił po pierwszym usłyszeniu - "to dobre pytanie".
        On sobie po prostu kpi z wszystkich.
        • jaceq Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 25.06.08, 23:54
          wikul napisał:
          > On sobie po prostu kpi z wszystkich.

          Podejrzewam, że masz rację. I podejrzewam, że "On" też ma rację.
    • minusn Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 25.06.08, 15:07
      W głowie to się nie mieści ilu podobnych do niego dzięki Michnikowi i Wybiórczej
      świetnie sobie żyje 19 lat po upadku komuny i ilu z nich tak aktywnie
      przeciwstawiało się lustracji. W głowie się nie mieści, że Polska jest jedynym
      krajem (poza oczywiście Rosją), gdzie dekomunizacji nie było. W głowie to się
      nie mieści, że wiele wskazuje na to, że nasz b. prezydent sam był kapusiem, a
      premier był agentem obcego wywiadu o kryptonimie Olin... Udawane oburzenie na tą
      jedną kanalię jest sztuczne, bo jednocześnie jemu podobnych się chroni a
      współ-mordercy Pyjasa chodzą na wolności i pobierają bardzo wysokie emerytury...
      • pozarski Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 25.06.08, 15:13
        Jak juz jestes przy kapusiach to nie zapominaj o Jadwidze Kaczynskiej ze swoim
        nr na liscie Wildsteina i Szlomo drf z tejze listy. Pamietaj i o sobie,Helga.
        • kasz0 lapac zlodzieja 25.06.08, 15:19
          pozarski napisał:

          > Pamietaj i o sobie,Helga.

          Kto najglosniej krzyczy aby zmylic poscig? Nie przegrzala Cie sie
          niszczarka Helgo?
      • patience Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 25.06.08, 15:43
        > Udawane oburzenie na tą
        > jedną kanalię jest sztuczne, bo jednocześnie jemu podobnych się chroni a
        > współ-mordercy Pyjasa chodzą na wolności i pobierają bardzo wysokie emerytury...

        Otoz to. I nawołuje się do rozwiązania IPN.
        • pozarski Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 25.06.08, 15:47
          Sie nawoluje jedynie sld (aby nie glosowalas na lid wespol wzespol ze szlomo drf
          jr.?). Inni nawoluja do oddzielenia prokuratorskiego pionu od ipn. Slusznie.Dac
          im wodki. Jak zwykle zamulasz,Helga.
          • absztyfikant Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 26.06.08, 01:56
            Frasyniuk nawoluje do tego samego.
    • aaki zapytaj o to adama michnika 25.06.08, 16:39
    • 3promile Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 25.06.08, 16:39
      Wychodzi na to, że Maleszka założył się z Urbanem, który z nich jest większym
      cynikiem (czyt. sku..elem). Po obejrzeniu "Trzech kumpli" stwierdzam, że
      Maleszka ów zakład wygrał.
      • pozarski Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 25.06.08, 16:41
        Urban tez kapowal na przyjaciol? Opowiedz,co wiesz.
        • 3promile Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 25.06.08, 16:42
          Miałem na myśli cynizm. Czytaj ze zrozumieniem, plz.
          • pozarski Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 25.06.08, 16:46
            Czytam ze zrozumieniem. Ty pisz tak,zeby sie nie bylo o co przyczepiac. Bo chyba
            nie chcesz powiedziec,ze cynizm obu przynosil te same skutki? Z trudem. No i
            Urban nie byl agentem bezpieki (o ile mi wiadomo).
            • 3promile Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 25.06.08, 16:53
              Ok, spróbuję.
              To, że Maleszka kapował kumpli nie przeraziło mnie absolutnie, bo nawet we
              wpółdoczwartej RP żyją ludzie, którzy za zupełną darmochę piszą do skarbówki
              donosy na sąsiadów, co "se mercedesy pokupowali". Przeraziło mnie to jego "to
              jest doskonałe pytanie". To jest qurestwo pierwszej wody. I to jest porównywalne
              IMHO z Urbanowym "dementuję wszelkie pogłoski". I tyle.
              • absztyfikant Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 26.06.08, 01:55
                Urban byl agentem komuny calkowicie oficjalnie i z przykroscia stwierdzam, ze
                przy Maleszce wypada wyjatkowo korzystnie. Czy Urban byl cyniczny?
                Oportunistyczny na pewno, ale czy... cyniczny? To dobre pytaniesmile
                • wikul Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 26.06.08, 13:02
                  absztyfikant napisał:

                  > Urban byl agentem komuny calkowicie oficjalnie i z przykroscia
                  stwierdzam, ze
                  > przy Maleszce wypada wyjatkowo korzystnie. Czy Urban byl cyniczny?
                  > Oportunistyczny na pewno, ale czy... cyniczny? To dobre pytaniesmile


                  Maleszka to szeregowiec, no moze kapral czy sierżant. Urban to był
                  generał. Maleszków były w Polsce setki, moze nawet tysiace. Urban
                  był jesen.
                  Masz wątpliwości czy jest cyniczny ? On sam nie ma. Mało tego, ma
                  o sobie jak najgorsze zdanie. Chcesz sie dowiedzieć o nim wiecej ?
                  Polecam wywiad Torańskiej. Potrafiła ze swoich rozmówców wydobyc
                  prawie wszystko.
                  serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34377,1206787.html?as=1&ias=23&startsz=x
            • wikul Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 25.06.08, 17:43
              pozarski napisał:

              > Czytam ze zrozumieniem. Ty pisz tak,zeby sie nie bylo o co
              przyczepiac. Bo chyb
              > a
              > nie chcesz powiedziec,ze cynizm obu przynosil te same skutki? Z
              trudem. No i
              > Urban nie byl agentem bezpieki (o ile mi wiadomo).


              Nie był ale robił to samo na innej linni. Ideologicznej. I w tym
              sensie mógłby rywalizować z Maleszką.
              • pozarski Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 25.06.08, 17:47
                No tak,Wikule, i to jest wlasnie teza 3promilli.Wg mnie nie,bo wlasnie nie
                kablowal do esbecji. Zasadnicza roznica wg mnie.
                • 3promile Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 25.06.08, 17:50
                  Przecież nie chodzi o kablowanie. Chodzi o postawę ex post.
                  • pozarski Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 25.06.08, 17:52
                    No ale jak porownywac postawy nieporownywalne?O to chodzi.Cynizm jako taki sam
                    uprawiam i nie widze nic w tym zdroznego.
                    • wikul Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 25.06.08, 17:59
                      pozarski napisał:

                      > No ale jak porownywac postawy nieporownywalne?O to chodzi.Cynizm
                      jako taki sam
                      > uprawiam i nie widze nic w tym zdroznego.


                      No tak, niewinn cynizm który nikomu nie szkodzi. To cecha ludzi
                      inteligentnych. Ale cynizm który napędza i wyzwala złe instynkty.
                      Który prowadzi do krzywdy ludzkiej, tragedii czy w końcu do zbrodni,
                      to co innego.
                      • pozarski Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 25.06.08, 18:03
                        Tu musze sie z toba zgodzic. Nie wiem jak obronic przed toba Urbana,wiec chyba
                        dam sobie spokoj.wink
                        • absztyfikant Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 26.06.08, 02:00
                          Maleszka Maleszką. A agentka, ktora wyszla za maz za Jasienice by go szpiegowac?
                          Zostawmy Urbana, to inna galaktyka. Uzasadnialem wyzej.
                • wikul Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 25.06.08, 17:50
                  pozarski napisał:

                  > No tak,Wikule, i to jest wlasnie teza 3promilli.Wg mnie nie,bo
                  > wlasnie nie kablowal do esbecji. Zasadnicza roznica wg mnie.


                  On nie musiał "kablować", on pisał oficjalnie. Np. jakim wrogiem
                  Polski Ludowej jest ks.Popiełuszko. Niedługo po tym księdza zabili.
                  • pozarski Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 25.06.08, 17:55
                    Popieluszko by wrogiem ideowym. Czy Urban namawial do likwidacji ksiedza? Rzecz
                    jasna nie chce wybielac Urbana. Ma swoje "zaslugi", ale nie kazde porownanie
                    jest wg mnie adekwatne.
                    • wikul Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 25.06.08, 18:07
                      pozarski napisał:

                      > Popieluszko by wrogiem ideowym. Czy Urban namawial do likwidacji
                      ksiedza? Rzecz
                      > jasna nie chce wybielac Urbana. Ma swoje "zaslugi", ale nie kazde
                      porownanie
                      > jest wg mnie adekwatne.


                      Takim głupim żeby bezposredni namawiać, to on nie był. Ale ...

                      19 września rzecznik prasowy rządu Urban w tygodniku "Tu i teraz"
                      zamieszcza artykuł pod tytułem "Seanse nienawiści", w którym można
                      było przeczytać: "W kościele księdza Popiełuszki urządzane są seanse
                      nienawiści. Mówca rzuca nie tylko kilka zdań wyzbytych sensu
                      perswazyjnego oraz wartości informacyjnej. On wyłącznie steruje
                      zbiorowymi emocjami".
                      Następnego dnia pułkownik Adam Pietruszka oznajmia
                      podkomendnym: "dosyć tej zabawy z Popiełuszką i Małkowskim.
                      Podejmujemy zdecydowane działania. Trzeba nimi tak wstrząsnąć, żeby
                      to było na granicy zawału serca, żeby to było ostrzeżenie".
                      Pod koniec miesiąca ksiądz Jerzy odwiedził rodziców w Okopach.
                      Żegnając się z ojcem, powiedział: "Jakbym zginął, to tylko nie
                      płaczcie po mnie". 13 października funkcjonariusze MSW: Grzegorz
                      Piotrowski, Leszek Pękala i Waldemar Chmielewski, po raz pierwszy
                      usiłowali zamordować wracającego z Gdańska - wraz z Sewerynem
                      Jaworskim i Waldemarem Chrostowskim - księdza Popiełuszkę. Nie udało
                      im się, ale dni księdza Jerzego były już policzone...

                      mtrojnar.rzeszow.opoka.org.pl/ksieza_niezlomni/jerzy_popieluszko/
            • spitt Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 25.06.08, 19:41

              Masz racje , on ja inspirowal ,...
              ==================================================================
              No i Urban nie byl agentem bezpieki (o ile mi wiadomo).
    • webaholic a już myslałem że o tusku albo hajce Grundbaum 25.06.08, 17:00
      która ukrywa pod pseudonimem hanka waltz czy disco, piszesz
    • wikul Czy Pyjas zginął przez Maleszkę ? 25.06.08, 18:47
      Czy to jest prawdopodobne ?
      • patience Myslisz ze rednacz sie nad tym zastanawial 25.06.08, 18:51
        wikul napisał:

        > Czy to jest prawdopodobne ?

        kiedy go zatrudnial, a Wildsteina wyrzucal?
        I czy nad tym samym sie zastanawiali dziennikarze GW, ktorym Maleszka
        "redagowal" linie polityczna wobec Watykanu, a zapewne i nie tylko?

        wink
        • szach0 ____________Wikul czytałeś me skojarzenie bankowe? 25.06.08, 18:53
          ..
          o "trzech kumplach".

          ________normalnie zwala nóg i wywraca do góry nogami

          zmiękczony już mocno przez 20 lat obraz skrzywdzonego kapusia...

          - obraz godnego współczucia, pomiatanego i opluwanego przez
          jego moherowe, oszołomskie ofiary - zawzięcie, ze "zwierzęcą, mściwą
          nienawiścią" domagające się kapturowych sądów.

          Obraz... jaki się ukształtował za sprawą pomocnika nadrektora
          którym się zaopiekował w kraju, któremu zagraża ciemnogród,
          terroryzm, wyznaniowość, antysemityzm, faszyzm, nazizm i dyktatura
          prawdziwych polaczków- katolików.

          To takie samo zdumienie wywołała reakcja moich
          ....??? (czyżby?)
          "kumpli"? czy raczej "kolegów"?... jak to był uprzejmy sformułować
          jeden z aquanetowych kumpli po 7 - 8 lat mej pisaniny przed
          i post emeryckiej...
          Reakcji osobliwej na mój post - o legendzie i herbie - sadze
          rodzinnej

          napisanej przeze mnie odruchowo po stadnych wypowiedziach
          o "niszczeniu legendy" jedynej żyjącej "wielkiej wybitnej
          osobowości".

          Przypominającej brutalnością i bezczelnością, słownictwem kibolstwa,
          podwórek gangsterów, rynsztok esbecji, wulgaryzmem językowym -
          odzywkę pomocnicy cinkciarza, gdy wpłacałem stos banknotów
          stanu wojennego, z kilkoma książeczkami oszczędnościowymi, jakimiś
          przekazami na konto i potwierdzeniami przedpłat na "malucha w pustym
          Banku...
          natychmiast pojawił się gang cinkciarski - sztuczny humbug,
          kasjerka pewnie w zmowie odsunęła ten stos i kazała przenieść ten
          stos na przeciwną stronę do okienka...o tej samej nazwie i tej samej
          funkcji pod dziwnie niezrozumiałym pretekstem, po ostrej rozmowie z
          dyrektorem banku potem okazało się, ze nie miała powodu...
          oczywiście portfel trzymany łokciem zginął w sztucznej kolejce
          napierającej na mnie, na mój portfel i kupę banknotów oraz
          książeczek...

          na szczęście po godzinnych negocjacjach na ulicy z całym
          cinkciarskim gangiem w pobliżu Bramy Krakowskiej...nigdy wcześniej
          ani potniej ich tylu nie widziałem,,, po prowokacjach przy których
          te picze
          bledną ...naprawdę się bałem...jeden czy dwóch stanęło z tyłu i
          zaczęli mnie wyzywać identycznymi wyzwiskami...
          jakby z Aquy...doprowadziłem do końca spokojem i opanowaniem
          przyjęcie propozycji by sobie zabrali znaleźne...z portfela
          zależy mi na dowodzie i prawie jazdy...
          musiało upłynąć chyba ze 20 min jeszcze bym wytłumaczył, żeich nie
          obrażam posadzeniem
          ...ale gdyby przypadkowo znaleźli obok banku albo w banku...

          jeden z nich naspokojniejszy rzucił od niechcenia:
          - " zapytaj za rogiem kierowcy Zuka"

          skręciłem za róg bocznej uliczki...jest pytam czy nie znalazł weź
          sobie 4 tysiące
          (koniec 1988)
          - od razu mi oddał. Bez wyzwisk! I bez starty czasu.

          Teraz od 2 lat i 8 miesiecy - zawsze ZAWSZE WYZWISKA
          kojarzą mi siez CINKCIARZAMI i GANGIEM W BANKU.

          Aha gdy zawołałem do mundurowego strażnika by zamknał
          NATYCHMIAST bank - ten na piecie odwrócił sie i zaczął pomagać
          wpychac wózek z "inwalida" do windy.

          Skąd tylu w Polsce ma glejty na miejsca inwalidzkie...?
          • wikul Re: Wikul czytałeś me skojarzenie ban 25.06.08, 20:28
            Nie, nie czytam twoich skojarzeń. To przekracza moją cierpliwość.
            Gdybyś jeszcze trzymał się tematu.
        • wikul Re: Myslisz ze rednacz sie nad tym zastanawial 25.06.08, 20:25
          patience napisała:

          > wikul napisał:
          >
          > > Czy to jest prawdopodobne ?
          >
          > kiedy go zatrudnial, a Wildsteina wyrzucal?
          > I czy nad tym samym sie zastanawiali dziennikarze GW, ktorym
          Maleszka
          > "redagowal" linie polityczna wobec Watykanu, a zapewne i nie tylko?
          >
          > wink
          >


          Same znaki zapytania. Mam jednak nadzieję ze uda sie to wyjaśnić.
          Autorki filmu sa o tym przekonane na 99 %.
          • patience Re: Myslisz ze rednacz sie nad tym zastanawial 25.06.08, 21:07
            A ty? O czym myslal twoim zdanim rednacz robiac to, co uczynil? Co mysleli
            dziennikarze ktorym przez te lata Maleszka ustalal linie polityczna? Co wreszcie
            ty myslales, ze przezyli szok? Toz w tym filmie nie bylo zadnej informacji
            ktorejby nie znali od lat. Chyba, ze masz na mysli szok takiego typu, jaki
            przezywa np kazdy malzonek przylapany in flagranti albo zlodziej z lapą w cudzej
            kieszeni?
            • hasz0 ________Myslisz ze rednacz<-----pytasz bliźniaka/n 01.07.08, 11:01
    • minusn Czy lustracji w Polsce nie było przez Michnika? 25.06.08, 18:59
      A czy to jest prawdopodobne?
      A ilu jeszcze Maleszków siedzi w Departamentach ministerstw, redakcjach,
      spółkach, klubach i związkach sportowych, sejmikach, urzędach marszałkowskich...

      Wstydzisz się choć trochę Michnik? Wstydzisz się Geremek, Mazowiecki za
      popełnienie Grubej Krechy? A może macie to w du.pie i nową odezwę autorytetów
      wydacie... o bezdusznych lustracyjnych okrutnikach i o "języku nienawiści"?
    • superspec E tam. 25.06.08, 20:31
      Zwykła gra rynkowa między dwoma podmiotami gospodarczymi. Tutaj nie ma żadnej
      moralności. W końcu w TVN też pracują różne indywidua.
      • wikul Re: E tam. 25.06.08, 20:37
        superspec napisał:

        > Zwykła gra rynkowa między dwoma podmiotami gospodarczymi. Tutaj
        nie ma żadnej
        > moralności. W końcu w TVN też pracują różne indywidua.


        Nareszcie sie zgadzamy. Niektóre z tych indywiduuw dla ogladalności
        zrobiliby wszystko. A najlepiej im wychodzi napuszczanie jednych na
        drugich.
        • hasz0 ___________________dwie dziewczyny pracą dyplomową 25.06.08, 20:47
          zrobiły LUSTARCJĘ

          i DEZUBEKIZACJĘ

          jakiej nie zrobiło 38.000.000 Polaków!

          To 1 zdanie rozumiesz Wikul?
          jesli masz az tyle cierpliwości dla 1 zdania #-a?


          W imię wspólnego marszu pod pałami esbeków na abtypochodzie
          1 maja 1968.
          • hasz0 ________________wybacz musze zrzucić Ctrl-v 25.06.08, 20:49
            bo nie znajdę tego potem
            o dwójwidzeniu ....

            . Nie można patrzeć na tak znaczącą postać jednowymiarowo,
            przez pryzmat jednego wydarzenia. Oczywiście trzeba widzieć całość
            tego procesu – ro-
            zumieć, że polityk, który był w Polsce w pewnym momencie na
            najwyższej półce, w innym
            momencie działał zupełnie inaczej i odgrywał zupełnie inną rolę.
            Pamiętniki Gomułki są
            o tyle ciekawe, że pokazują jego postać jako „mocno” niespójną.
            B.P. – Sądziłabym naiwnie, że właśnie kontekst społeczny jest
            dynamiczny i być
            może człowiek pokroju Gomułki w pewnym momencie nie był w stanie
            sprostać
            temu wszystkiemu, co działo się dokoła.
            W.R.– To nie jest aż tak proste. Sytuacja wyniosła go na szefa PPR w
            czasie wojny, do-
            syć przypadkowo. On byłby zgrabnym graczem w niewielkiej grupie
            komunistycznych
            konspiratorów, gdzie nie było żadnych zasad. W walce o władzę oni
            się po prostu strze-
            lali. W końcu on wypłynął jako przywódca. To było w pewnym sensie
            powyżej jego moż-
            liwości. I znowu szczególny kontekst sprawił, że ci, co przyszli z
            Sowietów w czasie wojny,
            odsunęli go z kierownictwa. I kolejna sprawa – to też właściwie
            przypadek, że on przeżył
            więzienie, do którego wsadzili go towarzysze. Trzeba to widzieć w
            kontekście całej „sprawy Gomułki” w początku lat pięćdziesiątych.
            Dlaczego on przeżył? Mamy porównanie z sytuacją
            takich „opozycjonistów” jak Rudolf Slánský w Czechosłowacji czy
            László Rajk na Węgrzech, którzy nie przeżyli walk frakcyjnych czy
            czystek. Wreszcie Gomułka, który autentycznie zasygnalizował swoje
            zdanie w kwestii PPS i w kwestii kolektywizacji. Choć
            można powiedzieć, że to niewiele, ale postawił się Stalinowi i
            przeżył to. Niektórzy hi-
            storycy twierdzą, że frakcja, później nazywana „puławską”, obawiając
            się nakręcenia
            spirali czystek, zahamowała proces Gomułki. Ale to też do końca od
            niego nie zależało.
            Stał się bohaterem Października 1956 r., chociaż przecież był
            fanatycznym komunistą,
            człowiekiem po siedmiu klasach szkoły podstawowej, na przywódcę
            kraju niespecjalnie
            przygotowanym. Gomułka był jednak obdarzony pewnym instynktem, który
            w tym mo-
            mencie pomógł mu wznieść się na fali. I rzeczywiście, jako ten mąż
            opatrznościowy ura-
            tował wtedy Polskę z bardzo poważnych opałów.
            Po 1956 r. znowu uległ presji sytuacji politycznej. Nie sądzę, że to
            był jego osobisty pro-
            gram, aby wracać do ortodoksji stalinowskiej. Myślę, że spowodował
            to po prostu nacisk
            chwili, czyli odejście od odwilży i ta logika – w Sowietach głównie –
            powrotu do monocen-

            Page 19
            R
            oZmow
            Y
            BI
            U
            L
            E
            T
            Y
            NU
            tryzmu. Przypomnijmy, po śmierci Stalina ujawnił się policentryzm –
            pierwsza trojka, druga
            trojka. Chruszczow w gruncie rzeczy zmagał się o przewodnictwo w
            partii do 1957 r., kie-
            dy wyrzucił Kaganowicza, Mołotowa i Malenkowa. W tym momencie był
            już jedynowładcą.
            Z kolei umacnianie się wzorca monocentrycznego odbywało się we
            wszystkich państwach
            satelickich – krwawym tego dowodem była egzekucja Imre Nagya, która
            niewątpliwie zro-
            biła wielkie wrażenie na Gomułce. Odstępstwo od ortodoksji ideologii
            sowieckiej, która
            wtedy istniała w Polsce, spowodowało względną swobodę
            Kościoła, „odpuszczenie” kolek-
            tywizacji, większe swobody kulturalne, nawet po 1957 r., nawet po
            zamknięciu „Po prostu”.
            Pisma polskie pokazywały trochę więcej świata niż pisma w
            Czechosłowacji, w Rumunii.
            To wszystko nie podobało się na Kremlu, więc w Polsce, podobnie jak
            w Sowietach, „przy-
            kręcano śrubę”, zwłaszcza pod koniec lat pięćdziesiątych i przed
            drugą odwilżą Chrusz-
            czowa w roku 1962, co stwarzało niezwykle niekorzystne warunki dla
            realizacji programu
            październikowego. Znowu więc nie zawaham się powiedzieć – trudno do
            końca winić Go-
            mułkę. Musiał lawirować. Był pod ogromnym naciskiem Kremla i tzw.
            bratnich partii – prze-
            cież Walter Ulbricht w NRD, Antonín Nowotný w Czechosłowacji,
            Gheorghiu-Dej w Rumunii
            to byli zupełnie niereformowalni stalinowcy. To oni mieli na rękach
            krew swoich rywali par-
            tyjnych. Na Gomułkę mogli patrzeć jak na niedobitego rywala.
            J.O. – To prawda, że ta jego wielka kariera opierała się na zbiegu
            licznych przypadków, nie-
            mniej, moim zdaniem, nie była całkiem przypadkowa. Z dzisiejszej
            perspektywy może to wy-
            glądać dziwnie, ale wtedy byłem blisko i z bliska na to patrzyłem.
            Moja subiektywna opinia
            jest taka, że w obszarze całego nurtu komunistycznego w Polsce to
            była jedyna indywidual-
            ność. Gomułka naprawdę był nietuzinkowym człowiekiem. Oczywiście –
            bez wykształcenia,
            z kompleksami wyniesionymi z młodych lat, z dużym urazem
            antyklerykalnym...
            W.R. – ...i antyzachodnim. Jego rodzina wróciła z nieudanej
            emigracji zarobkowej
            w Ameryce.
            J.O. – To wszystko prawda, to oczywiste. Ale przy tym miał coś
            takiego, co z tego śro-
            dowiska przedwojennych komunistów, kapepowców, do którego się
            zaliczał, bardzo go
            wyróżniało – on rozumiał wagę problemu narodowego. Miał jakby lepsze
            wyczucie.
            I w pewnych momentach, w tych podstawowych sprawach, on wiedział, że
            są narodowe
            determinanty, i uważał to za słuszne, i tego się trzymał.
            W.R. – Najlepiej widać to właśnie w Październiku.
            J.O. – Moim zdaniem pierwsza próba, która przed nim rzeczywiście
            stanęła, to były lata
            1947–1949. To wtedy właściwie przyjął, w pewnym sensie dobrowolnie,
            że podzieli los
            Kadara, Rajka.
            W.R. – Ale późne lata sześćdziesiąte są wynikiem tego, że ulegał
            naciskom Kremla i ca-
            łego bloku sowieckiego na przełomie lat pięćdziesiątych i
            sześćdziesiątych. W czasie
            drugiej odwilży chruszczowowskiej on jednak poszedł w drugą stronę.
            To ostatecznie on
            wraz z Ulbrichtem namawiał Breżniewa do interwencji w
            Czechosłowacji.
            J.O. – To prawda. To na nim ciąży...

            Page 20
            Ro
            Z
            mow
            Y
            BIULETYNU
            W.R. – ...i to jego takie uparte powtarzanie dogmatów
            komunistycznych.
            J.O. – Być może, gdyby jego stanowisko było takie, jak stanowisko
            Rumunii w owym cza-
            sie, ta interwencja nie byłaby możliwa.
            W.R. – Do jakiego stopnia Sowieci akceptowaliby ten typ
            niezależności, którą mieli w tym
            momencie Rumuni, a poza tym jak można było do niej dojść? Jak się
            raz powie „a”...
            W 1963 r. odbyło się kolejne plenum, ideologiczne, które właściwie
            przesądziło o tym,
            że Polska idzie w kierunku dogmatyzmu, gomułkowskiego co prawda, ale
            jednak do-
            gmatyzmu. To było ściganie się z Moczarem o to, kto będzie rządził
            twardszą ręką; in-
            terwencja w Czechosłowacji; wreszcie dramatyczny rok 1970. Jeżeli
            rzeczywiście on miał
            takie czucie okoliczności społecznych, narodowych, to w tym momencie
            wydaje się, że
            je zatracił.
            J.O. – Ten instynkt odzywał się u niego tylko w pewnych momentach,
            kiedy decydowały
            się elementarne rzeczy. Gomułka wtedy, w latach czterdziestych,
            rozumiał, że nie wolno
            się poddać, to przekraczało jego mentalne możliwości. I to jest
            tajemnica przebiegu kry-
            zysu w kierownictwie partii w roku 1947 i 1948. Bo to wcale nie było
            przesądzone, że
            Bierut ma odgrywać rolę przywódcy – Gomułka, gdyby się „przyjął”
            całkowicie w PPR,
            równie dobrze mógłby odgrywać tę rolę. To rzeczywiście był jego
            wybór.
            W.R. – Na dodatek obciążony ogromnym ryzykiem. On w końcu nie był
            dzieckiem, wi-
            dział, co się dzieje.
            J.O. – Nie miał złudzeń. Musiał wiedzieć i wiedział. Nawiązuję tutaj
            do rozmowy, o której
            mówiłem na początku. Byłem młodym dziennikarzem i młodym
            człowiekiem – patrzącym
            na pewne rzeczy w sposób prosty, zdroworozsądkowy – i trochę
            bezczelnym. Młodzi za-
            wsze to mają. Widać było, jak w pewnych momentach denerwowały go
            pytania, któ
          • wikul Re: dwie dziewczyny pracą dypl 25.06.08, 22:14
            Dziewczyny zrobiły dobry film a ty pieprzysz jak potłuczony starając
            sie na idiotyczne uogólnienia.
        • pozarski Re: E tam. 25.06.08, 21:19
          Bo kogo to podnieca? Tylko tych,co dostaja orgazmu na sam widok litery M,a co
          dopiero,jak zobacza wyraz Michnik. No, to juz nadmiar szczescia i gotowi sa
          wracac do sprawy tygodniami,a nawet miesiacami.Ciekawe, kiedy pejszns aka helga
          wroci do swoich kosmopolitow.wink)
    • piq malecha chodził za gwiazdę i naczelny intelekt... 26.06.08, 00:34
      ...opozycji krakowskiej. A co dziwne, do dzisiaj ma obrońców w dawnym środowisku
      jujnii wolności, w osobie np. k.kozłowskiego. Lilka Sonik mówiła ponoć, że
      niektórzy dawni znajomi do dzisiaj mają ją za świnię za to, że podpisała list
      otwarty w sprawie malechy, który - przypomnę - ukazał się w Rzepie a nie w gw,
      bo gw odmówiła w ogóle współpracy w tej sprawie.

      Ja od wielu lat uważam, że malecha nadał Staszka Pyjasa zbirom z ub, ba, wręcz
      uważam, że zlecił to morderstwo. W końcu on mógł omijać niskie szczeble ub i
      walił prosto do najwyższych szarż. A te nie mogły sobie pozwolić na stratę
      takiego agenta. Pisałem o tym zresztą tu przy okazji wydania przez IPN książki
      "Ketman i Monika - żywoty równoległe". Polecam, jesli ktoś miałby wątpliwości,
      to do opracowania tego jest link:
      www1.ipn.gov.pl/download.php?s=1&id=2603
      Jest to PDF, można ściągnąć i przeczytać.

      Znam malechę i jest to rodzaj zwichniętego umysłu, który odgrywał się za to, że
      jest brzydki, że się jąka, a przede wszystkim za to, że jest zaledwie jednym z
      grupy, a nie noszonym na rękach przywódcą. Podniecało go niezdrowo "bycie
      zdrajcą", dawało mu satysfakcję, że z jednej strony w opozycji jest na
      piedestale, a z drugiej strony na piedestale jest w ub. Że jak tupnie, to
      majorzy się kulą u uciekają pod stół, bo on zawsze miał otwarte drzwi do
      pułkowników i generałów. To człowiek pozbawiony jakiejkolwiek moralności. Moim
      zdaniem na 100% zlecił ten mord, obawiając się, że Staszek Pyjas go ujawni.

      A GW i zatrudnienie tej kanalii? To chyba proste: michnik i jego ekipa są bardzo
      powiązani na różne sposoby z "towarzystwem" i "elitami intelektualnymi" typu
      środowisko TP, düpkami intelektualnymi różnej maści - a oni w sporej części do
      dzisiaj stoją za malechą murem. To po pierwsze. Układów towarzyskich nie sposób
      tutaj przecenić, bo w każdym towarzystwie wzajemnej adoracji istnieje rodzaj
      zależności, które wymuszają określone przez grupę zachowania.

      Po drugie: skoro piało się przez lata przeciwko lustracji, to głupio było
      wyrzucić nagle agenta za to, że był agentem.

      A po trzecie: do czasu ujawnienia malecha był w GW ważną postacią, w wielu
      sprawach wyznaczał bieżący kurs jako czołowy publicysta i członek szefostwa
      redakcji. Myślę, że sporo wiedział o zasadach "niezależności dziennikarskiej" i
      "obiektywizmu", która panowała w GW. W końcu był na kolegiach redakcyjnych.
      • kasz0 Re: malecha chodził za gwiazdę i naczelny intelek 01.07.08, 09:47
        piq napisał:

        > Ja od wielu lat uważam, że malecha nadał Staszka Pyjasa zbirom z
        > ub, ba, wręcz uważam, że zlecił to morderstwo.

        Ja od wielu lat uważam, że ludzie, ktorzy tak twierdza sa idiotami.
        Mamy tu do czynienia z przeciwienstwem przekonan.

        Po prostu jestem ciekaw procedury zlecania morderstw w MSW (oraz w
        MSWiA). Kaczynski (ktory?) zlecil zamordowanie ludnosci Nangar Kel?
      • hasz0 ___________ chodził za gwiazdę i naczelny intelekt 01.07.08, 09:49
        cóż jakie czasy takie Gwiazdy

        • hasz0 2_________ chodził za gwiazdę i naczelny intelekt 01.07.08, 09:52
          korelacja opinii piq/R7 warta odnotowania



          • hasz0 dowiedziałem się w Zakopanem o moim pradziadku 01.07.08, 10:31
            ten z obrazu po prawej ręce króla Stefana Batorego z długim nosem
            w kontuszu z aksamitu czerwonego i w żupanie atłasowym
            www.pinakoteka.zascianek.pl/Matejko/Images/Batory.jpg
            to podobno mój praprzodek

            pisze podobno choć wiadomośc wprost od genealoga z USA
            powtórzona przez bardzo bardzo bliskiego krewnego

            ...sam nie wiem czy są jeszcze bardziej hańiące epitety niż te,
            które mnie dotąd spotkały od guru intelektu i specjalistę od
            herbarzy...wink
            • hasz0 __bardzoM ciekaw opinii Gwiazdy Intelektu i honoru 01.07.08, 10:34
              Aquanetu
              ;-(
              • kasz0 Hasz odpuscil mlodziez zabral sie za 14-latke/i ?? 01.07.08, 11:07
                hasz0 napisał:

                > Aquanetu

                Poglebiasz ewangelizacje, zaniedbujesz sambonet.
            • kasz0 Hasza Prawda ponoc wyzwala a nie hanbi 01.07.08, 11:00
              hasz0 napisał:

              > ...sam nie wiem czy są jeszcze bardziej hańiące epitety

              Powtorze Ci, ze Hasz to najgorszy epitet. Klamco, pomawiaczu,
              mitomanie.

              Swoja droga ten zydowski Rumun kolo Batorego (ksiecia Siedmiogrodu)
              pasuje na Twojego wszypolskiego przodka.

              PS. Sprawdz w rozsadnych ksiazkach (nie do nabozenstwa) co to
              korelacja.
            • wikul Re: dowiedziałem się w Zakopanem o moim pradziad 01.07.08, 11:10
              Z tego wszystkiego to tylko długi nos sie zgadza. Jak u Pinokia.
            • piq haszusiu, jak wiesz kto to,... 01.07.08, 21:13
              ...(bo na obrazach Matejki każda ważniejsza postać jest ściśle określona - jak
              np. w Hołdzie Pruskim jest kilkadziesiąt postaci z nazwiskiem, funkcją itd) - to
              napisz, kto to jest. Następnie udowodnij swoje pokrewieństwo z tym kimś.
              Następnie przedstaw swój herb (nazwa, opis i rody nim się pieczętujące), bo
              wszak facet stojący przy królu pod Pskowem na pewno ma herb.

              A propos długiego nosa: Matejko malował z modeli; malując w XIX wieku raczej nie
              portretował faceta z wieku XVI, jeno znalazł on kogoś, kto mu pasował
              fizjonomicznie, postawił i przedstawił na obrazku. Tak na Hołdzie Pruskim np.
              królem Zygmuntem Starym jest podkrakowski proboszcz, królową Boną- żona Matejki,
              paziwie to jego synowie. Więc nie powołuj się, naiwniaku, na Matejkę jako
              autorytet w materii "czy haszeniek ma herb, czy nie?".

              Natomiast, być może, twój przodek, znany np. krakowski rzeźnik, pozował do tego
              obrazu. Z tym bym nie polemizował.

              Do twojej wiadomości: genealodzy z USA nie są żadnymi autorytetami, ba, wręcz są
              znani z tego, że produkują genealogie na zamówienie i przybijają pieczątkę.

              Tak więc, tadziusiu, jedynym wyjściem, które masz (lub nie) żeby udowodnić swoja
              herbowość jest pokazanie herbu, z nazwą, opisem i rodami nim się pieczętującymi,
              w tym z twoim. Zaznaczam, że możesz używać herbu jedynie dziedzicząc
              patrylinearnie, po cioci i wujku, a nawet po babci - już nie.

              Więc idź i pracuj, kochaneczku, sprawa jest prościutka. Jeśli pisałeś prawdę.
              Jeśli nie, to sprostuj, przeproś, podziękuj. I to wystarczy.
              • kasz0 sam jestem ciekaw Istvana Lazara 02.07.08, 07:09
                piq napisał:

                > postać jest ściśle określona ...
                > ... to napisz, kto to jest.

                Haszowi genealodzy nie odrobili lekcji i dawniejsze czasy Lazarow
                Szeklerow zupelnie pomijaja. Odszukanie w internecie tego przodka
                spod Pskowa wymaga zbyt duzo pracy poniewaz istnieje wspolczesny
                jego imiennik, historyk wegierski. Moge domniemac, ze ten historyk
                ma calkiem niezle opracowane drzewo genealogiczne i Hasz0 gdyby byl
                uczciwy moglby zwrocic sie do domniemanego kuzyna i nas oswiecic.

                Niestety Hasz0 nie ma pojecia o moralnosci, uczciwosci, metodologii
                naukowej i woli wycie.
    • wikul Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 30.06.08, 22:12
      • cyborg.jr Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 30.06.08, 23:19
        a kto to ten Pyjas ? też z serialu santo subito ?
    • opornik4 Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 02.07.08, 12:38
      wikul napisał:

      > W głowie sie nie mieści. Nie przekonują mnie żadne tłumaczenia
      > Gazety Wyborczej.

      GW,probuje (ustami Kurskiego)tlumaczac,zagmatwac jeszcze bardziej problem.

      Postac Maleszki i jego zwiazek z GW,ciekawie opisuje
      Luiza Zalewska w Dzienniku:


      www.dziennik.pl/opinie/article199742/Leslaw_Maleszka_gwiazda_esbecji.html

      >Może to kwestia wieku, może po prostu stracił na moment czujność. Faktem jest,
      że choć taki inteligentny i sprytny, dał sie złapać. Ukryta kamera uchwyciła,
      jak telefonicznie uzgadnia z redakcją tytuły, zarejestrowała jego wypowiedzi na
      temat Pyjasa i donosów na SB. Maleszka nie powinien był tego robić. Miał zakaz.

      Odkąd byli przyjaciele ujawnili jego współpracę z SB, miał zniknąć z życia
      publicznego i więcej do niego nie wracać.

      Dlatego ostatnie sześć lat spędził w domu i stamtąd łączył się z gazetowym
      serwerem. Na domowy komputer ściągał artykuły, które wymagały redakcyjnych
      poprawek. A nazajutrz i tak jechał do pracy, by wydrukować wszystko na wielkich
      płachtach papieru. Jako człowiek starej daty wolał nanosić poprawki na papier i
      w ten sposób skracać tekst.

      Przez sześć lat w redakcji bywał kilka razy w tygodniu. Czasem na krótko,
      czasem, gdy trafiał na ciekawą dyskusję, na dłużej. Teraz już wiemy, że nie
      dyskutował z wszystkimi. Piotr Stasiński, wicenaczelny "Gazety”, wyznał już w
      TVN 24: "Nie rozmawiałem z nim ani razu przez te sześć lat".<

      Zachecam do przeczytania calego atrykulu.

      Jakze zrozumiala staje sie teraz antylustracyjna histeria
      propagowana przez Gazete.
    • v_2 Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 15.07.08, 12:57
      poczytać warto...
      www.ipn.gov.pl/download.php?s=1&id=13273
      • szach0 pytanie hipokryty jest równocześnie odpowiedzią/n 15.07.08, 13:13
    • v_2 Re: Jak można było takiego szubrawca tolerować ? 19.07.08, 09:50
      www.dziennik.pl/opinie/article210368/Spotkanie_Maleszki_bylo_szokiem.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka