Dodaj do ulubionych

Czy Państwo za bardzo nas kontroluje!!!

09.09.08, 23:37
Wydaje mi się, że zamiast oddalać się od komunizmu coraz bardziej
się do niego zbliżamy. Państwo kontroluje nas na każdym kroku -
wprowadza coraz to nowsze i bardziej wymyślne zakazy i nakazy!!! Do
tego, jeśli się nie dostosujesz, na zasadzie zastraszenia zostaniesz
ukarany (coraz liczniejsze i wymyślniejsze mandaty i różnego typu
kary)
Chcesz wybudować dom - dadzą Ci dokładne wytyczne jak ma wyglądać:
od wymiarów po kolor dachu (mimo,że od zawsze marzyłeś o czymś
całkiem innym), nie masz zezwoleń - niebotyczne kary (albo i wogóle
nie zaczniesz budować)
Jedziesz autem nakazują Ci zapiąć pasy - mimo, że niezapinając
nikomu nie szkodzisz tylko sobie - jak nie mandat!!
Masz bałagan na własnym podwórku (bo lubisz artystyczny nieład) -
dostaniesz mandat !!!
Zetniesz sobie swoje drzewo na swojej posesji - mandat i to taki, że
do końca życia go nie spłacisz
Wydaje mi się, że politycy prześcigają się w coraz to nowszych i
bardziej nas zniewalających przepisach: byleby wprowadzić ostrzejsze
kary!!
I to ma być demokracja - liberalne Państwo - dajcie spokój!!
Przydałoby się tak chwycić Tuska albo innego ważniaka i potrząść za
chabety (lub habety) i powiedzieć: Ej ocknijcie się!!!! W drugą
stronę!!! Wyzwólcie obywateli z tych durnych przepisów, a nie
zakładajcie nam kolejnych pęt!!!
Obserwuj wątek
    • lena575 Re: Czy Państwo za bardzo nas kontroluje!!! 10.09.08, 02:18
      Nieprawda,że narzucają komukolwiek rozmiary domu lub kolor dachu.
      Zapinanie pasów, jesli ich nie nakazać grozi tym,że będą niezapinane
      nie tylko przez kierowcę ale i przez pasażerów w jego samochodzie w
      tym dzieci i ludzi niemających prawa jazdy i świadomości czym to
      grozi. Oczywiście, twoje dzieci są TWOJE i nic nikomu do nich!!!
      Oczywiście, twoim zdaniem.
      Bałagan na podwórkach skńczył się, dzięki bogu, razem z komuną
      dzięki własnie takim mandatom.
      Ja jeszcze wlepiałabym ogromne mandaty za bałaganienie na ulicach a
      za kradzież obcinałabym ręce. Może kiedys doszlibyśmy do czegoś !!

      Nie przywołuj pomysłów oszołoma Korwina-Mikke bo są one dość żałosne.
      • pocoo Re: Czy Państwo za bardzo nas kontroluje!!! 10.09.08, 07:52
        lena575 napisała:

        > Nieprawda,że narzucają komukolwiek rozmiary domu lub kolor dachu.
        > Coś mi się wydaje , że "supaaryzm" jest teraz modny.Czepianiem się słów starasz się"rozmydlić" problem.Buduję dom i "spotkania" z urzędnikami powodują , tak częste liczenie do 10 ,że zapominam o pozostałych liczbach.Projekt domu został obłożony takimi zakazami i nakazami , że nijak się to ma do mojego domu marzeń.Tylko w Bieszczadach jest jeszcze trochę wolności.Czy podoba Ci się , że inni wiedzą gdzie przebywasz i o czym rozmawiasz przez telefon?Czy wiesz , że cenzura jest obecna w każdej dziedzinie naszego życia ?
        • kot_behemot8 Re: Czy Państwo za bardzo nas kontroluje!!! 10.09.08, 08:07
          > > Nieprawda,że narzucają komukolwiek rozmiary domu lub kolor dachu.
          > > Coś mi się wydaje , że "supaaryzm" jest teraz modny.Czepianiem
          się słów
          > starasz się"rozmydlić" problem.Buduję dom i "spotkania" z
          urzędnikami powodują
          > , tak częste liczenie do 10 ,że zapominam o pozostałych
          liczbach.Projekt domu z
          > ostał obłożony takimi zakazami i nakazami , że nijak się to ma do
          mojego domu m
          > arzeń.Tylko w Bieszczadach jest jeszcze trochę wolności.


          To się może podobac albo nie, ale jedno jest pewne: nie ma związku z
          komunizmem. To właśnie za komunizmu istniała pełna wolność budowlana
          czego konsekwencje ponosimy zrsztą po dziś w postaci
          architektonicznych potworków - pdeudomauretańskich willi w górach,
          chat góralskich (z betonu) nad morzem albo słąwetnych "czółek
          debila".




          Czy podoba Ci się , że
          > inni wiedzą gdzie przebywasz i o czym rozmawiasz przez telefon?


          Hmmm... a co co ci właściwie chodzi? Twoim zdaniem ktos podsłuchuje
          moje prywatne rozmowy, śledzi mnie... masz na to jakis dowód?



          Czy wiesz , że c
          > enzura jest obecna w każdej dziedzinie naszego życia ?


          W każdej? Co masz na mysli?
          • qqazz Re: Czy Państwo za bardzo nas kontroluje!!! 12.09.08, 22:18
            kot_behemot8 napisała:
            To właśnie za komunizmu istniała pełna wolność budowlana

            ???????????



            pozdrawiam
            • kot_behemot8 Re: Czy Państwo za bardzo nas kontroluje!!! 13.09.08, 08:22
              > ???????????


              A co cię tak dziwi? Za komuny nie było niczego z tego co opisał
              wcześniej autor - np konieczności dopasowywania typu architektury do
              otoczenia - a co on uważa za dowód na to, że brakuje nam wolnosci;)
              • qqazz Re: Czy Państwo za bardzo nas kontroluje!!! 13.09.08, 11:24
                kot_behemot8 napisała:
                > A co cię tak dziwi? Za komuny nie było niczego z tego co opisał
                > wcześniej autor - np konieczności dopasowywania typu architektury do otoczenia
                - a co on uważa za dowód na to, że brakuje nam wolnosci;)

                Może i masz rację, choć teraz też sobie możesz pobudować co chcesz wystarczy
                popatrzeć na projekty gargameli jakie maja powstawać w centrach miast, a na
                swojej działce na osiedlu domków juz masz pełną swobodę architektoniczną, tyle
                że teraz się takich badzieiwi nie buduje bo już sa niemodne, za to blokowiska
                ciągle powstają jak grzyby po deszczu.
                Z jednym natomiast chyba było kiedys łatwiej, jak chciałeś coś zbudowac na swoim
                to budowałeś, procedury budowlane były prostsze i szybsze, więc patrząc z tej
                strony to obecne państwo jest bardziej opresyjne i totalitarne niz był PRL.



                pozdrawiam
        • Gość: kolo Re: Czy Państwo za bardzo nas kontroluje!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.09.08, 08:18
          w Niemczech to dopiero jest budowlane zniewolenie.Masz budowac
          właśnie to i to,w tym,a nie innym miejscu.Tylko jakoś z tego
          totalitaryzmu wynika cisza w zabudowie mieszkalnej,tiry nie kreca
          sie miedzy domami,i nie uświadczysz hałasu produkcyjnego za swoim
          płotem,a główne drogi nie są oblepione wszelkimi możliwymi
          posesyjkami.
          • kot_behemot8 Re: Czy Państwo za bardzo nas kontroluje!!! 10.09.08, 08:28
            No właśnie:))
        • lena575 Re: Czy Państwo za bardzo nas kontroluje!!! 10.09.08, 10:37
          pocoo napisała:

          > lena575 napisała:
          >
          > > Nieprawda,że narzucają komukolwiek rozmiary domu lub kolor dachu.
          > > Coś mi się wydaje , że "supaaryzm" jest teraz modny.Czepianiem
          się słów
          > starasz się"rozmydlić" problem.Buduję dom i "spotkania" z
          urzędnikami powodują
          > , tak częste liczenie do 10 ,że zapominam o pozostałych
          liczbach.Projekt domu z
          > ostał obłożony takimi zakazami i nakazami , że nijak się to ma do
          mojego domu m
          > arzeń.Tylko w Bieszczadach jest jeszcze trochę wolności.Czy podoba
          Ci się , że
          > inni wiedzą gdzie przebywasz i o czym rozmawiasz przez telefon?Czy
          wiesz , że c
          > enzura jest obecna w każdej dziedzinie naszego życia ?

          Oczywiście, mogę napisać,że nie pozawlają mi na jeżdżęnie rowerem po
          autostradzie a potem, gdy ktos wykaże mi głupotę odpowiem,że to
          czepanie się słów.
          Wybudowałam dom i nie miałam z tym problemów. Działka była
          wystarczająco duża i bez "zbliżeń" takich bym musiała korygować
          projekt. Miałam podkłady, uzgodnienia zanim zrobiono mi projekt i
          zero problemów.
          Już zupełnym debilizmem jest pisanie,że prowadząc rozmowę przez
          telefon inni wiedzą gdzie przebywasz i o czym rozmawiasz.
          Dedukuję,zę piszesz o telefonie komórkowym. Tak więc inni wiedzą
          gdziej jest twój telefon a nie gdzie ty jesteś. Przeciętnie
          rozgarnięty człowiek wie jak działa i jak sczytywane są impulsy, jak
          łapany zasięg więc to chyba nic dziwnego,ze wiedzą gdzie te impulsy
          są nabijane, czy w USA, Kambodży, Hiszpanii czy w Polsce. Jak
          chciałbyś by dano ci billing to byłoby jasne,że taka "inwigilacja"
          jest dla ciebie dobra, jak nie potrzebujesz (albo ktoś cię nakrył)
          to - jest zła.
          Do podsłuchu rozmów czy nagrywania musi być zgoda prokuratora.
          Jak monitor na bankomatem zarejestruje złodzieja to dobrze, jak
          zarejstruje ciebie - to źle.
          Jak zrobią oganiczenia (wjazdu, prędkości) innym - to dobrze, jak
          tobie - to źle.

          To typowe gadki "polaczka" którego "komuna nie ograniczała"...
          • moherfucker1 Re: Czy Państwo za bardzo nas kontroluje!!! 13.09.08, 13:01
            Jak pojedziesz do znajomyfh na dlugio weekend, to popelniasz
            wykroczenie.

            Jak nie wymienisz dowodu osobistego, ktory zmienil swoj wyglad i
            narzucono Ci wymiane - kara. Ogolnie za nieposiadanie dowodu - kara.
            Nie mozesz sie wymeldowac ze stalego zameldowania. Nie ma takiej
            opcji. Obywatel musi mies dowod i adres. Jak krowa kolczyk :)
            • kot_behemot8 Re: Czy Państwo za bardzo nas kontroluje!!! 13.09.08, 14:52
              moherfucker1 napisał:

              > Jak pojedziesz do znajomyfh na dlugio weekend, to popelniasz
              > wykroczenie.



              ???? Możesz to rozwinąć?



              >
              > Jak nie wymienisz dowodu osobistego, ktory zmienil swoj wyglad i
              > narzucono Ci wymiane - kara. Ogolnie za nieposiadanie dowodu -
              kara.
              > Nie mozesz sie wymeldowac ze stalego zameldowania. Nie ma takiej
              > opcji. Obywatel musi mies dowod i adres. Jak krowa kolczyk :)


              Oczywiście, że możesz się wymeldować. Jaki przepis tego zabrania?
              • moherfucker1 Re: Czy Państwo za bardzo nas kontroluje!!! 13.09.08, 17:04
                Malo precyzyjnie. Przeprasam. Chdzilo mi o obowiazek meldunkowy.
                Obowiązek meldunkowy


                Ustawa z dnia 10 kwietnia 1974 r. o ewidencji ludności i dowodach osobistych,
                (tekst jednolity: Dz. U. 2006 r. Nr 139, poz. 993 z późn. zm.).

                Osoba posiadająca obywatelstwo polskie i przebywająca stale na terytorium
                Rzeczypospolitej Polskiej jest obowiązana zameldować się w miejscu pobytu
                stałego. -->Tutaj jest mus.


                W tym samym czasie można mieć tylko jedno miejsce pobytu stałego;

                Osoba, która przebywa w określonej miejscowości pod tym samym adresem dłużej niż
                trzy doby, jest obowiązana zameldować się na pobyt stały lub czasowy najpóźniej
                przed upływem czwartej doby, licząc od dnia przybycia.

                Tutaj rozwiniecie poprzedniej kwestii z dlugim weekendem. Co do braku nowego
                kolczyka (dowodu):

                "Załatwienie najprostszej sprawy w urzędzie bez ważnego dowodu będzie niemożliwe
                bądź bardzo utrudnione. Na liście najprostszych czynności, których nie da się
                wykonać bez dowodu osobistego, jest ponad 40 pozycji - informują przedstawiciele
                resortu spraw wewnętrznych i administracji."

                "Za uchylanie się od posiadania lub wymiany dowodu podlega się karze
                ograniczenia wolności do jednego miesiąca albo grzywnie (art. 55) w wysokości od
                20 zł do 5 tys. zł."
                prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/3644,za_brak_nowego_dowodu_grozi_grzywna_od_20_zl_do_5_tys_zl.html
      • qqazz Re: Czy Państwo za bardzo nas kontroluje!!! 12.09.08, 22:19
        lena575 napisała:
        Oczywiście, twoje dzieci są TWOJE i nic nikomu do nich!!!
        > Oczywiście, twoim zdaniem.

        Jak nie moje to czyje? Państwowe?

        > Nie przywołuj pomysłów oszołoma Korwina-Mikke bo są one dość żałosne.

        Mozna konkretniej? Bo jak dla mnie żalosne to sa przede wszystkim twoje wypociny.



        pozdrawiam
        • dritte_dame dzieci 12.09.08, 22:29
          qqazz napisał:

          > lena575 napisała:
          > Oczywiście, twoje dzieci są TWOJE i nic nikomu do nich!!!
          > > Oczywiście, twoim zdaniem.
          >
          > Jak nie moje to czyje? Państwowe?

          Dzieci nie są własnością ani rodziców, ani państwa.

          Są swoją własną własnością.
          • kot_behemot8 Re: dzieci 13.09.08, 08:24
            Dokładnie tak. Żaden człowiek nie może być własnością drugiego.
          • qqazz Re: dzieci 13.09.08, 11:28
            dritte_dame napisała:
            > Dzieci nie są własnością ani rodziców, ani państwa.
            > Są swoją własną własnością.

            Ktoś musi się o nie troszczyć, opiekować, wychowywać i za nie odpowiadać
            wykonując przy tym władzę rodzicielską, czy może uważasz że niemowlęta też
            powinny na siebie zarabiać i płacić składki do zusu?



            pozdrawiam
            • dritte_dame Re: dzieci 13.09.08, 13:52
              lena575 napisała:

              > Zapinanie pasów, jesli ich nie nakazać grozi tym,że będą
              niezapinane nie tylko przez kierowcę ale i przez pasażerów w jego
              samochodzie w tym dzieci i ludzi niemających prawa jazdy i
              świadomości czym to grozi.


              qqazz napisał:

              > dritte_dame napisała:
              > > Dzieci nie są własnością ani rodziców, ani państwa.
              > > Są swoją własną własnością.
              >
              > Ktoś musi się o nie troszczyć, opiekować, wychowywać i za nie
              odpowiadać


              Dlatego władza licencjonująca kierowców ma prawo kontrolować czy
              kierowcy należycie opiekują się swoimi dziećmi w swoich samochodach
              oraz czy odpowiednio je w samochodach wychowują swoim przykładem.
              • qqazz To już propagowanie treści faszystowskich i innych 13.09.08, 16:42
                totalitarnych poprzez pochwalanie i propagowanie modelu wychowania i sposobu
                opieki nad dzieckiem jaki obowiazywał w ZSRR i III Rzeszy (gdzie władza
                kontrolowała na każdym kroku czy rodzice aby dobrze "wychowują" swoje dzieci) i
                który wynikał wprost z założeń ustrojowo ideologicznych obydwu ludobójczych reżimów.

                dritte_dame napisała:
                "> Dlatego władza licencjonująca kierowców ma prawo kontrolować czy
                > kierowcy należycie opiekują się swoimi dziećmi w swoich samochodach
                > oraz czy odpowiednio je w samochodach wychowują swoim przykładem."
                Czyli państwowe nie rodziców.


                pozdrawiam
                • dritte_dame Prawo jazdy 13.09.08, 20:26
                  Nie rozpędzaj się tak.
                  Mowa jest o postępowaniu kierowców w samochodach.

                  "Prawo jazdy" to w istocie nie jest żadne prawo.
                  (Nie jest to żadne przyrodzone prawo człowieka.)
                  "Prawo" jazdy to nie "prawo" lecz - przywilej.

                  I dlatego, władza nadająca ten przywilej może określać warunki jego
                  uzyskania i warunki jakich musi dotrzymać uprzywilejowany aby ten
                  przywilej dla siebie utrzymać.



                  > dritte_dame napisała:
                  > "> Dlatego władza licencjonująca kierowców ma prawo kontrolować czy
                  > > kierowcy należycie opiekują się swoimi dziećmi w swoich
                  samochodach
                  > > oraz czy odpowiednio je w samochodach wychowują swoim
                  przykładem."
                  • qqazz Re: Prawo jazdy 13.09.08, 20:45
                    dritte_dame napisała:
                    > "Prawo jazdy" to w istocie nie jest żadne prawo.
                    > (Nie jest to żadne przyrodzone prawo człowieka.)
                    > "Prawo" jazdy to nie "prawo" lecz - przywilej.
                    > I dlatego, władza nadająca ten przywilej może określać warunki jego
                    > uzyskania i warunki jakich musi dotrzymać uprzywilejowany aby ten
                    > przywilej dla siebie utrzymać.

                    Czyli korzystanie ze swojej własności i swobodne przemieszczanie sie nie jest
                    prawem tylko przywilejem? Władza robi mi łachę że mi na to pozwala?

                    Chodzi o zasadę i przyczyny dla których wprowadzamy pewne ograniczenia, model
                    który ty prezentujesz jest typowo totalitarystyczny.
                    Skoro uznajemy prawo władzy do swobodnego narzucania nam swojej woli i
                    permanentnej kontroli w jednej sprawie dlaczego nie mogłaby sie ona zachować
                    podobnie w innych sprawach?



                    pozdrawiam
                    • dritte_dame Prawa i metody ich realizacji 14.09.08, 00:05
                      qqazz napisał:

                      > dritte_dame napisała:
                      > > "Prawo jazdy" to w istocie nie jest żadne prawo.
                      > > (Nie jest to żadne przyrodzone prawo człowieka.)
                      > > "Prawo" jazdy to nie "prawo" lecz - przywilej.
                      > > I dlatego, władza nadająca ten przywilej może określać warunki
                      jego
                      > > uzyskania i warunki jakich musi dotrzymać uprzywilejowany aby ten
                      > > przywilej dla siebie utrzymać.
                      >

                      > Czyli korzystanie ze swojej własności i swobodne przemieszczanie
                      sie nie jest
                      > prawem tylko przywilejem?

                      Mylisz prawa z metodami ich realizacji.

                      Masz i prawo do korzystania ze swojej własności i do swobodnego
                      przemieszczania się.

                      Jednakże, ani prawa do korzystania ze swojej własności ani prawa do
                      swobodnego przemieszczania się nie możesz realizować w każdy
                      wyobrażalny sposób, jaki Ci przyjdzie na myśl.

                      Niektóre metody realizacji pewnych praw wymagają posiadania
                      określonych przywilejów.


                      Przywilej prowadzenia pojazdów mechanicznych na drogach publicznych
                      umożliwia Ci realizację prawa do korzystania ze swojej własności i
                      prawa do przemieszczania się, w pewien szczególny sposób - ale brak
                      tego przywileju nie pozbawia Cię ani jednego ani drugiego prawa.

                      Nie będąc uprzywilejowanym (kierowcą), nadal możesz korzystać ze
                      swego prawa własności do samochodu i z prawa do swobodnego
                      przemieszczania się zatrudniając licencjonowanego kierowcę, który
                      Cię będzie woził.

                      Możesz też korzystać ze swego prawa własności do samochodu w inny
                      sposób. Na przykład: śpiąc w nim a nie jeżdżąc nim.

                      Możesz także swobodnie przemieszczać się piechotą, autobusem,
                      pociągiem, samolotem, okrętem, rowerem, na wrotkach, ...
                      • qqazz No teraz mi się spodobało 14.09.08, 11:35
                        choć mam jedną uwagę, zamiast pojęcia "posiadanie pewnych przywilejów" lepiej
                        pasowałoby "spełnianie określonych wymogów" lub podobnie, przywilej sugeruje że
                        państwo robi nam łachę, choć jako źródło prawa był w istocie umową cywilnoprawną.

                        Tylko pamiętaj o tym skąd takie zawyżone kryteria się biorą i jaka jest
                        przyczyna i sposób ich wprowadzania, bo ich uzasadnienie jest zwykle ważniejsze
                        od treści.



                        pozdrawiam
    • kot_behemot8 Re: Czy Państwo za bardzo nas kontroluje!!! 10.09.08, 08:27
      im-queen napisała:

      > Chcesz wybudować dom - dadzą Ci dokładne wytyczne jak ma wyglądać:
      > od wymiarów po kolor dachu (mimo,że od zawsze marzyłeś o czymś
      > całkiem innym), nie masz zezwoleń - niebotyczne kary (albo i
      wogóle
      > nie zaczniesz budować)


      Zezwolenia powinny zostać uproszczone, na pewno nie całkowicie
      zlikwidowane. Właściwie zamiast zezwoleń powinny być niezbedne
      uzgodnienia, a jak juz wszystko zostanie uzgodnione to powinno sie
      tylko odpowiedni urząd zawiadamiać o rozpoczęciu budowy



      > Jedziesz autem nakazują Ci zapiąć pasy - mimo, że niezapinając
      > nikomu nie szkodzisz tylko sobie - jak nie mandat!!


      Bo jak sie rozbijesz z własnej głupoty, to inni bedą musieli
      zapłacić za twoje leczenie - tak działa system ubezpieczeń
      zdrowotnych, i to nie tylko powszechnie krytykowany państwowy ale
      prywatny, wolnorynkowy też.



      > Masz bałagan na własnym podwórku (bo lubisz artystyczny nieład) -
      > dostaniesz mandat !!!


      Słusznie. Bałagan u ciebie obniza wartość rynkową posesji
      sąsiednich, ich właściciele mają prawo bronic się przed stratami
      finansowymi. JAk ktos chce mieć "artystyczny nieład" to niech sobie
      kupi 100 ha pola i wybuduje dom pośrodku a całość odgrodzi wysokim
      (estetycznym...) płotem albo drzewami. Wtedy nikt mu sie nie
      przyczepi.



      > Zetniesz sobie swoje drzewo na swojej posesji - mandat i to taki,
      że
      > do końca życia go nie spłacisz


      To akurat przykład przepisu z założenia słusznego, ale w praktyce
      prowadzącego do absurdów. Przepis do poprawki - nie do likwidacji.




      > Wydaje mi się, że politycy prześcigają się w coraz to nowszych i
      > bardziej nas zniewalających przepisach: byleby wprowadzić
      ostrzejsze
      > kary!!
      > I to ma być demokracja - liberalne Państwo - dajcie spokój!!
      > Przydałoby się tak chwycić Tuska albo innego ważniaka i potrząść
      za
      > chabety (lub habety) i powiedzieć: Ej ocknijcie się!!!! W drugą
      > stronę!!! Wyzwólcie obywateli z tych durnych przepisów, a nie
      > zakładajcie nam kolejnych pęt!!!
      >


      W sumie masz rację, wiele przepisów jest niepotrzebnych - tylko
      przykłady dałeś akurat nie najmądrzejsze. Nadmierny radykalizm i
      wiara w to, że jak się zlikwiduje 90% państwa w państwie to zapanuje
      powszechny raj, to taki sam idiotyzm jak wiara w to, że im więcej
      regulacji i przepisów tym lepiej.
      • qqazz Re: Czy Państwo za bardzo nas kontroluje!!! 12.09.08, 22:23
        kot_behemot8 napisała:
        > Bo jak sie rozbijesz z własnej głupoty, to inni bedą musieli
        > zapłacić za twoje leczenie - tak działa system ubezpieczeń
        > zdrowotnych, i to nie tylko powszechnie krytykowany państwowy ale
        > prywatny, wolnorynkowy też.

        Tylko ten przymusowy tak działa, na rynku każdy płaci za siebie, placisz - wymagasz.



        pozdrawiam
        • kot_behemot8 Re: Czy Państwo za bardzo nas kontroluje!!! 13.09.08, 08:31
          qqazz napisał:

          > kot_behemot8 napisała:
          > > Bo jak sie rozbijesz z własnej głupoty, to inni bedą musieli
          > > zapłacić za twoje leczenie - tak działa system ubezpieczeń
          > > zdrowotnych, i to nie tylko powszechnie krytykowany państwowy ale
          > > prywatny, wolnorynkowy też.
          >
          > Tylko ten przymusowy tak działa, na rynku każdy płaci za siebie,
          placisz - wyma
          > gasz.


          A co to ma do tego co ja napisałam? Napisałam, że zarówno system
          rynkowy jak i państwowy działa w oparciu o solidaryzm
          ubezpieczonych. Jeden płaci składkę całe zycie a nigdy nie choruje,
          drugi płaci przez rok po czym ulegnie wypadkowi i za jego leczenie
          zapłaci tysiac innych - bo przeciez jego własna składka by tego nie
          pokryła. Na tym polegają ubezpieczenia, wszelkie ubezpieczenia. A ty
          piszesz nie na temat, w dodatku nawet nie masz racji - bo w systemie
          przymusowym tez "płacisz i wymagasz". Niby dlaczego nie?
          • qqazz Powtarzasz głupoty niedouczonych bonzów zusu 13.09.08, 11:45
            kot_behemot8 napisała:
            Napisałam, że zarówno system
            > rynkowy jak i państwowy działa w oparciu o solidaryzm
            > ubezpieczonych.

            Tylko przymus tak działa, choc oczywiście mozna na ubezpieczenia wszelakie
            patrzeć z tej perspektywy dzięki czemu wyciąga się wiele błędnych wniosków i
            spostrzeżeń oraz wzmacnia iście radziecki kolektywizm kosztem indywidualnej
            wolnosci.
            Na rynku ubezpieczenie to odpowiednik zakładu wzajemnego, ja płacę składkę a
            zakład obiecuje mi ze jak wystąpi jedno ze zdarzeń występujących w umowie to on
            pokryje koszta likwidacji skutków tych zdarzeń i tyle, jak nie wystąpi moja kasa
            zostaje w ubezpieczalni, to jak zakład ubezpieczeniowy kalkuluje tą składkę to
            juz jego sprawa, ja mogę ją płacić bądź nie.

            Jeden płaci składkę całe zycie a nigdy nie choruje,
            > drugi płaci przez rok po czym ulegnie wypadkowi i za jego leczenie
            > zapłaci tysiac innych - bo przeciez jego własna składka by tego nie
            > pokryła.

            Już napisałem że w systemie rynkowym kazdy zawiera indywidualną umowe z
            ubezpieczycielem który na podstawie kalkulacji ryzyka określa wysokość składki i
            pokrywa koszta leczenia nie z jakiegoś worka gdzie wrzuca pieniadze wszyskich
            tylko ze srodków własnych, jak ci nie pasuje wysokość składki to zmieniasz
            ubezpieczyciela, jak nie chcesz żeby twoje pieniądze nie zostały przez ciebie
            wykorzystane bo nie zachorujesz to się nie ubezpieczasz. A to że składek musi
            ubezpieczylowi starczyć na wypłatę świadczeń i zysk to rzecz najnormalniejsza w
            świecie, tak się kręci cała ekonomia i nie mieszajmy normalnego biznesu z
            jakimiś bredniami o solidaryzmach społecznych, bo normalnie to kazdy płaci za
            siebie i każdy wymaga za siebie, a jeśli nie choruje to zysk ubezpieczyciela i
            mozliwość zaoferowania przez niego lepszych warunków.

            A ty
            > piszesz nie na temat, w dodatku nawet nie masz racj

            Sama piszesz troche nie na temat, powielając socjalistyczne brednie nt.
            ubezpieczeń lansowane przez nierobów z zusu i kas chorych, oparte na
            uproszczeniach i logice rodem z filmów Barei.

            bo w systemie
            > przymusowym tez "płacisz i wymagasz". Niby dlaczego nie?

            Porównaj sobie wymaganie i obsługę w sł. zdrowia opłacanej z kas chorych i w
            prywatnych lecznicach to może zrozumiesz o co chodzi.



            pozdrawiam
            • kot_behemot8 a ty upierasz się bez sensu... 13.09.08, 15:02
              Nic nie zmieni tego, że KAŻDE ubezpieczenie zdrowotne bazuje na
              solidaryzmie grupowym - grupę stanowi ogół ubezpieczonych w danej
              firmie - i że bez tego solidaryzmu ubezpieczenie takie nie mogłoby
              istnieć. Co, łopatologicznie rzecz ujmując, oznacza, że w interesie
              każdego członka takiej grupy leży by inni jej członkowie zyli
              zdrowo, jeździli bezpiecznie i zapinali pasy w samochodach. Co było
              do udowodnienia - jak nie pamiętasz to sprawdź co pisałm wcześniej.
              A popadanie w słowotok naprawdę tych oczywistości nie zmieni,
              choćbyś nie wiem jak bardzo sie starał:)
              • qqazz Re: a ty upierasz się bez sensu... 13.09.08, 16:31
                Idąc tą logiką może opisać każdą działalnosc gospodarczą np. kupowanie marchewki
                opiera się na solidaryźmie grupowym bo klienci warzywniaka płacą pieniądze za
                które sprzedawca ją później kupuje, bez tych pieniędzy by jej nie kupił (ciekawe
                skąd je miał na zakup pierwszej partii towaru, tak jak ubezpieczalnia ma
                pieniądze na zapłatę za leczenie na początku swojej działalności?).
                Powtarzam tak to wyglada w systemie przymusowym i w koncepcji solidarystycznej
                gdzie każdy odpowiada za każdego i nikt za nikogo. Normalnie płacę składkę i
                tyle, skad zakład ma pieniądze na pokrycie kosztów leczenia to NIE MOJA SPRAWA
                może je mieć od innych ubezpieczonych, obrotu gotówką, zysków z reasekuracji
                bądź z wygranej w totolotka, mnie interesuje tylko to zeby wywiazał się z umowy
                jak tylko wystapi zdarzenie niż objęte, jak się nie wywiązuje w normalnym kraju
                zmieniam ubezpieczyciela (oraz obciarzam go dodatkowymi kosztami), to samo (bez
                nawiasu) robię jak mi nie odpowiadaja dotychczasowe warunki, mogę też się nie
                ubezpieczać w ogóle. Tak to wygląda w normalnym systemie rynkowym.
                Natomiast w naszym systemie złodziejskim jak najbardziej mamy do czynienia z
                przymusowym solidaryzmem (narzuconym nam odgórnie)gdzie płacący (spore pieniądze
                zresztą) płacą za siebie i rodziny oraz wszelkiej maści nierobów, kryminalistów
                i margines społeczny a finansowanie opieki zdrowotnej nad nimi pochłania ogromne
                pieniadze ze szkoda dla reszty społeczeństwa. A później konsekwencją takich
                założeń budowy systemu ub. zdrowotnych (przymusowego i niewydolnego) są
                roszczenia innych do narzucania nam swojej woli w sprawach dotychczas bedących
                naszymi sprawami prywatnymi.



                pozdrawiam
                • kot_behemot8 Re: a ty upierasz się bez sensu... 14.09.08, 11:18
                  A więc łopatologicznie i w punktach:

                  1. Mój wpis nie dotyczył wszelkich różnic między ubezpieczeniem
                  przymusowym i dobrowolnym a jedynie różnic w aspekcie zapinania
                  pasów bezpieczeństwa w samochodach. Jeśli masz co do tego
                  wątpliwości, to przeczytaj jeszcze raz co pisałam wcześniej.
                  Kwestia uzgodniona i można iść dalej?
                  Zakładam, że tak.

                  2. Zależność między płaceniem skłądki a zapinaniem pasów jest
                  następująca: im mniejszej ilości wypadków ulegają członkowie mojej
                  grupy ubezpieczeniowej (grupa = ogół klientów danej firmy
                  ubezpieczeniowej, w ubezpieczeniu państwowym to po prostu wszyscy
                  zarabiający, w firmie prywatnej to klienci danej firmy), tym mniej
                  kosztuje ich leczenie, tym mniej firma ubezpieczeniowa musi na to
                  leczenie wyłożyć, tym mniej musi zdobyć w formie składek, tym niższa
                  jest moja składka. Ergo, im częściej inni zapinają pasy, tym nizszą
                  składkę ja zapłacę. Ergo, zapinanie pasów przez innych członków
                  mojej grupy ubezpieczeniowej, państwowej lub prywatnej, leży w moim
                  interesie.
                  Zgadza się?
                  I to wszystko co miałam na ten temat do powiedzenia. Jeśli razi cie
                  słowo "solidaryzm" to je sobie wykropkuj. Nie zmieni to oczywiście
                  faktu, że wszelkie ubezpieczenia opierają się na solidaryzmie
                  ubezpieczonych a jak komus to słowo na "s" kojarzy się z socjalizmem
                  to jego problem. Faktów to nie zmienia a o słowa kłócić się nie
                  zamierzam bo to głupie.
                  • qqazz Re: a ty upierasz się bez sensu... 14.09.08, 11:48
                    Widzisz idąc tą logiką to tak samo w moim interesie jest żeby ludzie zimą ciepło
                    się ubierali i nie przeziębiali i co w związku z tym należy karać tych co się
                    nie ubierają odpowiednio? Bo jak się nie ubiorą to zachorują i zwiększą koszty
                    leczenia?

                    Zależność zależnością ale tutaj mamy już do czynienia ze stosowaniem przymusu
                    państwowego, to że coś jest dla mnie korzystne, ba jest korzystne dla wielu nie
                    znaczy jeszcze że muszę to robić i zmuszać do tego innych.

                    Poza tym zapięcie pasów nie chroni przed wypadkiem samochodowym.




                    pozdrawiam
                    • kot_behemot8 Re: a ty upierasz się bez sensu... 14.09.08, 12:36
                      qqazz napisał:

                      > Widzisz idąc tą logiką to tak samo w moim interesie jest żeby
                      ludzie zimą ciepł
                      > o
                      > się ubierali i nie przeziębiali i co w związku z tym należy karać
                      tych co się
                      > nie ubierają odpowiednio? Bo jak się nie ubiorą to zachorują i
                      zwiększą koszty
                      > leczenia?


                      Argumentacja ad absurdum do mnie nie trafia.


                      >
                      > Zależność zależnością ale tutaj mamy już do czynienia ze
                      stosowaniem przymusu
                      > państwowego, to że coś jest dla mnie korzystne, ba jest korzystne
                      dla wielu nie
                      > znaczy jeszcze że muszę to robić i zmuszać do tego innych.



                      Napisałam, ze skoro istnieje zalezność między kosztami jakie ponoszę
                      na ubezpieczenie a pewnymi zachowaniami innych ubezpieczonych (tutaj
                      zapinanie pasów) to znaczy, że wymuszanie takich zachowań może być
                      dla mnie korzystne. Nie napisałam natomiast, że uważam przymus
                      państwowy za najlepszy sposób na osiągnięcie tego celu. Lepiej
                      byłoby regulowac to wysokością składki - np niezapinający pasów
                      płacą ileś procent więcej, ewt jeśli ulegną wypadkowi i okaże się
                      nie nie zapieli pasów, to ubezpieczenie ich nie obejmie i będą
                      musieli płacić (ewt dopłacać) za leczenie z własnej kieszeni.



                      >
                      > Poza tym zapięcie pasów nie chroni przed wypadkiem samochodowym.
                      >
                      >

                      Tego nie twierdziłam oczywiscie. Pasy zmniejszają ilość poważnych
                      obrażeń i tym samym zmniejszają koszty ponoszone na leczenie ofiar
                      wypadków.





                      >
                      >
                      > pozdrawiam
                      • qqazz Re: a ty upierasz się bez sensu... 14.09.08, 14:00
                        kot_behemot8 napisała:
                        > Argumentacja ad absurdum do mnie nie trafia.

                        Dlaczego? Czyzbyś z góry zakładała że to co popierasz nie może być absurdalne?
                        Przecież właśnie ci pokazałem że takie podejście do sprawy jest absurdalne, na
                        bardziej błahym przykładzie lepiej to widać (chociaż czy bardziej błahym to nie
                        wiem, straty gospodarki spowodowane zwolnieniami i leczeniem tych którzy się
                        poprzeziębiali nie ubierając się odpowiednio i źle się odżywiając są daleko
                        większe niż koszty leczenia ofiar wypadków).

                        Nie napisałam natomiast, że uważam przymus
                        > państwowy za najlepszy sposób na osiągnięcie tego celu. Lepiej
                        > byłoby regulowac to wysokością składki - np niezapinający pasów
                        > płacą ileś procent więcej, ewt jeśli ulegną wypadkowi i okaże się
                        > nie nie zapieli pasów, to ubezpieczenie ich nie obejmie i będą
                        > musieli płacić (ewt dopłacać) za leczenie z własnej kieszeni.

                        No to już jakoś brzmi, ale w sytuacji przymusu i monopolu ubezpieczeniowego
                        rozwiązania o jakich piszesz są ciągle stosowaniem przymusu tylko w innej
                        formie, co innego gdy stosuje je prywatny ubezpieczyciel na wolnym rynku.



                        pozdrawiam
                        • kot_behemot8 Re: a ty upierasz się bez sensu... 14.09.08, 22:23
                          qqazz napisał:

                          > Przecież właśnie ci pokazałem że takie podejście do sprawy jest
                          absurdalne, na


                          Nieprawda, niczego takiego mi nie pokazałeś. Ty tylko sprowadziłeś
                          rzecz do absurdu co jest popularnym acz bardzo niskich lotów chwytem
                          retorycznym. Przykład? Prosze bardzo: dyskutujemy o tym, ze nalezy
                          ratować ludzkie życie, ja mówię, ze widząc tonące dziecko należy
                          próbować je ratować - a ty na to pytasz "a jesli to dziecko to młody
                          Fritzl" (czy inny aktualnie modny szwarccharakter). Wychodzi na to,
                          że lepiej nie ratować tonących dzieci, co jest oczywistym fałszem.
                          Na tym właśnie polega argumentacja ad absurdum którą zastosowałeś.
                          Z zasady z czymś takim nie dyskutuję.



                          >
                          > No to już jakoś brzmi, ale w sytuacji przymusu i monopolu
                          ubezpieczeniowego
                          > rozwiązania o jakich piszesz są ciągle stosowaniem przymusu tylko
                          w innej
                          > formie, co innego gdy stosuje je prywatny ubezpieczyciel na wolnym
                          rynku.


                          Ok, w sytuacji przymusu przymusem jest nawet robienie siusiu, tylko
                          coś dziwnie mało z tego faktu wynika. Nie bronię przymusowych
                          ubezpieczeń, tzn może i bym ich broniła ale w innej rozmowie - tutaj
                          moje zdanie na ten temat jest bez znaczenia. Tutaj chodzi mi tylko o
                          to, ze ubezpieczenie to ubezpieczenie i zależności między
                          współubezpieczającymi się są takie same niezależnie czy jest
                          instytucjonalny przymus płacenia składki czy go nie ma. I dlatego w
                          każdym ubezpieczeniu zawsze będzie dla mnie istotne czy inni
                          ubezpieczeni zapinają pasy, palą, piją, obżerają się a nawet
                          ubierają stosownie do pogody - choć to ostatnie to akurat najmniej
                          ważne.




                          >
                          >
                          >
                          > pozdrawiam
                          • qqazz Re: a ty upierasz się bez sensu... 15.09.08, 22:34
                            kot_behemot8 napisała:
                            > Nieprawda, niczego takiego mi nie pokazałeś. Ty tylko sprowadziłeś
                            > rzecz do absurdu co jest popularnym acz bardzo niskich lotów chwytem retorycznym.

                            To nie chwyt retoryczny tylko zastosowanie sposobu rozumowania do prostszego
                            przykładu dzięki czemu efekt jest wyrazistszy, gdyby to był chwyt z łatwością
                            bys wykazała błąd w rozumowaniu, tymczasem tego nie zrobiłaś zarzucając jedynie
                            nieskie loty (na jakiej podstawie) i wymyslając samemu absurdalny i żenujący
                            przykład nijak sie majacy do tego o czym mówimy.

                            I dlatego w
                            > każdym ubezpieczeniu zawsze będzie dla mnie istotne czy inni
                            > ubezpieczeni zapinają pasy, palą, piją, obżerają się a nawet
                            > ubierają stosownie do pogody - choć to ostatnie to akurat najmniej
                            > ważne.

                            To możesz zmienić ubezpieczyciela albo ubezpieczyciel może zmieniac warunki umowy.



                            pozdrawiam
                            • kot_behemot8 Re: a ty upierasz się bez sensu... 16.09.08, 08:52
                              qqazz napisał:

                              >
                              > To możesz zmienić ubezpieczyciela albo ubezpieczyciel może
                              zmieniac warunki umo
                              > wy.



                              I co z tego że mogę? Przeciez w każdym kolejnym ubezpieczeniu,
                              zarówno prywatnym jak państwowym, będę w identycznej sytuacji - w
                              aaspekcie tego o czym piszę oczywiście. Wszędzie, w każdym
                              ubezpieczeniu, wysokość mojej składki zawsze będzie uzależniona od
                              kosztów jakie ponosi ubezpieczyciel, a te koszty zawsze będa
                              zależały od zachować klientów firmy - czy zapinają pasy, czy palą...
                              Przecież to tym cały czas piszę a nike o oczywistościach takich, że
                              lepiej gdy jest wybór ubezpieczyciela.
                              >
                              >
                              >
                              > pozdrawiam
                              • qqazz Re: a ty upierasz się bez sensu... 16.09.08, 20:49
                                Jak nie ma wyboru to zawsze będą takie problemy, zwłaszcza w systemie opartym na
                                założeniach solidarystycznych, rynek jest bardziej elastyczny i oferuje wiele
                                możliwosci z których jakas ci bedzie odpowiadać (może inni ludzie wolą jeździc
                                bez pasów i płacić więcej? A nie być traktowani jak ubezwłasnowolnieni i
                                uzaleznieni od innych), zresztą na rynku nie musisz się ubezpieczać, mozesz np.
                                odkładać na konto i procent to co ma być na leczenie na czarna godzinę.




                                pozdrawiam
                                • kot_behemot8 Re: a ty upierasz się bez sensu... 17.09.08, 09:24
                                  qqazz napisał:

                                  >zresztą na rynku nie musisz się ubezpieczać, mozesz np.
                                  > odkładać na konto i procent to co ma być na leczenie na czarna
                                  godzinę.


                                  Nikt zdrowo myslący tak nie postępuje. Koszty leczenia wiekszości
                                  poważnych chorób są o wiele za wysokie by kogokolwiek było nato stać.
                                  >
                                  >
                                  >
                                  >
                                  > pozdrawiam
                              • qqazz Re: a ty upierasz się bez sensu... 17.09.08, 18:36
                                No i co z tego że to ma wpływ? Na koszta usług wiele rzeczy ma wpływ, na to ile
                                cię kosztuje wizyta u fryzjera ma wpływ np. wyjazd Prezydenta do Gruzji, bo
                                fryzjer ogrzewa lokal a Ruskie podniosą cenę na gaz i co wtedy będziesz
                                złożeczyć na Prezydenta i żądać ustawowego zakazu wyjeżdżania Prezydenta do Gruzji?
                                Na to ile kosztuje marchewka i ziemniaki maja wpływ opady, temperatura i inne
                                czynniki ważne w rolnictwie, to co będziesz żądała wydania ustawy żeby nie
                                padało za mało i nie grzało w lecia za mocno a zima nie było zbyt zimno?
                                To że te koszta jednak będa zależały to jedno (w ekonomii na koszta wpływa
                                zwykle wiele czynników nierzadko b. cięzko uchwytnych) ale to że pewne
                                zachowania sa egzekwowane pod przymusem to drugie, zawsze też możesz na to
                                spojrzeć z innej strony, mniej zapinanych pasów to co prawda być może większe
                                składki ale w takim razie więcej miejsc pracy dla pomocy drogowych, lekarzy i
                                pielegniarek.
                                Jak chcesz być spokojniejsza zacznij na to patrzeć z innej strony, nie jak na
                                worek gdzie jedni wrzucają a wszyscy biorą a na indywidualną umowę miedzy tobą a
                                ubezpieczycielem, problemy naszych ubezpieczeń społecznych są w dużej mierze
                                wynikiem podchodzenia do nich w oparciu o założenia solidarystyczne i dzielenie
                                "po równo".



                                pozdrawiam
    • sammler Re: Czy Państwo za bardzo nas kontroluje!!! 10.09.08, 08:59
      im-queen napisała:

      > Wydaje mi się, że zamiast oddalać się od komunizmu coraz bardziej
      > się do niego zbliżamy. Państwo kontroluje nas na każdym kroku -
      > wprowadza coraz to nowsze i bardziej wymyślne zakazy i nakazy!!! Do
      > tego, jeśli się nie dostosujesz, na zasadzie zastraszenia zostaniesz
      > ukarany (coraz liczniejsze i wymyślniejsze mandaty i różnego typu
      > kary)
      [...]

      No cóż, państwo polskie domniemywa, że wszyscy jesteśmy idiotami i
      złodziejami... Do takiego wniosku rzeczywiście można dojść po przestudiowaniu
      dowolnej w zasadzie ustawy, bo praktycznie każda zawiera jakąś sankcję za
      niestosowanie się do przewidzianych w niej norm.

      Ostatni przykład: świadectwa energetyczne. Ktoś się nagle zorientował, że za
      brak świadectwa nie przewidziano żadnej sankcji, więc nasi (p)osłowie szybko
      chcą ten karygodny błąd naprawić. A może z łaski swojej pomyśleliby lepiej nad
      pokazaniem społeczeństwu korzyści z nabywania domu, które posiada takie
      świadectwo? Wtedy ludzie sami wybieraliby te domy (mieszkania), które takowe
      posiadają i sprzedający sami by się zatroszczyli o to, by świadectwo zdobyć. No
      tak, ale po co edukować ludzi, a przy okazji wykształcać w nich w ten sposób
      poszanowanie dla prawa?

      Z drugiej jednak strony, czy my sami nie jesteśmy sobie winni? I nie chodzi mi
      tu o to, że wybieramy takich a nie innych (p)osłów. Raczej o coś, co nazwałbym
      pokłosiem "złotej wolności" (szlacheckiej), które chyba w każdym z nas jeszcze
      tkwi... Każdy jest sobie panem i nikt mu nie będzie mówił, co ma robić... Można
      by na to podać liczne przykłady... od wspomnianych przez kogoś wyżej problemów z
      zabudową (samowole budowlane, chaos urbanistyczny) aż po codzienny ruch uliczny
      (chamskie wymuszenia, parkowanie gdzie popadnie, wzajemne nieszanowanie swoich
      praw)...


      > I to ma być demokracja - liberalne Państwo - dajcie spokój!!
      > Przydałoby się tak chwycić Tuska albo innego ważniaka i potrząść za
      > chabety (lub habety) i powiedzieć: Ej ocknijcie się!!!! W drugą
      > stronę!!! Wyzwólcie obywateli z tych durnych przepisów, a nie
      > zakładajcie nam kolejnych pęt!!!

      Przecież działa (jeszcze) komisja Palikota :)

      Sam.
    • yoma Re: Czy Państwo za bardzo nas kontroluje!!! 10.09.08, 09:58
      > Masz bałagan na własnym podwórku (bo lubisz artystyczny nieład) -
      > dostaniesz mandat !!!

      Artystyczny nieład mojej sąsiadki polega na tym, że ma tam skład starego drewna,
      pokruszonych pustaków, starych butelek, ceramiki sanitarnej, rur żeliwnych,
      papy, blachy, a do tego dwie nieczynne wygódki. Od czasu do czasu sąsiadka
      postanawia troszeczkę posprzątać. Blacha, papa, poobłamywane sedesy i przegniłe
      dechy lądują za płotem, czyli na mojej posesji. Mandat? Mandat.
      • moherfucker1 Re: Czy Państwo za bardzo nas kontroluje!!! 13.09.08, 17:13
        To, ze trzyma to u siebie, to nie Twoj interes. Kara tylko wtedy, kiedy
        przerzuci to do Ciebie.
    • katrina_bush Czy walka z polskim syfem i brudem to komunizm? 10.09.08, 19:47
      im-queen napisała:

      > Wydaje mi się, że zamiast oddalać się od komunizmu coraz bardziej
      > się do niego zbliżamy. Państwo kontroluje nas na każdym kroku -
      > wprowadza coraz to nowsze i bardziej wymyślne zakazy i nakazy!!!


      > Chcesz wybudować dom - dadzą Ci dokładne wytyczne jak ma wyglądać:
      > od wymiarów po kolor dachu (mimo,że od zawsze marzyłeś o czymś
      > całkiem innym), nie masz zezwoleń - niebotyczne kary (albo i wogóle
      > nie zaczniesz budować)

      > I to ma być demokracja - liberalne Państwo - dajcie spokój!!
      > Przydałoby się tak chwycić Tuska albo innego ważniaka i potrząść za
      > chabety (lub habety) i powiedzieć: Ej ocknijcie się!!!! W drugą
      > stronę!!! Wyzwólcie obywateli z tych durnych przepisów, a nie
      > zakładajcie nam kolejnych pęt!!!
      >

      czy ja wiem...

      czy walka z wszechobecnym polskim/euroazjatyckim syfem, chamstwem, brudem,
      brakiem obycia i kultury to komunizm ?

      Akropol w Atenach, Forum Romanum, Carcassonne, cudowny Wersal itp. itd. to
      przecież efekty gospodarki planowej...

      p. s.
      Problemem Komuny, jak i obecnej "wolnej" Polski było bezprawie, samowola i
      zamordyzm.

      Komuna w teorii była słodka jak cukier, ale tylko w teorii:

      "Konstytucja Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej"

      Art. 82.

      1. "Polska Rzeczpospolita Ludowa zapewnia obywatelom wolność sumienia i
      wyznania. Kościół i inne związki wyznaniowe mogą swobodnie wypełniać swoje
      funkcje religijne. Nie wolno zmuszać obywateli do niebrania udziału w
      czynnościach lub obrzędach religijnych. Nie wolno też nikogo zmuszać do udziału
      w czynnościach lub obrzędach religijnych.

      2. Kościół jest oddzielony od państwa. Zasady stosunku państwa do kościoła oraz
      sytuację prawną i majątkową związków wyznaniowych określają ustawy.

      Art. 83.

      1. Polska Rzeczpospolita Ludowa zapewnia obywatelom wolność słowa, druku,
      zgromadzeń i wieców, pochodów i manifestacji.

      2. Urzeczywistnieniu tej wolności służy oddanie do użytku ludu pracującego i
      jego organizacji drukarni, zasobów papieru, gmachów publicznych i sal, środków
      łączności, radia oraz innych niezbędnych środków materialnych."


      www.polskaludowa.com/dokumenty/prawne/konstytucja_1976.htm
      • czyngis_chan Re: Czy walka z polskim syfem i brudem to komuniz 13.09.08, 08:41
        > Akropol w Atenach, Forum Romanum, Carcassonne, cudowny Wersal itp.
        itd. to
        > przecież efekty gospodarki planowej...
        Ludwik XIV Król Słońce musiał żebrać o papierek pozwalający mu
        wybudować pałac?
        • Gość: massa Re: Czy walka z polskim syfem i brudem to komuniz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.08, 09:38
          > > Akropol w Atenach, Forum Romanum, Carcassonne, cudowny Wersal
          itp.
          > itd. to
          > > przecież efekty gospodarki planowej...
          > Ludwik XIV Król Słońce musiał żebrać o papierek pozwalający mu
          > wybudować pałac?


          Papierek to nie gospodarka planowa.
      • qqazz Re: Czy walka z polskim syfem i brudem to komuniz 13.09.08, 11:51
        katrina_bush napisała:
        Akropol w Atenach, Forum Romanum, Carcassonne, cudowny Wersal itp. itd. to
        przecież efekty gospodarki planowej...

        A ja myślałem że to właściciele budowali sobie na swoim terenie to co chcieli
        bez pytania kogokolwiek o zgodę.
        Oj jakież ta gospodarka planowa ma głębokie korzenie, ale to świetnie tłumaczy
        czemu upadły Rzym, Ateny czy monarchia francuska.



        pozdrawiam
        • Gość: czytelnik Re: Katrina-bush IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.08, 20:03
          katrina_bush napisała:
          > Akropol w Atenach, Forum Romanum, Carcassonne, cudowny Wersal itp.
          itd. to
          > przecież efekty gospodarki planowej...
          >
          > A ja myślałem że to właściciele budowali sobie na swoim terenie to
          co chcieli
          > bez pytania kogokolwiek o zgodę.


          ale zatrudniali architektow, prawdziwych architekow ktorych dziela
          podziwiamy do dzisiaj. A my? My chcemy stawiac gargamele bez pomocy
          architekta a jezeli juz zatrudnimy takiego to mowimy: balkon z tej
          gazety, taras z tamtego magazynu a dach taki jak widzialem w
          Hiszpanii. bo takie "sobie wymarzylismy".
          • migreniasta Re: Katrina-bush 14.09.08, 20:04
            Czyli stop marzeniom?
            • Gość: Lena Re: Katrina-bush IP: *.multimo.gtsenergis.pl 15.09.08, 08:49
              Ja Bóg chce kogoś ukarać to mu spełnia marzenia :))))
    • Gość: czytelnik Re: Demokracja to nie samowola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.08, 19:52
      im-queen napisała:

      > Wydaje mi się, że zamiast oddalać się od komunizmu coraz bardziej
      > się do niego zbliżamy. Państwo kontroluje nas na każdym kroku -
      > wprowadza coraz to nowsze i bardziej wymyślne zakazy i nakazy!!!
      Do
      > tego, jeśli się nie dostosujesz, na zasadzie zastraszenia
      zostaniesz
      > ukarany (coraz liczniejsze i wymyślniejsze mandaty i różnego typu
      > kary)
      > Chcesz wybudować dom - dadzą Ci dokładne wytyczne jak ma wyglądać:
      > od wymiarów po kolor dachu (mimo,że od zawsze marzyłeś o czymś
      > całkiem innym), nie masz zezwoleń - niebotyczne kary (albo i
      wogóle
      > nie zaczniesz budować)

      Takie wymagania stawia sie budujacym w calym, cywilizowanym swieci


      > Jedziesz autem nakazują Ci zapiąć pasy - mimo, że niezapinając
      > nikomu nie szkodzisz tylko sobie - jak nie mandat!!
      ================
      Oczywiscie nie rozumiesz o czym piszesz. Jazda bez zapietych pasow
      bezpieczenstwa i ewentualny wypadek to straty nie tylko twoje ale
      leczenie w szpitalach, wyplata zasilku pogrzebowego obciaza cale
      spoleczenstwo, wszystkich podatnikow.
      -----------------------
      > Masz bałagan na własnym podwórku (bo lubisz artystyczny nieład) -
      > dostaniesz mandat !!!

      Ale twoj sasiad nie lubi(atystycznego nieladu) i ma prawo. Nie
      mozesz bezkarnie zasmiecac jego widoku.
      -----------------------
      > Zetniesz sobie swoje drzewo na swojej posesji - mandat i to taki,
      że
      > do końca życia go nie spłacisz
      > Wydaje mi się, że politycy prześcigają się w coraz to nowszych i
      > bardziej nas zniewalających przepisach: byleby wprowadzić
      ostrzejsze
      > kary!!
      > I to ma być demokracja - liberalne Państwo - dajcie spokój!!

      Demokracja nie polega na bezkarnym s.... sasiadowi na wycieraczke. W
      Polsce jednak takie jest rozumienie demokracji. Potrzasnac to trzeba
      ograniczonym, otepialym spoleczenstwem aby otworzylo oczy i
      zechcialo zrozumiec slowo d e m o k r a c j a/
      • migreniasta Re: Demokracja to nie samowola 14.09.08, 20:01
        <<Oczywiscie nie rozumiesz o czym piszesz. Jazda bez zapietych pasow
        bezpieczenstwa i ewentualny wypadek to straty nie tylko twoje ale
        leczenie w szpitalach, wyplata zasilku pogrzebowego obciaza cale
        spoleczenstwo, wszystkich podatnikow.>>

        Zasiłku pogrzebowego nie sposób uniknąć jak mniemam.
        A kontrola Państwa nad obywatelem to farsa.
        Zastanów się ile cyfr Cię opisuje.Nipy,pesele,piny,puki.
        Miedługo moje oczy będą tylko bitową mapą ,która wpuści mnie lub nie do urzędu.
        • Gość: czytelnik Re: Demokracja to nie samowola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.08, 20:06
          Zasiłku pogrzebowego nie sposób uniknąć jak mniemam.
          > A kontrola Państwa nad obywatelem to farsa.
          > Zastanów się ile cyfr Cię opisuje.Nipy,pesele,piny,puki.
          > Miedługo moje oczy będą tylko bitową mapą ,która wpuści mnie lub
          nie do urzędu.

          Moze da sie jednak uniknac tego zasilku pogrzebowego? Ja mysle,ze
          wkrotce go zlikwiduja. To ze mamy jakies nipy, pesele,piny puki itp.
          to nie jest cecha charakterystyczna panstwa ucisku. To wymog
          cywilzacji i postepu. W Gabonie nie maja tego wszystkiego ale z
          pewnoscia nie chcesz tam mieszkac.
          • migreniasta Re: Demokracja to nie samowola 14.09.08, 20:09
            Czasami miewam wątpliwości na tej niwie.
            Tam takie rzeczy się nie zdarzają:www.youtube.com/watch?v=i0J6iq-C_YQ

            Kumasz czaczę?
      • czyngis_chan Re: Demokracja to nie samowola 16.09.08, 16:43
        > Takie wymagania stawia sie budujacym w calym, cywilizowanym swieci
        Wszędzie gdzie są ludzie, jest cywilizacja, a nie wszędzie są takie
        walnięte przepisy.
        • ekomazowsze2 nowoczesne niewolnictwo 11.10.08, 13:41
          Jak twoj dziadek przed domem zasadzil drzewo a ty go zetniesz bo zaslania
          swiatlo to juz niebotyczna kara.

          Chesz sie pobudowac na swojej ziemi i juz zakaz.

          Pozwolilismy bu zydy zadzily Polska to tak bedziemy mieli.

          kradna nam 80% zarobionych pieniedzy WAT, akcyza, zus inne podatki i jeszcze
          zabraniaja nam urzytkowac swoja wlasnoisc jak chcemy.

          Niech zli ludzie zostana sprawiedliwie ukarani to w Polsce bedzie dobrobyt jak
          przed wojna
          • Gość: michal_powolny12 Re: nowoczesne niewolnictwo IP: *.iwacom.net.pl 11.10.08, 21:33
            Dlaczego bredzisz i kłamiesz?
            Ściąć drzewo (leganie) jest bardzo łatwo. Wiem coś o tym bo jestem
            współwłaścielem leśnej działki.
            Zezwolenia budowlane. Wiem coiś o tym. W PRL było łatwo i w środku
            lasu jais imbecyl wybudował trzypiętrową kamienicę. Z czymś takim
            moja rodzina mieszkająca w Czechach się nie spotkała.
            A na koniec. Kolego. Społeczność polskich Żydów i Polaków
            pochodzenia żydowskiego szacowana jest na kilka tysięcy osób. Z
            czego w polityce/mediach i biznesie działa garstka. Jeżeli według
            ciebie oni rządzą Polską to ci gratuluję. Głupoty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka