Dodaj do ulubionych

slowa, ktore nigdy nie powinny pasc

    • lilyan Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 29.05.07, 22:08
      Kiedy przyjmowano mnie do szpitala pani na izbie przyjęć wiedziała dlaczego tam
      trafiłam. Dała mi do podpisania m.in. zgodę na zabieg, zgodę na przechowywanie
      danych osobowych itp.
      Kilka ostatnich dni przelało mi się przez palce przez to co się stało. Spytałam
      jaka jest data i usłyszałam: "26 maja, nie wie Pani - Dzień Matki" i
      wyszczerzyła się w promiennym uśmiechu.
      Myslałam, ze się popłaczę...

      Dzień Matki jeszcze długo będzie mi się kojarzył głównie ze startą...
      • mkoltun Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 11.06.07, 18:06
        Ja poroniłam 2 razy (teraz jestem w 25 tyg.). Pierwszy raz to była ciąża
        bezzarodkowa, ale ja i tak byłam tak mocno nastawiona na urodzenie tego
        dziecka, tak bardzo się z mężem staraliśmy, że było to dla mnie straszną
        tragedią, kiedy w 8 tyg. dostałam plamienia i zostałam zakwalifikowana do
        łyżeczkowania macicy. Od rana nic nie jadłam, bo dla mnie było oczywiste, że
        mnie uśpią. Jednak mocno się pomyliłam, bo okazało się, że zabieg miał być
        zrobiony na żywca. Wcześniej dostałam tabletki poronne, które wywołały u mnie
        straszny ból, tak, że aż zaczęłam jęczeć. Nikt mi nie chciał dać niczego
        przeciwbólowego, tylko pielęgniarki ciągle przychodziły i mnie ochrzaniały, że
        jęczę i przeszkadzam innym kobietom na oddziale. A ja dostałam normalnych
        skurczy, takich jak porodowe. Potem wzieli mnie na ten fotel i ja dalej jęczę z
        bólu, a taki jeden lekarz zaczął mi się śmiać w oczy i mówić, że udaję.
        Myślałam, że mu w mordę dam. W końcu tak zaczęłam się drzeć na cały regulator,
        że mnie uśpili sami, ale wcześniej jeszcze usłyszałam, że powinni mnie do
        wariatkowa wywieźć. Do dzisiaj ze zgrozą wspominam ten szpital (szpital w
        Zamościu), teraz jezdze az do Lublina do lekarza i tam bede rodzic. (tam miałam
        drugie poronienie, ale mnie uspili i nic nie bolalo).
    • angelika813 Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 20.06.07, 17:53
      Kiedy 7 lat temu rodziłam pierwszą córkę, podczas porodu robiło mi się strasznie
      słabo i serce strasznie mi waliło.Kiedy zawołałam położną i powiedziałam,że coś
      się ze mną dzieje-ona stwierdziła krótko:"Następna histeryczka.I po co ci to
      było?".SZOK!!!
    • akusia_26 Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 22.06.07, 12:17
      To bylo siedem lat temu.Przez 10tyg bylo wszystko w porzadku i nagle lekkie
      plamienie.'Wyladoawlam'w szpitalu w Zabrzu lekarz przyjmujacy mnie stwierdzil
      ze wszystko bedzie ok bo takie krwawienia sie zdarzaja i ogolnie byl mily.
      Po trzech dniach podawania lekow szlam na kotrolne USG calkiem spokojna o
      malenstwo.Przy badaniu lekarz nic nie mowil i nie pokazywal monitora tylko
      wezal ordynatora na konsultacje.Ja juz wiedzialam ze dzieje sie cos niedobrego
      i najzwyczajniej sie rozplakalam.Ordryator stwierdzil ze 'nie ma akcji serca' i
      zwrocil sie do mnie slowami ktorych nigdy nie zapomne 'czego ryczysz dziewczyno
      to byl tylko plod'.Resztka sil dotarlam do sali.Pielegniarka podala mi relanium
      i stwerdzila za jestem tak mloda ze bede nic jeszcze duzo dzieci wiec nie ma o
      co rozpaczac.
      Po zabiegu nie powiedziano mi ze mozna zrobic badania hist-pat wiec nawet nie
      wiem co bylo przyczyna poronienia.Potraktowano mnie jak malolate ktora wpadla a
      nie jak kobiete ktora wlasnie stracila dziecko.Zero wspolczucia i brak
      jakiegokolwiek zainteresowania.Tego sie nie zapomina.
      Teraz jetem mama prawie 6-letniego urwisa.I mam szczera nadzieje ze juz nigdy
      nie bede musiala przezywac takiego koszmaru.
      Czego sobie i Wam zycze.
      Pozdrawiam Aneta mama ANIOLKA O7.O7.2000* I WIKUSIA 19.10.2001
      • em771 Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 23.06.07, 23:04
        Podczas poronienia - 20 tydzień. Łzy rozpacz, ból. Przychodzi lekarz i mów: "
        Dać Pani jakieś gazetki do poczytania? rozerwie się pani trochę, bo to jeszcze
        potrwa" Brak słów.
    • joasiap2 Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 29.06.07, 11:05
      Jak czekałam na zabieg, przyszedł lekarz i powiedział do anastezjologa i
      położnej, że właśnie odebrał poród-różowa, zdrowa i duża dziewczynka ważyła 4
      kilo. Nie pomyślał, że ja czekam zapłakana i właśnie przeżywam największą
      tragedię w swoim życiu.
      • wandana Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 29.06.07, 19:58
        Wczoraj spotkałam na ulicy przyjaciółkę mojej mamy (mama zdążyła wcześniej
        pochwalić się, że będzie kolejny wnuk), a ta najpierw co słychać, coś tam o
        pracy itp i nagle "no słyszałam, że Ci jednak znowu poleciało". Tak stałam
        chwilę i nie mogłam załapać o co chodzi. Dopiero jak spytała co na to lekarz -
        załapałam. Szczerze mówiąc zatkało mnie trochę, szybko skończyłam rozmowę i
        poszłam. Brak słów.
        • lola19844 Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 01.07.07, 10:42
          Aż mi się płakać, chce jak to czytam, zwierzęta się lepiej traktuje. Myślę że
          wiele z kobiet nie zna poprostu swoich praw, w szpitalu, praw pacjęta, a
          szpitale tego i tak nie respektują, na pocieszenie dodam, że moja przyjaciółka
          podała lekarzy do sądu, o to że zabili jej nienarodzone dziecko tylko i
          wyłącznie przez własne lenistwo i głupotę, i sprawę wygrała. Dziś ma drugie
          dziecko i jest szczęliwa, ale i tak nigdy nie zapomni tego koszmaru jaki
          przezyła!.

    • edytahk Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 09.07.07, 22:30
      Pierwsza ciąża 1993rok zdrowy syn,1994rok 18tyg.-------luka w życiu dziecko było martwe od ponad tygodnia a lekarz brał pieniądze i twierdził że jest ok.To malutka dziewczynka której nigdy nie dałam imienia.Osiem lat nic!pytałam lekarza czemu?Ma Pani macice po łyżeczkowaniu jak za orane pole na wiosnę,i czego pani oczekuje.Po tym zdaniu czułam się winna.Teraz mam zdrową Agatkę(cała ciąża to szpital i strach)ale zmieniłam lekarza a on nie traktował mnie jak przedmiot!po stracie zawsze zostaje luka w sercu wie to tylko matka.
      • k_zia Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 01.08.07, 23:48
        W mniej więcej 8 tc zaczęły mi się krwawienia. pierwszy lekarz do ktorego
        trafilam na usg (dr grzegorz janik, przyjmuje w warszawskim LIMie) stwierdził,
        że on "tu nic nie widzi", na pytanie, czy mój chłopak może być przy mnie w
        trakcie badania: "ale tu nie ma nic do oglądania", na pytanie co mam robic: "jak
        zacznie pani bardzo krwawić to do szpitala".
        Na szczęście zlecil też dwukrotne wykonanie bety, która wykazała, że ciąża jest
        żywa. ale nie dał mi skurwiel nic na podtrzymanie. leki dostałam dopiero od
        kolejnego lekarza (który powiedział, że grzegorz janik musiał być ślepy skoro
        nie zauważył bicia serca).
        Niestety mimo leków straciłam te ciążę w 12tc. kiedy zaryczana siedziałam na
        samolocie w szpitalnej izbie przyjęć na madalińskiego w warszawie pani "doktor"
        z panią "pielęgniarką" radośnie tokowały o wakacjach w tunezji. i obie miały
        plakietki, że popierają strajk lekarzy.
        ja bym chciala żeby zaczęli strajkować wszyscy ci niedouczeni i pozbawieni
        elementarnych ludzkich uczuć konowałowie. wielkiej straty dla pacjentów nie będzie.
        • jasminowasia Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 02.08.07, 15:43
          Po usunięciu martwego dzieciaczka, na drugi dzień był obchód, ordynator
          podszedł do mnie- i jak ciąża, wszystko w porządku, a ciąży już dawno nie było,
          załamka.
    • kot-filemon22 Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 08.08.07, 22:11
      Czesc!Cala ciaze musialam lezec poniewaz grozilo mi poronienie.Musialam sie
      stawiac do lekarza na wizyte co tydzien a na jednej z takich wizyt zapytalam
      tylko czy moglby mnie poinformowac o stanie dziecka na co on powiedzial ze nie
      bedzie mowil mi nic bo ta ciaza to pisanie palcem po wodzie.Bylam wtedy w
      4.miesiacu.Dzisiaj moj syn ma juz 4 latasmile
    • kot-filemon22 Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 08.08.07, 22:15
      I jeszcze jedno na podtrzymaniu ciazy w szpitalu.Mialam 18 lat wiec traktowali
      mnie jak czlowieka drugiej kategorii.przy badaniu studenci wchodza i wychodza w
      wiekszosci faceci wiec ja odruchowo naciagam na siebie szpitalna koszule na co
      paie ordynator:co sie wstydzi??jakby nie dawala to nie musiala by tu
      lezec...Strasznie milo sie poczulam...
    • manuelle Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 29.08.07, 13:15
      "trzeba to wyrzucić" - słowa lekarza na widok mojego 9tyg płodu,
      jaki sama poroniłam .........................
      • aetas Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 23.10.07, 10:34
        5 minut po usg (to miała być przezierność), podczas którego
        dowiedziałam się, że serce nei bije, a dziecko nie żyje od ok. 2
        tygodni, byłam na wizycie u mojego gina, siedzę przed nim, on
        wypisuje kwity, patrzę w okno i czuję, jak spływa mi po twarzy cała
        ta rozpacz, lekarz podniósł głowe znad papierów i pyta
        - czego pani płacze? (intonacja - zdziwienie)
        ja na to:
        - bo właśnie się dowiedziałam, że poroniłam dziecko

        lekarz: - pani nie poroniła, pani zarodek obumarł...

        miałam ochotę go zabić, ale tylko dość kulturalnie powiedziałam, że
        jest mi wszystko jedno jak on to nazywa i że straciłam właśnie
        dziecko, cokolwiek on na ten temat sobie myśli i jestem w takim
        stanie, że nie potrafię powstrzymać się od płaczu, więc jeśli zechce
        wytrzymać ze mną w takim stanie jeszcze kilka minut aż wypisze
        papiery, będę bardzo wdzięczna za wyrozumiałość,

        po tym się zamknął i w milczeniu dokończył pisanie papierów...
    • emiliah Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 08.11.07, 11:45
      "Aaa, może poroni" powiedziała teściowa do mojego męża, kiedy ja w drugim pokoju
      przerażona szykowałam się do lekarza bo krwawiłam. Tak wyszło, że właśnie wtedy
      dowiedziała się, że jestem w ciąży. Kiedy mąż zaczął ją ochrzaniać za te słowa
      dodała " A co zrobisz z tymi dziećmi?". Usłyszała, że nie jej sprawa ale okropne
      słowa już padły. Nie wie, że wszystko słyszałam. Byłam w ciąży jeszcze 3
      tygodnie. A kiedy już nie byłam, chciała przyjść do nas w ten sam dzień po
      zabiegu ale kategorycznie kazałam mężowi zabronić jej przychodzić. Niestety
      przyszła kilka dni później z bagatelizującym tekstem, że "tyle kobiet to
      przeszło" i "że szczęście w nieszczęściu bo na pewno uszkodzone bo miałaś
      grypę". Jeśli już chodzi o ścisłość to nie miałam żadnej grypy, tylko chore
      zatoki 4 tygodnie wcześniej ale szybko wyleczyłam bezpiecznymi lekami. Nie
      sądzę, żeby to było jakimś wielkim zagrożeniem.
      Nie zapomnę jej tego.
    • cn_tower Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 08.11.07, 20:35
      Kiedy byłam w 4 m-cu dziwnie zaczął mnie pobolewać i twardnieć brzuch, poszłam
      do akurat dostępnej ginekolog w państwowej przychodni, ona po zbadaniu skrzywiła
      się i oświadczyła wręcz oburzona
      - przecież to zaraz wyleci
      ja przerażone pytam
      -co? dziecko?
      -idzie pani na oddział bo ja tu już nic nie poradzę
      Wyszłam stamtąd zaryczana i zadzwoniłam do mojej ginekolog, ta słysząc tą
      informację natychmiast kazała mi się stawić w gabinecie a Ona tam zaraz
      dojedzie. Kiedy szłam te kilkaset metrów potwornie płacząc, całą drogę
      zaciskałam nogi słyszą w głowie jej słowa. Moja ginekolog badała mnie w każdy
      możliwy sposób prawie godzinę, nie było najmniejszych oznak zagrożenia.
      Ale ja naprawdę mogłam wtedy stracić moje maleństwo-przez szok jaki wtedy
      przeżyłam...
    • alicja0000 Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 08.11.07, 21:25
      Przy badaniu USG mojego obumarłego zarodka: "a co to za dziwadło?"
    • alicja0000 Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 08.11.07, 21:26
      " To i tak poleci..."
    • alicja0000 Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 08.11.07, 21:32
      Jeszcze jedno soczyste zdanie lekarza ginekologa po stwierdzeniu
      obumarłej ciąży w 8 tygodniu: " tu nie możemy mówić o ciąży, to nie
      była ciąża..." Ha! a co to było 8 tygodni z bijącym serduszkiem???
      Debil do n-tej potęgi!
      • sofi75 Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 09.11.07, 09:13

        "nie stresuje sie, to w sumie zabieg kosmetyczny"

        moj znajomy na dzien przed terminem mojego wylyzeczkowania

        ___________________________
    • asiaf1 Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 09.11.07, 11:39
      Trafiłam na izbę przyjęć zupełnie oszołomiona (pierwsze poronienie)
      w takim zawieszeniu trwałam jeszcze parę dni, właściwie nie
      płakałam - może oprócz jednej łzy która spłynęła mi po policzku,
      kiedy Pani gin pokazała mi na usg zarodek 6 tyg. ciąży, która
      przestała się rozwijać w 3 tyg. Dopiero teraz (minęły 2 tyg.)
      dotarło do mnie co tak naprawdę się wydarzyło !!! Od paru dni czytam
      wszystkie posty na formum Poronienie i widzę jaki to dramat i jakie
      przeżycia towarzyszą wszystkim niedoszłym mamusiom - potworne !
      Lekarz który akurat miał dyżur w szpitalu, kiedy miałam zabieg, na
      oko miał jakieś 75 lat (a może i więcej!) co on tam wogóle robił i
      dlaczego właśnie on ma wykonywać zabieg!!! Po badaniu na fotelu
      stwierdził: "tam już nic nie ma!" W nocy miałam silne krwawienie i
      pojawiły się ogromne skrzepy. usg miałam wykonywane dzień
      wcześniej. "Lepiej że się tak stało, niż dziecko miałoby być jakieś
      niepełnowartościowe" to jedno co zapamiętałam ze słowotoku
      lekarza "staruszka".
      I jeszcze jedno, czego nigdy nie zdołam zrozumieć: Dlaczego
      istnienie bądź śmierć naszych dzieciątek musi zależeć od kretynów,
      konowałów, niedouczonych debili, bezdusznych ćwoków, ich złych bądź
      dobrych humorów, braku czasu lub odpowiednich środków!!!!!!!!!!!!!!!
      itd. wymieniać można bez końca ... Życie twojego dziecka zależy od
      ślepego losu - albo trafisz na LEKARZA albo na pseudo lekarza.
      Jak można wogóle brać odpowiedzialność za czyjeś życie i się nie
      przykładać do jego ratowania, bądź co gorsze nie mieć wogóle o tym
      pojęcia (a i tak bywa)
      Zdąrzyć przed Panem Bogiem !!! - czy komuś wogóle na tym zależy
      oprócz nas samych.
      • kati280 Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 18.11.07, 01:41
        poronilam miesiac temu w jednym z wroclawskich szpitali zaraz po badaniu na ktorym stwierdzono ze moje dziecko nie zyje wpadlam w histerie nie potrafilam podniesc sie z fotela a potem z podlogi od ordynatora oddzialu uslyszalam ze nie mam prawa tak sie zachowywac wiec mu krotko odpowiedzialam ze on nigdy nie zrozumie na obchodzie dowiedzialam sie ze nie mam prawa plakac bo przeciez dobrze sie stalo lepiej niz bym miala urodzic chore dziecko a potem ze jestem mloda i ze beda kolejne dzieci a ja wtedy nie myslalam o przyszlosci i o kolejnych dzieciach tylko o tym ktore maialam urodzic w maju i o tym ze go juz nie bedzie kolejna rzecza ktora nie powinna sie zdarzyc to podanie mi srodka znieczulajacego bez uprzedniego poinformowania mnie o tym pielegniarka powiedziala ze to delikatny srodek uspokajajacy jak sie potem okazalo byl min popularnie nazywany "glupi jasiek"
        • sofi75 przeciez 'glupi jasiek' to nie 19.11.07, 07:48

          jest srodek znieczulajacy wink
          Co do podejscia personelu szpitala - no coemments.

          Co do 'glupiego jasia' - biorac pod uwage twoja reakcje, mysle ze dobrze ze ci
          go podali. Poza tym po nim przeciez nic sie szczegolnego nie dzieje, troche
          zaczynasz gadac glupoty i bagatelizowac wydarzenia i to wszystko. Mnie tez nie
          informowali, co to jest i jak sie bede po tym zachowywac, dowiedzialam sie ze to
          po to zebym sie wyluzowala przed zabiegiem ... no i co?
          _____________________________________________________________
          Joachim 01.06.2007 (13tc) i Mały Ktoś 13.11.2007 [*](10tc)
          • ja_beta Re: przeciez 'glupi jasiek' to nie 26.11.07, 21:15
            Słowa gina po zabiegu: ma pani szczęście większość kobiet nawet nie wie że było
            w ciąży (12tc jak miałam nie wiedzieć??)
          • kati280 Re: przeciez 'glupi jasiek' to nie 18.12.07, 01:50
            nie wiem jak inni zachowuja sie po "głupim jaśku" ale dla mnie nie byl to najlepszy pomysl nagadalam głupot najblizszej osobie no i jeszcze kumpeli a potem wcale nie pamietalam gdyby nie moja siostra to wcale nie wiedzialabym ale dobrze stało się ze byla przy tym i póżniej mogłam przynajmniej przeprosic te osoby starsznie mmi głupio z tego powodu a nieststy słów raz wypowiedzianych nie da się cofnąć w tym przypadku tak bardzo chciałabym... echhh
            • malgosia0023 Re: przeciez 'glupi jasiek' to nie 18.12.07, 10:50

              --w 4 dobie po cc leze na usg z powodu rosnacej pręgi na brzuchu
              lekarz z uśmiechem mówi;kto pani tak brzuch pomalował?! Na dodatek
              nie zauważył krwiaka-no cóż specyjalista jak cholera
              Gosia mama Julii(04.03.2005) i Ani(30.11.2006).Pozdrawiam
    • ajona Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 07.01.08, 16:10
      21.12.2007. Szpital. Lekarz robi mi usg (ciaza martwa,
      nieprawidlowa, 9 tc- wiem o tym od kilku dni). Po usg pytam, jakie
      badania powinnam wykonac. "Po co?" pada odpowiedz. "Bo chcialabym
      miec jeszcze dzieci". "To jedno pani nie wystarczy?" Po jakims
      czasie mowie, ze to bylo drugie poronienie. "Drugie? To pewnie
      przypadek...Ale jak pani poroni za trzecim razem to jeszcze mi tu
      pani bedzie plakac w gabinecie". Tak, a teraz to splynelo po mnie
      jak po kaczce. Drugie poronienie, trzecie...co to dla niego za
      roznica?? A za chwile mowi mi,ze faktycznie, jedno dziecko to za
      malo, bo "sam mam trojke".
    • beata7305 Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 29.01.08, 23:14
      Po pierwszym porodzie synek miał ciężką żółtaczkę, juz mieliśmy iść do domu po 10 dniach a ja dostałam zapalenia piersi i gorączki 40 stopni. Zostaliśmy dalej w szpitalu. Dopadła mnie depresja. Stoję na korytarzu i rozmawiam z mamą i płaczę, podchodzi pan ordynator ( bardzo szanowany lekarz)i mówi: " Pani tylko płacze i płacze, a pani leczenie kosztuje nasz szpital 200zł dziennie. Niech się pani wypisze, ale stać panią na takie leczenie?".
    • lilith76 Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 04.02.08, 14:30
      Dobrze, że nie czytałam tego wątku zanim poszłam do szpitala, bo i tak byłam przerażona.
      Usg genetycznego nie będę opisywac, bo co noc wraca do mnie przed snem. W 12 tyg dowiaduję się, że ciąża obumarła w 7-mym. Byłam rozgoryczona, że cały czas czułam się świetnie, miałam objawy, że powinno mi się zacząć poronienie, ale widzę, że dziecko oszczędziło mi chyba bólu i stresu krwawienia na Izbie Przyjęć.
      Ja miałam więcej szczęścia. Najpierw 3 godziny na Izbie Przyjęć w Bródnowskim (Warszawa), ale od 2 h nikogo nie przyjmują. Kiedy pan ochroniarz mówi, że i z godzinę trzeba będzie poczekać. Ja otępiała i z 10 mogłabym tak siedzieć, ale mój chłopak się wściekł, zadzwonił na informację, znalazł inny szpital, przewiózł mnie na Inflancką.
      Tam lekarze i pielęgniarki byli mili, taktowni, tłumaczyli co się dzieje, co zrobią. Albo ja byłam tak obolała psychicznie, że zwinęłam się do środka, zamknęłam w szklanym słoju, a mózg miałam jak po elektrowstrząsach, otępiały. Usłyszałam tekst, że pewnie czynnik gentyczny, ale to mówi się chyba dla pocieszenia. Przecież większość z nas i tak ma listę rzeczy, które pewnie zrobiło nie tak. A to tylko straszny pech, na który nie ma się wpływu.
      Dostałam lek na wywołanie poronienia i dobrze, że pani doktor powiedziała, że jak zacznie coś boleć, to mam iść do pielęgniarek, bo "nie chodzi o to żeby bolało". Gdy zaczęła się rozwierać szyjka macicy zaczęło boleć. Pielęgniarki dopytały się ze trzy razy, czy aby na pewno mnie już boli i dostałam zastrzyk. Niemal od razu zadziałał.
      Na sali przed zabiegiem pielęgniarka mówiła co zaraz zrobi, zanim to zrobiła (choć przywiązywanie nóg do fotela i tak było makabryczne). Anestezjolog nałożyła mi maskę z tlenem, a ja dostałam ataku paniki i zaczęłam się dusić. Lekarz zdjął ją i powiedział, że on zrobi bez maski. Może byli chłodni, zasadniczy, ale nie krzyczeli, nie komentowali, byli cisi, nie zmuszali do niczego.
      Następnego dnia rano, lekarz na obchodzie rzucił w stronę mojego łóżka "Pani już urodziła", odpowiedziałam, że niekoniecznie. Wziął mnie za dłoń, potrzymał i tłumaczył, że chodziło mu o pacjentkę, która leżała przede mną.

      A teraz jestem po lekturze tego wątku, o stracie w I, II, III trymestrze i nie wiem, czy odważę się jeszcze zajść w ciążę. 40 tygodni strachu. O śmierci dziecka dowiedziałam się, gdy właśnie się uspokoiłam i uznałam, że poronienie mi nie grozi, że przesadzam. Jak mogę poczuć ten spokój jeszcze raz? sad
      • ju_ka Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 12.07.08, 18:26
        U mnie przykre były firciarskie oddzywki pielęgniarki do lekarza,która zalotnym
        tonem rzuciła "doktorze...proszę sobie wybrać łyżki...taka wystarczy czy większa?"
        Myślałam,że zarobi kopa.
    • bati201 Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 06.02.08, 12:21
      Pani ginekolog z Olsztyna (NAGÓRKI)robi mi usg. Wszystko było dobrze ale nagle
      widzę, że P. doktor ma dziwną minę wieć pytam, czy coś jest nie tak: P, doktor:
      no ja tu ni ewidsze zarodka, chyba ciąża ... ojej - i do pielęgniarki -podaj
      mi tel bo dzwoni. I w tym momencie (cały czas kręcąc we mnie tym "kijkiem" usg
      umawiała się z mężem o której ma po nią przyjechać, bo na zakupy jada. A potem
      szybko dokończyła że jajo jest puste i trzeba usunąć
    • allekss4 Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 06.08.08, 15:45
      lekarz do mnie w 20 tygodniu ciąży: to trzeba bedzie wyskrobac...
      • nuluska Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 06.08.08, 22:13
        Pobytu w szpitalu nie wspominam źle, ale to chyba przez osobę mojego
        lekarza.
        Złego słowa od personelu szpitalnego nie usłyszałam ale generalnie
        nie wiele usłyszłam. Może to lepiej niż usłyszeć tak przykre słowa
        jak dziewczyny tu się wpisujące.

        Dobił mnie natomiast opis usg kontrolnego przed zabiegiem na wypisie
        który nie dawno odebrałam:
        "Brak echa zarodka".
        Ja moje dziecko na usg widziałam!!!
        Przez wielkie łzy szczęścia ale widziałam!!!
        Wiem, że nie powinnam się tym przejmować bo to usg robiła mi
        lekarka, która już wcześniej mi podpadła. Podczas poprzedniego
        pobytu w szpitalu na usg nie widziała mojej dwurożności macicy. Nie
        dziwię się, że skoro nie zauważyła wady macicy to nie zauważyła
        zarodka.
        Ale mimo wszystko to jest zaprzczenie istnienia mojego dziecka i
        boli jak cholera.
        • chudaa1987 Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 11.08.08, 12:36
          lekarze w ogole sa jacys krótkowzroczni ja w 5 miesiacu ciąży dowiedzialam sie ze plod jest martwy od 3 miesiaca a moj niby prowadzacy lekarz jeszcze bezczelnie powiedzial ze nie ma obowiazku robic co miesiac usg. w szpitalu mi oswiadczyli ze jeszcze tydzien i w ogole nigdy nie moglabym miec dziecka( zakazenie organizmu przerosniete lozysko 2-krotnie )tak mnie zalatwil doktorek...
    • mamciakasia Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 22.09.08, 13:44
      straciłam 3 kolejne ciąże... moje dzieciątka-aniołeczki obumierały...ból , który
      dławi serce do dziś a minęło już ponad 8 lat... i słowa lekarza w klinice w
      Zabrzu tuż przed zabiegiem " i czemu pani tak płacze przecież nic złego się nie
      stało" ... bez komentarza
    • chocolate.muffin Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 23.12.08, 10:48
      Ja trafilam do Szpitala Sw Zofii w Wa-wie z poronieniem w toku. Dla mojego Malenstwa nie bylo juz nadziei, choc ja naiwnie wierzylam do konca...
      Jako ze na codzien mieszkam za granica, a w PL bylam akurat w odwiedzinach u rodziny, pani doktor w izbie przyjec stwierdzila, ze najlepiej by bylo gdybym wrocila tam, gdzie jest moja ciaza prowadzona, bo oni tutaj maja wystarczajaco wlasnych pacjentek.
      Siedzialam tam ledwo przytomna z niepokoju, z bolesnymi skurczami, odplynely mi wody plodowe, a pani doktor sugerowala mi zebym wsiadla do samolotu i najlepiej zniknela jej a oczu. A przeciez nie robila mi zadnej przyslugi, moje ubezpieczenie pokrywalo wszelkie koszta.
    • nadia3008 Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 25.12.08, 17:45
      Jeden ze szpitali na górny śląsku... Pani anestejolog> to, że lekarz
      pani powiedział, że jest szansa to nieistotne. Niech sie pani nie
      nastawia. Co ma być to będzie. I było... sad
    • bezimiennanadin Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 07.03.09, 17:01
      Gdy odeszła moja Maleńka miałam 17lat, ale wiek nie ma tu znaczenia, bardzo chciałam zostać mamą. Od lekarza w jednym ze szpitali na Podkarpaciu, usłyszałam: "I czemu tak płaczesz, młoda jesteś, nie to to następne, powinnaś się cieszyć, że nie będziesz miała problemu na głowie". Nie wiem jak mógł coś takiego powiedzieć, przecież Ona była cząstką mnie sadcrying

      Bezimienna(12tyg.kiss)
      • karczulka Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 19.03.09, 14:28
        Boże! To takie smutne!
        Ja miałam o tyle "lżej" bo miałam pusty pęcherzyk.Przeokropnie
        straszne poronienie w domu, potem podejrzenie zaśniadu.W sumie 3
        miesiące mega stresu i mega doła!!!
        Ale miałam szczęście w nieszczęściu znaleść się w szpitalu na
        Klinicznej w Gdańsku i natrafiłam na cudowne pielęgniarki.Nawet
        studentki były pełne empatii.Trochę chłodu powiało od ordynatora i
        słynnego profesora Preissa,ale tylko trochę...
        Kochane wycierpiane dziewczyny!Myślę,że los się odmieni na lepsze i
        te,które nie mają jeszcze dzieci będą wkrótce bardzo szczęśliwe!!!
        Życzę wszystkim Wam łatwych i bezpiecznych ciąż oraz zdrówka dla Was
        i bobasków.Będzie lepiej!!!
        • mmadziulek Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 31.03.09, 10:27
          ja na klinicznej miałam trochę mniej szczęścia może dlatego, że nie leżałam na
          patologii ciąży ale na jakimś oddziale operacyjnym (podejrzenie ciąży
          pozamacicznej).Kiedy w nocy dopadł mnie ból brzucha lekarz z dyżuru robiący usg
          "jak dla mnie jutro dostanie pani okres" ...kiedy ja modliłam się o cud (była to
          moja 3 ciąża- niestety 3 nieudana).Wcześniej też znany i ceniony trójmiejski
          lekarz na wynik b.słabej bety " a może to wina braku ślubu- <śmiech> -....lub po
          prostu zwykła statystyka". Brak u nas przeszkolenia lekarzy często też brak
          zwykłej ludzkiej empatii. Czasem to sobie tłumaczę, że muszą być tacy oschli
          żeby nie zwariować,kiedy każdego dnia są świadkami kolejnych strat...jednak dla
          nas kobiet to najcięższe chwile w życiu i powinni mieć tego świadomość.
      • bezimiennanadin Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 30.04.09, 10:11
        I znowu przeżywam to samo,ten sam ból, choć minęły już 2 lata. Słowa jakie usłyszałam z moim narzeczonym w szpitalu tym razem były jeszcze gorsze. Cytując doktora W.:"Widocznie ma pani jakiś wadliwy organizm,żeby drugiej ciąży nie donosić w pani wieku. Ale jak to mówią do trzech razy sztuka, tylko niech znowu pani nie przyjdzie na oddział z niewypałem." Do tego wszystkiego zostałam umieszczona na sali z kobietami, które niedługo urodzą zdrowe dzieci i nigdy nie poroniły.

        Mama i Tata 2 Bezimiennych Aniołków (12tyg.*)i(15tyg.*)kiss
        • koni42 Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 30.04.09, 11:12
          (*)
          (*)

          Tak mi przykro...kiss
          • magdaleine1 Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 30.04.09, 13:15

            --kiss
            Mama Aniolka 20.10.2008(*)Nigdy nie zapomne kiss.
          • bezimiennanadin Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 30.04.09, 17:51
            dziękuję, przynajmniej tu mogłam napisać co nas spotkało. Wiem,że nie jesteśmy sami. To bardzo pomaga. Wszyscy starają się omijać temat naszych dzieci, ale to boli jeszcze bardziej, bo chcą żyć tak, jakby ich nigdy nie było.

            Aniołeczki zawsze będziemy o was pamiętać, bardzo was kochamy i tęsknimy za wami.kiss

            Mama i Tata
            2 Bezimiennych Aniołków (12tyg.*)i(15tyg.*)
            • iwna777 Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 08.04.11, 23:42
              Bylam w 8 tyg ciazy bardzo pragnelam tego dziecka, trafilam do szpitala z krwawieniem bylam zdesperowanasad lekarz po wykonaniu badania USG stwierdzil: "z tego ciazy nie bedzie..., lyzeczkujemy czy sama sie oczyszcza" tak po prostu jak gdyby nigdy nic, zamurowalo mnie, dla niego to byl tylko zlepek tkanek a dla mnie to bylo moje Malenstwosad
    • amelia730 Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 09.04.09, 11:32
      Szpital w Tczewie. Miałam poronienie zatrzymane. Trafiłam na oddział
      w 10 tc. Pielęgniarka, która mnie przyjmowała, wyglądała i
      zachowywała się tak, jakby miała mi za złe, że śmiałam pojawić się w
      szpitalu w sobotę. Męża przegoniła na korytarz, koło windy i robiła
      ze mną wywiad. Pytała kilka razy: naprawdę lekarz skierował panią na
      zabieg?? Tak, powiedział, że przy tej wielkości płodu nie ma co
      zwlekać...
      Ta sama położna potem...niech się pani cieszy, że pani poroniła.
      Te kobiety, ktore podtrzymują, rodzą potem dzieci np. z dziurą w
      sercu..
      W gabinecie zabiegowym: rozmowa między anestezjologiem a
      asystentką. proszę podać 2 mg X i 2 ampułki Y. Asystentka po chwili
      upewnia się: 2 ampułki X? Anestezjolog odpowiada: 2 mg X! Gdyby pani
      podała 2 ampułki, nastąpiłoby zwiotczenie mięśni..... Nie pamiętam,
      co jeszcze wymienił..... Potem jakaś rozmowa...i ostatnie słowa
      pielęgniarki, które słyszę przed pogrążeniem się w narkozie: jeszcze
      nie widziałam operacji na piesku. I zapadam w sen...
      • mania3004 Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 09.04.09, 13:16
        wiesz brak słów naprawde!Ci lekarze ,pielęgniarki to chyba rzeżnicy!
        ja usłyszałam lepsze texty!pierwsze poronienie miałam w zeszłym roku
        w sierpniu to był 9 tyc i usłyszałam po zabiegu od pielęgniarki *no
        i ma to pani wkońcu za sobą ,już po wszystkim, dobrze że tak się
        stało*.Drugą ciąze straciłam teraz a dokładnie w nowy rok ,w grudniu
        wylądowałam w szpitalu bo lekarz stwierdził ciąże pozamaciczną 8tyc
        i lerzałam w szpitalu najpierw 2 tyg i po tym czasie wypuścili mnie
        do domu ze skrzepami w brzuchu bo mi jajo przeżerało jajowód lewy.
        PO tyg od wyjścia znowu trafiłam do szpitala z bólami brzucha
        okazało się że mam coraz więcej krwi w brzuchu wtedy usłyszałam od
        lekarza *tyle krwi w brzuchu to za mało żeby zrobić pani operacje
        jeszcze poczekamy może się wchłonie*a ja 01.01.2009 dostałam
        krwotoku i wylądowałam na stole operacyjnym okazało się że miałam
        250ml krwi w brzuchu! to żeczywiście mało!mało tego po tych dwóch
        stratach ciąż poszłam na kontrole do lekarza a on powiedział *pani
        limit poronień już się wyczerpał,choć kobiety mają po kilkanaście
        więc nad czym pani ubolewa bo co one mją powiedzieć*!-brak słów!
      • kryssstynar Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 22.05.10, 20:39
        Może troszkę z innej beczki...
        pierwszy raz poroniłam w październiku 2008. W Wigilię od szwagra w
        trakcie życzen usłyszałam... "Zadowolenia z dzieci".. Mam już
        córeczkę ale te słowa.... z trudem powstrzymałam łzy...

        drugi raz poroniłam w lutym w tym roku, do tej pory nie moge do
        siebie dojść oczywiście psychicznie... na wizycie kontrolnej po
        zabiegu usłyszałam ze prawdopodobnie już nigdy niedonosze ciąży...
        to bolało... ale może w koncu trafiłam na normalnego lekarza który
        nie mówi że natura tak chciała... ale nie o tym jakieś 2 tygodnie
        temu szwagier przyjechał z zoną i kazał nam ogladać zdjęcia z usg
        ich dzidzi ... byłam o 2 tygodnie starszej ciąży...
        życie jest niesprawidliwe. Dlaczego Bóg obdarza dzićmi tych którzy
        ich nie kochają, matkom które wyrzucają je na smietnik...
    • anina-1 Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 04.06.09, 15:15
      "nie przejmuj się, tam przecież jeszcze nic nie było"
      • agnieszka82.pl Re: slowa, ktore nigdy nie powinny pasc 30.07.09, 23:56
        Poszłam na usg do "centrum połoznictwa i ginekologii II" w
        Łodzi,chciałam zobaczyć bijace serduszko i rozdać zdjecia całej
        rodzinie z naszym Brzuszkowym Dzidziusiem.Słowa Pani dr n.med.M
        Widawskiej, gdy robiła mi usg:
        dr-ja tu nic nie widzę ...nie ma ciązy 7 tygodniowej,moze dopiero
        sam poczatek...
        ja-jak to,przecież ja jestem w ciązy , Boze co ja mam teraz
        zrobic...?!!!
        dr-iść do ginekologa i wziać tabletki na wywołanie okresu.
        Nastepnego dnia leżałam w szpitalu a dzien później poroniłam...sad
        • agnieszka_z-d No to jednak miałam szczęście... w nieszczęściu 22.08.09, 14:56
          Warszawa, szpital im. Orłowskiego.
          Trafiłam na IP z lekkim krwawieniem. Szczerze mówiąc bagatelizowałam sprawę,
          choć przeczuwałam, że coś jest nie tak.
          Położna miła, zadzwoniła do lekarza, wysłali mnie od razu na USG.
          I trafiłam na wspaniałego lekarza - Dr Ledowicz. Robił mi USG. Pytam i co? Mówi,
          że nie ma. Pytam: czego nie ma? Dziecka? Dziecko jest, ale tętna nie ma.
          Niestety umarło już tydzień temu. Pozwolił mi popatrzeć w monitor, szukał,
          naprawdę szukał tego serduszka... Bezskutecznie. Dał mi popatrzeć na moje
          Dziecko. Spokojnie odpowiadał na moje pytania. Nie kazał mi zostawać na
          oddziale, do niczego nie zmuszał. Mówił, że mogę poczekać w domu lub sama
          przyjść na wywołanie poronienia i potem od razu zabieg. Że to zależy tylko ode
          mnie i mojej psychiki. Tak samo o kolejnych staraniach, podał mi jak to wygląda
          z medycznego punktu widzenia, ale zaraz dodał, że wszystko zależy tylko ode
          mnie. Pozwolił mi się wypłakać, spędził ze mną czas tego pierwszego szoku, nie
          poganiał, nie wyganiał.
          Następnego dnia poszłam do swojej Gin prowadzącej, Dr Burdy. Pokazałam USG, a
          Ona na mnie "TO trzeba natychmiast usunąć"! Poczułam się nieswojo.
          Na szczęście zobaczyła co i jak. Mówię Jej, że przyjdę, tylko muszę do tego
          dojrzeć psychicznie.
          Więc szybko odwróciła temat i mi wytłumaczyła, że im szybciej załatwimy wszystko
          z tą ciążą, tym szybciej będzie czas na następną. Że w następnej się inaczej mną
          zajmie, że zaraz po pierwszym okresie po zabiegu mam przyjść, Ona zbada i ew. da
          zielone światło. Potem jak tylko zrobię test mam nie czekać aż ciąża "podrośnie"
          tylko przyjść i od razu ustawimy jakieś tabletki, będziemy się pilnować, że mnie
          poprowadzi aż urodzę Dziecko.
          Tymi słowami dała mi wiele nadziei i otuchy. Zmobilizowała mnie do myślenia o
          kolejnej próbie, kolejnym Dziecku..
          Poszłam następnego dnia od razu do szpitala.
          Jeszcze tego samego dnia wyszłam. Wszyscy byli dla mnie uprzejmi i mili, nikt
          nie komentował tego, że płaczę. Gdy już poroniłam i moje Maleństwo wyszło ze
          mnie położne mnie nie pospieszały, miałam chwilę, żeby się z nim pożegnać. Tuż
          przed samym zabiegiem, gdy już leżałam na fotelu czekając na narkozę zalałam
          się łzami. Położna podeszła, ścisnęła mnie za rękę, pogłaskała. Wiele to dla
          mnie znaczyło.
          Potem poinformowano mnie o tym, że mam wybór czy chcę zabrać moje Maleństwo, czy
          zostawić. Spytałam jak to się odbywa, jeśli zdecyduję się pozostawić. Wszystko
          mi wytłumaczono. Zostawiłam, chyba bym nie udźwignęła tego ciężaru.
          Mam test z dwiema dumnymi kreskami i zdjęcie z USG, tyle mi zostało po moim
          Dziecku. Kocham Cię Perełko.
          • majumaja Re: No to jednak miałam szczęście... w nieszczęśc 05.02.10, 00:34


            Leżałam na łózku czekałam na anestezjologa i usłyszałam szczęk
            stawianego wiadra, żelaznego wiadra pod moimi nogami. A pożniej
            rozmowa lekarza z położną o planowanym wyjeździe na długi weekend
            majowy. Dla nich byłam kolejną do wyłyżeczkowania.
            • aniatko Re: No to jednak miałam szczęście... w nieszczęśc 09.02.10, 19:05
              Na początku był lekarz - hmm nie zakładam karty ciążowej bo moim zdaniem nie
              warto... Te tabletki to tak dla pani spokoju na podtrzymanie,ale nie ma co się
              łudzić...

              Potem był krwotok jedziemy do szpitala... środek nocy. Wszystko pozamykane na
              trzy spusty, na portierni cieć " a państwo po co? a czemu na ginekologię? A jak
              pani krwawi?" kiedy mąż wychodził po moje rzeczy pan opowiedział mu dwa
              dowcipy...o poronionych dzieciach. Tak w ramach "czasu na dobry kawał"... Mąż
              osobnik spokojny miał ochotę mu normalnie przywalić.

              Potem był lekarz, do poronienia doszło praktycznie kiedy mnie badał - jak
              zeszłam z fotela - "o niech pani tu zobaczy, ta galaretka to zarodek, chce pani
              to bliżej zobaczyć?"

              Potem była pielęgniarka " pani MUSI znaleźć badanie grupy krwi, nie będziemy
              robić badań, bo ma pani bałagan i zgubiła kartkę, albo się znajdzie albo będzie
              pani czekać do oporu"

              Potem był lekarz 2 "Pani anestezjolog, przepraszam że ściągnąłem panią tak
              wcześnie (6 rano) ale widzi pani jest tu taka co musiała akurat w nocy poronić"

              A potem była ordynator oddziału "jak się jeździ po jakiś lekarzach i akademiach
              medycznych, zamiast korzystać na miejscu z doskonałych lekarzy to tak to jest.
              Ma pani to na własne życzenie..." Dodam, że to lokalny, mały szpital, a ten od
              akademii medycznej jest godzinę drogi.... i zdecydowanie ma lepszych i bardziej
              sympatycznych ludzi.

              Jutro znowu idę do lekarza, tego pierwszego. Tym razem jest to siódmy tydzień i
              naprawdę bałam się iść wcześniej choć wiem, że powinnam była...po prostu się
              boję, ale mam nadzieję, ze tym razem wszystko jest OK i założy tą kartę zamiast
              czekać co będzie dalej?
              • areola82 Re: No to jednak miałam szczęście... w nieszczęśc 11.02.10, 23:22
                W zasadzie to odkąd trafiłam na IP to wszyscy traktowali mnie jakbym trochę przeszkadzała (było to niedzielne popołudnie). Pielęgniarka najpierw mnie szczegółowo wypytała - jakby chciała stwierdzić czy jest sens wołać lekarza. Komentarz lekarza "no rzeczywiście pani krwawi, ale ja już kończę dyżur więc następny lekarz zrobi usg i zobaczy czy coś tam jeszcze jest". A gdy zapytałam czy muszę w szpitalu zostać usłyszałam że lepiej tak bo jeśli poroniłam to mi od razu porządek zrobią. Na sam koniec, w dniu wypisu w trakcie obchodu ordynator mi zakomunikował z uśmiechem na twarzy szczęśliwą jego zdaniem wiadomość "proszę się cieszyć że to tylko poronienie a nie ciąża pozamaciczna".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka